Dodaj do ulubionych

Mam ochote na zdrade

26.08.03, 11:36
Mam ochote na zdrade, tylko seks, nic wiecej.
Seks w moim obecnym zwiazku (3 lata stazu) mnie nie satysfakcjonuje- on mnie
nie podnieca, jestem szczerze mowiac bardziej biorca niż dawca, nie mogę się
przelamac, bo już nie czuje do niego fizycznego pociagu , nie jest już dla
mnie obiektem seksualnego pozadania wiec jak tu piescic, dawac przyjemnosc
jak nie ma tego dreszczyka emocji, podniecenia?
Kiedys było inaczej, teraz nie umiem się postarac... A dostaje mnostwo
czulosci od niego, ale ja potrzebuje po prostu seksu, nieprzewidywalnego,
namietnego, goracego, swiezego seksu.
Wiem wiem, krotko mowiac można powiedziec ze jestem niewyzyta,
niezaspokojona, ale to dlatego ze to pragnienie narasta we mnie już
dlugo ...
Po prostu jestesmy ze soba bo tak nam wygodnie, 3 lata minely i tak jakos się
toczy.
Nie bardzo wyobrazam sobie rozstanie, dlatego skok w bok na seks wydaje się
kuszacy.
Może gdy osiagne wreszcie zaspokojenie seksualne, to jakos się odblokuje, cos
we mnie peknie w jedna lub druga strone – czyli albo z nim bedzie lepiej
albo bez niego ... teraz nie umiem podjac takiej decyzji – odejsc czy się
starac naprawiac.
Czy to dobra droga? Czy warto się skusic? Może przekonam się, ze wcale nie
jest mi lepiej z innym ? może to mi pomoze? Może zdecyduje się zeby odejsc?
Byliście w takiej sytuacji? co radzicie? Co się stalo jak zrobiliscie skok w
bok?
Obserwuj wątek
    • daffne Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 11:47
      A zaraz po zdradzie mozesz sie poczuc tak jak Oni....

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12313
    • amor_latino Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 11:49
      niezla prowokacja ale chyba za malo wyeksponowany jest ten element niemoznosci
      zakonczenia zwiazku. moze trzeba bylo napisac, ze nie mozesz sie z nim rozstac
      bo wlasnie ma kryzys zwiazany z utrata pracy albo, ze jest swietnym ojcem tylko
      w lozku gudlaj, a dla ciebie seks z czasem zaczyna osiagac priorytetowe
      znaczenie.
      pzdr,

      blankaaa napisała:

      > Mam ochote na zdrade, tylko seks, nic wiecej.
      > Seks w moim obecnym zwiazku (3 lata stazu) mnie nie satysfakcjonuje- on mnie
      > nie podnieca, jestem szczerze mowiac bardziej biorca niż dawca, nie mogę się
      > przelamac, bo już nie czuje do niego fizycznego pociagu , nie jest już dla
      > mnie obiektem seksualnego pozadania wiec jak tu piescic, dawac przyjemnosc
      > jak nie ma tego dreszczyka emocji, podniecenia?
      > Kiedys było inaczej, teraz nie umiem się postarac... A dostaje mnostwo
      > czulosci od niego, ale ja potrzebuje po prostu seksu, nieprzewidywalnego,
      > namietnego, goracego, swiezego seksu.
      > Wiem wiem, krotko mowiac można powiedziec ze jestem niewyzyta,
      > niezaspokojona, ale to dlatego ze to pragnienie narasta we mnie już
      > dlugo ...
      > Po prostu jestesmy ze soba bo tak nam wygodnie, 3 lata minely i tak jakos się
      > toczy.
      > Nie bardzo wyobrazam sobie rozstanie, dlatego skok w bok na seks wydaje się
      > kuszacy.
      > Może gdy osiagne wreszcie zaspokojenie seksualne, to jakos się odblokuje, cos
      > we mnie peknie w jedna lub druga strone – czyli albo z nim bedzie lepiej
      >
      > albo bez niego ... teraz nie umiem podjac takiej decyzji – odejsc czy się
      >
      > starac naprawiac.
      > Czy to dobra droga? Czy warto się skusic? Może przekonam się, ze wcale nie
      > jest mi lepiej z innym ? może to mi pomoze? Może zdecyduje się zeby odejsc?
      > Byliście w takiej sytuacji? co radzicie? Co się stalo jak zrobiliscie skok w
      > bok?
      • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:02
        jaka prowokacja? niby po co? o co ci chodzi?
        nie potrafisz nic odpowiedziec to po co piszesz?
        • amor_latino Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:10
          sam nie wiem. zdarza ci sie bywac na kobiecie? jesli tak, to chyba wiesz, ze
          odpowiedzi (w skrocie) beda nastepujace - 1) nie rob tego, bedziesz zalowala
          zdrady i zwiazku nie da sie juz odbudowac(czesc kobiet), 2) ty zdziro (czesc
          urazonych mezczyzn, ktorym sie skojarzy, ze ich narzeczone tez by tak chcialy),
          3) ty dziwko (czesc kobiet, ktore sie obawiaja, ze trafisz na ich chlopa), 4)
          porozmawiaj z nim, na pewno dojdziecie do porozumienia (niezamezne psycholozki
          z poradni rodzinnych), 5) i te pe i te de...

          pzdr,
          g


          blankaaa napisała:

          > jaka prowokacja? niby po co? o co ci chodzi?
          > nie potrafisz nic odpowiedziec to po co piszesz?
          • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:19
            tak wiem, m.in. takich odpowiedzi moge sie spodziewac
            ale z kazdej odpowiedzi mozna sie czegos dowiedziec, wyciagnac jakies wnioski
            z twojej wyciagam nastepujace - problemy kobiet sa nie istotne, powtarzalne,
            schematyczne i nie warto udzielac im odpowiedzi
            twoja sprawa, moze nie wchodz na to forum , znajdz sobie inne poletko na ktorym
            bedziesz guru
            • amor_latino Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:23
              niestety, nie moge bo bycie guru na kobiecie to ukryte pragnienie kazdego
              mezczyzny. to zupelnie tak samo jak z twoim szalonym seksem - rozsadek
              podwpowiada co innego a natura co innego. odrobine wspolczucia dla samczej
              potrzeby pierwotnej!:)))) i nie gadaj mi, ze ja ci niec nie radze, bo ja ci
              radze nie pytac o rade.
              sciskam cieplo,


              blankaaa napisała:

              > tak wiem, m.in. takich odpowiedzi moge sie spodziewac
              > ale z kazdej odpowiedzi mozna sie czegos dowiedziec, wyciagnac jakies wnioski
              > z twojej wyciagam nastepujace - problemy kobiet sa nie istotne, powtarzalne,
              > schematyczne i nie warto udzielac im odpowiedzi
              > twoja sprawa, moze nie wchodz na to forum , znajdz sobie inne poletko na
              ktorym
              >
              > bedziesz guru
              • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:32
                i nie gadaj mi, ze ja ci niec nie radze, bo ja ci
                > radze nie pytac o rade.
                ok to czas zakonczyc nasza wymiane zdan
                • amor_latino Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:34
                  tak zgadzam sie. powodzenia. a jakby co, to wiesz, gdzie mnie
                  szukac:)))))))))))))))

                  blankaaa napisała:

                  > i nie gadaj mi, ze ja ci niec nie radze, bo ja ci
                  > > radze nie pytac o rade.
                  > ok to czas zakonczyc nasza wymiane zdan
                  • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:37
                    oj bardzo chcesz byc tym guru, ale na sile nie da rady ;)
                    pozdrawiam
                    • amor_latino Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:43
                      a kto tu mowi o jakiejs sile? mialem na mysli tylko cos "nieprzewidywalnego,
                      namietnego, goracego, swiezego...." :))))))

                      blankaaa napisała:

                      > oj bardzo chcesz byc tym guru, ale na sile nie da rady ;)
                      > pozdrawiam
                      • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:45
                        acha hmmm
                        ja tu nie szukam, tylko pytam
                        na razie ;)

        • tassman wariatka i ochota na zdrade 26.08.03, 12:41
          blankaaa napisała:

          > jaka prowokacja? niby po co? o co ci chodzi?
          > nie potrafisz nic odpowiedziec to po co piszesz?

          ================
          Jak ty nerwowa jesteś? Jak sie pyrgasz? Gdzie twoja klasa, gdzie twój luz,
          gdzie bezpretencjonalność?
          Wyszło szydło z wora. Znerwicowana wariatka chce sie bzyknąc na boku z jakimś
          popaprańcem. Obyś brzuch do domu przydźwigała albo i gorsza cholerę w postaci
          jakiegoś mikroba przenoszonego z człona na vaginę....
          Gdzie tu romantyzm?

          tassman:)

          • fidelity Re: wariatka i ochota na zdrade 27.08.03, 18:34
            Tassman, troche tolerancji:)
            Od razu z brzuchem albo jakims chorobskiem, co Ty gadasz?
            A jak Tobie by sie zdarzylo, to co byś zrobil?
            Powiedzialbys, ze dziecko nie Twoje?
            To nie krzywda dla Blanki, ale dla dziecka.
    • Gość: YOOCA Re: Mam ochote na zdrade IP: *.chello.pl 26.08.03, 12:06
      ZANIM ZDECYDUJESZ SIĘ NA ZDRADĘ-ZASTANÓW SIĘ DŁUGO NAD TYM.PÓŹNIEJ NIE DA SIĘ
      TEGO ODKRĘCIĆ I MOŻE SIĘ ZROBIĆ NIEZŁA CHRYJA Z TEGO.PRÓBOWAŁAŚ MOŻE UROZMAICIĆ
      SEKS Z TWOIM LUBYM??CZASAMI MAŁA ZMIANA POTRAFI ZDZIAŁAĆ CUDA.ALBO MOŻE MAŁA
      SEPARACJA??JEŻELI NIC Z TYCH RZECZY TO PROPONOWAŁABYM ROZEJŚĆ SIĘ-NIE MA SENSU
      CIĄGNĄĆ CZEGOŚ CO JUŻ DAWNO STRACIŁO SWÓJ BLASK.ŁÓZKO JEST POŁOWĄ SUKCESU W
      ZWIĄZKU...
      POZDRAWIAM
      • Gość: a identyczna sytuacja IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.03, 12:26
        Bylam w tej samej sytuacji co Ty.
        Sex z moim facetem byl nadal super, ale ciagle tesknilam za ta "ISKRA"
        za czyms nowym..dokladnie bez zadnych uczuc, tylko SEX.
        I jak nadazyly sie okazja zdradzilam mojego faceta.
        Przespalam sie z innym. Super sex. po tej "nocy" bylam jak nowo narodzona.
        Poprostu bylo swietnie. Nie mialam zadnych wyzutow sumienia.NIC
        To mial byc jednorazowy skok, ale jak pomyslalam ze mam znow zyc jak dawniej
        to mnie mdlilo.
        A wiec przespalam sie jeszcze raz z tym innym.
        Moje zycie sexualne z moim facetem przestalo wogule istniec. Nie moglam z nim
        spac.Przestal mnie calkowicie podniecam i nawet spanie w tym samym lozku bylo
        tortura.
        Po paru tygodniach rozstalam sie z nim.Nie opowiedzialm mu o tym , ze go
        zdradzilam. zreszta co mialam powiedziec? nie podniecasz mnie??!!!!!
        Z facetm ktory mialam "romnas" tez zerwalam kontakt. w koncu to bylo tylko dla
        sexu, zaden zwiazek.
        Dzis mam "nowego" faceta". jak narazie wszystko jest wporzadku.jak bedzie w
        przyszlosci -nie wiem.
        nie wiem tez czy sie zdecyduje drugi raz na zdrade...
        teraz mysle jak to by bylo gdyby moj skok w bok okazal sie plajta i facet
        bylby w lozku do niczego.
        Teraz gdy znow w moim lozku powieje nuda, poprostu to mojemu facetowi powiem i
        razem postaramy sie o rozwiazanie.
        Ale dobrze cie rozumiem i wiem jak silna jest twoja chec na wyprobowanie
        czegos nowego.
        nie wiem czy ta odpowiedzia ci pomoglam....
        moja rada ...przemysl to dokladnie i rob to co uwazasz za dobre dla CIEBIE.
        lepiej jest zalowac to co sie zrobilo niz tego co sie chcialo zrobic i nie
        mialo odwagi.
        Pozdrawiam.
        p.s.(zaraz zacznie sie burza listow z wyzwiskami i uwagami na ten temat)
        • blankaaa Re: identyczna sytuacja 26.08.03, 12:30
          bardzo ci dziekuje za ten post !
          boje sie tego, ze zrobie fatalny blad - zamiast sprobowac cos naprawic to
          rzuce to wszystko na szale z zachcianka seksualna
    • Gość: Z Re: Mam ochote na zdrade IP: *.net.pl 26.08.03, 12:32
      Zdrada to najgorsze rozwiązanie z takiej sytuacji. Nie zbudujesz swego
      szczęścia na grzechu, bo inaczej nie można tego nazwać, człowiek nie jest
      zwierzęciem, powinien panować nad swoim pożądaniem i kierować się rozumem, a
      rozum mówi, że to naiwne myślenie.
    • rdch Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:38
      Droga Blaneczko!!
      powiem Ci tak: mialem taką sytuacje jak ty i zdecydowalem sie na skok w bok. w
      tej chwili tego nie zaluje i powiem ci szczerze ze w moim przypadku okazalo sie
      z ta inna jest o nibo lepiej a to mialo dla mnie zasadznicze znaczenie.
      pozdrawiam i nie namawiam ani nie zniechecam:)
      • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:40
        chcialabym wiedziec ze z innym bedzie mi lepiej !
        ale nie wiem i boje sie zaryzykowac
        a moze to ja mam problem ? moze przeczekac ? moze znowu go zapragne?
        • rdch Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:42
          blankaaa napisała:

          > chcialabym wiedziec ze z innym bedzie mi lepiej !
          > ale nie wiem i boje sie zaryzykowac
          > a moze to ja mam problem ? moze przeczekac ? moze znowu go zapragne?

          nie zapragniesz, uwierz mi!!
          Radek
        • tassman ------NIECH------NIECH-------NIECH---------- 26.08.03, 12:49
          Rzuć wszystko na szalę seksualnego szaleństwa. Niech karuzela twojej chuci nie
          przestaje wirować. Oddaj bez reszty swe ciało jakiemuś Obcemu. Zapomnij się na
          tym balu zwierzęcego popędu seksualnego. Niech głos rozsądku zastapi krzyk
          rozkoszy. Niech jego gorące owłosione łapy nigdy nie wypuszczają twego
          grzesznego, rozpalonego ciała z tego ekstatycznego niewyżycia. Niech chwila
          nadejscia Twego boskiego orgazmu oznajmi nam skromnym forumowiczom koniec
          świata. Niech noc stanie się dniem, woda winem, zło dobrocią a Ty aniołem...
          Kurna ale mnie poniosło.....ale miało prawo toć to wątek jest niesamowity.
          Puści się czy nie puści - oto jest pytanie - a czy jemu jeszcze stanie?
          Pozdrowienia z piekła ;)

          tassman:)
    • mamalgosia Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 12:57
      Kompletnie nie rozumiem takiej postawy
    • Gość: Zenon mam to samo IP: 195.94.203.* 26.08.03, 13:51
      kurczę mnie też nosi, zresztą nawet wątek taki zapodałem niedawno. Nosi mnie i
      już. Moja partnerka nie jest moją pierwszą w życiu, jest mi z nią super, ale i
      tak chce mi się, chce mi się jeszcze kogoś innego, do samego seksu, takiego
      zwierzęcego właśnie, bez zobowiązań, bez oczekiwań, bez ograniczeń. Moja
      dziewczyna jest super i boję się ją skrzywdzić, ale chucie szaleją, agadki w
      stylu grzechu mnie śmieszą. Nie szukam okazji, ale czuję, że jak się nadarzy to
      mogę się nie powstrzymać. I wiem, że ani słowem jej nie powiem, ani mru mru.
      Widać nie tylko faceci tak mają.
      pozdrawiam
      • tassman Re: mam to samo 26.08.03, 14:56
        Zenonie

        Gdyby twoja partnerka wiedziała jak wielkim słabeuszem i cieniasem jesteś,
        gdyby tylko przejrzała na oczy - z pewnościa byłbys wolny....i mógłbyś pakować
        swoje M-50 w każdy wolny sęk w płocie....Niewolniku

        tassman:)
        • Gość: Zenon Tassmanie IP: 195.94.203.* 27.08.03, 10:38
          masz rację, przejrzałem na oczy, jedno słowo i jak czarodziejską różdżką
          wszystko się zmieniło, zacząłem nowe życie, jestem wolny o żądzy i pragnien, o
          jaki to cudowne, dziękuję Ci o najmądrzejszy.
          Zenon

          tassman napisał:

          > Zenonie
          >
          > Gdyby twoja partnerka wiedziała jak wielkim słabeuszem i cieniasem jesteś,
          > gdyby tylko przejrzała na oczy - z pewnościa byłbys wolny....i mógłbyś
          pakować
          > swoje M-50 w każdy wolny sęk w płocie....Niewolniku
          >
          > tassman:)
          • tassman zenobiuszu 27.08.03, 13:52
            Gość portalu: Zenon

            Przy czytaniu Twojego posta zauważyłem że ostro lecą z niego wióry. I tak się
            zastanawiałem czy ty z siebie strugasz idiotę czy próbujesz z nas?

            tassman:)
            • Gość: Zenon Re: zenobiuszu IP: 195.94.203.* 27.08.03, 14:30
              tassman napisał:
              > Gość portalu: Zenon
              > Przy czytaniu Twojego posta zauważyłem że ostro lecą z niego wióry. I tak się
              > zastanawiałem czy ty z siebie strugasz idiotę czy próbujesz z nas?

              długie jesienne wieczory przed Tobą...

              uwielbiam prosty odpowiedzi na trudne pytania,

              miłego dnia
    • lalka74 Re: Mam ochote na zdrade 26.08.03, 14:02
      A na coś jeszcze masz ochotę, czy tylko na zdradę?
      A może zastanów się nad sensem utrzymywania swojego zwiazku.
      A poza tym, to mam wrażenie, że ten wątek to podpucha :)
    • pajdeczka Proponuję transplantację 26.08.03, 14:04
      W życiu płodowym organ zwany mózgiem rozwinął się u Ciebie w miejscu, gdzie u
      normalnej kobiety jest macica i na odwrót.
      Stąd wzięło się powiedzenie, że niektóre kobiety myślą macicą. Szczerze Ci
      współczuję. Mnie mój mąż (z wzajemnością zresztą) ciągle podnieca, a będzie już
      ze 14 lat.
      • blankaaa Re: Proponuję transplantację 26.08.03, 14:13
        no fanastycznie!
        a moze ja nie trafilam odpowiednio ?
        • pajdeczka Re: Proponuję transplantację 26.08.03, 14:31
          blankaaa napisała:

          > no fanastycznie!
          > a moze ja nie trafilam odpowiednio ?

          Małżeństwo to nie strzelnica w wesołym miasteczku.
          • Gość: Babik Re: Proponuję transplantację IP: *.centrala.kbsa / 10.3.21.* 26.08.03, 14:52
            Nigdzie nie napisała , że jest mężatką , a po za tym nie bądźmy tacy pruderyjni.
            • pajdeczka Re: Proponuję transplantację 26.08.03, 15:05
              Gość portalu: Babik napisał(a):

              > Nigdzie nie napisała , że jest mężatką , a po za tym nie bądźmy tacy
              pruderyjni
              > .
              Ale i nie zaprzeczyła.Akurat to nie ma nic wspólnego z pruderią. Chodzi o
              zwyczajną uczciwość i szczerość między dwojgiem ludzi.
              • blankaaa Re: Proponuję transplantację 26.08.03, 15:09
                no to zaprzeczam nie jestem mezatka
                • pajdeczka Re: Proponuję transplantację 26.08.03, 15:11
                  blankaaa napisała:

                  > no to zaprzeczam nie jestem mezatka

                  Ale to niczego nie zmienia. Uczciwość powinna obowiązywać w każdym związku, a
                  już tym bardziej w wolnym, bo wystawionym bardziej na pokusy (nie było
                  przysięgania i innego blabla).
                  Ja nigdy nie rozumiałam kobiet i mężczyzn, którzy oddzielali seks od miłości.
                  Dla mnie to niezmiennie "2 w 1".
                  • blankaaa Re: Proponuję transplantację 26.08.03, 15:16
                    pajdeczka napisała:

                    > blankaaa napisała:
                    >
                    > > no to zaprzeczam nie jestem mezatka
                    >
                    > Ale to niczego nie zmienia. Uczciwość powinna obowiązywać w każdym związku, a
                    > już tym bardziej w wolnym, bo wystawionym bardziej na pokusy (nie było
                    > przysięgania i innego blabla).
                    > Ja nigdy nie rozumiałam kobiet i mężczyzn, którzy oddzielali seks od miłości.
                    > Dla mnie to niezmiennie "2 w 1".

                    widocznie nie znasz innej mozliwosci i dlatego zaprzeczasz
                    ja poznalam i milosc bez seksu i seks bez milosci
                    • pajdeczka Re: Proponuję transplantację 27.08.03, 10:03
                      blankaaa napisała:

                      >
                      > widocznie nie znasz innej mozliwosci i dlatego zaprzeczasz
                      > ja poznalam i milosc bez seksu i seks bez milosci

                      To za bardzo nie masz się czym chwalić. Ja miałam więcej szczęścia, bo poznałam
                      miłość bez seksu (chyba najpiękniejsze uczucie) i nie musiałam uprawiać seksu
                      bez miłości.
                      • blankaaa pajdeczka monopolistka na szczescie ??? 27.08.03, 12:43
                        pajdeczka napisała:

                        > blankaaa napisała:
                        >
                        > >
                        > > widocznie nie znasz innej mozliwosci i dlatego zaprzeczasz
                        > > ja poznalam i milosc bez seksu i seks bez milosci
                        >
                        > To za bardzo nie masz się czym chwalić. Ja miałam więcej szczęścia, bo
                        poznałam
                        >
                        > miłość bez seksu (chyba najpiękniejsze uczucie) i nie musiałam uprawiać seksu
                        > bez miłości.

                        no wspaniale alez ty masz szczescie w zyciu ! no no no ! idelna i szczesliwa
                        pajdeczka!
                        ty chyba masz monopol na szczescie.
                        a inni nie moga sie poskarzyc?

                        • pajdeczka Re: pajdeczka monopolistka na szczescie ??? 27.08.03, 14:34
                          blankaaa napisała:

                          > no wspaniale alez ty masz szczescie w zyciu ! no no no ! idelna i szczesliwa
                          > pajdeczka!
                          > ty chyba masz monopol na szczescie.
                          > a inni nie moga sie poskarzyc?
                          >
                          Nikt nie ma monopolu na szczęście, a tym bardziej recepty.
                          Potrafię po prostu docenić to, co mam. A dlaczego mam tę umiejętność? Bo wiele
                          w życiu doświadczyłam i potrafię odróżnić ziarno od plew, czy nie szukać dziury
                          w całym.Ot, cała filozofia szczęścia.
                          Aha, i nie lubię sobie komplikować życia.
                  • olek_m Re: Proponuję transplantację 26.08.03, 15:18
                    pajdeczka napisała:

                    > Ale to niczego nie zmienia. Uczciwość powinna obowiązywać w każdym związku, a
                    > już tym bardziej w wolnym,

                    wolny zwiazek istnieje tylko z woli ludzi i jego granice sa wolen, a wiec jak
                    ona postanowi to moze zdradzic i to nie bedzie nawet zdrada.

                    Do zdrady trzeba malzenstwa!

                  • Gość: Babik Re: Proponuję transplantację IP: *.centrala.kbsa / 10.3.21.* 26.08.03, 15:22
                    I bardzo dobrze , że masz takie zasady , chociaż jedna sprawiedliwa :))))
                    Ale przecież czasami jak chemia zagra to i dobry Boże nie pomoże. A poza tym
                    każdy żyje według własnych zasad moralnych itp. bzdur. A że mamy społeczeństwo
                    konsupcyjne , to nie ma się co dziwić , że każdy chce brac a nie dawać.
                    Pozdrawiam
                    • pajdeczka Re: Proponuję transplantację 27.08.03, 10:08
                      Gość portalu: Babik napisał(a):

                      > I bardzo dobrze , że masz takie zasady , chociaż jedna sprawiedliwa :))))
                      > Ale przecież czasami jak chemia zagra to i dobry Boże nie pomoże. A poza tym
                      > każdy żyje według własnych zasad moralnych itp. bzdur.

                      Chemia? O cyzm Ty piszesz?! Na zaburzenia chemii organicznej można sobie coś
                      łyknąc, a najlepiej włączyć mózg, bo z wyłączonym, na dłuższą metę, trudno jest
                      egzystować.
                      A jeżeli wszelkie zasady (moralne, etyczne, obyczajowe) są stekiem bzdur to
                      należy Ci tylko współczuć.

                      A że mamy społeczeństwo > konsupcyjne , to nie ma się co dziwić , że każdy
                      chce brac a nie dawać.
                      Jeśli już to "kunsumpcyjne". Szczęśliwie ja żyję poza nawiasem "tego"
                      społeczeństwa.

                      > Pozdrawiam
              • amor_latino Re: Proponuję transplantację 26.08.03, 15:10
                a co ty bys pajdeczko zrobila? po prostu uczciwie i szczerze posadzila bys
                goscia i wytlumaczyla mu, ze jest generalnie ok, ale ty masz ochote na
                prawdziwego drwala?

                pajdeczka napisała:

                > Gość portalu: Babik napisał(a):
                >
                > > Nigdzie nie napisała , że jest mężatką , a po za tym nie bądźmy tacy
                > pruderyjni
                > > .
                > Ale i nie zaprzeczyła.Akurat to nie ma nic wspólnego z pruderią. Chodzi o
                > zwyczajną uczciwość i szczerość między dwojgiem ludzi.
                • pajdeczka Do Latynoskiego Kochanka 27.08.03, 10:14
                  amor_latino napisał:

                  > a co ty bys pajdeczko zrobila? po prostu uczciwie i szczerze posadzila bys
                  > goscia i wytlumaczyla mu, ze jest generalnie ok, ale ty masz ochote na
                  > prawdziwego drwala?
                  >
                  Wiesz co, jestem 14 lat po ślubie. A miałam 27 kiedy wychodziłam za mąż. Długo
                  szukałam i znalazlam. Nie kupowałam kota w worku. Mam "drwala" i się bardzo
                  cieszę. A mój drwal nie ma na szczęście w łóżku księżniczki na ziarnku grochu.
                  Pozdrawiam:)))))
          • Gość: Ela Re: Proponuję transplantację IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.03, 15:31
            Alez Ty jesteś wszechwiedząca!
            I samych trafnych wyborów dokonujesz (także poza strzelnicą, tylko
            pogratulować).

            Bez komentarza.
            • pajdeczka Ela 27.08.03, 10:15
              Gość portalu: Ela napisał(a):

              > Alez Ty jesteś wszechwiedząca!
              > I samych trafnych wyborów dokonujesz (także poza strzelnicą, tylko
              > pogratulować).
              >
              > Bez komentarza.

              Tak już mam, prawie od dziecka. A dlaczego? Bo jestem rozsądna. Przeczytaj mój
              post do Amor-Latino.
      • kasia.lomanczyk Re: Proponuję transplantację 26.08.03, 15:31
        WIesz co, pajda? Ja to Cie coraz bardziej lubie. Jestes wredna, ale jak cos
        powiesz to w samo sedno.
        Zreszta, co tam, niech sie puszcza. Malo to takich panien na swiecie? Jedna
        wiecej, jedna mniej nie robi roznicy.
        • pajdeczka Kasiu 27.08.03, 10:17
          kasia.lomanczyk napisała:

          > WIesz co, pajda? Ja to Cie coraz bardziej lubie. Jestes wredna, ale jak cos
          > powiesz to w samo sedno.
          > Zreszta, co tam, niech sie puszcza. Malo to takich panien na swiecie? Jedna
          > wiecej, jedna mniej nie robi roznicy.

          Dzięki za dobre słowo:)))))
          Pewnie, niech się puszcza. Tylko, że jak jak się będę miała zamiar puścić (co
          raczej nie nastąpi, ale załóżmy)to nie założę z tego powodu wątku na FK, bo nie
          będzie to powód do chwalenia się.
          Dziewczyny - puszczajmy się, jak bąki, po cichu!!!
          • fidelity Do pewnych pan... 27.08.03, 12:19
            Jestescie - niegrzecznie mowiac - glupie. Ona nie napisała "ide sie puscic"...
            czytajcie uwaznie.
            Same sobie ublizacie, nie mowcie, ze sie nigdy nie puscicie...i nie robcie z
            siebie takich swietych. Nie wierze, zeby zadna z was nie myslala, chociazby, o
            seksie z innym - niz wlasny - facetem...Dlaczego nie powiecie dawac dupy? Nie
            robicie tego z wlasnym facetami...????
            Zastanowcie sie troche - mezczyznom wolno, kobietom nie? On po prostu
            zdardzil, ona sie puscila...a moze po prostu miala romans...chyba brzmi
            lepiej.Nie robcie z siebie prymitywow.
            Blankaaaaa, nie przejmuj sie, wiem, ze masz problem.
            • pajdeczka Re: Do pewnych pan... 27.08.03, 14:10
              fidelity napisała:

              > Jestescie - niegrzecznie mowiac - glupie.

              I wzajemnie:)))) I jak Ci teraz?

              > Same sobie ublizacie, nie mowcie, ze sie nigdy nie puscicie...i nie robcie z
              > siebie takich swietych. Nie wierze, zeby zadna z was nie myslala, chociazby,
              o seksie z innym - niz wlasny - facetem...Dlaczego nie powiecie dawac dupy? Nie
              > robicie tego z wlasnym facetami...????

              Ja się z moim facetem (czyt. mężem) kocham, nie daję mu dupy.

              > Zastanowcie sie troche - mezczyznom wolno, kobietom nie?

              Wolno, jak najbardziej! Tylko zależy od okoliczności.

              On po prostu zdardzil, ona sie puscila..

              O ile dobrze pamiętam, tam nie było nic o jego zdradzie. Natomiast sporo o jej
              chęci puszczenia się.

              >Nie robcie z siebie prymitywow.

              Dla każdego to określenie oznacza co innego. Masz prawo do takiej
              interpretacji, ale, niestety, wystawiasz sobie tym sposobem kiepskie świadectwo.

              > Blankaaaaa, nie przejmuj sie, wiem, ze masz problem.

              Blankaaaaa!!!!! Jak masz problem to się z nim prześpij!

    • olek_m Wina Twojego faceta 26.08.03, 15:31
      Glupi frajer. Powinien Cie zaplodnic i glupoty ( marzenia o mlocie parowym) by
      Ci wywietrzaly z glowy.
      • blankaaa Re: Wina Twojego faceta 26.08.03, 15:48
        zrob tak swojej kobiecie
        niech sie da zaplodnic
        tylko co z toba wtedy? nadal ci sie nie poprawi
      • fidelity Re: Wina Twojego faceta 27.08.03, 11:58
        Zajebiste rozwiazanie - 9 miesiecy ciazy i niechciane dziecko - stuknij sie w
        glowe.Tacy, jak Ty, tylko utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze myslenie nie jest
        mocna strona facetow...
        • olek_m Re: Wina Twojego faceta 27.08.03, 12:09
          fidelity napisała:

          > Zajebiste rozwiazanie - 9 miesiecy ciazy i niechciane dziecko - stuknij sie w
          > glowe.Tacy, jak Ty, tylko utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze myslenie nie
          jest
          > mocna strona facetow...

          Jakie niechciane, jakie niechciane
          Naturalne dzialanie hormonow powoduje, ze kobieta w 90% przypadkow chce
          przypadkowo poczetego dziecka.

          Pozatym co jest lepiej? Miec swoja dziewczyne ze swoim dzieckiem
          czy pieprzaca sie z jakims facetem w piwnicy?

          Przynajmniej jak jestes z kims 3 lata to jest rozwiazanie i nie najgorsze
          bynajmniej.
          • fidelity Re: Wina Twojego faceta 27.08.03, 12:42
            a kto mowi, ze w piwnicy?
        • pajdeczka Re: Wina Twojego faceta 27.08.03, 14:12
          fidelity napisała:

          > Zajebiste rozwiazanie - 9 miesiecy ciazy i niechciane dziecko - stuknij sie w
          > glowe.Tacy, jak Ty, tylko utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze myslenie nie
          jest
          > mocna strona facetow...

          A mnie, takie jak ty, z takim słownictwem w gębie, napawają obrzydzeniem.
          • fidelity Re: Wina Twojego faceta 27.08.03, 14:45
            i slusznie.
            Wiesz tylko, ze ja, moja inteligencja i osobowośc mozemy sobie na takie slowa
            pozwolic, a Ty pewnie nie...
            Szkoda,ze nie umiesz czytac miedzy wierszami i wychwycic ironii...

            A nie pomyslalas moze, ze z obcym facetem tez sie mozna kochac? zamiast sie z
            nim puszczac, jak to napisala Kasia?
            Nie pomyslalas...no tak...Ty jestes swieta...kochasz sie z tylko z mezem.
            Pilnuj swojego meza, bo chyba nawet nie masz pojecia, jacy niewierni potrafia
            byc zonaci....:)
            Oj, Gretkowska by sie usmiala...:)))
            • pajdeczka Ha,ha! 27.08.03, 15:12
              fidelity napisała:

              >> A nie pomyslalas moze, ze z obcym facetem tez sie mozna kochac?

              Chyba ci się mylą pojęcia. Jak sama nazwa wskazuje, nie można się kochać z
              kimś, kogo się nie kocha, a jedynie pożąda. Tak więc słowo "puszczać" jest
              nadal aktualne.


              > Pilnuj swojego meza, bo chyba nawet nie masz pojecia, jacy niewierni potrafia
              > byc zonaci....:)

              Oj, mam,mam. Znałam paru żonatych, dziecko drogie! A męża się nie pilnuje, nie
              powiedziała ci tego jeszcze mamusia?

              > Oj, Gretkowska by sie usmiala...:)))

              Akurat Gretkowska nie jest dla mnie nikim, na kim chciałabym się wzorować.
              • fidelity cóż.... 27.08.03, 16:22
                Moze faktycznie jestes troche za stara, zeby rozumiec Gretkowska, a co za tym
                idzie istote seksu.I Ty mowisz, ze nie jestes w lozku ksiezniczka na ziarnku
                grochu...
                Znalas kilku zonatych i co? Opowiadali Ci, jak zdradzali swoje zony (coz za
                brak dyskrecji) czy tez sama mialas w tym udzial?
                Ty chyba trafilas na zle forum, moze udaj sie na forum poswiecone spokojnemu,
                nie zmaconemu przez namietnosci erotyki zyciu malzenskiemu par po 40-stce...
                Zachowujesz sie jak zakonnica - umoralnianie el, blanki i mnie nie ma sensu.My
                i tak wiemy, co dobre:)))
                Od mojej mamy sie raczej odczep, taka madra kobieta, jak ona, nie zajmowala
                sie edukowaniem mnie w przyziemnej kwestii pilnowania mezow...
                Za to dzieki jej madrosci mam skonczone dwa fakultety i swietna prace. A do
                tego wszystkiego udany zwiazek. Masz jeszcze jakies watpliwosci.
                Uroczo sie z Toba dyskutuje, tylko troche to meczace...
    • uzywaj-kruszyw-amfibolitowych A zdradzaj go, zdradzaj... 26.08.03, 19:24
      ... bedziesz kolejna chetna kobietka. I o to chodzi.
      • Gość: el Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.08.03, 19:46
        Blanka, ja tez tak mam. Ale jestem po slubie, to po pierwsze. A po drugie,
        bardzo mi zalezy na nim, naprawde go kocham - i chce z nim byc, bo na
        wszystkich pozostalych polach jest cudownie. I nie wyobrazam sobie, ze
        mialabym go zdradzic, bo po czyms takim musielibysmy sie rozstac, a tego
        naprawde bym nie chciala. Tak jak Tobie, wydaje mi sie to bez wyjscia. Staram
        sie szukac jakichs urozmaicen w naszym seksie, ale on jest wyjatkowo
        pruderyjny jak na faceta, proponujac cokolwiek czulabym sie jak ostatnia
        zdzira :(((
        • Gość: Babik Re: IP: *.acn.waw.pl 26.08.03, 20:47
          I niedługo Twoja frustracja seksualne osiągnie taki poziom , że nie wytrzymasz.
          Lekko Ci współczuje .
        • pajdeczka Re: 27.08.03, 10:11
          Gość portalu: el napisał(a):

          > Blanka, ja tez tak mam. Ale jestem po slubie, to po pierwsze. A po drugie,
          > bardzo mi zalezy na nim, naprawde go kocham - i chce z nim byc, bo na
          > wszystkich pozostalych polach jest cudownie. I nie wyobrazam sobie, ze
          > mialabym go zdradzic, bo po czyms takim musielibysmy sie rozstac, a tego
          > naprawde bym nie chciala. Tak jak Tobie, wydaje mi sie to bez wyjscia. Staram
          > sie szukac jakichs urozmaicen w naszym seksie, ale on jest wyjatkowo
          > pruderyjny jak na faceta, proponujac cokolwiek czulabym sie jak ostatnia
          > zdzira :(((

          A mamusia Ci nie wpoiła, że kobieta musi być aktorką, czyli umieć zagrać rolę,
          żony, matki i kochanki (czyli zdziry)? I jak tu się nie dziwić mężom, że po
          paru latach nieudanego seksu łażą po agencjach...
      • pajdeczka Re: A zdradzaj go, zdradzaj... 27.08.03, 09:59
        uzywaj-kruszyw-amfibolitowych napisał:

        > ... bedziesz kolejna chetna kobietka. I o to chodzi.

        Kurka, fajny masz nick, taki toksyczny. Dużo czasu zajmuje Ci logowanie?
    • vaporetto Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 09:51
      To zdradzaj. Szczerze współczuję Twojemu partnerowi, bo myślę,że masz po prostu
      poważny problem z samą sobą, którego on niedługo padnie ofiarą.
      • fidelity Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 11:02
        Zdradzaj:)
        Czy masz problem sama ze sobą - nie wiem. Ale wiem, ze seksulana nuda w
        zwiazku jest najgorsza, jednoczesnie silnie popycha w ramiona innych mezczyzn.
        Przespij sie z kims innym, z pewnoscia nie rozwiaze to Twoich seksualnych
        problemów, jesli chodzi o zwiazek z NIM. Prawdopodnie skończy się tym,ze
        zaczniesz zdradzac Go notorycznie, bo duza jest szansa, ze przy towarzyszacych
        Ci odczuciach kazdy nastepny facet bedzie w lozku lepszy. A potem po prostu go
        zostawisz.
        Sprobuj jak to jest, to ciekawe doswiadczenie...ale ostrzegam - bardzo
        mozliwe, ze szybko Go zostawisz, kazdy nowy mezczyzna jest inny, byc moze
        ciekawszy, inaczej pachnie, inaczej smakuje, a to kreci...

        A moze po prostu sprobuj uratowac ten zwiazek, zapytaj Go, jak on to odbiera
        moze jemu tez sie nudzi, moze razem znajdziecie sposob na urozmaicenie Waszej
        seksualnej egzystencji?

        Ps. Doskonale Cie rozumiem, doskonale...
        Posluchaj siebie, a bedziesz wiedziala, co bedzie dla Was dobre...
        Moze tak naprawde nudzi Cie caly ten zwiazek, a nie tylko seks? Moze lepiej od
        razu sie w takiej sytuacji rozstac?
        • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 11:13
          fidelity napisała:

          > Zdradzaj:)
          > Czy masz problem sama ze sobą - nie wiem. Ale wiem, ze seksulana nuda w
          > zwiazku jest najgorsza, jednoczesnie silnie popycha w ramiona innych mezczyzn.
          > Przespij sie z kims innym, z pewnoscia nie rozwiaze to Twoich seksualnych
          > problemów, jesli chodzi o zwiazek z NIM. Prawdopodnie skończy się tym,ze
          > zaczniesz zdradzac Go notorycznie, bo duza jest szansa, ze przy
          towarzyszacych
          > Ci odczuciach kazdy nastepny facet bedzie w lozku lepszy. A potem po prostu
          go
          > zostawisz.
          > Sprobuj jak to jest, to ciekawe doswiadczenie...ale ostrzegam - bardzo
          > mozliwe, ze szybko Go zostawisz, kazdy nowy mezczyzna jest inny, byc moze
          > ciekawszy, inaczej pachnie, inaczej smakuje, a to kreci...
          >
          > A moze po prostu sprobuj uratowac ten zwiazek, zapytaj Go, jak on to odbiera
          > moze jemu tez sie nudzi, moze razem znajdziecie sposob na urozmaicenie Waszej
          > seksualnej egzystencji?
          >
          > Ps. Doskonale Cie rozumiem, doskonale...
          > Posluchaj siebie, a bedziesz wiedziala, co bedzie dla Was dobre...
          > Moze tak naprawde nudzi Cie caly ten zwiazek, a nie tylko seks? Moze lepiej
          od razu sie w takiej sytuacji rozstac?

          wsluchuje sie w siebie i slysze - kocham go i chce z nim byc a w tle - seksu!
          iskry! nowosci!
          moze taki mam czas, jakies ukryte pragnienie biora chwilowo gora a tak naprawde
          szybko znudziloby mi sie pieprzenie bez milosci i co by mi wtedy zostalo?
          to mnie powstrzymuje, tyle ze nie daje mi sily do naprawy tego, co w moim
          zwiazku jest zle.
          • Gość: el Re: Mam ochote na zdrade IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 12:04
            "kobieta musi byc aktorka" itp...... Ale to nie ja mam problem, tylko on. Ja
            sie staram, naprawde, ale uwierz, ze nic nie gasi bardziej niz facet, ktory Ci
            powie: przestan sie wyglupiac, czy tym podobne... To wtedy mozna sie poczuc jak
            zdzira, ale w tym negatywnym sensie: ze ja tu mam nie wiadomo jakie pomysly, a
            on taki porzadny :((

            Blankaaa, moze zalozmy jakas grupe wsparcia ;)
            • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 12:17

              >
              > Blankaaa, moze zalozmy jakas grupe wsparcia ;)

              oczywiscie ! jestem na tak!

          • pajdeczka Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 12:11
            > fidelity napisała:
            >
            > > > A moze po prostu sprobuj uratowac ten zwiazek, zapytaj Go, jak on to odbie
            > ra > moze jemu tez sie nudzi, moze razem znajdziecie sposob na urozmaicenie
            Waszej seksualnej egzystencji?


            Ona jest za leniwa na budowanie, woli burzyć.

            > blankaaa napisała:
            >> szybko znudziloby mi sie pieprzenie bez milosci i co by mi wtedy zostalo?
            Zawsze można pipeprzyć bez sensu, co, jak widzę, coraz lepiej ci wychodzi. Tym
            określeniem zasłużyłaś sobie u mnie na miano "mentalnej dziwki". Sorry,
            doceniam twoją szczerość, ale nie osobowość. Szkoda mi twojego faceta.
            Chociaż...mój mąż powiada, że każdy ma to, na co kiedyś tam zasłużył.
            • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 12:16
              jesli burzenie jest lepszym wyjsciem to budowanie nie ma sensu

            • Gość: el Re: Mam ochote na zdrade IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 12:35

              > Ona jest za leniwa na budowanie, woli burzyć.

              a ile razy wedlug Ciebie warto probowac? Czy jesli za n-tym razem nie
              wychodzi, to nalezy sie narzucac dalej? do kiedy? poki "bog was nie rozlaczy"?

              >Tym określeniem zasłużyłaś sobie u mnie na miano "mentalnej dziwki".

              no tak, bo lepsze jest zaklamanie? Co ona ma robic, ma co wieczor odmawiac
              rozaniec, to moze jej przejdzie? Wybacz mi Ty z kolei, ale sadze, ze
              lepsze "mentalne dziwki" od takich panien-swietojebek

              > Szkoda mi twojego faceta.

              bo jego dziewczyna ma potrzeby seksualne???????????? No, biedy koles naprawde,
              ze wszystkich swietych polek musial trafic na jakas jedną rozbudzoną!

              Trzymaj sie Blanka.
              • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 12:47
                el ! niech swietojebki pod kolderka sie kryja a mezusie mysla o goracych
                kobietach takich jak my !
                • Gość: el Re: Mam ochote na zdrade IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 13:05
                  Blanka, ciesz sie, ze to tylko "facet", a nie "maz", zawsze mozesz miec
                  nadzieje, ze trafisz lepiej. Ja raczej nie zdradze meza, bo naprawde go kocham
                  i nie wyobrazam sobie, ze moglabym znalezc faceta, z ktorym byloby mi tak
                  dobrze (pod wszystkimi innymi wzgledami), i zal by mi bylo zamienic go na
                  kogos, kto bylby po prostu dobry w lozku i nic poza tym. Wydaje mi sie, ze nie
                  ma idealow, po prostu cos za cos. Swietny, przystojny, inteligentny, o
                  podobnych pasjach, sposobie zycia, pogladach itd. czlowiek, nie widzacy poza
                  mna swiata nie sprawdza sie w lozku, za to pewnie jakis potrafiacy mnie
                  zaspokoic "drwal" okazalby sie fatalnym nudziarzem, ktorego wstyd przedstawic
                  znajomym. Tak to juz jest. Mam wrazenie, ze laczy sie to jakos z szacunkiem dla
                  kobiet: wydaje sie to paradoksalne, ale wiekszosc tych cudownych facetow po
                  prostu nie "zerznie cie" jak trzeba, bo za bardzo cie kochaja i szanuja, a sex
                  jest jakby nie bylo dosc zwierzecy.

                  W kazdym razie smutne jest to, ze majac meza, ktorego uwielbiam, jestem
                  zmuszona sie masturbowac :((((((((((( Nie mozna miec wszystkiego.
                  • blankaaa Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 13:23
                    el - dokladnie jest tak samo z nami, dokladnie, ujelas to tak, jak i ja o tym
                    mysle
                    podaj mi prosze swojego maila bo pajda sie znowu wtraci albo od razu napisz na
                    mojego w gazeta.pl - tak jak nick blankaaa@gazeta.pl
                    • Gość: el Re: Mam ochote na zdrade IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 13:51
                      Napisalam do Ciebie :)))
                  • fidelity do el 27.08.03, 15:21
                    el, fajna z Ciebie babka:)))

                    Z tymi mezusiami to racja, zonaci nie maja zahamowan...jak im sie tylko uda
                    wyrwac ze smyczy, kleja sie do takich kobiet, jak my, jak mucha do lepu:)))
                    hehehehehe

                    pozdrawiam cieplutko
                  • Gość: Martyna Re: Mam ochote na zdrade IP: *.proxy.aol.com 27.08.03, 18:49
                    Gość portalu: el napisał(a):

                    > Blanka, ciesz sie, ze to tylko "facet", a nie "maz", zawsze mozesz miec
                    > nadzieje, ze trafisz lepiej. Ja raczej nie zdradze meza, bo naprawde go
                    kocham
                    > i nie wyobrazam sobie, ze moglabym znalezc faceta, z ktorym byloby mi tak
                    > dobrze (pod wszystkimi innymi wzgledami), i zal by mi bylo zamienic go na
                    > kogos, kto bylby po prostu dobry w lozku i nic poza tym. Wydaje mi sie, ze
                    nie
                    > ma idealow, po prostu cos za cos. Swietny, przystojny, inteligentny, o
                    > podobnych pasjach, sposobie zycia, pogladach itd. czlowiek, nie widzacy poza
                    > mna swiata nie sprawdza sie w lozku, za to pewnie jakis potrafiacy mnie
                    > zaspokoic "drwal" okazalby sie fatalnym nudziarzem, ktorego wstyd przedstawic
                    > znajomym. Tak to juz jest. Mam wrazenie, ze laczy sie to jakos z szacunkiem
                    dla
                    >
                    > kobiet: wydaje sie to paradoksalne, ale wiekszosc tych cudownych facetow po
                    > prostu nie "zerznie cie" jak trzeba, bo za bardzo cie kochaja i szanuja, a
                    sex
                    >
                    > jest jakby nie bylo dosc zwierzecy.
                    >
                    > W kazdym razie smutne jest to, ze majac meza, ktorego uwielbiam, jestem
                    > zmuszona sie masturbowac :((((((((((( Nie mozna miec wszystkiego.



                    No chyba w Twoim przypadku to tylko terapia z seksuologiem by pomogla. On by
                    musial nauczyc sie , ze seks nie jest niczym zlym, brudnym -ze seks to piekna
                    droga na wyrazenie milosci, emocji, polaczenie cial , ze seks jest naturalny .

                    Czy nastawienie Twojego meza wynika z wychowania czy moze on jest bardzo
                    religijny?
                    Czy rozmawialiscie o tym co on mysli o seksie ? Ty masz wrazenie , ze wiaze
                    sie to dla niego z szacunkiem dla kobiet byc moze tak jest -ale pamietaj
                    wszystkie blokady w komunikacji wynikaja wlasnie z tego, ze jedna z osob
                    zaklada , ze druga zachowuje sie tak a nie inaczej i przyjmuje jakis powod,
                    ktory moze wogole nie byc prawdziwy
                    • Gość: el Re: Mam ochote na zdrade IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.08.03, 10:04
                      > No chyba w Twoim przypadku to tylko terapia z seksuologiem by pomogla. On
                      by
                      >
                      > musial nauczyc sie , ze seks nie jest niczym zlym, brudnym -ze seks to
                      piekna
                      > droga na wyrazenie milosci, emocji, polaczenie cial , ze seks jest
                      naturalny .

                      Wiesz, on chyba nie uwaza tak w ogole seksu za cos zlego, tylko, jak to
                      powiedziec... Seks jakiego on potrzebuje sprowadza sie do tych samych
                      rutynowych zachowan, zawsze (ZAWSZE) w lozku, po kapieli, przed zasnieciem, w
                      tej samej pozycji - no, paru. I to jest dla niego ok. On ma bardzo wyrazny
                      podzial, co jest ok, a co nie. Jak dla mnie - zbyt ograniczony...

                      > Czy nastawienie Twojego meza wynika z wychowania czy moze on jest bardzo
                      > religijny?

                      nie jest religijny.

                      > Czy rozmawialiscie o tym co on mysli o seksie ?

                      Taaaa... rozmowy sprowadzaja sie do tego, ze on nie widzi problemu.

                      ech, moze masz racje z tym seksuologiem, ale to nie bedzie latwe, bo on nie
                      mowi po polsku jeszcze na tyle, zeby pojsc do seksuologa w Polsce
              • fidelity Mentalna dziwka 27.08.03, 15:15
                mentalna dziwka - brzmi cool, podoba mi sie.
                Niestety moja rozwiazlosc wiaze sie z mentalna dziwkowatoscia..."badz dla mnie
                dziwka, a dla innych swieta" dla tych, co nie znaja Anny Kareniny.
                Juz nawet klasycy literatury wiedzieli, ze dziwkowatosc (w zacytowanej wyzej
                formie) w zwiazku dobrze wplywa na jego erotyczny aspekt.
                Co do nie-ksiezniczek na roznych ziarnkach i swietojebek - jakos nie wyczuwam
                tu namietnosci i dzikiego seksu, chyba masz racje Ela.
                Dobrze, ze moj partner jest otwarty na propozycje...



                • pajdeczka Re: Mentalna dziwka 27.08.03, 15:27
                  fidelity napisała:

                  > mentalna dziwka - brzmi cool, podoba mi sie.
                  > Niestety moja rozwiazlosc wiaze sie z mentalna dziwkowatoscia..."badz dla
                  mnie
                  > dziwka, a dla innych swieta" dla tych, co nie znaja Anny Kareniny.
                  > Juz nawet klasycy literatury wiedzieli, ze dziwkowatosc (w zacytowanej wyzej
                  > formie) w zwiazku dobrze wplywa na jego erotyczny aspekt.
                  > Co do nie-ksiezniczek na roznych ziarnkach i swietojebek - jakos nie wyczuwam
                  > tu namietnosci i dzikiego seksu, chyba masz racje Ela.
                  > Dobrze, ze moj partner jest otwarty na propozycje...

                  ... w tym innych dziwek? Swój do swojego ciągnie. Przecież żaden porządny facet
                  na dłużsża metę nie chiał by takiej partnerki. Ale na parę czy nawet
                  parędziesiąsiąt nocy..czemu nie. Niestety, ale już tak to jest na tym świecie,
                  że muszą istnieć dziwki i kobiety.
                  Pozdrawiam
                  >
                  >
                  • fidelity Re: Mentalna dziwka 27.08.03, 15:35
                    pajdeczka, jaka Ty jestes przyziemna, nic nie rozumiesz, nawet tej
                    nieszczesnej Anny Kareniny...
                    To ja juz nie bede nic cytowala...
                    Moze powstrzymaj sie od komentarzy moich postow.
                    A moze powiem wprost - dla Niego zrobie w lozku niemal wszystko - zeby
                    wiedzial, ze z zadna inna nie bedzie mu tak dobrze - i on to wie, bo jak sie
                    domyslasz nie jestem jego jedyna kobieta, ale za to ostatnią. Rozumiesz teraz,
                    na czym polega dziwkowatosc w zwiazku?
                    Zapamietaj sobie - rob tak, zebys byla albo pierwsza, albo ostatnia, ale nigdy
                    jedna z wielu.
                    Co ja Ci zreszta bede gadac - przeciez Ty jestes 14 lat po slubie...juz chyba
                    nie ma o czym mowic.

                  • fidelity Re: Mentalna dziwka 27.08.03, 15:39
                    Ty chyba w ogole nie znasz facetow.
                    Gwarantuje Ci, ze co trzeci porzadny facet (pomijam przypadki smutnych
                    zagorzalych katolikow) miewa takie fantazje erotyczne, ze wlosy sie jeza na
                    glowie.
                    Dlatego lubie rozwiazlych - ze mna - mezczyzn.
                    Nie interesuje mnie lezacy jak kloda porzadny facet, strasznie nie lubie sie
                    nudzic.
    • Gość: rozbita Re: Mam ochote na zdrade IP: *.il.waw.pl / 10.0.0.* 27.08.03, 14:08
      Wiesz u mnie bylo tak, ze w ciezkiej dla mnie chwili moj maz myslal jedynie o
      swoim hobby ukrywajac za ta zaslonka obawy o mnie i moje zdrowie.....ale sory
      ja jasnowidzem nie jestem.....zreszta no i tak to caly czas ja dbalam o ten
      zwiazek....no i zalamalam sie, stwierdzilam ze musze zadbac o siebie, swoje
      zdrowie , potrzeby. Seks tez byl coraz gorszy, bo on tylko ode mnie wymagal a
      jak sie staralam to zwalal mnie takimi tekstami jak twoj facet w trakcie....no
      i wtedy to juz nie masz ochoty sie starac. Poza tym chcialam nauczyc sie jak
      reaguje i porusza sie moje cialo w trakcie.....on kazal mi czytac ksiazki, bo
      uwazal ze on mnie nic nie nauczy..........a dla mnie czytanie ksiazek to bez
      sensu.

      I wiesz co ja jestem mezatka, spotkalam faceta ktory sie mna zaopiekowal w
      trudnej chwili, okazal troszke uczucia i pomimo, ze nie kochalam sie z nim to
      dal mi cos fantastycznego.....dal mi rozkosz namietnosc, podniecenie, dreszcz
      emocji. Na poczatku czulam sie podle w stosunku do meza, ale nuda w lozku
      zniknela jak reka odjal. Poniewaz musialam odreagowac kochalam sie z mezem i
      bylo naprawde bosko......nauczylam sie brac a nie tylko dawac. Zmusilam meza
      do tego aby on zadbal o moje potrzeby w lozku. Romans jeszcze ciagne, nie
      zaluje go bo naprawde zabrnelam w slepy zaulek w swoim zyciu nie dbajac o
      swoje potrzeby. Teraz wyszlam na prosta i sie odblowalam....wiesz naprawde nie
      namawiam Cie ale mi to pomoglo. Wiesz mozesz jeszcze pogadac z twoim facetem o
      swoich pragnieniach ale nie licz na to ze szybko zalapie o co ci chodzi. Moj
      przestraszyl sie gdy zaczal sie czegos domyslac.....tak same rozmowy nie
      pomogly. Moze miec domysly ale ja no i tak nic mu nie powiem. Jest jeszcze
      jedna kwestia, ze jak to zrobisz to wtedy zastanowisz sie co zrobic dalej ze
      swoim zyciem......ja tak zrobilam i teraz pilnie obserwuje meza i dbam o
      siebie.
      Pozdrawiam Cie serdecznie.

      PS. Ja w zyciu nie przypuszczalam, ze taka przygoda moze mi sie przydarzyc i
      odmienic moje zycie

      blankaaa napisała:

      > Mam ochote na zdrade, tylko seks, nic wiecej.
      > Seks w moim obecnym zwiazku (3 lata stazu) mnie nie satysfakcjonuje- on mnie
      > nie podnieca, jestem szczerze mowiac bardziej biorca niż dawca, nie mogę się
      > przelamac, bo już nie czuje do niego fizycznego pociagu , nie jest już dla
      > mnie obiektem seksualnego pozadania wiec jak tu piescic, dawac przyjemnosc
      > jak nie ma tego dreszczyka emocji, podniecenia?
      > Kiedys było inaczej, teraz nie umiem się postarac... A dostaje mnostwo
      > czulosci od niego, ale ja potrzebuje po prostu seksu, nieprzewidywalnego,
      > namietnego, goracego, swiezego seksu.
      > Wiem wiem, krotko mowiac można powiedziec ze jestem niewyzyta,
      > niezaspokojona, ale to dlatego ze to pragnienie narasta we mnie już
      > dlugo ...
      > Po prostu jestesmy ze soba bo tak nam wygodnie, 3 lata minely i tak jakos
      się
      > toczy.
      > Nie bardzo wyobrazam sobie rozstanie, dlatego skok w bok na seks wydaje się
      > kuszacy.
      > Może gdy osiagne wreszcie zaspokojenie seksualne, to jakos się odblokuje,
      cos
      > we mnie peknie w jedna lub druga strone – czyli albo z nim bedzie lepiej
      >
      > albo bez niego ... teraz nie umiem podjac takiej decyzji – odejsc czy się
      >
      > starac naprawiac.
      > Czy to dobra droga? Czy warto się skusic? Może przekonam się, ze wcale nie
      > jest mi lepiej z innym ? może to mi pomoze? Może zdecyduje się zeby odejsc?
      > Byliście w takiej sytuacji? co radzicie? Co się stalo jak zrobiliscie skok w
      > bok?
      • pajdeczka O czym wy w ogóle piszecie?! 27.08.03, 14:20
        Blanka, Rozbita, El i inne Fidelki?!
        Nazywacie mnie i te dziewczyny, które mają podobne zdanie świętymi, starymi
        pannami i bóg wie czym jeszcze, a same sobie wystawiacie takie świadectwo!
        Ja, zanim wyszłam za mojego faceta, spałam z nim. Już zresztą o tym tutaj
        napisała, ale widocznie niedokładnie czytacie. I dlatego że było mi z nim
        dobrze i w dzień i w nocy za niego wyszłam. A wy? Dlaczego się wiążecie z
        mężczyznami, którzy was niezadowalają w łóżku? To jest jakaś paranoja! Mieć
        jednego faceta do kochania, a innego do łóżka. Puknijcie się w czoło albo
        wystawcie się na słońce, może szybciej dojrzejecie!
        • Gość: el Re: O czym wy w ogóle piszecie?! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 14:39
          Ja tez spalam ze swoim przed, ale nie o to tu chodzi. Nie bede sie puszczac do
          matuzalemowego wieku, az znajde ideal (albo osiagne menopauze zanim go znajde!!
          co bardziej prawdopodobne). Uwazam, ze wychodzi sie za tego, kogo sie kocha, a
          nie najwiekszego ogiera w stadzie. Ja kocham swojego meza, ale nie za jego
          fiuta, tak jak pewnie Ty swojego. Nie wyobrazam sobie, ze mialabym go zostawic,
          bo nie ma fantazji seksualnej!!! to nie jest kryterium oceniania ludzi. W
          kazdym razie ja nie zdradze mojego meza tez z tego powodu, ze jezeli mam ochote
          na rozne rzeczy w lozku, to z nim, a nie z kims innym. I jezeli nie moge miec
          tego z nim, to rezygnuje - co nie znaczy, ze nie frustruje mnie to.

          Sorry, ale nie chce mi sie wierzyc, ze tak sadzisz - ze jezeli ktos nie jest
          dobry w lozku, to trzeba szukac innego. Moze cos zle zrozumialam? Wiesz, moj
          maz jest najwspanialszym czlowiekiem, nikt sie mna w zyciu tak nie opiekowal,
          jak on, nie potrafie znalezc w nim nic, co bym widziala jako wade czy co by mi
          nie odpowiadalo. I wedlug Ciebie nie powinnam za niego wychodzic, bo mnie nie
          zaspokaja seksualnie???? Jezeli tak faktycznie uwazasz, to jestes stuknieta.

          Wiesz, facet, z ktorym bylo mi dobrze w lozku, moj ex, za dnia zdarzalo sie, ze
          mnie bil. Wedlug ciebie byl lepszym kandydatem na meza???
          • Gość: Chudyy Re: O czym wy w ogóle piszecie?! IP: 195.94.203.* 27.08.03, 14:48
            Gość portalu: el napisał(a):
            > I wedlug Ciebie nie powinnam za niego wychodzic, bo mnie nie
            > zaspokaja seksualnie???? Jezeli tak faktycznie uwazasz, to jestes stuknieta.

            super, że masz fajnego faceta, ale Twoja wypowiedź pachnie mi absolutyzowaniem.
            Dla Ciebie tak jest dobrze, ale może są osoby dla których seks jest o wiele
            ważniejszy niż dla Ciebie. Nie mają do tego prawa?

            pozdrawiam,
            Edward
            • Gość: el Re: O czym wy w ogóle piszecie?! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 18:22
              Gość portalu: Chudyy napisał(a):

              > super, że masz fajnego faceta, ale Twoja wypowiedź pachnie mi
              absolutyzowaniem.
              >
              > Dla Ciebie tak jest dobrze, ale może są osoby dla których seks jest o wiele
              > ważniejszy niż dla Ciebie. Nie mają do tego prawa?

              Nie zrozumiales :) Mam super faceta, ale nie jest mi z nim dobrze w lozku. I
              nie jest mi z tym fajnie, co nie znaczy, ze go odrzucam, zdradze albo zostawie:
              bo bardzo go kocham POMIMO tego problemu. I pomimo tego, ze seks jest dla mnie -
              niestety - bardzo wazny :(((
          • pajdeczka Re: O czym wy w ogóle piszecie?! 27.08.03, 15:05
            Gość portalu: el napisał(a):

            > Ja tez spalam ze swoim przed, ale nie o to tu chodzi. Nie bede sie puszczac
            do matuzalemowego wieku, az znajde ideal (albo osiagne menopauze zanim go
            znajde!!> co bardziej prawdopodobne). Uwazam, ze wychodzi sie za tego, kogo sie
            kocha, a > nie najwiekszego ogiera w stadzie. Ja kocham swojego meza, ale nie
            za jego > fiuta, tak jak pewnie Ty swojego.

            Miałam nosa co do twojego intelektu. Mój mąż jest wesołym facetem, bardzo
            wrażliwym, powiedziałabym nawet , że nadwrażliwym. Codziennie mnie
            dowartościowuje, sam mając mnóstwo komplkesów. Kiedy jestem przy nim wydaję się
            sobie ładniejsza, kiedy wyjeżdża, przestaję się sobie podobać. I to mnie w nim
            właśnie pociągało - ciągłe utwierdzanie mnie w poczuciu , że jestem
            najładniejsza i najwartościowsza wśród kobiet.
            I tak już zbyt wiele ci napisałam, bo nie wywnętrzam się z reguły w necie. Nie
            warto, bo z czasem to się obraca przeciwko mnie. Konczę.
            • Gość: el Re: O czym wy w ogóle piszecie?! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 18:19

              > Miałam nosa co do twojego intelektu.
              Taaaak? a przewidzialas, ze jestem doktorantka? Zaskoczona?
              Wybacz, spory sporami, ale jak mozna oceniac intelekt wedlug pogladow??? Moj
              intelekt nie ma tu nic do rzeczy, ale wierz mi (na slowo, bo nie mam zamiaru Ci
              przesylac swojego cv), ze akurat z tego powodu nigdy nie bede miala
              kompleksow...

            • Gość: toni Re: O czym wy w ogóle piszecie?! IP: *.tvgawex.pl 27.08.03, 22:19
              pajdeczka napisała:

              > Gość portalu: el napisał(a):
              >
              > > Ja tez spalam ze swoim przed, ale nie o to tu chodzi. Nie bede sie puszcza
              > c
              > do matuzalemowego wieku, az znajde ideal (albo osiagne menopauze zanim go
              > znajde!!> co bardziej prawdopodobne). Uwazam, ze wychodzi sie za tego, kogo
              > sie
              > kocha, a > nie najwiekszego ogiera w stadzie. Ja kocham swojego meza, ale ni
              > e
              > za jego > fiuta, tak jak pewnie Ty swojego.
              >
              > Miałam nosa co do twojego intelektu. Mój mąż jest wesołym facetem, bardzo
              > wrażliwym, powiedziałabym nawet , że nadwrażliwym. Codziennie mnie
              > dowartościowuje, sam mając mnóstwo komplkesów. Kiedy jestem przy nim wydaję
              się
              >
              > sobie ładniejsza, kiedy wyjeżdża, przestaję się sobie podobać. I to mnie w
              nim
              > właśnie pociągało - ciągłe utwierdzanie mnie w poczuciu , że jestem
              > najładniejsza i najwartościowsza wśród kobiet.
              > I tak już zbyt wiele ci napisałam, bo nie wywnętrzam się z reguły w necie.
              Nie
              > warto, bo z czasem to się obraca przeciwko mnie. Konczę.
              .......Warto..to milo sie czyta.Cenie ludzi uczciwych i szczerych
              jednoczesnie.Pozdrawiam. 8)
          • mona35 Re: O czym wy w ogóle piszecie?! 27.08.03, 15:25
            Pajdeczko , cieszyć się nalezy ,że w Twoim związku wszystko układa się
            poprawnie , łacznie z sexem...
            Koleżanki , które się tu wypowiadają -wierz mi , sporo je kosztuje taka
            decyzja .
            Myslę o zdradzie od ponad roku, pan , z którym mieszkam nie ma takich potrzeb,
            rozumiemy się jako tako , odejście z róznych względów nie wchodzi w grę.Sex
            raz na miesiąc - sama rozumiesz .....
            • pajdeczka Re: O czym wy w ogóle piszecie?! 27.08.03, 15:29
              mona35 napisała:

              > Pajdeczko , cieszyć się nalezy ,że w Twoim związku wszystko układa się
              > poprawnie , łacznie z sexem...
              > Koleżanki , które się tu wypowiadają -wierz mi , sporo je kosztuje taka
              > decyzja .
              > Myslę o zdradzie od ponad roku, pan , z którym mieszkam nie ma takich
              potrzeb,
              > rozumiemy się jako tako , odejście z róznych względów nie wchodzi w grę.Sex
              > raz na miesiąc - sama rozumiesz .....

              Co mam rozumieć? W związku się ludzie docierają. Na początku naszego małżeństwa
              szaleliśmy w łóżku kilka razy w tygodniu, a teraz wystarczy nam kilka razy w
              miesiącu. Ważne, żeby nie było między kobietą i mężczyzną w tych potrzebach
              dysproporcji. Jeśli się komuś nie daje szansy, to wybacz.
              • Gość: el Re: O czym wy w ogóle piszecie?! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 18:15
                > Na początku naszego małżeństwa
                > szaleliśmy w łóżku kilka razy w tygodniu, a teraz wystarczy nam kilka razy w
                > miesiącu.

                wow, to faktycznie erotyczni martonczycy z was! jak mozna NA POCZATKU
                MALZENSTWA kochac sie tylko kilka razy w tygodniu??? Teraz juz chyba widze,
                dlaczego nie mozesz nas zrozumiec: nawet nie dlatego, ze jestes stara, bo to
                oczywiste, ze w Twoim wieku ma sie mniejsza "ochote", ale Ty chyba nigdy nie
                malas duzych potrzeb seksualnych i nie rozumiesz, jak mozna je miec...
        • Gość: rozbita Do tzw. pajdeczki IP: *.il.waw.pl / 10.0.0.* 27.08.03, 14:54
          Popieram el.....i nikogo nie oceniam tak jak ty. Ja spalam ze swoim mezem
          przed slubem i wiem jaki jest w lozku, ma wyobraznie i duzo mi daje ......ale
          narastajace problemy w zwiazku w pewnym momencie spowodowaly, ze kochalismy
          sie bo tak trzeba.....no i bedzie przyjemnie a potem obydwoje z niby usmiechem
          zasypialismy obok siebie. Nie zawsze jest super w lozku i w zyciu a czasami ta
          trzecia osoba pomoze w skierowaniu na wlasciwe tory. Mi pozwolilo to zrozumiec
          czego chce w zwiazku a meza zmusilo do zmiany swojej postawy wobec mnie. Jemu
          sie wydawalo, ze jest "the best" w lozku no i daje mi w zwiazku to czego
          potrzebuje. Faceci sa czasami zbyt egoistyczni. Mi zdrada wydawala sie czyms
          niemozliwym ale nie bede tego zalowac.
          pozdrawiam rozbita
    • Gość: niezly kasek on 25 Re: Mam ochote na zdrade IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.08.03, 14:57
      tak nie zastanawiaj sie jak jestes mila to ja jestem za jakis kontaktem
      Pozdrawiam
      • Gość: Babik Re: Mam ochote na zdrade IP: *.centrala.kbsa / 10.3.21.* 27.08.03, 15:12
        A mnie nie chodzi o to by zdradzać , dużo bardziej brakuje mi flirtu , takiego
        delikatnego preludium do może czegoś większego. Własnie ta nieprzewidywalna
        reakcja dziewczyny i to czy będzie pozytywna, najbardziej mnie pociagała.

        Niestety tu poczucie humoru mojej żony się kończy i zabiera mnie z imprezy do
        domu buuuuuuuu :)))))
        • pajdeczka Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 15:15
          Gość portalu: Babik napisał(a):

          > A mnie nie chodzi o to by zdradzać , dużo bardziej brakuje mi flirtu ,
          takiego
          > delikatnego preludium do może czegoś większego. Własnie ta nieprzewidywalna
          > reakcja dziewczyny i to czy będzie pozytywna, najbardziej mnie pociagała.
          >
          > Niestety tu poczucie humoru mojej żony się kończy i zabiera mnie z imprezy do
          > domu buuuuuuuu :)))))

          Ja też lubię flirtować, w granicach przyzwoitości. Tylko sztywniacy i ponuracy
          chyba tego nie lubią.
    • Gość: facet Re: Mam ochote na zdrade IP: *.dip.t-dialin.net 27.08.03, 15:05
      Ja też bardzo lubię seks. Mieliśmy na tym tle z żoną nieporozumienia, bo ona
      akurat seks też lubi, ale po pierwsze rzadziej, a po wtóre bez ekscesów.
      Niemniej jednak nie uważałem za stosowne dokonania zdrady. Krótko mówiąc,
      jeśli jesteśmy małżeństwem, godzimy się z tym, że bierzemy partnerów takich
      jakimi są. Może to staroświeckie, ale tak myślę.
      Zdrada przynieść może tylko nieszczęście. Wiem coś o tym.
      Będziesz musiała żyć z tą świadomością, a mąż jak się dowie, powstanie wielka
      rana, którą trudno będzie zaleczyć. Wasze życie zamieni się w piekło. Ty zaś
      możesz wracać pamięcią do skoku na bok i myśleć o następnym.
      Myślę, że powinnaś otwarcie porozmawiać z mężem na ten temat. Tylko jasne
      postawienie sprawy(faceci tego oczekują!) może przynieść efekt.
      Powiedz szczerze, że znasz wiele związków, które rozpadły się z takich
      powodów, często z przypadku, a nie tak, że osoby tego chciały.
      Wtedy jest już niejednokrotnie za pózno.
      Pomyśl jak może się czuć Twój mąż wiedząc, że robiłaś to z innym.
      Dla facetów zdrada fizyczna jest czymś najgorszym co może ich spotkać.
      Możesz w ten sposób tylko stracić wartościowego człowieka, a co zyskasz ?
      Jedno lub kilku razowe zadowolenie z seksu?
      Pomyśl o tym poważnie, bo małżeństwo to sztuka komromisów, ale mądrych i w
      granicach nie robienia ran, które trudno będzie zasypać.
      • pajdeczka Tylko, że on nie jest jej mężem.... 27.08.03, 15:08
        ...i dlatego jej się wydaje, ze wolno jej więcej.

        Gość portalu: facet napisał(a):

        > Ja też bardzo lubię seks. Mieliśmy na tym tle z żoną nieporozumienia, bo ona
        > akurat seks też lubi, ale po pierwsze rzadziej, a po wtóre bez ekscesów.
        > Niemniej jednak nie uważałem za stosowne dokonania zdrady. Krótko mówiąc,
        > jeśli jesteśmy małżeństwem, godzimy się z tym, że bierzemy partnerów takich
        > jakimi są. Może to staroświeckie, ale tak myślę.
        > Zdrada przynieść może tylko nieszczęście. Wiem coś o tym.
        > Będziesz musiała żyć z tą świadomością, a mąż jak się dowie, powstanie wielka
        > rana, którą trudno będzie zaleczyć. Wasze życie zamieni się w piekło. Ty zaś
        > możesz wracać pamięcią do skoku na bok i myśleć o następnym.
        > Myślę, że powinnaś otwarcie porozmawiać z mężem na ten temat. Tylko jasne
        > postawienie sprawy(faceci tego oczekują!) może przynieść efekt.
        > Powiedz szczerze, że znasz wiele związków, które rozpadły się z takich
        > powodów, często z przypadku, a nie tak, że osoby tego chciały.
        > Wtedy jest już niejednokrotnie za pózno.
        > Pomyśl jak może się czuć Twój mąż wiedząc, że robiłaś to z innym.
        > Dla facetów zdrada fizyczna jest czymś najgorszym co może ich spotkać.
        > Możesz w ten sposób tylko stracić wartościowego człowieka, a co zyskasz ?
        > Jedno lub kilku razowe zadowolenie z seksu?
        > Pomyśl o tym poważnie, bo małżeństwo to sztuka komromisów, ale mądrych i w
        > granicach nie robienia ran, które trudno będzie zasypać.
        • blankaaa Re: Tylko, że on nie jest jej mężem.... 27.08.03, 15:23
          i dlatego mam jeszcze wyjscie !
          ty juz nie masz i chyba bardzo sie meczysz skoro tak tu walczysz przeciw
          kobiecym pragnieniom osiagania zadowolenia seksualnego i w ogole w zyciu.
          • pajdeczka Re: Tylko, że on nie jest jej mężem.... 27.08.03, 15:31
            blankaaa napisała:

            > i dlatego mam jeszcze wyjscie !
            > ty juz nie masz i chyba bardzo sie meczysz skoro tak tu walczysz przeciw
            > kobiecym pragnieniom osiagania zadowolenia seksualnego i w ogole w zyciu.

            Tobie ten seks padł już chyba na zwoje mózgowe. Ja przeciwko niczemu i nikomu
            tutaj nie walczę tylko sobie spokojnie odpowiadam na posty, bo mam akurat w
            pracy czas. I nie szukam żadnego wyjścia. Czytaj dokładnie moje posty, a nie
            będziesz traciła czasu na wypisaywanie takich pierdół.
            • blankaaa Re: Tylko, że on nie jest jej mężem.... 27.08.03, 15:36
              tobie sie wydaje ze spokojnie odpowiadasz?
              kto cie poprze i powie ze sie nie czepiasz?
        • Gość: Babik Re: Tylko, że on nie jest jej mężem.... IP: *.centrala.kbsa / 10.3.21.* 27.08.03, 15:24
          Dajcie spokój , na pewno każde z Was miało kiedyś ochotę na skok w bok ,
          przecież to naturalne. Wszystko zależy od tego czy się to zrobi czy nie.
          Średnio myślę o tym ze trzy razy dziennie co by tu bzyknąć :)))) Ale jak mawia
          mój bliski przyjaciel "człowiek nie może być całe życie niewolnikiem chuja".
          Przepraszam za wulgaryzmy , ale to cytat. I myślę , że oddaje sens tego co
          chciałem powiedzieć. Wystarczy wygrać tylko z samym sobą. Niektórzy nie potrafią
          i tyle.
          • pajdeczka Re: Tylko, że on nie jest jej mężem.... 27.08.03, 15:34
            Gość portalu: Babik napisał(a):

            > Dajcie spokój , na pewno każde z Was miało kiedyś ochotę na skok w bok ,
            > przecież to naturalne.

            Niestety, ja zawsze działałam wbre naturze:))))

            Wszystko zależy od tego czy się to zrobi czy nie.
            > Średnio myślę o tym ze trzy razy dziennie co by tu bzyknąć :))))

            Ależ proszę cię uprzejmie! Bzykaj sobie "coś" do woli, na pewno nikomu tym
            krzywdy nie wyrządzisz. No, chyba że będzie to mała muszka.

            Ale jak mawia > mój bliski przyjaciel "człowiek nie może być całe życie
            niewolnikiem chuja".

            No tak. Pozdrów przyjaciela i przyjaciela przyjaciela:))))
            • Gość: Babik Re: Tylko, że on nie jest jej mężem.... IP: *.centrala.kbsa / 10.3.21.* 27.08.03, 15:38
              Nie wierzę , że nigdy nie miałaś fantazji na temat tego , że ty i inny
              facet ..... . Tu chodzi o to , żeby oddzielić świat wyimaginowany od
              rzeczywistego. A poza tym faceci od babeczek lekko się różnią , więc na temat
              waszej psyche i libido wypowiadać się nie będę.
              Pozdrawiam
    • ha-jo Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 15:21
      blankaaa napisała:

      > Mam ochote na zdrade, tylko seks, nic wiecej.
      > Seks w moim obecnym zwiazku (3 lata stazu) mnie nie satysfakcjonuje- on mnie
      > nie podnieca, jestem szczerze mowiac bardziej biorca niż dawca, nie mogę się
      > przelamac, bo już nie czuje do niego fizycznego pociagu , nie jest już dla
      > mnie obiektem seksualnego pozadania wiec jak tu piescic, dawac przyjemnosc
      > jak nie ma tego dreszczyka emocji, podniecenia?
      > Kiedys było inaczej, teraz nie umiem się postarac... A dostaje mnostwo
      > czulosci od niego, ale ja potrzebuje po prostu seksu, nieprzewidywalnego,
      > namietnego, goracego, swiezego seksu.
      > Wiem wiem, krotko mowiac można powiedziec ze jestem niewyzyta,
      > niezaspokojona, ale to dlatego ze to pragnienie narasta we mnie już
      > dlugo ...
      > Po prostu jestesmy ze soba bo tak nam wygodnie, 3 lata minely i tak jakos
      się
      > toczy.
      > Nie bardzo wyobrazam sobie rozstanie, dlatego skok w bok na seks wydaje się
      > kuszacy.
      > Może gdy osiagne wreszcie zaspokojenie seksualne, to jakos się odblokuje,
      cos
      > we mnie peknie w jedna lub druga strone – czyli albo z nim bedzie lepiej
      >
      > albo bez niego ... teraz nie umiem podjac takiej decyzji – odejsc czy się
      >
      > starac naprawiac.
      > Czy to dobra droga? Czy warto się skusic? Może przekonam się, ze wcale nie
      > jest mi lepiej z innym ? może to mi pomoze? Może zdecyduje się zeby odejsc?
      > Byliście w takiej sytuacji? co radzicie? Co się stalo jak zrobiliscie skok w
      > bok?

      nie wygladasz na panienke, ktora mialaby silna wole, i umiala sobie poradzic z
      wlasna sfera seksualna.dlatego zostajac z facetem niestety najprawdopodobniej
      zaczniesz "uciskac" owa sfere, i wierz mi, ciezko ci bedzie odnalesc szczescie.
      dlatego zerznij sobie innego faceta, moze nawet nie raz .dzieki temu
      dorosniesz.i pozniej albo wrocisz z wdziecznoscia do swojego faceta, i
      rozpoczniesz wszystko od nowa, albo mu podziekujesz za te 3 lata, i z nim
      zerwiesz.ale jesli po tym danym sobie czasie proby zostaniesz z nim, a wciaz
      bedziesz sie pieprzyla na boku z innym, albo nawet dalej o tym bedziesz
      marzyc...to bedziezs juz tylko jedna wielka beznadzieja, ktora truje zycie
      innemu.

      i do el, czy jak jej tam:
      jesli satysfakcjonuje cie ostry seks, a nie schematyczna "milosc" pogodnego
      grzecznego szanujacego kobiety mezczyzne (bledny stereotym), to sama go
      zerznij, i to tak, zeby az wiory lecialy...zamiast grac role deski do obrobki
      w tartaku.moze sie obudzi...i nie mysl, ze to kobiecie nie wypada, bo jestes
      dama.dama to ty badz na salonach, w lozku spokojnie mozesz byc dziwka.

      pozdrawiam

      hajo
      • pajdeczka Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 15:37
        ha-jo napisał:
        .
        i nie mysl, ze to kobiecie nie wypada, bo jestes > dama.dama to ty badz na
        salonach, w lozku spokojnie mozesz byc dziwka.
        >

        Ale niektórym się myli i na salonach zachowują się jak dziwki (net np. to taki
        salon), a w łóżku jak damy. Ech!
        • ha-jo Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 17:08
          pajdeczka napisała:


          > Ale niektórym się myli i na salonach zachowują się jak dziwki (net np. to
          taki
          > salon), a w łóżku jak damy. Ech!


          a pozniej zakladaja watki, ze mezczyzni traca ochote, albo chodza do burdelu.



      • Gość: el Re: Mam ochote na zdrade IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 19:25
        ha-jo napisał:
        > i do el, czy jak jej tam:
        > jesli satysfakcjonuje cie ostry seks, a nie schematyczna "milosc" pogodnego
        > grzecznego szanujacego kobiety mezczyzne (bledny stereotym), to sama go
        > zerznij, i to tak, zeby az wiory lecialy...zamiast grac role deski do
        obrobki
        > w tartaku.moze sie obudzi...i nie mysl, ze to kobiecie nie wypada, bo jestes
        > dama.dama to ty badz na salonach, w lozku spokojnie mozesz byc dziwka.

        Nie zrozumiales. Probowalam. Wiesz, co uslyszalam? "przestan sie wyglupiac".
        Powiedzmy, ze po razie sie nie zniechecilam, ale to sie zdarzylo kilkakrotnie,
        teksty i zachowania tego typu. No wiec...?
    • kasia.lomanczyk Re: Mam ochote na zdrade 27.08.03, 19:09
      Podsumowujac moje podejscie do sprawy:
      Droga Blanko, widze ze podzielilas tutaj kobiety na 2 kategorie. Te gorace,
      ktore maja potrzeby seksualne i zdradzaja, i te swiatobliwe, ktore potrzeb
      seksualnych nie maja, wiec nie zdradzaja. Jakie to proste.
      Nie wzielas jednak pod uwage jednego: ze sa kobiety, ktore jakkolwiek maja
      spory temperament seksualny i lubia seks, to jednak nie zdradzaja i zdrady nie
      popieraja. Nie dlatego, ze fantazjowanie im sie nie zdarza, ale dlatego, ze
      wazne dla nich jest pojecie tak staroswieckie jak HONOR i UCZCIWOSC. Owszem,
      lubimy niezle bzykanko, ale nie zdradzimy partnera, poniewaz nie
      potrafilybysmy go oklamywac, sciemniac, krecic i kombinowac.
      Mam wrazenie, ze szukasz tutaj usprawiedliwienia dla siebie. Znalazlo sie pare
      osob, ktore Cie poparly, ale chyba wiecej takich, ktore potepily, co Cie chyba
      bardzo uwiera, musialas nam zatem nawymyslac od swiatobliwych-niejebliwych.
      Tak jakbys zazdroscila, ze ktos moze czuc sie spelniony w zwiazku i nie szukac
      wrazen poza nim. Znam takie kobiety z wlasnego zycia.
      Blanko, moim zdaniem jesli masz problemy, to albo sprobuj nie isc na latwizne
      i nie zdradzac (uwierz mi, na jednej zdradzie sie nie skonczy) tylko rozwiazac
      klopoty razem ze swoim partnerem, albo - jesli nie uda sie ich rozwiazac - po
      prostu spojrz prawdzie w twarz: nie pasujecie do siebie i powinnac poszukac
      kogos innego, najpierw jednak zakonczywszy obecny zwiazek. Na pewno latwiej
      jest zdradzac, zwlaszcza ze chetnych wokol dostatek. Jednak to, ze ktos Cie
      poprze, a ktos inny robi to samo, nie zagluszy Twoich wyrzutow sumienia. I tak
      juz duzo tego syfu na swiecie - zdrady, oszustwa itp. Po co robic go wiecej?
      Jakkolwiek bys to nazwala, romans, zdrada, puszczenie sie - to po prostu JEST
      zalosne. Nawet nie dlatego, ze z Twojej dziurki korzysta ktos inny, lecz
      dlatego, ze wiaze sie to nieuchronnie z kreceniem, kombinowaniem i robieniem z
      geby cholewy. Ja osobiscie pogardzam klamstwem, dlatego tez pogardzam zdrada.
      • zly_kwiat Re: Mam ochote na zdrade 28.08.03, 08:20
        kasia.lomanczyk napisała:

        > Podsumowujac moje podejscie do sprawy:
        > Droga Blanko, widze ze podzielilas tutaj kobiety na 2 kategorie. Te gorace,
        > ktore maja potrzeby seksualne i zdradzaja, i te swiatobliwe, ktore potrzeb
        > seksualnych nie maja, wiec nie zdradzaja. Jakie to proste.
        > Nie wzielas jednak pod uwage jednego: ze sa kobiety, ktore jakkolwiek maja
        > spory temperament seksualny i lubia seks, to jednak nie zdradzaja i zdrady
        nie
        > popieraja. Nie dlatego, ze fantazjowanie im sie nie zdarza, ale dlatego, ze
        > wazne dla nich jest pojecie tak staroswieckie jak HONOR i UCZCIWOSC. Owszem,
        > lubimy niezle bzykanko, ale nie zdradzimy partnera, poniewaz nie
        > potrafilybysmy go oklamywac, sciemniac, krecic i kombinowac.
        > Mam wrazenie, ze szukasz tutaj usprawiedliwienia dla siebie. Znalazlo sie
        pare
        > osob, ktore Cie poparly, ale chyba wiecej takich, ktore potepily, co Cie
        chyba
        > bardzo uwiera, musialas nam zatem nawymyslac od swiatobliwych-niejebliwych.
        > Tak jakbys zazdroscila, ze ktos moze czuc sie spelniony w zwiazku i nie
        szukac
        > wrazen poza nim. Znam takie kobiety z wlasnego zycia.
        > Blanko, moim zdaniem jesli masz problemy, to albo sprobuj nie isc na latwizne
        > i nie zdradzac (uwierz mi, na jednej zdradzie sie nie skonczy) tylko
        rozwiazac
        > klopoty razem ze swoim partnerem, albo - jesli nie uda sie ich rozwiazac - po
        > prostu spojrz prawdzie w twarz: nie pasujecie do siebie i powinnac poszukac
        > kogos innego, najpierw jednak zakonczywszy obecny zwiazek. Na pewno latwiej
        > jest zdradzac, zwlaszcza ze chetnych wokol dostatek. Jednak to, ze ktos Cie
        > poprze, a ktos inny robi to samo, nie zagluszy Twoich wyrzutow sumienia. I
        tak
        > juz duzo tego syfu na swiecie - zdrady, oszustwa itp. Po co robic go wiecej?
        > Jakkolwiek bys to nazwala, romans, zdrada, puszczenie sie - to po prostu JEST
        > zalosne. Nawet nie dlatego, ze z Twojej dziurki korzysta ktos inny, lecz
        > dlatego, ze wiaze sie to nieuchronnie z kreceniem, kombinowaniem i robieniem
        z
        > geby cholewy. Ja osobiscie pogardzam klamstwem, dlatego tez pogardzam zdrada.


        dopoki na swojej drodze nie spotkasz mnie
        wtedy twoje kolana same pojda na bok
        to odruch bezwarunkowy :)

        • soczewica Re: Mam ochote na zdrade 28.08.03, 10:10
          zly_kwiat napisał:


          > wtedy twoje kolana same pojda na bok
          > to odruch bezwarunkowy :)

          żeby cię ominąć jak rozumiem? inaczej poszłyby "na boki"
          • Gość: camina Re: Mam ochote na zdrade IP: *.dolsat.pl 28.08.03, 10:36
            Należę do tych kobiet, które w tej dyskusji na pewno spotkają się z
            potępieniem. Zdradziłam, choć tego nie planowałam i nie myślałam o tym. Po
            prostu kłopoty w związku sprawiły, że nie czułam się zaspokojona fizycznie i
            psychicznie. Moje potrzeby zaspokoił inny - to był krótki, goracy romans,
            którego nie żałowałam i nie żałuję mimo że przez niego mój chłopak odszedł.
            Rozstaliśmy się ale po pewnym czasie wróciliśmy do siebie, a ten romans tak
            naprawdę pomógł i mi i jemu spojrzeć z boku na nasz związek, potrzeby, nasze
            wady i zalety. Teraz jest lepiej, jesteśmy szczęśliwi.
            Nie namawiam do zdrady, ale nie potrafię jej tak potępić jak inni tutaj. dla
            mnie była ona lekarstwem, dla ciebie może być definitywnym końcem związku.
    • Gość: minerva Amor Latino miał rację... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.03, 13:04
      Sama widzisz, Blanko, ile ludzi, tyle opinii... i tak zdecydujesz sama.
      A jeśli będzie na TAK, to na pewno lepiej, że przed niż po ślubie.
      • amor_latino obawiam sie, ze niestety nie 28.08.03, 15:35
        dyskusja byla momentami ciekawa, a niektore wypowiedzi bardzo dojrzale i
        przemyslane, bez latwych porad w stylu "rzuc go, masz prawo do szczescia"
        albo "walcz o ten zwiazek". okazuje sie, ze to powazny problem dla wielu
        kobiet. szkoda, ze zaden facet sie nie wypowiedzial, jako, ze podobne
        niedopasowanie potencjalow przeszkadza takze facetom, ktorych ozieble partnerki
        (poza tym idealne) sa zrodlem powaznych frustracji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka