Dodaj do ulubionych

Facet potrzebujący porady

07.09.08, 10:14
Witam

Założyłem ten temat w innym dziale, ale chyba rzadko tam ktoś zagląda bo nie
dostałem żadnej odpowiedzi dlatego podam linka i bardzo proszę o wypowiedzenie
się w tym temacie...

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30260&w=84254811

Dziękuje i pozdrawiam.

P.S Bardzo bym prosił o wypowiadanie się tutaj.
Obserwuj wątek
    • kajka85 Re: Facet potrzebujący porady 07.09.08, 10:32
      Hej,myślę,że powinieneś poczekać aż ona wróci i nie zakładać nic z góry, czas
      pokaże.Na razie skoncentruj się na czymś innym, a po jej powrocie wszystko się
      wyjaśni.20 dni to niewiele..
    • ddaak Re: Facet potrzebujący porady 07.09.08, 10:53
      myślę ze powinieneś zająć sobie teraz czas czymś innym. Jak ona
      wróci porozmawiacie i okaże się co dalej.
    • antase Re: Facet potrzebujący porady 07.09.08, 14:19
      Wiem że muszę poczekać do jej powrotu że wtedy się wszystko wyjaśni, ale
      chodziło mi o to czy kobieta w przeciągu niespełna 2 tyg. może się tak zmienić.
      Czy jest możliwe żeby to wszystko było spowodowane jej przemęczeniem? Co Wy jako
      kobiety o tym myślicie, czy jak wróci to znów jej się odwidzi i będzie jak
      dawniej. I w końcu jak ja mam się zachowywać w tej sytuacji. Dodam ze narazie po
      tamtym smsie napisałem jej na następny dzień że musimy faktycznie od siebie
      odpocząć bo ja już nie daje rady i mam tego dość. Dwa dni później pościła
      sygnała i napisała na gg ale nie odpisałem bo mnie nie było przed kompem a na
      sygnały nie zamierzam odpowiadać. Tak że jak narazie nie odzywamy się do siebie.
      • lucerka Re: Facet potrzebujący porady 07.09.08, 15:21
        > chodziło mi o to czy kobieta w przeciągu niespełna 2 tyg. może się tak zmienić.

        Kobieta moze zmienic sie w przeciagu sekundy. Nie tyle kobieta a jej uczucie do
        mezczyzny.

        > Czy jest możliwe żeby to wszystko było spowodowane jej przemęczeniem?

        Nie sadze.Jesli kobiecie zalezy to przemeczenie nie ma nic do rzeczy.
        • antase Re: Facet potrzebujący porady 07.09.08, 16:24
          To dziwne są te kobiety skoro ich uczucia mogą się zmienić bez powodu w ciągu
          sekundy. Nie obraź się ale mam nadzieje że to tylko Ty masz takie podejście i
          takie wahnięcia uczuć...mówię to w imieniu chyba wszystkich facetów na
          świecie...bo inaczej marny nasz los.

          Co do tego przemęczenia, mam nadzieję że nie masz racji, choć to tylko nadzieja.
          Ale dodam ze nie chodzi mi o samo przemęczenie, a raczej o to ze w wyniku
          przemęczenia stała się rozdrażniona i pewne moje zachowania wyraźnie ją drażniły
          i męczyły. A to już chyba może doprowadzić do tego ze kobieta sie pogubi, czyż
          nie...?
      • nangaparbat3 Re: Facet potrzebujący porady 07.09.08, 20:00
        antase napisał:

        Dodam ze narazie p
        > o
        > tamtym smsie napisałem jej na następny dzień że musimy faktycznie od siebie
        > odpocząć bo ja już nie daje rady i mam tego dość. Dwa dni później pościła
        > sygnała i napisała na gg ale nie odpisałem bo mnie nie było przed kompem a na
        > sygnały nie zamierzam odpowiadać. Tak że jak narazie nie odzywamy się do siebie.

        Zachowujesz sie jak obrażona nastolatka (nawet nie nastolatek.)
        W ten sposob to nawet jesli ona miała tylko jakies chwilowe zawahanie, wasz
        zwiazek sie rozpadnie.
    • adela38 Re: Facet potrzebujący porady 07.09.08, 15:53
      Najwyrazniej ona spojrzala na wasza znajomosc z innej perspektywy i zaczela sie
      zastanawiac...moze pojawili sie inni starajacy i zastanawia sie czy madrze robi
      wybierajac ciebie? Jesli ci naprawde zalezy to sie staraj i daj jej odczuc, ze
      jest dla ciebie wwszystkim...Dasajac sie raczej nic nie zyskasz, a tylko
      stracisz w jej oczach..
      • antase Re: Facet potrzebujący porady 07.09.08, 16:20
        Wątpię żeby ktoś pojawił się inny, ona jest atrakcyjną osobą i na brak
        adoratorów nie może napewno narzekać ale..no właśnie jest pewne ale które
        nastawia mnie sceptycznie do tej tezy. Bynajmniej dopóki jest tam. Co do dąsania
        ja się nie dąsam...ale nie jestem też typem misia któremu można wejść na głowę.
        Starałem się jak tylko mogłem pisząc do niej codziennie, dzień dobry, dobranoc i
        takie tam, ale ile można. Tym bardziej że ona pisała 1 smsa dziennie. A wiec
        moje pytanie co się dzieje dalej jest aktualne...
    • stedo Re: Facet potrzebujący porady 07.09.08, 22:27
      Fakt, zachowujesz się jak za przeproszeniem gó..arz i liczysz czy ona napisała
      2 czy 3 mniej SMSów od Ciebie.I strzelasz fochy jak rozkapryszona małolata.
      Jesteś humorzasty i oczekujesz że ona będzie dostosowywała się w każdych
      okolicznościach do Twoich dąsów i znosiła je starając się sprostać Twoim
      humorom. To było do zniesienia gdy sytuacja była lightowa, miała na to czas i
      nerwy.Teraz tyra po kilkanaście godz. na dobę, a Ty terroryzujesz ją
      dziesiątkami SMSów na dobę o jakiś bzdetach.Bo o czym można pisać tyle SMSów?
      Ona teraz nie ma do tego głowy. Inne ma problemy.A Ty nie jesteś w stanie
      spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa. To irytujące nawet w normalnej
      sytuacji, nie przy tak absorbującej pracy. Uspokój się z tymi SMSami. Wyślij 1
      rano, jeden wieczorem z życzeniami dobrych snów i tyle. Ty się chyba z choinki
      urwałeś z tym smsowaniem. A gdy wróci, odbierz z dworca, odwież do domu i nie
      domagaj się "na dzień dobry" wylewności, a tym bardzie seksu.Ale sam powinieneś
      być opiekuńczy i wyrozumiały, a nie obrażony nastolatek. Odczekaj kilka dni
      niech dojdzie do siebie. I postaraj się zachowywać doroślej, a nie jak
      nastolatka, bo ją stracisz. Ona nie jest małolatą żeby takie zachowania znosić.
      Są śmieszne, a bywają irytujące. Nie dorosłeś do niej.
      • krakoma Re: Facet potrzebujący porady 07.09.08, 23:36
        nic dodac, nic ujac.

        do autora: strasznie sie foszysz jak na faceta
    • l.george.l Módl się, żeby do Ciebie nie chciała wrócić 07.09.08, 23:31
      Może teraz jeszcze jakoś wygląda. Pomyśl, co będzie za parę lat. Romanse ze
      starszymi paniami są fajne, gdy jest się nastolatkiem. Będąc po trzydziestce
      przy tej różnicy wieku będziesz wyglądać jak syn z matką.
      • antase Re: Módl się, żeby do Ciebie nie chciała wrócić 08.09.08, 00:24
        No i zostałem pojechany po całej linii....

        To nie tak że jestem nadąsany, mam wrażenie że nie dokładnie
        przeczytałyście/przeczytaliście cały temat albo ja to tak beznadziejnie
        opisałem. Wcale nie jestem obrażony jestem zmęczony, zmęczony staraniem się o to
        by było normalnie. Staram się już 1,5 miesiąca, ja sam, ona mi wogóle w tym nie
        pomaga. Nie jestem zapatrzony w siebie i nie widzę tylko czubka swojego nosa,
        wogóle to nie ma ze mną nic wspólnego a trochę się znam.

        Co do tych smsów wysyłałem ich tyle na początku żeby dowiedzieć się co się
        stało, a raczej co się dzieje. Chyba widząc że mój związek się rozpada miałem do
        tego prawo czy nie? Nie otrzymałem żadnej konkretnej odpowiedzi, właściwie nic
        się nie dowiedziałem tylko tyle że coś się dzieje. No to starałem się ją
        zapewnić o swoich uczuciach, nie nękać ja ciągłymi pytaniami o nas a dać jej
        oparcie że jestem i czekam tu na nią i wierze ze nam się uda mimo wszystko.
        Wysyłałem jej 3-4 smsy dziennie i nie oczekiwałem wcale na odpowiedź. Pisałem
        właśnie dzień dobry, dobranoc i w ciągu dnia co robię albo jakie mam plany to
        wszystko. Nie zamęczałem jej nigdy smsami i nigdy nie wypominałem ja ci
        napisałem 15 a ty mi tylko 10 każdy z nas pisał tyle ile uważał za stosowne.

        Ale po 1,5 miesiąca udawania że się nie martwię, ze wierzę że nam się uda nie
        wiedząc tak naprawdę co się dzieje bo ona nic nie umie mi powiedzieć i po
        usłyszeniu że to chyba koniec...powiedziałem sobie dość, muszę troszkę od tego
        odpocząć. Jeszcze raz zaznaczam że to nie jest foch z mojej strony. Gdyby
        jeszcze ona coś zrobiła, jakiś krok coś że widzę że jej zależy może i bym
        ciągnął to dalej ale nie widząc tego moje siły się wyczerpały. Mam nadzieję że
        postrzegacie mnie już trochę inaczej, nie jestem szczeniakiem, a tamta opinia o
        mnie była co najmniej chybiona.

        No to może z innej beczki..uważacie że powinienem do niej napisać? Dalej udawać
        że jest dobrze i robić tym samym z siebie idiotę? Bo tak się właśnie czuję. Co
        mi radzicie? Jak mam to rozegrać żeby było dobrze?
      • antase Re: Módl się, żeby do Ciebie nie chciała wrócić 08.09.08, 00:41
        Ta różnica wieku została przeze mnie zawyżona z pewnych powodów...w
        rzeczywistości jest tego mniej. Zresztą jej wiek mi nie przeszkadza, a co będzie
        kiedyś...A jaką mam pewność że moja (załóżmy) przyszła partnerka powiedzmy
        młodsza ode mnie o 4 lata, i teraz wyglądająca świetnie po ślubie nie roztyje
        się, nie przestanie o siebie dbać przez co będzie wyglądała o 20 lat starzej?
        Nie mam takiej pewności. A może ja się szybko zestarzeje i nie będzie widać tej
        różnicy wieku? Możliwości jest wiele a jedno wiem...uroda jest ulotna, i nie
        powinna byś rzeczą nadrzędną liczy się to co sobą reprezentujemy.
        • l.george.l Re: Módl się, żeby do Ciebie nie chciała wrócić 08.09.08, 10:05
          antase napisał:

          [...]
          > A jaką mam pewność że moja (załóżmy) przyszła partnerka powiedzmy
          > młodsza ode mnie o 4 lata, i teraz wyglądająca świetnie po ślubie nie roztyje
          się, nie przestanie o siebie dbać przez co będzie wyglądała o 20 lat starzej? [...]

          Na to jest prosta recepta. Trzeba przyjrzeć się jej matce, siostrze, ciotce,
          kuzynkom. Jeśli nie będzie w tym gronie kaszalotów, to i Twoja wybranka nie
          zamieni się w potwora. Genetyka, Mój Drogi. Oczywiście nawyki żywieniowe,
          higiena, standard życia też mają wpływ. Ale to wszystko wyjdzie po obserwacji
          rodziny.
          • antase Re: Módl się, żeby do Ciebie nie chciała wrócić 08.09.08, 15:21
            No tak niby masz racje tylko że może jeszcze mam zaplanować w kim mam się zakochać?

            Wiesz wydaje mi się że miłości się nie da zaplanować i uderza ona w nas w
            najmniej spodziewanym momencie. A ja wiem że chcę być z tą kobietą bo cenie ją
            za to jaka jest, co sobą reprezentuje, jakie ma poglądy i za wiele innych
            rzeczy. Oczywiście jej atrakcyjność fizyczna też jest ważnym dla mnie
            czynnikiem, ale wątpię żeby właśnie to decydowało o tym że chcę z nią być na
            poważnie.

            A co do tego jak będzie wyglądała za parę lat...jestem świadomy tego ze może z
            tym być różnie, ale jak to mówią "carpe diem".
    • antase Re: Facet potrzebujący porady 08.09.08, 00:27
      No i zostałem pojechany po całej linii....

      To nie tak że jestem nadąsany, mam wrażenie że nie dokładnie
      przeczytałyście/przeczytaliście cały temat albo ja to tak beznadziejnie
      opisałem. Wcale nie jestem obrażony jestem zmęczony, zmęczony staraniem się o to
      by było normalnie. Staram się już 1,5 miesiąca, ja sam, ona mi wogóle w tym nie
      pomaga. Nie jestem zapatrzony w siebie i nie widzę tylko czubka swojego nosa,
      wogóle to nie ma ze mną nic wspólnego a trochę się znam.

      Co do tych smsów wysyłałem ich tyle na początku żeby dowiedzieć się co się
      stało, a raczej co się dzieje. Chyba widząc że mój związek się rozpada miałem do
      tego prawo czy nie? Nie otrzymałem żadnej konkretnej odpowiedzi, właściwie nic
      się nie dowiedziałem tylko tyle że coś się dzieje. No to starałem się ją
      zapewnić o swoich uczuciach, nie nękać ja ciągłymi pytaniami o nas a dać jej
      oparcie że jestem i czekam tu na nią i wierze ze nam się uda mimo wszystko.
      Wysyłałem jej 3-4 smsy dziennie i nie oczekiwałem wcale na odpowiedź. Pisałem
      właśnie dzień dobry, dobranoc i w ciągu dnia co robię albo jakie mam plany to
      wszystko. Nie zamęczałem jej nigdy smsami i nigdy nie wypominałem ja ci
      napisałem 15 a ty mi tylko 10 każdy z nas pisał tyle ile uważał za stosowne.

      Ale po 1,5 miesiąca udawania że się nie martwię, ze wierzę że nam się uda nie
      wiedząc tak naprawdę co się dzieje bo ona nic nie umie mi powiedzieć i po
      usłyszeniu że to chyba koniec...powiedziałem sobie dość, muszę troszkę od tego
      odpocząć. Jeszcze raz zaznaczam że to nie jest foch z mojej strony. Gdyby
      jeszcze ona coś zrobiła, jakiś krok coś że widzę że jej zależy może i bym
      ciągnął to dalej ale nie widząc tego moje siły się wyczerpały. Mam nadzieję że
      postrzegacie mnie już trochę inaczej, nie jestem szczeniakiem, a tamta opinia o
      mnie była co najmniej chybiona.

      No to może z innej beczki..uważacie że powinienem do niej napisać? Dalej udawać
      że jest dobrze i robić tym samym z siebie idiotę? Bo tak się właśnie czuję. Co
      mi radzicie? Jak mam to rozegrać żeby było dobrze?
    • noipoco Re: Facet potrzebujący porady 08.09.08, 17:25
      wiesz co na moj gust to ona nie chce juz tej znajomosci
      ciągnac,kobieta ktorej zalezy nie mowi wymowkami typu-jestem
      zmeczona,musze pomyslec,itd..zakochana/y ma cza o ochote rozmawiac
      lub pisac nawet jakby byl umierająco zmęczony/a,wiec jak dla mnie to
      ona wie ze jestes za mlody,doszlo to do niej pomalu,a pozatym praca
      za granica zmienia wszystko,poznaje sie duzo nowych ludzi,imprezy
      itd,to nie to samo zycie,,daj sobie spokuj,jestes mlody szukaj
      mlodszej babki...pozdro.
      • antase Re: Facet potrzebujący porady 08.09.08, 22:23
        A wiecie co mi się wydaje że prawdopodobnie ten związek nie przetrwa:/ Nie wiem
        ale straciłem już całą nadzieje...Tylko że mi jej zachowanie wyraźnie wygląda na
        ucieczkę i odwlekanie tej ostatecznej decyzji. Ja postawiłem sprawę jasno,
        powiedziałem że jak wróci to musimy pogadać i postanowić co dalej bo tak być nie
        może. No ale po jej wypowiedziach niby wie że tak trzeba ale wcale się do tego
        nie pali.

        Najbardziej delikatnie mówiąc mnie wkurza że nie było dane nam spróbować tak
        naprawdę, że nie mogłem na własnej skórze się przekonać że to nie to, że nagle z
        związku prawie że idealnego nie zostało nic, tak bez powodu.

        Powiem wam że na dzień dzisiejszy mam dość, jestem wypalony bo oprócz tego mam
        jeszcze masę innych problemów. A najgłupsze jest że dalej żyje nadzieją.
        Nienawidzę się za to że nie umiem się poddać...

        Najśmieszniejsze jest to że ja naprawdę byłem gotów na stworzenie poważnego
        związku, z rodziną i tak dalej. Inni to mają tego nie chcąc a ja chcę a nie mam.
        Życie jest do dupy..

        Ale jestem żałosny...
        • vijet Re: Facet potrzebujący porady 10.09.08, 18:37
          Taki jest los faceta, ktory dobrze traktuje swoja dziewczyne.
          Owszem, niektore (madrzejsze) go docenia, choc niekoniecznie. W moim
          zyciu jednakze ta postawa nigdy nie oplacila sie i mam dosc kobiet,
          ktore jednego dnia mnie kochaja, a drugiego chca zerwac zwiazek,
          pomimo faktu, ze jestem w dalszym ciagu zupelnie ta sama osoba i tak
          samo sie zachowuje. Dlatego tez ide sie zrelaksowac na spacerze, a
          na kobiety poki co bede tylko zerkal ;)
          • antase Re: Facet potrzebujący porady 10.09.08, 19:37
            Masz racje...niby kobiety poszukują tych normalnych facetów, takich którzy
            stawiają na dom i rodzinę a nie na imprezki i piwko z kumplami a jak spotykają
            takiego to tego nie doceniają i gościa przeważnie prędzej czy później zbywają. A
            jak trafią na takiego przez którego będą płakać to świata nie widzą poza nim. To
            jest chore.

            Ja wiem że kobiety nie lubią "misiów" ale ja nie jestem misiem i daleko mi do
            niego. Macho też nie jestem, jestem poprostu zwykłym facetem, umiem postawić na
            swoim, mam swoje jakieś małe odchyły, czasem szybko się denerwuję, no normalny
            facet. Tylko że chciał bym założyć rodzinę, chciał bym przyjść z pracy,
            przywitać się z żoną, dziećmi, spędzać z nimi czas...czy to takie dziwne? Czasem
            żałuje i myślę że nigdy nikogo nie znajdę i żałuje że nie jestem zimnym,
            egoistycznym dupkiem. Pewnie lepiej by mi się wiodło w miłości niż teraz...
    • krysztalowa-kula Re: Facet potrzebujący porady 10.09.08, 18:50
      Ech.. niestety musze sie zgodzic z noipoco. Jestem kobieta, wiec w pewnym sensie moge postawic sie w sytuacje Twojej dziewczyny. Na dodatek (to moze wstyd) ale ja rowniez tak mowilam: ze sie zastanowie, ze jestem zmeczona itd. w momencie kiedy nie wiedzialam jak powiedziec wprost - niestety nie bedziemy razem. Czasem kobiety wybieraja te pokretna droge na rozstanie, mysla, ze druga osoba bedzie mniej cierpiec..

      Mieszkam za granica i pamietam siebie, jaka bylam gdy tu przyjechalam (ech i znowu wstyd) ale przewrocilo mi sie w glowie.. taka bylam gwiazda z Polski. Zachlysnelam sie wolnoscia, niezaleznoscia, imprezami, zyciem na luzie. Po tym calym szalenstwie doszlam do siebie i hm.. "wynormalnialam" :) Moja rada to: jesli Ci baaardzo zalezy, to poczekaj i walcz o nia bo kiedys sie opamieta (nie imprezy i znajomi sa najwazniejsi) zrozumie, co sie liczy w zyciu i wtedy bedzie najlepsza partnerka na swiecie. Nie wiem tylko czy starczy Ci cierpliwosci i na ile jej milosc do Ciebie byla silna... Good luck :)
      • antase Re: Facet potrzebujący porady 10.09.08, 19:30
        Wstyd??? Dlaczego miała by odczuwać wstyd? Tej różnicy wieku nas dzielącej
        naprawdę nie widać aż tak bardzo...bo rozumiem że właśnie tego on miał by
        dotyczyć. Prawdę mówiąc ona strasznie młodo wygląda, jeżeli ktoś się nam
        przyjrzy to oceni ze maksymalnie jest starsza ode mnie o 2 lata. Co do poczucia
        tego luzu...ona mieszkała za granica, w tym kraju gdzie jest teraz 12 lat. I nie
        był to najszczęśliwszy etap jego życia, więc wątpię żeby zachłysnęła się
        światem. Na imprezy też raczej nie ma czasu, ciągle pracuje, to jest praca
        sezonowa niestety nie jest łatwa.

        Ale z jednym się z tobą zgodzę że chyba mówi tak bo nie umie jednoznacznie
        powiedzieć mi że to koniec i ucieka od tego. Tylko ze ja dalej żyje nadzieją że
        może waha się bo sama nie jest tego pewna. Nie wiem na ile mi starczy jeszcze
        sił...walczył bym o nią do końca gdybym wiedział że mam jakieś szanse a
        tak...jest mi ciężko.
        • stedo Re: Facet potrzebujący porady 10.09.08, 19:46
          Radzę Ci jeszcze raz, poczekaj jak wróci, daj jej odpocząć, ochłonąć.Teraz nie
          ma głowy ani siły by poświęcać Ci tyle czasy co wcześniej. A Ty jesteś bardzo
          niecierpliwy i brak Ci wyobrażni jak to jest, gdy jest się samemu za granicą i
          pracuje się po kilkanaście godz. na dobę.Niech sytuacja wróci do normy.Trzymaj
          się i nie poddawaj;)
          • antase Re: Facet potrzebujący porady 10.09.08, 21:13
            Ale przecież ja nic innego nie robię. Czekam i czekam i doczekać się nie mogę.
            Zresztą co mi innego pozostało...

            A czy jestem niecierpliwy, pewnie tak. Ale powiedz mi Ty byś nie była? Gdyby
            twój chłopak wyjechał i nagle zaczęło się psuć między wami bez powodu, gdyby
            nagle zaczął się oddalać od ciebie żeby w końcu napisać Ci ze to chyba
            koniec...Ty byś zachowała spokój w takiej sytuacji? Siedziała byś z założonymi
            rękami z uśmiechem na twarzy czekając na to co Ci przyniesie los? Nie
            interesowało by Cię co tak naprawdę się dzieje i co to dla ciebie, dla was
            oznacza? Oj szczerze w to wątpię...
        • krysztalowa-kula Re: Facet potrzebujący porady 10.09.08, 19:49
          Nie zrozumiales mnie.. jak pisalam o wstydzie - to dotyczylo mnie samej :) ja sie wstydze moich zachowan z poczatku przebywania za granica.

          W sposob w jaki piszesz o jej wieku, wskazuje.. ze hm.. raczej to Ty masz problem, ze ona jest starsza.. sorry, tak to odczuwam. pa
          • antase Re: Facet potrzebujący porady 10.09.08, 21:08
            Reaguje tak ponieważ jestem na tym punkcie uczulony. Ale nie możesz mi się
            dziwić, komu tylko nie powiem lub kto tylko się nie dowie ile ona ma lat mówi mi
            "a co będzie później za 10 lat" jak by mnie to interesowało. Ja już dawno
            zaakceptowałem tą różnice, zrobiłem to w momencie gdy wszedłem w ten związek.
            Więc mi to nie przeszkadza, ale gdy wokół tylko słyszy się o tylko o różnicy
            wiekowej dzielącej nas...człowiek robi się przewrażliwiony na tym punkcie.

            A ten Twój "wstyd" odebrałem jako kolejną próbę zwrócenia uwagi na nasz wiek,
            więc stąd moja reakcja. Zresztą, gdyby mi przeszkadzał jej wiek to czy bym
            walczył tak o nią, czy pisał bym na tym forum prośbę o poradę? Chyba nie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka