Gość: bromelia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.08.03, 03:18
Jestem na skraju wytrzymałości.
chciałabym oddejść od męża. Ale jestem zależna od niego finansowo. Sprawę
komplikuje fakt, że mam troje dzieci, pracę, która nie jest pewna. Mój mąż
nie zdradził mnie, nie pije, dba o rodzinę. Ale jednocześni potrafi być
strasznie przykry. Wręcz chamski.Doszło do tego, że póbował mnie bić, wywalał
z domu, wyzywa w obecności dzieci od szmat, pasożytów. Moim zabezpieczeniem
są dzieci. Gdyby nie one... Ale z drugiej strony, gdyby nie było dzieci,
sama już dawno odeszłabym.
I jeszcze jedno. Nie twierdzę, że jestem całkiem niewinna. Moim grzechem
jest zbyt małe zaangażowanie się w nasze sprawy finansowe. Taka beztroska,
jakoś to będzie. Nie umię liczyć piemiędzy. On ma rację,że jest z tym sam.
Chciałabym się w to włączyć, ale nie potrafię się z nim porozumieć. On
wścieka się o byle co. Wiem,że powinnam jemu pomóc, ale nie potrafię.