Dodaj do ulubionych

Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży

11.04.08, 17:12
na dodatek..Nie umiem sobie tego wyobrazić. Kiedyś podejrzewałam go
o flirty, przyznał sie, że to tylko koleżanki. Ale nigdy nie był to
romans. Zdradzał mnie w ciąży. To nasze drugie dziecko. Tak bardzo
go pragnął, bardziej niż ja. Chciał miec wielką, wspaniałą rodzinę.
Tylko po co zdradzał.:( Po co mu drugie dziecko.
Mam ochote go znienawidzic. Nie pytajcie jak sie dowiedziałam.
Odejśc mi nie pozwala, bo dzieci są dla niego wszytskim.Tak mówi..
Obserwuj wątek
    • claudi_1 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:17
      Pomóżcie mi go zrozumieć. Większosc naszego małżeństwa przebywał
      poza domem, bo pracował aż na 3 stanowiskach. Twierdził, że musi
      zarobić na byt rodziny. Ale tak rzadko bywał w domu. Jednoczesnie
      chciał drugiego dziecka.
      Czy to prawda, że im mniej męzczyzna przebywa w domu, tym jest w nim
      mniej szczęśliwy???
      I jestem powodem jego zdrady?
      • widokzmarsa Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:30
        co tu jest do zrozumienia. Samiec jest genetycznie zaprogramowany do zdrady by
        zapłodnić jak najwięcej samic, a samica zdradza by mieć najlepsze nasienie. TO u
        zwierząt. A my przecież jak zwierzęta...
      • seth.destructor Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 16:23
        Ile razy odmówiłaś mu seksu podczas ciąży?
        • anu-lla Przegiąłeś stary!!!!!!!! 12.04.08, 17:20
        • dzikoozka Faktycznie. Jak zwierzęta.nt. 18.04.08, 11:01

          • anu-lla I stąd takie zwierzęta jak ten Pan, nie powinny za 18.04.08, 13:05
            zakladac nigdy rodziny i wyrządzac tym krzywde ludziom (żona,
            dzieci).
            Amen
    • eluch_a Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:18
      Czytam te posty, czytam i ja się cieszę, że nie mam męża i nie
      jestem w ciąży.
      • mahadeva Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:26
        ja bym bardzo chciala miec meza, jestem wsciekla, ze nie mam...
    • mahadeva Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:24
      niech spada - masz powod do rozwodu - no chyba ze jest fajny i go
      kochasz...
      • claudi_1 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:28
        Kocham i jestem o niego zazdrosna czasem
        • mahadeva Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:32
          to poki go kochasz - to z nim zyj w szczesliwej rodzinie
          jesli rozpaczasz z powodu tych zdrad - pociesze, ze tacy sa faceci
          ja sie spotykam z 2 zonatymi z dziecmi...
          • claudi_1 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:33
            A oni kochają swoje żony? Nie rozumiem cię, czemu to robisz, po co
            sie z nimi spotykasz?
            • widokzmarsa Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:39
              ona straciła dziewictwo w wieku 35 lat i teraz nadrabia z sąsiadami..
              • mahadeva Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:41
                28! :)
                co do reszty - zgadzam sie
                • widokzmarsa Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 18:14
                  trzeba było to zrobić a studiach mieszkając w akademiku. Moja koleżanka wpadła
                  na ten pomysł i rozdziewiczyła się na 4 roku po dwóch dziekankach. Miała 25 lat
                  i była kapitalnym zabezpieczeniem seksualnym. Też nadrabiała i to z pasją...
                  Piękne czasy
                  • bertrada Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 18:26
                    > trzeba było to zrobić a studiach mieszkając w akademiku. Moja
                    koleżanka wpadła
                    > na ten pomysł i rozdziewiczyła się na 4 roku po dwóch dziekankach.
                    Miała 25 lat
                    > i była kapitalnym zabezpieczeniem seksualnym. Też nadrabiała i to
                    z pasją...
                    > Piękne czasy

                    Rozumiem, że brałes w tym czynny udział, dlatego piszesz piękne.
                    Tego bym nie przypuszczała. Ekspert od rozdziewiczania podstarzałych
                    dziewic. ;P
                    • widokzmarsa Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 19:01
                      ja jej nie rozdziewiczałem, dlaczego ciągle ktoś mi wkłada w klawiaturę słów
                      których nie napisałem??? Ja tylko pomogłem parę razy w nadrabianiu straconego
                      czasu...
                      • bertrada Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 19:08
                        Aha, czyli wkroczyłeś do akcji już po rozdziewiczeniu, którego
                        dokonał oczywiście ktoś inny. No faktycznie, jak mogłam cos takiego
                        pomyśleć. Ty nie miałbyś sumienia tego zrobić. W końcu to
                        dość "drasyczna" procedura. ;D
                        • widokzmarsa Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 22:20
                          czyżbyś była dziewicą szukającą rozdziewiczenia?
                          Procedura jest drastyczna albo i nie.
                          • bertrada Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 10:57
                            > czyżbyś była dziewicą szukającą rozdziewiczenia?
                            > Procedura jest drastyczna albo i nie.

                            No co ty, już mi 30 stuknęła. Nawet jakbym była jeszcze dziewicą to
                            nawet hiszpańska inkwizycja nie wyciągnęła by ze mnie prawdy. Na
                            publicznych forach tym bardziej bym tego nie sugerowała. ;DDD
          • krispina Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 17.04.08, 01:13
            ale z ciebie podła suka!Spotykasz się z żonatymi?poszukaj sobie wolnego faceta
            nie krzywdź żon i dzieci.Przez takie k...jak ty cierpią tylko rodziny.Co za
            podła franca z ciebie?!
    • artemisia_gentileschi Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:34
      Albo sie rozwiedz, albo przyzwyczaj. Na Twoim miejscu wybralabym
      pierwsza opcje (rozwod z jego winy ofkors, skoro masz dowody), plus
      testy na hiv i wenerki.
      • claudi_1 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:38
        On mi nie pozwala odejść. Nawet słyszeć nie chce , powiedział, że
        on "rozwodu" nie uznaje. A dzieci sa dla niego wszytskim no i że
        mnie kocha. Mówi, że tamta to było tylko coś przelotnego , nic nie
        znaczącego. Dał mi do zrozumienia, ze to ja bym byłą ta zła,
        rozbijając rodzine. Tak go zrozumialam.
        • kamyk-zielony Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 17:42
          Odnoszę wrażenie, że on specjalnie tak namawia Cię na kolejne dzieci, żebyś siedziała uwiązana nimi w domu, a on sobie w tym czasie używa ile wlezie. Weź się kobieto ogarnij i nie daj wpędzić w jakieś idiotyczne poczucie winy. To on zadradzał nie Ty. Nie pozwól żeby Tobą manipulował, choć wygląda na to, że już to robi.
        • artemisia_gentileschi Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 18:04
          Co to znaczy "nie pozwala"? Wiezi Cie w domu, czy co? Dlatego
          wlasnie, zebys nie wyszla na "ta zla" wystap o rozwod z jego winy, i
          nie daj sie zmanipulowac. Rozwodu on moze sobie nie uznawac, jesli
          dowiedziesz ze ustaly miedzy wami wszystkie wiezi (fizyczne,
          gospodarcze, emocjonalne) to on swoje protesty moze sobie wsadzic we
          wlasciwe miejsce, sad i tak rozwod orzeknie.
          Chyba ze zaakceptujesz role zdradzanej malzonki...
        • bupu Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 18:04
          Claudi, a co on ma do pozwalania? Rozwód orzeka sąd, a nie Jego Wysokość Małżonek.
          • mmaupa Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 18:12
            A Ty "uznajesz" zdrade? On nie ma nic do uznawania!
        • kora3 a ty miewasz własne zdanie moze ? 11.04.08, 18:16
          claudi_1 napisała:

          > On mi nie pozwala odejść.

          Nie pozwala odejśc - to wystaw mu walizy i niech sobie on idzie :)
          proste ...

          Nawet słyszeć nie chce , powiedział, że
          > on "rozwodu" nie uznaje.


          A Ty bycia zdradzaną - no i przez to nie mozecie się dogadać :)

          A dzieci sa dla niego wszytskim no i że
          > mnie kocha.


          faktycznie bardzo Cie kocha ...

          Mówi, że tamta to było tylko coś przelotnego , nic nie
          > znaczącego.

          Moze i tak było, niekoniecznie musi angazować sie emocjonalnie w
          każdej z która sypia... Naastepne też bedą niczym znaczącym na
          pewno ..


          Dał mi do zrozumienia, ze to ja bym byłą ta zła,
          > rozbijając rodzine. Tak go zrozumialam.

          No i ? To akurat do orzeczenia przez sąd, zcy rozbija rodzinę
          zdrazdający, czy osoba, która nie chce tego dłużej znosić ...

          Nie namawiam Cię do rozwodu, czy tam rozstania, bio to powazna
          decyzja, ale do samodzielnego myślania "on mi nieda", "on nie
          uznaje" , "on uwaza" - liczy się też co ty uwazasz,zcego chcesz,
          czego nie zaakceptujesz ...
        • figgin1 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 06:43
          claudi_1 napisała:

          > On mi nie pozwala odejść


          ee, czy ja wyadowalam w innej epoce? jak to nie pozwala? rozwod jest z jego winy
          ewdentne wiec ec do sadu.
    • bertrada Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 18:23
      A nie jesteś przypadkiem żoną najwspanialszegoonego? Bo z tego co
      wiem, to on jest na tym forum ekspertem od zdradzania żon. ;P
      • claudi_1 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 19:22
        Mam swoje zdanie. Nie chcialam sie zgodzic na drugie dziecko, skoro
        tak rzadko bywa w domu. Malo zajmował się pierwszym. Ale twierdzi,
        że kocha je bardzo. Ok 5 lat, nie zgadzałam się na drugie.
        Może to przez to...zdradził. ?Ze mu nie dałam większej rodziny?
        I czemu miałby mnie tym drugim dzieckiem udupić w domu?
        • kora3 Czy to czasem nie prowokacja? 11.04.08, 19:31

          Bo malo prawdopodobne wydaje mi się, zebyś bya aż tak
          zmanipulowana ....

          claudi_1 napisała:

          > Mam swoje zdanie. Nie chcialam sie zgodzic na drugie dziecko,
          skoro
          > tak rzadko bywa w domu.


          to jak tto sie stalo, ze je macie?

          Malo zajmował się pierwszym. Ale twierdzi,
          > że kocha je bardzo.

          Tia, twierdzic to sobie moze wszystko ...Czyny, nie slowa :)


          Ok 5 lat, nie zgadzałam się na drugie.

          a cż sprawilo, ze zmienilas zdanie ....

          > Może to przez to...zdradził. ?Ze mu nie dałam większej rodziny?

          No jasne! nie miał oinnego wyjscia, skoro trafil mna taką sukę,
          która nie chce mu dawać dużej rodziny, musiał bzykac inne , tia ...

          > I czemu miałby mnie tym drugim dzieckiem udupić w domu?

          A kto sie tym dzieckiem teraz zajmuje? Gdzie pracujesz?
          • claudi_1 Re: Czy to czasem nie prowokacja? 11.04.08, 19:37
            Dziecko ma juz pół roczku. Ja nie pracuje.
            Mąz ma dwie prace tzn jedna państwowa , druga , prywatna działalnośc
            • kora3 Re: Czy to czasem nie prowokacja? 11.04.08, 19:39
              claudi_1 napisała:

              > Dziecko ma juz pół roczku. Ja nie pracuje.

              to jest to "udupienie w domu" :)

              > Mąz ma dwie prace tzn jedna państwowa , druga , prywatna
              działalnośc

              ze też mu starcza zcasu na kochanki:) znajdź mu trzecią robote, kasy
              bedzie wiecej, wyjamiesz niańkke do dziecka, pójdziesz do pracy i
              znajdziesz sobie kogoś - odkujesz się na niim, zobzczysz, czy
              wówczas nadal nie bedzie "uznawał" rozwodów:)
              • claudi_1 Re: Czy to czasem nie prowokacja? 11.04.08, 19:42
                Mieszkamy w małym miasteczku. Nie jestesmy bardzo bogaci, tak
                przeciętnie. Watpie zeby na nią trwonil cokolwiek. Mial tylko drugi
                nr komórkowy dla niej.
                • arioso1 Re: Czy to czasem nie prowokacja? 11.04.08, 20:39
                  zrobił ci dziecko zeby cie jeszcze bardziej udupić- facet jak raz
                  zdradził- to nie przestanie- oni sa tacy. niestety moja droga- nie
                  pozostaje ci nic innego ja obronic swój honor i wywalić dziada w
                  kosmos
                • kora3 Re: Czy to czasem nie prowokacja? 11.04.08, 21:36
                  claudi_1 napisała:

                  > Mieszkamy w małym miasteczku. Nie jestesmy bardzo bogaci, tak
                  > przeciętnie. Watpie zeby na nią trwonil cokolwiek. Mial tylko
                  drugi
                  > nr komórkowy dla niej.

                  a ja nie tqwierdze, ze trwaonił pieniądze, zdziwilam się tylko ,z e
                  mial zazs :)

                  a swoja drogą - glupia jakaś baba - chłop żonatym, z 2 dzieci i z
                  niepracujacą zona, biedny - to na co jej taki kochanek?:)
                  \
                  • anu-lla A czemu od razu biedny??? jak zona nie pracuje???? 11.04.08, 21:42
                    Pisala, ze pracuje w dwoch miejscach. To kasa zawsze jest. Ale jak
                    male miasteczko hmm no to nie wiem, moze to nie byl romans, ale sex
                    bez zobowiazań?
                    A swoją drogą, to co : kochanek ma prezenty kochance kupowac czy
                    jak?? Skoro jemu chodzi o sex, to nie bedzie kasy trwonił na kochanke
                    Nawet bogaty facet.
                    • kora3 Re: A czemu od razu biedny??? jak zona nie pracuj 11.04.08, 21:58
                      anu-lla napisała:

                      > Pisala, ze pracuje w dwoch miejscach. To kasa zawsze jest. Ale jak
                      > male miasteczko hmm no to nie wiem, moze to nie byl romans, ale
                      sex
                      > bez zobowiazań?

                      no napisała, ze nie są majętni ... razem to i on
                      niemajętny ...osobno, nie ?:)

                      > A swoją drogą, to co : kochanek ma prezenty kochance kupowac czy
                      > jak?? Skoro jemu chodzi o sex, to nie bedzie kasy trwonił na
                      kochanke
                      > Nawet bogaty facet.

                      No to jeszcze zależy o co jej chodziło, tej kochance :)

                      Bo wiesz, zdarza się, ze facetowi zależy na seksie bez zobowiazań,
                      ale takowy kandydatka na kochanke - moze miec niemal z każdym, wiec
                      zdarza się, ze oczekuje czefgos w zamian, nie wierze, ze to tym nie
                      slyszalaś ...
        • tabucchi Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 17.04.08, 12:08
          po pierwsze strasznie, strasznie mi przykro. To musi być dla Ciebie bardzo
          trudne. Po drugie, najlepiej zapytać Jego dlaczego zdradził. I nie zadowalać się
          stwierdzeniem że "stało się". Zdrada zawsze ma przyczynę, czy jest to
          nieszczęście w związku, niezaspokojenie seksualne czy zwyczajne lekceważenie
          partnerki i przysięgi małżeńskiej.
          Następnie kiedy już Ty i On będziecie wiedzieli co czujecie i czego chcecie,
          będzie możliwość rozstania się lub pracy nad związkiem.
          Trzymaj się.
    • smettka Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 19:24
      Jestes jego wlasnascia? Zwierzatkiem domowym, ktore mozna zamknac
      lub przywiazac? SAMA wybierasz! Mozliwie, ze sie boisz, ze tak
      naprawd nie chesz odejsc, bo boisz sie samostanowienia. Tylko
      pamietaj: on zawsze bedzie cie zdradzal. Nie miej zludzen.
      Wiele kobiet decyduje sie na taki uklad, bo po prostu boja sie zyc
      samdzielnie z dziecmi i 200 zl alimentow.

      PS. Ilez razy zonaci faceci, majacy zdjecia swoich dzieci i zon na
      biurkach proponowali mi seks (oczywiscie bardzo delikatnie
      podrywajac, sugerujac, zapraszajac). MDLI mnie na widok takich
      samcow. Dla mnie nie sa ludzmi, to samce.
      • kora3 no wiesz... 11.04.08, 19:33
        kobiety rozprawiające o miłosci do dzieci i wartosciach rodzinnych i
        chrzescuijańskich też maja kochanków, ba potrafia zaproponiowac
        romans i nie zrazić sie odmową :)
        • smettka Re: no wiesz... 12.04.08, 15:19
          Fakt, kobiety dwukrotnie proponowaly mi romans. Zadna jednak nie
          byla mezatka ;)))) ;p
          • kora3 Re: no wiesz... 12.04.08, 16:34
            smettka napisała:

            > Fakt, kobiety dwukrotnie proponowaly mi romans. Zadna jednak nie
            > byla mezatka ;)))) ;p

            hmmm mojemu przyjacielowi takowy zaproponiowala koleżanka z pracy -
            brzydkla jak noc = serio, najlepsze jest to, ze ze mimo odmowy nadal
            się bidula starala .. no i dopiela swego, teraz jest samotną mamusią
            z dziećmi :)
            maz okazal się być nietolerancyjny , albo nie az tak ..
            ale tenn kumplel ma z nia terz 3 światy, sam, se winien :)
    • iberia.pl Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 19:30
      claudi_1 napisała:

      > na dodatek..Nie umiem sobie tego wyobrazić. Kiedyś podejrzewałam
      go o flirty, przyznał sie, że to tylko koleżanki. Ale nigdy nie był
      to romans. Zdradzał mnie w ciąży. To nasze drugie dziecko. Tak
      bardzo go pragnął, bardziej niż ja.

      klasyczny przypadek.... drugie dziecko to chyba chcial po to zebys
      Ty miala zajecie a on w tym czasie...

      >Chciał miec wielką, wspaniałą rodzinę.
      > Tylko po co zdradzał.:( Po co mu drugie dziecko.
      > Mam ochote go znienawidzic. Nie pytajcie jak sie dowiedziałam.
      > Odejśc mi nie pozwala, bo dzieci są dla niego wszytskim.Tak mówi..

      wygodnicki cwaniak, nie pozwala odejsc bo mu taki uklad:zona w domku
      i kochanka na boku pasuja....
      • claudi_1 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 21:18
        Co wy wygadujecie:(. Chcial to dziecko nie po to żeby zwyczajnie
        miec wiecej?? Bo je kocha?
        Tylko dlatego , żebym siedziala w domu?Dziś juz nie odpisze, ale
        jutro tu zajrze. Nie wiedziałam, że tak można.
        • kora3 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 21:39
          claudi_1 napisała:

          > Co wy wygadujecie:(. Chcial to dziecko nie po to żeby zwyczajnie
          > miec wiecej?? Bo je kocha?


          > Tylko dlatego , żebym siedziala w domu?Dziś juz nie odpisze, ale
          > jutro tu zajrze. Nie wiedziałam, że tak można.

          E no nie wiemy po co :)
          rzecz w tym, ze decyzja o dziecku to decyzja dwojga ludzi ... a nie
          na zasadzie "ja chcę mieć dużą rodzinę, a Ty masz robic co ja chce" -
          swoja droga, fajnie tak "chcieć"mkieć kolejne dziecko, ale nie
          przejmowac się tym, ze druga strona w zasadzie sama bedzie sie nim
          zajmowac, asamemu znaleźc zcas na kochankę :)
          • anu-lla Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 21:43
            Pisze, że zdradzał jak byla w ciaży, wiec dziecka jeszce nie było.
            To czas miał:)
            Drań.
            • kora3 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 21:59
              anu-lla napisała:

              > Pisze, że zdradzał jak byla w ciaży, wiec dziecka jeszce nie było.
              > To czas miał:)

              i tak się dzieckiem nie zajmuje, wiec co za róznica, mnie chodzilo,
              o umiejętnosci zarządzania zcasem przy dwóch pracach i mimo wszystko
              żonie:)

              > Drań.

              Ale jednak sprytny :)
              • anu-lla Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 22:15
                No fakt, po pracy pewnie do domu zaraz musial iść . Prosto do domu.
                Wiec pewnie romans w pracy
                • kora3 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 22:18
                  anu-lla napisała:

                  > No fakt, po pracy pewnie do domu zaraz musial iść . Prosto do
                  domu.
                  > Wiec pewnie romans w pracy


                  a moze wyrwał sklepową jakąś? od razu zrobil zakupy i alibi mial,
                  wszak kolejka mogla byc... Po towar oczywioscie, a nie do
                  sklepowej .. chociaż ...
                  • anu-lla Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 22:44
                    No wlasnie autorka postu pisala ze to male miasteczko. Tam nie miewa
                    sie romansow, a jak mąż nie jezdzi w delegacje to ja nie wiem jak
                    moze sobie poromansowac:)
                    • bupu Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 23:10
                      Miewa sie, miewa. Tyle że na bzykanko, miast do hotelu czy mieszkania któregoś z
                      kochanków jeździ się chyłkiem do lasu, modląc sie żeby nikogo znajomego po
                      drodze nie spotkać.
                      • kora3 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 23:11
                        bupu napisała:

                        > Miewa sie, miewa. Tyle że na bzykanko, miast do hotelu czy
                        mieszkania któregoś
                        > z
                        > kochanków jeździ się chyłkiem do lasu, modląc sie żeby nikogo
                        znajomego po
                        > drodze nie spotkać.


                        bingo, na przyklad ...
                    • kora3 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 11.04.08, 23:11
                      anu-lla napisała:

                      > No wlasnie autorka postu pisala ze to male miasteczko. Tam nie
                      miewa
                      > sie romansow,


                      jesteś w błedzie :) - serio ...

                      a jak mąż nie jezdzi w delegacje to ja nie wiem jak
                      > moze sobie poromansowac:)

                      nie masz wyobraźni :)
                      • kamyk-zielony Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 07:55
                        Eh, mam wrażenie, że to przypadek kliniczny. "A może on mnie zdradzał, bo długo nie chciałam urodzić drugiego dziecka?" Pewnie nie pracujesz od kilku lat, pan mąż chciał żeby tak zostało, więc "namówił" (czyt. wymusił) na Tobie kolejne dziecko wpędzając Cię w poczucie winy, bo on jest biedny i nieszczęśliwy tak pragnie tylko dużej rodzinki do kochania, a Ty wredna kobieto nie chcesz mu tego dać. Urodziłaś i dalej siedzisz w domu. Żeby zamknąć Ci twarz zaraz sprytnie wywinie kota ogonem, tak, że znowu będziesz TY czuła się winna za to, że pan mąż skacze po babach. Jest sprytny i prawdopodobnie nie przestanie prowadzić podwójnego życia, bo dobrze mu szło i było miło. Za chwilę zmusi Ci do urodzenia kolejnego potomka, którego będzie znał ze zdjęć, bo przecież czasu dla ukochanej rodziny nie ma. Na Twoim miejscu popytałabym znajomych - żona dowiaduje się z reguły ostatnia. Porozmawiaj z rodziną i rozważ rozwód, bo wyszłaś za wyrachowanego manipulanta.
    • claudi_1 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 10:48
      Rozwód nie wchodzi w gre. Mam półroczne dziecko. Ale nie potrafie mu
      wybaczyć, że zdradzał mnie jak byłam w ciaży.
      Przez myśl przeszło mi to, że może bał się tej kobiety, może chciał
      to zakonczyć jak zaszłam w ciąże, ale ona nie pozwalała mu. I
      utrzymywał z nią kontakt tak na odczepnego.:( To mi przychodzi do
      głowy.
      Poza tym , on nie byl zlym ojcem. Nie bił, nie pił. Jedynie może za
      mało czasu spędzał z dzieckiem, ale tłumaczył to tym, że ma duzo
      pracy (wtedy pracował na 2 stanowiskach plus dorabiał jescze)
      Nie był złym ojcem.
      • claudi_1 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 10:51
        Myslalam, że to na prawde moja wina. Bo pamietam jak mowił, że marzy
        mu sie duza rodzina. Chociaż trójka dzieci. Nawet pomyslałam, że
        bierze te trzecią prace po to by jak najmniej przebywać w domu..:(
        Może nie był szczęśliwy w domu. Ta trzecia praca nie byla aż tak
        potzrebna. Dziś z niej zrezygnował i bywa wiecej w domu. Jest lepiej
        ale..
        • bupu Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 11:03
          claudi_1 napisała:

          > Myslalam, że to na prawde moja wina. Bo pamietam jak mowił, że
          > marzy mu sie duza rodzina. Chociaż trójka dzieci. Nawet pomyslałam, > że
          bierze te trzecią prace po to by jak najmniej przebywać w
          > domu..:(
          > Może nie był szczęśliwy w domu. Ta trzecia praca nie byla aż tak
          > potzrebna. Dziś z niej zrezygnował i bywa wiecej w domu. Jest
          > lepiej ale..

          Kobieto! Opanuj się, na litość boską i przestań się samobiczować za to, co było
          własnoręcznym wyborem Twojego męża! To on zdecydował że pójdzie z inną kobietą
          do łóżka, Ty na to NIE miałaś wpływu. I nawet jeśli nie był szczęśliwy to nie
          miał obowiązku Cię zdradzać, to był jego WYBÓR. Rozumiesz?
        • kora3 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 12:13
          claudi_1 napisała:

          > Myslalam, że to na prawde moja wina.


          Bo udało mu się wpęzdic Ci e w stan psychiczny, w którym WSZSYTKO
          uznawalas za swoja winę ...

          Mzoe zresztą w ogóle czesniej mialas takie tendecje in dlatego
          psychopata wybrał Cie na partnerkę, bo jestes ;atawa, do drezcenia..
          Jakie mialaś dziecińśkwto? Dom rodzinny?

          Bo pamietam jak mowił, że marzy
          > mu sie duza rodzina. Chociaż trójka dzieci. Nawet pomyslałam, że
          > bierze te trzecią prace po to by jak najmniej przebywać w domu..:(

          Jezu słodki ratuj, bo zrobię komus krzywde :)

          > Może nie był szczęśliwy w domu. Ta trzecia praca nie byla aż tak
          > potzrebna. Dziś z niej zrezygnował i bywa wiecej w domu. Jest
          lepiej
          > ale..
          Dziewczyno Ty wymagasz terapii, a nie forum.. serio ...
        • animka25 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 17:47
          A trzecia praca to pewnie ta kochanka była....
      • wyssana.z.palca Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 10:57
        Ale nie potrafie mu
        > wybaczyć, że zdradzał mnie jak byłam w ciaży.

        a co? jakby Cie zdradzal gdybys nie byla w ciazy, to bys mu
        wybaczyla??
        • anu-lla Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 11:00
          Moim zdaniem jest to podwójnie obrzydliwe. Gosciu sie bzyka z inną,
          wraca do domu, przytula sie do zony, do brzucha gdzie rośnie jego
          dziecko...a przed chwilą.....ech szkoda słow.
          • kora3 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 12:16
            anu-lla napisała:

            > Moim zdaniem jest to podwójnie obrzydliwe. Gosciu sie bzyka z
            inną,
            > wraca do domu, przytula sie do zony, do brzucha gdzie rośnie jego
            > dziecko...a przed chwilą.....ech szkoda słow.

            hmmm ja się obawiam, ze on się tam za wiele nie przytulał .. te
            kobiete traktuje przedmiotowo ..To psychopata, lubi dreczyć, znalazł
            ofioare i łatwo nie cce jej wypuścic z rąk, głupi nie ejst, wie, ze
            takich zahukanych babek nie jest wiele ..

            Swoją droga ... zadziwiającwe jest, ze taki psyuchol zawwze
            bezbłednie znajduje bezbnronną ofiarę, najslabsza sztukę
            w "stadzie" , to jakiś atawizm ...
            • anu-lla Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotowo 12.04.08, 13:53

              zone i kochanke?? bo dziwnie to napisalas
              A co do psychopaty, to czy nie przesadzilas?Kazdy zdrajca to gnojek
              i dupek ale psychopata?
              • kora3 Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 14:28
                anu-lla napisała:

                >
                > zone i kochanke?? bo dziwnie to napisalas

                dziwnie? No moze ...
                Mam na myśli Tę kobiete, czyli zone co to mial ją zaraz po kochance
                przytulać po brzuchu ...

                Mysle, ze obie traktuje przedmiotowo akurat :(

                > A co do psychopaty, to czy nie przesadzilas?Kazdy zdrajca to
                gnojek
                > i dupek ale psychopata?

                Wiesz, wydaje mi się, ze nie przesadziłam .. Nie chodzi o to, ze
                jest psychopatą, bo zdrazdił przecież:)
                Wzbudzanie w kimś poczucia winy, pranie mózgu doprawadzające do
                stanu, w kttorym zona wiezry, ze zdrazdił ją, bo nie chciała mieć
                duzej rodziny, obwinia się, tłumacaczy go coraz bardziej uznając
                siebie za strone winną - takie dreczenie psychiczne to nie ejst
                zdrowy objaw ..
                • anu-lla Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 14:47
                  Mysle, że raczej kochanke tak traktuje przedmiotowo. Pare postow
                  wyżej, ktos napisał, że zdradzający mężowie , w domu chodzą jak w
                  zegarku, miodzio słodzio są dla żon, zeby wiedzialy ze to ideał.
                  no tak mi sie wydaje.
                  • anu-lla Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 14:49
                    A tu prosze, prosze psychopate mamy, juz nie ideał, czy nigdy nim
                    nie był w jej oczach. Ale to pewnie tylko claudi wie
                    • kora3 Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 15:00
                      anu-lla napisała:

                      > A tu prosze, prosze psychopate mamy, juz nie ideał, czy nigdy nim
                      > nie był w jej oczach. Ale to pewnie tylko claudi wie


                      zapewne, my sie przecież opieramy na tym CO ona mówi, ale nie tylko -
                      takzę jak mówi nie tylko o nim, ale i o sobie - to daje sporo do
                      myslenia
                  • kora3 Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 14:58
                    anu-lla napisała:

                    > Mysle, że raczej kochanke tak traktuje przedmiotowo. Pare postow
                    > wyżej, ktos napisał, że zdradzający mężowie , w domu chodzą jak w
                    > zegarku, miodzio słodzio są dla żon, zeby wiedzialy ze to ideał.
                    > no tak mi sie wydaje.

                    Standardowi tak - ale ten na takiego nie wygląda :) Wpędzil
                    kobiecinę w poczucie winy do tego stopnia, ze zdradzana zona
                    go ...usprawuiedliwia obwiniajac siebie ...
                    • anu-lla Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 15:18
                      Zgadzam się z tobą.
                      Ale czasem krew mnie zalewa jak czytam posty ludzi typu "Przecież
                      fajnych ludzi sie nie zdradza"
                      I czyta to taka zona i wpędza sie w poczucie winy, że to jednak ona
                      gdzies nawaliła..wiec poszedl na boku szukac tego czego mu brak w
                      domku. no nie??
                      • anu-lla Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 15:20
                        A swoją drogą, patrząc na to co robi ten psychol, mozna by rzec, ze
                        źli ludzie mają wszyskto. Kombinują ile wlezie, potrafią
                        manipulowac, mają cudowne żony, dzieci, ogniska domowe. Wszytsko. I
                        zawsze spadają na 4 łapki:)
                        • kora3 Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 15:43
                          anu-lla napisała:

                          > A swoją drogą, patrząc na to co robi ten psychol, mozna by rzec,
                          ze
                          > źli ludzie mają wszyskto. Kombinują ile wlezie, potrafią
                          > manipulowac, mają cudowne żony, dzieci, ogniska domowe. Wszytsko.
                          I
                          > zawsze spadają na 4 łapki:)

                          hmmm nie jestem pewna, to tez stereotyp ...

                          Razcej to jst zwiazane z tym atawizmem o jakim pisałam - taki typ
                          czlowieka bezblednie wybiera sobie ofiare wsród dziesiatek innych
                          ludzi - skąds wie, ze ta osoba bedzie uległa, bedzei "chłopcem do
                          bicia", da sonbie zrobić praanie mózgu, uwierzy w to ,ze ona jest
                          zawszwe winna, pozwoli się od sioebie uzaleznić na kazdym polu -
                          takie sytuacje wcale nie dotryczą tylko zwiazków d-m, zdarzają sie
                          zcesto w szkole, w pracy ...
                          Bywa tak, ze taki "łowczy" kiedyś źle obstawi - i potencjalna
                          ofiaara zniszczy go psychicznie do fundamentów, gdyz on nie ejst
                          zupelnie przygotowany emocjonalnie na przegrane - znam taki
                          przypadek ..
                          • anu-lla Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 15:55
                            To ciekawe co o tym piszesz. Zgadzam sie z tobą w całej
                            okazałości.Jest kat i ofiara.Moze wyszła za swojego oprawce. Ale
                            dziwie sie , że to malzenstwo przetrwalo nawet pare lat. Ona pisala,
                            że na drugie dziecko chyba z 5 lat nie chciala sie zgodzic. No to
                            sama nie wiem, jakim cudem facet jej to darował. ?
                            A co do wyboru ofiary, to wystarczy na żone wziąc sobie kobiete
                            niepewną siebie, zakompleksioną, niezbyt ładną, ktora boi sie
                            samotnosci itd. Taka w zyciu sie nie rozwiedzie. Ma za malo wiary w
                            sebie, ze ktos ją jeszce zechce. I w dodatku z dziećmi. Rozwódka..
                            Facet cwany. Ale pewnie skoro umie byc psycholem to i słodkim jak
                            miód tez:)
                            A co do męża, to moze trafic na suke co rozpowie po okolicy jaki z
                            niego dziwkarz, no ale co to da.
                            • kora3 Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 16:39
                              anu-lla napisała:

                              > To ciekawe co o tym piszesz. Zgadzam sie z tobą w całej
                              > okazałości.Jest kat i ofiara.Moze wyszła za swojego oprawce. Ale
                              > dziwie sie , że to malzenstwo przetrwalo nawet pare lat.

                              Noe ma w tym nic dziwnego ... kat szuka ofiary, a ofiara kata, choć
                              wydaje sie to nieprawdopodobne, tak jest ...
                              Ofiara to osoba bez własnego zdania, o niskiej samoocenie, podatna
                              na wpływ - szuka osoby dominujacej, takiej co jej mówi co ma
                              robic .. To ofioerze na poczatku odpowiada, ma poczucie
                              bezpieczeństwa, potem ... jest juz gozrej ..


                              Ona pisala,
                              > że na drugie dziecko chyba z 5 lat nie chciala sie zgodzic. No to
                              > sama nie wiem, jakim cudem facet jej to darował. ?

                              Moze powie ?

                              > A co do wyboru ofiary, to wystarczy na żone wziąc sobie kobiete
                              > niepewną siebie, zakompleksioną, niezbyt ładną, ktora boi sie
                              > samotnosci itd.

                              Uroda ma tu niewiele do rzeczy, ważna jest samoocena...

                              Taka w zyciu sie nie rozwiedzie. Ma za malo wiary w
                              > sebie, ze ktos ją jeszce zechce. I w dodatku z dziećmi. Rozwódka..
                              > Facet cwany. Ale pewnie skoro umie byc psycholem to i słodkim jak
                              > miód tez:)

                              Pewnie tak ...

                              > A co do męża, to moze trafic na suke co rozpowie po okolicy jaki z
                              > niego dziwkarz, no ale co to da.


                              Moze trafic na kobiete, ktora go zniszczy emocjonalnie, on abedzie
                              nim manipulowala, grala na jego uczuciach - tio bedzie dlań
                              ddramat ..
                              • anu-lla Ciekawe jak taki psychol zachowuje sie poza domem 12.04.08, 17:22
                                I jak wychowuje swoje dziec. No nie wyobrazam sobie. Zycia z tym
                                panem.
                                • kora3 Re: Ciekawe jak taki psychol zachowuje sie poza d 12.04.08, 19:35
                                  anu-lla napisała:

                                  > I jak wychowuje swoje dziec. No nie wyobrazam sobie. Zycia z tym
                                  > panem.


                                  Jak dzieci wychowuje to nie wiem a zycia z takim kims też sobie nie
                                  wyobrazam
                      • kora3 Re: Jezusie Nazareński!!Kogo traktuje przedmiotow 12.04.08, 15:39
                        anu-lla napisała:

                        > Zgadzam się z tobą.
                        > Ale czasem krew mnie zalewa jak czytam posty ludzi typu "Przecież
                        > fajnych ludzi sie nie zdradza"

                        wiesz w każdym zwiazku geneza zdrady jest inna ...To jest komuła,
                        kjakich wiele ...rzyczyna zdrady kleży gdziesik tam - zalweży od
                        wzajemnej relacji, czasem jedynie w tym momencie (kryzys), stopnia
                        fdojrzalosci, oczekiwwań zdradzającego (czasem też na teraz, nie w
                        ogóle)


                        > I czyta to taka zona i wpędza sie w poczucie winy, że to jednak
                        ona
                        > gdzies nawaliła..wiec poszedl na boku szukac tego czego mu brak w
                        > domku. no nie??


                        No tak, ale ta konkretna żona co załozyła ten wątek tio już miaa to
                        poczucie winy :(
      • kora3 Chryste Panie !!!! 12.04.08, 12:09
        claudi_1 napisała:

        > Rozwód nie wchodzi w gre. Mam półroczne dziecko. Ale nie potrafie
        mu
        > wybaczyć, że zdradzał mnie jak byłam w ciaży.

        To jakie widzisz wyjście?
        Wybacz,a le napisalaś tylko po to, zeby sie wyazalić, bo rady nie
        chcesz..Ok masz prawo, ale ...
        Rozwód wchodzi w gre, jesli masz dowody latwo wykazac w sadzei jego
        winę - bedzie musial alimentowac i dzieci i CIEBIE :) nie tylko
        dlatego,że jest winny rozpadu małzeńśtwa, ale też dlatego ,ze nie
        pracujesz i z uwagi na zdiecko obecnie "nowe" pracy podjać nie
        mzoesz...

        > Przez myśl przeszło mi to, że może bał się tej kobiety, może
        chciał
        > to zakonczyć jak zaszłam w ciąże, ale ona nie pozwalała mu.


        Jesteś bezdennie naiwna, tak bał sie bo to szefowa mafii :)
        I
        > utrzymywał z nią kontakt tak na odczepnego.

        bzykac się na odczepnego.. ciekawe ...

        :( To mi przychodzi do
        > głowy.
        to ci nie przychodzi do głowy, tylko chcialabyś zeby tak byo - to
        g...o prawda ...

        > Poza tym , on nie byl zlym ojcem. Nie bił, nie pił.

        Faktycznie - wyczyn na maxa ...

        Jedynie może za
        > mało czasu spędzał z dzieckiem, ale tłumaczył to tym, że ma duzo
        > pracy (wtedy pracował na 2 stanowiskach plus dorabiał jescze)
        > Nie był złym ojcem.

        Kobieto, facet nie musi byc złym ojcem, zeby się z nim rozwodzić ...
        Ojcem tych zdieci to on bedzie zawszde, jak sobie póhjdzie - w
        sumie - hehe nie weile sie znmmkieni , czasu malo spedza, wiec....
        To, ze ktos nie pije i nie bije to naprawde nie jest zasługa babo!
        to jest NORMALNOSC!
        • animka25 Re: Chryste Panie !!!! 12.04.08, 17:39
          Mój jakiś czas przed odejściem (mając juz kochankę) też chciał
          drugie dziecko. Chyba dla świętego spokoju.
          • anu-lla Re: Chryste Panie !!!! 12.04.08, 18:25
            Ale mial zamiar odejsc i jednoczesnie chcial dziecka/??? To nie jest
            logiczne
            • animka25 Re: Chryste Panie !!!! 12.04.08, 18:30
              No on nie jest logiczny:)
              Wzięliśmy kredyt, sam wspominał o drugim dziecku, a po kilkunastu
              dniachch wyprowadził się na skutek kłótni i juz niem wrócił.
              • kora3 Re: Chryste Panie !!!! 12.04.08, 19:38
                animka25 napisała:

                > No on nie jest logiczny:)
                > Wzięliśmy kredyt, sam wspominał o drugim dziecku, a po kilkunastu
                > dniachch wyprowadził się na skutek kłótni i juz niem wrócił.

                Bóg z nim i krzyzyk na drogę ...
                A czemu chjcial dziecka?
                Baba w domu, głowie lżej:)
                Nie trzeba się martwic, ze się dowie ..
                • anu-lla Re: Chryste Panie !!!! 12.04.08, 19:57
                  Macie racje. To by sie zgadzało...A mowi , że chce dzieci , a to tak
                  pieknie brzmi, że taki kochany tatuś, domownik, rodzina...ech szkoda
                  słow. A to dziecko to włąsnie po to zeby żona miała zajęcie, była
                  zmęczona.itd Być moze taka kobieta czuje, jak taki facet traktuje ją
                  przedmiotowo, domaga się uczuć, miłosci uwagi , a facet nie ma na to
                  ochoty, nie kocha pewnie jej wogole i na odczepne chce dzieciaka jej
                  zrobic, moze tak?
                  • kora3 Re: Chryste Panie !!!! 12.04.08, 20:05
                    anu-lla napisała:

                    > Macie racje. To by sie zgadzało...A mowi , że chce dzieci , a to
                    tak
                    > pieknie brzmi, że taki kochany tatuś, domownik, rodzina...ech
                    szkoda
                    > słow.

                    A to dziecko to włąsnie po to zeby żona miała zajęcie, była
                    > zmęczona.itd

                    Wiesz, niekoniecznie - są ludzie, tez niekoniecznie faceci, którzy
                    traktują partnera, współmaloznka jak wlasnosc i narzedzie do
                    realizacji swoich celów. "Ja chce dużo zdieci, to siedź i ródź" - na
                    przyjkład ... W tej postawie patrtner to rodzaj maszynki : do
                    rodzenia dzieci, robienia kasy itede - sami w tym czasie zaspokajają
                    swoje pottrzeby: ambicje zawodowe, fantazje seksualne, pasje - po
                    prostu to nie esjt dla nich tak naprawde ktos, tylko cos co ma
                    robić to co chcą ..
                    • anu-lla Re: Chryste Panie !!!! 12.04.08, 20:15
                      To przerażające. Jakim mozna być potworem. A claudi jest potzreba mu
                      do dobrego wizerunku i darmowego sexu, małżeńskiego.
                      Nie wiem, jak on wychowuje te dzieci..Ja sobie tego nie wyobrazam.
                      Claudi sobie poradzi, ale dzieci....
                      • kora3 Re: Chryste Panie !!!! 12.04.08, 22:00
                        anu-lla napisała:

                        > To przerażające. Jakim mozna być potworem.

                        czlowiekowi zcasem się włosy na głowie jeża ... Wiesz, tu jest forum
                        i mozna cos tam zmyślić, potrollować, wiec nigdy nie ma pewnosci,
                        czy to, co ktos napisał się dzieje naprawde ..
                        Ale jak człowiek posłucha i popatrzy zcasem w realu - mozna się
                        przerrazić, serio, jak ludzie potrafia innych, najbliższych
                        potraktować - zgroza ..


                        A claudi jest potzreba mu
                        > do dobrego wizerunku i darmowego sexu, małżeńskiego.

                        Albo do "robienia " dużej rodziny, albo do "tresowania" ...

                        > Nie wiem, jak on wychowuje te dzieci..Ja sobie tego nie wyobrazam.
                        > Claudi sobie poradzi, ale dzieci....

                        Dzioeci sa na tyle jeszcze m,ałe, ze w tych kwestiach niewile
                        rozumieją i kojarzą, wyczuwają tylko natroje , czy claudi sobie
                        poradzi - nie wiem, natomiast myślę, ze zostałą wychowana w jakims
                        dziwnym modelu, patriarchalnym i archaicznym - np. uwaza, ze aby
                        facet był dobry wystarczy, zeby nie pil i nie bił ..
                        Nie chce niczego sugerować, niemniej takie ppdejscie wpaja na ogół
                        córce matka, albo nabywa się go w rodzinie, gdzie ojciec jest
                        pijakiemj i tyranem, ewentualnie rodzice są tak "kościołowi", ze
                        uwazaja, ze małzonek "rzecz" świeta i jak tylko nie pijak i nie
                        tłucze, grza zdiękiować za to Bogu i tzrymac buzie na kłódke :(
      • artemisia_gentileschi Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 12:24
        claudi_1 napisała:

        > Rozwód nie wchodzi w gre. Mam półroczne dziecko. Ale nie potrafie
        mu
        > wybaczyć, że zdradzał mnie jak byłam w ciaży.

        Skoro nie chcesz sie rozwiesc, to musisz sie przyzwyczaic. Jest taka
        zasada fizyki, cialo puszczone raz puszcza sie caly czas;) No ale
        moze Ty jestes z tych kobiet ktorym zdrada meza niespecjalnie
        przeszkadza.

        > Przez myśl przeszło mi to, że może bał się tej kobiety, może
        chciał
        > to zakonczyć jak zaszłam w ciąże, ale ona nie pozwalała mu. I
        > utrzymywał z nią kontakt tak na odczepnego.:( To mi przychodzi do
        > głowy.

        Tiaaa, biedak:) Jestes klasyczna ofiara prania mozgu,
        usprawiedliwiasz dziwkarza, a siebie obwiniasz nie wiadomo o co:/
        Przydalaby Ci sie terapia.

        > Poza tym , on nie byl zlym ojcem. Nie bił, nie pił. Jedynie może
        za
        > mało czasu spędzał z dzieckiem, ale tłumaczył to tym, że ma duzo
        > pracy (wtedy pracował na 2 stanowiskach plus dorabiał jescze)
        > Nie był złym ojcem.

        Ojcem mozna byc rowniez i po rozwodzie, a to ze nie pije i nie bije
        to zadna jego zasluga, tylko norma.
        • animka25 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 12.04.08, 17:55
          Przecież ona od niego nie odejdzie, nie widzicie co i jak pisze?
          Zdrada jej przeszkadza, ale sie przyzwyczai...

          Claudi_1 musisz poprostu zapomniec o tym i życ dalej, jak znowu Cię
          zdradzi i zacznie Ci to naprawdę przeszkadzac wtedy pewnie
          odejdziesz, jak juz dzieci podrosną.
          • kamyk-zielony Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 13.04.08, 06:47
            animka25 napisała:

            > Przecież ona od niego nie odejdzie, nie widzicie co i jak pisze?
            > Zdrada jej przeszkadza, ale sie przyzwyczai...
            >
            > Claudi_1 musisz poprostu zapomniec o tym i życ dalej, jak znowu Cię
            > zdradzi i zacznie Ci to naprawdę przeszkadzac wtedy pewnie
            > odejdziesz, jak juz dzieci podrosną.

            I to pewnie będzie już wspomniana trójka. Bo taki model rodziny idealnej wymarzył sobie szanowny małżonek. Claudi czytam Cię i jestem przerażona Twoją bezwolną postawą. Żyjesz jego życiem, jego pragnieniami. Uważasz, że to dobry mąż bo daje z siebie jakieś minimum tj. nie pije i nie bije. Ale maltretuje Cię psychicznie czego oczywiście nie chcesz do siebie dopuścić. Nie odejdziesz, bo masz półroczne dziecko...i? I oczywiście ON wmówił Ci, że sobie nie poradzisz, lub co gorsza zostałaś wychowana w rodzinie patriarchalnej i masz wpojone, że od męża się nie odchodzi.
            Mam nadzieję, że to trolling, i że takie kobiety nie istnieją naprawdę.
            • artemisia_gentileschi Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 13.04.08, 08:55
              Istnieja niestety. Sama w pewnym etapie zycia prezentowalam postawe
              dosyc podobna, wiec poniekad Claudi rozumiem. Mysle ze kiedys
              dojrzeje do samodzielnego myslenia i kopnie malzonka w d., ale
              sadzac po postach pewnie niepredko:/ Gorzej, ze zyjac z dziwkarzem
              ryzykuje wlasnym zdrowiem, w kazdej chwili moze ja zarazic jakims
              swinstwem.
            • kora3 Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 13.04.08, 09:18
              kamyk-zielony napisała:

              > Żyjesz jego życiem, jego pragnieniami. Uważasz, że to dobry mąż bo
              d
              > aje z siebie jakieś minimum tj. nie pije i nie bije. Ale
              maltretuje Cię psychic
              > znie czego oczywiście nie chcesz do siebie dopuścić. Nie
              odejdziesz, bo masz pó
              > łroczne dziecko...i? I oczywiście ON wmówił Ci, że sobie nie
              poradzisz, lub co
              > gorsza zostałaś wychowana w rodzinie patriarchalnej i masz
              wpojone, że od męża
              > się nie odchodzi.

              Dokladnie ...

              > Mam nadzieję, że to trolling, i że takie kobiety nie istnieją
              naprawdę.

              Nie wiem czy ten konkretny wątek to trolling, ale niestety:( takei
              kobiety istnieją :(
              • anu-lla Ale ona tam napisala, że to wlansie on nie uznaje 13.04.08, 12:44
                rozwodu.
                A i moze tak być , że chce miec duzo dzieci, nie tylko zeby sprawiac
                wrazenie cudownej, pelnej rodziny ale tez po to, żeby z dwoma, lub
                trzeba trudniej jej bylo odejsc. Z jednym jest latwiej. Tak mysle.
                Stad chęc narobienia jej tylu dzieciaków. Dziwie sie , że tyle lat
                udalo jej sie nie miec drugiego, a on Pan i Władca sie na to
                zgodzil:)?
    • claudi_1 Witam. 13.04.08, 16:37
      Przeraża mnie to co piszecie. Ale wszytsko jeszce przemyślę.
      On byl dobrym ojcem. Jedynie co moge mu zarzucić wobec dzieci..to
      to ,że zbyt malo czasu poświęcal rodzinie. Ciągle tylko praca,
      praca. Czasem zarzucal mi zazdrośc, zaborczośc. Często chcialam,aby
      nie szedl juz niegdzie po pracy np z kolegami na piwo, tylko byl w
      domu, z nami, po pracy. Skoro i tak malo czasu z nami przebywa. ale
      on uważal to za zazdrośc. A tak nie było.
      Wiele lat nie chcialam drugiego dziecka. Ale to tylko pogorszylo
      sprawę, raz był miły, raz obrażony. Nawet był kryzys. Dziękuje za
      wasze wypowiedzi, musze to wszytsko jeszce raz przeczytać.
      • kora3 Re: Witam. 13.04.08, 17:01
        claudi_1 napisała:

        > Przeraża mnie to co piszecie. Ale wszytsko jeszce przemyślę.
        > On byl dobrym ojcem.

        Byl?

        Jedynie co moge mu zarzucić wobec dzieci..to
        > to ,że zbyt malo czasu poświęcal rodzinie.

        To przepraszam w zcym sie objawialo to bycie "dobrym ojcem"? że
        zarabiał na rodzinę - dziewczyno to jest NORMA .. Chcial kolejnego
        dziecka, oczywiste, ze nie moglas pójśc z niemowlakiem do pracy,
        wiec logiczne, ze trzeba utrzymac dzieci i zonę, nie?


        Ciągle tylko praca,
        > praca.

        No nie tylko, jak się okazało :(

        Czasem zarzucal mi zazdrośc, zaborczośc. Często chcialam,aby
        > nie szedl juz niegdzie po pracy np z kolegami na piwo, tylko byl w
        > domu, z nami, po pracy. Skoro i tak malo czasu z nami przebywa.
        ale
        > on uważal to za zazdrośc. A tak nie było.

        On jest skrajnym egoistą kobieto:)

        > Wiele lat nie chcialam drugiego dziecka. Ale to tylko pogorszylo
        > sprawę, raz był miły, raz obrażony. Nawet był kryzys. Dziękuje za
        > wasze wypowiedzi, musze to wszytsko jeszce raz przeczytać.

        Przeczytaj i przemyśl co dalej z Twoim zyciem Claudi...

        Zastanów sie jakie masz marzenia, plany , ambicje ...TY nadal
        żyjjesz dziewczyno! Nie ejsteś tylko reproduktorka , jesteś
        czlowiekiem - masz prawo do godnosci, swoich ambicji,, pasji,
        marzeń..
        • claudi_1 Re: Witam. 13.04.08, 17:10
          Od do tej trzeciej pracy poszedł, na dlugo za nim, bylo drugie
          dziecko. Mowilm, ze to okazja, mozna zarobic. CHodzilo o
          ubezpieczenia.Spotykal sie z roznymi ludzmi, szukal klientow.
          Myslałam, ze chce zapelnić pustke, skoro nie ma tylu dzieci.
          Myśle jednak , że on mnie nie kochał nigdy. Chciał mieć żone i
          dzieci, tak po prostu. Miałam wrażenie, że im mniej sie widzimy, tym
          rzadko kłocimy. Malżeństwo trwało.
          • kora3 Claudi 13.04.08, 17:14
            Widzi mi się, ze to jakiś psychopata, serio, a ty jesteś calkowicie
            uzależniona od niego- emocjonalnie, pewnnie i materialnie, ale
            przede wszyskim intelektualnie.
            Ciagle piszesz, coon uwazał, robił, ze myslaląs, ze chcial to,
            tamto ...
            O sobie - niemal zrero - tylko tyle, ze nie chcialaś 5 lat drugiego
            dziecka ..Ocknij się, prosze .. Na pewno nie jesteś od niego
            głupsza, mniej warta, chłop Cie zahukał ..
            Mozesz liczyć na pomoc rodziny? Rodzic, rodzeństwo, a moze
            przyjaciółka? Masz kogos blioskiego w ogóle?
            • claudi_1 Re: Claudi 13.04.08, 17:23
              Ciarki mnie przeszły jak powiedziałaś psychopata. Ja ci dziekuje za
              rady, wsparcie, przemysle to wszytsko. On mnie zranil wiele razy,
              ale wybaczalismy sobie. Kazdy sie czasem pokłoci. Jest egoistą. Ale
              psychopatą?? Prosze wytlumacz, czemu nim.
              Tak mam rodzicow. Jak mnielismy ciche dni, nocowalam u nich.
              • claudi_1 Re: Claudi 13.04.08, 17:25
                wstydze sie o tym pisac, czasem miał wybujałe pragnienia jesli
                chodzi o sex, ale ogolnie dogadywalismy się jesli chodzi o te sprawy.
                • kora3 Re: Claudi 13.04.08, 17:32
                  claudi_1 napisała:

                  > wstydze sie o tym pisac, czasem miał wybujałe pragnienia jesli
                  > chodzi o sex, ale ogolnie dogadywalismy się jesli chodzi o te
                  sprawy.

                  Hmmm nie wchodząc w szczegóły - czy kiedykolwiek zmuszał Cię do
                  takeigo seksu, który Ci nie odpowiada (nie odpowiada z dowolnej
                  przyczyny)?
                  Czy informowal, ze go nie kochasz, bo nie chcesz? Czy wzbudzal
                  poczucie winy w stylu "JEsteś zła zoną, nie zależy Ci na mnie" i
                  podobnie?
                  • claudi_1 Re: Claudi 13.04.08, 21:06
                    On ma duży temperament, lubil eksperymentować.Chcial nawet kupic i
                    prowadzic sex shop, ale sprzeciwilam sie temu. No po prostu nie
                    wyobrazalam go sobie tam. A co do sexu, nie zmuszal ale namawiał,
                    nie byly to standardowe sprawy ale też nie jakieś mocno "zboczone" .
                    Ale nie podam szczegołów. Przepraszam. Nie mowil, ze go nie kocham,
                    ale mowil ze "nie dbam o domowe ognisko " (o ilosc dzieci) i ze malo
                    interesuje sie jego "potrzebami" .
                    • kora3 Re: Claudi 14.04.08, 20:46
                      claudi_1 napisała:

                      > On ma duży temperament, lubil eksperymentować.Chcial nawet kupic i
                      > prowadzic sex shop, ale sprzeciwilam sie temu. No po prostu nie
                      > wyobrazalam go sobie tam.


                      No wiesz to jego praca...

                      A co do sexu, nie zmuszal ale namawiał,
                      > nie byly to standardowe sprawy ale też nie jakieś
                      mocno "zboczone" .
                      > Ale nie podam szczegołów. Przepraszam.

                      Nie musisz i nie przepraszaj,gdy nie masz za co ..
                      Nie mowil, ze go nie kocham,
                      > ale mowil ze "nie dbam o domowe ognisko " (o ilosc dzieci)


                      Liczba splodzonych dzieci akurat nie zakleży od jakosci, czy
                      urozmaicenia w seksie ..
                      i ze malo
                      > interesuje sie jego "potrzebami" .

                      a na ile on sie interesił Twoimi? Jesteś zadowolona z seksu? Beez
                      szczegółów
              • kora3 Re: Claudi 13.04.08, 17:30
                claudi_1 napisała:

                > Ciarki mnie przeszły jak powiedziałaś psychopata.


                Wybacz, ja go tak odbieram - lubi dreczyc, wzbudzać nieuzasadnione
                poczucie winy ...

                Ja ci dziekuje za
                > rady, wsparcie, przemysle to wszytsko.


                Nie ma za co dziękować :) przemyśl, serio ...

                On mnie zranil wiele razy,
                > ale wybaczalismy sobie.

                Claudi, nadal to samo :ON CIEBIE zranil, ale wybaczaLISCIE SOBIE...
                Nie, Claudi - on cie ranił, a TY wybaczalas ...

                Kazdy sie czasem pokłoci. Jest egoistą. Ale
                > psychopatą?? Prosze wytlumacz, czemu nim.

                jak wyzej - swiadomie dreczy ofiare, wmawia jej, ze jest winna,
                doprowadza do tego, ze sama siebie obwinia za JEGO swiństwa, to
                zachowanie psychopatyczne ...
                Dodatkowo psychiopata nie chce przenigdy wypuścic z rąk ofiary -
                dokładnie tak zachowuje się Twój mąż .. Jestes niby zla, bo nie
                chcesz dużej rodziny, zabiedbuje Cię, nie pomaga przy zdieciach, ma
                kocahnkę - ale jak piszesz za nic nie pozwoliłby Ci odejsc...

                > Tak mam rodzicow. Jak mnielismy ciche dni, nocowalam u nich.

                jak sie zapatruja na obecna sytuację?
                • claudi_1 Re: Claudi 13.04.08, 18:42
                  Rodzice nic nie wiedzą. Tzn wiedzą, że sie czasem kłocimy, ale to
                  normalne w małżeństwach. Przyznam się, że czasem i ja przesadziłam.
                  prosze oceń czy slusznie. Jak czasem powiedział mi cos
                  przykrego..przestawalam sie do niego odzywać. Stad ciche dni. Nawet
                  jak wyciagal pierwszy ręke o zgode, nie potrafilam się od razu
                  przemóc, żeby sie pogodzić. Po prostu nie moglam. On uznal mnie za
                  humorzastą kobiete, która karze go tym milczeniem. I tak koło sie
                  zamykało. Nie jest tak ze jestem zahukana. gdy nie zgadzalam się z
                  czyms i dopielam swego to w jego oczach
                  byłam kobietą z "oddzielną osobowością" (to jego slowa) ,
                  ktora "rządzi w domu".
                  • anu-lla Re: Claudi 13.04.08, 19:42
                    Mysle, ze obrażanie sie to brzydka cecha, nieodzywanie sie...ale jak
                    cie mocno zranil to ja sie nie dziwie, ze nie mialas ochoty z znim
                    rozmawiać. Ale to bylo blędne kolo. On nakręcal sie jeszce bardziej,
                    jak nie bylo po jego mysli i sie stawialas, to uznal cie za babe ,
                    która rządzi, prawda???
                    A ja myslalam , ze zdrajcy chodzą w domu jak szwajcarskie zegarki,
                    zeby zona nic nie podejrzewala i zyła sobie spokojnie.
                  • kora3 Re: Claudi 13.04.08, 22:46
                    hmmmm "ciche dni" to dobra sparwa, zeby wyciszyć emocje, ale
                    naduzywanie tego powoduje rzeczywiscie chyba jak wszystko
                    nadużywane , ze przestaje sie na to zwracac uwagę ...

                    Każdy czlowiek ma oddzielna osobbowiosc :)
                    Widzialaś kiedyś dwójke ludzi majaca współna? nba , nawet taką
                    samą ..
                    W domu nikt nie "rządzi" partnerzy są PARTNERAMI - osobami o równym
                    statusie ...
                    • claudi_1 Wiem. Staram sie miec wlasne zdanie. 14.04.08, 20:41
                      Ale jego czasem nie da sie przekonać. Albo jest tak jak on chce,
                      albo on też ma wąty i wielka obraza. Kazde moje pragnienie wobec
                      niego to "wymagania" . Jestem zbyt wymagająca wobec niego. Ja juz
                      nie mam sił. Zeby mu przetlumaczyć i chcieć żeby mnie kochał .
                      • kora3 Re: Wiem. Staram sie miec wlasne zdanie. 14.04.08, 20:44
                        a jakie Tyb masz pragnienia wąłsne? Umiesz je sprecyzować?
                        • claudi_1 Re: Wiem. Staram sie miec wlasne zdanie. 14.04.08, 20:54
                          A o co ci chodzilo z tą jego "Pracą"?? Nie on pracuje w innej
                          branży, nic związanego z sexem. Ale wiem, że cchiał by. I walsnie
                          jak nie zgodzilam sie na ten sex shop to stwierdzil, ze mu "rządze"
                          A ja zwyczajnie wyrazilam swoje zdanie.
                          Tak mam swoje potrzeby. On twierdzi, ze mnie kocha..Ale troche za
                          mało to okazywał. Zasugerowalam, to ale chyba w zły sposob.
                          Powiedziałam, że lubie jak mowi, że mnie kocha a mówi mi to
                          rzadko.Nawet zażartowałam, ze "raz na pół roku powiesz to slowo".
                          Odparł ,mówił, że mnie" kocha ale raz na pół roku powinno ci to
                          starczyć" :(
                          • kora3 Re: Wiem. Staram sie miec wlasne zdanie. 14.04.08, 21:39
                            claudi_1 napisała:

                            > A o co ci chodzilo z tą jego "Pracą"??

                            No, ze w zasadzie od "widzenia sie " w jakiejkś pracy to jest raczej
                            zainteresowany ...

                            I walsnie
                            > jak nie zgodzilam sie na ten sex shop to stwierdzil, ze
                            mu "rządze"
                            > A ja zwyczajnie wyrazilam swoje zdanie.

                            Wyrazenie swego zdania, a brajk zgody na cos to jedknak cos innego ..

                            > Tak mam swoje potrzeby. On twierdzi, ze mnie kocha..Ale troche za
                            > mało to okazywał. Zasugerowalam, to ale chyba w zły sposob.


                            To znaczy?

                            > Powiedziałam, że lubie jak mowi, że mnie kocha a mówi mi to
                            > rzadko.Nawet zażartowałam, ze "raz na pół roku powiesz to slowo".
                            > Odparł ,mówił, że mnie" kocha ale raz na pół roku powinno ci to
                            > starczyć" :(

                            Generalnie to sa ludzie,m którzy slabo radza sobie z gadaniem o
                            uczuciach, ale odparl niecio chamsko ..
                            • claudi_1 Re: Wiem. Staram sie miec wlasne zdanie. 14.04.08, 21:59
                              Odezwę się jutro. Dzis juz nie moge. Przyznam sie, że nadal nie
                              rozumiem, o co ci chodzi z tą pracą. O ten sex shop???
                              No chamsko odparł. Ale potem znów był miły. I tak na okragło.
                              • kora3 Re: Wiem. Staram sie miec wlasne zdanie. 14.04.08, 22:13
                                Moim zdaniem to typ psychopatyczny ...
                                • anu-lla Claudi... 15.04.08, 10:25
                                  on chcial drugiego dziecka, bo bal sie że jestes bliska odejścia od
                                  niego. Widocznie taki psychol tez sie czegoś boi.
                                  • claudi_1 to nie tak 15.04.08, 17:15
                                    ja po prostu nie chcialam w domu siedzieć, a on ciagle poza domem,
                                    ciagle praca a ja w domu. Wzielam sie za pewien biznes, ale potem
                                    zrezygnowalam. Zresztą to nie byla zadna praca, na etat, taka tak
                                    próba otworzenia wlasnego biznesu. Czulam sie młoda, nie chcialam
                                    siedziec w domu i rodzic dzieci. Między jednym a drugim dzieckiem
                                    jest pare ładnych lat różnicy. Ale widze, że moj mąż stał sie inny,
                                    jest częściej w domu, pomaga przy dziecku.
                                    Moze sie zmienił?
                                    • lowelcia teraz dopiero doczytalam 20.04.08, 10:03
                                      on sie zmienil ale tylko na jakis czas, mydli ci oczy a potem znowu.
                                      Faceci sie nie zmieniają...:(
              • kobieta_na_pasach Re: Claudi 18.04.08, 14:58
                claudi_1 napisała:
                .
                > Tak mam rodzicow. Jak mnielismy ciche dni, nocowalam u nich.


                matko! a dlaczego ty , a nie on? ha ha.a on w tym czasie cie
                zdradzal.
                • claudi_1 Re: Claudi 18.04.08, 17:14
                  Nie śmiał by przyprowadzić inną kobiete do naszego domu. Nigdy.
          • moni2000 Re: Witam. 15.04.08, 18:15
            Przepraszam ale ja już nie wytrzymam. Jaką do .... (tu mocne słowo) pustkę ten
            Twój mąż wypełniał?!!!! Bo dzieci nie miał? A czy on te pustkę teraz wypełnia.
            Czy zajmuje się nimi, przewija karmi kąpie, czy rozmawia, czy wie jaką zupkę
            lubi starsze dziecko, czyta mu książki i wie o nich wszystko? Wcale ich nie
            kocha, gdyby tak było miałby wzgląd i na nie i zamiast się puszczać zajął by się
            nimi. Jest pewny siebie bo widzi, ze dajesz sobie wcisnąć wszystko i pokornie
            sama się obwiniasz że Książę Małżonek się bzyka.
            Po prostu facet ma problem-ordynarnie się puszcza a swoje resztki moralności
            wykorzystuje zrzucając winę na Ciebie i to tak ewidentnie, że aż boli!! Boisz
            się zostać z dziećmi sama? To normalne, ale nie rób z tego palanta bohatera.
            Czym wytłumaczy następne zdrady? Że nie ma trzeciego dziecka, czwartego. Albo że
            nie macie większego telewizora?
            Przepraszam, ale mnie poniosło.
            PS Facet zdradzający żonę w ciąży to skończone bydlę.

            claudi_1 napisała:

            > Od do tej trzeciej pracy poszedł, na dlugo za nim, bylo drugie
            > dziecko. Mowilm, ze to okazja, mozna zarobic. CHodzilo o
            > ubezpieczenia.Spotykal sie z roznymi ludzmi, szukal klientow.
            > Myslałam, ze chce zapelnić pustke, skoro nie ma tylu dzieci.
            > Myśle jednak , że on mnie nie kochał nigdy. Chciał mieć żone i
            > dzieci, tak po prostu. Miałam wrażenie, że im mniej sie widzimy, tym
            > rzadko kłocimy. Malżeństwo trwało.
            • claudi_1 Re: Witam. 15.04.08, 19:40
              to nie tak. On dopiero jak dziecko sie urodzilo, pare miesięcy
              to dopiero sie wydal romans, a nie jak bylam w ciązy. Nie wiem czy
              to ma jakies znaczenie..
    • butterflymk Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 13.04.08, 21:09
      Typowe frajerskie zachowanie samca.
      OPczywiście że chce ciebie i dzieci i super rodzinkę...jednaocześnie nie
      odmawiając sobie innych doop.
      nigdy się to nie skończy niestety więc nie słuchaj tego prostaczka
      tylko sama zdecyduj czy ccesz takiego układu...
    • anu-lla twoj mąż jest psycholem, teraz przyznaje, jest zbo 14.04.08, 09:45
      zboczkiem na dodatek, tak mi sie wydaje. Ma ciezko charakter i taką
      miarką mierzy tez ciebie. Jak ty z nim wytrzymujesz..
      • claudi_1 nie wybacze mu tego co zrobił 15.04.08, 17:16
        ale zboczony nie jest, owszem mial dziwne pomysly ale nie jest
        jakims zboczonym oblechem.to nie wchodzi w gre
        • kora3 Claudi ...powiedz zatem , jak zameirzasz dalej życ 15.04.08, 17:58
          z czlowiekiem, któremu nie umiesz wybaczyc? Albo wybacz i
          przyzwyczaj się, bo ion się na pewno nie zmieni, albo odejśc -
          innego wyjścia po prostu nie am
          • claudi_1 Re: Claudi ...powiedz zatem , jak zameirzasz dale 15.04.08, 18:01
            napisalam do ciebie na poczte. odpisz prosze
          • claudi_1 Re: Claudi ...powiedz zatem , jak zameirzasz dale 15.04.08, 18:01
            napisalam do ciebie na poczte. odpisz prosze
          • claudi_1 Re: Claudi ...powiedz zatem , jak zameirzasz dale 15.04.08, 18:02
            napisalam do ciebie maila
            • kora3 mama, zaraz odpiszę ... 15.04.08, 19:04
              dobrze,z e napisałas o mailu, rzadko korzystam z gazecianejpoczty :)
              Cierpliwosci :) Odpisuję
              • kora3 mam miało być:) sorki nt 15.04.08, 19:06

                • kora3 Claudi, masz maila nt. 15.04.08, 19:39

                  • anu-lla do Kory3...tak mnie jedno jeszcze zastanawia 16.04.08, 19:09
                    obydwie twierdzimy, ze to typ psychiczny. Ale czy otoczenie tego nie
                    wyczuwa?? Nie mowie o dzieciach, ale o znajomych, kolegach.
                    • kora3 Re: do Kory3...tak mnie jedno jeszcze zastanawia 17.04.08, 08:58
                      anu-lla napisała:

                      > obydwie twierdzimy, ze to typ psychiczny. Ale czy otoczenie tego
                      nie
                      > wyczuwa?? Nie mowie o dzieciach, ale o znajomych, kolegach.

                      Ja nie twierdze, a przypuszczam i nie ze typ psychiczny, tylko
                      psychopatyczny ...

                      Nie, otoczenie moze być nieświadome , acz na ogół pewne cechy
                      psychopatów sa widoczne w ogóle... a, w niektórych profesjach są to
                      cechy postrzegane jako hehe dodatnie.
                      • anu-lla Poczytalam troche o psychopatach 17.04.08, 11:33
                        Ale na pewnym portalu bylo za malo danych o nich.
                        Czyli on moze w domu jak nikt nie widzi dręczyć żone, wbijać szpilki.
                        A na zewnątrz zakladac maske cudownego, milego czlowieka, ktorego
                        cechy wydają sie nam wspaniale, koles jest godny zaufania. Ma milą
                        barwę glosu, ciepłą, spokojną, budzącą zaufanie.
                        Juz teraz wiem jak zwabił kochanke. Kochanki to tam samo ofiary jak
                        zona. To smiesznie brzmi, ale tak jest.
                        Zgadzasz sie z tym Kora?
                        • kora3 Re: Poczytalam troche o psychopatach 17.04.08, 11:41
                          anu-lla napisała:

                          > > Zgadzasz sie z tym Kora?

                          Wiesz, ja nie ejstem psychiatra, jedynie interesuje sie tą dziedziną
                          wiedzy medycznej, a to stanowczo za mało, zeby stawiac diagnozy
                          hihi ...
                          Niemniej w ogólnosci, choć w duzym uroszczeniu, masz rację...
                          POsychopaci sa świadomi swego postepowania i jego konsekwencji, a
                          wiec poczytalni ...
                          Doskonale wiedza, jak sie zachowac tu, a jak gdzie indziej - z
                          reguły są zdolnymi manipulatnami innymi, nie podatnymi na terapię :(
                          Zdarza sie takze, ze psychopata buduje ja,iś swój obraz zewnętrzny,
                          tylko po to, zeby jego ofiara nie mogłą sie wyrwać.. Przykladowo -
                          przy ludziachokazjue uczuci, dba materialnei o rodzinę itede -
                          tymczasem w zaciszu domowym dreczy psychiczne, dodatkowo powołując
                          sie na swoją opnie nienagannego partnera...
                          Psychopacui jako manipulanci klubią bawic sie uczuciami innych,
                          dlatego zcesto stosują metodę polegającą na chwilowym bombadrowaniu
                          miłoscią, okazywaniu wielkiego zainteresowania, by po niedługim
                          czasie być chłodnym, oschłym, nie starać się podtrzymywac kontaktu.
                          • anu-lla Re: Poczytalam troche o psychopatach 17.04.08, 12:42
                            Az mnie ciarki przeszly, jak to przecxytałam. Pasuje mi to do
                            pewnego faceta, w którym bylam zakochana. JAk nie szlo po jego mysli
                            to karal mnie dystansem, oddalaeniem sie....Za kare. Bo go nie
                            kocham rzekomo skoro tego i tego nie robie..:(
                            To tez psychopata??
                            • m.nikla Re: Poczytalam troche o psychopatach 17.04.08, 13:06
                              to sa takie zaburzenia osobowości....
                            • kora3 Re: Poczytalam troche o psychopatach 17.04.08, 13:57
                              oj nie wiem :)
                              ja naprawde nie jestem ekspertem :)
                              okresloone typowe dla jekiegos stanu chorobowego zachowania
                              wystepujace tylko czasami wcale nie usz oznaczać ze jktoś na to
                              cierpi zaraz .. pewne zachowania są oblizone na konkretny efekt
                              • anu-lla Kora ...a przypuścmy ze facet jest psychopatą. 17.04.08, 14:23
                                probuje mnie uwieść, podrywa (np chodzi mu o sex) A ja go odrzucam,
                                chce sie tylko przyjaznic itd. Czy grozi mi cos z jego strony?np
                                zemsta za odrzucenie jako kochanka??

                                A drugie: Czy sądzisz ze psychopata moze sie zakochac?i cierpiec, z
                                nieodwzajemnionej milosci??
                                • kora3 Re: Kora ...a przypuścmy ze facet jest psychopatą 19.04.08, 08:07
                                  anu-lla napisała:

                                  > probuje mnie uwieść, podrywa (np chodzi mu o sex) A ja go
                                  odrzucam,
                                  > chce sie tylko przyjaznic itd. Czy grozi mi cos z jego strony?np
                                  > zemsta za odrzucenie jako kochanka??

                                  Anullo, ja nie jestem bieglym :)
                                  Rozumowanie psychopaty jest dosc skomplikowane, ale owszem, źle
                                  znosi brak podporzadkowania się jego pomysłom, z tym, ze psychopaci
                                  z kolei czuja respekt przed silnymi osobamii z rzadka takowe
                                  wybierają na swe ofiary dreczenia psychocznego ..

                                  >
                                  > A drugie: Czy sądzisz ze psychopata moze sie zakochac?i cierpiec,
                                  z
                                  > nieodwzajemnionej milosci??

                                  tak i nie ....psychopaci sa bezwględni ..
    • coitus_online Re: Mój mąż zdradzał mnie..jak byłam w ciąży 15.04.08, 18:03
      gdyby wszyscy tacy mądrzy byli i przewidujący - dzieci nie rodziłyby
      się
      • claudi_1 Dzieci, powinny rodzic się z miłości. 15.04.08, 18:58
        Ale pewnie twoje slowa skierowane byly tylko dla mnie..
        • moni2000 Re: Dzieci, powinny rodzic się z miłości. 15.04.08, 19:01
          Znacznie ważniejsze jest to, żeby dzieci wychowywały się w miłości.

          Z emocjonalnie popapranego domu nie wyrosną zdrowi emocjonalnie ludzie.


          claudi_1 napisała:

          > Ale pewnie twoje slowa skierowane byly tylko dla mnie..
          • anu-lla Re: Dzieci, powinny rodzic się z miłości. 17.04.08, 21:46
            Jest szansa , ze to matka wychowa dzieci na normalnych ludzi.
            • moni2000 Re: Dzieci, powinny rodzic się z miłości. 17.04.08, 22:22
              Hmm. Sama? Mając u boku mężczyznę, który nią bezwzględnie manipuluje? Jest
              niebezpieczeństwo, że dzieci przejmą wzorce zachowań rodziców. Sytuacja, którą
              opisuje Caludi jest porażająca, mam nadzieję że Ona znajdzie dość siły i wiary w
              siebie żeby to jakoś rozwiązać-czego życzę, w przeciwnym razie może niestety
              cierpieć coraz bardziej a z nią dzieci.
              • anu-lla Re: Dzieci, powinny rodzic się z miłości. 18.04.08, 10:50
                jesli rzadko bywal w domu, nie umial je wychowywac, to istnieje
                szansa , ze on nie przejely jego wzorców.
                Dobrze, ze chociaz ręki na nią nie podnosi. Po psychopacie mozna sie
                spodziewac wszytskiego.
    • kobieta_na_pasach jak znam zycie i kobiety, a troche znam 18.04.08, 14:54
      to na dwojce dzieci nie skonczycie.
      • claudi_1 Witam. A mozesz rozwinąc swoją myśl?? 18.04.08, 17:12
        Nie. Ja na dwójce kończe. Dwójka jest ok.
        • mkvanila co za naiwność 20.04.08, 21:58
          nie dziwię się że cię zdradza, skoro tylko rodzisz dzieci i siedzisz w domu. kogo pociągają kury domowe?
          • lowelcia Jestes głupim człowiekiem, jesli tak myslisz 22.04.08, 11:35
            bez komentarza
    • lowelcia twoj mąż to psychopata....... 18.04.08, 22:15
      ja pie......
    • sexy_man1 Przeczytałem wypowiedzi i oczom nie wierzę! 19.04.08, 11:40
      Jak można być taką świnią i potworem jakim jest Twój Mąż!?

      Sam jestem facetem, i dla mnie jego postępowanie jest poniżej poziomu ziemi,
      dużo dużo niżej jak kończy się ten poziom, poniżej poziomu moralności i etyki.

      Po pierwsze, co mnie uderzyło.
      1. Zabolało CIę, że zdradzał CIę jak byłaś w CIĄŻY. A jakbyś nie była-to by Cię
      nie bolało? TO byłoby to zupełnie co innego?
      2. PO drugie, nie dość że zachował się(jeśli w ogóle można mówić ze sie
      zachował) jak ostatni drań, zdradził CIę, okłamywał,nie było go w domu,zaniedbał
      Cię, to jeszcze na koniec chce Ci wmówić,że to TY JEST EŚ WINNA TEJ ZDRADY, i że
      to przez Ciebie się tak to potoczyło.
      3. Po trzecie: ZSZOKOWAŁO MNIE NORMALNIE jak piszesz, że to nie jest zły ojciec,
      bo nie pił i nie bił. Faktycznie, to jest(jak to już ktoś napisał) wielki
      wyczyn! To faktycznie to wyczyn godny tylko paru ojców stąpających na kuli
      ziemskiej! Dziewczyno, komu chcesz wcisnąć te androny?? Nam ??

      WNiosek jest następujący.
      Sama siebie oszukujesz! TO on jest Świnią, a Ty tę Świnię chcesz usprawiedliwić.
      Tylko nie wiem,czy to z własnej głupoty, czy z Miłości,bo go jeszcze kochasz, co
      Ci przesłania oczy(to byloby w sumie też wytłumamczalne:osobe która kochamy
      często wybielamy w naszych oczach).


      Nie wiem czego TY właściwie chcesz? Jeszcze nam tutaj tego nie napisałaś. A może
      już najwyższa pora powiedzieć co chcesz zrobić!


      Sorki, może trochę ostro,ale fałsz i podłość Twojego niby-Męża , plus Twoje
      zaślepienie/naiwność - tak mnie zbulwersowały !
      • anu-lla JA mysle ,ze Claudi sie go boi. 19.04.08, 16:47
        Mysle ,ze ten dupek, wsrod znajomych ma dobrą opinie, ciszy sie
        sympatią itd Nikt jej nie uwierzy, jaki on jest na prawdę. W
        momencie jak bedzie chciala rozwodu, on zrobi jej pieklo z zycia.
        Tak mysle...
        • nemi24 Re: JA mysle ,ze Claudi sie go boi. 20.04.08, 17:14
          popieram.
          • mkvanila Re: JA mysle ,ze Claudi sie go boi. 20.04.08, 21:59
            nie dziwię się że cię zdradza, skoro tylko rodzisz dzieci i siedzisz w domu. kogo pociągają kury domowe?
            • anu-lla ty idz sie lecz 21.04.08, 09:31
              wyraznie mowil ze chcial zeby byla gromadka dziecito jak miala
              pracowac?
              On chcial zeby byla kura domowa. Jemu to pasowalo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka