IP: *.szczecin.pl 05.08.03, 11:48
Nic gorszego, niż miotająca się i wrzeszcząca baba. Niestety zaliczam się do
takowych i nie zamierzam tego tak zostawić. Otóż problem polega na braku
opanowania. I to głownie na niwie małżeńskiej. A potem wstyd, kac, wyrzuty
sumienia. Jak wy sobie z tym radzicie? Co robicie, by w odpowiednim momencie
mówiąć kolokwialnie - zamknąć się, by nie powiedzieć czegoś za dużo albo z
godnością zająć się swoimi sprawami? Takie opanowanie świadczy o mądrości,
zdrowym rozsądku etc. Na co dzień nie brakuje mi go, ale w kłotni kompletnie
nad sobą nie panuje..Od roku mniej więcej.

POzdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Aisza Re: Gniew IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 12:12
      kiedyś tak miałam ...przykre wspomnienia
      gniew trzeba złapać za gardło zanim się rozkręci - bo wtedy nie zahamujesz go
      ja czuwam i gdy w głowie pojawiaja się wredne mysli typu "krzywdza mnie, za co
      on mi to robi, czym sobie zasłużyłam na taka podłość itp", czyli myśli, które
      rozkręcaja poczucie krzywdy we mnie - wtedy siłą woli zmuszam się do myslenia o
      czymś innym (albo wykonuje jakieś szybkie czynności - polecam sprzątanie,
      zamiatanie, ścieranie kurzu itp - cos co kojarzy się z czyszczeniem,
      odświeżaniem)
      ale najlepszy sposób to wogóle ZAMILKNĄĆ :-)
      kiedyś byłam bardzo gadatliwą osobą i słowa sypały się ze mnie czasem
      bezmyslnie
      chyba z wiekiem przychodzi jakas mądrość i poczucie wartości, bo teraz ...coraz
      mnie mam innym do powiedzenia, wole swoje mysli, czytanie, pisanie lub nastroje
      albo bycie z kimś bez słów, komunikując się usmiechem, gestem, spojrzeniami
      itp. - tak jest ciszej i lepiej
      Zwróć uwagę, że ludzie, którzy duzo mówią częściej tez krzyczą - jakby ich
      słowa miały słabsza moc
      Gaduły sprawiaja dla mnie wrażenie osób grających jakies narzucone przez siebie
      role, sa mało wiarygodni, nieszczerzy: modulują dźwięki, zawieszają słowa,
      podnoszą głośność, zadają retoryczne pytania, piszczą, skrzeczą, kalecza
      ironią, wyrzucają z siebie mnóstwo smieci (czyli słów pozbawionych informacji o
      czymkolwiek. Szkoda czasu na wsłuchiwanie się w ten hałas. Kiedy to odkryłam
      postanowiłam ..zamilknąć.
      Oczywiście nie na zawsze, ale staram się mówić jak najmniej...zeby nie
      zaśmiecac ciszy.
      A wtedy ta moja złość o błahe wykroczenia rozwiałą się jak mgła.
      Polecam
      Bardziej lubie siebie milcząca niż rozgadaną
      :-)
      • Gość: pulcheria Re: Gniew IP: *.szczecin.pl 05.08.03, 13:45
        "Spokój" "Cisza" to ulubione słowa mojego męża. Problem w tym, że sam ma bardzo
        wybuchowe usposobienie, (żeby nie wyrazić się dosadniej), a ja nie potrafię
        spokojnie przyjmować ciosów na głowę. Czuje, że tym związku ja powinnam być
        oazą spokoju i zrozumienia (on ma b. stresującą pracę), ale czasem myśle "do
        cholery, dlaczxego tylko ja?" Chętnie zajęłabym się w tym czasie sprzątaniem,
        ścieraniem etc, tylko mam wrażenie, że to nie rozwiązuje problemu..Jednak
        również podpisuję się pod zasadą " mowa jest srebrem, a milczenie złotem" i
        życzę sobie gorącą takiej mądrości i opanowania, które posiadasz.
        • Gość: Aisza Re: Gniew IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 14:11
          Gość portalu: pulcheria napisał(a):

          ale czasem myśle "do
          > cholery, dlaczxego tylko ja?"

          i tak sie wlasnie zaczyna złość - od tych mysli, ktorymi niepotrzebnie
          udawadniasz sobie, że jestes krzywdzona
          To nie mąż Cie wkurza... ale własnie te myśli, czyli Twoje interpretacje
          róznych faktów.
          Bo na tak postawione pytanie odpowiadasz sobie np. że jestes wykorzystywana, ż
          nikt się z Toba nie liczy, że to cie poniża itd
          ale możesz tez sobie odpowiedzieć, że wiesz jak tworzyć miła atmosfere w domu,
          że ustepujesz z wrodzonej szlachetności, że gra nie warta walki itd.
          Oba rodzaje odopowiedzi są ..tak samo prawdziwe i tylko ich konsekwencje sa
          diametralnie różne.
          Trzeba sobie po prostu uświadomić prosta prawdę:
          TO NIE INNI LUDZIE NAS WKURZAJĄ, ALE NASZE MYŚLI O NICH
          np. ten sam fakt: ktoś wylewa na ciebie szklankę soku z wiśni i niszczy twoja
          ulubioną białą bluzkę sam fakt jest dość dotkliwy, więc czujesz żal i masz
          poczucie straty - ale to jeszcze nie jest wściekłość, ktora zacznie się dopiero
          rozkręcac jesli Twoje mysli pobiegną niekontrolowanie w kierunku "ta świnia
          zrobiła to specjalnie!!!"
          a teraz pomyśl:
          a) sok wylało nieporadne małe dziecko, które jest zazwyczaj grzeczne i miłe,
          ale dzis jest jakies niespokojne, rozkapryszone i trochę niegrzeczne - bardzo
          je lubisz więc jak zareagujesz?
          b) sok wylał niechcąco twój mąż, bo zamyslił się nad czymś, a dopiero co
          nawrzucałas mu że czegoś tam nie zrobił jak trzeba. Jak zareagujesz?

          Prawdopodobnie usprawiedliwisz marudzące dziecko i szybko zajmiesz się
          ratowaniem ciucha, a mąż...
          Męża posądzisz o wredne intencje, złośliwość, chamstwo i przy okzaji wypomnisz
          wszystkie zaprzeszłe przewinienia. Bedziesz krzyczeć, cierpieć. Może nawet
          uderzysz. Az do wyczerpania...zmęzenia wybuchem złości
          Więc w czym rzecz?
          W HAMOWANIU myśli zanim zdobędą nad Tobą władzę
          PS. Polecam świetną książke o ..leczeniu złośników (bo to sie leczy!)
          "Uspokój się. Jak radzić sobie z frustracją i złością" Paul Hauck wyd. Książka
          i Wiedza
          • Gość: pulcheria Re: Gniew IP: *.szczecin.pl 05.08.03, 14:44
            Sprawa jest troche bardziej poważna. Słuszną większość czynników generujących
            to zachowanie odnajduje niestety..w domu, w swoim związku etc. Wiem, że
            to "idealne" źródło wszelkich frustracji, ponieważ tam oczekujemy
            bezkompromisowego zrozumienia i akceptacji, a wszelkie przejawy krytyki
            urastaja do niebotycznych rozmiarów.
            Starałam się obejść mój problem dookoła i skoncentrować na samych objawach, ale
            postaram się go nieco wyłuszczyć. Jestem osobą b. wrażliwą. Czasem mam
            wrażenie, że mam "skórę wywiniętą na lewą stronę" - to oznacza, że wszystkim
            przejmuję się ze zdwojoną siłą. Nie umiem znosić (notabene - permanentnej)
            krytyki mojego męża (taka już jego "uroda"), walczyć o swoje (wolę odpuścić) i
            parę innych kwiatków. Nadmienie, ze poza ty wszystko ze mną OK. (Jestem ładną,
            zdrową i na starcie do jakiejś tam kariery - dziewczyną).
            Podreślam: wiem, że to ja Muszę ustąpić w naszym domu, ale chce osiągnąć coś
            innego. Tymi dziecinnymi atakami wydałam się mojemu mężowi osoba niegodną
            partnerstwa, histerycznie usposobioną etc. Musze, chcę to zmienić. Łudzę się,
            że jak przestanę w tragikomiczny sposób reagować na przeciwności losu, to
            wszystko wróci do normy, uspokoi się. Bo dłużej tego nie zniesiemy..

            Pozdrawiam
    • Gość: Alex Moze modlitwa pomoze ? IP: 170.205.220.* 05.08.03, 12:17

      Panie Boze prosze Cie
      o madrosc zebym mogla zrozumiec swojego mezczyzne,
      o milosc bym mogla mu przebaczyc,
      o cierpliwosc bym mogla zniesc jego humory.
      Nie prosze Cie o sile bo wtedy bym go zajebala.


      ..........
      z forum humorum
    • julla Re: Gniew 05.08.03, 12:26
      Jeśli się to dzieje od jakiegoś czasu, to coś się musiało wydarzyc w tym czasie.
      W Tobie albo w Twoim otoczeniu. Ale raczej w Tobie- jakieś zmęczenie,
      zniechęcenie, frustracja. Musisz znaleźć przyczynę powstawania tych negatywnych
      emocji, może czujesz, że coś Cię przerasta? Takie uczucie rodzi agresje wobec
      otoczenia. Jak zgubisz przyczynę, znikną też skutki:)

      Powiem ci od siebie, ze od dziecka byłam trenowana w wytłumianiu emocji, nie
      pozwalano mi nigdy na żadne 'nerwy'- i to też niedobrze, choć jestem mistrzem
      świata w ukrywaniu złości. Nawet jak dostaję białej gorączki, to powieka mi nie
      drgnie; za to od pięciu lat leczę się na nadciśnienie i mam straszną potrzebę
      ruchu, jestem hiperaktywna i uwielbiam wypluwać płuca z wysiłku. Emocje muszą
      po prostu znaleźć jakies ujście- nie ma siły.

      • Gość: pulcheria Re: Gniew IP: *.szczecin.pl 05.08.03, 13:55
        julla napisała:

        > Jeśli się to dzieje od jakiegoś czasu, to coś się musiało wydarzyc w tym
        czasie
        > .
        > W Tobie albo w Twoim otoczeniu. Ale raczej w Tobie- jakieś zmęczenie,
        > zniechęcenie, frustracja. Musisz znaleźć przyczynę powstawania tych
        negatywnych

        Znam ta przyczynę, ale nic nie usprawidliwia takich reakcji. Owszem, przyznaję,
        może być to frustracja, problem jednak leży w wyrażaniu emocji - nie w ich
        odczuwaniu. W tzw. dorosłym życiu człowiek ustawicznie jest narażony na stres,
        nawet jeśli przyjmuje go więcej, nie powienien tracić fasonu. Zwłaszcza przy
        byle kłótni. Może powinnam brać psychotropy? Sama nie wiem.
        Na co dzień jestem b.spokojną osobą. Znajomy najchętniej wlepiliby mi do łapy
        siatkę na motyle i wysłali na łakę. Śmieszne, ale mniej wiecej tak się ludziom
        kojarzę. A w domu? Istny diabel.


        > Powiem ci od siebie, ze od dziecka byłam trenowana w wytłumianiu emocji, nie
        > pozwalano mi nigdy na żadne 'nerwy'- i to też niedobrze, choć jestem mistrzem
        > świata w ukrywaniu złości.

        Mi też nie pozwalano, ale bez skutku. ;)


        Ech,

        Pozdrawiam
    • Gość: camina Re: Gniew IP: *.dolsat.pl 05.08.03, 12:28
      Gość portalu: pulcheria napisał(a):

      > Nic gorszego, niż miotająca się i wrzeszcząca baba. Niestety zaliczam się do
      > takowych i nie zamierzam tego tak zostawić. Otóż problem polega na braku
      > opanowania. I to głownie na niwie małżeńskiej. A potem wstyd, kac, wyrzuty
      > sumienia. Jak wy sobie z tym radzicie? Co robicie, by w odpowiednim momencie
      > mówiąć kolokwialnie - zamknąć się, by nie powiedzieć czegoś za dużo albo z
      > godnością zająć się swoimi sprawami? Takie opanowanie świadczy o mądrości,
      > zdrowym rozsądku etc. Na co dzień nie brakuje mi go, ale w kłotni kompletnie
      > nad sobą nie panuje..Od roku mniej więcej.
      >
      Ja ciagla slysze od mojego chlopaka: "nie krzycz" i to mnie sprowadza do strefy
      spokojnego mowienia. Czasami gdy to nie pomaga on po prostu pzrestaje ze mna
      rozmawiac na jakis czas, az sie uspokoje i zaczne mowic malo a konkretnie.W
      moim pzrypadku krzykliwosc i gadatliwosc odziedziczylam po mamie i kiedy z nia
      dlugo nie przebywam jestem spokojniejsza. Moze w twoim otoczeniu sa takie
      osoby, od ktorych sie "zarazasz", w mysl "z kim pzrystajesz, takim sie stajesz"?
      • Gość: Kan_z_oz Re: Gniew IP: *.mega.tmns.net.au 05.08.03, 12:47
        Czesto gniew okazywany krzykiem czy nie kontraolowanymi atakami furii to
        oznaka glebokiej frustracjii. Frustracja z powodu pracy? malzenstwa? braku
        komunikacji? a moze niskiego poczucia wlasnej wartosci? Sama wiesz najlepiej.
        Cokolwiek to jest nalezy leczyc przyczyne nie symptomy. Krzyk jest niestety
        tylko symptomem. Osoba ktora naprawde jest zadowolona z samej siebie znacznie
        latwiej kontroluje stres i sama siebie.
        Z czego nie jestes zadowolona? Latwo napisac, trudna praca przed toba by to
        rozwiazac.

        Zycze powodzenia
        • Gość: pulcheria Re: Gniew IP: *.szczecin.pl 05.08.03, 14:08

          > Czesto gniew okazywany krzykiem czy nie kontraolowanymi atakami furii to
          > oznaka glebokiej frustracjii. Frustracja z powodu pracy? malzenstwa? braku
          > komunikacji? a moze niskiego poczucia wlasnej wartosci?

          Myśle, że każda przyczyna, po trochu, ale sądze, że to mnie nie usprawiedliwa.
          Sama forma jest niedopuszczalna. Sprawiam bardziej wrażenienie chorej i
          żałosnej, a nie wrednej czy wściekłej. Po kilku chwilach doskonale zdaję sobie
          sprawę z tego zamieszania, ale i tak za późno. Najgorsze, że czuje jak tymi
          wybuchami zrażam do siebie męża, bo tylko on jest świadkiem tych smutnych
          zdarzeń..

          Pozdrawiam


          Sama wiesz najlepiej.
          > Cokolwiek to jest nalezy leczyc przyczyne nie symptomy. Krzyk jest niestety
          > tylko symptomem. Osoba ktora naprawde jest zadowolona z samej siebie znacznie
          > latwiej kontroluje stres i sama siebie.
          > Z czego nie jestes zadowolona? Latwo napisac, trudna praca przed toba by to
          > rozwiazac.
          >
          > Zycze powodzenia
    • Gość: Alex Re: Gniew IP: 170.205.220.* 05.08.03, 12:42
      A ja jako maz , powtazam w takich sytuacjach cichym i spokojnym glosem
      " nie dam sie sprowokowac, nie dam sie sprowokowac"
      Po ok 15-20 min monologu zonusia dochodzi do siebie :)

      Mam wrazenie ze ja moj spokoj jeszcze bardziej z rownowagi wyprowadza ,

      Najgorsze jest to ze po tych 20 min trace cierpliwosc :) i potem jest glosniej
      w domu:)))
    • Gość: kaisog Re: Gniew IP: *.kapuscinska.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 13:18
      Ja też mam raczej wybuchowy charakter, a na dodatek lubię jak wszystko idzie po
      mojej myśli. Do ślubu oczywiście zdarzały nam się kłótnie, ale starałam się
      jednak hamować swoją impulsywność. Natomiast małżeństwo daje mi takie poczucie
      bezpieczeństwa, że niestety nie zawsze ugryzę się w język. No bo przecież on
      już nie trzasnie drzwiami, bo mu się skończyła cierpliwość, a w każdym razie
      nie tak szybko... Wiem, że to wstrętne i kiedy ochłonę jest mi strasznie
      wstyd,do czasu kiedy znowu cos mnie nie rozzłości. Nie wiem jak sobie z tym
      radzić, kocham mojego męża, szczerze go odziwiam i sznuję, ale czasem po prostu
      brak mi... cierpliwości?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka