san.jose
02.02.08, 11:17
Od dwoch lat pracuje w jedna dziewczyna, w takim jakby zespole dwoch
osob. Wspolpraca tego nie mozna nazwac, ona calkiem olewa prace i
zawala jedna rzecz za druga, przez ten czas ja przejelam sama
wszystkie jej rzeczy i ona praktycznie nic juz odpowiedzialnego nie
robi. Poza tym obraza mnie w rozmowach z innymi wiec moja strategia
jest taka ze omijam ja szerokim lukiem i wcale juz od pol roku sie
do niej nie odzywam. Osobie zarzadzajcej nami, jesli to wogole mozna
nazwac zarzadzaniem, sie to nie podoba i zeby zmusic nas do
wspolpracy chce wprowadzic zasade, ze wszystkie zrobione rzeczy
ktore przynosimy musza byc podpisane przez nas obie. Dla mnie
oznacza to ze oprocz tego ze i tak robie wszystko sama, to jeszcze
dodatkowo bede musiala uzerac sie z ta druga. Jestem wsciekla, poza
tym wpadlam na jej wpis w pewnym internetowym portalu bardzo
obrazliwy dla firmy. Zastanawiam sie czy tego nie wydrukowac i nie
zaniesc osobie zarzadzajacej. Ale odbywalam z nia juz kilka rozmow
na temat postawy tej drugiej i ona nie przyjmuje do wiadomosci tego
jaka jest sytuacja. Co o tym myslicie, nie wiem co robic, pracy nie
chce zmieiac bo ja naprawde lubie ale juz mam serdecznie dosc.....