Gość: pulcheria
IP: *.szczecin.pl
05.08.03, 11:48
Nic gorszego, niż miotająca się i wrzeszcząca baba. Niestety zaliczam się do
takowych i nie zamierzam tego tak zostawić. Otóż problem polega na braku
opanowania. I to głownie na niwie małżeńskiej. A potem wstyd, kac, wyrzuty
sumienia. Jak wy sobie z tym radzicie? Co robicie, by w odpowiednim momencie
mówiąć kolokwialnie - zamknąć się, by nie powiedzieć czegoś za dużo albo z
godnością zająć się swoimi sprawami? Takie opanowanie świadczy o mądrości,
zdrowym rozsądku etc. Na co dzień nie brakuje mi go, ale w kłotni kompletnie
nad sobą nie panuje..Od roku mniej więcej.
POzdrawiam