Dodaj do ulubionych

bajka o mnie

20.12.07, 16:51
Kochane,
jestem tu nowa, ale bardzo ciesze sie, ze znalazlam to forum. to jest moja
'bajka'. swietnie sie was czyta, duzo tu bardzo madrych, poszukujacych kobiet.
"Biegnaca" czytalam, choc nie od deski do deski. aktualnie zaczytuje sie
Viviane Crowley, ktora jest moja duchowa mistrzynia - nie wiem czy w Polsce
jest wydawana.
btw, jestem poganka i jungistka :)

Ale do rzeczy: przepraszam, ze tak z grubej rury zaczne, ale probuje sobie
poradzic z pewna dla mnie bardzo bolesna sytuacja w zyciu i szukam symboli. w
sensie szukam mitow, basni, archetypow, ktorym moglabym przyporzadkowac obecne
swoje emocje i stan psychiczny, by je przekroczyc - poradzic sobie z nimi.
od razu wyjasniam, ze rozmowy z przyjaciolmi mi nie pomagaja. bo nie znajduje
tam zadnej ponadosobowej madrosci, to sa tylko scierajace sie racje roznych
ego (l.mn.) z moim.

cala ta sytuacja dotyczy mnie i mezczyzny, ktorego kocham. od razu was bardzo
unizenie wrecz prosze, byscie nie dawaly mi babskich rad. poniewaz nie szukam
kolejnych rad. jedna z was powie: zostan, poczekaj, inna - odejdz natychmiast.
mam ten wieloglos na zewnatrz i w swojej glowie i chcialabym go zagluszyc.
uslyszec jeden czysty glos.

sytuacja w skrocie jest taka: jest mezczyzna (to juz wiecie), z ktorym probuje
byc. ktory rowniez probuje byc ze mna. ten mezczyzna zostawil 1.5 miesiaca
temu swoja poprzednia kobiete. trudno powiedziec czy dla mnie..czesciowo tak.
ale on twierdzi, ze musialby to zrobic i tak, i tak. bo zabil ten zwiazek juz
dawno.
moj problem jest taki, ze jestem zazdrosna o uczucie, jakim ja darzyl. nie
dlatego, ze jestem zazdrosna o byle kobiety, tylko dlatego, ze on na ten
moment nie potrafi powiedziec, ze jej juz nie kocha. nie potrafi powiedziec
rowniez niestety, ze kocha mnie. jedno czego jest pewny i co mi deklaruje to,
to, ze chce ze mna byc i wierzy, ze moze byc ze mna szczesliwy.
czyli jest sytuacja, w ktorej jedno uczucie jeszcze nie wygaslo, a drugie tak
do konca sie nie narodzilo.
ja sobie z tym poradzic nie potrafie, bo dla mnie jest to sytuacja typu:
mezczyzna kocha tamta kobiete, a nie mnie.
wazna informacja o mnie: do tej pory, przez cale swoje zycie i wszystkie swoje
zwiazki prezentowalam bardzo 'dawcza' postawe - to ja kochalam, to ja milosc
deklarowalam i niczego nie zadalam dla siebie. zywilam sie swoja wlasna
miloscia, ktora zawsze w koncu skakala mi do gardla (bo zawsze w koncu
wyhodowalam potwora). mowiac bez metafor: zawsze bylam potem nieszczesliwa.
to jest moj pierwszy zwiazek, w ktorym mowie: nie. dosc. zasluguje na milosc i
zasluguje na to, by o niej slyszec. zasluguje na to, by sie czuc pelnie.

wiem co czuje - wiem, ze go kocham i wiem, ze nie chce byc z mezczyzna, ktory
kocha (nawet jesli tylko miloscia zamierajaca) inna kobiete. to sa uczucia
wymagajace dwoch sprzecznych rozwiazan.
dlatego, choc wiem co czuje, kompletnie nie wiem, co robic.
potrzebuje jakiejs bajki, mitu, symbolu, z ktorego byc moze bym wyczytala
jakies rozwiazanie. wskazowki dla siebie, jakas ponadjednostkowa madrosc.

czytalam temat o bajkach i bardzo mnie on zainspirowal. wtedy pomyslalam -
chcialabym poznac bajke o sobie. tylko ze zadna nie przychodzi mi do glowy.

z gory przepraszam za brak polskich liter


Obserwuj wątek
    • skrzydlate Re: bajka o mnie 21.12.07, 12:17
      Wolałabym żeby w tym tekście było o Tobie tylko i o Twoich uczuciach. Łatwiej
      wtedy odnaleźć to o co ci chodzi naprawdę. Bo w tym wszystkim dość dużo, za dużo
      moim zdaniem jest o nim. Ma być tylko o Tobie, o Twojej niepewności, Twoim
      zagubieniu, o Twoim braku relacji z sobą samą. Może dla siebie samej jesteś
      dziewczyną która wędruje po świecie zdzierając żelazne buciki aby uratować
      ukochanego księciunia. Moim zdaniem jeszcze nie wyruszyłaś. Bajki na ruszt Ci
      nie rzucę, bo nie pamiętam tytułu, poszukaj tej z żelaznymi bucikami. I zdecyduj
      się wyruszyć w drogę.
      • claudel6 Re: bajka o mnie 21.12.07, 15:20
        skrzydlate, dziekuje za odpowiedz.
        w tym tekscie jest o mnie. wiem, ze tego mezczyzne kocham. wiem, ze do tej
        milosci dojrzewalam dlugo - bo nie zakochalam sie od pierwszego wejrzenia. wiem,
        ze czuje sie przy nim dobrze, ze - paradoksalnie - czuje sie kochana.
        ale rowniez czuje sie zle w tej sytuacji. w sytuacji - a nie z nim. sytuacja
        moze sie zmieni. ale ja zadaje sobie pytanie: z ilu swoich potzreb moge
        zrezygnowac w imie przyszlego niepewnego szczescia?
        nie to nie jest o nim. musialam napisac cos o nim, by bylo jasne, ze ja nie
        spotykam sie tu z klasycznym odrzuceniem. spotykam sie z przyjeciem, ale nie
        takim pewnie, o jakim marze. a moze to sa takie marzenia ksiezniczki z wiezy?
        ja wiem, czego on chce. on chce, bym byla. on chce, bym zostala.
        ja sobie zadaje pytanie, czego ja chce.
        a ze odpowiadam sobie dwoma wykluczajacymi sie potrzebami, to zmieniam pytanie
        na: co powinnam zrobic dla siebie?
        i nie wiem.
        skrzydlate, nie moge napisac o swojej niepewnosci i zagubieniu, bo nie do konca
        tak to czuje
        potrafie nazwac swoje uczucie, swoje potrzeby, mam ich bardzo gleboka swiadomosc.

        a co braku relacji ze soba...mysle, ze jednak mam ja bardzo duza. dlatego mam
        ten caly dylemat, choc moglabym wszystko zamiesc pod 'psychiczny' dywan, w koncu
        tak na wierzchu to mam wspanialego, dbajacego o mnie faceta. poza tym probuje
        znalezc rozwiazanie w sobie, nie w nim.
        wiem co jest moim Cieniem i to jego swiadomosc oraz swiadomosc, ze musze w koncu
        sie z nim zmierzyc spowodowala te rozterki.

        nie znam tej bajki..jestem jej ciekawa. moze jest troche o mnie. poszukam jej
      • claudel6 Re: bajka o mnie 21.12.07, 16:24
        znalazlam bajke o zelaznych trzewiczkach..
        ale to chyba jest anty-bajka dla mnie? dziewczyna schodzila swiat w zelaznych
        trzewiczkach, szukala pomocy ksiezyca, slonca i wiatru, pracowala i poswiecala
        sie, az w koncu po tych weszystkich trudach i neibezpieczenstwach doszla do
        palacu zlej czarownicy i ukochanego odczarowala
        rozumeim, ze podroz jest tu dojrzewaniem, a wszystkie trudnosci, ktore staja na
        przeszkodzie sa takimi kamieniami inicjacyjnymi, no ale ta podroz jest w bajce
        po to, by uratowac wlasnie tego ksieciunia
        ostatecznym celem dziewczyny jest on
        czy ja wlasnie mam tak NIE robic?

        • skrzydlate Re: bajka o mnie 21.12.07, 16:48
          ale to nie on, ten fizyczny, w gaciach i skarpetkach ;) dla mnie on jest w nas,
          to nasza męskość, facet z naszej osobistej bajki, jak go odnajdziemy wtedy sie
          dopełnimy wewnętrznie, bo nie wierze ze ta druga połówka jest gdzieś w kosmosie,
          jestem przekonana ze ona jest w środku..
          Trzewiczki zakładaja "biedne sierotki", ktore nie wiedza co to znaczy kochac
          samą siebie, męcza sie piramidalnie usiłując odnaleśc tę miłość poza soba
          samą... zedrą trzewiczki i odnajdą w końcu prawdę.... tylko te najsilniejsze,
          reszta .. ale to juz inna bajka...a kochac naprawdę możemy tylko my same siebie,
          może to jest trochę prowokacja albo sofistyka, sama nie wiem, ale tak to czuje.
          Całe to glendzenie w naszej kulturze wokół mieeełłłości wyrywa mi flaki ze
          środka, to jest mit, mit w słuzbie konsumpcji i reklamy, medialna czkawka. Może
          mam obsesje, już sama nie wiem, ale mam wrażenie, że naprawde my mamy psi
          obowiązek dbac o siebie przede wszystkim, bo nikt tego za nas nie zrobi, i nikt
          nie pojmie nawet jak to uczynić.. reszta to tylko chmury i wiatr za oknem.. to
          pisze absolutnie spełniona kobieta śpiewająco podążająca do swojego celu..
          raczej nie w pojedynkę ;)

          alem sie rozgadała, uwaga - to tylko moja interpretacja :-).. żeby nie było na
          mnie potem
          • claudel6 Re: bajka o mnie 21.12.07, 16:59
            no nie, nie zgodze sie z tym, ze kochac mozemy tylko same siebie :)i ze to jest
            ideal samorozwoju
            oczywiscie, prawda jest, ze najpierw siebie, dopiero mozemy kochac innych, ale
            to wlasciwie banal... gorzej ten banal wprowadzic w zycie, bo niektorym kochac
            jest siebie najtrudniej
            dla mnie slowo 'milosc', 'kocham' to nie sa wytrychy, zdecydowanie ich nie
            naduzywam. powiedzenie sobie 'kocham' to jest bardzo swiadome wewnetrzne
            zobowiazanie, to jset rowneiz przyznanie samej przed soba,ze ktos jest bardzo
            wazny i ze trzeba byc moze zmienic troche swoja egocentryczno-egotyczna optyke
            (a ja akurat taka mam)

            ok, czyli ta podroz to poszukiwanie/odkrywanie swojego animusa
            paradoksalnie z tym animusem jest duzo gorzej niz z Cieniem - jakis czas temu
            wydawalo mi sie ze moj animus jest dla mnie czytelny, teraz mam wrazenie,
            ze..nie wiem, stracilam z nim kontakt? ze nie wiem kim on jest
            moze ten mezczyzna to jest kolejna moja projekcja, a teraz gdy zza animusowej
            projekcji wystaje jego prawdziwa ludzka twarz, ja sie nie moge z tym pogodzic?
            • claudel6 Re: bajka o mnie 21.12.07, 17:01
              a zelazne trzewiki...tak, rzeczywiscie nachodzilam sie w zelaznych trzewikach. w
              jakiejs czesci jestem ta poswiecajaca sie dla milosci dziewczyna i w jakiejs
              czesci bardzo nia byc nie chce
        • dynamitee Re: bajka o mnie 21.12.07, 18:41
          jeżeli patrzeć na tę bajkę dosłownie, bez wchodzenia w animę,
          animusa i cień, to chyba jest to właśnie dla ciebie taka anty-bajka,
          to, czego nie masz robić. bo te dziewczyny, które się tak
          poświęcają, żeby odczynić księcia czy to zaklętego w kaczora, czy w
          wodę w studni (nie wiem, jaka tu jest wersja), one jak dla mnie
          są "dawcami". czyli starają się aż do bólu, poświęcają się dla
          miłości, może kochają za_bardzo, może myślą sobie: "jak będę jeszcze
          lepsza, będę jeszcze bardziej okazywać mu, jak bardzo go kocham i
          jak bardzo mi zależy, on się zmieni, pokocha mnie równie mocno,
          będzie nam wspaniale"? itd. itp.
          nie twierdzę, że to niemożliwe, może i możliwe (w koncu
          Piękna "odczyniła" Bestię miłością i on ją pokochał :)), ale DO
          TANGA TRZEBA DWOJGA. więc jak kobieta ma się tak bardzo starać o tę
          miłość i poświęcać, niech pan też się trochę popoświęca i postara :)
          niech będzie wymiana energii, czynów i jakaś równowaga w braniu i
          dawaniu.
          • skrzydlate Re: bajka o mnie 21.12.07, 23:18
            zartowalam zawsze ze tylko w bajkach piekna odmienia bestie .. w zyciu jest
            odwrotnie.. ale to jednak jest przeniesienie problemow z jakiegos naszego
            kolejnego dna chyba jednak
            • dynamitee Re: bajka o mnie 22.12.07, 15:43
              ja tam też za bardzo nie wierzę, że w życiu Piękna może swoją
              miłością odmienić Bestię. Bestia może się odmienić, ale sama z
              siebie. a jak nie będzie chciała się odmienić, to Piękna może
              wychodzić z siebie i stawać na głowie, a i tak nic nie wskóra.
              • skrzydlate Re: bajka o mnie 22.12.07, 23:32
                ale piękna w bestię przemienia sie w naturalny i odwieczny sposób ;)
        • malila Re: bajka o mnie 21.12.07, 19:59
          Mnie się nasuwa "Titelitury". Bajka o młynarzu, który chcąc podnieść
          swój prestiż chwalił się królowi, że jego córka umie uprząść złoto
          ze słomy. Król zamknął ją i powiedział, że jeśli to zrobi, to się z
          nią ożeni, a jeśli nie, to ją zabije. Dziewczyna w zamknięciu już
          myślała, ze po niej, kiedy zjawił się skrzat czy goblin czy co tam
          innego, w każdym razie ktoś, kto nie przekracza zasady i powiedział,
          że jej pomoże, jeśli ona odda mu swoje dziecko, kiedy urodzi. Ona
          się zgodziła, on jej pomógł, król się z nią ożenił, żyli szczęśliwie
          (dziewczyna i król), urodziło im się dziecko i wtedy zjawił się
          skrzat. Dziewczyna w płacz. Na to skrzat, że da jej szansę: jeśli
          odgadnie jego imię w ciągu trzech dni, może sobie zatrzymać dziecko.
          Dziewczyna nie wiedząc, co robić opowiedziała wszystko królowi, a
          ten zarządził wielkie poszukiwania w księgach. Nic z tego. Po dwóch
          dniach komuś udało się podsłuchać goblina i w ten sposób rodzina
          uniknęła tragedii. Koniec.
          • ledzeppelin3 Re: bajka o mnie 22.12.07, 14:40
            Malila, rewelacja:D
            Mam dziś podły nastrój, więc mam dla Ciebie tylko bajkę o
            Sinobrodym, który katrupi w komórce kolejne naiwne laski. I ciągle
            chce więcej:P A Ty na początku mu nie wierzysz, ale wkrótce
            zaczniesz. Może zycie w niepewności, które Cię korci, jest takim
            tropieniem wewnętrznego prześladowcy?
    • bene_gesserit Re: bajka o mnie 27.12.07, 16:03
      W zamorskim kraju zyla raz Sierotka.

      Sierotka byla w sumie szczesliwa dziewczyna, jednak czasem nadto
      doskwierala jej samotnosc. Nie to, zeby zaden Jasio czy inny Johny
      sie za nia nie ogladal - o, ogladalo sie dosc wielu, tak w sam raz.
      Problem Sierotki polegal na tym, ze kazdy Jasio, ktorego wybierala,
      predzej czy pozniej zmienial sie w wilkołaka. Bogini raczy wiedziec,
      czy Sierotka miala sensor i sama tych wilkołakow wybierala, czy tez
      jakies jej dzialania wzbudzaly w mezczyznach wilkołaczą naturę. W
      kazdym razie po paru dramatycznych historiach z chłopcami, co sie w
      wilki zamieniali, sierscia porastali i odchodzili, drzwiami
      trzaskajac, Sierotka napotkała Ksiecia. A w bajce Ksiecia - Książę
      spotkał Sierotkę.

      Tak na oko nie mial on zadnych zadatkow na wilkołaka. Inny był.
      A moze to Sierotka sie zmieniła?
      Sierotka nie byla głupia i szybko zauwazyla, ze Ksiaze jest pod
      wplywem czaru, ktory rzucila na niego pewna niefajna Ksieżniczka.
      Ksiaze Sierotke lubił, co deklarowal ochoczo i dosc czesto, ale
      czaru Ksiezniczki to z niego nie zdejmowało. Co wiecej - Sierotka
      swoim siodmym zmyslem, ktory pilnie ksztalcila u pewnej Baby Jagi,
      znanej w całej krainie, wyczuwała, że Książę wcale nie jest pewien,
      czy ten czar należy z niego zdejmować.
      ...

      Jest mnostwo sytuacji w zyciu, w ktorych by sie taki 'jasny glos'
      przydał, w ktorych pragnienie odpowiedzi jest olbrzymie i męczy.
      Rozumiem, ze szukanie na zewnatrz tak naprawde ma pomoc ci znalesc
      wewnątrz - tak?
      To moze bedzie ci latwiej, jesli napiszesz/narysujesz/zatanczysz
      swoja wlasne bajke?
      To nie rada, ani odpowiedz, tylko kolejne pytanie :)

      • kocia_noga Re: bajka o mnie 30.12.07, 17:22
        Też tak miałam,że to ja kochałam.Wiedziałam wtedy,że ktoś
        kocha.Nawet nie wyobrażałam sobie,żeby to ktoś kochał mnie, bo na
        przykład pewnego dnia mógłby mnie opuścić.Z tego też powodu wolałam
        opuszczać sama.Taki stan rzeczy trwał jakiś czas, a potem
        spróbowałam uwierzyć w to kochanie.Próby były różne, ale najpierw
        strach mnie zżerał.
        • claudel6 Re: bajka o mnie 04.01.08, 18:05
          dziewczyny, bardzo dziekuje za odzew :)

          no dobrze, a teraz z innej bajki ;)
          przyjechalam na swieta i na te 10 dni zatrzymalam sie u niego
          zaczelo sie od serii malych katastrof - zakorkowalam niechcacy na amen wanne z
          woda, otworzylam dwie puszki (nozem, nie otwieraczem) jego pamiatkowym,
          szwajcarskim scyzorykiem, plus kilka innych drobiazgow, a na koniec
          przypieprzylam (lekko, ale zawsze) w tyl samochodu jego ukochanym bmw (btw,
          powieka mu nie drgnela, i NIC mi nie powiedzial, a nawet pozwolil dalej
          prowadzic -jednak jest kochany )
          potem jak opowiadalam to mojemu przyjacielowi, to on powiedzial, ze to jasne jak
          slonce, ze rzeczywistosc materialna dokladnie odzwierciedla stan psychiczny
          miedzy nami: ja wprowadzam chaos do jego poukladanego samotniczego zycia. moja
          osoba w gruncie rzeczy jest po to, by mu je w takim stanie jak jest teraz -
          calkowicie rozwalic (i oby mi sie udalo)

          a teraz - czym myslicie, ze symbolicznie jest sciecie wlosow? to facet, ktory
          nosil bardzo dlugie wlosy, czekal az mu urosna do pasa
          ja uwazalam, ze w krotszych byloby mu ladniej i wygodniej, ale z drugiej strony
          wiedzialam, ze dla niego to nie sa tylko wlosy, ze to jakas wazna czesc jego
          osoby, wiec nawet nie przyszlo mi do glowy, by go prosic o sciecie. powiedzialam
          tylko kilka razy, ze chyba bym wolala, by mial krotsze..
          az ostatniego dnia on powiedzial 'tnij'
          ze lzami w oczach cielam, i tak naprawde ja to bardziej przezylam niz on - on
          byl zdecydowany, ale z drugiej strony wiem, ze to zrobil dla mnie
          mam przeczucie, ze to ma jakies znaczenie, ale moze to po prostu tylko sciecie
          wlosow...co o tym myslicie?
          • angelbell Re: bajka o mnie 04.01.08, 21:36
            Jeszcze nie moze oddac Ci calego swojego serca wiec dal ci to co
            mial cennego na swojej "liscie przebojow" na pozycji nr 2.Dal Ci
            wszystko co realnie mogl dac bedac w zgodzie z samym soba i uczciwy
            wobec siebie. To byl gest DLA CIEBIE bo przeciez mogl pojsc do
            fryzjera i wrocic podstryzony tudziez zacwierkac: o, kotku widzisz,
            chcialas i masz". Podoba mi sie styl w jakim to zrobil, ma jaja.Nie
            kazdy facet pozwolilby swojej kobiecie na taka symboliczna dominacje
            a tylko ten co nie czuje sie chlopczykiem ze zmechaconym
            ego:DPokazal Ci, ze daje Ci bez wahania to co moze dac uczciwie, na
            pewno i co nalezy tylko do niego.Na jedno mi wyglada: ten facet to
            nie lowelas zniewiescialy co musi miec kilka damskich biustow do
            zlozenia strudzonej glowki.Patrz co robi bo wszystko co czyni jest
            deklaracja ale raczej nie bedzie cie uwodzil slodkimi slowkami,
            obietnicami na wyrost i lukrowanymi scenkami.A Ty za duza
            dziewczynka jestes zeby potrzebne byly Ci zaloty w stylu
            romantycznych trubadurow.To chyba facet z takiego gatunku co jak mu
            zalezy to jest i nie ma opcji, ze jest z braku laku, z nudow czy nie
            wie biedny co zrobic.Jesli mu nie zalezy to nie bedzie siedzial
            nawet 5 minut.Daje to co uwaza za swoje i w swojej wylacznie
            dyspozycji ( a nie bo wypada, bo ladnie wyglada to, bo trudno
            odmowic, bo...).Jesli jeszcze nie oddal Ci calego swojego serca a
            oddal wlosy cenne dla niego to i serce w drodze...Zycze Ci, zebys
            poczula sie wreszcie ta krolowa czy czarownica ( w bajkach
            oczywiscie "zla" bo ksiaze zaczarowany zostajeJEDNYM zakleciem czy
            skinieniem rozdzki a nie pokorna sluzba i obtancowywaniem i traci
            glowe calkowicie oraz bez ingerencji z zewnatrz jakiejs durnej
            blondynki w butkach z punktu skupu zlomu traci serce na cale
            zycie).Umiesz poczuc sie jak mityczna Kirke? Czy wolisz byc ta od
            trzewiczkow? Ja wole trzewiczki od Pierre'a Cardina hehe
            • angelbell Re: bajka o mnie 04.01.08, 22:00
              Aha, wszystkie zlotowlose (naturalnie i mniej naturalnie) damy
              doskonale, wybaczcie te "durna blondynke", lecz zgodnie z konwencja
              basniowa wiekszosc "dobrych sierotko-ksiezniczek" z kregu basni
              europejskich ma blond wlosy.Z
              Te "zle" sa ciemnowlose co z wielkim zadowoleniem i poczuciem
              glebokiej satysfakcji osobistej stwierdza
              naturalna brunetka( ze sladem szlachetnego srebra pooksydowanego
              farba hehe) Zeby nie bylo- czasy sie zmieniaja na szczescie i na
              szczescie moja corka jest ciemna blondynka z zadatkami na "zla"
              czarownice a nie na ofiare siedzenia w wiezy i nudnych konwersacji z
              przeznaczonym na uboj smokiem, tyle w kwestii wyjasnienia okreslenia
              owego.
              • claudel6 Re: bajka o mnie 07.01.08, 15:20
                angelbell: DZIEKUJE za kazde slowo. to niewiarygodne, ale wszystko co napisalas
                na jego temat jest prawda. kobiety to jednak maja te intuicje i trzecie oko :)
                • claudel6 Re: bajka o mnie 10.01.08, 13:31
                  bede kontynuowac wpisywanie sie w tym temacie...dalszy ciag mojej 'bajki'
                  wyglada tak:
                  otoz na scieciu wlosow sie nie skonczylo.
                  po moim wyjezdzie pierwsze co zrobil, to pojechal do sklepu i kupil kieliszki do
                  wina. chociaz: 1. on nie pije wina, 2. awaryjne dwa kieliszki dla gosci ma
                  ale: ja pije wino, i tylko wino, i duzo, i zawsze zwracam uwage na kieliszki.
                  wiec kolejna rzecz- jakos tam dla mnie (choc oficjalna wersja brzmi - kupilem
                  dla ewentualnych gosci).

                  ale najdziwniejsza rzecz zdarzyla sie wczoraj. jestem kociara, pochodze z
                  rodziny kociarzy, u nas caly czas rozmawia sie o kotach, sama mam kota (co
                  prawda od mojego wyjazdu z kraju jest na przechowaniu u rodzicow, ale zamierzam
                  go na wyspy sprowadzic). koty sa dla mnie boskimi wcieleniami. z kazdym
                  spotkanym kotem rozmawiam, kolekcjonuje figurki kotow, zdjecia. no mam fiola,
                  wiadomo.
                  on - przeciwnie, koty tylko toleruje. nie jest kociarzem w najmniejszym stopniu.
                  do mojej kotki odnosil sie milo, choc z rezerwa.

                  no i wczoraj przyslal mi swoje zdjecia z jakims kotem. pytam: czyj to kot?
                  on: moj.
                  ja: jak to Twoj? ktos Ci zostawil na przechownaie?
                  on: nie, moj. przyszedl do mnie.

                  okazalo sie, ze jakis kot sie do niego przypaletal i tak zmiekczyl jego
                  nie-kocie serce, ze wzial go do domu. zawiozl do weterynarza, odrobaczyl,
                  zaszczepil, kupil wszystkie potrzebne kotu rzeczy.
                  robi mu zdjecia, wysyla mi, mowi o nim: slodki, sliczny (a jest to facet
                  baaardzo niewylewny)

                  nie wiem, co sie dzieje, ale dzieja sie jakies duze zmiany, i wyglada na to, ze
                  sa zwiazane z moim pojawieniem sie w jego zyciu...
                  • angelbell Re: bajka o mnie 10.01.08, 15:31
                    Ty sie stajesz ulepszona wersja Kirke a facet...hehe mowilam Ci, ze
                    jego wlosy dostalas, a serce jest w drodze.Ale przenigdy Ci sie do
                    tego wprost nie przyzna bo Apacze juz tak maja hehe.No a o kocie
                    mozna bezpiecznie ze sliczny, slodki, boski, blablabla...nikt nie
                    zgani tego, mozna wylewnym byc bo kot jakby co nie skomentuje
                    inaczej niz "mrrrauuu" , czyli tak jak komentuje wszystko.A
                    kieliszki do wina powinien miec kazdy przyzwoity Apacz takze
                    poniewaz dyshonorem jest podanie wina w szklaneczkach do whisky,
                    jakiez to niemeskie.Pisz bajke dalej, kulam sie ze smiechu znajac
                    zakonczenie hahaha.
                    • angelbell Re: bajka o mnie 10.01.08, 15:44
                      Aha, uwazaj na takie dziwne symptomy...jesli na przyklad z nieco
                      strapiona mina bedzie Ci wspominal, ze przeczytal gdziesik tam w
                      wielce specjalistycznym czasopismie, poradniku, biuletynie (
                      niepotrzebne skreslic) dla odpowiedzialnych hodowcow kotow, ze koty
                      zamieszkujace wylacznie z samotnymi mezczyznami sa dwakroc bardziej
                      narazone na ciezkie nerwice, roznorakie neurozy tudziez krocej
                      statystycznie zyja niz futrzaki zaopatrzone w pare opiekunow plci
                      dwojga.No to teraz on ma zagwozdke bo przeciez jest odpowiedzialmym
                      mezczyzna, ktory zaopiekowal sie w odpowiedzialny sposob
                      potrzebujacym zwierzeciem.Poniewaz jest wielce odpowiedzialny i
                      rozsadny, moglby wynajac opiekunke dla kota, ale coz bedzie jesli te
                      opiekunki beda sie zmienialy i kot w efekcie moze sie nabawic traum
                      i tak???? No lepiej dobrze sluchaj takich dziwnych tekstow zebys
                      czasem nie przegapila oswiadczyn buahahahaha.
                      • claudel6 Re: bajka o mnie 11.01.08, 13:22
                        nie, o oswiadczynach raczej nie ma mowy, zreszta to ostatnia rzecz, ktorej bym
                        od niego chciala. nei musi mi tez w tak 'zawoalowany' sposob dawac do
                        zrozumeinia, ze chcialby ze mna byc, bo to jest jasne i zostalo powiedziane.
                        jedyny problem, jaki mamy, to techniczny (ktos bedzie musial zmienic kraj
                        zamieszkania..).
                        ale nad kotem sie rozczula, i mnie to tez rozczula..:)
                        • angelbell Re: bajka o mnie 11.01.08, 17:42
                          NO z tymi oswiadczynami to roznie bywa, czasem niespodzianka sa.Na
                          razie facet pokazuje Ci, ze kochac umie.Wiem,ze wiesz ze chcialby z
                          Toba byc, pisalas juz cos na ten temat wczesniej-niemniej "chcialbym
                          z toba byc" brzmi nieco inaczej niz "kocham tylko ciebie....i
                          kota".Czynem pokazuje Ci, ze jestes obecnie dla niego wazna, moze
                          najwazniejsza, ale z mowieniem to on ma maly zgryz...na szczescie o
                          kocie mozna w nieskonczonosc i chwala Bogu ( moze faceta oswiecilo
                          wlasnie, ze koty miedzy innymi sluza do bezpiecznego uzewnetrzniania
                          uczuc u Apaczow bo poza tym sa "lekko bezuzyteczne" kiedy sie nie ma
                          myszy) Celowo pisze o "bezuzytecznosci" poniewaz mozliwe iz ten
                          facet mysli kategoriami racjonalnymi tak zwanymi.Zreszta kocham koty
                          ogromnie i takze mam tudziez wiem, ze koty sa do wszystkiego a nie
                          do niczego :)) Zmiana kraju??? Hmm, jesli milosc to tam dom gdzie
                          serce...
                          • kocia_noga Re: bajka o mnie 15.01.08, 20:49
                            Jestem prosta kobieta i dla mnie to sa znaki z nieba...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka