scornedwoman
22.04.08, 18:48
Moj mąż miał "romans" jakis czas temu. Stwierdził, że to nie było
nic powaznego..tylko flirt, i bardziej ze strony kobiety niz jego..
Przyznal sie , ze bał sie zakonczyc te znajomosc. Kobieta, jak
twierdził, byla natarczywa, zazdrosna. Bał sie jej a nie chcial z
nią miec prawdziwego romansu itd. Ona chciala. Mąz mówił, ze
utrzymywal z nia kontakt smsowy i gadu gadu juz tylko dlatego,zeby
ona sie nie wsciekla, ze ją olał. Sprawiala wrazenie kobiety, ktora
nie akceptuje olewki i braku zainteresowania , bo w przeciwnym razie
zrobi swinstwo. Mąż mowil, ze to jakas wariatka, ze po pewnym czasei
sprawiala wrazenie osoby niezrownowazonej psychicznie. Bal sie z nia
stracic kontakt , bo bal sie , ze moze jej cos strzelic do glowy .
I tylko dlatego utrzymywal z nia kontakt.
Czy mam wierzyc mojemu mężowi? Co wy na to. Czy tak moglo byc ? Nie
zmyślał?