01.03.08, 14:39
Witam!

Jak postąpiły byście gdyby rodzina narzeczonego oznajmiła Wam, że albo intercyza albo nici ze ślubu.

Obserwuj wątek
    • cloclo80 Re: Intercyza 01.03.08, 14:44
      Wszystko zależy od zawartych tam warunków.
      I dobrze skonsultować się z adwokatem, bo intercyza wcale nie musi być spisana
      wg. wzoru "to je moje, to je twoje".
    • lacido Re: Intercyza 01.03.08, 14:46
      a to z rodziną bierzesz ślub?
      • kamyk-zielony Re: Intercyza 01.03.08, 15:17
        Nie jestem przeciwnikiem intercyz, natomiast gdyby sprawę postawiono w sposób jaki opisujesz to chyba nici ze ślubu.
        • lacido Re: Intercyza 01.03.08, 15:20
          ewentualnie uświadomić rodzinkę że ma g..o do gadania :)
    • burza4 Re: Intercyza 01.03.08, 15:20
      powiedziałabym że to nie ich zakichany interes... to nie rodzina
      bierze z tobą ślub a narzeczony.

      co przed ślubem, co otrzymane od rodziny - i tak nalezy do majątku
      odrębnego, nie widzę powodu, żeby ktoś mi narzucał, czyje ma być to
      czego się wspólnie dorobimy w trakcie małżeństwa.
      • camel_3d Re: Intercyza 03.03.08, 16:36
        > powiedziałabym że to nie ich zakichany interes... to nie rodzina
        > bierze z tobą ślub a narzeczony.

        mylisz sie, biarc slub wkraczasz do rodziny.
        • kamelia04.08.2007 Re: Intercyza 03.03.08, 16:49
          camel_3d napisał:

          > biarc slub wkraczasz do rodziny.

          A do której, ja do jego, czy on do mojej?

          Mylisz sie, biorąc slub zaklada sie nowa, własną, rodzine.
          • tezromantyczka Re: Intercyza 04.03.08, 16:58

            Zakłada się nową rodzinę - owszem. Od "starych" rodzin się jednak
            nie odcina.
    • skorpionica11 Re: Intercyza 01.03.08, 16:38
      krzyczaca_szeptem napisała:

      > Witam!
      >
      > Jak postąpiły byście gdyby rodzina narzeczonego oznajmiła Wam, że
      albo intercyz
      > a albo nici ze ślubu.
      >
      ja jestem za intercyza ;)i jak bedzie potrzeba to napewno ja zpisze
      w przyszlosci
      a za slubem nie bo to tylko papierek ,ktory pozwala na jakies ulgi
      przy wypelnianiu pita


      • camel_3d Re: Intercyza 03.03.08, 16:38
        > a za slubem nie bo to tylko papierek ,ktory pozwala na jakies ulgi
        > przy wypelnianiu pita


        malo wiesz.
    • artjoasia Re: Intercyza 01.03.08, 17:36
      No jak to RODZINA?!? A narzeczony co, zaniemówił? W końcu to JEGO rodzina - i
      tak po prostu pozwala im się wtrącać?
      Ja bym chyba takiego narzeczonego zamieniła na inny model...
      • krzyczaca_szeptem Re: Intercyza 01.03.08, 19:04
        "a za slubem nie bo to tylko papierek ,ktory pozwala na jakies ulgi
        przy wypelnianiu pita"

        Nieprawda, pozostając w konkubinacie przy rozstaniu nie możesz skorzystać z ochrony jaka daje prawo małżonkom... nie będzie łączyć Was wspólność majątkowa, a jedynie współwłasność kilku rzeczy... sprawa podziału udzialów bedzie utrudniona...

        Ale rozwijając wątek wygląda to tak, że w drodze darowizny ze strony jego rodziców dostaniemy mieszkanie, to jest ich krwawica, chca by syn po rozwodzie nie został bez 4 kątów na które oni ciężko pracowali, tylko, że nawet bez intercyzy to co dostał przed ślubem i po nim, a w szczególny sposób zostało nabyte (darowizna; spadek) po rozwodzie pozostanie jego, tylko oni nie są w stanie tego pojąć, chcą się zabezpieczyć i już... Dla mnie zaufanie jest więcej warte... oczywiście byłabym za intercyza gdyby była wskazana np. jedno z nas prowadziłoby działalność gospodarczą... w razie krachu, majątek osobisty jednego z małżonków pozostaje nietknięty... łatwiej jest zarządzać firmą itd. ale nie kiedy jesteśmy szarakami, pracującymi na etacie w budżetówce... Rozpętałam dyskusję - ale oni razem z ojcem już tacy są uparci.
        Mój narzeczony twierdzi, że ojciec ma prawo tego żądać bo to on zarobił na to mieszkanie itd. a przez wdzięczność za to powinniśmy postąpić tak jak on chce w tej jedynej kwestii, zostałam odpowiednio wcześniej uprzedzona żeby "później nie było zdziwienia" starali się trzeba im przyznać przepchnąć swoje racje lojalnie. Ale nie spodobało mi się to. Wykręcając się od intercyzy to zupełnie tak jakbym leciała na kasę a wszyscy mają świadomośc tego, ze ak nie jest. Obawa istnieje co do rozpadu związku, wtedy -bywa- ludzie wydrapują sobie oczy nawet o ręczniki... rozumiem ich i dla swiętego spokoju mogłabym to podpisać, ale ubodło mnie to nieziemsko i to jest świetny powód do kłótni.
        • cloclo80 Re: Intercyza 01.03.08, 19:27
          Wyasygnować złotych 100 (powinno wystarczyć) i zaprowadzić rodzinę męża do
          adwokata niech im wytłumaczy, że mieszkanie twojego faceta jest nietykalne i w
          tym celu intercyzy pisać nie trzeba.
          Z drugiej strony proponowałbym sprawdzić czy nie można wykorzystać sprawy
          intercyzy do wydarcia im mieszkania. Na razie to są tylko obiecanki, ale może
          warto rozważyć sprawę, że intercyza OK, ale dopiero jak mieszkanie zostanie
          przepisane i zapis trafi do księgi wieczystej. Ponadto intercyza zabezpieczyła
          by cię przed obdzieraniem cię z pieniędzy, nie ma gorszej sytuacji jak facet
          przechwyci kontrole nad waszą wspólną kasą. Nie zgadzaj się na to.
        • tezromantyczka Re: Intercyza 04.03.08, 17:06

          Twoi teściowie mogą przekazać synowi mieszkanie przed Waszym ślubem.
          Majątek zdobyty przed ślubem nie podlega podziałowi w razie rozwodu.
    • enith Re: Intercyza 01.03.08, 17:38
      Od kiedy to rodzina narzeczonego uprawniona jest do stawiania takich żądań? A narzeczony co? Potulny baranek, który nie ma nic do powiedzenia? Rodzina se może oznajmiać co im się żywnie podoba, decyzję powinni podjąć przyszli małżonkowie, a rodzina niech się nie wpierdziela chamsko z takimi żądaniami.
    • listekklonu Re: Intercyza 01.03.08, 18:33
      Postawiona przed takim wyborem (jeśli rodzina działa za zgodą narzeczonego),
      zwiewałabym gdzie pieprz rośnie.
      Ale ogólnie intercyza to dobra rzecz.
    • mijo81 Re: Intercyza 01.03.08, 19:05
      Ja nie rozumiem ludzi którzy tak łatwo pozwalają rodzince na
      kierowanie ich życiem. No ale nie wszyscy chyba są na tyle dorośli
      żeby kierować swoim życiem
    • ansag Re: Intercyza 01.03.08, 19:16
      Rodzina? Jeśli za mojego faceta w takich sprawach miałaby decydować rodzina, to
      powiedziałabym mu PAPA.
      • krzyczaca_szeptem Re: Intercyza 01.03.08, 19:18
        Jasne, może kiedyś też trafisz na konfliktową kwestię w swoim związku a wtedy powiedz po prostu PAPA świetne rozwiązanie.
        • mijo81 Re: Intercyza 01.03.08, 19:30
          Konfliktowa kwestia w związku??? To rodzina narzeczonego jest w
          waszym związku???
          • krzyczaca_szeptem Re: Intercyza 01.03.08, 19:46
            Nie- za to my wchodzimy do rodziny. I nie do końca zrozumiałeś o co chodzi. Konflikt w zwiazku polega na tym, że moj narzeczony pomysł rodziny w pełni akceptuje. Nie przejęłabym się gdyby ktoś go nakłaniał bezskutecznie, wyśmiałabym tą sytuację i tyle, chodzi o to, że autorem pomysłu on nie jest, ale go w pełni akceptuje i podpisuje się pod nim obiema rękami...
            • kamyk-zielony Re: Intercyza 02.03.08, 07:24
              Wiesz co, jeśli chodzi o tę jedną sprawę, jeśli to jest przyczynkiem waśni, awantur itp. to zgódź się. Starsze osoby mają swój świat i swoje o nim pojęcie, żaden prawnik im nie przetłumaczy, że mieszkanie już syna będzie na wieki wieków amen, niezależnie od losów jego przyszłego małżeństwa. Życie to sztuka kompromisów, choć przyznam, że gorzką pigułkę zaserwowali Ci na początek.
            • kamelia04.08.2007 Re: Intercyza 03.03.08, 15:34
              krzyczaca_szeptem napisała:

              > Nie- za to my wchodzimy do rodziny.

              do której rodziny wchodzicie jesli mozna wiedzieć?
              Wiekszych głupot nie czytalam, kobieto, to wy zakladacie nową
              rodzinę.

              Poza tym jakim prawem rodzice wybieraja wam ustrój majatkowy
              małżenstwa.
              A twój facet, jesli sie godzi na reczne sterowanie przez swoich
              starych, to jest (__.__)ą wołową, a nie facetem.
        • kamelia04.08.2007 Re: Intercyza 03.03.08, 15:53
          krzyczaca_szeptem napisała:

          Jasne, może kiedyś też trafisz na konfliktową kwestię w swoim
          związku a wtedy powiedz po prostu PAPA świetne rozwiązanie.

          Tak, jest to rozwiazanie, jesli nie mozna znaleźc rozwiazania w
          istotnych kwestiach, to ludzie sie po prostu rozstają. Jak sie nie
          mozna dogadac, to sie odchodzi. Chyba to nie jest takie trudne do
          zrozumienia.


          Kobieto, slepa jesteś, ty chyba nie widzisz powagi problemu, to nie
          jest spor o to czy dzisiaj na kolacje bedziemny jeśc schabowego czy
          mielonego.
          Jak chceie cos zbudowac wspólnie, jesli facet (i jego rodzina, która
          znaczy dla niego wiecej niz ty) nie ma zaufania, mysli, ze chcesz go
          wykorzystac, kase wyciągnac. Przy takim układzie nie mozna niczego
          się dorobic wspolnie, bo i wspolnoty nie ma.
          Bedziecie w tym mieszkaniu siedziec do konca zycia, nieremontowanym
          przez całe lata, bo jemu nie bedzie przeszkadzało i nie bedzie
          chciał niczego ulepszac, ty tez nie bedziesz chciała, bo niby
          dlaczego masz placic za remot czegos co nie jest twoje z twojego
          majatku.
          • justysialek Re: Intercyza 03.03.08, 16:57
            I co? Ma jej oddać połowę swojego mieszkania, żeby jej się chciało w
            nim sprzątać czy remontować? Bzdura!
            Majątek to majątek. Jego mieszkanie - jego wola i ma do niej prawo.
            Ma prawo żądać intercyzy (choż w tym przypadku jest to faktycznie
            niepotrzebne) i nikt tego prawa nie może kwestionować - nawet ona.
            Najwyżej może odejść. Jednak ja bym się zastanowiła, bo to
            niekoniecznie musi świadczyć i jego braku miłości, złej woli.
            Ja jestem po drugiej stronie - to ja mam mieszkanie! I co, mam
            dopisać męża do mieszkania, bo tak bardzo go kocham? Bo chcę, by
            wiedział, że mu ufam? To może od razu oddam mu cała kasę moją i
            rodziców - bo ja naprawdę go kocham!! Osobiście uważam, że miłość i
            zaufanie polega na czym innym - nie na oddawaniu swojego majątku.
            • kamelia04.08.2007 Re: Intercyza 03.03.08, 17:33
              rozmowa jest o tym, czy rodzice maja prawa domagac sie wprowadzenia
              rozdzielnosci majatkowej w małżenstwie ich syna, bo sobie
              wyimaginowali, że mieszkanie darowany ICH SYNOWI moze wpasć w łapy
              synowej.

              Ty ze swoim mieszkaniem mozesz robic co chcesz, jest przeciez twoje.
              Tak samo, jak i z kasą swoja, z kasą rodziców nie zrobisz duzo, bo
              to kasa rodziców. nie dyskutujemy tu jednak o tym.

              dwulicowa jest postawa, która polega na tym, że dają mieszkanie
              tylko synowi, ale od synowej oczekują, ze bedzie czyniła konkretne
              NAKŁADY na to mieszkanie, tak jakby była właścicielką, podczas, gdy
              jest ona tylko lokatoką.
              • justysialek Re: Intercyza 04.03.08, 16:54
                kamelia04.08.2007 napisała:

                > rozmowa jest o tym, czy rodzice maja prawa domagac sie
                wprowadzenia
                > rozdzielnosci majatkowej w małżenstwie ich syna, bo sobie
                > wyimaginowali, że mieszkanie darowany ICH SYNOWI moze wpasć w łapy
                > synowej.

                Z tego, co wyczytałam już na początku drzewka, to on sie jak
                najbardziej z rodzicami zgadza i sam chce intercyzy, więc nie jest
                to tylko i wyłącznie ich "widzimisię".


                > Ty ze swoim mieszkaniem mozesz robic co chcesz, jest przeciez
                twoje.
                > Tak samo, jak i z kasą swoja... nie dyskutujemy tu jednak o tym.

                No cóz, to jest mieszkanie tych rodziców i oni też mogą z nim zrobić
                co chcą! Wymagać od niej interzyzy nie mogą - bo to nie oni biorą z
                niż ślub - jednak on chce tej intercyzy, więc tego problemu nie mają!


                > dwulicowa jest postawa, która polega na tym, że dają mieszkanie
                > tylko synowi, ale od synowej oczekują, ze bedzie czyniła konkretne
                > NAKŁADY na to mieszkanie, tak jakby była właścicielką, podczas,
                gdy
                > jest ona tylko lokatoką.

                Niczego od niej nie wymagają. Kazali jej robić remont generalny za
                jej pieniądze? Po prostu chcą rozdzielności majątkowej - ta akurat
                byłaby pomocna przy robieniu remontu - ona mogłaby wtedy się od
                płacenia wywinąć!
                A dwulicowości tu nie widzę. Moga dawać swoją kasę, komu chcą! Nie
                chcą jej dawać, to nie muszą. Oczywiście to nie wróży bajkowo
                układających się relacji z teściami, ale cóż...
                Ja ogólnie nie jestem za rozdzielnością majątkową, oddzielnymi
                kontami itd. Wg mnie to nie małżeństwo, jeśli kasą się nie dzielą.
                Jednak nie muszą się dzielić czymś, co mieli jeszcze przed ślubem i
                dostali to od swoich rodziców.
                • kamelia04.08.2007 Re: Intercyza 04.03.08, 17:13
                  z posu wynika wyrażnie, że RODZINA narzeczonego przedstawiła taka
                  oferte (nie do odrzucenia): albo intercyza albo nici ze slubu.
                  Inicjatywa wyszła od rodziców, a synek sie potulnie z tym zgadza.
                  Podejrzewam, że gdyby rodzice nie wpadli na ten "szczwany" pomysł,
                  on sam by tego nie wymyslił. Zatem, wszystko co jest napisane do
                  momentu remontu jest odwracaniem przez ciebie kota ogonem.

                  Co do partycypowania w kosztach remonu, to burza4 napisała to tak,
                  ja sie z tym zgadzam, więc nie ma sensu sie powtarzać:
                  "po drugie - mieszkanie będzie jego, ale z czasem będzie też
                  wymagało jakichś
                  nakładów. No dobra - ktoś sugerował - w razie remontu niech on
                  wymieni okna z
                  własnej pensji. Tylko że raczej nie ma cudów - z takim wydatkiem na
                  głowie
                  będzie w międzyczasie żył z jej pensji, bo na wszystko pewnie nie
                  wystarczy. To
                  niezbyt fair, bo wartość jego majątku będzie rosła, a np. jej
                  zarobki będą
                  przejadać."


    • mrsnice Re: Intercyza 01.03.08, 19:41
      mieszkanie darowane przed ślubem nie wchodzi w skład majątku
      małżonków. Więc niech tatuś się nie obawia. A małżeństwo, to oprócz
      wielu rzeczy, też i wspólnota majątkowa. Też i wspólne finanse.
      Intercyzę może zawierac sobie taki np. Paul McCartney. Ale młodzi
      ludzie, którzy zaczynają życie? Dla mnie to pierwszy minus w
      związku.
    • baba_przelotem Re: Intercyza 02.03.08, 10:11
      Moj narzeczony -byly przed slubem powiedzial (2 mies przed) ze chce
      bym podpisala intercyze, ja oczywiscie odmowilam i teraz wytlumacze
      dlaczego. Jezeli bym podpisala intercyze po X latach malzenstwa bym
      nic nie miala, a do JEGO mieszkania bym wprowadzila swoje finanse np
      w postaci wymiany okien itd, kto by mi to pozniej zwrocil? Ja na
      Twoim miejscu nie zgodzilabym sie na to.
      • iberia.pl Re: Intercyza 03.03.08, 11:43
        baba_przelotem napisała:

        > Moj narzeczony -byly przed slubem powiedzial (2 mies przed) ze
        chce
        > bym podpisala intercyze, ja oczywiscie odmowilam i teraz
        wytlumacze
        > dlaczego. Jezeli bym podpisala intercyze po X latach malzenstwa
        bym nic nie miala,

        slyszalas o intercyzie z wyrownaniem dorobku ?
        mojafirma.infor.pl/poradniki/150,858,1,.html
    • nadinka_nadinka Re: Intercyza 02.03.08, 10:16
      Nici ze slubu. Z rodzina narzeczonego slubu nie biore. A co na to narzeczony?
      • skorpionica11 Re: Intercyza 02.03.08, 12:21
        jesli juz na samym poczatku sa jakies nie domówienia to odpuscila
        bym sobie chlopa i poszukala innego
        tego kwiatu to pol swiatu


        chyba ze bardzo zalezy ci na tym "papierku"i bialej sukni
        ale nie wróze ci przyslosci z chlopcem (bo mezczyzna on nie jest
        jesli slucha rodziny a nie siebie)
    • villemo17 Re: Intercyza 02.03.08, 14:53
      :)wiesz co? zgódz sie na intercyze, powiedz że nie masz nic przeciwko aby
      mieszkanie bylo tylko twojego narzeczonego itd ale... nie dokladasz sie do
      remontów a za czynsz płacisz tylko 1/2;) W koncu mieszkanie nie jest Twoje wiec
      nie masz zamiaru w nie inwestować;)))powodzenia i współczuje za razem...
    • modliszka24 Re: Intercyza 03.03.08, 10:56
      byla bym w szoku ale przeciez to zalezy od partnera a nie jego rodziny
    • iberia.pl Re: Intercyza 03.03.08, 11:01
      krzyczaca_szeptem napisała:

      > Witam!
      >
      > Jak postąpiły byście gdyby rodzina narzeczonego oznajmiła Wam, że
      albo intercyza albo nici ze ślubu.


      malo dorosle zachowanie to raz.
      Po drugie teraz jest szantaz o intercyze a nastepny bedzie o co?
      Ilosc dzieci?

      Po trzecie: jak to rodzina?A jakie zdanie ma ON?

      Po czwarte abstrahujac od Twojej sprawy uwazam, ze intercyza to
      dobra rzecz.
    • mala_mee Re: Intercyza 03.03.08, 11:19
      Nici ze ślubu.
    • menk.a Re: Intercyza 03.03.08, 11:51
      krzyczaca_szeptem napisała:

      > Jak postąpiły byście gdyby rodzina narzeczonego oznajmiła Wam, że
      albo intercyz
      > a albo nici ze ślubu.
      >

      Albo albo? Takie mundre? Powiedziałabym: pocałujta w (_._)ę wójta i
      ustawiła się do nich od zawietrznej.

      A narzeczony co? Ubezwłasnowolniony? Ani be , ani me?

      Ps. Nie mam nic przeciwko intercyzie. Ale pod murem nie pozwoliłabym
      się postawić.
    • kamelia04.08.2007 Re: Intercyza 03.03.08, 15:58
      tak, jak forumowiczka wyzej, bym powiedziala, żeby sie pocałowali w
      (_._)ę, lub też, niech sobie szukaja innej naiwnej dla ich zasranego
      synalka
    • ewik_75 Re: Intercyza 03.03.08, 16:08
      Tu nie chodzi o intercyzę samą w sobie. Ona nie jest tu
      najważniejsza. Sam pomysł intercyzy nie jest głupi, popieram. Na
      Twoim miejscu zastanowiłabm się jednak nad tym, jak głęboko Twój
      narzeczony pozwoli rodzinie ingerować w Wasze zycie. Żeby się nie
      okazało, że nie wyszłąś za mąż, tylko za tesciową, teścia i trzy
      ciotki.
      Już są pierwsze objawy.

      Gdyby chodziło tylko o lokal to spokojnie mogli kupić na siebie,
      zapisać w księdze wieczystej i być spokojni. MIeszkalibyście tam
      sobie, gospodarzyli po swojemu, a gdybyście się rozwiedli nie byłoby
      problemu z własnościa. Albo mu darować. Ważne, zeby wpis do KW był
      przed slubem i żadna intercyza nie byłaby już potrzebna.

      Nie tu jest problem...

      Za chwile się moze okazać, że oni będą decyzować, kiedy mają być
      dzieci, czy masz pracować, czy nie i jaki ma być podział obowiązków
      w Waszym małżeństwie.

      Pogadaj o tym ze swoim MŻ.

      A teraz mieszkacie razem? Gdzie?
      • kamelia04.08.2007 Re: Intercyza 03.03.08, 16:46
        ewik_75 napisała:

        Ważne, zeby wpis do KW był przed slubem i żadna intercyza nie byłaby
        już potrzebna.

        nie ma znaczenia kiedy by to mieszkanie by mu dali, dlatego, ze do
        majątku osobistego każdego z małżonków należą min. przedmioty
        majątkowe nabyte przez darowiznę, chyba że darczyńca inaczej
        postanowił. Jeśli nie postanowią, że ma trafic do majątku wspolnego,
        to z mocy prawa, to mieszkanie bedzie ich synalka.

        Jak tez zauwazyłas, jesli tak sraja po gaciach ze strachu, zeby ta
        harpia synowa nie sprzatnęła im tego mieszkania, mogą nie darować
        synkowi tego mieszkania, tylko poczynic na jego rzecz uzyczenie.

        Co do reszty sie w 100% zgadzam, uważam też ten sposób prowadzenia
        rozmowy przez narzeczonego, jak i jego rodziców (cyt."zeby nie było
        zdiwienia"), za prymitywny. Rozmumiem racje, ale mozna to zrobic
        inaczej, o tym, ze maja zakute łby i nie docieraja do nich przepisy
        prawne, nie wspomnę.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Intercyza 03.03.08, 16:18
      pomyślałabym, że nie wychodzę za rodzinę narzeczonego, tylko za narzeczonego. o
      rodzinie pomyślałabym, że jest napastliwa oraz wtrącająca się. o narzeczonym
      pomyślałabym - w zależności od tego, czy obstawałby za intercyzą, czy też nie,
      że jest uległy albo asertywny. uległego olałabym
    • camel_3d podpisz 03.03.08, 16:35
      tylko zalezy co tam jest napisane:)

      jezeli jst tam tekst o tym, ze wszytsko to co maz wnosci do malzenstwa w razie
      rozwodu pozostaje jego wlasnosci to jest calkiem ok.
      jezeli tekst mowi o tym, ze w razie rozwodu nie bedziesz domagac sie od niego
      alimantow na wlasne utrzymanie to jest ok.


      nikt nie ma gwarancji, ze milosc trwa wiecznie...
      zalezy co ty wnosisz do malzenstwa i zalezy co twoj luby wnosi.
      • menk.a Re: podpisz 03.03.08, 16:44
        camel_3d napisał:

        > tylko zalezy co tam jest napisane:)
        >
        > jezeli jst tam tekst o tym, ze wszytsko to co maz wnosci do
        malzenstwa w razie
        > rozwodu pozostaje jego wlasnosci to jest calkiem ok.

        Wszystko, co jest własnością przedślubem, zawsze jest własnością
        nawet po ustaniu małżeństwa, po rozwodzie.

        > jezeli tekst mowi o tym, ze w razie rozwodu nie bedziesz domagac
        sie od niego
        > alimantow na wlasne utrzymanie to jest ok.
        >

        Taki zapis jest możliwy. Aczkolwiek powinien być zapis o powodach
        rozwodu (czyli np. o orzeczeniu winy).
        >
        > nikt nie ma gwarancji, ze milosc trwa wiecznie...
        > zalezy co ty wnosisz do malzenstwa i zalezy co twoj luby wnosi.
        >

        Jak napisałam: majątek sprzed jest własnością nawet po.

        I prawda: nic nie trwa wiecznie. Prócz diamentów. Choć tutaj
        miałabym wątpliwości, bo diamenty mają swój początek, zatem jeśli
        coś ma początek musi mieć koniec. A w związku z powyższym trudno to
        nazwać wiecznością ;P To było nie na temat ofc ;D
      • kamelia04.08.2007 Re: podpisz 03.03.08, 17:03
        camel_3d napisał:

        > tylko zalezy co tam jest napisane:)
        >
        > jezeli jst tam tekst o tym, ze wszytsko to co maz wnosci do
        malzenstwa w razie
        > rozwodu pozostaje jego wlasnosci to jest calkiem ok.

        To zawsze bedzie jego własnoscia, nawet przy ustroju ustawowym, nie
        jestesmy w USA.


        > jezeli tekst mowi o tym, ze w razie rozwodu nie bedziesz domagac
        sie od niego
        > alimantow na wlasne utrzymanie to jest ok.

        srutu tutu, takie zapisy w umowie mozna potłuc o kant tyłka, bo nie
        beda miały zadnej wartosci, w sądzie i tak bedzie można zarzadac
        alimentów dla siebie, zadną umową nie można ograniczac prawa do
        żądania w przyszłości alimentów.
        "Art. 60. § 1. Małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za
        wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w
        niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego
        dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym
        usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom
        zarobkowym i majątkowym zobowiązanego.
        § 2. Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego
        rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie
        sytuacji materialnej małżonka niewinnego, sąd na żądanie małżonka
        niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest
        przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania
        usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie
        znajdował się w niedostatku.
    • burza4 Re: Intercyza 03.03.08, 18:27
      przede wszystkim - rodzina nie chroni swojego wkładu (bo i tak jest chroniony) -
      ale chce decydować co do ich późniejszego, już wspólnego dorobku. Powiedzmy
      sobie szczerze - na 90% intercyza będzie działać na jej niekorzyść, począwszy od
      tego, że to ona będzie rodzić dzieci i się nimi zajmować, co za tym idzie jej
      możliwości zarobkowe będą zawsze relatywnie mniejsze. Należałoby jeszcze ustalić
      od razu podział rachunków, nakłady które facet będzie ponosił na potencjalne
      dzieci, może jeszcze z góry określić poziom wyrównania, które powinien żonie
      wypłacać żeby skompensować jej zajmowanie się domem?
      Skoro małżeństwo ma tak wyglądać, to po co brać ślub, skoro ma się prowadzić
      życie jak sublokatorzy?

      po drugie - mieszkanie będzie jego, ale z czasem będzie też wymagało jakichś
      nakładów. No dobra - ktoś sugerował - w razie remontu niech on wymieni okna z
      własnej pensji. Tylko że raczej nie ma cudów - z takim wydatkiem na głowie
      będzie w międzyczasie żył z jej pensji, bo na wszystko pewnie nie wystarczy. To
      niezbyt fair, bo wartość jego majątku będzie rosła, a np. jej zarobki będą
      przejadać.

      jeśli narzeczony tak się upiera - to jedyną rozsądną opcją jest intercyza z
      wyrównaniem dorobków, żeby nie była pokrzywdzona.
    • elkamirabelka Re: Intercyza 03.03.08, 19:06
      no wspolczuje. bo ciezko myslec o tym, zeby nagle zmienic faceta... no a
      zdrugiej strony to przeciez nie bedziesz tego podpisywac... ja bym pewnie
      zaproponowala te intercyze z wyrownaniem dorobku, no i przesunelabym slub o
      jakis czas, tak na wszelki wypadek, zeby miec jeszcze chwile na zastanowienie...
      W ogole to ja kupilabym pewnie jakies mieszkanie, tam bym z mezem po slubie (i
      po intercyzie...;) zamieszkala, remontowalabym sobie itp, a tamto mieszkanie
      meza (a moze bardziej jego rodzicow) bym zasugerowala mezowi - wynajac...
      No ale i tak sytuacja godna wspolczucia...

    • tezromantyczka Re: Intercyza 04.03.08, 16:57

      A co na to ukochany?
      Jakie miałyby być warunki intercyzy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka