bertrada
28.06.08, 21:01
Brzydzę się ptaków, nie wiem dlaczego ale się brzydzę. I jak na złość zawsze
to ja znajduję jakiegoś w tarapatach. Jakąś godzinę czy dwie temu, przyleciał
do mojego ogrodu gołąb. Najpierw sobie połaził a potem usiadł na tarasie i się
nastroszył. Zaczął przysypiać czy ja już nie wiem co. Podeszłam ale nie
uciekł. Przyniosłam mu wodę i sypnęłam jakiś okruchów. Okazało się, że ożywił
się na widok jedzenia tylko nie jest w stanie przełykać żadnych większych
kawałków. Albo ma coś z dziobem albo z przełykiem. Ale jest wybredny, bułki
tartej się nie tknął natomiast wpierniczył już trzy kromki drobno pokruszonego
suchego chleba. Jak przed chwilą do niego podeszłam to odsunął się na mój
widok, przedtem było mu to obojętne. Znaczy, że już mu lepiej. I co ja mam
teraz z nim zrobić?