Dodaj do ulubionych

w przeddzien rozwodu

IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 22:24
Witajcie,
piec lat temu sie pobralismy i .. nie udalo nam sie
razem zamieszkac, mieszkamy 60 km od siebie i on
mieszka tam a ja tu. Wczesniej mieszkalismy razem rok
i bylo ok. Dlugo bylam zakochana. Czy to ratowac jesli
nie widze zaangazowania z jego strony. Chyba mi
przeszlo to zakocxhanie, choc czuje sie podle, Wy
tezz ?? Myslalm, ze to bedzie na zawsze no i nie
lubiee porazek :-))
Pozdrawiam

Women
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Re: w przeddzien rozwodu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.01, 08:59
      Nie rozumiem dlaczego nie mieszkacie razem? Po co w ogóle się pobieraliście, w
      jakim celu?
      Może zamiast prowadzić ze sobą "gierki" w zaangażowanie, po prostu
      porozmawiajcie i zdecydujcie co dalej. Ale chyba dobrze byłoby podjąć tę
      decyzję razem?
      • Gość: Ciri Re: w przeddzien rozwodu IP: *.*.*.* 19.06.01, 09:16
        Moim zdaniem straciliście najlepsze lata swojego wspólnego życia. Odległość
        zazwyczaj jest wrogiem miłości. Powiedzmy, że zostaniecie razem - jak macie
        zamiar dalej żyć, bo jeżeli osobno, to żadne rozmowy, czy próby ratowania
        czegokolwiek nie mają sensu - tu nie ma czego ratować. Pozdrawiam
        • femme Re: w przeddzien rozwodu 21.06.01, 22:24
          dzieki za zainteresowanie, a zatem odpowiadam, nie mieszkamy razem wlasciwie
          dlatego, ze moj maz nie ma ochoty podjac wysilku dojezdzania 1 godzina lub 70
          km z pracy do mnie. Pracyje jeko wykladowca na uczelni, wiec wysilek chyba
          wykonalny, probowalismy, ale on pod jakims pozorem przestawal po 2-3 tygodniach
          i znowu mieszkal sam jak twierdzi, ja przez pierwszy rok przyjezdzalam na
          weekendy do niego, ale zadnej reakcji z jego strony nie bylo. Wydaje mi sie ze
          to wygodnictwo faceta, nie sadzicie?
          Dlatego tez mysle, ze nie ma sensu tego ciagnac, poza tym on nie podejmuje
          zadnej decyzji, czeka. nie wiem czy to typowe dla facetow, ze nie decyduja sie
          na jakies rozwiazania sytuacji.
          Wiem ze stracilam najlepsze lata, ale nie che ich tracic wiecej. Sadze ze to
          sluszna decyzja, ale czuje sie fatalnie z tym.

          Pozdrawiam i licze na odzew.
          • Gość: femme Re: w przeddzien rozwodu - do wszystkich drogich rozmowcow IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.01, 00:00
            Witajcie serdecznie!!

            Bardzo Wam dziekuje za listy i opinie, nawet nie wiecie jak mi to pomaga.

            Wlasnie odpowiadajac Wam doszlam do wniosku, ze nie tyle nie mam ochoty
            zmieniac stanu rzeczy ile po prostu nie widze doroslych facetow. Byc moze
            jestem zbyt krytyczna, ale tak to posstrzegam, mozwe wiecie jak mam wrocic do
            obiektywnego oceniania facetow.

            W ramach nowego zycia jutro zapisuje sie na studia podyplomowe, mam nadzieje,
            ze przejde rozmowe kwalifikacyjna :-))) Trzymajcie kciuki.

            Mam tez do Was pytanko, czy ktos z Was sie rozwodzil?? Pytam bo chcialabym
            wiedziec jak sie do tego zabrac i jakie pułapki mnie czekaja.

            Moze tez ktos przeprowadzal rozwod koscielny??? Ze wzgledow emocjonalno-
            etycznych chce rozwiazac cos co nie opiera sie na prawdzie i mimo rozstania
            mialoby trwac do konca mojego zycia.

            Pozdrawiam goraco,

            swietnie mi sie z Wami rozmawia, jesli chcecie piszcie na moj adres



            • Gość: on Re: w przeddzien rozwodu - do wszystkich drogich rozmowcow IP: *.calixo.net 23.06.01, 00:00
              tak czytam te twoje zwierzenia,i czuje ze niewiele jest prawdy
              w tym co piszesz,
              • femme Re: w przeddzien rozwodu - do wszystkich drogich rozmowcow - ON 23.06.01, 00:00
                WItaj!!!

                Co wg Ciebie jest nieprawdziwe???? Raczej nie mam
                omamow wzrokowych i innych tego typu a to niestety
                jest prawda, choc tez wolalabym, zeby tak nie bylo.

                Chetnie uslysze Twoja opinie

                Pozdrawiam
                • Gość: on Re: w przeddzien rozwodu - do wszystkich drogich rozmowcow - ON IP: 213.166.196.* 24.06.01, 00:00
                  nic nie wspominasz o swoim Ojcu,rodzenstwie?
                  Radze siegnac do Bibli-co tam jast napisane o malrzenstwie i rozwodach?
                  • femme Re: w przeddzien rozwodu - do drogiego - ON 25.06.01, 00:00
                    Sluchaj,

                    prawde mowiac nie widze glebszego zwiazku miedzy moim
                    malzenstwem, a rodzenstwem i ojcem. No, ale nie
                    uwazam, zeby to byla jakas tajemnica, a jesli dzieki
                    temu bede mogla liczyc na Twopje refleksje to prosze
                    bardzo.

                    Moj ojciec zmarl gdy mialam 2 lata, nie pamietam go
                    praktycznie, naturalnym dla mnie bylo, ze znajduje sie
                    na cmentarzu. Wychowywalam sie w domu kobiet, ale mam
                    brata. Nie sadze jednak, zebym nie mogla oderwac sie
                    od wzorcow domowych, zylaam i zyje wsrod ludzi, ktorzy
                    tworza lepsze lub gorsze zwiazki, owszem na pewno nie
                    dotyczyly mnie nieodpowiedzialne wyczyny ojca, pewnie
                    tez idealizowalam facetow. No coz jednak takie wizje
                    sie zmieniaja i przyznaje Panom prawo do pomylek,
                    slabosci itd. Moj maz ma duzo mlodsza siostre, mozna
                    wiec uznac ze przez ponad 10 lat byl jedynakiem, jest
                    ulubiencem swojej Mamy, ale to chyba nic dziwnego. Nie
                    byl calkowicie akceptowany przez ojca, ktory czul, ze
                    syn odebral mu milosc Matki, widzialam to, i widzialam
                    tez ze dzieki temu zwiazkowi stal sie blizszy ojcu,
                    zaczeli miec wspolne tematy, uwazalam, ze wszystko
                    jest w porzadku, nie przewidzialam tylko, ze dorosly
                    czlowiek nie portafi rozwiazywac problemow i stac sie
                    oparciem. Mysle, ze ten zwiazek mial byc
                    dowartosciowaniem sie, a nie zostalo przewidziane ze
                    moga pojawic sie problemy. Jego rodzice nie rozmawiaja
                    ze soba, mieszkali w osobnych pokojach.

                    To wszystko.

          • Gość: kama Re: w przeddzien rozwodu IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 22.06.01, 02:57
            Twój mąż jest typowym"kawalerem". Mam w domu to samo. Jak nie masz na oku
            jakiegoś Pana,z którym chcesz sobie ułożyć życie, to nie powinnaś myśleć o
            rozwodzie tylko urządzić sobie swój świat nie patrząc na niego. Przyjedzie to
            dobrze, nie też dobrze. Jak zauważy że sobie odpuściłaś może to go zaintryguje
            i częściej będzie bywał.
          • mario2 Re: w przeddzien rozwodu 22.06.01, 09:12
            Dziewczyno nad czym Ty sie jeszcze zastanawiasz. Zycie jest krotkie, a Ty masz
            wyrzuty sumienia z powodu faceta, ktory i tak ma Ciebie w ... glebokim
            powazaniu. Moze juz czas pomyslec o sobie?. Przeciez jak piszesz "zakochanie
            juz Ci przeszlo". Wiec o co chodzi. ? Chyba nie o slubowana tzw. "uczciwosc
            malzenska"? Zycze wszystkiego dobrego, wyzbycia sie kompleksow, oraz porzucenia
            falszywej moralnosci. Powodzenia.
            Mario
            • Gość: Ninelka Re: w przeddzien rozwodu IP: *.abb.pl 22.06.01, 11:26
              Szkoda czasu na taki uklad. Juz lepiej byc samemu, niz tkwic w czyms,
              co tak naprawde nie istnieje.
              Nawet jak nie masz nikogo nowego na oku, to zerwij istniejacy uklad.
              Szkoda zycia. Przeciez jesli ludzie sie kochaja, to chca byc razem.

              A Ty nie masz szans na przeprowadzenie sie do miasta, w ktorym
              pracuje Twoj maz? Byc moze teraz na Twoja przeprowadzke jest
              za pozno, ale ktoras ze stron powinna podjac decyzje
              - na tak lub nie, i dluzej nie zyc w fikcji.

              Pozdrawiam
          • Gość: GU Re: w przeddzien rozwodu IP: *.man.polbox.pl 22.06.01, 12:49
            czekanie to typowe dla facetów, jeśli Ty nie podejmiesz drastycznych decyzji to
            będziecie tak czekac w nieskończoność. W kobietach siła, więc daj sobie spokój
            i układaj życie od nowa.powodzenia:)
          • Gość: Joanna Re: w przeddzien rozwodu IP: *.nuph.us.edu.pl 22.06.01, 14:20
            Od razu uprzedzam - nic nie bede radzic, ani odradzac
            bo z wlasnymi problemami nie daje sobie rady...Jest tu
            tylko pewna rzecz ktorej nie rozumiem - on nie chce
            przeprowadzic sie do ciebie, bo za daleko ma do
            pracy... Ale czy nigdy nie istniala mozliwosc zebys ty
            sie przeprowadzila do niego? Nie znam twojej sytuacji
            zyciowej dlatego tak troche niesmialo pytam o to.
            Moze to jest jakis klucz???
    • Gość: Veni_VV jako mężczyzna IP: 212.160.232.* 22.06.01, 00:00
      jako mężczyzna muszę Ci powiedzieć , że sytuacja jest beznadziejna i dla niego
      to już jesteście po rozwodzie, jedynie czasami pewnie jest ta krótka chwila
      przyjemności... - pewnie już traktowana czysto hormonalnie (niech Ciebie to nie
      urazi)
      Nie ciągnij tego dalej, bo zmarnujesz całe życie.

      Pozdrawiam
      • Gość: Klinki Re: jako mężczyzna IP: 212.160.130.* 22.06.01, 00:00
        Ja też jestem facetem i moim zdaniem nic nie da sie uratować. Zreszta myslę, że
        on tak żyje, bo ma gdzies jakąś żonę, ale tak naprawde to uważa, że jej nie ma
        i sobie używa życia. Sorry, ale tak myślę. Wyobraziłem sobie w jego sytuacji i
        zastanowiłem się, czy mógłbym nie dac znaku życia przez 6 miesięcy. No i nie
        mógłbym. Chyba, że...
        jestem wygodnicki
        mam kochankę i jest mi z nia dobrze
        z żoną sie nie rozwodzę, bo po co?
        nie czuję z żoną żadnej więzi emocjonalnej
        itd.
        • femme Re: jako mężczyzna - Klinki 23.06.01, 00:00
          Witaj,

          ciekawe, wiesz tez zauwazylam, ze faceci sa wygodni, moze trzeba ich
          nasladowac ???:-)))

          Twoj scenariusz wydaje sie prawdopodobny, choc on wie, ze moze sie ze mna
          rozstac wiec po co tego nie robi???

          pozdrawiam


      • femme Re: jako mężczyzna 23.06.01, 00:00
        Witaj!!!

        Wiesz jednak meski punkt widzenia jest znaczaco inny od kobiecego. Pewnie masz
        racje niestety lub stety.
        Jest juz za pozno na powrot do rzeki, ktora dawno wyschla.

        Pozdrawiam :-))
        • Gość: GU do femme IP: *.man.polbox.pl 25.06.01, 00:00
          Mam nadzieje że utwierdziłaś się w przekonaniu że musisz się wziąć za swoje
          życie. Zresztą on cały czas będzie tkwił w takim beznadziejnym marazmie bo nie
          ma interesu aby to zmienić. Jemu taki układ wydaje się wygodny więc po co to
          zmieniać i trudzić się załatwianiem spraw. przechodziłam rozwód i unieważnienie
          małżeństwa(tej opcji akurat nie polecam aby nie dawać zarobić klerowi). służę
          pomocą i poradą a studiowanie biblii akurat w tym przypadku wydaje mi się mało
          pomocne, choć nie neguję tego.:)
          • femme Re: do femme - do GU 25.06.01, 00:00
            Witaj,

            wiesz nie pisalam tego wczesniej, ale oproczx
            calkowitego braku zainteresowania Pan Maz zapomnial mi
            powiedziec, ze nie moze posiadac potomstwa. Nie byla
            to dla mnie kwestia pierwszoplanowa, ale jednak jest.
            Tak wiec nie zamierzam tkwic w czyms co oparte jest na
            braku lojalnosci wzgledem mnie, stad idea
            uniewaznienia slubu koscielnego.

            Nadal uwazasz, ze to bedzie niemozliwe???
            Pozdrawiam i czekam na refleksje.


          • femme Re: do femme - do GU 25.06.01, 00:00
            WItaj,

            nie widze listu, ktory do Ciebie pisalam,

            co do Biblii to poczytaj odp do Mario2.

            Co do uniewaznienia, fachowo nazywa sie to chyba
            inaczej to chetnie poslucham, tu lub na privie,

            Pozdrawiam
    • Gość: Ja Re: w przeddzien rozwodu IP: 157.25.130.* 22.06.01, 12:42
      a czy mieszka z mamusią,
      bo jak tak to sprawa beznadziejna
      Pozdro
    • Gość: JA Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI IP: 157.25.130.* 25.06.01, 00:00
      Jeden z moich znajomych, to podobny przypadek.
      Bez mamusi to nawet nie pierdnie.
      Mamusia ciągle siedzi u niego w domu i z wnuczka robi tresowaną małpkę, która
      demonstruje swoje umiejętności przy gościach.
      Szczęście, żem się do W-wy wyniósł i już nie muszę u kolegi bywać.
      Szkoda, bo jako kumpel to fajny był gość.
      Pozdro
      • femme Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp JA 25.06.01, 00:00
        Witaj,

        dzieki za pocieszenie :-))). No coz niektore Mamy tak wychowuja swoich synkow i
        co potem z tego wychodzi .... Nie jestem za wychowaniem spartanskim, ale u nas
        zauwazam roznice w wychowywaniu dziewczyn i chlopakow.

        Pozdrawiam
        • Gość: Joanna Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI IP: *.nuph.us.edu.pl 27.06.01, 13:09
          Co do wychowania spartanskiego - moze pewne jego formy
          jak wysylanie na obozy harcerskie czy nauka
          samodzielnosci od najmlodszych lat sa bardzo potrzebne
          naszym polskim chlopcom. Moja bratowa wiazala sznurowki
          i kroila chleb swojemu najstarszemu synowi do 13 roku
          zycia!!! Teraz ma lat 15 i sie wstydzi takich zagran
          mamuski, ale co by bylo gdyby sie nie wstydzil i na to
          pozwalal? W trosce 'o dziecko' moj brat nigdzie nie
          wysyla go na wakacje samego!!! Moj brat byl przez 8 lat
          jedynakiem i w efekcie tez wyrosl na maminsynka ( jak
          sie z zona pokloci to leci do naszej mamy zeby mu cos
          poradzila ).
          Ja odnosze wrazenie, ze chlopaka w wieku lat kilkunastu
          trzeba zaczac uczyc plywac po glebokiej wodzie, bo
          inaczej zawsze bedzie czekal, ze ktos ( mama, tata,
          pozniej takze zona ) przyleci do niego z kolem
          ratunkowym!!!
          No to juz wiemy jak w przyszlosci mamy postepowac z
          naszymi ewentualnymi synami...Natomiast co zrobic
          z naszymi obecnymi mezami - tego nie wiem. Moze jednak
          zapakowac kazdego takiego faceta do paczuszki, zawiazac
          ladna kokardke i odeslac z podziekowaniami za trud
          wlozony w wychowanie (mamin)synka do mamusi.
          Caly plan bierze jednak w leb, jesli facet juz sam do
          tej mamusi wrocil...
          • femme Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI do JOANNA 28.06.01, 00:31
            WItaj!!!!

            Czekam na recepte na ten typ. Tu moze pomoc chyba tylko zmiejszony krytycyzm,
            po wypicu 5 piw. :-))), ale to krotkotrwala metoda zmiany spojrzenia na
            nasze "idealy", ktore same sobie wybieralysmy.

            POzdrawiam cieplo
        • Gość: Joanna Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI IP: *.nuph.us.edu.pl 27.06.01, 13:10
          Co do wychowania spartanskiego - moze pewne jego formy
          jak wysylanie na obozy harcerskie czy nauka
          samodzielnosci od najmlodszych lat sa bardzo potrzebne
          naszym polskim chlopcom. Moja bratowa wiazala sznurowki
          i kroila chleb swojemu najstarszemu synowi do 13 roku
          zycia!!! Teraz ma lat 15 i sie wstydzi takich zagran
          mamuski, ale co by bylo gdyby sie nie wstydzil i na to
          pozwalal? W trosce 'o dziecko' moj brat nigdzie nie
          wysyla go na wakacje samego!!! Moj brat byl przez 8 lat
          jedynakiem i w efekcie tez wyrosl na maminsynka ( jak
          sie z zona pokloci to leci do naszej mamy zeby mu cos
          poradzila ).
          Ja odnosze wrazenie, ze chlopaka w wieku lat kilkunastu
          trzeba zaczac uczyc plywac po glebokiej wodzie, bo
          inaczej zawsze bedzie czekal, ze ktos ( mama, tata,
          pozniej takze zona ) przyleci do niego z kolem
          ratunkowym!!!
          No to juz wiemy jak w przyszlosci mamy postepowac z
          naszymi ewentualnymi synami...Natomiast co zrobic
          z naszymi obecnymi mezami - tego nie wiem. Moze jednak
          zapakowac kazdego takiego faceta do paczuszki, zawiazac
          ladna kokardke i odeslac z podziekowaniami za trud
          wlozony w wychowanie (mamin)synka do mamusi.
          Caly plan bierze jednak w leb, jesli facet juz sam do
          tej mamusi wrocil...
        • Gość: Joanna Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI IP: *.nuph.us.edu.pl 27.06.01, 13:10
          Co do wychowania spartanskiego - moze pewne jego formy
          jak wysylanie na obozy harcerskie czy nauka
          samodzielnosci od najmlodszych lat sa bardzo potrzebne
          naszym polskim chlopcom. Moja bratowa wiazala sznurowki
          i kroila chleb swojemu najstarszemu synowi do 13 roku
          zycia!!! Teraz ma lat 15 i sie wstydzi takich zagran
          mamuski, ale co by bylo gdyby sie nie wstydzil i na to
          pozwalal? W trosce 'o dziecko' moj brat nigdzie nie
          wysyla go na wakacje samego!!! Moj brat byl przez 8 lat
          jedynakiem i w efekcie tez wyrosl na maminsynka ( jak
          sie z zona pokloci to leci do naszej mamy zeby mu cos
          poradzila ).
          Ja odnosze wrazenie, ze chlopaka w wieku lat kilkunastu
          trzeba zaczac uczyc plywac po glebokiej wodzie, bo
          inaczej zawsze bedzie czekal, ze ktos ( mama, tata,
          pozniej takze zona ) przyleci do niego z kolem
          ratunkowym!!!
          No to juz wiemy jak w przyszlosci mamy postepowac z
          naszymi ewentualnymi synami...Natomiast co zrobic
          z naszymi obecnymi mezami - tego nie wiem. Moze jednak
          zapakowac kazdego takiego faceta do paczuszki, zawiazac
          ladna kokardke i odeslac z podziekowaniami za trud
          wlozony w wychowanie (mamin)synka do mamusi.
          Caly plan bierze jednak w leb, jesli facet juz sam do
          tej mamusi wrocil...
        • Gość: on Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp JA IP: *.calixo.net 27.06.01, 22:42
          mysle ze powinnas podjac probe ratowania swojego malzenstwa
          rozwod nie jest zadnym rozwiazaniem,cos wiem na ten temat
          • mario2 Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp JA 27.06.01, 22:52
            Rozwod jest rozwiazaniem!!! Po co sie meczyc dalej. Zgoda sa jeszcze dzieci.
            Ale czy sa one szczesliwsze widzac na codzien wiecznie skluconych rodzicow?
            Mario
            • femme Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp JAdo Mario+JA 28.06.01, 00:29
              Sluchajcie Panowie,

              Mam nadzieje,ze dobrze odgaduje ze nimi jestescie, ja jestem kobieta.

              Najpierw o dzieciach, no wiec ich nie ma poczytajcie posty jesli macie ochote.

              A teraz pytanie od ON dlaczego sugerujesz mi raatowanie tego???? Pytam dosc
              powaznie.

              Mario2 gratuluje reflekssu i czuwania nad dobrymi decyzzjami niezdecydowanych
              ludzi.

              POzdrawiam Panow cieplo. :-)))


              • mario2 Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp JAdo Mario+JA 28.06.01, 01:16
                Femme- Fatal
                Te decyzje mam juz za soba- i namawiam do nich ludzi niezdecydowanych- jeszcze
                raz powtarzam- zyjemy tylko raz- i zaprzepaszczenie tej szansy jest glupoota.
                Wole umrzec biedny i wolny , nizli bogaty i zakuty w kanwy pseudomoralnosci
                Uklony
                Mario
                • femme Re:Mario 30.06.01, 00:32

                  WItaj!

                  Nie czuje sie femme fatale, raczej femme naive, ale to chyba ma male znaczenie
                  w tej sytuacji. :-))). Nie uwazam, ze ta decyzja byla tą z ktorej jestem
                  najbardziej dumna, ale czuje, ze byla nieunikniona.
                  Sadze, ze cd bedzie raczej bezbolesny, choc tu moge sie mylic.

                  Zastanawiam sie tylko dlaczego ludzie potrafia tak zle sie dobrac, nie mowie tu
                  o 18 latkach, ktorzy spodziewaja sie dziecka, ale o ludziach w moim wieku,
                  ktorzy podejmuja tak bezsensowne decyzje.

                  Ostatnio widze, ze wsrod moich znajomych jest spora ilosc osob, ktore sie
                  rozwiodly i nie sadze, ze to jakas moda, moze ludzie w pewnym wieku staja sie
                  zbyt krytyczni??? Nie wiem.

                  Pozdrawiam

                  femme libre :-))


                  • mario2 Re:Femme 01.07.01, 16:10
                    masz racje. Coraz wiecej ludzi sie rozwodzi. Nie wiem niestety, jaka jest
                    przyczyna tego masowego pedu do wolnosci. Nie wydaje mi sie, zeby byla to
                    kwestia doboru. Sadze, ze raczej mamy tutaj do czynienia z moda na niezaleznosc.

                    Pozdrawiam
                    Mario
              • Gość: Joanna Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp JAdo Mario+JA IP: *.nuph.us.edu.pl 28.06.01, 10:59
                femme napisał(a):

                > Sluchajcie Panowie,
                >
                > Mam nadzieje,ze dobrze odgaduje ze nimi jestescie, ja
                jestem kobieta.
                >
                > Najpierw o dzieciach, no wiec ich nie ma poczytajcie
                posty jesli macie ochote.
                >
                > A teraz pytanie od ON dlaczego sugerujesz mi raatowanie
                tego???? Pytam dosc
                > powaznie.
                >
                > Mario2 gratuluje reflekssu i czuwania nad dobrymi
                decyzzjami niezdecydowanych
                > ludzi.
                >
                > POzdrawiam Panow cieplo. :-)))
                >
                >
                Alez ja sie w pelni z ta opinia zgadzam!!! Ja tez dusze
                sie w nieudanym zwiazku, dzieci tez nie mam, tyle, ze maz
                ani nie chce sie rozwiesc, ani po dobroci wyprowadzic...
                W koncu albo sobie uloze zycie po swojemu i rozwiode sie
                dla formalnosci, albo uciulam troche pieniedzy na
                adwokata i bede sie miesiacami sadzic o to czyja to
                byla wina (chociaz wcale mi sie nie podoba ta opcja)
                i dopiero wtedy uloze sobie zycie, albo za dwa lata jak
                zrobie doktorat wyjade na jakies zagraniczne stypendium
                i przysle mu pozew a potem uloze sobie zycie...
                Nie wiem, co zrobie, ale na razie sie dusze...
                • Gość: ada Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp JAdo Mario+JA IP: 192.168.0.* / *.pp.com.pl 28.06.01, 11:42
                  To nie musi trwać miesiącami! Jeśli obie strony wystąpią zgodnie o rozwód bez
                  orzekania o winie, to w takiej sytuacji (brak dzieci) wszystko może pójść
                  błyskawicznie - dwie rozprawy i po wszystkim. Tylko nie wiem, czy tego typu
                  mężów uda się sklonić do polubownego i eleganckiego rozstania.
                  Pozdrawiam
                  ada
                  • Gość: Joanna Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp Joanna do Ady IP: 155.158.103.* 28.06.01, 14:19
                    Najchetniej zrobilabym jak piszesz - dwie rozprawy
                    i po bolu... Problem w tym, ze moj maz kategorycznie
                    nie chce slyszec o rozwodzie i sam siebie oklamuje
                    co do jakosci naszego zwiazku klepiac od rana do
                    wieczora banaly w stylu 'jestesmy szczesliwi, bo
                    jestesmy malzenstwem, a jestesmy malzenstwem, bo
                    jestesmy ze soba szczesliwi'.
                    Jak przypuszczam - mojemu mezowi do szczescia
                    wystarczyl papierek z USC, a ja glupia myslalam, ze
                    on zeni sie ze mna, nie z papierkiem.
                    Mnie natomiast papierki i woda swiecona najmniej
                    z tego wszystkiego interesuja, mnie interesuje
                    mezczyzna jako taki...
                    I w tym pieknym stylu niedopasowalismy sie w naszym
                    malzenstwie - czego potrzeba wiecej do rozwodu???
                  • Gość: Joanna Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp Joanna do Ady IP: 155.158.103.* 28.06.01, 14:19
                    Najchetniej zrobilabym jak piszesz - dwie rozprawy
                    i po bolu... Problem w tym, ze moj maz kategorycznie
                    nie chce slyszec o rozwodzie i sam siebie oklamuje
                    co do jakosci naszego zwiazku klepiac od rana do
                    wieczora banaly w stylu 'jestesmy szczesliwi, bo
                    jestesmy malzenstwem, a jestesmy malzenstwem, bo
                    jestesmy ze soba szczesliwi'.
                    Jak przypuszczam - mojemu mezowi do szczescia
                    wystarczyl papierek z USC, a ja glupia myslalam, ze
                    on zeni sie ze mna, nie z papierkiem.
                    Mnie natomiast papierki i woda swiecona najmniej
                    z tego wszystkiego interesuja, mnie interesuje
                    mezczyzna jako taki...
                    I w tym pieknym stylu niedopasowalismy sie w naszym
                    malzenstwie - czego potrzeba wiecej do rozwodu???
                • mario2 Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp JAdo Mario+JA 28.06.01, 12:21
                  Wiec co ? - Pozostaje Ci rozgoryczenie i codzienny marazm?
                  Zbierz sily w sobie i do dziela. Im wczesniej przyjdzie tym wczesniej przejdzie.
                  Nie ma po co czekac jeszcze 2 lata!!! Zycie szybko ucieka- wiec po co sie
                  dodatkowo meczyc?
                  Uklony
                  Mario
                • Gość: on Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp JAdo Mario+JA IP: *.calixo.net 28.06.01, 14:17
                  skad tyle apatii?
                  bardzo wspolczuje mezowi ze tak zle trafil
                  • femme Re: do ON 30.06.01, 00:58
                    Witaj !

                    Mysle, ze jestes On skoro tak sie nazywasz. Nie wiem dlaczego wspolczujesz
                    tylko mezowi, a nie tez Joannie. Zazwyczaj winne sa obie strony, niestety.

                    Z twoich postow wynika, ze negujesz rozwod, dlaczego? A moze masz jakis pomysl
                    jak zworcic uwage Pana Meza, ktory na mnie uwagi nie zwraca. Na pewno byloby to
                    prostrze niz rozwod, a ze jestem raczej kobieta praktyczna, to wolalabym tez
                    takie rozwiazanie. Probowalam juz wielu sposobow, ale zaden nie dzialal.

                    Jeddyny pomysl ktorego nie sprobowalam i nie zamierzam probowac to zwalnianie
                    sie z pracy, uwazam, ze kazdy ma prawo do rozwoju zawodowego i nie powinno to
                    byc problemem.

                    pozdrawiam



                    • Gość: on-lui Re: do ON IP: *.calixo.net 01.07.01, 00:12
                      w tak osobistych sprawach trudno doradzac,z drugiej strony wiem
                      ze wiele,jak nie wiekszosc obecnie rozwodow ma podloze materialne,
                      trudne warunki zycia w Polsce,i brak jakichkolwiek perspektyw
                      dla mlodych ,to naprawde zniecheca duzo mlodych kobiet,ktore zbyt wiele
                      obiecywaly sobie po malzenstwie.Nie mozna nic planowac na przyszlosc
                      o zaoszczedzeniu pieniedzy nie ma mowy,to jest szeroki temat
                  • Gość: felix Re: w przeddzien rozwodu -MAMINSYNKI odp JAdo Mario+JA IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.01, 11:31
                    Gość portalu: on napisał(a):

                    > skad tyle apatii?
                    > bardzo wspolczuje mezowi ze tak zle trafil

                    HEJ, ON, czy ty przypadkim nie jesteś jednym z takich WYGODNICKICH ,
                    poligamicznych panów ???!!!


                • femme Re: w przeddzien rozwodu -joanna 30.06.01, 00:51
                  Witaj!!!!


                  Dzieki za posta. Co do tego co piszesz, to bardzo mi to przypomina czasy kiedy
                  bylismy razem z Mezem. Mieszkalismy w akademikui byla to powoli racezj rutyna
                  niz bliskosc. z perspektywy dzisiejszego oddalenia wydaje mi sie, ze tamte
                  czasy nie byly zle. Widze tez ze wtedy wystarczylaby odrobina dobrej woli,
                  teraz juz nie. Jesli jednej ze stron i ta strona jest facet zalezy na zwiazku
                  to nie jest to wg przegrane. Skoro fizycznie jestescie razem, mieszkacie ze
                  soba, moze to tylko znudzenie. W moim wypadku bylismy tak w siebie zapatrzeni,
                  ze po 2 latach nie mielismy zadnych znajomych i to byl problem. Przesycilismy
                  sie soba i nastapil kryzys, do tego doszly problemy z mieszkaniem tzn jego
                  cena, to strasznie doluje, przynajmniej mnie dolowalo. No i wtedy pewnie
                  rozpoczal sie poczatek konca. Potem sie pobralismy i tu calkowita klapa.
                  W odpowiednim momencie zabraklo kubka zimnej wody i rozsadku z obu stron.
                  Sadzilam, ze faceci to istoty rozumne i dorosle i ze Moj Pan zapewni mi minimum
                  bezpieczenstwa, a on okazal sie tak dziecinny jak ja wtedy. Nie twierdze, ze
                  wszyscy faceci sa Piotrusiami Panami, ale niektorzy bywaja. Ja z pewnoscia
                  oczekiwalam zbyt duzego doswiadczenia zyciowego od czlowieka, ktory nie mial
                  szans go zdobyc. Nie podjelam trudu popchniecia mojego malzenstwa, czekalam na
                  Pana Meza i sie nie doczekalam :-))).
                  Pozostaje tylko pytanie czy ma sie ochote popychac cale zycie :-)))

                  Sciskam i pozdrawiam serdecznie
  • Gość: femme Re: w przeddzien rozwodu - GU IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.01, 00:00
    WItaj!!!!

    Dlaczego faceci wola trwac w takich beznadziejach???? Atawistyczne pragnienie
    posiadania kobiety???
    Wolalabym gdyby to on wniosl pozew, ale chyba sie nie doczekam.

    Chyba bede musiala sobie urzadzac zycie od nowa. Choc jest to trudne jak
    pisalam w poprzednich postach dla mnie jako czlowieka. Nie przepadam za
    zmianami,dlugo podejmuje zyciowe decyzje. Zdecydowanie lepsza jestem w pracy,
    tam nigdy nie mam problemu z wyborem, az sama sie dziwie temu.
    Wiem, ze w zyciu osobistym nie jestem zbyt obiektywna i pewnie dlatego trwam w
    tym bezsensie od 4 lat.

    No, ale masz racje jest to zupelnie irracjonalne postepowanie. Nie moge tez
    ppowiedziec, zebym byla gleboko przywiazana do opinii otoczenia na moj temat,
    ale nie mam chyba ochoty zznowu zakladac rozowych okularow a nie wyobrazam
    sobie bycia sama.

    To takie moje glosne rozmyslania

    Pozdrawiam i czekam na Twoje refleksje.
  • Gość: femme Re: w przeddzien rozwodu - Joanna IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.01, 00:00
    Witaj!!!

    Dzieki za list, a wiec moja historia jest w listach to
    rozmowcow po rtrochu, ale moze w skrocie jeszcze raz
    Pobralismy sie 5 lat temu, no i kilka miesiecy po
    slubie ja przenioslam sie za praca - dosc dobra. moj
    maz mial do mnie przyjezdzac, mieszkalam w domu mojej
    Mamy, ktory wtedy stal pusty. Po ok. 3 miesiacach gdy
    lovely nie przyjezdzal, a ja slabo rasdzilam sobie z
    domem tzn ogrzewanie i rozna takie codzienne prace
    troche meskie Moja Mam sie przeprowadzila i wtedy Pan
    Maz znalazl wymowke do domu Twojej Mamy nie przyjade,
    przez rok bywalam u niego na weekendy wyjezdzalam w pn
    wczesnie rano do pracy. On zero wysilku. Dojezdzal
    przez 2 tyg i .. zachorowal. potem byl czas milczenia
    nic to nie dalo, potem chwilowa chec przeniesienia sie
    i wynajeciea mieszkania. zaczelam go tez widziec
    zupelnie inaczej, byl niezaradny i bierny. Moze troche
    sie zagubil. Wczesniej sadzilam, ze jest to facet
    silny, ktory bedzie potrafil zapewnic mi oparcie
    duchowe, no, ale sie pomylilam i zobaczylam chlopca,
    ktory potrzebuje opieki a nie faceta.

    Tak w ogole, to nie masz wrazenia, ze polscy faceci
    bardzo czesto zostaja wiecznymi chlopcami?? I chyba im
    to odpowiada. Z drugiej strony trudno mi siebie
    wyobrazic jako zone niepracujaca i nie spelniajaca sie
    zawodowo u boku zaradnego faceta, ale nasi beztroscy
    Panowie sa przerazajacy dla mnie.

    pozdrawiam

    • Gość: Joanna Re: w przeddzien rozwodu - Joanna IP: *.nuph.us.edu.pl 27.06.01, 12:39
      O Boze, skad ja znam ten typ faceta - to moj wlasny
      maz, wieczne dziecko, malutki dzidzius, ktoremu
      najlepiej byloby wlewac zupke do buzi...
      Przyznam szczerze - nie potrafie ci pomoc, bo sama mam
      (nieco inne) klopoty z takim samym panem, ale pogadac
      zawsze mozemy. Jak kiedys rozpracuje ten typ faceta
      to podziele sie z toba moja wiedza...
      Troche mnie przerazilas ta sugestia, ze nasi polscy
      faceci tacy juz sa - jesli to prawda, to juz po nas,
      drogie Panie! I co my teraz zrobimy???
  • Gość: femme Re: w przeddzien rozwodu - kama IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.01, 00:00
    Witaj,

    Dzieki za opinie, co rozumiesz przez faceta ''kawalera"? Tez mieszkacie
    oddzielnie??? Ja robilam proby na nieodzywanie sie, ale bez rezultatu. moj maz
    nie czzuje potrzeby odzywania sie do mnie. Gdyby nie moje telefony czy maile on
    potrafi nie dawac znaku zycia przez 6 miesiecy.
    Zastanawiam sie jak facetowi chce sie gotowac obiady, prac itd, mnie by sie nie
    chcialo tak prawde mowiac dla samej siebie. A Ty jak sobie zorganizowalas
    zycie??
    Jesli masz ochote to chetnie pogadam na privie.

    POzdrawiam cieplo
    • Gość: kama Re: w przeddzien rozwodu - femme IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 23.06.01, 00:00
      Pytasz mnie kto to jest typowy kawaler? Powiem jak ja to odbieram. Na 15 lat
      małżeństwa może 6 byliśmy razem. Reszta to wyjazdy, delegacje.Ale nawet jak
      byliśmy razem to tak jak byśmy byli osobno. Mój pan nigdy nie wiedział skąd
      wziąć mydło czy ręcznik. Jedyne co wiedział to to gdzie jest lodówka. Nie
      widział potrzeby pomocy w wychowaniu dziecka. Na imprezy różnego typu chodził
      sam, bo tak się składało, że było tylko męskie towarzystwo.Nie potrafił się
      dzielić.Natomiast potrafił zjeść owoce przeznaczone dla dziecka.W zasadzie
      powinnam pożegnać takiego kogoś tylko po co ułatwiać mu życie. Dlatego tak jak
      napisałam, po odchowaniu dziecka do 7 lat poszłam do pracy, znalazłam swoje
      grono przyjaciół, z którymi jeździmy na imprezy, koncerty, chodzimy do teatru,
      operetki, organizujemy wikendowe pikniki. Kupiłam komputer, żeby móc poczytać
      wieści, porozmawiać wtedy, kiedy siedzał z gazetą przy nosie. Z początku krzywo
      to było odbierane, ale się przyzwyczaił. Jakoś coraz rzadziej ma ochotę na
      samotne wypady. Poczucie "wolnego elektrona" już mu nie odpowiada. Teraz nawet
      wie gdzie co w domu stoi.
      • femme Re: w przeddzien rozwodu - kama 23.06.01, 00:00
        Witaj,

        juz rozumiem, masz racje to podobny przypadek, z tym ze My sie klocilismy o to
        niebycie z soba, a przypuszczam, ze Wy byliscie we wzglednej symbiozie. Poza
        tym jak odbierasz go emeocjonalnie? Jestescie sobie przyjazni???
        No i przypuszczam, ze raczej to Pan Maz utrzymywal Wasza rodzine, co nie mozna
        powiedziec o moim przypadku, gdyz u nas kazdy utrzymywal sie sam.

        Wiesz przemyslalam to i chyba nie chce z nim byc na takich zasadach, moze
        dlatego, ze w odroznieniu od Twojego "kawalera" moj nie poczulby sie w zaden
        sposob zaintrygowany gdybym zaczela miec swoich przyjaciol.

        Pozdrawiam

        • Gość: kama Re: w przeddzien rozwodu - kama IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 24.06.01, 00:00
          Witaj femme.
          O kłótniach nie wspomniałam,bo wydawało mi się to całkiem oczywiste.
          Wykorzystałam cały zestaw, łącznie z kilkakrotnym wyjazdem do domu rodzinnego,
          wyrzuceniem ze wspólnego łoża. W związku z tym, że byłam na jego utrzymaniu
          przez 7 lat kiedy wychowywałam dziecko po takich spieciach wszystko wracało do
          normy(dla dobra dziecka). Dopiero praca wyzwoliła mnie z obowiązku bycia
          układną. Zarabiałam wystarczająco dużo, żeby na moje potrzeby wystarczyło. Od
          niego egzekwowałam połowę jego zarobków na utrzymanie dziecka. Większe zakupy
          były uzgadniane wcześniej, żeby każde z nas miało czas na zebranie połowy
          potrzebnej na określony wydatek. Nie wyrażał sprzeciwu, zgadzał się na
          wszystkie zmiany zaproponowane przezemnie i dlatego pewnie do dzisiaj jesteśmy
          przyjaciółmi. Jeśli chodzi o sprawy emocjonalne to różnie z tym jest. Raz jest
          to "chodzący mebel"(urazy zostają) innym razem jest o.k. Teraz wiem, że żyję.
          Jestem samodzielna. Nie potrzebuję żadnej łaski od pana męża i on o tym
          doskonale wie. Jeszcze tylko jednego nie przetestowałam. A mianowicie nie
          zdradziłam go do dzisiaj i nie wiem jak by się to wszystko potoczyło gdyby do
          tego doszło.
          • femme Re: w przeddzien rozwodu - kama 25.06.01, 00:00
            Witaj!!!

            No to widze, ze poddobne metody stosowalam, u mnie bez skutku pozytywnego. Wy
            jednak macie dziecko i pewnie to troszke inaczej wyglada. Co do testowania
            zdrady, to trudno powiedziec. A co bedzie jesli sie zauroczysz nowym facetem???
            Wiadomo, ze zazwyczaj faceci tacy sa zonaci, no i opowiadaja stary standard o
            nieczulych zonach itp. zauwaz, ze wiekszosc panow nawet tu na forum jest
            niezadowolonych z rozmemlanych zon, wrzeszczacych i panowie Ci szukaja milej
            osobki. Wiadomo, ze dla kochanki nie rzucaja zon, ktore im gotuja, piora itd.
            Nalezaloby zalozyc ze to bedzie cos ulotnego i chwilowego no i "co oczy nie
            widza tego sercu nie zal" i to chyba prawda. Jesli wiec oczy Pana Meza sa malo
            spostrzegawcze :-)))

            Pozdrawiam cieplo. Ja chyba w moim zwiazku trwac nie bede nie mam dla kogo.
            • Gość: kama Re: w przeddzien rozwodu - femme IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 26.06.01, 00:00
              Cześć.
              Femme ja miałam na myśli jakiś malutki flircik, na pewno nie z żonatym facetem,
              bo takowego to mam w domu.A tak prawdę mówiąc to pewnie by mnie się nie
              chciało. Za dużo zachodu, tym bardziej,że nie potrafię kłamać i
              najprawdopodobniej od razu bym mu to powiedziała. Chociaż patrząc z innego
              punktu widzenia on i tak nie wierzy,że nie byłam na boku.Przypuszczam,że dla
              mężczyzn jest niepojętą rzeczą,żeby przyjaźnić się z płcią przeciwną opuszczjąc
              przy tym łóżko.Chyba zeszłam z tematu.Przepraszam.Wracam do twojej sprawy.
              Jeżeli podjęłaś taką a nie inną decyzję to zrób to szybko bo szkoda marnować
              chwile, które mogą być szczęśliwe.Życzę powodzenia i wytrwałości w dążeniu do
              lepszego jutra.
    • Gość: Ala Re: w przeddzien rozwodu IP: *.wardynski.com.pl 25.06.01, 00:00
      W głowie mi się nie mieści takie zachowanie. Po co facet się żenił, skoro
      pragnął równocześnie, żeby nic się w jego życiu nie zmieniało?... "Mieć ciastko
      i zjeść ciastko"?
      • femme Re: w przeddzien rozwodu - ALA 25.06.01, 00:00
        WItaj Alu,

        a wyobraz sobie, ze przed slubem bylismy nawet dobrana para :-)). Mnie sie tez
        to nie miesci w glowie.

        Dzieki za list

        pozdrawiam
  • Gość: femme Re: w przeddzien rozwodu - mario2 IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.01, 00:00
    WItaj,

    dzieki za meski punkt widzenia. Mimo odkochania odczuwam to jako porazke, ale
    chyba masz racje. Trwanie w tej sytuacji wydaje sie bezsensowne, najgorszy jest
    totalny brak zainteresowania pana Meza mna, no i jego proby zrzucania
    odpowiedzialnosci na mnie. Dlugo rzeczywiscie uwazalam, ze on chcialby, ale nie
    moze bo.... . Teraz wyprowadzil sie z miejsca gdzie pracowal do swojej Mamy,
    mimo, ze kupilam dom, w ktorym moglby ze mna zamieszkac.
    Najbardziej nie mam ochoty wysluchiwac udawanego zdziwienia znajomych, ze sie
    rozstalismy, brr...
    Zdaje sobie sprawe, ze pewnie wina lezy gdzies po srodku, lub raczej ja nie
    chcialam dostrzegac pewnych cech Meza lub ich nie widzialam przez moje rozowe
    okulary, no, ale tak juz to bywa z tymi okularami.

    pozdrawiam
    • mario2 Re: w przeddzien rozwodu - mario2 25.06.01, 00:00
      Sluchaj- wiele dobrych i niedobrych rad pojawilo sie w tym watku. Jedna tylko
      sama- sluchajac sie swego sumienia i rozumu mozesz odnalezc te wlasciwa. Przed
      toba trudne dni rozpraw rozwodowych. Ale to juz ostatni ciern na drodze ku
      wolnosci. Potem bedziesz sie liczyla tylko Ty i Twoje zycie. Jak nim
      pokierujesz zalezy tylko od Ciebie. Zycze powodzenia
      Klaniam sie
      Mario
      • femme Re: w przeddzien rozwodu - mario2+czlowiek od Biblii 25.06.01, 00:00
        WItaj Mario2~!

        Nie widze zlych rad tak prawde mowiac no moze poza wplywem Biblii na moje
        zycie. Owszem jest to pewnien kodeks wartosci, tak jak kodeks drogowy, ale
        czasami tez przejezdzam na czerwonym swietle, o ograniczeniach predkosci nie
        mowiac.
        Nie jestem tez masochistka i nie wierze w reinkarnacje, wiec ratuje sie teraz.
        Nie przerazaj mnie tekstami o rozprawach, bo juz i tak jestem przerazona.
        Zastanawiam sie jak to przeprowadzic najszybciej.

        pozdrawiam
        • mario2 Re: w przeddzien rozwodu - mario2+czlowiek od Biblii 26.06.01, 00:00
          No wlasnie wplyw Biblii. Sztuczne ograniczenia stawiane przez moralistow,
          ktorzy nigdy swojego ogrodka uprawiac nie potrafili.
          Najszybciej przeprowadzac mozna takie tezy ukladajac sie z druga strona. Wymaga
          to odrobinki cywilnej odwagi i ... kultury. Za to oszczedza pieniedzy i czasu w
          zalegalizowaniu tego co juz i tak nieuniknione
          Pozdrawiam
          Mario
  • Gość: femme Re: w przeddzien rozwodu - Ninelka IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.01, 00:00
    Witaj!!!

    Dzieki za list, coraz bardziej upewniam sie w stanowisku, ze nie warto tak
    dalej zyc, co do przeniesienia sie to moze zaczne od poczatku.

    Mieszkalismy sobie we Wwiu, gdzie ja mialam marna prace, a Pan Maz pracuje jak
    mowilam na uczelni, qwiec mozesz łatwo zgadnac, ze na niewiele bylo nas stac.

    Dopiero wtedy zauwazylam, ze pieniadze licza sie w zyciu i nalezy je posiadac
    oprocz milosci. po roku znalazlam prace w innym miesice, dosc dobra. Bylo to
    dla mnie oszolomienie, moglam kupowac ubrania, rozne rzeczy i moje marzenia
    zaczely byc mozliwe do zrealizowania. byc moze zbyt bardzo mnie to pochlonelo,
    a moj maz uznal, ze jestem przedmiotem juz nabytym, wiec to wystarczy i o nic
    wiecej starac sie nie nalezy. Zamieszkalam w domu mojej Mamy z nia, moj maz
    jakos nie mogl sie porozumiec z nia, choc nie bylo tak zle, po 2 tyg
    dojezdzania zazwyczaj rezygnowal. Ja dojezdzalam do niego na weekendy, ale nie
    moglam liczyc ze on bedzie u mnie, zawsze padalo magiczne stwierdzenie - nie
    pojade do domu Twojej Mamy. Wiedzialam, ze trudno mi bedzie znalezc taka prace
    gdy zostawie ta. No i wiedzialam, ze z jednej pensi to sie racezj nie utrzymamy
    i bedzie to raczej wegetacja niz zycie. No i tak zostalo. Poza tym mialam prace
    bez zycia rodzinnego, gdybym sie przeniosla nie mialam gwarancji ani na jedno,
    ani na drugie.
    z perspektywy czasu mysle, ze moze byloby lepiej gdybym zrezygnowala, ale teraz
    zbyt bardzo sie oddalilismy naroslo zbyt duzo zalu itd.

    No i dlaczego kobieta zawsze ma rezygnowac ze swojego rozwoju na rzecz faceta??
    Gdyby moj maz wzial sie w garsc i potrafil jakos zarobic to pewnie bym sie
    przeniosla i spokojnie szukala pracy, ale tak sie nie stalo. On jest
    zafascynowany uczelnia i widze ze zaczyna traktowac innych jak studentow dla
    ktorych jest panem dobra i zla

    nie mam tak naprawde ochoty ponownie organizowac sobie zycia, zakladalam, ze to
    juz zrobilam, jako ze jestem raczej mono, wiec teraz czuje sie jakbym
    przygotowywala sie do zmywania naczyn (czeo nie lubie), a co trzeba robic.

    No coz niezbyt to moze jasne, ale dzieki za list i chetnie jeszcze pogadam, to
    mi bardzo pomaga zauwazylam

    Pozdrawiam






  • Gość: femme Re: w przeddzien rozwodu - JA IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.01, 00:00
    Witaj!

    dzieki za list!!!

    Tak teraz mieszka z Mamusia, a na moj amil z pytaniem jak mam zalozyc plytki na
    balkonie otrzymalam odpowiednie fragmenty normy ;-))).

    Reszta w pozostalych listach, poczytaj jesli masz ochote.

    pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka