Dodaj do ulubionych

duzy problem...

04.04.08, 01:15
mam problem z wyjsciami mojego meza na tzw piwko z kolegami...
zawsze jak wychodzi to traci rachube czasu...dzisiaj tez umowilismy
sie,ze wroci o 24 i oczywiscie po 24 go nie bylo...zadzwonilam do
niego z zapytaniem gdzie jest-stwierdzil,ze idzie szukac taksowki ja
mu na to,ze o tej porze to mial byc w domu a nie szukac taksowki...i
od slowa do slowa powiedzialam mu,ze w takim razie jak ma wszystko w
dupie to moze sobie wracac na impreze i dalej dobrze sie bawic...no
i tak zrobil...
ludzilam sie ,ze mimo wszystko wroci ale niestety...jestem w 8-mym
mies ciazy i tym bardziej jestem wsciekla,ze tak sie zachowal a z
drugiej strony to ile ja mam to tolerowac...nie moze byc slowny jak
sie umawia???a z drugiej strony to jestem zla na siebie ,ze tak mu
powiedzialam i sama jestem sobie winna,ze wrocil na ta
impreze...teraz siedze i rycze i nie mam pojecia co zrobic i jak sie
zachowac...doradzcie mi cos...
Obserwuj wątek
    • 1asiazielinska Re: duzy problem... 04.04.08, 01:53
      Tez tak zawsze robie, na poczatku tak gadam bezmyslnie a potem jesli
      nie daj Boze tak sie stanie to placze..tylko ze ja potem zawsze
      robie straszna awanture, a szczegolnie ze jestes w ciazy.Ja kiedys
      tez tak zrobilam, pracowialismy razem w restauracjii, mieszkalismy w
      niej rowniez, bylam w 2 miesiacu ciazy.Wracalismy wieczorem i moj
      facet byl z kolega, ktory chcial isc pic dalej, ja na to - ze moj
      chlopak tez ma na to ochote(tak zeby sprawdzic czy jak), i
      poszli,,,, a ja zostalam, bez kluczy, z mysla ze wroci.I nocka na
      dworzu a potem w przebieralni.....ZROB MU AWANTURE...PRZECIEZ
      KOBIETA W CIAZY jest najwazniejsza -on nie mysli o dzidziusiu ktory
      czuje to co mama???Nie wybaczaj mu przez kolejne 4 dni...a niech
      chociaz pisnie ze cos mu nie pasuje.
      • ja-i-on Re: duzy problem... 04.04.08, 02:09
        masz racje...chociaz tak jak teraz siedze to ciagle mysle,ze szukam
        dziury w calym i bez sensu zrobilam ta cala afere..ale z drugiej
        strony dlaczego mam dac sie tak traktowac???? za kazdym razem sie
        wkorzalam bo sie spoznial pol godz, godzine, dwie a tym razem
        zareagowalam inaczej...ale nie spodziewalam sie,ze tak wyjdzie jak
        wyszlo...i nadal go nie ma...ani tel ani sms nic echo...ech szkoda
        gadac...nocka z glowy...
        • 1asiazielinska Re: duzy problem... 04.04.08, 02:46
          To jest nie przyjemne uczucie, kiedy Ty musisz czekac a nie ktos na
          Ciebie.Tylko NIE dobwiniaj sie prosze!!!To nie dlatego nie wrócil ze
          tak mu powiedzialas, przeciez wie ze jestes w ciazy, nie powinien
          Cie wkurzac....to byl jego wybor, ja tez tak mialam ale niema cos ie
          obwiniac, zrob mu wyjatkowa i nieznana dla niego pretensje...niech
          sie zdziwi, powiedz mu ze jest nieodpowiedzialny, jak moze narazac
          Ciebie w takim stanie...jak to pisze to przypominam sobie dokaldnie
          to samo...pamietaj duzo zalezy od Twojej reakcji - daj mu znac ze
          tak niemoze byc.
          • ja-i-on Re: duzy problem... 04.04.08, 02:54
            a jak jest teraz u Ciebie??zmienilo sie cos???
            wogole nie mam pojecia jak sie zachowac jak on wroci..nie wiem czy
            lepiej mu zrobic awanture czy wogole sie nie dzywac czy po prostu
            spokojnie powiedzic,ze sie na nim zawiodlam??? cholera nie mam
            zielonego pojecia...
      • figgin1 dziwne... 04.04.08, 06:35
        jak on mogl zostawic cie na lodzie bez klucza? jak moglas pozwolic, by ci ich
        nie zostawil?

        < a ja zostalam, bez kluczy, z mysla ze wroci.I nocka na
        > dworzu a potem w przebieralni...

        a moze myslal, ze ty je masz? wdze jakis problem z komunikacja...
    • figgin1 cos zle przeczytalam chyba... 04.04.08, 06:30
      chodzi o meza, czy twoje dziecko? jasne, punktualnosc jest wazna, ale bez
      przesady. o 24 szukal taksowki? bylby za pol gdziny. gdyby moj facet strzelilby
      mi takiego focha tez bym sie wsciekla.
    • qw994 Re: duzy problem... 04.04.08, 06:41
      Ponieważ wstałam dzisiaj lewą nogą, napiszę wprost.
      Głupia babo, nie rób scen.
      • trypel Re: duzy problem... 04.04.08, 08:05
        :D
        dobrze że wreszcie ktos to napisał :)
        • oka2 Re: duzy problem... 04.04.08, 09:38
          trypel napisał:

          > :D
          > dobrze że wreszcie ktos to napisał :)

          Widac Trype, ze jeszcze nie wiesz co to milosc.
    • modliszka24 Re: duzy problem... 04.04.08, 08:28
      Ty w ciąży a on baluję .Coś tu jest nie tak Ja bym zaczęła zastanawiać się nad
      odejściem od takiego faceta
      • eks_misja Re: duzy problem... 04.04.08, 09:37
        modliszka24 napisała:

        > Ty w ciąży a on baluję .Coś tu jest nie tak Ja bym zaczęła
        zastanawiać się nad odejściem od takiego faceta

        Zastanawiać się? Nic prostszego. Można to robić wielokrotnie:)
    • 2szarozielone Re: duzy problem... 04.04.08, 08:48
      Tez jak wychodzę na piwo z kolegami, to łatwo tracę rachubę czasu. Jak mówię
      komuś: "będę koło północy", to świetnie wiem, że to tylko orientacyjna godzina.
      Szczerze mówiąc, nie rozumiem czym się denerwujesz. Idź spać, i tyle...
      • initiana Re: duzy problem... 04.04.08, 09:15
        i jak zareagowałas?
      • andanty Re: duzy problem... 04.04.08, 09:39
        2szarozielone napisała:
        > Tez jak wychodzę na piwo z kolegami, to łatwo tracę rachubę czasu.
        Pewnie i rzeczywistości ;)

        Jak mówię komuś: "będę koło północy", to świetnie wiem, że to tylko
        orientacyjna godzina.

        ...bo nie dodaję, którego dnia :)
        • 2szarozielone Re: duzy problem... 04.04.08, 09:41
          a jak mówię: "o jedenastej", to nie dodaję, że rano :)
    • adela38 Re: duzy problem... 04.04.08, 09:16
      Po takim czyms badz totalnie nieszczesliwa. Nie rob mu awantury... Po prostu
      placz i nie dawaj sie pocieszyc... Niech czuje sie bardzo winny...Mozesz go z
      placzem zapytac: jak mozesz liczyc na jego opieke i wsparcie jak urodzisz
      dziecko jesli tak cie traktuje...
      Pamietaj jednak, zeby nie krzyczec...Masz byc biedna, bezbronna i skrzywdzona...
      • trypel Re: duzy problem... 04.04.08, 09:20
        robienie z siebie zaryczanej bezbronnej kretynki naprawde skutkuje?
        chyba w przypadku faceta o IQ poniżej ameby
      • 2szarozielone Re: duzy problem... 04.04.08, 09:36
        Jezus Maria... a potem kobiety sie dziwią, że nie są traktowane w związkach po
        partnersku.
      • kamelia04.08.2007 Re: duzy problem... 04.04.08, 11:49
        zebys sie nie zdziwiła, zadziala to może raz, a potem się wkurzy i
        cie zostawi, bo nikt nie lubi histeryczek i meczennic łamanych na
        cierpietnice
    • minasz Re: duzy problem... 04.04.08, 09:18
      picie piwa jeczmiennego powoduje durnowacenie (na moim przykładzie)podobne do
      ogladania tv przez pare godzin
      ogolnie ciekawe ze tak nie działa na mnie wino i przeniczniak hehehe
      • 2szarozielone Re: duzy problem... 04.04.08, 09:35
        pSZenica. jak minaSZ ;] nie czepiałabym się, ale w kontekście tego
        nie-durnowacenia wygląda śmieSZnie :)
    • kozica111 Re: duzy problem... 04.04.08, 09:35
      Ale w czym problem?Nie umiesz sama usnac?
      Brzmisz normalnie jak jego mamusia.
      Ja po takiej akcji zaczelabym sie zastanawiac czy widze sens bycia z partnerem
      ktory tak mnie kontroluje i urzadza histerie bo sie omsknelam pol godziny.

      A ze zabalowal do konca?Sama mu to zasugerowalas; pomyslmy' powrot do
      awanturujacej sie zonki contra ciag dalszy milej imprezy z kumplami......hmmm,
      wybor jest oczywisty.

      Tak to duzy problem, masz duzy problem ze soba.
      • oka2 Re: duzy problem... 04.04.08, 10:11
        Wiesz, wydaje mi sie, ze niektore osoby wypowiadaja sie tutaj mimo to, ze nie
        potrafia tak naprawde wczuc sie w sytuacje. Bo nie wiem czy ktoras z szanownych
        pan chcialaby takiego czegos doswiadczyc osobiscie. Kobiety w ciazy potrzebuja
        czulosci, bezpieczenstwa, bliskosci.
        Ja jestem zona i NIE WYOBRAZAM sobie, zeby moj maz latal sobie po imprezach
        kiedy ja bylabym w 8 miesiacu ciazy, z reszta wiem, ze on by tego nie zrobil. I
        wielu mezczyzn, powtarzam wielu mezczyzn, z grona moich znajomych, nigdy nie
        opuszczalo swoich zon gdy one byly (lub sa obecnie) w ciazy. Zdumiewa mnie to
        nawet, ze wykazuja przesadna troske, dzwonia kilka razy dziennie do swoich
        wbranek czy wszystko jest w porzadku, czy nic ich nie boli, jak sie czuja itp.
        boja sie, ze zona zacznie rodzic, a ich akurat nie bedzie przy niej, ba! jeden
        kolega nawet dbal o to zeby zony telefon caly czas byl naladowany :) takie rozne
        skrajnosci, ale w pozytywna strone..
        Takze bardzo Ci wspolczuje i naprawde nie wiem co powiedziec.. mysle, ze sama
        najlepiej znasz swojego meza i czy jest szansa na to, zeby porozmawiac z nim o
        tym, nie w krzyku, nie w zlosci, zalu, tylko normalnie, moze zrozumie. Zycze
        powodzenia.
        • doloresa Re: duzy problem... 04.04.08, 10:35
          No nie, ja muszę się wtrącić!
          Przede wszystkim, skąd to przekonanie, że mąż autorki "lata sobie po
          imprezach"??? Owszem, w tekście użyto liczby mnogiej, ale przecież
          równie dobrze może chodzić o drugie czy trzecie wyjście faceta w
          czasie ciąży jego żony, czyż nie? ;)
          Po drugie, jestem zdecydowaną przeciwniczką trzymania faceta na
          łańcuchu tylko z tego powodu, że jestem w ciąży! Przecież to byłby
          jakiś koszmar!

          I
          > wielu mezczyzn, powtarzam wielu mezczyzn, z grona moich znajomych,
          nigdy nie
          > opuszczalo swoich zon gdy one byly (lub sa obecnie) w ciazy.
          No to juz zabrzmiało kompletnie absurdalnie ;) Już sobie wyobrażam
          włąsnego męża, który nie opuszcza mnie na krok - kota bym chyba
          dostała ;) Owszem, kobieta w ciąży potrzebuje pewnie więcej ciepła,
          czułości, wsparcia, no ale żeby to się miało w taki sposób
          przejawiać?! Ja tam rozumiem faceta, który też się pewnie ciążą żony
          stresuje, kobieta pewnie miewa humory i takie tam. Facet też
          człowiek, potrzebuje się czasem rozerwać i potrzebuje też czasem
          zrobić coś BEZ żony. Jeżeli robił to przed ciążą, dlaczego ma
          ZUPEŁNIE zrezygnować z tego teraz???
          Osobną kwestią jest to, że w tej sytuacji facet powiedział, że
          będzie o 24, a na tę godzinę nie dotarł...Ja bym zadzwoniła
          sprawdzić co i jak (ale bez wyrzutów czy pretensji), czy byłabym w
          ciąży czy nie.
          • oka2 Re: duzy problem... 04.04.08, 10:53
            Już sobie wyobrażam
            > włąsnego męża, który nie opuszcza mnie na krok - kota bym chyba
            > dostała ;)

            I wierz mi ze niektore dostaja :D
            • doloresa Re: duzy problem... 04.04.08, 10:56
              Tia, niektóre dostają kota, jak ich mąż nie opuszcza, a inne - jak
              opuszcza zbyt często ;)
              Kobietom chyba rzeczywiście trudno dogodzić :)
              • oka2 Re: duzy problem... 04.04.08, 11:02
                Taki nasz urok. Miedzy innymi ;)
      • fragile_f Re: duzy problem... 04.04.08, 11:39
        Wyobraz sobie, ze zaczynasz nagle rodzic (w 8 miesiacu moze sie zdarzyc,
        chociazby z nerwow). I co? Jedziesz w nocy do szpitala SAMA, pakujesz sie SAMA,
        lezysz na porodowce SAMA, bo maz raczyl zabalowac z kolegami?

        I co? Przyjedzie na ta porodowke po 4 piwach? Potrzyma za reke i przyniesie
        zonie wody? Pomoze jej w czasie porodu? Pepowine przetnie? Myslisz, ze dadza mu
        wziac dziecko na rece po tych piwach? Albo na kacu? Zastanow sie.

        To nie chodzi o to, ze ktos chce go trzymac na smyczy albo zachowuje sie jak
        mamusia. Po prostu wychodzenie z kolegami w momencie kiedy zona jest na wylocie
        ciazy jest skrajnie nieodpowiedzialne - bo moze sie zdazyc sytuacja awaryjna,
        kiedy obecnosc meza jest po prostu niezbedna..
    • camel_3d Re: duzy problem... 04.04.08, 10:57
      > mu na to,ze o tej porze to mial byc w domu a nie szukac taksowki...i
      > od slowa do slowa powiedzialam mu,ze w takim razie jak ma wszystko w
      > dupie to moze sobie wracac na impreze i dalej dobrze sie bawic...no
      > i tak zrobil...

      kobieta jednak potrafia niezle wszytsko popierniczyc...


      > ludzilam sie ,ze mimo wszystko wroci ale niestety...


      i dobrze.. przeciez mial w perspektywie zastanie naburmuszonej baby w domu:) tez
      bym wolal impreze:) heheh
      • oka2 Re: duzy problem... 04.04.08, 11:03
        naprawde wolalbys impreze do swojej zony ktora kochasz i ktora jest w ciazy?
        przeciez ona by Cie potrzebowala wlasnie teraz..
        • menk.a Re: duzy problem... 04.04.08, 11:07
          oka2 napisała:

          > naprawde wolalbys impreze do swojej zony ktora kochasz i ktora
          jest w ciazy?
          > przeciez ona by Cie potrzebowala wlasnie teraz..

          No nie ściemniaj. Sądzisz, że takie wypytywanki to tylko w czasie
          ciąży mają miejsce? I miłość tu nie ma nic do rzeczy. Trudno się
          odprężyć stale patrząc na zegarek. Wiem, co mówię.;)
          • doloresa Re: duzy problem... 04.04.08, 11:15
            Jak zwykle zgadzam się z menk.ą w całej rozciągłości :)
            • 2szarozielone Re: duzy problem... 04.04.08, 11:17
              Jakby mój mąż był w ciąży, to ja bym sobie czasem dla higieny psychicznej
              skoczyła na piwo :) To na pewno :)
              • doloresa Re: duzy problem... 04.04.08, 11:18
                Ha, a w telewizorni pokazywali takiego jednego kolesia w ciąży -
                obrzydlistwo!
                Mając takiego w domu to na pewno przesiadywałabym w knajpie niemal
                codziennie ;)
                • 2szarozielone Re: duzy problem... 04.04.08, 11:23
                  Też widziałam... Ojjj, pewnie na piwie by sie nie skończyło w takiej sytuacji.
                  Jakieś mocniejsze ogłupiacze by weszły w grę.
                  • doloresa Re: duzy problem... 04.04.08, 11:30
                    Piwo jest najlepszym i najzdrowszym ogłupiaczem - wystarczy spożyć
                    odpowiednią jego ilość :)
                    • 2szarozielone Re: duzy problem... 04.04.08, 11:33
                      Ale to trwaaaa. Są takie, co szybciej działają. 3-4 shoty i już :)
                      • doloresa Re: duzy problem... 04.04.08, 11:42
                        Eee, ale ja innych wspomagaczo-ogłupiaczy poza piwem nie uznaję :(
                        Winko mogę siorbać w małych ilościach, innych alkoholi nie tykam...
                        A..., no chyba że Fernet z Kofolą :D
                        Ale to trunek na wesołe okazje, na smutno mogę się co najwyżej piwem
                        zrobić :)
                        • 2szarozielone Re: duzy problem... 04.04.08, 11:47
                          Aaaa, no chyba ze nie lubisz. Ja kilka takich mocnych ulubionych mam :)
    • menk.a Re: duzy problem... 04.04.08, 11:05
      Wy się tak na smyczy trzymacie? 24 godzina to 24 i nie ma zmiłuj? Od
      razu telefony, sms, gdzie jesteś?, wracasz?, o której będziesz i
      dlaczego tak późno? ....;)
      • kozica111 Re: duzy problem... 04.04.08, 11:17
        Tak robia, rece opadaja.
      • doloresa Re: duzy problem... 04.04.08, 11:17
        Nie no, jak facet mówi, że będzie o 24, to o 24 ma być albo
        zadzwonić, że go nie będzie. Bo inaczej to ja dzwonię :)
        Ale nie z pretensjami, tylko żeby się dowiedzieć, czy nic się aby
        nie stało - tak już mam...
        A mój mąż mówi wtedy zawsze, że gdyby przejechał go samochód, to na
        nic by się zdały moje telefony :D
        Żeby uniknąć takich sytuacji, mój po prostu mówi, że wróci "bardzo
        późno"... ;)
        • menk.a Re: duzy problem... 04.04.08, 11:28
          Dolo, moja zaginiona siostro bliźniaczko syjamska;P
          kiedy idzie się odprężyć i dobrze bawić można stracić poczucie
          czasu. Wtedy nie patrzy się na czasomierz nie pilnuje godziny, by
          dzwonić, że będzie się później.
          A żona czy mąż, co to został w domu, powinien iść spać, a nie
          warować pod drzwiami i oddawać się swojej bogatej wyobraźni z krwią,
          ręką , nogą i mózgiem na ścianie. Prawdę rzekł Ci ślubny: gdyby
          trzasnął go samochód mogłabyś dzwonić i dzwonić:P
          • doloresa Re: duzy problem... 04.04.08, 11:34
            Witam witam :) Zaginiona duszyczka powróciła na forumowe łono :D
            No tak, wiem, z tymi męża wyjściami to mogłabym dać sobie na
            wstrzymanie. Tyle że ja nie śpię, ale czekam, dopóki nie
            przyjdzie...Nie z młotem i siekierą i pretensjami, tylko po prostu
            on zawsze mnie budzi jak wraca i chce się dzielić wrażeniami -
            kłaść się spać nie ma sensu najmniejszego :DDD Serio, po prostu
            trzepie mną i pyta: "Cześć Kochanie, śpisz już...?" :P
            • menk.a Re: duzy problem... 04.04.08, 11:53
              doloresa napisała:

              > Serio, po prostu
              > trzepie mną i pyta: "Cześć Kochanie, śpisz już...?" :P

              Tarmosi i mówi: kochanie, co robisz? Śpisz? :DDDD
    • bertrada Re: duzy problem... 04.04.08, 11:25
      Kopnąć chama, wystawić mu walizki za drzwi i wystąpić o alimenty. Z
      góry poinformować, że postarasz się od razu pozbawić go praw
      rodzicielskich, gdyż tak niemoralna osoba nie może być wzorcem
      wychowawczym dla juniora. I zrobić mu porządny czarny PR przed
      znajomymi. Nie będzie to trudne, bo znasz jego wady, kompleksy i
      słabe strony. Wybierz się z nim i z jego kumplami na piwo i zrób
      kabaret z nim roli ofiary. Nie ma to jak sobie na kimś porządnie
      użyć. Możesz też zacząć nękać teściów, że mu dali złe geny i złe
      wychowanie. Sama widzisz, że różnie można takie rzeczy załatwić.
      Wystarczy chcieć i trochę pomyśleć. ;PPP
    • kamelia04.08.2007 Re: duzy problem... 04.04.08, 11:44
      "od slowa do slowa powiedzialam mu,ze w takim razie jak ma wszystko
      w dupie to moze sobie wracac na impreze i dalej dobrze sie
      bawic...no i tak zrobil"

      jak tak odpowiedzialas to teraz miej pretensje do siebie...
      tak sie nie rozwiazuje sporów
    • fragile_f Re: duzy problem... 04.04.08, 11:47
      No niestety jest to przykre. Zwlaszcza, ze zostalo Ci kilka tygodni do terminu i
      tak naprawde wszystko moze sie zdazyc..

      Maz jest juz dorosly, powinien wiedziec, ze jesli sie umawia na jakas godzine to
      chyba robi to z pelna odpowiedzialnoscia. Mogl powiedziec, ze wroci pozniej.
      Mogl zadzwonic z informacja, ze szuka taksowki i bedzie za 20 minut. Wreszcie -
      mogl po prostu o 23:30 WYJSC Z LOKALU i wrocic punktualnie do domu, zastajac
      mila i usmiechnieta zone (bo ma takiego odpowiedzialnego meza). Mial naprawde
      wiele roznych opcji.

      Pomijam juz fakt tego, ze jestes w zaawansowanej ciazy i jest Ci na pewno trudno
      zapanowac nad emocjami, bo hormony szaleja. Opuchlizna, wielki brzuch ktory
      przeszkadza, trudnosci w "oporzadzeniu sie" i masa innych ciazowych dolegliwosci
      - to wszystko sklada sie na kiepskie samopoczucie i nerwowosc. Maz powinien
      wziac na to poprawke i Cie po prostu nie wkurzac :)

      A to, ze nie wrocil tylko poszedl dalej balowac jest po prostu karygodne. Tak
      zachowuja sie dzieci w podstawowce, nie dorosli ludzie.
      • doloresa Re: duzy problem... 04.04.08, 11:50
        A to, ze nie wrocil tylko poszedl dalej balowac jest po prostu
        karygodne.

        Sama mu kazała - trzeba było podejść do sprawy bardziej
        dyplomatycznie i facet wróciłby do domu w te pędy...

        Tak
        > zachowuja sie dzieci w podstawowce, nie dorosli ludzie.

        To zdanie może odnosić się ewentualnie do autorki wątku...
        • 1asiazielinska Re: duzy problem... 04.04.08, 14:05
          CZesc, sorki ale wczoraj juz nie wytrwalam, zasnelam.Widze ze
          pojawilo sie to mnostwo sprzecznych opinii, prawda jest taka ze w
          kazdym zwiazku jest inaczej wiec reakcja tez moze byc inna.Ja
          natomiast nie zastanawialam sie nad tym co on pomysli i jak bede
          przez niego spostrzegana po takiej jego akcjii.Reagowalam ostro a
          wrecz brutalnie, nie odzywalam sie pare dni do niego, jak tylko
          mialam sposobnosc robilam to samo(rzecz jasna nie bedac w ciazy)-tej
          ostatniej metody nie polecam, jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie- mija sie
          z celem...czasem wewnetrznie pomaga chwilowo ale zazwyczaj obraca
          sie przeciwko nam.Zlosci i niecheci po takim numerze nigdy nie
          staralam sie ukryc.I odpowiadam na Twoje pytanie:Teraz jest lepiej,
          mamy rocznego synka,moj maz ciezko na nas pracuje, niema czasu na
          glupoty, poza tym po numerze sylwestrowym(rowniez zniknal po dwoch
          dniach pojawil sie z papierami z izby wytrzezwien), kiedy wlasnie
          bylam w ciazy, przestal pic,wiec ten problem tak jakby automatycznie
          sie rozwiazal,nie pije wiec nie ginie...I zauwazylam ze na prawde
          zalowal tego i wiecej takich problemow nie mialam.Wiem jednak ze
          swiadomosc, ze ja jestem w ciazy a on baluje nie dawala mi spokoju,
          bylam gotowa skonczyc z nim po sylwestrze i po dwoch dniach awantur
          i jego przekonywan i obietnic dalam mu szanse, mysle ze zrobilam
          dobrze.Mam wrazenie ze on sie mnie troche boi, ale szczerze mowiac
          to dobrze=lekki strach nie zaszkodzi, a czasem kiedy pojawi mu sie w
          glowie chec na odwalenie numeru- szybko mu przechodzi na to
          ochota.Wiem ze to co napisalam przyniosloby fale krytyki ale po to
          jest forum w koncu,ja zdaje sobie sprawe ze takie podejscie jest
          troche malo humanitarne i brakuje w nim tolerancjii, dojrzalosci ale
          czasem w zyciu tylko takie metody sa skuteczne i szczypta nich nie
          zaszkodzi (niektórzy musza czuc maly respekt), czasem lepiej sobie
          faceta ustawic i jesli mu zalezy to sie dostosuje, bedzie wiedzial
          ze takiego zachowania to my nie tolerujemy i juz! Ja bym na Twoim
          miejscu zachowala sie zdecydowanie i ostro.Pokazala mu przez dlugi
          czas ze to Ci sie nie podoboalo i ze postapil jak ktos zupelnie
          nieodpowiedzialny.Czas na zabawe(o ile w ogole ma nadal taka
          potrzebe)bardziej chyba jest po urodzeniu dzidziusia a nizeli pare
          dni czy tydzien przed jego porodem.Odezwij sie jak bedziesz chciala;)
    • mmagi Re: duzy problem... 04.04.08, 14:09
      a przed ślubem czy zajsciem w ciaze to Ci nie przeszkadzało?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka