ydorius
14.09.03, 22:57
wiem, że to samobójstwo zamieszczać tu cokolwiek w niedzielę wieczorem. Do
jutra zdąży zostać przysypane listowiem jesiennym dyskutujących osób. Mam
nadzieję, że się spodoba (data na końcu nie jest pomyłką. Porządkuję
archiwum :-)
m,
.y.
----------------------------------
"kobiety lubią wracać o listów, oglądają je po jednej i po drugiej stronie,
można by pomyśleć, że za każdym razem, gdy znowu wyjmują je, by na nie
popatrzeć, umieją wydobyć z nich jakiś nowy sens
J. Cortazár"
− Ten list jest niebieski – powiedziała. Siedzieliśmy w kuchni, ja
próbowałem jeść bułkę, której czasy świetności już minęły. Dla uściślenia:
bułka z serem. "Ten ser sprawia, że daje się to zjeść" – pomyślałem na
chwilę przed jej wypowiedzią.
− I fiołkowy – rzekła po chwili
− Nie może być jednocześnie niebieski i fiołkowy – odparłem – to dwa różne
kolory.
− Fiołkowy jest w zapachu, nie chodziło mi o kolor – powiedziała, dalej
wpatrzona w kartkę.
Przerwałem pasjonującą walkę z bułką. List wspomniany dostaliśmy dwa dni
temu od naszych przyjaciół. Był napisany na zwykłym białym papierze (nawet
bez kratek), zwykłym czarnym atramentem. Nie było w nim ni krztyny
niebieskiego i dałbym głowę, że nie pachniał niczym szczególnym. Na pewno
nie fiołkami.
− Słuchaj – odważyłem się − gdzie Ty widzisz jakiś kolor niebieski? Przecież
on jest biało czarny...
− Biało granatowy – wtrąciła.
− ... biało granatowy. To ten granat tak Cię natchnął? – zapytałem.
− Nie, on jest niebieski w treści – odparła. Wydawała się być zdumiona – nie
zauważyłeś?
Ni było sensu pytać dlaczego był fiołkowy.
copyright by ydorius 11.01.2001
----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.