Dodaj do ulubionych

JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE?

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.03, 23:16
Ciągle czytam, szperam po tym forum w poszukiwaniu choć kawałaka opisu życia
innych ludzi, a że często są to smutne historie, to robi mi się lepiej,
zaczynam doceniać to, co mam itp, ale czy o to chodzi? Czy moje poczucie
szczęścia nie powinno wypływać ze mnie samej? Oczywiście, że powinno. A
dlaczego tak nie jest? Nie wiem, tłumaczę to zmęczeniem, ale to może tylko
wymówka, taka ze strachu. Przed czym? Ze jeśli coś zmienię w moim życiu, to
będzie jeszcze gorzej.
Mam 22 lata, czuję się na 40.
Jestem w stałym związku, choć jeszcze nie zamężna.
Facet jest bardzo w porządku, ale...czegoś mi w nim brakuje, jakiegoś ognia,
spontaniczności. On jest poprawny do przesady. Boję się, że kiedyś umrzemy z
nudów.
A może takie jest życie? Właśnie takie zwyczajne? Nudne ? Tylko, że ja
potrafie wykrzesać z siebie jakieś pomysły na miłe spędzenie chwil wolnych od
nauki, pracy, a on?
Rzadko wychodzi z jakąś inicjatywą. A może to ja wydziwiam? Może oczekuję
niewiadomo czego?
Czy po 2 latach bycia razem zdarza wam się jeszcze dzikie bicie serca? Czy
szalejecie z miłości? Czy prawdziwe życie we dwoje to nie są już fajerwerki?
Nie wiem ,co robić. Nie chciałabym wyjść na wyrachowaną osobę, ale
zastanawiam się czy nie odejść, choć wiem, że to byłaby najtrudniejsza
decyzja w moim życiu, że byłoby mi bardzo ciężko, bo mam właściwie tylko jego.
Boję się, że nie spotkam już nikogo, kto by mnie pokochał, boję się, że ktoś
mnie kiedyś zrani (panicznie boję się przystojnych facetów-od razu widzę
zdradę), a co do niego mam pewność, że mnie nie opuści, oraz że mu zależy.
Tylko czy to wystarczy? Zeby przejść razem przez życie? Także boję się zranić
jego, nie chcę, ale jeśli mielibyśmy się rozstać to lepiej teraz niż za 10-20
lat, kiedy mielibyśmy dom, dzieci itp.
Napiszcie jak jest w waszych związkach, ale w tych z większym stażem tzn
paroletnim. Czy nadal szalejecie za sobą, czy jest raczej spokojnie?Czy
wahacie się czasem? Czy to normalne? Jak spędzamy razem czas to jestem nawet
szczęśliwa, dopiero jak siedzę sama w domu to mam takie czarne myśli. Czuję
się zgorzkniała, stara, nieszczęśliwa, znudzona.
Dlaczego bycie razem jest takie ciężkie?
Obserwuj wątek
    • melinek Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? 21.08.03, 00:46
      Gość portalu: Marylin napisał(a):

      > Mam 22 lata, czuję się na 40.

      Droga Marylin, gdy bedziesz miec 40
      lat, puczujesz sie jakbys miala 22.
      To tego stanu niestety dlugo sie
      dojrzewa. ;))
      A zycie wlasnie takie jest, jak opisujesz.
      :))
      • Gość: toni Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.tvgawex.pl 21.08.03, 11:04
        melinek napisał:

        > Gość portalu: Marylin napisał(a):
        >
        > > Mam 22 lata, czuję się na 40.
        >
        > Droga Marylin, gdy bedziesz miec 40
        > lat, puczujesz sie jakbys miala 22.
        > To tego stanu niestety dlugo sie
        > dojrzewa. ;))
        > A zycie wlasnie takie jest, jak opisujesz.
        > :))
        >
        Fakt,potwierdzam w 100%.Jestesmy razem ...nascie lat.W nomenklaturze
        zeglarskiej nasz zwiazek nalezy do "ryczacych czterdziestek".Pierwsze lata nam
        tez wydawaly sie nudne,ale przyszly na swiat dzieciaki.Od tej chwili zaczelo
        byc "ciekawie".Teraz dopiero oboje wiemy,ze to jest TO.pozdr.8)
    • Gość: kohol Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.crowley.pl 21.08.03, 09:16
      Gość portalu: Marylin napisał(a):

      > Mam 22 lata, czuję się na 40.

      Ja 26, czuję się na 23 :)

      > A może takie jest życie? Właśnie takie zwyczajne? Nudne ? Tylko, że ja
      > potrafie wykrzesać z siebie jakieś pomysły na miłe spędzenie chwil wolnych od
      > nauki, pracy, a on?

      A nie wiem. WIadomo, w dni powszednie wracamy z pracy, on sie bierze do
      robienia komuś jakiejś pracki albo sie uczy, ja nastawiam pranie, zmywanie,
      jakas obiadokolacja, może drink, czasem spacer... Odbijamy sobie w weekendy - w
      sobotę miziamy się w łóżku do późna, śniadanko, coś robimy w ogródku, śpimy
      przed telewizorem, kupujemy piwo i łazimy sobie z nim po okolicy, robimy
      zdjęcia, gramy do późna na komputerze, pichcimy sobie coś fajnego, wyjeżdżamy
      pod namiot, moczymy sobie nogi w jeziorze albo zwiedzamy okoliczne ruiny.
      Ostatnio złapaliśmy jeża, ale się zsiusiał ze strachu, to go puściliśmy. Lubimy
      karmic mrówki w ogródku. Nie ma miejsca na nudę. Jesteśmy swoim ulubionym
      towarzystwem do spędzania czasu :)
      Jesteśmy razem parę lat, w październiku się pobraliśmy, a ja zakochana jestem
      coraz bardziej :) Nic się nie waham i od czasu, gdy jestesmy razem, nie było
      nigdy żadnych wątpliwości, ani razu nie przeszło nam przez myśl, żeby ze sobą
      zerwać. Takie właśnie jest samo życie, samo życie :D
      • Gość: kin Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.03, 16:56
        Fajnie, takie prozaiczne, a jednak mile...
        Moj facet to tylko tv, spanie, czytanie gazet, komputer... a jak juz cos ze
        mna zrobic to zmeczony, niewyspany... ech...

        >
        > A nie wiem. WIadomo, w dni powszednie wracamy z pracy, on sie bierze do
        > robienia komuś jakiejś pracki albo sie uczy, ja nastawiam pranie, zmywanie,
        > jakas obiadokolacja, może drink, czasem spacer... Odbijamy sobie w weekendy -
        w
        >
        > sobotę miziamy się w łóżku do późna, śniadanko, coś robimy w ogródku, śpimy
        > przed telewizorem, kupujemy piwo i łazimy sobie z nim po okolicy, robimy
        > zdjęcia, gramy do późna na komputerze, pichcimy sobie coś fajnego,
        wyjeżdżamy
        > pod namiot, moczymy sobie nogi w jeziorze albo zwiedzamy okoliczne ruiny.
        > Ostatnio złapaliśmy jeża, ale się zsiusiał ze strachu, to go puściliśmy.
        Lubimy
        >
        > karmic mrówki w ogródku. Nie ma miejsca na nudę. Jesteśmy swoim ulubionym
        > towarzystwem do spędzania czasu :)
        > Jesteśmy razem parę lat, w październiku się pobraliśmy, a ja zakochana
        jestem
        > coraz bardziej :) Nic się nie waham i od czasu, gdy jestesmy razem, nie było
        > nigdy żadnych wątpliwości, ani razu nie przeszło nam przez myśl, żeby ze
        sobą
        > zerwać. Takie właśnie jest samo życie, samo życie :D
    • remo29 Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? 21.08.03, 10:06
      [...]
      > Napiszcie jak jest w waszych związkach, ale w tych z większym stażem tzn
      > paroletnim. Czy nadal szalejecie za sobą, czy jest raczej spokojnie?Czy
      > wahacie się czasem?

      Jest spokojnie/burzliwie, nudno/zawrotnie, sielsko/koszmarnie -
      kocham/nienawidzę. Jak jazda kolejką górską. Dziś mógłbym udusić gołymi rękami,
      a nazajutrz oddychać bez niej nie mogę. Gdyby było inaczej nie byłoby nas, albo
      umarlibyśmy z nudów.
      Ani cisza, ani burza nie mogą trwać za długo. U mnie to się jakoś wyrównuje.
      Jak? Nie wiem. Jesteśmy razem prawie 10 lat, ale nudno nie jest.
      A teraz mądrość ludowa: dopóki nie spadniesz z konia nie wiesz, jak zajebiście
      jest na nim siedzieć :)
      • Gość: Marylin Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.03, 10:36
        Acha, czyli docenia się to, co się straci? Tak, znam takie przysłowie. Wiem, że
        na pewno żałowałabym, bo jednak mnóstwo pięknych chwil ze sobą spędziliśmy,
        postaram się bardziej cieszyć zwykłymi pierdołami, bo coraz częściej mam
        wrażenie, że to problem tkwi we mnie. Taka maruda ze mnie, taki typ okropny.
        Poza tym teraz mam ciężki okres, rano praca wieczorem nauka i padam z nóg a
        depresja sama puka do drzwi. Dzięki za szczegółowe opisy, w sumie, to my też
        tak umiemy :)))) Czyli nie jest tak źle.
        • Gość: Kan_z_oz Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.mega.tmns.net.au 21.08.03, 11:18
          Jestesmy po slubie 16 lat. Nuda, chyba zartujesz, zycie moze byc takie jak je
          zaplanujesz. Wymaga to pracy,poswiecen, pracy i jeszcze raz pracy. Czy warto?
          Zycze ci tej radosci ktora my mamy i codziennie swietujemy. Wiem ,ze polowa z
          was juz wymiotuje, ale sorry, to jest mozliwe. "Journey is the joy & the joy
          is the journey". Cieszcie sie kazdym dniem, tymi duperelami , to jest
          najwazniejsze.
          Pozdrawiam
        • remo29 Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? 21.08.03, 11:25
          Gość portalu: Marylin napisał(a):

          > Acha, czyli docenia się to, co się straci? Tak, znam takie przysłowie. Wiem,
          że
          >
          > na pewno żałowałabym, bo jednak mnóstwo pięknych chwil ze sobą spędziliśmy,

          Też. Ale chodziło mi o bardziej prozaiczne straty: dziś twój facet jest wesoły?
          Ciesz się jego dobrym humorem, bo jutro może go nie mieć. Pokłociliście się
          niewąsko? Zdarza się - zobacznie jak fajnie jest się pogodzić! Śpisz z nudów do
          południa? Super - jak będziesz miała dzieci, to wylegiwanie się masz z głowy na
          kilka lat itd. Więcej optymizmu - jest zaraźliwy :)
          • Gość: Marylin Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.03, 13:49
            A jeśli to po prostu nie jest mężczyzna dla mnie? Nawet nie nazwałabym go
            jeszcze mężczyzną, trochę jeszcze latek musi upłynąć...ja zresztą też muszę
            dojrzeć, bo jeszcze dziecko ze mnie, 22 lata to mało. Po prostu boję się, że
            nic z tego nie będzie, ale jeszcze spróbuję, przeczekam trudny okres. Dlaczego
            do cholery tak mi źle? Przecież na pozór wszystko gra. No cóż, urodzona ze mnie
            pesymistka. Jak z tym walczyć???
            • Gość: suri Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.03, 15:16
              aha. a pomysl, ze zostal Ci rok zycia (powinno sie mowic o chwili, ale to nie
              wniosloby tu zbyt wiele do sprawy) i albo zepnij sie w sobie zeby o zwiazek
              zawalczyc albo wez gleboki wdech i ruszaj w podroz.
              kazdy wychodzac ze zwiazku ma obawy (ze juz nie bedzie szczesliwy, ze nikt go
              nie pokocha, ze moze to jednak ta osoba) ale nie mozna sie kierowac tylko nimi.
              wreszcie to twoje zycie i nie wolno sie go bac! na dodatek jest jedno a czas
              biegnie. zrob z nim cos, naznacz.
              jesli twoje wielkie zyczenie zmiany (np. podroz) jest nie do zrealizowania
              teraz, zyj tym planem tak, aby twoje dzialania i decyzje zblizaly Cie do jego
              realizacji.
              i nie spij, dziewczyno :) bo to niewybaczalne marnotrawienie

              pzdr
            • moniorek1 Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? 21.08.03, 19:05
              Gość portalu: Marylin napisał(a):

              > A jeśli to po prostu nie jest mężczyzna dla mnie? Nawet nie nazwałabym go
              > jeszcze mężczyzną, trochę jeszcze latek musi upłynąć...ja zresztą też muszę
              > dojrzeć, bo jeszcze dziecko ze mnie, 22 lata to mało. Po prostu boję się, że
              > nic z tego nie będzie, ale jeszcze spróbuję, przeczekam trudny okres.

              NIE zachowuj sie jak zdesperowana stara panna.Jestes jeszcze mloda i mozesz
              przezyc kilka takich milosci. To ,ze nie wyjdzie ci z tym chlopakiem nie
              powinno cie zalamywac.Na tym polega zycie,na zdobywaniu doswiadczen. Sama sie
              wpedzasz w takie stany zastanawiajac sie czy ten zwiazek sie skonczy czy
              nie.Jak sie skonczy, to co z tego poznasz kogos innego i zycie znowu nabierze
              kolorow.
              • Gość: Marylin Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.03, 19:11

                Łatwo tak mówić, nie wiem, czy przeżyłabym jeden dzień samotności, takiej
                duchowej oczywiście, bo z tą fizyczną jestem już oswojona, nawet już do siebie
                zaczynam gadać hihihi ;))))
                Poza tym nie mam siły na kolejny związek, nie dałabym rady, to chyba prawda, że
                z każdym rozstaniem zostawiasz gdzieś tam na pastwę losu część siebie. Nie
                potrafiłabym tak łatwo zaufać.




                moniorek1 napisała:

                > Gość portalu: Marylin napisał(a):
                >
                > > A jeśli to po prostu nie jest mężczyzna dla mnie? Nawet nie nazwałabym go
                > > jeszcze mężczyzną, trochę jeszcze latek musi upłynąć...ja zresztą też musz
                > ę
                > > dojrzeć, bo jeszcze dziecko ze mnie, 22 lata to mało. Po prostu boję się,
                > że
                > > nic z tego nie będzie, ale jeszcze spróbuję, przeczekam trudny okres.
                >
                > NIE zachowuj sie jak zdesperowana stara panna.Jestes jeszcze mloda i mozesz
                > przezyc kilka takich milosci. To ,ze nie wyjdzie ci z tym chlopakiem nie
                > powinno cie zalamywac.Na tym polega zycie,na zdobywaniu doswiadczen. Sama sie
                > wpedzasz w takie stany zastanawiajac sie czy ten zwiazek sie skonczy czy
                > nie.Jak sie skonczy, to co z tego poznasz kogos innego i zycie znowu nabierze
                > kolorow.
    • Gość: Agonek Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.tkb.net.pl 21.08.03, 16:44
      Wiesz, jestem w Twoim wieku, ja takze bylam w 2-letnim zwiazku i prawie nigdy
      nie bylo nudno. A ja sie tego balam. Facet szalony, ciekawy, mnostwo
      zainteresowan i przyjaciol. Podobalo mi sie to, jednak szukalam spokoju i
      stabilizacji, balam sie, ze jemu i ja sie znudze i... mialam racje. Teraz chce
      byc z kims spokojnym, bardziej podobnym do mnie i dla mnie to wcale nie wieje
      nuda. Moze po prostu trzeba cos przezyc, aby wiedziec czego sie chce...Albo o
      tym poczytac :) I pamietaj, w duzej mierze to co sie dzieje w waszym zwiazku
      zalezy od Ciebie. Jesli jest nudno mozesz to zmienic, pod warunkiem oczywiscie,
      ze on tego tez bedzie chcial.
      • Gość: Marylin Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.03, 19:05
        Ja też doceniam ten spokój, poczucie bezpieczeństwa, też zdążyłam już w swoim
        życiu rozczarować się "szalonymi, pełnymi zwariowanych planów facetami", także
        z jednej strony cenię sobie bardzo mojego obecnego partnera, zresztą sama też
        jestem raczej spokojna, nigdy nie była ze mnie dusza towarzystwa, jednak boli
        mnie to, że to ja prawie zawsze wpadam na jakieś ciekawe pomysły odnośnie
        spędzenia czasu, to zawsze ja pragnę "wyrwać" życiu jakąś miłą chwilkę np.
        krótki spacerek okrężną drogą, czy urocza kolacyjka. On owszem, cieszy się z
        tego, ale sam rzadko wychodzi z inicjatywą. No, może nie można w życiu mieć
        wszystkiego.
        • Gość: Kan_z_oz Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.mega.tmns.net.au 22.08.03, 11:26
          Merlyn napisala;
          ... On owszem, cieszy się z
          tego, ale sam rzadko wychodzi z inicjatywą. No, może nie można w życiu mieć
          wszystkiego.

          Zgubilas mnie troche, to czego wlasciwie chcesz? superman nie istnieje. Jesli
          masz ochote szalec i wychodzisz z pomyslami a on jest spokojny, domator to
          pewnie zawsze bedziesz musiala to robic. Czy to ci przeszkadza, gdzie jest
          problem. Wyluzuj sie, wieksze poczucie humoru i luz przychodzi z wiekiem pod
          warunkiem, ze nad tym pracujesz. Nikt ci nie da gwarancji na dlugotrwale i
          szczesliwe zycie z druga osoba. Jest to ryzyko, podejmij je lub zawsze
          bedziesz sie zastanawiac co by bylo gdyby... Sluchaj tez swojego "glosu
          wewnetrznego", ktory teraz pewnie szepcze ci co zrobic. Jestem pewna, ze wiesz
          co robic, zaufaj tylko swojemu instynktowi. Nie sluchaj porad zadnych
          znajomych, rodziny czy kogokolwiek innego odnosnie twoich decyzji zyciowych.
          Lepiej zalowac za grzechy niz, ze sie nie grzeszylo.
          Pozdrawiam


    • Gość: mala Re: JAKIE JEST PRAWDZIWE ŻYCIE? IP: *.pl / 192.168.0.* 27.08.03, 15:59
      ja mam co prAWDA TYLKO 20 LATEK,ALE MILAM PODOBNA SYTUACJE DO CIEBIE,BYLAM
      PRZEZ 3 LATA W ZWIAZKU Z FACETEM I JUZ PO MIESIĄCU MI SIE NUDZILO ALE MYSLALAM
      SOBIE TAK MUSI BYC LEPIEJ MIEC SPOKOJNEGO DOMATORA KTÓRY WIADOMO ŻE CIE NIE
      ZRADZI<BO NA DYSKOTEKE NIE POJDZIE ,DO BARU NIE,WSZYTKO NA NIE>ALE NIESTETY NIE
      WYTRZYMALAM ZACZEŁTY SIE CORAZ CZESTSZE KLÓTNIE I NASTAŁ KONIEC,CZULAM SIE
      JAKBYM STRREACILA CZASTKE SIEBIE,ALE WIADOMO CZAS LECZY RANY ,TERAZ JESTEM Z
      FACETEM KTÓRY JEST JEGO CALKOWITYM PRZECIWIENSTEWEM POPRZECNIKA I JEST MI Z NIM
      ZAJEBISCIE,ON MOWI WSZYTKO NA TAK I MIMO ŻE CZASAMI MAM DZIWNE
      MYSLI<ZAZDROSC>TO WOLE STO RAZY TAKIE ZYCIE BO W KONCU MA SIE JE TYLKO JEDNO
    • Gość: facet Re: Rozmawiajcie i jeszcze raz rozmawiajcie !!! IP: *.dip.t-dialin.net 27.08.03, 16:53
      Bardzo dobrze, że to napisałaś. Właśnie moja żona miala 20 lat gdy pobraliśmy
      się, a ja jestem starszy od niej o 6.
      U nas było podobnie jak Ty piszesz i to długich naście lat. Ciągle
      dorabialiśmy się, na początku było dziecko, a ja byłem właśnie takim poprawnym
      mężem, bez fantazji.
      Uważałem, że jak przyniosę kasę, załatwię porządne wczasy, kupię mieszkania
      dla nas i córki, będzie OK. Zadnych ekscesów, extra wyjść, wogóle byłem
      domatorem. No i stało się po długich nastu latach małżeństwa, że zona zaczęła
      sama organizować sobie wolny czas i trafił się on.
      Nic niby nie zaszło, ale odkrycie tego było dla mnie szokiem.
      Winię się sam za to. Bo gdybym faktycznie interesował się zoną a nie był tylko
      dostarczycielem kasy i mężem z nadania wcześnie wykrył bym, że coś jest nie
      tak. A tak męczymy się obecnie na skutek tego zajścia.
      Ja sam muszę się teraz bardzo zmienić aby nie było u nas nudy i braku tej
      fantazji. Właśnie żona uroczyła mnie tym określeniem, co dało mi dużo do
      myślenia. Dziś wiem, czego nam brakowało i jakie błędy popełniliśmy.
      Czy uratujemy nasz związek, nie wiem. Bardzo się mimo wszystko kochamy i to
      jest ważne. Nie wyobrażam sobie, że możemy się rozstać i spotkać kiedyś- ja w
      towarzystwie innej kobiety, ona- innego mężczyzny.
      Rozmawialiśmy o tym. W gruncie rzeczy pragniemy tego samego. Być razem, ale
      żeby było inaczej niż dotąd.
      Polecam Ci rozmowy z mężem. Długie i czasem może przykre, ale na litość Boską !
      ROZMAWIAJCIE !
      Mów mu o swoich potrzebach, rozbudz w nim chęć poznania innych ludzi i
      towarzyskich spotkań. Mów, że TY tego potrzebujesz, a jak TY, to ON jeśli Cię
      kocha też powinien. Nie poddawaj się absolutnie. Pytaj jakie on ma potrzeby i
      nie daj się zbyć, ze mu wystarczy jak jest.
      Jak chcesz, dam Ci mój adres e-mailowy, możemy porozmawiać b. prywatnie.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka