09.02.08, 16:45
Własnie sie dowiedziałam...
Moja dawna, pierwsza, największa miłość się ożeniła...

Jest mi.. dziwnie, troche nijak, troche smutno, trochę... przykro (?)

Nie wiem co mam mysleć choć mam milion myśli na sekundę...
Słabo mi.
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Ożeniony 09.02.08, 16:47

      > Własnie sie dowiedziałam...

      Nasza-klasa? :->
      • white.angel Re: Ożeniony 09.02.08, 16:51
        przeklety portal


        zaraz mi serce pęknie
        • molastka Re: Ożeniony 09.02.08, 16:54
          ale to jak,kochasz go jeszcze???
          czy tylko wspomnienia wróciły?
          • white.angel Re: Ożeniony 09.02.08, 16:56
            Szczerze? Nie wiem co czuję...
            Może to bardziej wspomnienie cudownego czasu, bo kochałam ponad
            wszystko.
            Ale i zazrdość i wściekłość na tą siksę - tu nie mam słów.
            • nekomimimode Re: Ożeniony 09.02.08, 16:57
              a co ona tu winna?
              • white.angel Re: Ożeniony 09.02.08, 17:02
                Historia baaardzo długa.
                Streszczając:
                Ja: studia, praca, praca, studia, mało wolnego, przez to może jakies
                niedopatrzenia zmnieniajacej sie sytuacji...
                On: praca - a tam - wciąż przyłażąca i (mam wrażenie) podkładająca
                się małolata, która potakiwała mu na każdym kroku...
                I dopięła swego...
                • white.angel Re: Ożeniony 09.02.08, 17:09
                  Powiedzcie coś co by przywołało mnie do pionu, bo ten fakt nie
                  powinien mnie ruszać, a jednak...
                  O rety, kto konstruawał kobiecą psychę!
                • zlosliwy_krasnoludek Re: Ożeniony 09.02.08, 17:10
                  DAwno to było? Myślisz że on się z nią ożenił, bo ona sie
                  podkładała? To tak możan zdobyć męża? :D Rozumeim że boli ten fakt,
                  ze to nie Ty stanęłaś na ślubnym kobiercu obok niego. Współczuję
                • kitek_maly Re: Ożeniony 09.02.08, 17:10

                  Chcesz powiedzieć, że go zmusiła?
                  Sama mówisz, że byłaś zajęta sobą.
                  • white.angel Re: Ożeniony 09.02.08, 17:16
                    Czy byłam zajęta sobą? Nie do końca, bo żyłam dla niego - nie było
                    nic wazniejszego. A ona - była wtedy, nazwijmy to -
                    dyspozycyjniejsza (nie pracowała, nie uczyła się, zajmowała się
                    czyms (kimś) innym).
                    Nawet nie wiecie jak bardzo boli serce, które pęka z miłości każdego
                    dnia przez porządnych kilkanaście m-cy - to przezyłam, a teraz...
                    teraz to chyba wróciło.


                    • kitek_maly Re: Ożeniony 09.02.08, 17:37

                      > Czy byłam zajęta sobą?

                      > Ja: studia, praca, praca, studia, mało wolnego, przez to może
                      jakies
                      niedopatrzenia zmnieniajacej sie sytuacji...
                      >

                      Zabrakło Ci czasu na to, żeby pielęgnować tę miłość.
                      Ile lat temu się rozstaliście?
                      • rosa_de_vratislavia Chwilka.... 09.02.08, 17:56
                        kitek_maly napisała:

                        > Zabrakło Ci czasu na to, żeby pielęgnować tę miłość.

                        Co to znów za schematy?Czemu autorka wątku mówi,że jest zła
                        na "siksę"? A na swojego cudownego ukochanego, który ODSZEDŁ do
                        innej, WYBRAŁ inną...nie jest zła?

                        A Ty Kitku?
                        Czemu nie widzisz tu roli gościa, który w pracy rzucił się na inną
                        laskę, tylko oskarżasz autorkę wątku o to, że nie "pielęgnowała
                        miłości"?

                        Widzę, ze kobiety kobietom gotują ten los.
                        Facet zmienia partnerkę, to szuka się winy w "starej partnerce" (nie
                        dbała) lub w nowej ("siksa", "podkładała się").
                        Halo, halo...mężczyzna też ma mózg i dokonuje wyborów, a my, baby,
                        się wzajemnie oskarżamy i skaczemy do oczu!
                        • kitek_maly Re: Chwilka.... 09.02.08, 18:02

                          Nie miało to zabrzmieć jak oskarżenie.
                          Po prostu chciałam zwrócić uwagę na drugą stronę medalu. Autorka
                          wini tylko i wyłącznie nową, ale gdyby facet byłby
                          usatysfakcjownowany tym, co ma przy swojej parterce, nie miałby
                          czego u tej nowej szukać.
                          Może rzeczywiście zabrzmiało to jak zarzut, natomiast chciałam
                          przeciwstawić to drugie podjeście.
                          • rosa_de_vratislavia Re: Chwilka.... 09.02.08, 18:06
                            kitek_maly napisała:

                            ale gdyby facet byłby
                            > usatysfakcjownowany tym, co ma przy swojej parterce, nie miałby
                            > czego u tej nowej szukać.
                            To mit..są osoby (mężczyźni, kobiety), któzy nieustannie gonią za
                            nowością, którzy nie umieją być w stabilnym związku - wolą w kółko
                            gonić nowe króliczki, czuć dreszcz emocji...
                            • kitek_maly Re: Chwilka.... 09.02.08, 18:53

                              To już inna sprawa.
                              W takim wypadku każda napotkana kobieta może być tą siksą, którą
                              obwinia autorka wątku.
                        • white.angel Re: Chwilka.... 09.02.08, 18:03
                          Rosa,
                          w takich sytuacjach powstają emocje, a łatwiej nienawidzić kogoś
                          kto "zabrał" nam faceta niż tego faceta, którego kochało się całą
                          sobą... Do niego mam wiele sprzecznych odczuć - od sentymentu, uczuć
                          do skrajnej nienawiści, wściekłości...
                      • white.angel Re: Ożeniony 09.02.08, 17:56
                        Kilka mineło.

                        Nie chcę rozpamietywać i grząznąć w to.
                        Chcę dostać od Was pomocnego kopa...
    • widokzmarsa Re: Ożeniony 09.02.08, 18:09
      co za sukisyn, powinien pójść do klasztoru by nie wywoływać w tobie złych uczuć.
      • white.angel Re: Ożeniony 09.02.08, 18:18
        ha ha
        tylko ja mu źle nie życzę, każdy ma prawo do szczęścia

        tylko niech mnie nie boli
        • syriana Re: Ożeniony 09.02.08, 18:24
          to nie zaglądaj
          masochistka jesteś, czy co?

          podpatrzyłaś, dowiedziałaś się, teraz marudzisz
          zamknij komputer, znajdź sobie zajęcie i skończ się masturbować emocjonalnie tą
          rolą zdradzonej ofiary

          było mineło, stara baba jesteś a nie siksa z gimnazjum co na ulicy swego lubego
          zobaczyła z inną

          • enia17 Re: Ożeniony 09.02.08, 19:55
            phi
            chyba juz z 5 moich exow ma zony i dzieci nawet 2och!
            no i co przeciez sie nie pochlastam:)

            a ja jak Izabela Lecka trwam:)!
            • iselle Re: Ożeniony 09.02.08, 21:08
              Nikt nie powiedział że to będzie udane małżeństwo ;)
    • eleni80 Re: Ożeniony 09.02.08, 21:41
      kurcze boję się jak ognia tego dnia gdy zobaczę tam zdjęcia jego żony i dzieci -
      jeśli to nie będę ja :///

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka