Dodaj do ulubionych

umieram z miłości

03.02.08, 15:40
jestem w końcu w 100% pewna moich uczuć - i jego uczuć. i nie wiem, co dalej,
zupełnie nie wiem. czuję się kompletnie przytłoczona perspektywą rozłąki po
raz kolejny i brakiem przyszłości jakiejś przed nami. jestem zła, smutna,
szczęśliwa, wszystko naraz, emocje mi sie uszami wylewają. wariuję chyba.
Obserwuj wątek
    • misia12347 Re: umieram z miłości 03.02.08, 16:34
      Ale co stoi na przeskodzie Waszemu uczuciu? Bo nie rozumiem.
      • widokzmarsa Re: umieram z miłości 03.02.08, 16:36
        ja obstawiam że żona i dzieci. No i on bedzie tę miłość ogromną wsadzić w
        śmietnik jak mu się te emocje z pukania małolaty skończą. Życie, szkoda
        dziewczyn tylko ...
      • rosa_de_vratislavia Re: umieram z miłości 03.02.08, 16:38
        misia12347 napisała:

        > Ale co stoi na przeskodzie Waszemu uczuciu? Bo nie rozumiem.
        Ja też nie, mimo że dyskutowałam o tymz szarozielonym. Jeśli
        uczucie jest prawdziwe, głębokie, to da radę...a bariery o których
        pisała szarozielone są tylko wymówką, bo ona się boi...
        Jedyne, co do mnie przemawia to wzmianka o alkoholu w życiu
        ukochanego. To zimny prysznic.
        Do szarozielonego:
        A czy Pan Muzyk (nie: Potr Rubik:) w ogóle (prócz deklaracji
        miłości) ma ochotę na coś trwalszego?
        • tora83 Re: umieram z miłości 03.02.08, 16:49
          Widzem ze wrocilas :) i dystansu jednak zabraklo :)
          Uwazaj :) Chyba ciezko mi napisac "powodzenia"
        • kasha101 Re: umieram z miłości 03.02.08, 16:50
          O to jest pytanie.....


          Ja tam trzymam za szarozieloną kciuki, bo to fajna dziewczyna jest.
          • tora83 Re: umieram z miłości 03.02.08, 16:53
            Ja tez 3mam, ale pytanie co w takiej sytuacji znaczy "powodzenia"
            i "trzynanie kciukow" :)
            Obys bez szwanku wyszla z tej znajomosci, to chyba najwlasciwsze :)
    • iberia.pl czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 16:53
      bo ktorys watek zakladasz i sie uzewnetrzniasz, forum nie jest chyba
      od tego aby z detalami opisywac swoje zycie....
      Obecna sytuacje masz na wlasne zyczenie, nie trzeba bylo wdawac sie
      w dlugotrwaly romans z zonatym....
      • rosa_de_vratislavia Re: czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 16:54
        iberia.pl napisała:

        >, nie trzeba bylo wdawac sie
        > w dlugotrwaly romans z zonatym....

        On jest żonaty?

        • iberia.pl Re: czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 16:55
          rosa_de_vratislavia napisała:

          > iberia.pl napisała:
          >
          > >, nie trzeba bylo wdawac sie
          > > w dlugotrwaly romans z zonatym....
          >
          > On jest żonaty?

          o ile sie nie myle to tak, wystarczy poszukac w Jej poprzednich
          watkach, do tego jest chyba sporo starszy....czyli klasyka.
          >
          • rosa_de_vratislavia Re: czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 17:00
            iberia.pl napisała:
            > > On jest żonaty?
            >
            > o ile sie nie myle to tak, wystarczy poszukac w Jej poprzednich
            > watkach, do tego jest chyba sporo starszy....czyli klasyka.

            Nie doczytłam o "żonatości", byłam przekonana, ze jest wolny,
            świetny w łóżku, dobry psycholog, manipulant, starszy...i dużo pije.
            I nie zawala z tego powodu pracy. I że najpierw był seks, potem
            rodziło się uczucie.

            Ja bym z takim się związała (a potem ew. cierpiała:), gdyby nie
            alkohol.
            Alkohol przekreśla człowieka absolutnie.
            • iberia.pl Re: czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 17:04
              mnie to ryba, kto sie z kim wiaze-ale na Boga czy naprawde trzeba
              sie tak obnazac na forum....chyba zapomina, ze net naprawde nie jest
              anonimowy....
            • 2szarozielone Re: czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 17:05
              Rosa, ładnie to podsumowałaś ;)
            • eleni80 Re: czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 17:17
              >....i dużo pije.


              alkoholik to jedna wielka masakra, nie dość, że robi awantury, albo gada
              pierdoły lub śpiewa głupio gdy jest pijany, to jeszcze większość pieniędzy
              przeznacza na wódkę

              mam ciocię i wujka alkoholików

              córka gdy dorosła wzięła się za nich i odlicza im każdą złotówkę, aby z powodu
              kredytów nie wylądowali pod mostem

              wyjście z nałogu - cholernie ciężkie, im się nie udało

              jeśli chcesz się poświęcać - wybór należy do Ciebie

          • eleni80 Re: czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 17:13
            iberia.pl napisała:

            > rosa_de_vratislavia napisała:
            >
            > > iberia.pl napisała:
            > >
            > > >, nie trzeba bylo wdawac sie
            > > > w dlugotrwaly romans z zonatym....
            > >
            > > On jest żonaty?
            >
            > o ile sie nie myle to tak, wystarczy poszukac w Jej poprzednich
            > watkach, do tego jest chyba sporo starszy....czyli klasyka.
            > >
            >
            >


            hehe, to zabawne, że osoba, która w następnym poście mówi, że nie lubi obnażania
            się na forum - zna doskonale wszystkie plotki, zatem lubuje się w nich ;PPPPPPPP
            a może ma po prostu dobrą pamięć ;PPP
            sorki, ale zabawne, że robisz coś czego de facto nie znosisz (czyli czytasz
            czyjeś wypociny)
            • iberia.pl Re: czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 17:17
              eleni80 napisała:
              >
              > hehe, to zabawne, że osoba, która w następnym poście mówi, że nie
              lubi obnażania się na forum - zna doskonale wszystkie plotki, zatem
              lubuje się w nich ;PPPPPPP


              hahaha, szkoda, ze nie wpadlas na to, ze na poczatku czytalam watki
              autorki, ale ile mozna?


              > a może ma po prostu dobrą pamięć ;PPP
              > sorki, ale zabawne, że robisz coś czego de facto nie znosisz
              (czyli czytasz czyjeś wypociny)

              pudlo, ale ty wiesz lepiej, prawda?
              • eleni80 Re: czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 17:20
                iberia.pl napisała:

                > hahaha, szkoda, ze nie wpadlas na to, ze na poczatku czytalam watki
                > autorki, ale ile mozna?

                Tyle, na ile sobie pozwolisz.


                > pudlo, ale ty wiesz lepiej, prawda?


                tak samo jak wszyscy komentujący - wiemy lepiej co powinni zrobić inni - w tym
                wypadku szarozielona czy jakaś tam powinna przestać pisać na forum, bo my lepiej
                wiemy ile powinna pisać,prawda?
                • iberia.pl Re: czy moglabys zalozyc bloga? 03.02.08, 17:27
                  eleni80 napisała:

                  > iberia.pl napisała:
                  >
                  > > hahaha, szkoda, ze nie wpadlas na to, ze na poczatku czytalam
                  watki > autorki, ale ile mozna?
                  >
                  > Tyle, na ile sobie pozwolisz.

                  wybacz, ale nie dzierze monotematycznosci.....


                  > tak samo jak wszyscy komentujący - wiemy lepiej co powinni zrobić
                  inni - w tym wypadku szarozielona czy jakaś tam powinna przestać
                  pisać na forum, bo my lepiej wiemy ile powinna pisać,prawda?

                  mozna pisac, ale nie traktowac forum jak bloga czy innego
                  pamietniczka.
    • qw994 Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:03
      A dlaczego to nie ma przyszłości?
      • 2szarozielone Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:15
        Jestem młoda, a on o 20 lat starszy, jest alkoholikiem, ma syna w moim wieku,
        mieszkamy w różnych miastach (on na pewno ze swojego nie wyjedzie), nasz związek
        byłby skandalem, rodzina by mnie chyba wyklęła a mój ojciec zatłukł go gołymi
        rękami ;) Poza tym ztandardowe problemy ze związkiem ze starszym facetem - typu
        zakładanie rodziny i dzieci... No i wreszcie - może teraz wydaje mi się spoko,
        że on lata z koncertu na próbę, z próby na imprezę, dzieli czas między pracę i
        muzykę... Ale pewnie w stałym związku w końcu zaczęłabym być zła o powroty nad
        ranem, picie wódki z kumplami, fanki na koncertach i brak czasu na wszystko...
        Boję się tego wszystkiego - sęk w tym, że coraz mniej. To trwa 4 miesiące chyba
        już...
        • qw994 Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:17
          Dla mnie tylko jedno go skreśla we wszystkim, co wymieniłaś -
          alkoholizm. Cała reszta jest do przejścia, jeśli się bardzo chce.
          Ale alkohol to dyskwalifikacja, zwłaszcza że, o ile dobrze pamiętam,
          zdarza ci się pić razem z nim. A to niedobrze.
        • rosa_de_vratislavia Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:21
          2szarozielone napisała:

          > jest alkoholikiem,

          Temu panu podziękuj.
          Nastaw się na depresję, bezsenność, chudnięcie, wypadanie włosów.
          Może wyjdziesz sama, może pomoże przyjaciel/psycholog.
          Może będziesz brać antydepresanty.

          Ale mówię to z pewnością i całkowitą odpowiedzialnością za słowa,
          mimo że jesteśmy obie anonimowe: NIE WARTO.
          Tu nie chodzi o wielkość miasta, Twego tatę, jego syna i inne
          rzeczy "do przejścia".
          Czterdziestoletni alkoholik, który zapewne nie podejmował prób
          leczenia to dramat dla młodej kobiety. Nawet jeśli teraz jest w
          miarę OK, to życie mu się sypnie. A z jego życiem - Twoje.
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: umieram z miłości 04.02.08, 10:50
          Jest alkoholikiem. Znałaś kiedyś jakiegoś alkoholika? Widziałaś, co
          potrafi?
          Chyba nie, skoro w ogóle rozważasz coś poważnego.
          Alkoholik powie Ci wszystko, co chcesz usłyszeć. Ale zawsze będziesz
          sama.
          Masz rację, on napewno ze swojego miasta nie wyjedzie. I całego
          mnóstwa rzeczy nie zrobi, bo jest 20 lat starszy, więc Ty będziesz
          się musiała we wszystkim podporządkować. Niesamowicie pociągające ;)

          Ale emocji będziesz mieć od groma, szczególnie jak jeszcze dojdzie
          syn tego pana, reakcja Twojej rodziny i znajomych i jego akcje po
          spożyciu, których teraz jeszcze nie znasz, ale poznasz, poznasz
          szybko... I pewnie o te emocje Ci chodzi. Więc wesołej zabawy, z
          alkoholikiem nie można się nudzić.
          • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 11:03
            Ja sie jego alkoholizmu nie boje od tej strony. Jestem z nim krótko, ale znam go
            dłużej, znam wiele opowieści na jego temat, wiem, co w życiu robi i jaki jest.
            Nie podporzadkuje mnie sobie. Fakt, nie wyciągne go z jego miasta, ale nawet bym
            nie chciała. Ma mocna pozycje zawodowa, ma zespół, ma pasję, ma kontakty. Jakbym
            go wyrwała stamtad to równie dobrze mogłabym go wykastrować. Nie zamierzam :)
            Ale on mnie traktuje jak partnerke - a nie jak dziecko. I ja się dam inaczej
            traktować.
            • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: umieram z miłości 04.02.08, 11:07
              Twoje życie, Twoja sprawa.
              Psychika alkoholika jest psychiką osoby uzależnionej, a to nie jest
              takie proste i nie sprowadza się tylko do nadmiernej konsumpcji.
              Ale masz spore szanse zglębić temat, nie będę Ci psuć zabawy.
              • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 11:32
                znam alkoholików, znam te przypadki takze od strony psychologicznej. znam tez
                tego mojego typa. nie mówię, ze to nie jest problem - wymieniłam to wśród
                podstawowych przeszkód. ale w jego przypadku wiem, że to jest do przeskoczenia.
                jakoś.
                • bupu Re: umieram z miłości 04.02.08, 11:50
                  O jasne. Dziewczyno, nie wiesz co mówisz. A jesli faktycznie zdarzyło Ci się z
                  nim pić, mimo iż wiesz że jest alkoholikiem, to znaczy że nie masz
                  bladozielonego pojęcia o alkoholikach, alkoholizmie i życiu z nimi.
                  • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 12:32
                    Watek o uzaleznieniach juz zakładalam. Mam zgryz z tym jednym typem. Miarą
                    uzależnienia jest podporządkowanie nałogowi calego zycia. I jakies wyraźne
                    straty w innych sferach życia - na rzecz nałogu. Tego u tego faceta nie widzę. I
                    to mnie zastanawia.
                    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: umieram z miłości 04.02.08, 13:04
                      2szarozielone napisała:
                      Miarą uzależnienia jest podporządkowanie nałogowi calego zycia. I
                      jakies wyraźne straty w innych sferach życia - na rzecz nałogu.

                      Nieprawda. Kompletna nieprawda.
                    • bupu Re: umieram z miłości 04.02.08, 13:17
                      Dziękuję, teraz jestem już pewna że nic o uzależnieniach nie wiesz. Zapewniam
                      Cię że alkoholik może przez długie lata całkiem przyzwoicie funkcjonować w
                      społeczeństwie, bez wyraźniejszych strat "w innych sferach życia". A
                      przynajmniej wyraźniejszych dla osób postronnych.
                      • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 13:27
                        Ja po prostu nie chcę tego tematu tu rozwijać, bo już założyłam o tym kiedyś
                        inny wątek. Co wiem, to wiem, czego w życiu doświadczyłam, to tez inny problem.
                        I z jakim egzemplarzem człowieka mam do czynienia - to też ja dobrze wiem. Bez
                        znajomości konkretów lepiej nie udzielajcie ogólnych rad i nie zarzucajcie mi
                        niczego, bo nie o to tu chodzi. Jasne, ze mnie jego picie niepokoi. ale on mnie
                        tez intryguje jako przypadek - faceta o cholernie silnym charakterze. wiem, że
                        przez dwa lata kiedys był w ciagu narkotykowym - twarde narkotyki. ale w pewnym
                        momencie powiedział stop; bez zewnętrznego wsparcia - po prostu przestał brać.
                        Nie znam takich przypadków zbyt wiele - wiec nad tym jednym sie dużo zastanawiam.
                        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: umieram z miłości 04.02.08, 13:33
                          Szarozielone, nie chcę się mądrzyć i nie będę już więcej o tym
                          pisać, tylko ostatnie - skłonność do nałogów NIE świadczy o silnym
                          charakterze, tylko o pewnym typie osobowości. A popadanie z jednego
                          uzależnienia w drugie wcale mi nie imponuje :( ani to, że koleś nie
                          zaćpał się na śmierć. Znam osoby, które wyszły z hery i nie są to
                          moi idole. Ale kończę, bo to nie jest fajny temat, a Ciebie
                          najwyraźniej kręci autodestrukcja. Nic tu po mnie.
                        • bupu Re: umieram z miłości 04.02.08, 13:40
                          I to wszystko wiesz bo, niech zgadnę, on Ci powiedział? Prędzej uwierzę w
                          Świetego Mikołaja, Zębową Wróżkę i uczciwych polityków niż w istnienie człowieka
                          który tak sobie po prostu przerwał ciąg narkotykowy.

                          Kobieto... Nie masz pojęcia czym jest uzależnienie, łykasz wszystkie słowa tego
                          faceta jak ciepłe kluski, twierdzisz że można jego alkoholizm przeskoczyć i
                          chodzisz z nim pić. I mówisz ze wiesz z czym masz do czynienia? Litości.
                          • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 13:57
                            nie wiem tego od niego - od lat faceta obserwuję, znam jego srodowisko i jego
                            przyjaciół. większość rzeczy, które o nim wiem, nie pochodzi bezpośrednio od
                            niego. Tak sie to dziwnie ułozyło.

                            Też weź po uwagę to, ze nie znasz ani jego, ani mnie, ani nie zjadłaś wszystkich
                            rozumów świata.

                            Zdanie o Zębowych wróżkach i wyjsciu z ciągu - sama bym wygłosiła z równie
                            niezachwiana pewnością , jak Ty, jeszcze pare lat temu. Ale znam ten przypadek,
                            widzę go, wiem, jak było i jak jest. I co mam z tym zrobic? Obrazić się na
                            rzeczywistość?
                            • bupu Re: umieram z miłości 04.02.08, 14:04
                              A jesteś pewna że to rzeczywistość a nie Twoje pobożne życzenia?

                              Poza tym zwróć uwagę na to, co ktoś już w tym wątku napisał-on wcale z
                              uzależnienia nie wyszedł, zmienił tylko substancję.
                              • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 14:14
                                Jestem pewna, ze to rzeczywistość, bo zakochałam się w nim niedawno, romansuję z
                                nim 4 miesiace, a znam od lat kilku - nawet nie wiem - 4 chyba już. nie byłam
                                zaślepiona miłoscią, jak mnie juz to zaczęło intrygować.
                    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: umieram z miłości 04.02.08, 13:20
                      Nawet nie wiesz, jak świetnie można funkcjonować będąc uzależnionym,
                      mieć wszystko pod kontrolą. Prawdę o sile uzależnienia poznasz
                      dopiero w sytuacji kryzysu - kapela przestanie być popularna,
                      przestaną mieć dobrze płatne zlecenia albo coś w tym stylu. Ale może
                      to nigdy nie nadejdzie, może ten pan do końca będzie miał życie
                      usłane różami.
                      Uzależnienie w jakiejkolwiek sferze życia powoduje, że trudniej Ci
                      powiedzieć 'nie' w innych sytuacjach, wkracza relatywizm,
                      zaprzeczanie, tworzenie alternatywnej rzeczywistości. To bardzo
                      przeszkadza w tworzeniu związku.

                      To nie są rzeczy, które możesz zobaczyć spotykając się z osobą
                      uzależnioną 'z doskoku'.
    • 2szarozielone Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:04
      O zonę mnie już milion razy zahaczano - i tłumaczyłam, że to nie żona problem
      stanowi. Bloga nie założę, bo wolę sobie tutaj marudzić, a gdzieś muszę... Nie
      wiem, czy on ma ochotę na coś stałego - od poczatku boję się go cisnąć i pod
      ścianą stawiać, ale widzę, że on sam zakochuje się coraz mocniej. I wydarzyło
      się kilka rzeczy ostatnio, które to zdecydowanie potwierdzają. I które sprawiły,
      że tracę rozum i dystans. Jasne, że boję się tego związku, jest tak strasznie
      trudny z wielu powodów :((
      Wkopałam się na własne życzenie, ale skąd mogłam wiedzieć, że on się okaże
      spełnieniem moich marzeń o mężczyźnie? Nigdy w życiu bym nie przypuszczała... On
      tego też nie podejrzewał i nie zakładał, to się stało jakoś zupełnie wbrew
      wszystkiemu.
      Jestem dodatkowo rozgorączkowana, bo wczoraj spędziłam z nim pół dnia i nocy - a
      to mi zupełnie mózg lasuje :((
      • iberia.pl Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:07
        2szarozielone napisała:

        > O zonę mnie już milion razy zahaczano - i tłumaczyłam, że to nie
        żona problem stanowi. Bloga nie założę, bo wolę sobie tutaj
        marudzić, a gdzieś muszę...

        wez pod uwage, ze naprawde jestes monotematyczna....to nie jest
        twoje prywatne forum....

        > Jasne, że boję się tego związku, jest tak strasznie
        > trudny z wielu powodów :((

        nikt nie mowil, ze zycie to bajka....

        >Wkopałam się na własne życzenie, ale skąd mogłam wiedzieć, że on
        się okaże spełnieniem moich marzeń o mężczyźnie? Nigdy w życiu bym
        nie przypuszczała... On tego też nie podejrzewał i nie zakładał, to
        się stało jakoś zupełnie wbrew wszystkiemu.
        Jestem dodatkowo rozgorączkowana, bo wczoraj spędziłam z nim pół
        dnia i nocy - a to mi zupełnie mózg lasuje :((



        wzruszyla mnie twoja historia...
      • rosa_de_vratislavia Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:10
        2szarozielone napisała:

        > O zonę mnie już milion razy zahaczano - i tłumaczyłam, że to nie
        żona problem
        > stanowi.

        A jest żona?

        > wiem, czy on ma ochotę na coś stałego - od poczatku boję się go
        cisnąć i pod ścianą stawiać, ale widzę, że on sam zakochuje się
        coraz mocniej.

        Fajnie, że widzisz,że się zakochuje,ale o zakochaniu świadczy tylko
        jedno:
        CHĘĆ WEŚCIA W TRWAŁĄ RELACJĘ.
        Chodzi choćby o stałe mieszkanie.
        Aha, gadanie "jakby cudownie było budzić się koło Ciebie w zwykłe
        poranki" się nie liczy.Liczą się czyny.
        Ni bój się pytać, jeśli naprawdę chcesz takiej relacji.

        • qw994 Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:12
          > o zakochaniu świadczy tylko
          > jedno:
          > CHĘĆ WEŚCIA W TRWAŁĄ RELACJĘ.
          > Chodzi choćby o stałe mieszkanie.
          > Aha, gadanie "jakby cudownie było budzić się koło Ciebie w zwykłe
          > poranki" się nie liczy.Liczą się czyny.

          Popieram w stu procentach.
          • rosa_de_vratislavia Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:13
            qw994 napisała:

            > > o zakochaniu świadczy tylko
            > > jedno:
            > > CHĘĆ WEŚCIA W TRWAŁĄ RELACJĘ.
            > > Aha, gadanie "jakby cudownie było budzić się koło Ciebie w
            zwykłe
            > > poranki" się nie liczy.Liczą się czyny.
            >
            > Popieram w stu procentach.

            Słusznie - należy słuchać starszych, doświadczonych pań, bo w
            relacjach interpersonalnych od wieków nic się nie zmienia:)
            • qw994 Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:14
              He he :)
              • 2szarozielone Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:19
                Nie ma żony. Była żona jest.
                Nie chcę go jeszcze o nic pytać, skoro sama nie wiem, czego chcę i do czego
                jestem zdolna. On pewnie sam też do końca nie wie - spadło to na nas jak grom z
                jasnego nieba.
                No i - jakiekolwiek decyzje o bliższym związku wiązałyby się dla mnie z
                rzucaniem pracy, przeprowadzką, przestawieniem całego życia - a nasz romans trwa
                4 miesiące... to krótko.
                • qw994 Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:21
                  Krótko, ale długo nie da się tak tego ciągnąć przecież. Tylko
                  pytanie, czy ty naprawdę tego chcesz. No i on, bo chyba z nim o tym
                  wszystkim nie rozmawiałaś?
                  • 2szarozielone Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:28
                    Nie. Nie rozmawiałam. Do niego dopiero teraz dotarło chyba, że mnie kocha.
                    Niedawno lekarz wystawił mu bardzo nieciekawą diagnozę - wyglądało na to, że
                    dostał wyrok i nad grobem stoi. Ostatecznie badania wykazały, że jednak jest OK,
                    ale 2 tygodnie chodził po świecie z taką świadomością, że to koniec. Widzę teraz
                    po nim, że mu się masa rzeczy przewartościowała i przestawiła. Do mnie też
                    więcej dotarło.

                    Musimy to jakoś przetrawić jeszcze, przemyśleć... On jeszcze bardziej nie wie,
                    czego chce, niż ja... Coś się zmienia jednak. Nie wiem, co z tego wyniknie.
                • rosa_de_vratislavia Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:29
                  2szarozielone napisała:

                  > 4 miesiące... to krótko.

                  W sumie nie "jesteście ze sobą" 4 miesiące, bo to się rozwija.
                  Może poumieraj jeszcze ;-) ze 4 miesiące,a potem na zimno rozpisz na
                  karteczce "za" i "przeciw" i zastanów się, czego chcesz.
                  Na razie mózg Ci zalała oksytocyna i masz jazdy serotoninowe (sic,
                  sic!)więc i tak nie myślisz racjonalnie ;D

                  • 2szarozielone Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:42
                    No dzisiaj to mam jazdę na maksa... To prawda, w głowie chaos i bałagan, a
                    ciśnienie podskoczyło mi milionkrotnie.

                    Poumieram jeszcze czas jakiś. Nie mogę się spieszyć z niczym.

                    Jeszcze mi teraz brakuje jakiejś atrakcji - niech na przykład się sypnie
                    wszystko i już teraz będzie skandal. Albo w ciąże mogę zajść. To by naprawdę
                    jeszcze uatrakcyjniło moje życie... eeeeh
    • soulshunter Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:19
      hehe a nie mowilem? Mowilem i to kilka razy Ty znowu i wciaz o tym samym. Chyba sie napije zeby przetrawic nudnosci.
      • ab03 Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:24
        pukamy naiwne malolaty odc 1836

        ---
        Z tomiku poezji: Co ? Gó..!
    • nas-daq Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:33
      Dziewczyno, ogarnij sie, bo to juz naprawdę staje się nudne. Twoje
      posty są tak naiwne, że aż śmieszne. Po co ty się tak
      uzewnętrzniasz? Zakochałaś sie w starszym facecie, widocznie
      potrzebujesz takich relacji, ale po co robisz z tego taką aferę?
      Gość po przejściach, pewnie kryzys wieku średniego już blisko, to
      korzysta z młodej dooopy. Chyba do tej pory źle trafiałaś skoro
      egzaltujesz się takim związkiem. Nie miałaś nigdy w łóżku
      rówieśnika, z którym było ci dobrze?
      • iberia.pl Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:34
        uff choc jeden glos rozsadku...ale to i tak jak groch o sciane.
        Monotematycznosc rulezz!
      • 2szarozielone Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:48
        Mam za sobą same fajne, długie i głębokie związki. Z rówieśnikami. Coś się w
        nich w końcu wypalało, ale były dla mnie ważne.
        Facetowi nie grozi kryzys wieku średniego, bo życie ma bardziej ekscytujące niż
        jakikolwiek znany mi imprezowy student - a przy tym spełniony jest. Na brak
        młodych dup nie narzeka, mógłby mnie wymienić na trzy inne naraz - z tym że ku
        zdumieniu mojemu i jego, jakoś nagle stracił na to ochotę.
        Tu nie chodzi o moją naiwność, tylko o jakieś okrucieństwo losu, że to uczucie
        do mnie przyszło w taki, a nie inny sposób.
        Przestańcie mi pisać, że mam przestać pisać, może jestem nudna, ale mam problem
        z tym, że wiecznie się ukrywam i trudno mi z kimś pogadać - a na przykład rady
        Qw, czy Rosy są mi potrzebne. Większość wątków na tym forum kręci się wokół
        podobnych tematów. Można nie czytać.
        • qw994 Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:51
          > Na brak
          > młodych dup nie narzeka, mógłby mnie wymienić na trzy inne naraz -
          z tym że ku
          > zdumieniu mojemu i jego, jakoś nagle stracił na to ochotę.

          Pojadę a la ja :)
          A skąd wiesz? :) Przecież to relacja na odległość.
          • 2szarozielone Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:56
            Że nie ma innych kobiet? Wiesz, ja od początku nie nastawiałam się na
            wyłączność, nie byłam zazdrosna nawet, nie wymagałam jakiejkolwiek deklaracji
            wierności, nie pytałam o nic.
            Sam mi dał teraz do zrozumienia, że nie obchodzą go teraz inne kobiety. A
            chłopakom z zespołu powiedział, że ma dziewczynę...
            Uwierzyłam. Bo ściemniać nie musiał.
            • qw994 Re: umieram z miłości 03.02.08, 18:02
              Posłuchaj - musisz z nim przede wszystkim porozmawiać, jak on sobie
              to dalej wyobraża. W przeciwnym wypadku pozostanie ci zakładanie
              takich wątków na forum i snucie domysłów. Po co się męczyć? Skoro
              masz poczucie, że on też jest zaangażowany, to chyba takie pytanie
              nie powinno go przestraszyć? Bo jeśli go przestraszy, to niestety,
              będzie to oznaczało, że aż tak bardzo zaangażowany nie jest. Jeśli
              ty oczekujesz jakiejś zmiany w waszych wzajemnych relacjach, to nic
              innego ci nie pomoże, jak rozmowa z nim. Bo z drugiej strony - co z
              tego, że on jest zaangażowany, jeśli ten status quo mu odpowiada, a
              ty byś chciała rozwinięcia znajomości? Dla ciebie oznacza to, że
              zaczynasz zbierać cięgi, a tego byś chyba nie chciała. Tak, jak
              napisała Rosa, czyny i tylko czyny się liczą. Nie słowa.
              • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 00:13
                Wiesz... Ja czuję, że nie mogę go nijak naciskać, czy pytać, nie teraz. Do tej
                pory tego nie robiłam, a on się zbliża coraz mocniej. Dziś mi napisał: "dlaczego
                nie jesteś moją żoną..." i rozbryzgało mnie na ścianie - bo kto ma to wiedzieć,
                jak nie on ;)

                Ja wiem że każda banalna historia naiwnemu zakochanemu dziewczęciu jawi się jako
                wyjątkowa. Ale mam wrażenie, że my naprawdę łamiemy schematy, że coś, co rodzi
                się między nami jest wielkie i niesamowite - tylko że łatwo to spłoszyć,
                zniszczyć, stłuc jak bombkę choinkową ;) Bo boimy się siebie nawzajem i tego
                uczucia. Tylko że z każdym spotkaniem, coś posuwa się naprzód. Więc - czasu trzeba.
                • qw994 Re: umieram z miłości 04.02.08, 00:22
                  > Wiesz... Ja czuję, że nie mogę go nijak naciskać, czy pytać, nie
                  teraz.

                  Ale DLACZEGO? Jezu, to chyba naturalne, że chce się wiedzieć, na
                  czym się stoi. Trwa to 4 miesiące, a więc wystarczająco długo, żeby
                  takie pytanie było na miejscu. Chyba że gdzieś tam czujesz, że jak
                  go zapytasz, to będzie koniec romansu i okaże się, że wcale nie był
                  zaangażowany.



                  > Dziś mi napisał: "dlaczeg
                  > o
                  > nie jesteś moją żoną..." i rozbryzgało mnie na ścianie - bo kto ma
                  to wiedzieć,
                  > jak nie on ;)

                  Trzeba było odpowiedzieć: "Może dlatego, że mnie o to nie
                  poprosiłeś". Kurde, wkurzają mnie takie okrągłe słówka. Czyny,
                  czyny, powtarzam.



                  > Ja wiem że każda banalna historia naiwnemu zakochanemu dziewczęciu
                  jawi się jak o
                  > wyjątkowa. Ale mam wrażenie, że my naprawdę łamiemy schematy, że
                  coś, co rodzi
                  > się między nami jest wielkie i niesamowite - tylko że łatwo to
                  spłoszyć,
                  > zniszczyć, stłuc jak bombkę choinkową ;) Bo boimy się siebie
                  nawzajem i tego
                  > uczucia. Tylko że z każdym spotkaniem, coś posuwa się naprzód.
                  Więc - czasu trzeba.

                  No to czekaj. Tylko żebyś za dużo za to nie zapłaciła.
                  • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 00:45
                    Ja po prostu wiem, że on mi powie dokładnie tyle, ile zechce powiedzieć. Jeśli
                    go spytam - najprawdopodobniej ucieknie odpowiadając pytaniem na pytanie... albo
                    jakoś na okrągło. A jeśli trochę odczekam - sam powie wszystko, co akurat na
                    temat naszej relacji pomyśli. On juz od wielu lat w ogóle nie myślał o stałym
                    związku z kobietą, nie szukał tego i nie chciał. Jeśli to prawda, co mówi - że
                    pokochał mnie teraz i od wielu lat tego nie czuł - to to jest dla niego szok i
                    coś, czego nie przewidział i z czym się nie liczył. Nie chcę zwierzaka płoszyć.
                    Zwłaszcza, że wiem, że tym, że go nijak nie próbuję osaczać i podporządkować -
                    mocno sie wyróżniam na tle kobiet, z którymi miał do czynienia. I sam podchodzi
                    coraz bliżej. Intuicja każe mi jeszcze czekać.
                    Okrągłe słówka... Fakt - to zawsze zbyt mało. Ja to doceniam jednak, bo on
                    bardzo mało wylewny jest, o uczuciach mówi rzadko... Duzo tez dla mnie znaczyło
                    to, że kiedy najbardziej bał się smierci - dzwonił do mnie z wyznaniami. Myślał
                    i potrzebował.
                    Wiem, że to wszystko trochę chore jest... A ja może biję rekordy głupoty :(
                    • qw994 Re: umieram z miłości 04.02.08, 06:41
                      Przypominam, że on ma 43 lata. Nie jest przerażonym chłopczykiem,
                      który się pierwszy raz zakochał, i nie wie, co z tym fantem zrobić.

                      Czekaj. Ale nie za długo.
                      • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 06:50
                        Wiem :) To duży chłopak jest :) Ale każdy człowiek do podjęcia ważnych decyzji
                        potrzebuje czasu.
        • iberia.pl Re: umieram z miłości 03.02.08, 17:53
          2szarozielone napisała:

          > Przestańcie mi pisać, że mam przestać pisać, może jestem nudna,

          prawda w oczy kole?
          sprobuj zrozumiec tez innych, a nie patrz na wszystko tylko z
          wlasnej-egoistycznej perspektywy....

          >ale mam problem z tym, że wiecznie się ukrywam i trudno mi z kimś
          pogadać

          no coz, taka dola kochanki.

          >- a na przykład rady
          > Qw, czy Rosy są mi potrzebne.

          jest gg,prywatne maile itd.
          • rosa_de_vratislavia monotematycznośc forum 03.02.08, 17:59
            iberia.pl napisała:

            > 2szarozielone napisała:
            >
            > > Przestańcie mi pisać, że mam przestać pisać, może jestem nudna,
            >
            > prawda w oczy kole?
            > sprobuj zrozumiec tez innych,

            Wydaje mi się,że problem jest sztuczny.
            Argumenty:
            a)forum kobieta jest dośc monotematyczne - wszyscy piszą głównie o
            relacjach damsko-męskich i zawsze o problemach (jak jes OK - po co
            pisać?)
            b) do rozmów o pogodzie/urodzie/ Immanuelu Kancie są inne fora -
            nikt nie zabrania pisać tam kobietom znudzonym problemami sercowymi
            szarozielonego,
            c)można po prostu nie czytać wątków inicjowanych przez
            szarozielone/avital84 etc.
            d) przyznajcie paskudni hipokryci...oburzacie się a czytacie.
            To jest jak telenowela - co parę dni nowy fakt, wątek się rozwija.
            Telenowel też nikt nie ogląda ;-)
            • iberia.pl Re: monotematycznośc forum 03.02.08, 18:11
              rosa_de_vratislavia napisała:

              > Wydaje mi się,że problem jest sztuczny.

              a ja mam odmienne zdanie.

              > Argumenty:
              > a)forum kobieta jest dośc monotematyczne - wszyscy piszą głównie o
              > relacjach damsko-męskich i zawsze o problemach (jak jes OK - po co
              > pisać?)

              ok, ale Ona pisze calkiem podobnie jak kiedys wczesniej uzalala sie
              nad soba mahadeva....ostatnio carlabruni....

              > b) do rozmów o pogodzie/urodzie/ Immanuelu Kancie są inne fora -
              > nikt nie zabrania pisać tam kobietom znudzonym problemami
              sercowymi szarozielonego,
              > c)można po prostu nie czytać wątków inicjowanych przez
              > szarozielone/avital84 etc.

              akurat Avital jakos mi nie wadzi:-), mzoe dlatego, ze sama udziela
              sie w innych watkach.
              staram sie nie czytac bo ile mozna?Monotematycznosc naprawde jest
              zalosna.

              > d) przyznajcie paskudni hipokryci...oburzacie się a czytacie.
              > To jest jak telenowela - co parę dni nowy fakt, wątek się rozwija.
              > Telenowel też nikt nie ogląda ;-)

              daruj sobie, akurat daleko mi do hipokryzji....ale ty zapewne wiesz
              lepiej.
          • kasha101 Re: umieram z miłości 03.02.08, 18:04
            Nie rozumiem, nie interesuje, ba! nawet drazni - po prostu nie
            czytac, nie klikac! forum publiczne,nie wiedzialam ze sa jakies
            limity? pisac moze kazdy, ile chce i co. Jka ktos ma z tym problem,
            mimo wszsytko czyta , sledzi, wchodzi na czyjes watki i jeszcze
            zabiera glos i sie wymadrza...to nie wiem....zazdrości????????
            Bo tylko to mi do głowy przyszło...
            • iberia.pl Re: umieram z miłości 03.02.08, 18:13
              kasha101 napisała:

              > Nie rozumiem, nie interesuje, ba! nawet drazni - po prostu nie
              > czytac, nie klikac! forum publiczne,nie wiedzialam ze sa jakies
              > limity?

              sa limity, nie myl forum publicznego z prywatnym czy blogiem.

              >pisac moze kazdy, ile chce i co. Jka ktos ma z tym problem,
              > mimo wszsytko czyta , sledzi, wchodzi na czyjes watki i jeszcze
              > zabiera glos i sie wymadrza...to nie wiem....zazdrości????????
              > Bo tylko to mi do głowy przyszło...


              tja no i mnie zdemaskowalas :-DDDD, staram sie nie czytac jej watkow
              bo sa monotematyczne, ile mozna wkolo macieju o jednym i tym samym?
            • nas-daq Re: umieram z miłości 03.02.08, 18:18
              Jasne, zlinczuj mnie bo śmiałam nie popaść w forumową egzaltację.
              Przeczytaj co piszą faceci na wątku i zastanów sie dlaczego.
              Weszłam kiedyś na wątek ww autorki, bo pisała o samcu alfa, ale z
              tego co czytam to żaden alfa, po prostu zwykły gość, któremu młoda
              lala zaszumiała. Czytam wszystkie wątki jak leci, bo właśnie sie
              nudzę w domu, a że odpisałam akurat na ten, he he, :-)
              • nas-daq Re: umieram z miłości 03.02.08, 18:19
                to był do kasha
              • iberia.pl Re: umieram z miłości 03.02.08, 18:21
                nas-daq napisała:

                > Czytam wszystkie wątki jak leci, bo właśnie sie
                > nudzę w domu, a że odpisałam akurat na ten, he he, :-)

                zaraz Ci "madrale forumowe" odpisza, ze skoro siedzisz na forum z
                nudow to nie masz wlasnego zycia w realu :-DDDDD
                • nas-daq Re: umieram z miłości 03.02.08, 18:28
                  Mam, ale syn bawi sie w pokoju sam, mąż wyjechał, tęsknię za nim,
                  więc czytam czasem z nudów lekkie i rozrywkowe fora.
                  • iberia.pl Re: umieram z miłości 03.02.08, 18:31
                    nas-daq napisała:

                    > Mam, ale syn bawi sie w pokoju sam, mąż wyjechał, tęsknię za nim,
                    > więc czytam czasem z nudów lekkie i rozrywkowe fora.

                    eeee tam masz, sciemniasz i tyle:-DDD

                    to zart oczywiscie podobnie jak i wczesniejszy do Ciebie post :-).
        • prezes_pan Re: umieram z miłości 03.02.08, 18:11
          Potwornie nudzisz.

          Twoja historia jest przewidywalna do bólu, no chyba, że zdarzy się FILMOWY CUD.
          Ale scenariusze na łzawe hollywoodzkie produkcje zazwyczaj powstają w głowach
          scenarzystów, a nie na kanwie życia.

          Koleje losu są nieubłagane w pewnych TYPOWYCH SYTUACJACH. Pitoliłaś parę tygodni
          temu jak potłuczona, że się w to nie angażujesz itp. bla bla bla, i co teraz?
          Umierasz z miłości rzekomo.

          Od początku uparcie zaklinasz rzeczywistość licząc, że będzie dobrze wbrew
          zastanym uwarunkowaniom, bo TY TAK CHCESZ. Więc wbij sobie do głowy, że tak NIE
          BĘDZIE. Facet Ciebie dmucha, bo ma z tego przyjemność, jego puszczane przy tej
          czynności teksty są TOTALNIE NIEWAŻNE, a jakiś pozytywnych i budujących FAKTÓW
          po prostu NIE MA.

          Chcesz budować sobie iluzję, że muzyk (zapewne rockowy) przestanie pić i zmieni
          tryb życia na bardziej rodzinny, to sobie buduj. Ale nie staraj się przekonywać
          kogokolwiek na forum, że ziemia jest płaska. To budzi tylko śmieszność i
          zniecierpliwienie.
          • kamyk-zielony Re: umieram z miłości 03.02.08, 18:33
            Brutalne ale do bólu prawdziwe. Miłość i szczęście nie zawsze chodzą w parze. Do udanego i spełnionego życie we dwoje potrzeba wielu czynników. W Twojej historii brak jest jakiegokolwiek z nich.
          • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 00:33
            nie chcę żeby zmieniał tryb życia na bardziej rodzinny, bo kocham go między
            innymi za to, co robi. nie chcę go zmieniać - za stary jest i zbyt niezależny :)
            Z dmuchania czy tam pukania to akurat oboje mamy przyjemność - i nie trzeba do
            tego wielkich słów. I jest super.
            A historia może typowa... Ale on typowy nie jest. Zupełnie nie. Odstaje od
            schematów wszelkich.
            • kasha101 Re: umieram z miłości 04.02.08, 00:56
              Szkoda, ze dzieli was odleglosc-mowilas, ze to dobrze, ze inaczej
              bys juz calkiem...Ale w tej sytuacji ciezko cokolwiek byloby zmienic
              teraz i pozniej tez. Odleglosc, kiedy ktos jest niedostepny na
              zawolanie, kiedy sie teskni, czeka na spotkanie, potem kazde
              rozstanie...to wszystko nakreca sytuacje, zabija dystans, uczucia
              jakie wtedy wypelniaja wnetrze uniemozliwiaja osąd sytuacji...Zyje
              sie tak naprawde tylo spotkaniami, a potem rozstaniami, to nie jest
              dobre.
              Jakkolwiek by bylo, mozliwe, ze kiedys trzeba bedzie podjac
              radykalna decyzje i rzucic sie na gleboka wode, zmienic cos
              radykalnie, albo...rozejdzie sie po kosciach...Ale czy to mozliwe?

              Zastanawialas sie, ile jeszcze dasz tak rade...?
              • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 01:01
                Ja dzisiaj jestem wyjątkowo rozedrgana - po każdym spotkaniu wszystko kłębi mi
                się w głowie bardziej niż powinno. A ten wątek powstał po 12-godzinnym maratonie
                z nim :)
                Odległość sporo komplikuje - bo faktycznie... jakakolwiek zmiana to
                przemeblowanie życia. Mojego. Musiałabym rzucić pracę i pojechać do niego...
                Trudno taką decyzję podjąć.
                Nie wiem ile wytrzymam jeszcze - na razie za każdym razem, po każdym spotkaniu,
                coś się zmienia, coś się rozwija. Zobaczymy - co dalej.
                • kasha101 Re: umieram z miłości 04.02.08, 01:06
                  Masz racje, sluchaj intuicji. Ja juz sie nauczylam, ze w zyciu nie
                  warto tupac noga, naciskac na cos, przyspieszac...Warto czasem
                  poczekac, poddac sie biegowi wydarzen...

                  I warto czasem zmieniac wszystko. Tylko do tego musicie dojrzec
                  oboje, on musi byc pewny, bo Ty jednak ryzykujesz wiecej, nawet w
                  tej chwili...
                  • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 01:16
                    zostawiam to intuicji - i na razie to działa. on jest pod wieloma względami
                    podobny do mnie...
                    Oboje ryzykujemy dużo. Na razie boimy się w ogóle ujawnić przed ludźmi... Więc o
                    czym ja w ogóle myślę...
                    • kasha101 Re: umieram z miłości 04.02.08, 01:22
                      oj, tam, ludzmi...Nie zartuj. Co kogo obchodzi...

                      A myslisz o tym co sie dzieje w Twoim sercu, Duszy i umysle, to
                      normalne...;)

                      Kiedy ja umieralam z milosci ostatnio? Oj dawno to bylo, dawno...I
                      umarlam. Nie chcialabym chyba po raz kolejny.(sorki, tak mnie
                      naszlo...)
                      • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 01:25
                        Ja też dawno... I był happy end :))
                        Ludźmi się mogę nie przejmować - ale w imię czegoś wielkiego i ważnego. Jeśli
                        zdecydujemy się być razem, to olejemy wszystkich. Ale narobić sobie
                        towarzyskiego bigosu z powodu przelotnego romansu... to nieopłacalne ;)
                        Ale my już tracimy czujność... przytulamy się w knajpach na mieście, w miejscach
                        publicznych. Coraz bardziej - wychodzimy z szafy.
                        • kasha101 Re: umieram z miłości 04.02.08, 01:32
                          No i fajnie:)
                          Jestescie wolni, nikogo nie krzywdzicie, a miedzy wami jest cos
                          waznego. I co komu do tego?:)



                          U mnie happy endu nie bylo. Ale dzis wiem, ze cale szczescie,
                          ufff.Ten ktos jest mi dzis obojetny jak...przyslowiowy zeszloroczny
                          snieg.

                          Takie dobre piwko mialam, a juz siem konczy...
                          • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 01:35
                            a ja już idę spać :) lekko wstawiona jestem, bo poszliśmy jeszcze z tym moim
                            dziś na piwko i whisky... a teraz śnięta strasznie. dobranoc :)))
                            • kasha101 Re: umieram z miłości 04.02.08, 01:38
                              Whiskey, bleeeee...:)
                              Wole juz piwo sto razy.

                              A ja z pracy, spac sie nie chce, a na gadanie jakos wzielo.

                              papa, jutro spojrzysz na wszystko "nowym" okiem, ulozy sie w glowie:)
                              Bedzie dobrze! dobranoc:)
                            • bupu Re: umieram z miłości 04.02.08, 11:53
                              No właśnie widzę jak sobie znakomicie radzisz z jego problemem alkoholowym.
                              Gratuluję głupoty.
                            • lolyta Re: umieram z miłości 05.02.08, 02:29
                              ja tu czegos nei rozumiem, on alkoholik a ty go kochasz i chlac z nim chodzisz?
                              a moze to nie alkoholik tylko zwykly pijak?
                        • juliadruzylla Re: umieram z miłości 04.02.08, 09:19
                          2szarozielone napisała: Ale my już tracimy czujność... przytulamy
                          się w knajpach na mieście, w miejscach publicznych. Coraz bardziej -
                          wychodzimy z szafy

                          Ale przecież facet nie jest żonaty ani Ty nie jesteś mężatką. Nie
                          macie żadnego powodu żeby się ukrywać. No chyba że przed Twoimi
                          rodzicami? Ale z tego co rozumiem masz już ponad 20 lat więc też
                          raczej nie ma potrzeby?
                          • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 09:34
                            Eeee, niby tak... ale akurat plotki i skandaliki mało sa nam potrzebne. On jest
                            w pewnym sensie osoba publiczną, jeszcze w dodatku dość kontrowersyjną. Wśród
                            samych moich znajomych jest paru takich, co go nie cierpią i z nim na pieńku
                            mają. moja rodzina fatalnie przyjęłaby mój związek z tym facetem. Owszem,
                            dorosla jestem i samodzielna, ale kwasów w rodzinie chyba nikt nie lubi... wiec
                            póki waznych decyzji nie podejmujemy - nie ma powodu żeby kija w mrowisko wkladac.
                • nemo1968 Re: umieram z miłości 04.02.08, 08:22
                  Rozumiesz teraz co miałem na myśli sugerując wyjazd, najlepiej za
                  granicę na jakiś czaś? :)
                  • 2szarozielone Re: umieram z miłości 04.02.08, 08:32
                    Nemo... to by chyba nie pomogło - my na odległość też się kochamy coraz
                    bardziej. Musiałabym wyjechać, odciąć net i komórkę. I chyba głowę sobie też
                    odciąć.
                    Jakos sie trzymałam, dopóki wmawiałam sobie, ze jestem dla niego zabawką na
                    jakiś czas. Nie jestem. I chyba dopiero ta świadomość mnie wykończy...
                    • nemo1968 Re: umieram z miłości 04.02.08, 08:36
                      No to przychodzi czas na rozstrzygnięcia. Tylko pamiętaj, że jest
                      mnóstwo tak samo fajnych facetów jak on w twoim zasiegu.
                      Świat się nie zawali, jak z nim skończysz. Posłuchaj rad, tych,
                      którzy już przez to przeszli/(ły). Wyobraź sobie scenariusz na
                      najbliższych kilka lat. Oceniaj go kompleksowo, a nie pod jednym,
                      czy dwoma aspektami :)
                      Pozdrawiam :)
          • sad-ex Re: umieram z miłości 04.02.08, 13:50
            widać ma silną potrzebę "dramatu z mężczyzną".

    • mala_mee Re: umieram z miłości 04.02.08, 08:37
      A po co Ci taki wrzód na dupie???
      • szonik1 Re: umieram z miłości 04.02.08, 09:29
        Ustal sobie limit czekania - np. miesiąc jeszcze albo dwa.Ale nie więcej,bo
        chyba nie ma sensu. Jeśli się zdeklaruje i "zwykłe ranki" też będą spędzane z
        Tobą - super,gratulacje i przechodzimy do kolejnego rozdziału. Jeśli nie - to
        chyba już tak zostanie,nakreśli się schemat Waszej relacji - on raz tu, raz
        tam,targany szokiem prze żywania "wielkiej miłości", która na niego spadła,a Ty
        tu,nieszczęśliwa i niespełniona. Co z tego,ze jeśli jesteś przy nim, to jest
        super i cudownie.Ważniejsze jest chyba,żebyś podczas rozłąki albo jego
        nieobecności miała poczucie,ze on wróci i że wróci do CIEBIE.
    • naprawdetrzezwy 100% pewności JEGO uczuć? 04.02.08, 09:24
      No, to się nadaje do nominacji noblowskiej...
    • butterflymk To Ty żyjesz jeszcze?? :D n/t 04.02.08, 11:34
      • 2szarozielone Re: To Ty żyjesz jeszcze?? :D n/t 04.02.08, 11:44
        umieranie z miłosci to proces powolny i długotrwały :) jeszcze się męczę.
    • modliszka24 Re: umieram z miłości 04.02.08, 16:30
      mam podobnie i to mnie przytlacza az sie boje swoich mysli
      • zdzichu-nr1 Re: umieram z miłości 05.02.08, 02:08
        Ta epopeja trwa jeszcze? Boshe.... dziewczyno, ocknij się!

        Jesteś w jego rankingu ciut lepiej niż standardowa grouppie bo
        zamiast robić numery w trasie, przyjeżdżasz do niego do domu na
        telefon. Takie radio-taxi z usługami seksualnymi.

        Co można wiedzieć o człowieku zanim się z nim na stałe nie
        zamieszka???? Jak widać na załączonym obrazku, niektóre młode Panie
        mają rentgen w oczach i po paru latach oglądania Pana z daleka, a
        potem po 4 miesiącach kopulacji z bliska, ferują wyroki na temat
        porażających uczuć i Wielkiej Miłości.

        Jak już się przekonasz co to za zakłamane i zapijaczone ziółko bez
        krzty honoru i charakteru, zapewne założysz nowy dumny wątek na
        forum pt. "Ale mam przynajmniej wspaniałe wspomnienia!...".

        Najbardziej spodobał mi się komentarz "pukamy głupie małolaty odc.
        1246". Nic dodać, nic ująć, a do niektórych ludzi żadna wiedza poza
        doświadczaną z autopsji nigdy nie trafi.
        • bupu Re: umieram z miłości 05.02.08, 10:34
          Ehę. A najbardziej zwalające z nóg było mówienie o niesamowicie silnej woli w
          odniesieniu do alkoholika.
    • eluch_a Re: umieram z miłości 08.02.08, 20:18
      Od tego się nie umiera.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka