panna.w.paski
24.06.08, 00:26
Przede wszystkim - chciałam się oficjalnie przywitać,czytam Was od dłuższego
czasu, czasem coś napiszę, ale to mój pierwszy rozpoczęty wątek.
Na gorąco, garść refleksji. Wróciłam właśnie od koleżanki, spędziłyśmy czas
przy piwku,chłodniku, arbuzie i plotkach;)Ona: 22 lata,studentka całkiem
ambitnego kierunku na UW, artystyczna dusza, po burzliwej młodości spędzonej
m.in. w squatach w końcu znalazła mężczyznę swojego życia.Jego, w sensie. On:
lat powyżej 30,bez matury,pracujący na dachach na czarno, w ciągu mojej
trzygodzinnej wizyty wypił trzy piwa, na sześć spożytych w tym stresującym dniu.
Nie wiem, może ja jestem jakoś niezorientowana w realiach życia, ale
wytłumaczenie, że ktoś wypija regularnie x piw dziennie po fizycznej pracy
jest dla mnie co najmniej dziwne. Sama pracowałam fizycznie przez ostatnie dwa
letnie sezony w gastronomii i wiem, że po upalnym dniu człowiek marzy o
piwie..ale heloł, coś mi tu wybitnie nie gra.
Pewnie - nie mój cyrk, nie moje małpy, ale zadziwia mnie to, że Jej to
odpowiada. Leci mu po Królewskie do sklepu,z czeluści chłodziarki wybiera
chłodne butelki, taszczy do domu,wkłada do lodówki i podtyka mu regularnie pod
nos, gwiezdna dziewczyna kupująca czteropak.
A kurde kobita niegłupia,niezależna - a zachowuje się jak ostatnia służąca.
On nie jest złym człowiekiem i z pewnością ma zalety,których ja nie
dostrzegam.Ale chyba ma problem z alkoholem, a ona może być
współuzależniona..A mnie nie pozostaje nic innego, jak kręcić z
niedowierzaniem głową i ciężko westchnąć i nacisnąć enter.