Gość: deeva IP: *.pl / 192.168.5.* 13.09.03, 15:20 Podziwiam Panią Mazurkiewicz i trzymam za nią kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Marita Re: Anna Mazurkiewicz IP: ProteriansAnNet:* 13.09.03, 20:04 Doskonale rozumiem pani odczucia.Moi staż onkologiczny wynosi 22 lata (strona prawa) + 15 (lewa do tego 3 lata chemii.Należe do osób ,ktore uważają ,że wszystko muszą zrobic same ,bo nikt nie zrobi tego równie dobrze.Choroba dopadła mnie w momencie ,kiedy młodszy syn miał zdawać na studia.Starałam się robić dobrą minę do zlej gry i uspakajać rodzinę.Spotkalam się z zyczliwością otoczenia ,ale i sama starałam sie "zachowac twarz.Nie zrezygnowalam z pracy ,do minimum skróciłam zwolnienia.Uważam ,że tylko silna motywacja i wola przeżycia daje szansę.Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Anna Mazurkiewicz IP: *.a00.mclnva02.us.ce.verio.net 24.09.03, 21:41 Pani Marito, Potrzebuje pomocy- roznych konkretnych informacji nt leczenia raka piersi w Polsce ( mieszkam za granica ale rozwazam powrot do Polski). Prosze o kontakt na adres jadzian@yahoo.com. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanka Re: Anna Mazurkiewicz IP: 165.200.94.* 15.09.03, 18:28 Dziekuje za ten artykul i zycze pani Ani duzo zdrowia, pogody ducha i wytrwalosci. Trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barbara Re: Anna Mazurkiewicz IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 17:30 Pani Anno, jestem z Panią, jest Pani bardzo dzielną kobietą! Czytając wywiad z Panią płakałam, ale przecież jest tam też ogrom optymizmu. Te łzy dlatego, że sama jestem 8 miesięcy po operacji i radioterapii. Odnalazłam w Pani słowach siebie i swoje przeżycia. Optymizm dlatego, że też poczułam wielką siłę w sobie i zamierzam jeszcze długo żyć! Wróciłam do pracy tak szybko jak było to możliwe i patrzę w przyszłość z uśmiechem. Bardzo serdecznie pozdrawiam i życzę duuuuużo zdrowia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Anna Mazurkiewicz IP: *.acn.pl 15.01.04, 20:23 Pani Barbaro, dopiero teraz przyszło mi do głowy, że mogły przyjść jakieś mejle po tym tekście. Pozdrawiam serdecznie i życze dużo siły! Anna Mazurkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as zycie to nie zart IP: *.client.attbi.com 18.09.03, 08:41 szkoda ze trzeba powaznych tragedii losu zeby zrozumiec co jest wazne a co nie ma znaczenia. Zycie jest wazne, a reszta...tylko wytlumacz to szpanerom albo bandytom. Odpowiedz Link Zgłoś
tulpe1 Re: zycie to nie zart 26.09.03, 13:49 Pani Aniu.Dziękuję za książkę. Dziękuję także za "starą"Filipinkę, której byłam kiedyś wierną czytelniczką.Dziękuję także za bohatera książki Martę, która jest chyba odzwierciedleniem pani Danuty W., której rubrykę "Puchowa kołdra" po prostu kochałam. pozdrawiam i życzę siły, optymizmu ania Odpowiedz Link Zgłoś