selica
07.08.08, 12:50
Nie uważam się za osobę wybitnie nieinteligentną, ale mój poziom komunikacji z mężczyznami jest żenujący :) Kwestia odmienności i wzajemnego niezrozumienia została już przeanalizowana dogłębnie, więc może nie powinnam się dziwić, tylko przyjąć ów fakt takim, jaki jest. Ale tu właśnie tkwi problem - za dużo analizuję, rozbieram na czynniki pierwsze i zastanawiam się, co on, mówiąc coś, chciał przez to powiedzieć. Właśnie, czy z facetami zawsze jest tak, że mówią dokładnie to, co mają na myśli, bez żadnego kluczenia i domyślania się? Jeżeli coś mówią, to znaczy, że właśnie dokładnie to, co chcieli powiedzieć?
Przykład wczorajszej nocnej rozmowy:
on: nie powinienem był przychodzić.
ja: chcesz stąd pójść?
on: nie.
Po czym dodał po chwili: bo jestem śpiący.
Po co? Niech mi ktoś powie: po co? Z rozmysłem po to, żeby sprawić mi przykrość?