Dodaj do ulubionych

Ślub - ale po co?

17.01.08, 15:45
Dlaczego bierze sie ślub? Czuje sie, ze chce się być czyimś mężem
albo żoną? Czy rozsądnie podejmuje sie decyzję o kroku do przodu? Bo
rodzice gderają? Bo za chwile dziecko?
Nigdy tak naprawdę nie czułam potrzeby formalizowania swoich
związków poza tymi momentami, gdy miałam dosć gadania rodziny.
Chciałam z kimś być, ale ślub mnie przerażał i przeraża nadal.
Dlatego mnie to interesuje
Obserwuj wątek
    • lajton Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 15:52
      Wierzący chcą złożyć przysięgę przed Bogiem.
      Inni mają potrzebę sformalizowania związku.
      • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 11:54
        jestem wierząca, ale boje się, że nie dotrzymam przysiegi złożonej
        przed Bogiem
        • lajton Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 11:57
          To ma dać Ci podobno siłę w chwili późniejszego zwątpienia.
    • tezromantyczka Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 15:53
      > Dlaczego bierze sie ślub? Czuje sie, ze chce się być czyimś mężem
      > albo żoną?
      No właśnie dlatego.

      >Czy rozsądnie podejmuje sie decyzję o kroku do przodu?
      To chyba trochę też.

      > Bo
      > rodzice gderają?
      Zupełnie nie, moi uważali, że to za wcześnie.

      > Bo za chwile dziecko?
      Biorąc ślub nie byłam w ciąży i nie uważam ciąży za wystarczający
      powód do małżeństwa. :)

    • golfstrom Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 15:54
      Dla mnie ślub był wyłącznie formą daniny społecznej - żeby rodzina
      się odczepiła; żeby w urzędach było łatwiej itp. Znika cała masa
      problemów, którzych człowiek sobie sam nie szuka, tylko które inni
      mu wyszukują.

      Mąż też nie wierzy w małżeństwo jako wieczystą gwarancję miłości.

      Chociaż przyznam, że był to bardzo radosny dzień w moim zyciu.
    • ravenheart1 Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 15:56
      jedyny rozsądny powód to kwestie prawne, ale dotyczące odległej przyszłości,
      podział majątku na wypadek rozwodu, spadek itp.
      • tezromantyczka Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 16:01

        A kto powiedział, że powody brania ślubu mają być rozsądne? ;-)
      • iberia.pl Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 16:53
        ravenheart1 napisał:

        > jedyny rozsądny powód to kwestie prawne, ale dotyczące odległej
        przyszłości, podział majątku na wypadek rozwodu, spadek itp.

        wystarczy rozdzielnosc majatkowa i juz podzialu nie bedzie...
    • sabriel Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 15:57
      Mnie też do ślubu nie ciągnie(zwłaszcza tego kościelnego).
      Ale rozumiem, że są tacy, którzy mają ciśnienie(parcie rodziny,presja
      społeczna),muszą go brać(wpadka) lub po prostu sami tego chcą(np.względy religijne).
    • iberia.pl Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 15:57
      mam tak jak TY!
      Papier uwazam za zbedny, ceremonia-to dla mnie cyrk dla rodziny,
      mnie to do szczescie nie potrzebne.
      Nie zarzekam sie, ze NIGDY itd., ale na chwile obecna mowie NIE.
      Moze jak KTOŚ mnie przekona to ulegne i zmienie zdanie? :-)
      • niunka24 Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 16:44
        kwestie prawne na pewno. Chęć złożenia przysięgi w obecności innych też.
        Pragnienie pokazania wszystkim, jak bardzo go kocham, móc mówić o nim "MÓJ MĄŻ"
        też, a jak:) Małżeństwo to poważny krok, ważny i wiele znaczący. Ja byłam pewna,
        że właśnie tego chcę, że go kocham i chcę z nim być w zdrowiu i chorobie.
        Zarówno kwestie prawne, jak i mentalne... trochę romantyczności, trochę też chęć
        przeżycia tego pięknego dnia..wszystko naraz:)
        ale, żeby wziąć ślub trzeba przede wszystkim być pewną i kochać.
        jak się kogoś naprawdę kocha i chce się z nim być, to już się nie jest takim na
        "nie":) a jak się ma wątpliwości... no to faktycznie ślub jest bez sensu.
        takie jest moje, może mało nowoczesne, zdanie.
        • lumpeksiara81 Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 16:48
          A ja się pod tym Twoim, mało nowoczesnym, zdaniem podpisuję. :-)
      • spragnienie Re: Ślub - ale po co? 24.01.08, 14:20
        iberia, mialam takie same odczucia.
        Kiedy zapragnelam tego, co pare chwil temu mnie przerazalo,
        zdecydowalam sie na slub, ktory byl po naszemu, rezygnujac z
        wszelkiej sztampy, obciachu ociekajacego kiczem... Tak tez mozna.
    • disa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 16:59
      jeszcze takiej potrzeby nie miałam...
      ale jak będę miała ograniczę się do cywilnego, a kościelny zrobię 25 lat później –albo i nie hihiihihi
    • aire1 Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:03
      A co tu ma przerażać, piętnaście minut w USC, ewentualnie impreza
      dla znajomych albo obiad dla rodziny i po zawodach! A parę problemów
      z głowy...np. można razem kredyt wziąć albo bez problemów podróżować
      po krajach arabskich.
      • iberia.pl Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:06
        branie kredytu we dwojke nie zawsze jest dobrym pomyslem...
        • disa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:16
          no dla mnie intercyza/rozdzielnośc majątkowa to podstawa

          miłość miłością, ale nie mam zamiaru na starość pisać Wam wątków "okradł mnie/oszukał/a miało być tak pięknie"
          ;D
          • tezromantyczka Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:17

            Ale to działa w dwie strony. ;-) Jeżeli mężczyzna jest tym, który
            zarabia więcej (a nie oszukujmy się - tak jest w większości
            związków) to brak intercyzy może być dla kobiety opłacalny. ;-)
            • disa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:19
              dla mnie to nie problem
              • tezromantyczka Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:20

                MOże dla Ciebie nie.
                Ale np. w sytuacji, w której moje małżeństwo rozpadłoby się z winy
                zdradzającego męża, chciałabym, aby ucierpiał na tym finansowo. ;-)
                • disa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:22
                  ja nie mam w zwyczaju mścić sie na luziach, ale na dziecko (jeśli by było) to by sie nie wypłacił
                  lokaty, alimenty, szkoły, zajęcia -wszystko na dziecko- ja pieniedzy bym nie chciała
                  • tezromantyczka Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:23
                    Nie byłaś w sytuacji zdradzanej żony, więc nie wiesz, jak byś się
                    zachowała i czy chciałabyś się mścić.
                    • disa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:29
                      nie mam tego w naturze, a panować nad emocjami potrafię
                      Byłam zdradzoną narzeczona z odwoływanym ślubem - przez myśl mi nigdy nie przeszło zemścić się... życie samo go pokarało. Mogłabym się śmiać z niego, ale też nie widzę potrzeby. Wystarczy mi świadomość, że jestem szczęśliwa.
                      Zemsta jest poniżej mojej godności.
                      • tezromantyczka Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:30

                        Gdyby w grę wchodziły pieniądze dla Twoich dzieci, raczej byś się
                        nie zastanawiała nad biednym mężusiem, które pokarze życie. ;-)
                        • disa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:35
                          wyżej napisałam
                          że ja bym pieniędzy nie wzięła, ale lokaty na dziecko, alimanty, opłacanie szkół musiało by byc i w tym przypadku byłabym najgorszą diSUNIĄ na swiecie ;]
            • iberia.pl Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:43
              tezromantyczka napisała:

              >
              > Ale to działa w dwie strony. ;-) Jeżeli mężczyzna jest tym, który
              > zarabia więcej (a nie oszukujmy się - tak jest w większości
              > związków) to brak intercyzy może być dla kobiety opłacalny. ;-)

              ???jakie oplacalne, jak facet sie zwinie z mlodsza...walka o Jego
              kase trwa dluuugo i zmudnie...
              • disa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:45
                chyba, że się dla tej kasy ślub wzięło
            • duchess85 Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 18:07
              Chyba, że ma własną firmę, w takiej sytuacji ja jednak na wszelki wypadek wolę
              rozdzielność;)
            • lilith.b Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:35
              tezromantyczka napisała:

              >
              > Ale to działa w dwie strony. ;-) Jeżeli mężczyzna jest tym, który
              > zarabia więcej (a nie oszukujmy się - tak jest w większości
              > związków) to brak intercyzy może być dla kobiety opłacalny. ;-)

              W kwestii intercyzy dodam coś od siebie. Mój chłopak jest majętny, ale oboje
              stwierdziliśmy, że nie będziemy podpisywać. On - bo nie chce czegoś takiego
              robić, bo ja bierze ślub to jeden na całe życie. Chce mieć pewność, że jego żona
              jest z nim z miłości i przy tak ważnym wydarzeniu jakim jest ślub, nie chce
              podejmować żadnych tematów związanych z kasą.
              Ja stwierdziłam, że jeśli chce intercyzę na 10, 15 lat to możemy się pobrać za
              10, 15 lat, mnie się nie spieszy. Nie o kasę w życiu chodzi, swój honor mam.
              Jak ja bym nawaliła jako żona to bym się spakowała i odeszła i tyle.
        • tezromantyczka Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:16

          Oczywiście, tylko jedna osoba niekoniecznie będzie miała zdolność
          kredytową do kredytu w wysokości np. 500 k PLN.
          • niunka24 Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:26
            intercyza to nie tylko zabezpieczenie na wypadek rozwodu, ale także np. w
            przypadku splajtowania firmy jednej ze stron. To nie jest brak zaufania, ale
            raczej, zabezpieczenie się przed różnymi zdarzeniami...
            Co do ślubu w USC< mój nie trwał wcale 15 minut, a i impreza nie była takim
            zwyczajnym obiadkiem, więc bez przesady:) piękny ślub nie jest zarezerwowany
            tylko dla wierzących! Ateiści też mogą się pięknie żenić/wychodzić za mąż:)
            • tezromantyczka Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:27
              > intercyza to nie tylko zabezpieczenie na wypadek rozwodu, ale
              także np. w
              > przypadku splajtowania firmy jednej ze stron. To nie jest brak
              zaufania, ale
              > raczej, zabezpieczenie się przed różnymi zdarzeniami...

              W przypadku gdy jedna ze stron (lub obie) mają firmę, to ok, nie
              musi być przejaw braku zaufania...ale w innych przypadkach?
              • niunka24 Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:31
                W innych przypadkach, jak kto chce.
                Jednak mam wśród znajomych adwokata, który zajmuje się m.in sprawami
                rozwodowymi. Oj, co się nasłuchałam. A tak się kochali, atak ufali, a było tak
                pięknie... :) A teraz o talerz potrafią się kłócić. Gdyby mieli intercyzę....
                Miłość jest piękna. ale jak wszystko może przeminąć. nie wiesz, co będzie za 20
                lat. Oczywiście, nie warto zakładać, że będzie rozwód! Bo powiedzmy, na 99% nie
                będzie.
                Ale jeśli ten 1%? To co?
                a poza tym, nie wiesz, czy za 2 lata nie założysz firmy. Czy któreś z Was nie
                popadnie w długi....
        • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 11:58
          też tak uważam. Wolę swój kredyt i swój dom. Poza tym mam bardziej
          sformalizowaną sytuację zyciową niż mój facet (nic z nim nie
          planuję, ale trudno mi sie nie odwoływac do obecnej sytuacji) i mnie
          samej bank się tak nie bedzie czepiał
      • bswm Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:58
        Kredyt mozna wziac i bez slubu. A jakie to problemy sie pojawiaja gdy sie
        podrozuje po krajach arabskich z niemezem?
        • disa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 18:07
          no właśnie też się zastanawiałam
        • iberia.pl Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 18:21
          bswm napisała:

          > A jakie to problemy sie pojawiaja gdy sie podrozuje po krajach
          arabskich z niemezem?

          autorka tamtej wypowiedzi miala na mysli podrozowanie na wlasna reke
          a nie wyjazd zorganizowany z biurem podrozy.
          Poczytaj troche o tamtejszej kulturze to bedziesz wiedziala jak jest
          postrzegana kobieta niezamezna i co generalnie kobiecie w tamtych
          rejonach wolno a czego nie.
          • disa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 18:29
            bywałam w 3 krajach arabskich, nie na wycieczkach zorganizowanych
            i nadal nie rozumiem bo mogłam wszystko -wystarczyło, że ubrałam się odpowiednio skromnie (nie mylić ze skąpo) i wszystko było dobrze.
            • iberia.pl Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 18:31
              chcesz mi powiedziec, ze sama przemierzalas np. wszerz Maroko?Jesli
              niczego nie zauwazylas to chyba podrozowalas palcem po mapie.Ubior
              to nie wszystko.
              • disa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 18:37
                no popatrz nawet trafiłaś z Maroco :]
                Bylam tam 2 razy z pracy. Bez męża i bez mężczyzny -sama. I nie miałam NAJMNIEJSZYCH problemów.
                Po prostu wystarczy się odpowiednio ubrać i odpowiedio zachowywać.
                Jeździć taksówkami hotelowymi -zreszta taksówkarze sa tacy, że jak gdzieś wychodzisz na chwile on idzie z Tobą.
                Tam jest pełno Francuzów to nie jest dziki kraj
                Pamiętaj, że białe kobiety sa tam inaczej traktowane niż ich

                zreszta chyba w lutym jade ze znajomymi tam na tydzień odpocząć -można sie zakochać w tym kraju ;]
                • iberia.pl Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 20:18
                  czyli bylas tam w innym charakterze niz ja pisalam....
                  • disa Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 13:26
                    oczywiście, że w innym bo musiałam łazić po tym dzikim kraju szukać fajnych turystycznie miejsc i go opisywać/obfotografować
                    właziłam sama nawet do ich „dzikich” sklepów, a musisz wziąć pod uwagę, że ja dla nich jestem BLONDYNKA
                    Fakt faktem, że mam wredny wyraz twarzy (antypatią darzę arabów i murzynów) więc może to trochę przez to… jednak nigdy w białym języku nie usłyszałam żadnych propozycji
              • bswm Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 18:37
                Ale do tego wystarczy partner - nie musi byc mezem, zaden Arab nie bedzie
                sprawdzal stanu cywilnego w dowodzie.
                Autorka watku nie zastanawia sie czy byc samotna kobieta czy mezatka, tylko czy
                legalizowac zwiazek...
                • iberia.pl Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 20:21
                  bswm napisała:

                  > Ale do tego wystarczy partner - nie musi byc mezem, zaden Arab nie
                  bedzie sprawdzal stanu cywilnego w dowodzie.

                  zapomnialas, ze w nowych dowodach nie jest wpisany stan cywilny....
                  Proponuje wybrac sie SAMEJ w podroz po krajach arabskich-ale nie po
                  kurortach i wtedy zobaczysz o czym pisalam....
                  • bswm Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 20:56
                    Ale ja nie chce nigdzie jechac samej. Ja mam faceta i chce jezdzic z nim, ale
                    nie chce z nim slubu... chyba nie lapiesz toku rozumowania i sensu watku...
                • justysialek Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 20:42
                  Ooo, nieprawda!
                  W głupiej Tunezji niesamowicie zaczepiają każdą biała kobietę! Opędzić się
                  ciężko! Pomaga facet obok, choć nie do końca, bo dopiero zdecydowane zachowanie
                  męża + obrączka na palcu coś dawało.

                  Przypominam, że w krajach muzułmańskich kobieta, która podróżuje z mężczyzną,
                  który nie jest jej mężem, ojcem czy bratem jest uważana za dziwkę po prostu i
                  spotka się z propozycjami (niby uprzejmymi ale bardzo natarczywymi). Samotnie
                  podróżujące mają jeszcze gorzej! Nawet jeśli są np z siotrą czy mamą. Na własne
                  oczy widziałam i nasłuchałam się od współtowarzyszek podróży.
                  Pomaga skromny strój i gapienie się w podłogę bez przerwy (co IMO jest
                  upokarzające i mi było ciężko to znosić) ale nic nie robi lepiej niż stanie za
                  plecami męża.

                  Spotkała mnie taka sytuacja:
                  byliśmy na mieście - 2 pary. My małżeństwo, tamci studenci, bez ślubu. Zaczęli
                  nas oczywiście zaczepiać Tunezyjczycy, zobaczyli obrączkę na moim palcu i od
                  razu pytają: czyja to żona? Mój się przyznał do zguby, to oni obaj na tamtą
                  dziewczynę (pomimo tego, że była z facetem).

                  Kraje arabskie to niestety zupełnie inna kultura.
                  • mala_mee Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 20:47
                    Dlatego mam takie wielkie opory przed tym żeby pojechać do takich rejonów na
                    wakacje. Chyba by mnie szlag trafił i nie poradziłabym sobie z agresorem przez
                    cały wyjazd.
                    Co do głównego wątku, to w sumie podobnie mało nowocześnie myślę jak ninka24 i
                    xtrin.
                    • disa Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 13:22
                      nie przesadzaj - tak powstaja mity...
                      o polakach też dużo brzydkich rzeczy mówią

                      Jasne, że idąc na targ zaczepiają Cię...
                      ale mnie NIGDY nie spotkała żadna taka sytuacja, a troche delegacji w kraje arabskie miałam.
    • justysialek Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 17:29
      Z miłości.
      Z miłości robi się różne rzeczy.
      Jedni tkwią w patologicznych relacjach, inni pozwalają by ukochana osoba je
      olewała, inni jeżdżą na koniec świata, oddają nerki, robią różne szalone rzeczy,
      a inni biorą ślub.
      Dla mnie sam gest, przysięga, wzięcie w ten sposób odpowiedzialności przez drugą
      osobę za mnie i nasz związek jest najpiękniejszą rzeczą na świecie.
      Warto przełamać swoje lęki, związać się z kimś finansowo, by dać mu do
      zrozumienia, że na dobre i na złe ... a nie dopóki nam się nie znudzi lub nie
      zrobi niewygodnie.
    • widokzmarsa Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 19:00
      nie wierzysz w trwałość związku i jesteś za stara by wierzyć w miłość do
      grobowej deski
      • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:00
        mam 30 lat. Niejedno widziałam i niejedno przeżyłam
    • xtrin Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 20:12
      Aby jednoznacznie i bez jakichkolwiek wątpliwości ogłosić światu: to Ten Jeden
      Jedyny, jestem pewna. Aby drugiej osobie oświadczyć: kocham Cię i ufam Ci aż
      tak, by bez wątpliwości zawierzyć Ci całym swoim życiem.
    • frying.pan Re: Ślub - ale po co? 17.01.08, 21:27
      Zastanawia mnie, czy fakt że jeszcze nie wzielismy slubu, nie swiadczy
      przypadkiem o tym, ze jestesmy ze sobą do czasu, aż spotkamy kogoś lepszego...;)
      Ale z drugiej strony, ślub nie zagwarantuje mi miłości po wsze czasy, więc po co
      się zmuszać. Każdy z nas jest tylko człowiekiem i może się pomylić/zmienić
      zdanie/odkochać się/zakochać w kimś innym, a zatem dlaczego mamy komuś obiecywać
      coś, czego nie można być pewnym na 100%. Naprawdę, przysięga małżeńska to jest
      kłamstwo z premedytacją. Jak można być pewnym tego, co będzie za 10, 20, 40 czy
      60 lat. Owszem, można wierzyć w to, że się będzie kochać dozgonnie jednego
      człowieka i kłamać przed ołtarzem w dobrej wierze. Ale większość z nas za 20-30
      lat będzie kompletnie nie do poznania, zmienią nam się priorytety, charakter,
      wygląd. Czy dalej będziemy chcieli żyć ze swoim mężem/żoną? Kto to może wiedziec.
    • wiarusik Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 11:58
      Bo to po katolsku?
      • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:00
        zwłaszcza ślub cywilny ;)
        • wiarusik Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:03
          Prawdziwa Katolka bierze przede wszystkim ślub kościelny,żeby nie
          żyć w grzechu;)
          • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:08
            pytałam, dlaczego ludzie biora slub. Odezwało sie wiele ateistek.
            Odczep sie od katolików, bo to sie nudne robi
            • wiarusik Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:10
              Jaka z Ciebie katoliczka,skoro uprawiasz sex przedmałżeński i żyjesz
              na kocią łapę?;)
              • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:10
                to chyba nie twoja sprawa. Bogiem nie jesteś, nie oceniaj
                • wiarusik Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:18
                  Jesteś katolką,a nie katoliczką,czyli jak większość Polaków ;)
                  • avital84 Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:20
                    Wiarus Twoje najeżdżanie na Polaków zaczyna
                    przypominać książkę "Strach". Wybacz za skojarzenie,
                    ale tak to właśnie wygląda.
                    • wiarusik Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:24
                      Bo to wyjątkowo parszywa nacja;P
                      • avital84 Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:25
                        Tak, ja zwalam wszystko na dupków, a inni na nacje.
                  • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:21
                    w twoim przekonaniu to ja mogę być dziewica orleańską, yeti albo
                    torebką na łańcuszku.
                    Wiarusik, co się stało? Fajny i myślacy chłopak jesteś, a tak
                    plujesz jadem, jakby ci normalnej śliny zabrakło
                    • wiarusik Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:25
                      Ja tylko opisuję rzeczywistość bez przekłamań;)
                      • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:27
                        Ocenianie zawsze jest subiektywne. Gdybyś napisał: Prom nie chodzi
                        do kościoła - to byłoby obiektywne.

                        Ale pisanie o tym, co Twoim zdaniem Prom ma w głowie (Prom, którego
                        nigdy nie widziałes na oczy) jest zawsze twoim zdaniem a nie
                        opisywaniem rzeczywistosci.
                        • wiarusik Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:31
                          A po co widzieć,skoro można przeczytać?;)
                          • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:33
                            zwłaszcza w necie, gdzie za jeżdżenie po ludziach nic ci nie grozi.
                            Mam pomysł, spotkajmy sie na przykład jutro i powiesz mi to prosto w
                            oczy. Też bedziesz taki odważny?
                            • wiarusik Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:34
                              Jutro jadę na cmentarz;)
                              • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:35
                                pozdrów tate
                                • wiarusik Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:36
                                  Robisz się niegrzeczna;)
                                  • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:58
                                    od 9 lat łaze na cmentarz rozmawiać z ojcem. Nie sądze, ze to
                                    niegrzeczne
                                    • wiarusik Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 13:00
                                      Zabrzmiało beznadziejnie.Czasem trzeba się ugryźć w język.
                                      • prom_do_szwecji Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 13:30
                                        i nawzajem wiarusik. Miły to dla mnie nigdy nie jesteś
                                        A ja nie sądzę, zebym zrobiła coś złego, jeśli uraziłam -
                                        przepraszam. Wiesz, katole wierzą w życie pozagrobowe i dla nas
                                        rozmowa ze zmarłymi jest czymś normalnym
                  • prom_do_szwecji PS 18.01.08, 12:23
                    nie jestem narodowości polskiej
                    • wiarusik Re: PS 18.01.08, 12:26
                      A jakiej?;)
                      Mam nadzieję,że odróżniasz narodowość od obywatelstwa;)
                      • prom_do_szwecji Re: PS 18.01.08, 12:29
                        a jest jakas różnica? Naprawdę? nauczyli cię na pierwszym roku
                        studiów prawniczych? Jak sie ten program zmienia. U mnie było pod
                        koniec drugiego ;)
                        • wiarusik Re: PS 18.01.08, 12:33
                          Ciekawość,ciekawość;)
                          I opowiedz,skąd się wziełaś w tym grajdole?;)
                          • prom_do_szwecji Re: PS 18.01.08, 12:36
                            urodziłam się
                            • wiarusik Re: PS 18.01.08, 12:37
                              Co za pech;)
                              A jaka narodowość?:)
    • avital84 Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:13
      Ciężko jest to wytłumaczyć.
      Chyba się nie da. Powiem tak. Kiedyś podchodziłam
      do sprawy tak jak Ty, a teraz bez żadnych racjonalnych
      powodów po prostu czuję, że kiedyś chciałabym wziąć ślub.
      I trudno mi określić czy wpłynęli na to faceci, których poznawałam
      i różne dziwne sytuacje, czy jest to presja społeczna lub cokolwiek innego.
      Jednak chyba po prostu wewnętrzne przekonanie, że tego właśnie bym chciała. Ale
      być może to kolejny kaprys, bo wiem,
      że realnych szans nie ma. Do ślubu bowiem potrzebne są nie tylko chęci, ale i
      miłość, zaufanie...no i na przykład tak Pan Prom. ;)
    • lilith.b Re: Ślub - ale po co? 18.01.08, 12:39
      Dla mnie ślub oznacza stabilizację duchową.
      Wiem że siebie chcemy i pieczętujemy to przysięgą.
    • couiza Re: Ślub - ale po co? 24.01.08, 13:34
      Odswieze temat. Dla mnie slub to byla czysta formalnosc ze strony prawnej. Nie
      wierze, ze slub zapewni mi wiernosc partnera czy trwaly zwiazek. Rozwod mozna
      uzyskac w niektorych krajach przez internet nie wychodzac z domu.
      Nie wierze, w zadne duchowe aspekty. Albo jestem z partnerem, albo nie.
      Zadne naciski spoleczne czy rodzinne nie maja dla mnie znaczenia, to moje zycie
      i moje decyzje.

    • spragnienie Re: Ślub - ale po co? 24.01.08, 14:16
      ja do slubu dorastalam dlugo. Bylismy ze soba 5 lat, przed oltarzem
      stanelam w wieku 27 lat...
      Rodzinka pytala wciaz kiedy slub, mama pragnela tego bardzo, choc
      nie naciskala, jednak nie chcialam podejmowac takiej deyzji pod
      presja... Bo to moje zycie.
      Dezyje podjelam w momencie, gdy poczulam, ze nie trace wolnosci, ze
      za zakretem nie stoi inny ciekawszy, leszy ktos... zwyczjanie w
      swiecie sie dopelnilismy z moim obecnym mezem, nagle wszystkie "ale"
      zniknely... Ja doroslam troche;-). Wczesniej temat slubu przerazal
      mnie, mialam wysypke za kazdym razem, gdy ktos o nim wspominal...
      dodam, ze moj mezczyzna zrolozyl deklaracje po dwoch latach
      znajomosci;-), ja sie balam!
      Czemu slub? Bo fajnie miec meza, bo fajnie isc w bialej sukni do
      kosciola, bo chcielibysmy miec dziecko... wiele powodow, moze malo
      lotnych, ale moich;-).
      Decyzji nie zaluje. Bylo pieknie, wzruszajaco, po naszemu...

      Mozna na malzenstwo spojrzec w dwojaki sposob. Slub to tylko
      papierek, zmiana nazwiska lub slub to az tyle....
    • menk.a Re: Ślub - ale po co? 24.01.08, 14:44
      Do tej pory nie stałam przed wyborem czy decyzją: brać ślub czy nie
      brać.
      Ślub to takie rzucenie się w przeaść albo na głęboką wodę: ma się
      nadzieję, że ktoś tam gdzieś czuwa i nas złapie, nie pozwoli
      zginąć... To nie gwarancja. To obietnica. To wiara.
      Do tej pory nie wierzyłam.;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka