2szarozielone
12.07.08, 13:48
Co przeczytam jakiś komentarz autorstwa prawicowego publicysty, pisany z
pozycji wartości chrześcijańskich, to mam wrażenie, że moralność katolików
jest szczególnie wiotka i podatna na wpływy zewnętrzne. Wystarczy zezwolić
prawnie na aborcję - a każda będzie się skrobać na potęgę. Wypuścić paradę
równości na ulicę - wszyscy pod wpływem nachalnej promocji staną się
homoseksualistami. Wprowadzić edukację seksualną do szkół i uczyć, jak
działają prezerwatywy, a jak antykoncepcja hormonalna - i każde dziecko
zacznie się natychmiast puszczać na prawo i lewo (jak nie będzie wiedziało,
jak prawidłowo założyć kondom, to zapewne wstrzyma się w ogóle ze współżyciem).
Mnie - ateistkę, niegdyś mocno zmagającą się z wiarą - strasznie to dziwi. Bo
jakoś widok uśmiechniętej lesbijki albo geja w skórach nie zachęca mnie do
zmiany orientacji, jestem za zliberalizowaniem ustawy o aborcji - ale sama bym
decyzji o usunięciu ciąży nie podjęła, wiem sporo o antykoncepcji, a nie
uprawiam przelotnego seksu. Czy katolicy nie mogliby spróbować podejść do
sprawy w ten sposób?
Post inspirowany twórczością pana Terlikowskiego, ale nie tylko.