Dodaj do ulubionych

Jak to zrobić?...

IP: 217.153.22.* 15.09.03, 18:14
Jestem w związku już prawie 6 lat. Od kilku miesięcy jestem coraz bardziej
przekonana, że już go nie kocham i na 100% wiem, że nie chciałabym mieć
takiego męża. Nie potrafię jednak mu tego powiedzieć. Nie wyobrażam sobie
nawet, jak on mógłby to przyjąć. Myślę, że bardzo bym go skrzywdziła. Ale
męczę się z tym coraz bardziej... I od pewnego czasu na nic nie mam już
ochoty.. Jestem jednak tak bardzo do niego przyzwyczajona... Ale z każdym
dniem czuję się bardziej i bardziej nieszczęśliwa...
Obserwuj wątek
    • lula11 Re: Jak to zrobić?... 15.09.03, 18:18
      Myślę, że powinnaś z nim uczciwie porozmawiać i powiedzieć co czujesz, przecież
      nie będziesz go oszukiwać do końca życia, powinnaś być z nim uczciwa, a że go to
      zrani, jeżeli cię kocha, pewnie tak, ale myślę że bardziej go krzywdzisz będąc z
      nim tylko z przyzwyczajenia.
      Zyczę powodzenia.
    • jolamala Wziac gleboki oddech i powiedziec. 15.09.03, 18:19
      Gość portalu: marta napisala:

      "już go nie kocham i na 100% wiem, że nie chciałabym mieć takiego męża. Myślę,
      że bardzo bym go skrzywdziła. Jestem jednak tak bardzo do niego
      przyzwyczajona... Ale z każdym dniem czuję się bardziej i bardziej
      nieszczęśliwa..."
      • jolamala Re: Wziac gleboki oddech i powiedziec. 15.09.03, 18:30
        Witaj Marto,
        Wyslalo sie zanim zdazaylam dopisac. Przeczytaj jeszcze kilka razy to co
        napisalas. Masz prawo byc szczesliwa. Przynajmnie powinnas sie o to starac.
        Ty juz jestes nieszczesliwa i ta nieszczesliwosc powieksza sie z dnia na dzien.
        Wkrotce On bedzie rownie nieszczesliwy. Przyzwyczajenie do zwiazku to bardzo
        slaby argument. Im szybciej tym lepiej. Dla Was obojga.
        Znajdz spokojny moment. Usiadzcie i zacznij: "Wiesz, bylo cudownie, ale
        teraz...
        I zrob ta operacje na otwartym sercu dla Waszego perspektywicznego dobra.
        Sympatyzujac z Toba, pozdrawiam,
        jolamala.
    • Gość: jessi Re: Jak to zrobić?... IP: *.chello.pl 15.09.03, 18:27
      Gość portalu: marta napisał(a):
      > nie chciałabym mieć takiego męża. Nie potrafię jednak mu tego powiedzieć. Nie
      wyobrażam sobie nawet, jak on mógłby to przyjąć. Myślę, że bardzo bym go
      skrzywdziła.

      Nie ma nic gorszego niż bycie z kimś z litości.Nie rób tego jemu i sobie.Wasz
      związek, bo wnioskuję, że myśleliście o małżeństwie,rozpadłby sie bardzo
      szybko. Wystarczyłby inny, ciekawszy mężczyzna. Nie zwlekaj i powiedz mu!
      Ja tak zrobiłam kilka lat temu i chociaż było ciężko i mnie i jemu zrozumiał i
      nie ma do mnie żalu.
      Pozdrawiam
      • Gość: Justyna Re: Jak to zrobić?... IP: *.acn.waw.pl 15.09.03, 18:56
        Porozmawiaj jak najszybciej, łatwo nie będzie ani Tobie ani jemu jeśli darzy
        Cię uczuciem.Nie ma się co oszukiwać z czasem będziesz się czuła coraz gorzej.
        Na pewno będzie miał do Ciebie żal, mogą paść oskarżenia, że znalazłaś sobie
        innego, pytania dlaczego, co zrobił nie tak i jak może to naprawić.Zdarza się,
        że uczucie mija bo ludzie do siebie przestają pasować, zmieniają się
        niekoniecznie na lepsze, "wyrastają" z siebie jeśli wiesz o co mi
        chodzi.Przykrą masz sytuację, trzymaj się.
    • kurczak1976 Re: Jak to zrobić?... 15.09.03, 20:55
      Nie zwlekaj! To jest prawdziwa katorga, wiem bo to samo przechodzilam. Powiedz
      prawde i niech sie dzieje wola nieba!
    • melitele Re: Jak to zrobić?... 15.09.03, 22:03
      Daruj sobie te skrupuły, że go skrzywdzisz. Myslę, że on by takich nie miał - wiem to po
      swoim przypadku. Po 7 latach po prostu powiedział, że już go to nie inspiruje. I nie pytał
      się mnie, czy przypadkiem nie będzie mi smutno.
      • Gość: Triss Merigold Re: Jak to zrobić?... IP: *.acn.waw.pl 15.09.03, 22:13
        Fakt. On by nie miał oporów. Moją przyjaciółkę facet zostawił po 3 latach
        informując przez telefon, że poznał nową koleżankę, która jest cudowna i miał
        chęć ze szczegółami podzielić się z nią swoim nowym szczęściem. Zdążyła rzucić
        słuchawkę zanim się poryczała.
    • Gość: Heniek Re: Jak to zrobić?... IP: *.tnt39.ewr3.da.uu.net 15.09.03, 23:18
      kup sobie dildo i nie marudz ;)
      • Gość: marta Re: Jak to zrobić?... IP: 217.153.22.* 16.09.03, 13:03
        Dzięki za wszystkie porady... Ale nadal nie jest to takie proste, jakbym
        chciała. Najgorsze jest to, że przez te lata mieszkaliśmy razem i mieszkamy
        nadal. Mieszkanie jest co prawda jego ale razem je urządzaliśmy. Wszystko w
        środku jest wspólne i niby jak mam to podzielić? Raczej nie stać mnie na
        wyprowadzenie się z przysłowiową "szczoteczką do zębów"... I wiem też, że na
        pewno nie będzie mnie zatrzymywał: jest na to zbyt dumny.
        I co to jest "dildo"..?
        • Gość: jacek01g dildo IP: *.stereo.pl 19.09.03, 20:57
          motyla noga, co za kretyn...
          dildo to jest sztuczny penis, ale nie wibrator. najczesciej rozmiar XXXXL.
    • chooligan Re: Jak to zrobić?... 16.09.03, 13:35
      Bujasz. Tzn nigdy sie nie kłócicie? Przeciez w kłótni musiałaś mu nieraz to
      powiedzieć.
      • Gość: marta Re: Jak to zrobić?... IP: 217.153.22.* 16.09.03, 14:24
        Ciągle się kłócimy. Ale nigdy mu tego nie powiedziałam. On mi tylko powtarza,
        że jak mi się coś nie podoba to mogę się wyprowadzić ale nie jest to tak na
        poważnie.
        • maga19 Re: Jak to zrobić?... 16.09.03, 14:41
          Radze przeczekac, ale nie z zalozonymi rekami, tylko rozmawiac! wydaje mi sie
          ze jest to typowy syndrom szostego roku. Rok temu przechodzila to moja
          przyjaciolka-miala dosyc, wszystko w jej partnerze wydawalo jej sie nie takie,
          jak byc powinno. I rozstali sie... A ja wtedy cieszylam sie, ze moj zwiazek
          jest taki udany. W tym roku minie nam 6 lat bycia razem, w tym 4 lata po
          slubie i co?! Dopadl nas wielki kryzys pod tytulem-co sie stalo z naszym
          uczuciem, pojawila sie apatia i brak perspektyw, do tego dolaczyly sie
          problemy finansowe i rozne inne. Tez sie klocimy, ale jakby troche
          przechodzilo, jakby przyszlo opamietanie, ze nie warto tracic tego, co sie tak
          dlugo budowalo, bo w koncu 6 lat to kupa czasu. Co prawda czasami mysli sie,
          gdzie te fajerwerki z poczatku zwiazku, ale jak pomysle, ze mialabym zaczac
          cos nowego, z kims INNYM.....Uczucie sie zmienia, dlatego warto walczyc, byle
          nie na noze, a zyczliwoscia i wola. I duzo, duzo powaznych rozmow.
          Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia Magda
          • Gość: marta Re: Jak to zrobić?... IP: 217.153.22.* 16.09.03, 15:08
            Ale jeśli on nie chce ze mną rozmawiać..? Tysiąc razy mówiłam mu co mi się nie
            podoba... I nigdy nie przyniosło to najmniejszego nawet skutku! On uważa, że
            wszystko jest w jak najlepszym porządku i na dodatek tak samo mówi wszystkim
            dookoła. Tylko w domu jest inaczej. Zupełnie inaczej. On nie zwraca na mnie
            najmniejszej uwagi - tak jakby mnie nie było. Chyba, że za późno wrócę z pracy
            to dopytuje się gdzie byłam, jakbym popełniła jakieś przestępstwo. Nawet jeśli
            jest to zaledwie pół godziny.
            • maga19 Re: Jak to zrobić?... 16.09.03, 19:25
              Moze on wszedl w okres tzw stabilizacji, co facetom zdarza sie czesto-na
              zasadzie, "ze nie musi gonic juz kroliczka";) Dla niego to w porzadku, pewnie
              mysli sobie, ze Cie kocha, ze podobasz mu sie itd, ale po co ma to mowic skoro
              Ty pewnie o tym wiesz dobrze, w koncu z Toba jest. I to 6 lat! Wiem, ze to
              trudne do przyjecia, ja sama czesto sie buntuje przeciwko temu i sama wywoluje
              klotnie, zeby cos sie dzialo i zeby nie bylo tak spokojnie. Dla niego nic sie
              nie zmienilo, ale ty mozesz czuc sie zaniedbana, tez to znam, niestety.
              Powiedz mu, czego oczekujesz, jakich gestow, slow, zachowan. I daj szanse.
              pozdr. Magda
              • Gość: do magi19 Re: Jak to zrobić?... IP: 217.153.22.* 19.09.03, 17:34
                Ale jeśli próbowałam z nim o tym rozmawiać tysiąc razy?... I nigdy nie
                przyniosło to żadnego skutku.. A wierz mi, że jestem bardzo otwarta i zdarzyło
                mi się niejednokrotnie mówić mu o tym wprost jeśli nic innego już nie
                działało.. Teraz zaś skończyły mi się i pomysły i wszelkie chęci. Czasami mam
                takie wrażenie, jakbym nieczego nie była w stanie już odczuwać.
                • Gość: habitus Re: Jak to zrobić?... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.03, 18:02
                  Jak to, mówi ci żebyś się wyprowadziła jeżeli masz ochotę? I ty się nie
                  wyprowadzasz? Pakuj walizki. Zrób listę wspólnego mienia i zastanów się jak je
                  podzielić. Żebyś była przygotowana gdy znowu ci powie o wyprowadzce. I ZRÓB TO,
                  bo inaczej on to zrobi (wystawi ci walizki na schody) i będziesz się czuła
                  strasznie.
                • maga19 Re: Jak to zrobić?... 19.09.03, 19:24
                  Nie chce tu wyjsc na jakas moralistke, ktora na wszystkim sie zna, ale nasz
                  zwiazek rowniez wiele przeszedl ostatnio. Chodzi mi o sposob w jaki z nim
                  rozmawiasz i sytuacje, w ktorych to nastepuje. My kobiety potrafimy rozmawiac
                  o wszystkim w kazdej chwili (przynajmniej wiekszosc z nas), ale mezczyzni tacy
                  nie sa. Aby porozumiec sie z nimi w istotnych dla nas kwestiach musimy wybrac
                  odpowiedni moment. Z mojego doswiadczenia wiem, ze nie nalezy zaczynac od
                  slow "musimy porozmawiac o problemie"-przynosi to skutek odwrotny, im bardziej
                  staram, aby moj maz cos waznego zapamietal, tym bardziej on o tym zapomina.
                  Moj sposob to wyjazd (spacer) z dala od ludzi i romantyczne oklolicznosci
                  przyrody (banal-ale coz zrobic)-tak, abysmy czuli sie dobrze ze soba i wtedy
                  nawiazanie to problemu, ale bez zadnego slowa wstepnego, bez uzalania sie,
                  obwiniania itd.Przewaznie pomaga...
                  pozdr. Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka