mftk
26.12.07, 16:52
wróciłam od rodziców i brata (mieszkają razem), spędziłam u nich dwa
świąteczne dni.
naturalnie, jest jakieś "ale" - czuję sie u rodziców niczym coś, co wykluło
sie z tytułowego jaskółczego jaja...
mamy inne zapatrywania na życie
nie widzę, żeby rodzice próbowali mnie zrozumieć
przedstawiłam im jeden z pomysłów, jaki wykonam w nowym roku, "jesteś jakaś
chora", usłyszałam:/
matka ponownie powiedziała, że nie przyjedzie mnie odwiedzić (od jakiegoś
czasu mieszkam u siebie, chciałabym, żeby mnie odwiedziła), jeśli nie zrobię
pewnej rzeczy. z chęcią bym ją zrobiła, ale do tego potrzebna jest zgoda ojca,
który stwierdził, że nigdy się na takie coś nie zgodzi (jest to sprawa
notarialna, więc jego zgoda musi być:(
paskudnie się z tym czuje. ilekroć jetem u rodziców, czuję, że usycham, a jak
wyjeżdżam, zjada mnie poczucie winy...
potrzebuję paru dni, ażeby dojść do siebie
błędne koło
czy któraś z was znalazła się kiedyś w takiej sytuacji? jak sobie poradziłyście?
pozdrawiam,
mftk