Dodaj do ulubionych

3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu?

IP: *.sonata.waw.pl 13.09.03, 19:24
mój facet po 3 latach wspólnego mieszkana nie jest gotowy na ślub. Dodam, że
w cztery oczy mówi, że chce być ze mną do końca życia. Jak go przekonać, żę
najwyższy czas??? a może propozycja intercyzy go uspokoi i zapewni,że mam
dobre untencje???
Obserwuj wątek
    • Gość: Zocha Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.net.pl 13.09.03, 19:28
      sam musi chcieć inaczej nic z tego, chyba
    • Gość: Kasia Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.acn.pl 13.09.03, 19:31
      Po rozmowach z facetami- kolegami widzę, że przekonaywanie do ślubu jeszcze
      nigdzie nie odniosło żadnych rezultatów. To nie musi byc kwestia intercyzy,
      może Twojemu facetowi jest po prostu tak "wygodnie". Rozmawialiście kiedyś na
      pewno na ten temat? co wtedy mówił? Po swoim ukochanym widzę(zresztą On ma
      takie samo zdanie), że jednak jeśli facet chce, to się oświadczy. Mój facet
      powiedział mi tak, że kobieta wcale nie musi namawiac faceta jesli On tego
      chce, bo jesli Mu na tym zalezy, to po prostu będzie do tego dążył. Pogadaj z
      Nim. Oczywiście możesz wspomniec o ślubie, zapytac czy w ogóle chce go kiedyś
      wziąć itd., ale sama wiesz, że z tym przekonywaniem, to może nic nie dać. To
      jednak musi wyjść od faceta.
      Powiedz jeszcze, wspominał w ogóle kiedyś o ślubie? czy nagle myślisz, że tak
      nie chce? napisz cos jeszcze o swojej sprawie, moze to jakoś rozjaśni sytuację.
      Pozdrawiam cieplutko!
      I życzę aby twoje marzenie się spełniło.
    • Gość: sexonthebeach Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.75.87.19.Dial1.Weehawken.Level3.net 13.09.03, 19:46
      on tylko pragnie twojej d..... a ty myslisz ze kocha wake up woman
      • Gość: Kasia Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.acn.pl 13.09.03, 21:28
        Dlaczego zaraz jej tak piszesz???Przecież może on jeszcze nie chce ślubu? nie
        słuchaj takich głupich wypowiedzi. Ci ludzie zamiast pomyśleć piszą co im ślina
        na język przyniesie. Żalosne!
        • Gość: gepart czester Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 16.09.03, 13:43
          ale prawda jest taka, ze zyja jak maz i zona!!! a on jeszcze nie jest
          gotowy????????? sorki ale cos tu jest nie tak i to raczej z nim. Zastanow sie
          zanim bedzie za pozno (bo po 12 latach trudno Ci bedzie jeszcze kogos pokochac
          i miec z tym kims normalna rodzine)
    • Gość: iwona Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 23:02
      ja spedzilam z moim milym siedem lat...odeszlam
      powodow bylo kilka
      min. chodzilo rowniez o jego deklaracje bez pokrycia typu:kocham cie, chce byc
      z toba na zawsze....ale ciagle bylo dla niego za wczesnie na slub
      teraz jest juz za pozno....
      • Gość: Triss Merigold Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.acn.waw.pl 13.09.03, 23:42
        Spędziłam w konkubinacie 5 lat, przez 3 mieszkaliśmy ze sobą. Ślub był
        odkładany z przyczyn pozornie racjonalnych (moje studia, trzeba znaleźć lepszą
        pracę, własne mieszkanie dopiero za 2 lata). Odszedł do innej kobiety i szybko
        się ożenił (nie zaliczył wpadki, po prostu chciał). Z szoku i depresji
        wychodziłam długo. Nowemu partnerowi, który ze mną pomieszkiwał nie
        wyprowadzając się od matki, po dwóch latach wykrzyczałam, że albo się
        wprowadzi, ożeni ze mną i będziemy mieli dzieci, albo koniec. Nie mam czasu ani
        siły na "chodzenie ze sobą", mam 29 lat i pragnę poważnego związku na całe
        życie. Wprowadził się, mieszkamy razem od 2 miesięcy, jest świetnie, ślub
        planujemy na wiosnę. Czuję się bezpieczniej, pewniej, na każdym kroku daje mi
        odczuć, że jestem kochaną i dobrą partnerką. Przepraszam za smutny tekst ale
        mam złe doświadczenia z "przechodzonego" związku.
        • Gość: ania Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.dip.t-dialin.net 13.09.03, 23:56
          czemu tak na sile chcecie wyjsc za maz??? co to zmieni?
          ja mieszkam z moim chlopakiem 5 lat! slub? poco? nie mam najmniejszego powodu.
          zamaist odkladac pieniadze na suknie slubna odkladam na urlop i nie
          zaluje..slub niczego miedzy nami nie zmieni..wiec poco to komu?
          mylisz ze to da ci pewnosc ze cie kocha? ze cie nie zdradzi???
          przestan snic..
          na szczecie mnie nikt do slubu nie zmusza, ani moj kochany , ani rodzina..moge
          tylko sie cieszyc ze mam ten luksus byc szczesliwa z mezczyzna , ktorego
          kocham!
          i tylko to sie liczy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • Gość: iwona Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 00:02
            Aniu
            tylko mi nie mow, ze bez histerii pozwolilabys odejsc swojemu mezczyznie po
            tylu latach
            malzenstwo, a raczej papierek stwarza szanse na to, ze mozna sie zastanowic nim
            zapadnie wyrok-rozwod
            wolny zwiazek-juz nie
            kazdy pakuje manatki, a tylko jedna strona tego chce
            • Gość: ania Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.03, 00:07
              posluchaj, jak on chce odejsc..to co bym miala zrobic?? i co z tego ze mieli
              bysmy slub?? i ten papierek sprawi ze moj facet powie - zostaje ??!!!
              chyba zartujesz, zreszta nie zatrzymala bym go..poco byc z kims kto cie nie
              chce????tylko dlatego ze kiedys podpisalismy papierek ma nas zobowiazac o
              bycia ze sabo-na sile????
              czy to nie jest marnowanie sobie zycia????? moze z kims innym akurat kazde z
              nas moglo by ulozyc sobie zycie!
              jesli facet bedzie chcial cie opuscic to to zrobi ..obojetnie czy ma na palcu
              obraczke czy nie!


              • Gość: iwona Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 00:11
                nie twirdze ze zostanie, ale zastanowi sie dluzej
                uwierz, ze wielu sie opamietalo nim pozer rzwodowy trafil na stol
                • Gość: ania iwona! IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.03, 00:15
                  a ty chciala bys byc z facetem ,ktory planowal cie zostawic???
                  ja nie...dla mnie to strata czasu i blokowanie wlasnego i czyjegos czczescia!
                  z moimi bylymi - rozstalam sie bez zalu i placzu i ciesze sie ze za zadnego
                  nie wyszlam za maz..bo bym nie pozanal tego faceta z ktorym jestem teraz!
                  • Gość: IWONA ANIU! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 01:02
                    oczywiscie ze nie chcialabym, ale ludzie czasem glupieja i moze trzeba
                    poczekac"chwilke"by sie opamietali
                    nie bede sie wymadrzac...mam tyle lat co Ty
                    wydaje mi sie ze zmienisz zdanie, gdy z Teoim ukochanym beda was laczyly
                    dzieci, jakis dorobek itp....
                    wtedy na zycie patrzy sie inaczej
                    czy lepeij/.....nie wiem
                    ja impulsywana bylam kiedys...teraz tylko bywam, bo wiem ze to sie nie oplaca
                    • Gość: ania iwona.. IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.03, 01:18
                      nie zamiezam miec dzieci..poprostu ich nie lubie, ale to inna historia..
                      moje zycie planuje spedzic z tym facetem, z ktorym jestem w tej chwili
                      czy sie uda? nie mam pojecia, ale wiem na pewno ze slub nie daje mi zadnej
                      gwarancji, wiec oszczedze sobie go wogule.
                      pozdawiam i uciekam do wyrka.milej nocy!
                  • Gość: lolyta Aniu... IP: *.mia.bellsouth.net 07.10.03, 17:30
                    Zawsze, jesli ktos uzywa tylu wykrzyknikow, to mam wrazenie, ze sam nie jest do
                    konca przekonany do tego, o czym krzyczy. Owszem, dopoki jestescie mlodzi,
                    zdrowi, bez dorobku ani zobowiazan typu dzieci (wiem ze nie planujesz ale to
                    sie MOZE zmienic) to faktycznie nie ma zadnej roznicy. Gorzej, kiedy, nie daj
                    Boze, ktoremus z Was cos sie stanie - nie masz prawa odwiedzic go w szpitalu,
                    gdyby stalo sie najgorsze, nie masz prawa do czesci Waszego wspolnego dorobku,
                    bo nie jestes czlonkiem rodziny... malzenstwo to jednak cos ciut wiecej niz
                    obraczka i zmiana nazwiska.
                • Gość: lola Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.03, 22:17
                  A w konkubinacie to uwazasz ze natychmiast pakują sie i uciekaja czy co? Tu
                  tez mozna dac sobie czas na decyzje, co ma slub do tego? Rzeczywiscie jest
                  wieksza gwarancja ze maz sie zastanowi, bo go po prostu rozstanie bedzie
                  wiecej kosztowao niz nie-meza, ale zastanów sie czy chciałabys byc z facetem,
                  który jest z toba tylko z czystej kalkulacji?
          • Gość: gepart czester kwestia wyboru IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 16.09.03, 13:48
            a wiesz ja bardzo marze o pieknej bialej sukni w ktorej bede wyglaca slicznie i
            czuc sie wyjatkowo - tak jak moznasie czuc tylko raz w zyciu:))). a na urlop
            mozna pojechac po slubie, zreszta urlop mozesz mic co roku i na niego odkladac
            a slub taki prawdziwy tylko raz w zyciu.
            • Gość: filutek Re: kwestia wyboru IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.09.03, 15:56
              Dobrze wam ze soba??? TAK>>!!?? to po co wam slub??:)
    • pure_sweetness Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 14.09.03, 00:03
      nie uspokoi sie intercyza chyba ze zawrzesz tam ze rozwod odbedzie sie na
      warunkach koranicznych czyli on 3 razy powie rozwodze sie z toba nawet smsa
      wysle i juz po sprawie...
      sorry ale jak teraz nie chce... i on ci tylko w cztery oczy??
      chyba nie ukrywa cie przed reszta swiata ani swojego stosunku do ciebie, a
      jesli cos w tym jest to przestan inwestowac w "to cos" swoje uczucia

      ostatnio jestem wrogo nastawiona do mezczyzn mam doswiadczenia podobne do 2
      poprzedniczek ale jeszcze w tym tkwie, niedlugo mam nadzieje uda mi sie wyrwac
      bo jeszcze miekkne jak mowi ze kocha ze jestem najwazniejsza ale ch... nic w
      tym wzgledzie nie robi zebym "byla tylko jego" jak sam mowi bardzo pragnie ale
      wciaz nie ma na to czasu
      nie bede czekac na pojawienie sie mlodszej ktora przejmie moje obowiazki
      • Gość: ania Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.03, 00:09
        czytam i nie wierze!
        jak mozecie myslec ze obraczka ochroni was przed zdrada i samotnoscia???
        jesli bedzie chcial odejsc to to zrobi!!!!!!!
        • pure_sweetness Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 14.09.03, 00:16
          to chyba nie to ale faceci, przynajmniej moj mowi ze gdybysmy byli malzenstwem
          to pewnych rzeczy jak niespodziewane wyjazdy i wyjazdy na wakacje z kumplami
          zamiast ze mna (pol na pol teraz jest) by nie zrobil... chyba w to sama nie
          wierze

          ale prawda jest taka zwiazek trwa 7 lat po 1,5 roku zaczely sie z jego strony
          rozmowy o malzenstwie bylam i jestem wciaz na to za mloda bo 18 lat jeszcze
          bez matury to co to jest??? on jest pare lat do przodu...
          przez nastepne lata roznie bywalo ale ja kiedy on chcial to mowilam nie kiedy
          ja mialam ochote nie mowilam mu o tym
          na razie mam 24 lata i juz nie wiem czy chce z nim dalej byc choc byly momenty
          ze zalowalam ze nie wzielismy slubu
        • Gość: Yes Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 00:35
          a ja ciebie czytam aniu i nawet wierze, ze ty wierzysz w to, co glosisz
          ciekawa jestem jak dlugo jeszcze? - bo jak wiadomo doswiadczenia nie da sie
          przekazac, kazdy musi na wlasnej skorze;
          sek w tym, ze malzenstwo to NIE jest tylko papierek, to jest ZOBOWIAZANIE, ze
          chce i doloze wszelkich staran, aby uczynic malzonka szczesliwym, ze jestem za
          niego i za nas odpowiedzialna/y
          wbrew temu co myslisz, mezczyzni rowniez traktuja malzenstwo powaznie, wiec
          kiedy sie na nie decyduja to i pozycja zony-wybranki jest w ich oczach bez
          porownania wieksza, niz jakiejkolwiek kochanki-konkubiny;
          mezczyzni sa wygodni, czesto nieuczciwi i korzystaja
          • Gość: ania Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.03, 00:44
            ja i bez przysiegi malzenskiej dbam o mojego faceta..
            nawet moge zrozumiec dlaczego faceci nie chca brac slubu..
            pewnie boja sie tego codziennego dnia..kobita przy garach, gromadka
            dzieci..czuje sie moze stary i ze te "cos" juz dawno przeminelo
            w fazie kiedy jestescie "wolnymi" ludzmi zwiazek moze kwitnac..nigdy nie
            zaloze w domu walkow na glowie lub stare rozklepane kapcie..dbamy o to by byc
            dla siebie atrakcyjni a wlasnie malzenstwo powoduje w zwiazku nude i
            zabiedbanie!i moze tylko dlatego facet nie odejdzie bo jest przyzwyczajony ,
            ze mu kobita ugotuje i upierze skarpety.niestety taka jest prawda.
            czego kobiety sie boja??? ze w zwiazku bez obraczki on ma wolna reke i nie
            mozecie go kontrolowac? w dobrym zwiazku zaufanie to podstawa..tylko ze ciezko
            sie tego nauczyc..a wiec obraczka na reke i ten problem jet z glowy???!!!
            mysle ze kobieyt, ktore tak bardzo chca wyjsc za maz maja malo wiary w siebie
            i szukaja podpory za wszelka cene .i zyju w iluzji ze obraczka da im
            spelnienie wszystkich marzen..pora na pobudke!

            c
            • Gość: jakasik Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.gliwice.pik-net.pl 15.09.03, 09:45
              Wzięłam ślub 3 tyg. temu i wcale nie siedzę przy garach z gromadką dzieci. Też
              kiedyś myślałam tak jak Ty. Może jak trochę dorośniesz to zrozumiesz, po co
              bierze się ślub! A na razie życzę szczęścia!
            • Gość: gepart czester Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 16.09.03, 14:05
              ale ty glupoty opowiadasz!!! ja zamierzam byc atrakcyjna zona dla mojego
              narzyczonego tak jak moja mama jest zawsze atrakcyjna dla mojego ojca. nie
              chcialabym zyc w konkubinacie bo uwazam, ze najwiekszy dowod milosci jaki
              kobieta daje mezczyznie to "oddaje siebie" a mezczyzna prosi ja o reke. tak jak
              mowily poprzedniczki - facet kocha prawdziwie tylko te ktorej sie oswiadcza, bo
              dla niej jest w stanie przelamac strach i opor przed malzenstwem no i pragnie
              sie nia opiekowac "do smierci" a nie tylko spedzac noce przez 7 czy iles lat.
              moim zdaniem kobieta z konkubinatu jest zabawka dla faceta.
              • Gość: lola Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.03, 22:13
                Tak czytam te wasze posty, i doprawdy, bzdury piszecie!
                Konkubinat od małzenstwa rózni stan prawny, a nie faktyczny! Ludzie ze soba
                mieszkają , zyja, maja dzieci itd.Co to znaczy ze facet nie kocha jak nie ma
                slubu? Co za brednie tu wypisujesz? Sa zarówno niekochający mezowie jak i
                kochajacy konkubenci.Czasem zwiazek jest nieformalny bo OBIE strony tak chca.
                Nie kazda z nas marzy o białej sukni, naprawde.Obraczka nikogo na siłe nie
                zatrzyma. facet jak bedzie chciał to odejdzie, czy wam sie to podoba czy nie,
                a ile małzenstw trwa do owej smierci jak piszesz?Ty nie rozumiesz co to jest
                konkubinat skoro piszesz o spedzaniu nocy tylko, a w ciągu dnia to niby co
                robia, nie widuja sie czy jak?
                A sądy udzielaja rozwodów, prawda? Wam, zwolenniczkom małzenstwa chodzi o
                wiekszą pewnosc materialną i tu sie zgodze- zona jest prawnie chroniona,
                konkubina nie.ale jest cos takiego jak współwłasnosc którą mozna uczynic tak
                ze majatek bedzie wspólny.Sama zyje w konkubinacie 9 lat, a wczesniej przez 5
                lat bylismy ze soba ale mieszkalismy oddzielnie, a zatem zwiazek trwa 14 lat.
                Ślubu nie mamy, bo tak chcemy, mamy dziecko, i nie jestem zadna zabawka dla
                faceta, itd, jak to tu piszecie, zyjemy jak małzenstwo, tworzymy rodzine,
                nikogo wokół nie wtajemniczamy czy mamy slub czy nie.Mówimy o sobie mąz i
                zona, po slubie nie byłoby ZADNEJ róznicy, naprawde. Kochamy sie , mimo wielu
                kryzysów nikt nie pakował manatków i sie szybko nie wynosił, kryzys brało sie
                na przeczekanie,wiec odpada tu argument pochopnych decyzji. A gdyby nawet to
                zawsze mozna wrócic.Dla mnie najwiekszym dowodem miłosci było jak moj facet
                codziennie pielegnował mnie w szpitalu, dzien w dzien przez 2 miesiące i
                sprzatał po mnie szpitalny "basen" a nie proszenie o moją reke. Małzenstwo
                mojego brata, po zareczynach, wielkiej pompie przetrwało rok, a ja tworze
                udany zwiazek 14 lat, wiec jaka tu gwarancja.
                a papiloty , wałki nie sa domena mezatek, po prostu mieszkanie ze soba niesie
                i takie obrazki, a ja nawet majac wałki na głowie nie wygladam jak kocmołuch i
                podobam sie mojemu "mezowi". I to jest prawdziwe uczucie, nie wymagajace
                zadnych ceremonii, papierów, etc.
            • Gość: Zuza Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: PLWAWSRV* / 195.94.201.* 18.09.03, 15:46
              Gość portalu: ania napisał(a):

              > a wlasnie malzenstwo powoduje w zwiazku nude i
              > zabiedbanie!


              Dawno takiej bzdury nie czytalam.
              Wybacz, Aniu.
          • agatak Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 15.09.03, 12:05
            A ja jestem z moim chlopakiem juz 5 lat. Mamy dziecko, i jest nam dobrze. Co jakis czas powraca
            temat slubu i...przemija. Jakos mnie nie ciagnie do oltarza, moze za duzo nieszczesliwych
            malzenstw dookola.
            Jak bysmy sie chcieli rozejsc, zrobimy bez urzedow. A proste nie byloby to z przyczyn roznych nie
            tylko przez zapchane sady.
      • Gość: Triss Merigold Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.acn.waw.pl 14.09.03, 00:18
        Do Pure sweetness i innych, zwłaszcza do Ani: odejście kogoś po kilku latach
        wspólnego życia boli tak strasznie jak rozwód. U mnie wyglądało to tak, że
        zadzwonił ze służbowego wyjazdu, poinformował, że kogoś ma i podczas mojej
        nieobecności zabrał rzeczy. Nie wierzę w wolne związki, to oksymoron: albo
        związek ( z miłością, odpowiedzialnością i zadeklarowaniem gotowości do
        wspólnego życia w USC) albo wolny układ w którym sypia się razem i wspólnie
        spędza czas nie angażując emocji. Wiem, że ślub nie jest gwarancją wiecznego,
        niczym nie zmąconego szczęścia, że mogą być zdrady i rozstania.Wiem również, że
        jeśli mężczyzna kocha, nie ma wątpliwości, nie traktuje kobiety tymczasowo to
        się po prostu żeni. Status kochanki czy konkubiny mnie nie interesuje.
        Przynajmniej w naszym kręgu kulturowym. Moje poglądy zmieniały się z wiekiem i
        pod wpływem doświadczeń, kiedy miałam 20 lat gardłowałam, że do szczęścia nie
        potrzebuję papierka. Widzę jak moje koleżanki dręczy podobny problem: żyją
        razem, mieszkają, finanse w porządku, niby wszystko ok. a do ślubu pan nie
        dąży. Nie jestem w stanie szybko policzyć ile takich znajomych, "chodzących ze
        sobą" par rozstało się w ciągu ostatnich lat (po 7 latach, po 3, po 5).
        • pure_sweetness wiem ze to boli jak rozwod ze zostawia czarna 14.09.03, 00:28
          dziure, pustke i dziwne klucie w sercu
          ja sie zbieram wogole na odwage by powiedziec nie wiem czy cie kocham, bo
          zalezy mi na nim, jest moim przyjacielem, opiekunem czasami, za nic nie
          chcialabym go zranic, po tych paru latach nie wiem czy slub zmienilby cos z
          mojej strony w koncu to swietny facet ma swoje wady ale kto ich nie ma??
          bylam smiertelnie zakochana przez lat kilka i pozniej juz coraz mniej ognia we
          mnie budzil i moze podobnie jest z facetami??
          moze kiedy ta namietnasc znika to coraz mniej chca jakiegos potwierdzenia i
          deklaracji bo... im dluzszy czas do namyslu tym wiecej watpliwosci

          ja tez tak mam
        • Gość: ania Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.03, 00:28
          dlaczego zwalamy wine na panow???
          w moim przypadku to ja nie chce! a moj Pan poprostu to zaakceptowal.
          co do Triss..powinnas sie cieszyc , ze masz tego faceta z glowy z ktorym
          bylas..pewnie ze to boli, ale jak nie ten to inny.
          mysle ze kobiety biora slub bo nie chca byc gorsze w oczych kolezanek-mezatek,
          zeby inne nie myslaly ze ty nie potrafisz faceta do oltaza zaciagnac!
          moje kolezanki powychodzily za maz i maja tyle lat co ja 24!!!!!nie wiem jak
          mozna w tym wieku byc na 100% pewnym czy sie chce byc do z kims do konca
          zycia..
          no ok jak sie odwidzi mozna sie rozwiesc, ale to znowu bledne kolo..mozna zyc
          bez slubu,..jak sie odkochacie to przynajmniej nie trzeba chodzic po sadach..
          jesli obydwoje partnerzy sa pewni tego kroku i chca zawrzec zwiazek
          malzenski..to super..ale jesli tylko jedno, to drugie nie powinno byc
          zmuszane..
          wiecej luzu kobiety..jesli mezczyzna kocha was to bedzie z wami.nie stresujcie
          sie przez glupi kawalek zlota...czy srebra ..czy czego tam...
          pozdrawiam wszystkie "panny", mezatki tez...
          • Gość: Triss Merigold Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.acn.waw.pl 14.09.03, 00:46
            Aniu oczywiście cieszę się, że nie tamten mężczyzna nie został moim mężem ale
            gdybym wówczas, mając 22-23 lata wiedziała to co dziś, być może oszczędziłabym
            sobie wiele bólu i uprzedzeń, które siłą rzeczy rzutowały na moje późniejsze
            kontakty z mężczyznami. Nie muszę dorównywać koleżankom mężatkom, większość
            moich znajomych to dziewczyny samotne lub w wymuszonych konkubinatach. Nie
            chodzi mi wyłącznie o to złoto na palcu tylko deklarację, zobowiązanie, że chce
            być ze mną na dobre i na złe. Słowa wypowiadane sam na sam nawet najmilsze po
            pewnym czasie przestają wystarczać, przynajmniej mnie. Mam 30 lat i moje sądy
            są dużo dojrzalsze i mniej pochopne niż gdy miałam parę lat mniej, to kwestia
            nie tyle wieku ile doświadczeń i obserwacji otoczenia. Nie mam tego luzu co
            wcześniej, chcę mieć dzieci z mężem a nie "panem mieszkającym, który twierdzi,
            że mnie kocha".
            • serendepity Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 19.09.03, 16:08
              Nie
              > chodzi mi wyłącznie o to złoto na palcu tylko deklarację, zobowiązanie, że
              chce
              >
              > być ze mną na dobre i na złe. Słowa wypowiadane sam na sam nawet najmilsze po
              > pewnym czasie przestają wystarczać, przynajmniej mnie.
              Wiesz co , ja nawet nie pamietam, ze jakas przysiege skladam w USC. Nie jestem
              nawet w stanie sobie tego przypomniec. A slub wzielismy tylko z przyczyn
              prawnych. Wierze w zapewnienia meza a nie w publiczne, pewnego rodzaju
              wymuszone przysiegi przed urzednikiem.

              Serendepity.
          • dori7 Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 15.09.03, 00:40
            > moje kolezanki powychodzily za maz i maja tyle lat co ja 24!!!!!nie wiem jak
            > mozna w tym wieku byc na 100% pewnym czy sie chce byc do z kims do konca
            > zycia..

            Jakos widac mozna ;)) Ale o ile mieszkanie razem bez slubu w tym wieku jest
            dosyc powszechne i w mojej opinii raczej normalne, to jednak wiekszosc znanych
            mi dziewczyn i kobiet z wiekiem coraz bardziej nalega na malzenstwo, rekord to
            para, ktora brala slub po czterdziestce, choc mieszkala razem od studiow...
        • Gość: girlfriend z faktu ze zakochałaś się w palancie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 00:43
          nie wynika że każdy nieskory do ślubu jest palantem :)

          TM, zaskoczył Cię, ergo nie znałaś go, ergo to nie była "miłość naprawdę" -
          taka, co ją z Alfiką na Forum Psychologia na wątku "Dulska" wychwalamy :)

          pzdr :)
    • Gość: samczyk Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.chello.pl 14.09.03, 01:09
      Jasne kochanie, najpewniej mieć samczyka na kwicie, żeby go później bezpiecznie
      i prawnie doić. Jak będziesz pewną siebie i samowystarczalną "babą" to na kwity
      nie będziesz zwracała uwagi. Pozdrawiam
      • Gość: Triss Merigold Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.acn.waw.pl 14.09.03, 01:15
        Irytująca bzdura. Jestem od lat finansowo samowystarczalna i mam własne
        mieszkanie. Nie chcę być legalną utrzymanką ani sięgać do cudzego konta. Widać,
        że niczego nie zrozumiałeś arogancki i prostolinijny samczyku.
        • Gość: samczyk Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.chello.pl 14.09.03, 01:19
          to po co obstajesz tak " sierziozno " za kwitami?
          • Gość: Triss Merigold Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.acn.waw.pl 14.09.03, 01:29
            Napisałam wyżej. W skrócie: chcę poczucia bezpieczeństwa i gotowości
            zadeklarowania, że mężczyzna przynajmniej spróbuje być ze mną na dobre i złe,
            chcę mieć dzieci z mężem a nie konkubentem, status konkubiny i kochanki już
            przerabiałam teraz albo będę w poważnym związku albo sama. Mój obecny partner
            to roumie i akceptuje.
    • cii Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 14.09.03, 01:26
      Najważniejsza jesteś ty i to, co ty chcesz
      1.Jeżeli jest "po przejściach" - powiedz,że rozumiesz jego opór,ale że to nowe
      życie i że ty nie możesz płacić za to, na co nie maaś wpływu (jego poprzedni
      życie, związek,który przyczyni się do braku ufności w partnera).Jak tekst nie
      dziaa - szukacj terapełty dla faceta - serio ci radzę.
      2.Jeżeli nie o ma powodu odwlekać ślubu - skończ ten związek, zanim on Cię
      poinformuje o innych planach na życie*
      *to faceci dążą do ślubu, do gwarancji,że to,co kochają będzie ich własnścią,
      jeżeli nie dążą - nie kochają (p.s. nie pierniczcie mi zaraz po moim tekście o
      tym, jak bardzo kochacie swoje laski i że nie potrzebujecie papierka,żeby o
      potwierdził)
      • Gość: 35 latek Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.chello.pl 14.09.03, 01:40
        Cii proszę zwróc uwagę na:

        1.nie bronię się przed " nowym życiem ". Pragę go id........ Jak każdy normalny
        facet.
        2.za psycho... na razie dziękuję ( może za 15 lat jak się trzeci raz poślizgnę
        na gównianym życiu )
        3.nie "przyjcie na kwit ". To w tym wieku rodzi nie miłe uczucia. ( dla mnie )
        4.jak chciecie być z mężczyzną jak ja, to bądzicie KINŚ. Jako człowiek,
        kobieta, płatnik podatku dochodowego, matka itp. Wtedy padne na kolana. Ja "
        biały niedźwiedź ".
    • Gość: GL385 Malzenstwo to relikt przeszlosci narzucony nam prz IP: 128.187.28.* 14.09.03, 04:22
      Malzenstwo to relikt przeszlosci narzucony nam przez religie
      monoteistyczne czy panstwo jako aparat kontroli i legalnej przemocy po to
      zeby nas mezczyzn ujarzmic i zaprzac do "produktywnej" i wydajnej pracy,
      zeby nad nami zapanowac. Jak to sie uda to potem mozna z nami isc na
      dalej idace techniki manipulacyjne. To nieprawda ze kobiecie potrzebne
      jest to dla poczucia bezpieczenstwa. Po pierwsze w czasach rownych
      szans obu plci mozecie sobie bezpieczenstwo zapewnic same. A po
      drugie nie ma bezpieczenstwa, to iluzja, tak naprawde swiat nie podlega
      liniowym podlega zmianom ktore daja puczucie kontroli i bezpieczenstwa
      ale jest nieprzewidywalny.
      • Gość: koala GL bzdury pleciesz IP: *.75.91.32.Dial1.Weehawken.Level3.net 14.09.03, 05:08
        .
      • serendepity Re: Malzenstwo to relikt przeszlosci narzucony na 19.09.03, 16:14
        Gość portalu: GL385 napisał(a):

        > Malzenstwo to relikt przeszlosci narzucony nam przez religie
        > monoteistyczne czy panstwo jako aparat kontroli
        Kosciol nie wymyslil malzenstwa. Wlaczyl je dopiero do swoich obrzedow w XVI
        wieku. Wczesniej zawierano cywilne kontrakty malzenskie.

        Serendepity.
    • mamalgosia Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 14.09.03, 13:08
      a może warto było pomysleć o tym przed wspólnym zamieszkaniem?
      • wiktorkaa Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 15.09.03, 12:37
        mamalgosia napisała:

        > a może warto było pomysleć o tym przed wspólnym zamieszkaniem?

        a co by to zmieniło?
    • Gość: Felicja Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:48
      proponuje,zeby Panowie wyjasnili nam po przyjacielsku,czego tak na prawde boja
      sie myslac o slubie?
      Ja jestem z pewnym z pozoru bardzo
      fanatastycznym,porzadnym,uczciwym,dobrym,milym chlopakiem od 5 lat.mieszkamy
      ze soba od lat 4.ten oto chlopak na moje niesmiale (i coraz,nieukrywam,
      czestsze) pytania o slub odpowiada, ze 'nie jest gotowy'.i wiecie co?chyba
      niedlugo z tym panem...bede gotowa jeszcze wytrzymac.mimo ze go kocham wydaje
      mi sie,ze nie mozna marnowac zycia z kims,kto nie jest pewien,czy kocha
      ciebi.chociaz goraco o tym zapewnia.ale to jest nieuczciwe wodzenie za
      nos.cuyz nie jst tak,ze gdy facet chce,to po prostu sie ozeni?nie jak dzieciak
      unikajacy odpowiedzialnosci bedzie powtarzal wciaz:nie jestem gotowy...bez
      przesady.znam juz przypadki ze chlopak nie byl gotowy poslubic dziewczyny z
      ktora byl od lat a potem ni z tego ni z owego zakladal obraczke pannie,ktora
      znal ...3 mce.cos w tym jest, nie uwazacie?
      • Gość: Triss Merigold Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.acn.waw.pl 15.09.03, 09:11
        Felicjo to jest właśnie mój przypadek. Jeśli ktoś nie dojrzał do myśli o ślubie
        przez parę lat to z czasem jest coraz mniej prawdopodobne, że w ogóle do tego
        ślubu dojdzie. Moją koleżankę facet zostawił po 7 latach (rok mieszkali razem)
        kiedy już był wszystko: urządzone mieszkanie, oboje pracowali. Poznał inną
        panią i już nie miał wątpliwości czy jest gotowy.Chrzanię myślenie, że jak się
        ludzie kochają to papierek nie ma znaczenia. Raz sobie to dałam wmówić i never
        again. Jakoś znajomi panowie, którzy chcieli, żenili się mimo problemów
        mieszkaniowych, niekiedy finansowych, studiów w toku i okazywało się, że
        wspólnym wysiłkiem te problemy jakoś dawały się rozwiązać.Nie będzie Ci łatwo
        (przeczytaj moje wcześniejsze posty) ale jest duża szansa, że kiedyś poznasz
        kogoś kto Ciebie i zobowiązania potraktuje poważnie.
        • Gość: shokerandit Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.chello.pl 15.09.03, 11:38
          tak tak, cos w tym jest:-) jestem facetem i mowicie o rzeczach oczywistych.
          pozdro
    • pulcheriaa Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 15.09.03, 12:23
      Dziewczyny , nie dajcie sobie kręcić głowy.
      Po 3 latach związku mężczyna powinien mieć poglad na temat waszego przyszłego
      życia : Albo chce być z Tobą na dobre i na złe albo nie. Inna sprawa, że nie
      każdy wprowadza go od razu w życie. Ponadto powinniście znać juz wzajemnie
      swoje zdanie na temat ślubu jako takiego.
      Jeśli nie masz pewności, czy patrzycie w tym samym kierunku to coś jest nie tak.
      Z doświadczenia Wiem, że w takich sytuacjach pomaga kubeł zimnej wody na głowę.
      W moim przypadku szoku doznałam najpierw ja, dowiadując się po 4 latach, że mój
      ówczesny narzeczony nie zamierza w najbliższym czasu związać sie ze mną "tak
      naprawdę, później on, kiedy odeszłam. Najgłupsze w tej całej sytuacji było to,
      że przeszkód obiektywnych do zawarcia związku małżeńskiego nie było, a on w
      swoim czasie nie poskromnił swego egoizmu i marzeń o ideale (tak mi się wydaję)
      Obecnie jestem bardzo szczęśliwą kobietą, a on dalej szuka..Kiedyś wyznał,
      że..Mnie.

    • Gość: Lilka Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: FRELVPROXY* / *.71.107.41.213.rev.coltfrance.com 16.09.03, 16:40
      Też jestem 3 lata w konkubinacie, 04.10 bierzemy slub. Nasz związek jest trochę
      nietypowy , bo zamieszkalismy razem po dwóch spotkaniach, nak\jpierw on
      przyjechął do mnie potem ja doniego a potem gdzieś po miesiącu wprowadziłam się
      do niego, ze Śląska do Warszawy i nie żałuję. Prtawie od poczatku wiedzialiśmy,
      że jeżeli ze sobą wytrzymamy to weżmiemy ślub. Nikt nikogo nie naciskał, to
      raczej ja byłam tą stroną trochę bardziej zwlekającą. Ale decyzja o ślubie
      jakoś tak sama wypłynęła i już. Jaką mozna dać radę? nie naciskać, poczekać.
      • esselte Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 18.09.03, 12:54
        No tak ale ile mozna czekac? Jak zauwazylam faceci jak ognia boja sie slubu,
        zobowiazan itd. Zadne "powazne" rozmowy nie przynosza skutku, a nawet zarty na
        ten temat wywoluja panike. Wskazywanie na zonatych kolegow czy zamezne
        kolezanki tez nie ma sensu, bo zawsze znajdzie sie ktos wolny.
    • vaporetto Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 18.09.03, 12:58
      Myślisz ,że boi się,że odbierzesz mu majątek, i tak spokojnie do tego
      podchodzisz ? Zazdroszczę wyluzowania ...
    • Gość: qq1 Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.09.03, 13:53
      A mnie dziwi tylko jedno :
      - dlaczego zgodziłaś się na życie w konkubinacie ?


      • Gość: camina Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: 2.4.STABLE* / *.dolsat.pl 18.09.03, 19:21
        Najlepiej jeszcze napisz, że jest głupia i sama wiedziała, co robi wiążąc się w
        taki sposób.
        Kobieta decyduje się na konkubinat, bo jest wygodny, dzięki niemu poznaje się
        faceta od a do z, to czy dba o dom, kobietę, czy będzie dobrym mężem, czy nie.
        Sorry, ale ja nie wyobrażam sobie wyjść za mąż nie mieszkając wcześniej chociaż
        trochę z facetem i na pewno autorka postu też tak myślała. A ze teraz po tylu
        latach on nie myśli o slubie to jest inna kwestia.Nic by jej nie dało gdyby
        wcześniej go przyparła do muru.
        • Gość: qq1 Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.09.03, 21:32
          >Najlepiej jeszcze napisz, że jest głupia i sama wiedziała, co robi wiążąc się
          >w
          >taki sposób.
          >Kobieta decyduje się na konkubinat, bo jest wygodny, dzięki niemu poznaje się
          >faceta od a do z, to czy dba o dom, kobietę, czy będzie dobrym mężem, czy nie


          To jakaś pokrętna logika. Jesli kobieta żyje na próbę ,a facet jej się nie
          spodoba , to się go pozbędzie jak zabawkę , która się znudziła ;-(

          Na tym właśnie polega pozorna , tak lubiana przez Ciebie "WYGODA".
          Jesli kobieta nie wie , czego chce , to takie są rezultaty.
          Pamiętajmy , że "WYGODA" działa w obie strony.




          • Gość: lola Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.03, 22:38
            A jak ty sobie wyobrazasz? Brac slub i dopiero ze soba zamieszkac? To własnie
            dlatego jest tyle rozwodów. Bo ludzie tak naprawde sie nie znają , maja
            wyidealizowany obraz partnera, którego widuja na randkach, ew. gdzies wyjada
            razem, ale dopiero codziennosc, szara rzeczywistosc pokaze czy moga ze soba
            zyc. Bo prawda jest taka ze sama miłosc to za mało, trzeba isc na kompromisy,
            wzajemnie sie dopasowac. Tego nie sprawdzisz nie mieszkając ze soba.
            Ja sie co niektórym facetom nie dziwie ze boja sie slubu, bo czesto małzenstwo
            jest postrzegane jako dosłownie kajdany- nie ma juz kumpli, wyjazdów, wszedzie
            razem z zona, itd. A przeciez tak nie musi byc. Czy facet jak zostanie mezem
            to juz naprawde na piwo nie moze z kolegami skoczyc, bo zone ma? A wiele par
            tak niestety sie zachowuje, papuzki nierozłaczki.Po wtóre tak juz jest ze z
            reguły faceci dorosleja później niz kobiety- wiekszosc koło 30 zaczyna cos tam
            o małzenstwie myslec, kobiety duzo wczesniej, wiec majac rówiesnika nie dziwmy
            sie ze jemu to jeszcze nie w głowie.
            • Gość: qq1 Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.09.03, 22:55
              Gość portalu: lola napisał(a):

              > A jak ty sobie wyobrazasz? Brac slub i dopiero ze soba zamieszkac? To własnie
              > dlatego jest tyle rozwodów. Bo ludzie tak naprawde sie nie znają , maja
              > wyidealizowany obraz partnera, którego widuja na randkach, ew. gdzies wyjada
              > razem, ale dopiero codziennosc, szara rzeczywistosc pokaze czy moga ze soba
              > zyc. Bo prawda jest taka ze sama miłosc to za mało, trzeba isc na kompromisy,

              Tylko twoje ostatnie zdanie jest prawdziwe. Jeśli partnerzy nie potrafią iść na
              wzajemne kompromisy , to się rozchodzą , mimo że się kochają.
              Przyczyny rozwodów są poza tym bardziej złożone.
              I nie ma reguł , bo jak ustalic , ile czasu trzeba być w konkubinacie ,
              by się pobrać/wziąć ślub. Po jakim czasie w takim życiu można stwierdzić ,
              że jest się gotowym na małżeństwo ? 5 miesięcy , 1 rok ,5 lat ?
              Osobiście uważam , że jeśli para żyje więcej niż 6..9 miesięcy pod jednym
              dachem , i nadal nie wiedzą , czy mogą wziąć ślub , to to są dzieciuchy , a nie
              dorośli ludzie.

              Poza tym idealizujesz , bo nie wszyscy ,maja warunki , by np. przed
              ślubem zamieszkać razem na próbe.

              Jeśli ktoś jest niedojrzały i boi się odpowiedzialności , to zawsze
              wybierze życie na kocią łapę. Życie w konkubinacie to najczęściej ucieczka
              przed dorosłością.






              • Gość: lola Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.03, 23:21
                Oczywiscie ze przyczyny rozwodów bywają bardziej złozone, ale takie tez sie
                zdarzaja.
                Z kolei twoje ostatnie zdanie to bzdura.Znam wiele niedojrzałych dzieci po
                slubie(własnie z niedojrzałosci został zawarty)i wiele dojrałych par bez slubu.
                Nie wszyscy maja warunki mieszkac przed slubem- tzn. ze po slubie jak za
                dotknieciem czarodziejskiej pałeczki te warunki otrzymuja, a w jaki sposób?
                Wg mnie najwazniejsza decyzja jest ta o wspólnym zamieszkaniu ze soba i wcale
                nie musi sie to slubem zakonczyc, bo mozna normalnie bez tego slubu zyc. Ja
                widze ze sie co z niektórymi nie rozumiemy- traktujecie konkubinat jako stan
                przejsciowy który musi zakonczyc sie slubem , kwestia tylko kiedy, wg ciebie
                jakiec pół roku. Ja traktuje konkubinat jako forme na całe zycie, ewentualnie
                zakonczona slubem, ale niekoniecznie- dlatego ze dwoje ludzi tak chce, o
                slubie nie mysli, ale ich zycie nie rózni sie niczym kompletnie od zycia w
                małzenstwie. Wkurza mnie wasze pojmowanie konkubinatu jako czegos
                gorszego,rozumiem ze tak nie zyjecie, a skoro tak jest to brak wam w tej
                kwestii doswiadczenia.
                • Gość: Triss Merigold Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.acn.waw.pl 18.09.03, 23:37
                  Dla mnie osobiście konkubinat jest do zaakceptowania wyłącznie jako stan
                  poprzedzający o kilka miesięcy, o rok, ślub. Nie mam nic przeciwko parom które
                  żyją w takich układach, mają dzieci, są szczęśliwi ale wiem, że to forma
                  współbycia razem nie dla mnie. Poglądy zmieniły mi się wraz z wiekiem i
                  doświadczeniami. Tak na marginiesie, skoro dla dwojga ten konkubinat niczym
                  rzekomo nie różni się od małżeństwa to czemu w to małżeństwo nie wejdą. A może
                  jest tak, że jednej osobie jest wygodnia a druga chcąc niechcąc dostosowuje
                  się?
                  • Gość: lola Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 09:00
                    Bo po prostu nie widzą takiej potrzeby. Ani jeden argument nie przemawia za
                    małzeństwem.Skoro nic by to nie zmieniło, to po co?
                    Akurat u nas zadne nie dazy do ceremonii, wiec zgoda jest obopólna.
                    • default Re: do loli 19.09.03, 14:45
                      Witaj,
                      miło mi poczytać posty kogoś, kto ma tak podobne do moich poglądy, a tak różne
                      od pozostałych, wyrażanych w tej dyskusji. Rzeczywiście większość
                      wypowiadających się tutaj traktuje konkubinat jako stan przejściowy, w dodatku
                      niemal na pewno upokarzający kobietę, prawie jak bycie kochanką, utrzymywaną w
                      tajemnicy. Również żyję w konkubinacie - od 15 lat. Początkowo nie braliśmy
                      ślubu, bo obydwoje, mimo że w sepracji - pozostawaliśmy jednak w związkach
                      małżeńskich. Po przeprowadzeniu rozwodów jakoś nie paliliśmy się do kolejnego
                      ślubu, potem urządzaliśmy się "na własnym", lata mijały i jakoś ten ślub nam
                      wyleciał z głowy. On czasem coś wspominał, ale ponieważ upierał się, żeby było
                      także wesele, więc rezygnowaliśmy, z braku kasy. Potem kasy było więcej, ale
                      zaczęliśmy budować dom i znowu do ślubu nie mieliśmy głowy. I tak minęło 15
                      lat. Czym różni się nasze życie od życia w małżeństwie - tylko stanem prawnym.
                      Dla siebie i dla wszystkich jesteśmy po prostu mężem i żoną. Te opinie, że
                      konkubinat jest wygodny, bo łatwo go przerwać są nie do końca słuszne - takie
                      wieloletnie konkubinaty, ze wspólnym dorobkiem, ze wspólnymi dziećmi (my akurat
                      nie mamy)są równie trudne do przerwania, jak małżeństwo. Oczywiście może się
                      zdarzyć, że facet (czy babka) po prostu spakuje cichcem walizki i zniknie bez
                      wieści, ale to już kwestia charakteru człowieka, a nie formy związku. Ludzie
                      dojrzali i odpowiedzialni nie postępują w taki sposób, niezależnie od tego czy
                      są związani "kwitem", czy nie.
                      No i przyznam otwarcie, że jest także bardziej przyziemny powód, dla którego
                      nie chcę ślubu - jako samotna matka (mam dziecko z pierwszego małżeństwa) mam
                      możliwość rozliczania się z podatku z dzieckiem ;))
                      pozdrawiam,
                      def
                      • Gość: lola Re: do loli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 23:02
                        My to wiemy, bo tak zyjemy. Inni posługuja sie stereotypami, ale co mi tam.Ja
                        wiem swoje.
                    • Gość: lolyta Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.mia.bellsouth.net 07.10.03, 18:15
                      No czekaj. Oczywiscie nieprawda jest, ze kobieta na drugi dzien po slubie
                      zaczyna sie szlajac po domu w papilotach i szalfroku a wczesniej chodzila nago
                      w szpilkach - pod tym wzgledem faktycznie nie ma zadnej roznicy.
                      Roznice - ktore, uwazasz, zaczynaja byc z biegiem lat miec coraz wieksze
                      znaczenie, to konsekwencje wynikajace ze zmiany stanu cywilno-prawnego (owszem,
                      kiedy sie ma dwadziescia pare lat i jest sie golodupcem zdorym i wesolym to to
                      faktycznie nie ma znaczenia).
                      I jeszcze jedna roznica - dla mnie ona akurat miala znaczenie: bylam gotowa
                      przed tlumem waznych dla nas ludzi zlozyc przysiege ze chce z nim spedzic
                      reszte zycia. Nie zdobylabym sie na taki krok w stosunku do moich poprzednich
                      partnerow. Poza tym biorac slub stajesz sie w jakis inny sposob czlonkiem
                      rodziny partnera i nawzajem - a Wasze rodziny, przychodzac na Wasz slub, w
                      jakis symboliczny sposob przyjmuja Was do swojego grona. I wbrew pozorom nie
                      jestem panna co nic o konkubinacie nie wie - pobralismy sie po kilku latach
                      mieszkania razem, nasze dziecko na wlasnych nozkach przyszlo na nasz slub.
                      Slub niczego nie utrudnia (z wyjatkiem rozstania), wiele rzeczy ulatwia. Wiec
                      jesli ktos nie widzi tak naprawde roznicy miedzy byciem zona a konkubina, to
                      dlaczego sie tak strasznie upiera zeby ta konkubina zostac? Nie ma roznicy, ale
                      malzenstwo za nic na swiecie? To znaczy, ze jednak jakas roznica jest.
                      Jaka?????
          • Gość: camina Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: 2.4.STABLE* / *.dolsat.pl 19.09.03, 14:10
            Ty nic nie rozumiesz!!! Konkubinat jest wygodny, bo w pzrypadku
            niedopasowania,braku kompromisów, wygaśnięcia uczucia, zdrady, i innych
            pzryczyn nie wymaga biegania po sądach, zakładania spraw rozwodowych.
            I oczywiście działa to w dwie strony - kobieta sprawdza mężczyznę, czy będzie
            dobrym mężem, ojcem i odwrotnie!!!!Jeżeli nie są razem szczęśliwi, nie potrafią
            się dogadać to sie rozchodzą.

            I co ma z tym wspólnego twoje zdanie: :"jesli kobieta nie wie czego chce to
            takie są rezultaty" - nie wiem.
            • redna Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 19.09.03, 16:26
              Jezeli zwiazek opiera się na zalozeniu z gory, ze cos nie wyjdzie - to
              rzeczywiscie lepiej zyc w konkubinacie. Nie wyobrazam sobie, zebym mogla wyjsc
              za maz nie mieszkając wczesniej z przyszlym mezem, ale rowniez nie wyobrazam
              sobie zwiazku, w ktorym druga osoba ciagle "nie jest gotowa" na wspolne zycie.
              I nie chodzi tu tylko o to, zebym to ja miala pewnosc, ze mezczyzna jest "tylko
              moj", ale równiez o te pewnosc, ze on chce, zebym ja byla "tylko jego", o to,
              ze oboje mamy wiare, ze to "na zawsze", a nie ze kiedys cos tam moze nie wyjsc
              i ze wtedy bedzie latwiej. Nie krytykuje konkubinatu, gratuluje parom, ktorym
              sie to udaje; ale tez nie mam zludzen - dla wiekszosci mezczyzn malzenstwo jest
              sprawa wazna - chyba nawet wazniejsza niz dla kobiet, dlatego wlasnie nie chca
              sie "oficjalnie" zwiazac z kims, kogo tak naprawde nie kochaja
    • Gość: marchefka Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.03, 11:07
      Wiesz, nie chce cie martwic, ale obawiam sie, ze propozycje intercyzy niczego
      nie zmieni (chyba, ze powiedzial ci, ze wlasnie chodzi mu o finanse). W
      przypadku mojego faceta sporo szkody narobila jego mama, tlumaczac mu przez
      cale zycie, ze najpierw trzeba miec mieszkanie, samochod, kase... W facecie to
      zostalo, chociaz mamisynkiem nie jest. Dlugo trwalo, zanim go przekonalam, ze
      niekoniecznie ma racje z ta strona finansowa, ze nie to jest najwazniejsze.
      Zylismy z soba w konkubinacie, najpierw ja wyprowadzilam sie na Slask, teraz on
      mieszka ze mna w Wawie. Za tydzien bierzemy slub cywilny, a maju przyszlego
      roku koscielny. A najsmieszniejsze jest to, ze slub cywilny bierzemy teraz
      miedzy innymi dlatego, zeby moj ukochany nie wszedl w III prog podatkowy
      (zarabiam mniej niz on). Smiejemy sie, ze bierzemy slub z milosci... do
      pieniedzy.
      Obydwoje chcemy sie pobrac, chociaz bywalo dosc dramatycznie - w pewnym
      momencie powiedzialam, ze po 2 latach wspolnego mieszkania on juz powinien
      wiedziec, czy my to my czy niekoniecznie. I ze jesli my, to sie pobieramy, a
      jesli nie my, to sie rozstajemy, bo szkoda czasu, skoro on moze ten czas
      przeznaczyc na poszukiwanie swojego idealu. Przemyslal sprawe i niedlugo potem
      sie zareczylismy. A potem juz samo poszlo.
      trzymaj sie cieplo, ale chyba powinnas sie zastanowic, czy chcesz z nim byc,
      czy niekoniecznie i czy odpowiada ci forma konkubinatu przez kilka najblizszych
      lat, bo przeciez nic na sile...
      • Gość: ania Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: 213.77.9.* 19.09.03, 15:11
        u mnie jest ten problem, ze moj facet jest z rozbitej rodziny, w ktorej wszyscy
        sie rozwodza: matka drugi raz, siostra, ojciec ma druga zone, ale ja zdradza -
        chory film. a pochodze z normalnej rodziny i dla mnie malzenstwo jest jakims
        takim wydarzeniem bardziej duchowym (chociaz koscielny odpoada). mieszkamy ze
        soba od 4 lat, najpierw sie wstydzilam i o tym nic nie mowilam, potem
        nagabywalam go czesto a teraz zrobilam sie obojetna. chociaz dalej bym chciala.
        ale znajac siebie moge tego nie wytrzymac. po prostu tak nie chce! jako kogo
        mam go przedstawiac? chlopaka? faceta? konkubenta? wkurwia mnie to. nic nie
        moze za mnie zalatwic ani ja za niego. jak umre to mu nie wydzadza moich zwlok!
    • jodis bylam wkurzona i w jakims niezbyt nastroju 07.10.03, 13:41
      wiec zapytalam o slub (od pol roku mieszkamy razem, a jestesmy para od 7 lat)
      odpowiedz "tak, oczywiscie"
      zapytalam kiedy
      odp "no jak nasza sytuacja sie ustabilizuje, jak sie okaze gdzie w ktorym
      miescie bedziemy mieszkac i wogole"
      a co to ma do rzeczy przeciez za kilka lat rownie dobrze moze sie wyprowadzic
      gdzies indziej...
      odp "masz racje..."
      no to kiedy?
      odp "teraz nie moge tego ustalic bo nie wiem w jakim systemie bede pracowac"
      (robota wyjazdowa, marynarz)
      na tym sie skonczylo

      ostatnio zastanawiam sie nad odejsciem mam wrazenie ze cos jest nie tak, z
      seksem tez jest jakos inaczej niz kiedys
      tylko cholera nie wiem co... sama nie wiem czego chce
      w ostatnich paru miesiacach przestalam mu ufac, choc musze przyznac ze sie
      stara tylko ze z finansowego punktu widzenia, ale cholera kasa to nie wszystko
      czasem mam wrazenie ze jesli cos wiaze sie z kase moge go poprosic o wszystko,
      ale jesli chodzi o jego czas to nie :(
      • Gość: dora Re: bylam wkurzona i w jakims niezbyt nastroju IP: *.pl / 10.0.15.* 07.10.03, 15:15
        osobiscie chyba bym nie chiala zwiazac sie z czlowiekiem ktory moze mnie
        zostawic i wyprowadzc sie cichaczem dal tego podoba misie idea konkubinatu-
        moge zrezygnowac ze zwiazku bez formalnosci prawnilkow itd.
        z drugiej strony jakies 2 lata temu dosc gwaltownie rozstalam sie z facetem
        ktory po 5 latach znajomosci ciagle mial jakies watpliwosci i wymyslal coraz to
        nowe przeszkody na drodze do wspolnego zycia.
        wiec chyba to jest tak ze slubu niekoniecznie ale moze konkubinat taki prawny
        lacznie ze wspolnota majtakowa.
        tylko czy takie polsrodki to dobre wyjscie?? co o tym sadzicie?
    • Gość: kaska Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.03, 15:18
      a po co Ci ten slub? Moi znajomi wzieli slub po 35 latachw spolnego zycia, bo
      juz musieli ze wzgledu na sprawy urzedowo-bankowe. Zylo im sie swietnie i bez
      slubu. Jak bedziesz naciskac to Cie rzuci.
      • paaula Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 07.10.03, 15:22
        Gość portalu: kaska napisał(a):

        Jak bedziesz naciskac to Cie rzuci.


        hyhyhy nie ma to jak "rzeczowy" argument...

        sory ale sama bym rzucila faceta ktory nie chce sie ze mna ozenic a bredzi o
        wspolnym zyciu na wieki

      • jodis Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 07.10.03, 17:22
        Gość portalu: kaska napisał(a):

        > a po co Ci ten slub? Moi znajomi wzieli slub po 35 latachw spolnego zycia, bo
        > juz musieli ze wzgledu na sprawy urzedowo-bankowe. Zylo im sie swietnie i bez
        > slubu. Jak bedziesz naciskac to Cie rzuci.

        nie rzuci mnie bo go nie naciskam, od 3 lat sama mowie nie!
        a to ze zapytalam go o slub... poprostu chyba szukam jakiegos pretekstu zeby sie
        rozstac choc w naszej sytuacji to chyba smieszne bo rostajemy sie ciagle od 2 do
        5 miesiecy, pozniej jestesmy razem przez kilka tygodni 24h na dobe i znow wyjezdza
        mialam nadzieje ze sie wystraszy jak to facet ma w zwyczaju ale musialabym chyba
        poczekac do 2 tygodni przed slubem, poprzednim razem dopiero wtedy spanikowal
        dlatego od 3 lat mowie nie!

        jakos sie przekonalismy oboje wtedy ze jestesmy dla siebie, i kochamy sie oboje
        i dlatego zostalismy razem mimo niewypalu jakim okazal sie "nasz slub"

        nie wiem co mi sie ostatnio stalo ale stan zakochania zniknal i to na dluzej
        mimo iz towarzyszyl mi nieprzerwanie od 7 lat, anwet jak mialam ochote go zabic...
    • Gość: Marcin Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.03, 15:19
      Za późno - lepiej nie ryzykuj :)
    • diab.lica Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 07.10.03, 15:27
      moim zdaniem ze slubem sprawa jest prosta. albo sie chce albo sie nie chce.
      a gadki, ze sie nie jest gotowym to gra na zwloke, a nuz sie trafi cos
      lepszego.
      • Gość: Czytelnik jak przekonać do ślubu? - po co????!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.03, 15:44
        Wiecie co dziewczyny??!! Nie rozumiecie na czym polega dla faceta - ślub!! A
        raczej przede wszystkim namawianie, szantaż, zbędne awantury to nie chodzi o
        instytucje Rodziny, Ślubu, Małżeństwa tylko o wasze podejście do nas. Sprawę
        przedstawiacie dość jednoznacznie, tylko kilka głosów mówi że tak naprawdę że
        to nic nie zmienia w życiu małżeństwo a wasze argumenty powiem szczerze dziwią
        mnie troszeczkę!
        Postawcie się czasami w naszej sytuacji!!
        P.s. Jeżeli dwoje ludzi nie będzie chciało być ze sobą razem to wybaczcie ale
        żaden papierek nie pomoże!!
        • Gość: ewcia Re: jak przekonać do ślubu? - po co????!!! IP: *.csfb.com 07.10.03, 16:53
          Ja od dawna zastanawiam sie dlaczego wlasciwie ja wole zyc
          w malzenstwie, niz w konkubinacie. Wiem, ze papierek nie
          zapewnia milosci po grob. Ale mi (jestem od 10 lat mezatka,
          ammy 2 dzieci) zdecydowanie bardziej odpowiada malzenstwo.
          Daje mi ono jakas psychiczny komfort i spokoj. Ja nie potrafie
          tego wytlumaczyc. Pobieralam sie nie dla sukienki i wesela
          (tego drugiego zreszta nie bylo) - to zreszta bylo dawno i
          nie ma znaczenia. Mam wrazenie, ze jednak malzenstwo nadal
          mentalnie laczone jest z czyms nieskonczonym, natomiast
          konkubinat ma nadal jakies znamiona tymczasowosci, niezaleznie
          od tego jakie sa historie naszego i naszych znajomych zwiazkow.
          A! Ja nie mieszkalam z mezem przed slubem. Ba! Przez dwa lata
          mieszkalismy nawet na innych kontynentach! Ale wczesniej
          poznalismy sie sie juz na tyle dobrze, zeby wiedziec, ze
          sobie odpowiadamy. Ale i nasz zwiazek mial kryzys, bo
          rozstalismy sie na jakis czas, bo On zareczylismy sie i on
          zmienil zdanie, bo bal sie ozenic.
    • Gość: Dosia Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 07.10.03, 19:25
      A ja mam inny problem.

      To on sie chce zenic. Jego rodzina naciska i grozi tym, ze babcia nas wyklnie
      jak sie dowie, ze mieszkamy razem bez slubu.

      A ja nie chce slubu!
    • Gość: gaga Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.10.03, 19:54
      Buu, po prostu z nim porozmawiaj. Powiedz jak ślub jest dla Ciebie ważny, że go
      potrzebujesz i dlaczego. Daj mu też czas na zastanowienie się, czego on chce.
      Powiedz też o intercyzie, bo może rzeczywiście to go uspokoi.
      Bez rozmowy się nie obejdzie. Spokojnej i szczerej.

      Osobiście żyję w konkubinacie i robi mi się słabo na myśl o ślubie. Uczciwie
      powiedziałam swojemu TeŻetowi, że nie jestem w stanie obiecac mu, że go nie
      opuszczę. A taka obietnica z jego strony zwyczajnie by mnie przytłoczyła. To
      samo powiedziałam rodzicom. Nie jestem gotowa.
      Ślub kojarzy mi się z publicznym upokorzeniem, wesele z targowiskiem próżności,
      a małżeństwo z wyzyskiem i niewolą. Takie mam poglądy i mam do nich prawo.

      A jeżeli komuś ślub jest potrzebny, a małżeństwo zaspokaja konkretne potrzeby -
      niechaj bierze ślub. Jeden lubi ogórki - inny ogrodnika córki.

      A tak BTW: wiecie, że według prawa kanonicznego małżeństwo, w którym partnerzy
      nie chcą dzieci jest nieważne...
      • moniorek1 Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? 07.10.03, 21:52
        "Kto ma krowe nie kupuje mleka" lub
        "Kto ma browar nie kupuje piwa"

        Cos w tym chyba jest i ja sie zawsze tego trzymalam.Te z was ,ktore wola byc
        dojna krowa kiedys sie przekonaja ,ze chyba nie byl to najlepszy pomysl
        (oczywiscie nie jest tak w kazdym przypadku,wyjatki przeciez sie zdarzaja).
      • Gość: Dosia Re: 3 lata konkubinatu- jak przekonać do ślubu? IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 08.10.03, 13:55
        "Ślub kojarzy mi się z publicznym upokorzeniem, wesele z targowiskiem
        próżności,
        a małżeństwo z wyzyskiem i niewolą. Takie mam poglądy i mam do nich prawo."

        Dokladnie tak. Jest cos upakarzajacego w tym, ze rodzina namawia do malzenstwa,
        ze szantazuje niemalze wydziedziczeniem, ze straszy ciotkami i babciami, dla
        ktorych zycie na kocia lape jest "niekatolickie" i niemoralne. Jest
        upakarzajace kiedy wszyscy podziwiaja ta biala kiecke i pieja z zachwytu, ze to
        juz, ze nareszcie, ze czas najwyzszy. Na co? Na kierat? Na papier?

        Upokarzajace jest dla mnie godzenie sie z tym czego ode mnie oczekuja inni.
        Musze wyjsc za maz bo tak sie robi i to jest poprawne i chwalebne. Bo wszystkie
        kolezanki juz wyszly, bo znajomi sie pozenili. Bo trzeba i nie wolno inaczej.

        Niedobrze mi sie robi, jak sobie pomysle, ze ktos mogly na mnie mowic synowa,
        ze musialabym chodzic na proszone obiadki z ciociami i babciami, ze musialabym
        usmiechac sie przymilnie jako tzw. dobra zona i stac sie czescia tej machiny
        zwanej rodzina, choc tak naprawde zadna to dla mnie rodzina - nawet nie znam
        tych ludzi.

        Chcialabym swietego spokoju. Chcialabym zyc tak jak JA chce, a nie jak jest
        przyjete i obyczajne.

        Byc moze chlopak zalozycielki watku tez tak ma? Uwazam, ze nie powinno sie
        nikogo przymuszac do malzenstwa. Bo malzenstwo nie jest niczym tak naprawde
        namacalnym. Jezeli dziewczyna mysli, ze papierkiem zalatwi sobie bilet do
        lepszego zycia i miejsce przy stole cioc i wujkow - to szczescia zycze! Ja
        dziekuje za te atrakcje. Jakos mnie to nie kreci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka