Dodaj do ulubionych

Mnie to się zawsze coś przytrafi.

28.06.08, 21:01
Brzydzę się ptaków, nie wiem dlaczego ale się brzydzę. I jak na złość zawsze
to ja znajduję jakiegoś w tarapatach. Jakąś godzinę czy dwie temu, przyleciał
do mojego ogrodu gołąb. Najpierw sobie połaził a potem usiadł na tarasie i się
nastroszył. Zaczął przysypiać czy ja już nie wiem co. Podeszłam ale nie
uciekł. Przyniosłam mu wodę i sypnęłam jakiś okruchów. Okazało się, że ożywił
się na widok jedzenia tylko nie jest w stanie przełykać żadnych większych
kawałków. Albo ma coś z dziobem albo z przełykiem. Ale jest wybredny, bułki
tartej się nie tknął natomiast wpierniczył już trzy kromki drobno pokruszonego
suchego chleba. Jak przed chwilą do niego podeszłam to odsunął się na mój
widok, przedtem było mu to obojętne. Znaczy, że już mu lepiej. I co ja mam
teraz z nim zrobić?
Obserwuj wątek
    • bertrada Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:02
      *nie suchego chleba, tylko chrupkiego pieczywa.
      Odchudza się czy co? ;P
    • liisa.valo Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:04
      Zanieś do weterynarza albo do zoo, tam zawsze jest ptasi azyl.
      • bertrada Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:15
        Jak nie odleci, to tak zrobię. Na razie je. Zrobił kupę i poszedł jeść dalej.
        Albo jest wygłodzony albo nie wiem co mu jest. Ale gołębie to chyba tak jedzą na
        okrągło.
        • liisa.valo Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:25
          Ja kiedyś wróbla odchowałam. Wypadł z gniazda, nie był taki całkiem
          malutki, już opierzony itd. Karmiłam go pęsetą takimi muszkami w
          zoologicznym kupionymi. I uratowałam go. Mieszka sobie wraz z innymi
          wróblami na działce.
          • bertrada Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:28
            A teraz jak się najadł, to usiadł na schodku koło drzwi, nastroszył się i chyba
            szykuje się do spania. Nie wiem dlaczego nie odleciał. Albo jest faktycznie
            chory albo stwierdził, że się noc zrobiła a tu będzie mu się dobrze spało.
            • kiniak22 Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:29
              a ptasiej gryby nie ma? :P
              • bertrada Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:30
                Podobno gołębie nie chorują na to.
                • liisa.valo Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:35
                  Gołębie tego nie roznoszą, więc spokojnie. Jak nie odleci sam,
                  zanieś go do zoo albo wetka.
              • van_norden Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:35
                A kaszle?
                • kontik_71 Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:37
                  Trzeba by mu temperature zmierzyc :)
        • van_norden Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:40
          > Zrobił kupę i poszedł jeść dalej.

          Czyli typowy facet... Może być z was ładna para, tylko
          najpierw sprawdź czy nie ma obrączki.
    • kontik_71 Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:06
      No to masz nowego przyjaciele :) Golebie potrafia sie przyzwyczaic
      do karmiciela :)
      • bertrada Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:14
        Mam nadzieje, że nie zdechnie.
        • kontik_71 Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:15
          Smierc jest czescia zycia.. tak juz jest ten swiat skonstruowany...
          • kiniak22 Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:15
            zawin w kapuste i na patelnie!
            • 10iwonka10 Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:31
              no wiesz, ty okrutniku ..
          • van_norden Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:43
            Biorąc pod uwagę proporcje jest chyba raczej odwrotnie.
    • bertrada Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:49
      Oto i główny zainteresowany. Gołąb Henryk albo gołębica Henrietta. Nie jestem
      pewna. Zdjęcia liche, bo i aparat w komórce taki sobie.

      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4757ee89e8d2bb26.html
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/0718e3281cf2107b.html
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/f470cde4514887f9.html
      • kiniak22 Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 21:51
        ja sie nie znam ale moze to jakis rasowiec?
        wtedy moze warto by bylo go podratowac a potem sprzedac? :P
      • stedo Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 22:18
        Nie chcę Cię martwić Bercia, ale ten gołąb jest ewidentnie chory.Być może jest
        to tzw. krętek, czy kręciec. To choroba wirusowa mózgu ptaków. Objawia się na
        początku tym że tracą umiejętność latania, nie boją się ludzi, pióra też mają
        takie zmierzwione. W dalszym stadium wykręca im się szyja, ta że dziób mogą mieć
        zwrócony ku tyłowi.To chyba nieuleczalne, bo kiedyś też takim się zaopiekowałam
        i myślałam że jak go odkarmię to mu przejdzie. Ale po kilku dniach zdechł. Potem
        pytałam koogoś, już nie pamiętam kto to był , czy wet. czy jakiś hodowca, to
        powiedział , że gołębie hodowlane na coś takiego zapadają i często giną całe
        stada , gdy właściciel odpowiednio wcześnie nie zareaguje i nie odseparuje tych
        chorych.
    • tupp Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 23:35
      tak na wypadek gdyby zamierzał zostać dłużej
      www.novum-polska.pl/karmy.php :P
    • simon_r Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 28.06.08, 23:53
      łeb urąbać, oskubać, wypatroszyć i upiec! .. :))
      • staryigruby Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 29.06.08, 07:52
        Widzę, ze z tym odchudzaniem, to na powaznie....:)
        Wszystko zaczyna Ci się kojarzyć z jedzeniem ;)
        • wyrywna Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 29.06.08, 08:52
          Może Cię pocieszy fakt, że nie jesteś osamotniona w "gołębiowych historiach":
          wracam sobie któregoś upalnego niedzielnego popołudnia z basenu, zadowolona i
          przekonana o tym, jaki wspaniały jest świat, aż tu nagle sąsiad wskazuje mi na
          pobliskie drzewo i mówi, że na wysokości ok. trzeciego piętra gołąb zawiesił się
          splątanymi jakimś sznurkiem łapami i tak wisi - głową w dół, jak nietoperz - na
          gałęzi. Mój dobry nastrój prysł w ułamku sekundy - no bo jak to? To TACY są
          ludzie? Gołąb żył, bo od czasu do czasu kręcił głową. Nie dawało mi to spokoju,
          bo umierać w ten sposób to jednak straszna śmierć jest... Nawet dla gołębia. Z
          drugiej strony sama na to drzewo bym nie umiała wejść, a wzywać straż do gołębia
          (przecież oni ratują ludzi z płonących domów...) Jakoś tak głupio. Ale
          przemogłam się i zadzwoniłam. W ciągu 15 minut przyjechały dwa wozy, strażak
          wszedł na drzewo po specjalnej drabinie, zdjął gołębia, oczyścił mu łapki z
          poplątanej żyłki kopalnianej, chwilę jeszcze odczekali, czy pacjent będzie żył i
          pojechali - bez jednego głupiego komentarza na temat powagi sytuacji. Chłopaki z
          klasą. Naprawdę - nie dam złego słowa powiedzieć o strażakach. A ciebie
          pozdrawiam i życzę, by gołąb doszedł do siebie i żeby w ramach wdzięczności
          każdego roku podfruwał pod Twe okno, by zaprezentować Ci gromadkę uczących się
          latać piskląt;)
    • jowita771 Re: Mnie to się zawsze coś przytrafi. 29.06.08, 10:07
      Nie ma się z czego cieszyć, gołąb przenosi nie mniej zarazków niż szczur.
      Kleszcza tez można od gołębia złapać.
      Niestety, ludzie dokarmiają i gołębi jest coraz więcej, miejskie gołebie
      wypierają wróble.
    • bertrada Gołąb 29.06.08, 15:28
      Gołąb ma się już prawie całkiem dobrze. Głównie je i śpi. Zaczął biegać po
      ogrodzie a wczoraj ledwo chodził. Próbuje nawet latać ale z miernym skutkiem.

      Dzisiaj kupiłam mu karmę dla papug, niestety innej w osiedlowym spożywczaku nie
      mieli. ;P Ale gołębiowi smakuje. Niestety nadal nie może łykać większych
      kawałków. Ma też pewne problemy z uchwyceniem w dziób wolno leżących ziaren. Nie
      wiem czy ma uszkodzony dziób czy one wszystkie są jakieś takie mało poradne.
      Zadzwoniłam do schroniska i powiedzieli mi, że raczej jest zdrowy i jak gołąb
      jest bardzo zmęczony to lubi tak ze dwa dni odpoczywać w ogrodach i żeby go nie
      karmić dużymi kawałkami.
      Chciałam go odwieźć do schroniska ale pomyślałam sobie, że tam to się zmarni do
      reszty jak go wsadzą do zbiorczego gołębnika z chorymi ptakami, więc póki co
      został.

      www.bertrada.fotosik.pl/
    • bertrada Gołąb odfrunął. 30.06.08, 20:17
      Najadł się vibovitu, biszkopcików, chrupkiego pieczywa i karmy dla kanarków.
      Jeszcze rano miał problemy z wzbiciem się w powietrze a przed chwilą wyleciał na
      dach sąsiada, potem na następny a potem na sąsiednią ulicę. I chyba już nie
      wróci. Nawet nie jestem pewna, czy ten który siedzi na dachu to mój Henryk. Dość
      wysoko to jest i słabo widać. ;)
      • stedo Re: Gołąb odfrunął. 30.06.08, 20:25
        To czemu tak się zagłodził?Przecież u Was na Rynku, to do rodzimego dobrego tonu
        należy karmienie gołębi. Chyba że tak już na tym świecie się porobiło, że nawet
        krakusy nie przestrzegają tradycji.
        P.S. Cieszę się:))
        • bertrada Re: Gołąb odfrunął. 30.06.08, 20:35
          Ale ja mieszkam kilka kilometrów od rynku. Ale na osiedlu też karmią gołębie,
          prawie na każdym skwerku stoi karmnik. Nie mam pojęcia co mu było. Może złapał
          jakiegoś wirusa, może sobie dziób uszkodził, bo najwyraźniej miał kłopoty z
          łykaniem większych okruchów. Nie potrafił nawet z ziemi wziąć dziobem okrucha.
          Jadł tylko bardzo drobne ziarno i rozkruszone na pył chrupkie pieczywo. Przez
          pierwszą dobę jadł na okrągło. Potem trochę wyhamował. Być może dlatego, że
          ziarno było treściwsze. Dzisiaj zjadł prawie całą saszetkę vibovitu wymieszaną z
          biszkopcikiem i odfrunął. Pod koniec kuracji jadł już prawie normalnie. Może go
          te upały tak osłabiły bo chyba był młody.
    • bertrada Gołąb przyleciał spowrotem. 01.07.08, 23:23
      Wczoraj odważył się wylecieć na dach i pofrunął w siną dal a dzisiaj po południu
      wrócił. Spożył posiłek z ziaren i okruchów które zostały i poszedł spać.
      Mimo wszystko jest jakiś dziwny. Dzisiaj znów nie był w stanie wzbić się w
      powietrze. Mam wrażenie, że nie ma dość siły żeby wylecieć prawie pionowym lotem
      na dach. Zwłaszcza, że ogródek jest mały i sprawie wrażenie studni, może się
      tego boi albo nie jest w stanie wymierzyć odległości. Ale mógłby wejść na płot
      albo taras sąsiada a tego też nie robi. Uparł się, że chce wlecieć na dach i
      albo to albo nic. ;))

      Pocieszam się, że zestresował się tylko koszeniem trawy i jutro poczuje się
      lepiej. Bo tak to jest jak się ma w domu idiotę nielubiącego zwierząt. Mieszkam
      pod jednym dachem z prawie 80-letnią ciotką, która dostaje histerii na samo
      wspomnienie o czymś żyjącym w jej ogródku i prawdopodobnie wykombinowała sobie,
      że jak będzie kosić trawę to gołąb się wystraszy i odfrunie i więcej nie wróci.
      "Wynegocjowałam", żeby ograniczyła swoją pracę do tej części ogrodu w której nie
      ma gołębia, ale zanim się zorientowałam i zdążyłam zareagować to podeszła zbyt
      blisko. I teraz ma za swoje, bo Heniek zamiast uciec to się zestresował i
      został. A mówiłam, dać mu święty spokój, nie wychodzić do ogrodu to naje się i
      poleci. On nie lubi towarzystwa. Im jest zdrowszy tym bardziej płochliwy.
      Pierwszej nocy spał na schodkach na tarasie, drugiej już dalej a dzisiaj
      wskoczył na niski parapet. ;P
      • stedo Re: Gołąb przyleciał spowrotem. 02.07.08, 01:10
        Zachowuje się jak typowy facet.Jak mu żle, chory, głodny to wraca do domu.Gdy
        się go odchucha, nakarmi to idzie w miasto na łajdactwa;))
        A swoją drogą szybko się nauczył gdzie ma wikt. Inteligentna bestia:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka