Dodaj do ulubionych

samotność

04.08.03, 12:13
Krzyk samotności

Mówisz
To życie mnie tego nauczyło
Nieźle dało mi się we znaki
Nie wierzę już w żadną miłość
Dziś jestem wolna jak ptaki
Zapomnę wreszcie o miłości
Co łzy przynosi zamiast radości

Dla niepoznaki w pancerz ubrana
Udajesz twardą niczym ze stali
Nie pragniesz być już kochana !
Swą wolnością wokół się chwalisz

Kiedy nadchodzi nocy mrok
Pragniesz dotyku czułych rąk
Przewracając się z boku na bok
Czujesz nabrzmiały kwiatu pąk
Dłoni mej szukasz rozogniona
Zaciskasz w pustce swe ramiona

Na ustach czujesz czuły pocałunek
Tym pocałunkiem - Twoja łza słona
Krzycząc bezgłośnie o ratunek
Sama dotykając swego łona

Błagania o miłość - nikt nie słyszy
Do bólu gryziesz z rozpaczy wargi
Krzyk rozkoszy to łkanie w ciszy
A ściana echem odbija słowa skargi
Wstajesz rano znów niespełniona
Samotnością dnia – przerażona

Spróbuj wyjść z samotności matni
Raz jeszcze może nawzajem
Uwierzmy w miłość po raz ostatni
Stwórzmy coś - co może być rajem

Dla M.
Ryś B. Kraków 03.08.2003 r. godz.2346
Obserwuj wątek
    • ja_nek Re: samotność 04.08.03, 12:19
      Cześć Rb, dobrze znów Cię przeczytać.

      Pozdrawiam
      janek
      • rb13 Re: samotność 04.08.03, 13:29
        Cześć J. Ech można mnie do znudzenia poczytać na www.wiersze.nex.pl wklepując
        szukaj rb13 lub Ryś B.
    • drzazga1 Piękne:-))))) n/t 04.08.03, 12:22
    • ydorius wiem, że 04.08.03, 14:41

      zasadniczo nie ingeruje się w poezję. Proponuję jednak przynajmniej uzgodnić
      sylaby. Treści to nie zmienia, zyskuje jednak w czytaniu (w pierwszej linijce
      zgubiłem - celowo - rym. Zastanów się, czy podobnego zabiegu nie zastosować w
      ogóle do sześciowersowych zwrotek):

      Mówisz
      Życie mnie tego nauczyło
      I nieźle dało się we znaki
      Nie chcę już wierzyć w żadną miłość
      Dziś wolna jestem niczym ptaki
      Zapomnę wreszcie o uczuciu
      Co łzy przynosi miast radości

      Dla niepoznaki wkładasz zbroję
      Udajesz twardszą niż ze stali
      „ja samotności się nie boję!”
      Wolnością swą się wokół chwalisz

      Kiedy nadchodzi nocy mrok
      Pragniesz dotyku czułych rąk
      Z boku przewracasz się na bok
      Czujesz nabrzmiały kwiatu pąk
      Dłoni mej szukasz rozogniona
      Zaciskasz w pustce swe ramiona

      Ust Twych dotyka pocałunek
      Tym pocałunkiem – Twa łza słona
      Krzyczysz bezgłośnie o ratunek
      Kiedy dotykasz swego łona

      Błagań o miłość nikt nie słyszy
      Z bólem się wpijasz w swoje wargi
      I krzyk rozkoszy łkaniem w ciszy
      Dom zaś rozbrzmiewa krzykiem skargi
      Gdy wstajesz rano niespełniona
      Dniem, samotnością – przerażona

      Wyrwać się z samotności matni
      Spróbujmy razem i nawzajem
      Uwierzmy w miłość raz ostatni
      Wskrześmy znów to, co było rajem

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka