on_samczyk30
03.02.08, 13:18
Uwieśc kobietę - to takie proste. Zapewne zaraz 80% Pań się
oburzy, "co on gada?, ja nie jestem taka,". Nie wiem czy powinienem
mówić być może cześć z was po przeczytaniu tego przemyśli i
wyciągnie wniosek co jest ważniejsze rodzina czy szczęśliwa chwila.
Szczęśliwa chwila bo tylko tyle trwa romans w naszym życiu - chwile,
czy dla tej chwili poświecicie swoje małżeństwo , rodzinę ?
Klasyczny przypadek: On nie interesuje się już żoną, wpada w wir
pracy, nie widzi jej w życiu codziennym mijają się. Ona zaczyna być
nie szczęśliwa nie dlatego ze on nie przychodzi zalany w trupa nie
dlatego ze jej nie leje i nie robi boruty tylko dlatego ze już zgasł
ich wspólny płomień rozpalający to coś co powodowało ciągły dreszcz
pozytywnych emocji i ból by drugiej połowy nie było w zasięgu
wzroku.
Został szary dzień praca, dom, brak rozmów, dzieci, czyli normalny
dzień życia małżeństwa po 5-10 latach od ślubu.
I wtedy pojawiam się ja na horyzoncie poznaję miłą nieszczęśliwą
mężatkę i ?
I sęk w tym nie robie nic po prostu rozmawiam, po prostu słucham co
mówi, nawet nie staram się prawic komplementów o nie mężatki rzadko
się na to łapią One lubią po prostu jak je ktoś słucha i przytakuje
a miodem dla ich duszy jest utwierdzanie ich nieskończonej mądrości
To jest prawdziwa pięta achillesowa powiedzenie i utwierdzenie ze są
nadzwyczaj mądre i inteligentne (nie wiem dlaczego o co chodzi ale
to najbardziej działa ).
Czas na upolowanie mężatki ? jest różny od błyskawicznego do nawet
rocznego słuchania, co mówi, puszczania sygnałów ze tak bardzo
chciałbym się przytulić i nic więcej bo brakuje mi jej ciepła, od
czasu do czasu należy jeszcze dorzucić do garka ze to jest mąż jest
zły i że to przez niego to wszystko bo gdyby nie on to ona by nie
znalazła się w tym łóżku (takie tłumaczenie zawsze mnie najbardziej
rozwalało)
Szanowne Panie wierzcie czy nie ale wiem co mówię
I teraz mam tylko pytanie do was, czy warto dla tej chwili niszczyć
małżeństwo, rodzinę , dom ? Bo same dobrze wiecie ze po romansie
jest zawsze gorzej jak przed.