Dodaj do ulubionych

Pomocy! "Prawo wycieczkowe"

IP: 81.210.121.* 06.10.03, 11:50
Mój mąż wykupił dla nas wycieczkę, już jakiś czas temu. Pozostał tydzień.
Popsuły się między nami stosunki i powiedział mi, że jedzie sam i mnie nie
bierze!!! Dowiedziałam się tez własnie, że zaproponował moje miejsce swojej
mamusi...
Czy on może bez mojej zgody zabrać kogoś innego??? Przepisać umowę???
Obserwuj wątek
    • Gość: tomek Re: Pomocy! "Prawo wycieczkowe" IP: *.x-net.gliwice.pl 06.10.03, 13:10
      prawnik.fr.pl/
    • Gość: kaktusowa Re: Pomocy! "Prawo wycieczkowe" IP: 62.229.40.* 06.10.03, 14:22
      Ze strony biura podróży nikt nie będzie pytał o powód zmiany nazwiska, bo jako
      zawierający umowę na rzecz swoją i osób trzecich (współpodróżujących) ma do
      tego prawo bez podania przyczyny. Zakladam sytuację kiedy mąż podpisywał umowę
      w biurze i był płatnikiem imprezy.
      Zgodnie z warunkami wielu biur brzmi ten zapis mniej więcej tak:
      Klient jest uprawniony w każdym czasie przed rozpoczęciem imprezy turystycznej
      do przeniesienia na osobę spełniającą warunki udziału w niej wszystkjie
      przysługujące mu z tytułu umowy świadczenie usług turystycznych uprawnienia,
      jeżeli jednocześnie osoba ta przejmuje wynikające z tej umowy obowiązki i
      zostanie uiszczona opłata zgodnie z warunkami uczestnictwa...
      • Gość: Iwona Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' IP: 89.0.1.* 06.10.03, 14:43
        Gość portalu: kaktusowa napisał(a):

        > > "Klient jest uprawniony w każdym czasie przed rozpoczęciem imprezy
        turystycznej
        > do przeniesienia na osobę spełniającą warunki udziału w niej wszystkjie
        > przysługujące mu z tytułu umowy świadczenie usług turystycznych uprawnienia,
        > jeżeli jednocześnie osoba ta przejmuje wynikające z tej umowy obowiązki i
        > zostanie uiszczona opłata zgodnie z warunkami uczestnictwa..."
        to jest fragment z ustawy o turystyce a ponadto w tym przypadku nie mam mowy o
        zmianie nazwiska (mamusia) tylko imienia. Niestety może to zrobić.
        • Gość: monika Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' IP: 81.210.121.* 06.10.03, 14:50
          czyli na przyszłość (gdyby coś takiego nastąpiło) muszę chodzic z mężem i
          podpisywać razem umowę? Czy dwie osobne?
          Hmm...
          Miał też z nami jechać znajomy, ale okazało się, że jeśli nie jest na wspólnej
          umowie, to nie mogą mu zapewnić tego hotelu co my.
          Pytanie: można dać komukolwiek pieniądze, on opłaci wycieczkę, zawrze umowę a
          potem nas usunie z umowy...
      • Gość: monika Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' IP: 81.210.121.* 06.10.03, 14:44
        Świetnie... :(
        Nauczka.
        • Gość: kaktusowa Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' IP: 62.229.40.* 06.10.03, 14:57
          jedyna droga to powództwo cywilne, ale chyba nie będziesz chciała spotkać się z
          mężem w sądzie...W biurze podróży niczego nie wywalczysz.
          • Gość: monika Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' IP: 81.210.121.* 06.10.03, 15:03
            Dzięki, przynajmniej wiem, że na niczym nie stoję. ;)
            Kolejne doświadczenie.
    • mike_mike Re: Pomocy! "Prawo wycieczkowe" 06.10.03, 15:15
      Gość portalu: monika napisał(a):

      > Mój mąż wykupił dla nas wycieczkę, już jakiś czas temu. Pozostał tydzień.
      > Popsuły się między nami stosunki i powiedział mi, że jedzie sam i mnie nie
      > bierze!!! Dowiedziałam się tez własnie, że zaproponował moje miejsce swojej
      > mamusi...
      > Czy on może bez mojej zgody zabrać kogoś innego??? Przepisać umowę???

      "Puść kantem"takiego męża. A jak tylko wyjedzie ze swoją mamusią, od razu
      rozejrzyj się za jakimś kochankiem. Jak dorobisz mu jelenie poroże na głowie,
      to przynajmniej będziesz miała osobistą satysfakcję...
    • annb Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' 06.10.03, 15:31
      Gość portalu: monika napisał(a):

      > Mój mąż wykupił dla nas wycieczkę, już jakiś czas temu. Pozostał tydzień.
      > Popsuły się między nami stosunki i powiedział mi, że jedzie sam i mnie nie
      > bierze!!! Dowiedziałam się tez własnie, że zaproponował moje miejsce swojej
      > mamusi...
      > Czy on może bez mojej zgody zabrać kogoś innego??? Przepisać umowę???

      ty chyba żartujesz?
      czy to jest jakaś forma kary?
      jak bedziesz grzeczna to wyjedziesz?
      a mamusia tak zgodziła się z usmiechem na ustach?
      przecież to jest krecia robota mamusi....
      • Gość: monika Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' IP: 81.210.121.* 06.10.03, 15:41
        Przyznam szczerze, że nie jestem bez winy - zrobiłam coś, ok. Ale właśnie
        chodzi mi o pomysł "kary"... Można się rozwieść, pokłócić, poobrażać, sama już
        nie wiem... Poczułam się jak niegrzeczna dziewczynka, którą ukarał ojciec.
        Wycieczka opłacona była ze wspólnych pieniędzy.

        Okazuje się, że nawet dla biura ta sprawa nie jest taka prosta. Wciąż szukają
        na nie odpowiedzi.
        • agick Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' 06.10.03, 15:44
          Gość portalu: monika napisał(a):

          > Przyznam szczerze, że nie jestem bez winy - zrobiłam coś, ok. Ale właśnie
          > chodzi mi o pomysł "kary"... Można się rozwieść, pokłócić, poobrażać, sama
          już
          > nie wiem...



          no fakt... lepiej się rowieść..
        • annb Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' 06.10.03, 15:47
          > nie wiem... Poczułam się jak niegrzeczna dziewczynka, którą ukarał ojciec.
          > Wycieczka opłacona była ze wspólnych pieniędzy.
          >
          można uciec, ale lepiej porozmawiac
          twój mąz widać ucieka ..
          wiem ze co się odwlecze to nie uciecze ale szkoda wycieczki....
          czasem lepsza kłotnia
          oczyszczajaca atmosferę
          pomysl nad tym
          może nie jest za pózno
          co będzie jutro?
          ty się będziesz mscić?
          ech.....
          tylko co tutaj robi matka?
          powinna powiedzieć synu to wasz problem wy go rozwiążcie ,nie mieszaj mnie i
          nie zasłaniaj się mną.........
          • Gość: monika Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' IP: 81.210.121.* 06.10.03, 15:51
            Syn powiedział matce, że ja jechac nie mogę. Dowiedziałam się o tym... od niej.
            Nie chce mi się mścić. Na razie jestem w szoku. Po prostu.
            Mam załatwiony urlop z pracy, nie chce mi się siedziec w domu. Nie mam za co
            wyjechać - moje pieniądze są w tej wycieczce. Z drugiej strony nie chcę się
            pchać na siłę i spędzić dwóch tygodni w grobowej atmosferze.
            Potwierdziła się tylko moja teoria, że nie odcieli mu od matki pępowiny. Całą
            jego rodzina dziś do mnie wydzwania, z pytaniem dlaczego nie jadę.
            • annb Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' 06.10.03, 15:58
              powiedz matce ze macie chwilowy problem.
              powiedz jej ze jak w malzenstwie raz z gorki raz pod gorke.nie przeciagaj jej
              na swoja strone.
              powiedz tylko o tym co teraz czujesz - ze poklociliscie sie ale jestescie
              ludzmi i na pewno wszystko wyjasnicie a wycieczka jest świetną okazją
              do "powrotu do siebie". Ze czasem jest cięzko, praca dom, to odsuwa od siebei a
              na wycieczce możecie znowu być blisko.
              powiedz jak bardzo sie cieszylas na te wycieczke, i ze jest ci przykro ze teraz
              nie mozesz sie cieszyc i wypoczac za swoje ciezko zarobione pieniadze.
              pepowina to jedno a poczucie przyzwoitosci to drugie.madra kobieta nie bedzie
              stawac za synem i bawic sie za nie swoje pieniadze.
            • agick Moniko.. 06.10.03, 16:00
              a może lepiej wklej cały post z psychologii. będzie jaśniej, odpowiedzi się nie
              będą dublować.
              takie copy/paste bywa męczące.
        • Gość: Rafał Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 15:51
          Gdzie indziej (na Psychologii, bodajże) piszesz wyraźnie, że go zdradziłaś, on
          się dowiedział i jeszcze jesteś zdziwiona, że ma do ciebie pretensje!
          Na miejscu męża zrobiłbym to samo
          • mike_mike Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' 06.10.03, 16:11
            Gość portalu: Rafał napisał(a):

            > Gdzie indziej (na Psychologii, bodajże) piszesz wyraźnie, że go zdradziłaś,
            on
            > się dowiedział i jeszcze jesteś zdziwiona, że ma do ciebie pretensje!
            > Na miejscu męża zrobiłbym to samo

            Co z tego, że zdradziła? To ich wspólne pieniądze, więc wypisanie jej z
            wycieczki bez jej zgody, to przegięcie.
            Na zdradę są inne metody.
            • agick mike 06.10.03, 16:16
              a co zrobiłbyś Ty..?
              dowiadujesz się, że żona Cię zdradziła, jest tydzień do wycieczki, pieniedzy
              już wycofać nie można (tak są konstruowane umowy - albo jedziesz albo tracisz
              100%)i masz do wyboru - jechać sam (tracisz za drugie miejsce i bilet
              lotniczy), zabrać niewierną żonę i męczyć się klasycznie, zabrać kogolwiek
              (wliczając w to własną matkę).

              Facet to nie kamień - może mieć uczucia.... Jego tez mogło zaboleć, że żona go
              zdradziła. I to nie pierwszy raz - sama pisze w watku na psychologii, że to już
              drugi raz.

              Popieram kobiety w większości przypadków ale w tej sytuacji nie za bardzo. Też
              bym męża, który mnie zdradził nie zabrała na wycieczkę. Taka prawda.
              • mike_mike Re: mike 06.10.03, 16:20
                agick napisała:

                > a co zrobiłbyś Ty..?
                > dowiadujesz się, że żona Cię zdradziła, jest tydzień do wycieczki, pieniedzy
                > już wycofać nie można (tak są konstruowane umowy - albo jedziesz albo tracisz
                > 100%)i masz do wyboru - jechać sam (tracisz za drugie miejsce i bilet
                > lotniczy), zabrać niewierną żonę i męczyć się klasycznie, zabrać kogolwiek
                > (wliczając w to własną matkę).
                >
                > Facet to nie kamień - może mieć uczucia.... Jego tez mogło zaboleć, że żona
                go
                > zdradziła. I to nie pierwszy raz - sama pisze w watku na psychologii, że to
                już
                >
                > drugi raz.
                >
                > Popieram kobiety w większości przypadków ale w tej sytuacji nie za bardzo.
                Też
                > bym męża, który mnie zdradził nie zabrała na wycieczkę. Taka prawda.

                Doskonale rozumiem, że to go zabolało, ale... To co on robi to już wkraczanie w
                sferę materialną. Ona jak pisze pracuje, zatem sama na tę wycieczkę zarobiła...
                Czyli w jakimś sensie jej mąż ją okradł.
                Co ja bym zrobił? Przede wszystkim porozmawiałbym, ale najprawdopodobniej sam
                bym nie pojechał. Pal licho kasę, jeśli żona zdradza...
                • agick Re: mike 06.10.03, 16:32
                  >
                  > Doskonale rozumiem, że to go zabolało, ale... To co on robi to już wkraczanie
                  w
                  >
                  > sferę materialną. Ona jak pisze pracuje, zatem sama na tę wycieczkę
                  zarobiła...
                  >
                  > Czyli w jakimś sensie jej mąż ją okradł.
                  > Co ja bym zrobił? Przede wszystkim porozmawiałbym, ale najprawdopodobniej sam
                  > bym nie pojechał. Pal licho kasę, jeśli żona zdradza...

                  a wiesz, że ja nie wiem jakbym się zachowała..? zapewne z mężem bym nie
                  pojechała tylko zabrała (na jego kurde miejsce) przyjaciółkę, żeby topić
                  rozpacz i mieć do kogo gębę otworzyć. w domu bym nie została. musiałabym
                  ochłonąć. i dlatego (pomimo, że to ingerencja w strefę materialną) nie potępiam
                  męża Moniki.
                  Pozdrawiam,
                  • mike_mike Re: mike 06.10.03, 16:52
                    agick napisała:

                    > >
                    > > Doskonale rozumiem, że to go zabolało, ale... To co on robi to już wkracza
                    > nie
                    > w
                    > >
                    > > sferę materialną. Ona jak pisze pracuje, zatem sama na tę wycieczkę
                    > zarobiła...
                    > >
                    > > Czyli w jakimś sensie jej mąż ją okradł.
                    > > Co ja bym zrobił? Przede wszystkim porozmawiałbym, ale najprawdopodobniej
                    > sam
                    > > bym nie pojechał. Pal licho kasę, jeśli żona zdradza...
                    >
                    > a wiesz, że ja nie wiem jakbym się zachowała..? zapewne z mężem bym nie
                    > pojechała tylko zabrała (na jego kurde miejsce) przyjaciółkę, żeby topić
                    > rozpacz i mieć do kogo gębę otworzyć. w domu bym nie została. musiałabym
                    > ochłonąć. i dlatego (pomimo, że to ingerencja w strefę materialną) nie
                    potępiam
                    >
                    > męża Moniki.
                    > Pozdrawiam,

                    Wiesz, to tak jak ktoś napisał ucieczka. A w takiej sytuacji, niestety
                    potrzebna jest rozmowa w celu jednoznacznego wyjaśnienia sprawy. Wóz albo
                    przewóz. Albo sobie wybaczamy, albo się rozstajemy.
                    • agick rozmowa.. 06.10.03, 17:03
                      jest potrzebna ale i chwila bez partnera też.
                      nie ma co faceta potępiać. zachował się być może mało po męsku (wykolegował
                      żonę jak tatuś dziecko, które nabroiło) ale i jego trzeba zrozumieć. być może
                      potrzebuje dwóch tygodni bez żonki, żeby sobie poukładać, uspokoić się,
                      przemyśleć. w końcu to nie jest normalna sprzeczka małżeńska tylko poważna
                      sprawa. jakby się pokłócili - to by nie było do zaakceptowania. ale w
                      przypadku zdrady małżeńskiej - facet ma prawo. nawet jeśli i żona pracował na
                      ten wyjazd. niech jej odda kasę i wolność.
    • ydorius Moniko... 06.10.03, 16:22

      A może napisałabyś o coście się poprztykali..?:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=8352546
      m,
      .y.

      P.S. Osobiście odczuwam jakieś nieprzyjemne coś w środku... Chyba coś na
      kształt obrezydzenia, ale nie jestem pewien...

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
    • Gość: nowy Re: Pomocy! "Prawo wycieczkowe" IP: 217.153.88.* 06.10.03, 16:26
      To nie jest facet jak za twoje pieniądze (jedyny jasny punkt w całej sprawie )
      bez twojej zgody sponsoruje matkę, nie powinnaś mieć obiekcji co do rewanżu,
      chyba, że naprawdę narozrabiałaś
    • Gość: monika Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' IP: 81.210.121.* 07.10.03, 07:58
      Nie wiem czy chce ratowac to małżeństwo, od miesięcy próbuję, nie potrafimy się
      porozumieć, zdrada była wynikiem tego wszystkiego. Czuję się jakbym była
      zamężna również z matką męża. On wprowadził osobę trzecią, jako pierwszy.
      Taka reakcja a nie inna - brak rozmowy ze mną, znów mieszanie matki w nasze
      sprawy... Już nie mam złudzeń co do tego małżeństwa.
      A wycieczka... Wciąż zastanawiam się co zrobić.
      • annb Re: Pomocy! 'Prawo wycieczkowe' 07.10.03, 08:08
        doradzałam Ci tutaj nie znając sprawy do końca.wydaje mi się że skoro doszło do
        zdrady to mogłabyś jużsobie darować wycieczke...a zastanowić się na czym Ci
        najbardziej zależy.bo chyba nie na małżeństwie, prawda?
        to twoje zycie i twoje wybory ale mszczenie się zdradą za nieprzecietą pępowinę
        to dziecinada....
    • default Re: Pomocy! "Prawo wycieczkowe" 07.10.03, 08:42
      Ja tu jednej rzeczy nie rozumiem - z tego co piszesz (także na Psychologii)
      wynika, że to Wasze małżeństwo ledwo się kupy trzyma, na męża narzekasz
      okropnie, myślisz o rozwodzie, a upierasz się przy tej wycieczce, jakby to była
      ostatnia twoja szansa na wyjazd zagranicę i to kładąc głowny nacisk na to, że
      za nią też zapłaciłaś. A pal licho kasę, niech się udławi, ileż ta wycieczka
      kosztowała? Pewnie ze 2-3 tysiące,no niechby 5, czy to jest suma dla której
      warto robić z siebie chciwą przekupkę? Trochę godności! Tym bardziej, że sama
      jesteś winna.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka