blankaaa
26.08.03, 11:36
Mam ochote na zdrade, tylko seks, nic wiecej.
Seks w moim obecnym zwiazku (3 lata stazu) mnie nie satysfakcjonuje- on mnie
nie podnieca, jestem szczerze mowiac bardziej biorca niż dawca, nie mogę się
przelamac, bo już nie czuje do niego fizycznego pociagu , nie jest już dla
mnie obiektem seksualnego pozadania wiec jak tu piescic, dawac przyjemnosc
jak nie ma tego dreszczyka emocji, podniecenia?
Kiedys było inaczej, teraz nie umiem się postarac... A dostaje mnostwo
czulosci od niego, ale ja potrzebuje po prostu seksu, nieprzewidywalnego,
namietnego, goracego, swiezego seksu.
Wiem wiem, krotko mowiac można powiedziec ze jestem niewyzyta,
niezaspokojona, ale to dlatego ze to pragnienie narasta we mnie już
dlugo ...
Po prostu jestesmy ze soba bo tak nam wygodnie, 3 lata minely i tak jakos się
toczy.
Nie bardzo wyobrazam sobie rozstanie, dlatego skok w bok na seks wydaje się
kuszacy.
Może gdy osiagne wreszcie zaspokojenie seksualne, to jakos się odblokuje, cos
we mnie peknie w jedna lub druga strone – czyli albo z nim bedzie lepiej
albo bez niego ... teraz nie umiem podjac takiej decyzji – odejsc czy się
starac naprawiac.
Czy to dobra droga? Czy warto się skusic? Może przekonam się, ze wcale nie
jest mi lepiej z innym ? może to mi pomoze? Może zdecyduje się zeby odejsc?
Byliście w takiej sytuacji? co radzicie? Co się stalo jak zrobiliscie skok w
bok?