Dodaj do ulubionych

Decyzja należy do Ciebie.

26.09.03, 10:09
Patrzysz na swojego faceta i widzisz, że to chyba inny facet niż ten, za
którego wychodziłaś za mąż? Nie stara się porządnie wyglądać, siedzi przed
telewizorem, nie rozmawia z Tobą, no po prostu jest inny. Ale jesteś z nim
mimo wszystko. To jest Twój wolny wybór, Twoja decyzja co zrobisz. Czy stać
Cię na podjęcie odpowiedniej decyzji? Kochasz go jeszcze?
Obserwuj wątek
    • Gość: Xanatos Re: Decyzja należy do Ciebie. IP: 195.92.39.* 26.09.03, 10:28
      Ludzie popadają w stagnację. Nie zmieniają się i przez to zaczyna narastać
      między nimi nuda. Myślą, że druga osoba już do nich przynależy, ale niczego się
      nie ma na własność. Szczególnie dugiej osoby. Nie chcą być sami. Ostatnio
      rozśmieszyło mnie coś. Mój kumpel rzucił dziewczynę. Nie kochał jej już.
      Lubiłem ją. Zadzwoniłem z dwa razy żeby spytać jak się czuje. Ona na to, że
      dziwnie, bo nigdy nie była sama i pyta po co się tak nią interesuje, bo to może
      się dla mnie "źle" skończyć, sic... Ludzie szukają na oślep, aby tylko nie być
      samotnymi. Jeśli już znajdą z wygody zostają przy tych, których myślą że
      kochają (może kiedyś kochali). Siła przyzwyczajenia.
      • pas.ja Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 10:32
        siła przyzwyczajenia?
        to jedna z gorszych motywacji utrzymywania związku.
    • Gość: lola Re: Decyzja należy do Ciebie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 10:49
      Nie pozostaje nic innego jak co pare lat wymieniac na lepszy model.
      KAZDEMU po latach w zwiazku mozna zarzucic ze sie zmienił, rzeczjasna na
      niekorzysc, bo z reguły człowiek jak sie starzeje to raczej nie pieknieje,
      tyje a nie chudnie, itd.Nie wymagajmy od ludzi zeby po paru latach bycia ze
      soba godzinami patrzyli sobie w oczy jak to było pare lat wczesniej, pasjami
      prowadzili rozmowy, itd.
      Oczywiscie nie nalezy godzic sie na marazm, stagnacje, bylejakosc, ale
      stereotypowa zona w papilotach i facet z puszką piwa nie muszą byc dramatem,
      jak z reguły sie uwaza.
      • Gość: Xanatos Re: Decyzja należy do Ciebie. IP: 195.92.39.* 26.09.03, 10:58
        Nie wymagajmy od ludzi zeby po paru latach bycia ze
        > soba godzinami patrzyli sobie w oczy jak to było pare lat wczesniej, pasjami
        > prowadzili rozmowy, itd.



        I to jest błąd, że nie wymagasz... wbrew pozorom to wcale nie jest takie trudne.
        • Gość: lola Re: Decyzja należy do Ciebie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 14:58
          No, według mnie jest raczej trudne.Wczesniej człowiek jest tajemnica, dlatego
          staramy sie w tych rozmowach go poznac, z biegiem czasu znamy na wylot jego
          zdanie na dany temat i te rozmowy sa juz oszczedniejsze. Co do patrzenia sobie
          w oczka, tego nie wymagam i wcale mi tego nie brakuje, ani troche.
    • Gość: Emi Re: Decyzja należy do Ciebie. IP: *.metronet.pl 26.09.03, 11:07
      Poza przyzwyczajeniem do tej drugiej połówki mamy jeszcze na uwadze
      dobro naszego dziecka . Mamy ochotę na małe szaleństwo , ale obawiamy
      się dalszych konsekwencji , pojawia się wiele niepokojących pytań :co
      potem , jaka będzie reakcja najbliższych ? jeśli zostanę sama z tym
      problemem , to czy podołam temu ? Te obawy sprawiają , że najczęściej
      nadal tkwimy w tzw. chorym związku , a zastawianie się dobrem
      dziecka jest w rzeczywistości egoistycznym zapewnieniem sobie pewnej
      stabilizacji życiowej.Nie oszukujmy się , każdy chce zapewnić sobie
      bezpieczną przyszłość , a nie tylko ciągle żyć miłością i dniem
      dzisiejszym .Jutro jest NOWY DZIEŃ .
      • betty-bt Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 11:29
        no tak, ale z drugiej strony patrzac, kazdy ma prawo do szczescia i takie
        trwanie ze soba z poczucia obowiazku, przyzwyczajenia, checi zapewnienia sobie
        bezpieczenstwa itp.. prowadzi jedynie do nieszczescia i na dluzsza mete sie nie
        sprawdza.
        zycie mamy jedno i jesli nie jestesmy zadowoleni ze niego, to nalezy je
        zmienic. i wcale nie trzeba robic tego kosztem innych. pozostajac w obumarlym
        zwiazku, z niekochanym partnerem oszukujemy go i odbieramy mu szanse na
        odnalezienie nastepnego szczescia. zadne uczucie nie jest wieczne. nie wierze w
        to.
      • wal.demar Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 11:34
        Poszukiwanie nowości i 'lepszego modelu' zawsze odbywa się kosztem dziecka
        (jeśli oczywiście są dzieci w związku). Moim zdaniem trzeba zawsze postawić
        sobie pytanie, czy chciał(a)byś zapewnić dziecku spokojne rodzinne życie, czy
        piekło rozwodu i mękę życia z jednym z rodziców. Czy sam(a) chciał(a)byś żyć w
        takim niepełnym związku? Niestety taka jest prawda, jeśli tworzymy nowe życie,
        to jesteśmy za nie odpowiedzialni. Musimy żyć dla innych, a nasze życie jest na
        drugim planie.
        pozdrawiam
        • betty-bt Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 12:06
          zgadzam sie z toba wal.demar, ale musisz wziac pod uwage, ze istnieja zwiazki,
          ktore sa bardziej szkodliwe dla wspolnych dzieci, niz rozwod czy rozstanie.
          czasem ta granica jest golym okiem niazauwazalna a konsekwencje, jakie ponosza
          w rzeczy samej niewinne dzieci wodoczne sa po latach.
          niektorzy wykorzystuja fakt iz posiadaja dzieci tylko i wylacznie z
          egoistycznych powodek. zaslaniaja sie dziecmi, nie majac wcale na uwadze ich
          dobra.
    • plucha Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 12:07
      Lola ma rację. Każdy związek podlega zmianom w czasie swojego trwania,
      zmieniają się ludzie, zmienia się charakter związku - już nie szaleńczy,
      ognisty romans, ale spokojne, codzienne życie. Czy to oznacza, że to zmiana na
      gorsze? Czy całe życie ma być pasmem nieustającej namiętności i szaleństwa ?
      Mój mąż po 15 latach faktycznie czasem siedzi przed telewizorem z piwem, ja
      obok z książką (i też z piwem ;)) i zdarza się, że nie rozmawiamy przez cały
      wieczór. I co z tego? Kocham go i on mnie kocha. Nie musimy ze sobą bez
      przerwy być, nieustannie rozmawiać, kochać się, patrzeć w oczy i trzymać za
      rączki. Mamy tę spokojną pewność, że należymy do siebie. Nie chcę przez to
      powiedzieć, że nie mamy potrzeby o siebie i nasz związek dbać - to wiadomo, ale
      ta dbałość przejawia się raczej w innych aspektach życia, może bardziej
      przyziemnych i praktycznych, ale dających miłe poczucie stałości i
      bezpieczeństwa.
      Z wiekiem maleje chęć do przygód, a rośnie zapotrzebowanie na święty spokój -
      jak mawiał Duńczyk ;))
      • Gość: lola Re: Decyzja należy do Ciebie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 15:02
        W 100 % popieram, tak własnie mysle i tak odczuwam.
    • cytrynowa.babka Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 12:34
      Moj maz nie siedzi przed telewizorem tylko gotuje, pierze i chodzi na zakupy.
      • betty-bt Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 12:45
        cytrynowa.babka napisała:

        > Moj maz nie siedzi przed telewizorem tylko gotuje, pierze i chodzi na zakupy.

        mniam! na wypadek gdyby ci sie znudzil, albo z jakejkolwiek innej przyczyny
        chialabys go wymienic to oddaj prosze w me dobre rece ;)))
        wal do mnie mailem. ustawimy sie i nawet go odbiore ;-)

        pozdr.
      • plucha Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 13:19
        cytrynowa.babka napisała:

        > Moj maz nie siedzi przed telewizorem tylko gotuje, pierze i chodzi na zakupy.

        Przepraszam, czy to jest żywy człowiek, partner, którego kochasz, czy rodzaj
        robota kuchennego? Obecnie kobiety uważają, że facet powinien zajmować się w
        domu wszystkim, a jeszcze przynieść w zębach pieniądze. Szczycą się - a mój to
        pierze, a sprząta, a dziećmi się zajmuje. A potem lamentują, że ma romans, że
        odszedł do innej itd.
        A może trzeba pozwolić mu czasem poleżeć (przysłowiowo) z piwem przed
        telewizorem, czasem samej, bez awantur, sprzątnąć rzucone pod fotel skarpetki,
        podać śniadanie do łóżka, czekać z obiadem, kiedy wraca z pracy? W końcu faceci
        to też ludzie, czasem niech się poczują panami stworzenia.
    • Gość: Anna Re: Decyzja należy do Ciebie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.03, 12:47
      Mój mąż też siedzi najczęściej przed telewizorem i wogóle się nie odzywa. Nigdy
      nie był rozmowny, chciał rozmawiać tylko o tym,co mu pasowało, moje odczucia
      się nie liczyły, to były moje "fanaberie".Teraz to już wogóle nie można z nim
      porozmawiać, i nawet może tak jest lepiej. Niestety często myślę o tym, że
      chyba lepiej by było gdybym była sama w życiu, ale nie boję się podjąć taką
      decyzję. Bo są dzieci, bo mi go żal wyrzucić, bo liczę na to , że mi może coś
      w domu pomoże,a co to zmieni że nie będzie ze mną mieszkał? Co innego gdybym
      kogoś miała. Wtedy pewnie łatwiej podjąć taką decyzję!
      • megxx Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 15:24
        Albo, gdyby się okazało, że on kogoś ma. Wtedy powstałby impuls, który
        spowodowałby zmianę tego codziennego marazmu i wtedy byłoby łatwiej zrobić ten
        krok do zmiany.
        A z drugiej strony, jeżeli partner zmienił się nam na tą nudniejszą stronę,
        albo znudził się żywcem, to co, mam powiedzieć: Wiesz może się wyprowadź, bo
        jakoś nudą wieje w naszym związku?
        Mój osobisty mąż zapewne spojrzałby na mnie i zapytał, czy może mam gorączkę?
        A dla sprawdzenia, czy wiem, co mówię na pewno nie wyprowadziłby się, czekałby
        na jakis nakaz. A czy mnie się chce sprawdzać, czy lepiej byłoby mi bez niego
        niż z nim?
        O sobie wiem, że tylko jakaś bardzo poważna sprawa zmusiłaby mnie do
        rozstania, to chyba oznaka słabości, bo pozostawiam mężowi szerokie pole
        wolności i luzu, a powinnam była posłuchać zamężnych koleżanek(gdy ślubowałam):
        tylko kaganiec i krótka smycz::):)Ale wtedy wydawało mi się, że nie chciałabym,
        żeby partner robił tylko to co ja chcę, żeby czuł się ograniczony, a z
        perspektyw lat- widzę, że to nie byłoby takie głupie. :)
        • Gość: lola Re:do megxx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 16:45
          Napisz prosze dlaczego teraz uwazasz ze ta smycz to własciwe podejscie? Ja
          stosuje twoja metode, tzn. swoboda i luz i widze same plusy, ale moze czegos
          nie wiem?
          • megxx Re:przyzwyczaiłam 26.09.03, 17:15
            Tak przyzwyczaiłam, że sobie poradzę, że czuwam nad wszystkim, że gdy on był
            zajęty(i ja też), to i tak sobie dałam radę.
            Moja odpowiedzialność pozwala jemu poluzować swoją odpowiedzialność, on
            wyjeżdża, nie musi organizować nam życia, ja wyjeżdżam, on sie zgadza, ale w
            oczach wyczuwam:powiedz co i jak(co do jedzenia, co do załatwienia).
            Rozpuściłam totalnie.
            A powinno być tak:
            ścisłe współdziałanie w sprawach domu i dzieci(bez uników)
            wykonywanie również moich zaleceń( a nie udawanie głuchego )
            i najlepiej odgadywanie co niektórych moich oczekiwań :))

            Trochę żartuję, ale po latach małżeństwa widzę, że to co nie weszło w nasze
            życie na samym początku jako norma dla niego, stało sie moja powinnością.
            A nie mówię już o tematach, które wypłynęły potem: metody wychowywania dzieci,
            poglądy na temat poziomu edukacji itp..
            A może nic nie dałoby się zrobić inaczej?
            Chociaż, wiem, że ja pod wpływem męża bardzo się zmieniłam, opuścił mnie taki
            młodzieńczy bunt, ale może to nie jego zasługa, a tylko stabilnego seksu?
      • Gość: lola Re: Decyzja należy do Ciebie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 15:27
        Ale z tego co piszesz to nie on sie zmienił tylko tobie przestało jego
        zachowanie odpowiadac.Bardzo czesto własnie kiedy juz porywy namietnosci mina,
        okazuje sie ze tak naprawde to nasz partner nas irytuje, jego wady do tej pory
        wybaczalne, nagle stanowia dla nas ogromny problem.Patrzymy na niego i
        zastanawiemy sie , jak mogłam za niego wyjsc!
        Takie kryzysy to chyba nagminne zjawisko i albo damy rade uporac sie z tym,
        albo sie rozstajemy i szukamy na nowo miłosci.
        Miłosc według mnie ma wiele etapów, to ze wygasaja uczucia wielkiego
        pozadania, to normalne, wtedy dopiero zwiazek wystawiony jest na wielką próbe-
        albo akceptujemy te nieuchronna prawidłowosc, albo szukamy na nowo
        tego "dreszczyku" emocji.
        Ja wole miec poukładane zycie, z kims kogo dobrze znam, niz na nowo przezywac
        niepokoje młodego zwiazku(czy naprawde mnie kocha, czy na pewno mu sie
        podobam, czy mnie nie zdradzi- tyle pamietam z moich rozsterek, były chwile
        cudowne ale było tez wiele wiele stresu, nie chciałabym znowu tego
        przechodzic).
        Oczywiscie , gdy wkracza nienawisc, to lepiej sie rozstac niz tkwic w takim
        chorym układzie, ale sam argument nudy w zwiazku według mnie nie jest powodem
        wystarczajacym by rozbijac rodzine, a zwłaszcza gdy ma sie dzieci.
        • plucha Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 16:06
          Gość portalu: lola napisał(a):

          >> Ja wole miec poukładane zycie, z kims kogo dobrze znam, niz na nowo
          przezywac
          > niepokoje młodego zwiazku(czy naprawde mnie kocha, czy na pewno mu sie
          > podobam, czy mnie nie zdradzi- tyle pamietam z moich rozsterek, były chwile
          > cudowne ale było tez wiele wiele stresu, nie chciałabym znowu tego
          > przechodzic).

          No z ust mi to wyjęłaś! Dokładnie tak samo sobie myślę.
          pozdrowienia,
          pl
          • megxx Re: Decyzja należy do Ciebie. 26.09.03, 16:19
            I chociażby z takiego tytułu zgadzam sie na nudę:)

            No nie jest tak źle, po prostu nauczyłam sie, że życie moje to wiele, wiele
            więcej niż mój mąż i dzieci( zwłaszcza jak takie wielkie jak moje:).
            I w związku z tym nie uważam mojego życia za nudne.

            Ale, czy wątek nie może obejmować tematu szerzej? Czy jesteśmy w stanie
            powiedzieć było miło i zacząć na nowo? Czasem miałabym ochotę?
            • kwestia.wyboru Re: Decyzja należy do Ciebie. 30.09.03, 17:04
              megxx napisała:

              > Ale, czy wątek nie może obejmować tematu szerzej? Czy jesteśmy w stanie
              > powiedzieć było miło i zacząć na nowo? Czasem miałabym ochotę?

              to, czy chcesz zaczynac na nowo zalezy od Ciebie samej. czy naprawde masz na to
              ochotę? a czy tzw. 'skok w bok', krótkoterminowy, jednorazowy nie byłby
              takim 'oddechem', chwilą zapomnienia, po której na partnera/męża spojrzałabyś
              zupełnie inaczej? 'skok w bok'? Twój czy męża/partnera? czy byłby do
              zaakceptowania?
      • Gość: ada Re: Decyzja należy do Ciebie. IP: *.cable.mindspring.com 30.09.03, 20:51
        Rany ulyszalam glos ostrzegawczy ktory pokazal mi moj obecny zwiazek za kilka -
        kilkanascie lat.
        Tylko tak trudno odejsc juz teraz,chociaz to wiem to powiedz mi ze lepiej
        teraz niz ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka