Dodaj do ulubionych

Błagam o poradę w sprawie bezpieczeństwa w bloku

13.10.03, 13:40
Mieszkam we Wrocławiu na 10 piętrze dużego bloku.
Nade mną jest strych i przejście do następnej bramy.
Obie bramy mają domofon.
W bloku przez wiele tak był spokój.

Niestety obecnie wieczorem i w nocy na teren naszego bloku
wchodzą (włamują się, drzwi są czasem otwarte lub ktos im otwiera)
bezdomni, narkomani i inni menele. Doszło to tego, że na strychu
w przejściu między klatkami urządzili sobie melinę i legowisko.
Jak się domyślacie smród był nieopisany.
Wielokrotnie wzywałem Straż Miejską, która późnym wieczorem
(ale i w dzień) patrolowała teren i usuwała "lumpów".

W sobotę lumpy zaprószyli ogień i wybuchł pożar. Wiecie co oznacza
pożar na 10 piętrze. Sąsiadka, która ma astmę i jest uczulona na dym
obudziła się i wezwała straż pożarną. Pożar jeszcze nie był duży (dlatego
chyba żyjemy) i straż szybko go ugasiła.
Ale zniszczona została górna część klatki schodowej oraz częśc strychu.
Dym wdzierał się do naszych mieszkań. Horror.

Oczywiście o tym wie administracja, straż miejska i policja.
Chciałbym aby drzwi klatki były zamykane na klucz (a zamki wymienione)
a wejście na strych zablokowane z obu stron kratą zamykaną na klucz.
Administracja twierdzi, że kraty nie można zamontowaćm bo jest to wbrew
przepisom przeciwpożarowym.
Mam małe dziecko i naprawdę boję się o swoje życie i swojej rodziny.
To nie są przelewki.

Czy dobrym pomysłem jest zamontowanie na klatce czujnika dymu (gdyby był
pożar)
kupno pistoletu śrutowego i paralizatora aby się bronić przed lumpami.
Czujnik dymu mogę zamontować na własny koszt.

Wyjściem najlepszym jest zmiana mieszkania, ale kto kupi moje mieszkanko
w takiej bramie ?

Błagam o pomoc i radę.

PS. Wiecie jaka była reakcja komisariatu na moje prośby o patrole (jeszcze
przed pożarem) ?
Dzielnicowy jest na urlopie, proszę o kontakt jak wróci z urlopu.
Bez komentarza.
Najlepiej działa wrocławska Straż Miejska. Proszę o patrol - zawsze
przyjeżdzają.
W feralną sobote niestety tego nie zrobiłem.
Obserwuj wątek
    • pawel.drozdziak Re: Błagam o poradę w sprawie bezpieczeństwa w bl 13.10.03, 15:56
      Mam rade i to dobra. Dom ma 10 pieter. Na kazdym pietrze jest minimum 5
      mieszkan, czyli jest minimum 55 mieszkan w bloku. Srednio masz 2 osoby na
      mieszkanie, czyli wychodzi 110 osob mieszkajacy w tym bloku minimum. Jesli kazda
      z tych osob wylozy 15 zlotych miesiecznie, to otrzymujemy 1650 zl miesiecznie.
      Jesli to sie podzieli na 3 to jest 550 zlotych miesiecznie. Tyle mozna
      zaoferowac kazdemu z trojga emerytow ktorzy by sobie siedzieli na dole przy
      stoliku i za pomoca elektrycznego zamka uruchamianego guzikiem otwierali drzwi
      znanym sobie lokatorom. Pozostali by
      musieli miec klucz albo by dzwonili przez domofon. Teraz tylko kwestia
      przekonania lokatorow do tego pomyslu. Powodzenia.
      • dorka71 Re: Błagam o poradę w sprawie bezpieczeństwa w bl 13.10.03, 17:06
        Dziekuje za pomysl, przedyskutuje go z sasiadami i administracja.

        W sumie w bloku jest 66 mieszkan. Jak Pan zapewne rozumie
        mieszkaja rozni ludzie. Niektorym wydaje sie, ze ich problem
        nie dotyczy, bo mieszkaja na nizszych pietrach.
        (a niektorzy wpuszczaja tez bezdomnych).
        Duzo jest emerytow, szczerze watpie, aby chcieli placic za
        ochrone, chociaz na pewno czesc (w tym ja) by placila.
        Na razie chodzimy z sasiadka po mieszkaniach i blagamy ludzi
        aby dbali o bezpieczenstwo swoje i innych, aby nie wpuszczali
        obcych, aby zamykali drzwi wejsciowe i aby zawsze dzwonili po
        patrol Strazy Miejskiej jesli cos wyda im sie podejrzane.
        W administracji monitujemy o wstawienie krat przed wejsciem
        na 10 pietro, wymiane zamkow, przeprowadzenie akcji uswiadamiajacej
        mieszkancow o zagrozieniu i przede wszystkim o ochrone.
        W sumie to brak reakcji mieszkancow doprowadzil do tego, ze lumpy
        sie "zadomowily"; nadchodzi zima, wiec "ataki bezdomnych" na nasze
        klatki beda czestsze.
        Ja chce zamontowac (na wlasny koszt) czujnik dymu nad mieszkaniem.

        Czy posiadanie przeze mnie broni srutowej byloby jakims rozwiazaniem
        dla mnie. Nie jestem szeryfem, ale bede bronic swojej rodziny do konca
        moich dni.
        • pawel.drozdziak Re: Błagam o poradę w sprawie bezpieczeństwa w bl 14.10.03, 15:35
          Z ta bronia srutowa to jest tak, ze jak sie nie trafi w twarz to wlasciwie
          nie ma to zadnego dzialania, a jak sie trafi w twarz i wybije oko to sie
          idzie siedziec. W dodatku ktos traci oko a moze sie zdarzyc, ze bedzie to
          calkiem niewinna osoba. Jak sie ma bron to sie szybciej naciska spust niz
          sie zdazy pomyslec. Dlatego ja raczej jestem zwolennikiem rozwiazan dokonywanych
          przez spolecznosci lokalne. Jesli lokatorzy sa tepawi to mozna sprobowac zalatwic
          to z poziomu administracji osiedla, ktora po prostu oglosilaby, ze doszedl
          dodatkowy koszt w wysokosci 5 czy 10 zlotych od mieszkania za ochrone
          budynku. To samo zreszta dotyczy bezpieczenstwa osiedli. W tym momencie uslugi
          agencji ochrony naprawde nie sa drogie i kazda uliczka na ktorej stoi kilka
          domow moze sobie pozwolic na zatrudnienie wlasnego stojkowego za grosze
          zamiast czekac bez konca na reakcje policji.
          • dorka71 Bezpieczeństwo w bloku 16.10.03, 11:49
            Dziekuje za porade.
            Zlozylem pismo w spoldzielni (z kopia do komendy dzielnicowej policji
            i strazy miejskiej) z żądaniem ochrony bloku i podpisami 20 lokatorów.
            Z tego co słyszałem to mają "wkrótce" wymienić drzwi.
            Przeszedłem się z sąsiadką po obu klatkach i rozmawiałem z tymi, którzy
            mi otworzyli o problemie i zeby zamykali drzwi.
            Wywiesilem też w obu bramach i przy windzie ulotki o tym, ze kazdy menel
            na klatce to potencjalny (a moze prawdziwy) podpalacz.

            I prosze sobie wyobrazic, ze dzisiaj rano o 8.30 (5 dni po pozarze)
            odprowadzajac córkę do przedszkola zauważyłem 3 lumpów (2 kobiety i
            faceta) na swoim pietrze za wnęka gdzie są drzwi do maszynowni windy.
            Natychmiast zadzwoniłem na 112 i lumpy to słyszały i uciekli.
            Wiedzą więc, że to ja wzywam policję i wiedzą gdzie mieszkam.

            Proszę zauważyć, że czują się zupełnie bezkarni, wchodzą chyba
            przez niedomknięte drzwi lub się włamują.

            Dla mnie problem jest ogromny i boję się, że podpalą mi mieszkanie.
            Dlatego środki ochrony są dla mnie absolutną koniecznością.
            Wychodząc z domu zawsze teraz zabieram parasol z ostrym końcem,
            aby się obronic w razie koniecznosci.

            Zanim spoldzielnia wymieni drzwi, "zalatwi" ochrone, muszę sam zadbać
            o swoje bezpieczeństwo. Na pewno niejednokrotnie będę pisemnie monitował
            w spółdzielni. Muszę też zmobilizować wszystkich sąsiadów do częstszych
            działań.
            Dodatkowo patroluję wieczorem (na razie niestety sam) obie klatki, aby
            sprawdzić, czy nie ma czegoś podejrzanego.

            Teraz tak, OK bron śrutowa NIE. Co Pan poleca innego ?
            Mieszkanie swoją drogą zmienię (bo i tak jest za małe), ale nie może być
            tak, że zasypiając myślę o tym, ze mnie ktos podpali.

            Jestem zdesperowany i muszę coś z tym zrobić.

    • melila Re: Błagam o poradę w sprawie bezpieczeństwa w bl 14.10.03, 20:29
      Pan Drożdżak ma rację. U mojego kumpla w bloku lokatorzy "wybili się na
      niepodległosc" ze spółdzielni czego jednym z przejawów była portiernia. Na dole
      siedziała pani o wygladzie woźnej (nie ochroniarz) i pilnowała co się dzieje,
      Jk tam przyszłam to powiedziała "ach państwo do pana Michała na imieniny -
      mówił mi, ze państwo przyjdą, zapraszam"
      • soucoupe Re: Błagam o poradę w sprawie bezpieczeństwa w bl 07.01.04, 18:21
        chcialbym dolaczyc sie do naszej dyskusji, o ile caly czas uczestnicy zagladaja
        do tego forum, bo ostatni wpis widze sprzed paru miesiecy.

        Pisze z warszawy.

        Kupilem 2 lata temu mieszkanie w srodmiesciu warszawy, w miejscu super, blisko
        do starego miasta i spacerkiem mozna dojsc szybko do centrum (bardzo wazne, w
        warszawie jest horror z parkowaniem). Jest to stara kamienica, gdzie glownie
        mieszkaja emeryci i ostatnio coraz wiecej ludzi w moim wieku, kolo 30.

        Po jakims czasie zauwazylem ze w klatce schodowej zaczelo pojawiac sie bardzo
        podejrzane towarzystwo- tzw. blokersi. Nikomu niby nie robili klopotow, nie
        zaczepiali, ale ciagle sie krecili, palili fajki i czasami pili piwko. Okazalo
        sie ze ktos zepsul domofon, raz drugi, trzeci, tak ze teraz trzeba byloby cala
        instalacje wymieniac i dzrwi. W klatce schodowej jakas niewidzialna reka
        porobila graffitti ...

        Ktoregos dnia zobaczylem pod moja klatka radiowoz i policjantow (brawo !)
        wyprowadazajacych w kajdankach jednego gowniarza mieszkajacego w mojej klatce,
        okazalo sie ze byl dealerem narkotykowym i wpadl.

        Poszedl siedziec i przez okolo rok byl spokoj. Ostatnio znow go zobaczylem, ale
        chyba juz tu nie mieszka, bo go nie widac i na razie jest spokoj. Jednakze
        wrocily moje niepokoje, bo sasiedztwo dealera narkotykowego jest czyms
        niewyobrazalnie odrazajacym.

        Mialem cicha nadzieje, ze szlag go trafi w wiezieniu, ale niestety takie
        scierwa maja sie zawsze dobrze i laduja na cztery lapy. Wierzcie mi, patrzac na
        takie kreatury od razu bylibyscie za wprowadzeniem kary smierci jak w
        Indonezji.

        Pytanie moje jest: jezeli zauwazylbym ze znow jakas dealerka sie dzieje w moich
        okolicach, co robic i z kim sie kontaktowac i nie stracic przy tym zycia ?

        pozdrawiam
        • pawel.drozdziak Re: Błagam o poradę w sprawie bezpieczeństwa w bl 08.01.04, 16:51
          soucoupe napisała:

          > chcialbym dolaczyc sie do naszej dyskusji, o ile caly czas uczestnicy zagladaja
          > do tego forum, bo ostatni wpis widze sprzed paru miesiecy.

          sa wpisy nawet sprzed paru dni. Na gorze jest okienko w ktorym mozna ustawiac
          posty w zaleznosci od tytulu, daty, autora itd. Sprawdz jak masz ustawione.

          > Pytanie moje jest: jezeli zauwazylbym ze znow jakas dealerka sie dzieje w moich
          > okolicach, co robic i z kim sie kontaktowac i nie stracic przy tym zycia ?

          nie ma takiej metody. Wiekszosc dealerow nie jest wbrew temu co sie mowi w
          mediach niebezpieczna, bo sa to zwykli mlodzi ludzie niczym sie nie rozniacy od
          kolegow. Duzo bardziej balbym sie sasiedztwa alkoholowej mety na przyklad.
          Jednak w praktyce nikt nie moze przewidziec reakcji osoby ktorej zafundujesz rok
          lub kilka lat wiezienia. Albo reakcji przyjaciol tej osoby.
          Ja bym sobie dal spokoj po prostu. Dealerzy narkotykow istnieli, istnieja i beda
          istnieli. Dopoki nie zagrazaja sasiadom (a zwykle nie zagrazaja) szkoda zdrowia.
          • soucoupe Re: Błagam o poradę w sprawie bezpieczeństwa w bl 08.01.04, 18:17
            ok
            Ale to jest polityka strusia, ktory chowa glowe w piasek i udaje ze nic sie nie
            dzieje.

            Moim zdaniem drobna przestepczosc triumfuje wlasnie dlatego ze wszyscy sie boja
            i nic nie robia. To wywoluje w tych smieciach poczucie bezkarnosci i na coraz
            wiecej sobie pozwalaja. Gdyby wiedzieli ze spotka ich kara, na pewno byloby
            spokojniej.

            Inny dam przyklad: w moich okolicach panoszyla sie banda gowniarzy (na oko 16-
            20 lat), ostrzyzonych na 2 milimetry, w dresikach- standard w kazdym miescie
            polski.

            Ktoregos letniego wieczora usiedli na skwerku, zaczeli tankowac wóde i drzec
            gęby. Słowo kur..a padało jak przecinek. Nikt w okolicznych budynkach nie
            zareagowal, a to bylo tylko kilku nachlanych szczeniakow- pare tysiecy ludzi
            sie bało... mozna sie zalamac ta biernoscia i strachem ludzi

            Poniewaz widzialem ze nic sie nie dzieje, wezwalem policje i po paru minutach
            przyjechala tzw. suka. Policjanci (znow brawo !) dresikow zgarneli, spuscili im
            lomot i od tamtej pory chlopcy sie uspokoili. Jest cichutko. Gdybym wtedy nie
            zadzwonil, jestem pewien ze do tej pory bydelko nie pozwalaloby spac.

            Inna sprawa jest taka- policja dosc dobrze orientuje sie kto jakiego rodzaju
            przestepstwa popelnia w danym rejonie. Kiedys rozmawialem z moim dzielnicowym i
            wykazal sie bardzo wnikliwa wiedza, kto jest zlodziejem, kto diluje etc.
            Ciekawe czemu policja majac teka wiedze po prostu nie trzyma towarzystwa za
            twarz.

            A co do bezpieczenstwa- kobiet i ogolnie, stawiam teze ze policja (przynajmniej
            w wawie) powinna wysylac piesze patrole w miejsca gdzie jest goraco i wiadomo,
            ze sie cos dzieje. Ja u siebie widze od czasu wprowadzenia sie, ze policja
            jezdzi wygodnie radiowozami po ustalonych trasach, a bydelko urzeduje w
            miejscach, gdzie samochodem nie dojedziesz i sie z tego smieje.

            • pawel.drozdziak Re: Błagam o poradę w sprawie bezpieczeństwa w bl 09.01.04, 16:06
              soucoupe napisał:

              > Moim zdaniem drobna przestepczosc triumfuje wlasnie dlatego ze wszyscy sie
              > boja i nic nie robia. To wywoluje w tych smieciach poczucie bezkarnosci i na
              > coraz wiecej sobie pozwalaja. Gdyby wiedzieli ze spotka ich kara, na pewno
              > byloby spokojniej.

              z tym sie zgodze. To znaczy na wzrost przestepczosci ma najwiekszy wplyw pozorna
              dostepnosc niedostepnych realnie dobr, ktora wywoluje subiektywne wrazenie
              wlasnej biedy, poczucie zazdrosci frustracji itd. To jest jeden z glownych
              czynnikow. Ale poczucie bezkarnosci spowodowane m.in. spoleczna biernoscia na
              pewno tez sie liczy.

              Co do patroli pieszych to tez prawda. Sa o wiele skuteczniejsze, bo poruszaja
              sie wolniej, maja lepsze pole widzenia i ich obecnosc duzo mocniej sie odczuwa.
              Widza tez wiecej szczegolow.

              Co do dealerow - szczerze mowiac ja nie widze w ogole sensu ich scigania. Sa
              scigani od prawie stu lat i nic to nie daje, a w krajach w ktorych ich towar
              jest legalny narkomania nie jest ani o ulamek procenta wyzsza niz w innych. Z
              tym, ze to nie jest temat na to forum, wiec nie bedziemy tego tu ciagnac. Dziala
              w necie sporo miejsc, gdzie te tematy sa szeroko i doglebnie dyskutowane.

              Generalnie jesli chodzi o donoszenie na policje na kogokolwiek nie ma zadnej
              gwarancji utajnienia wlasnych danych osobowych. Jesli dzieje sie komus konkretna
              krzywda czasem moze byc warto zaryzykowac. Ale jesli po prostu przypuszczasz, ze
              gdzies ktos komus sprzedaje to, co ten drugi dobrowolnie kupuje to moim zdaniem
              szkoda sobie tym zawracac glowe.
              • refrakcja przytyk dla eksperta? 10.01.04, 17:50
                Szanowny Panie.
                Być może nie powinienem się w tym wątku odezwać, sam bowiem nie zawsze
                potrafię precyzyjnie oddać swoje przemyślenia. Niemniej jednak uważam, że
                pobił mnie Pan o pół długości. Pozwolę sobie Pana zacytować:

                "To znaczy na wzrost przestepczosci ma najwiekszy wplyw pozorna dostepnosc
                niedostepnych realnie dobr, ktora wywoluje subiektywne wrazenie wlasnej biedy,
                poczucie zazdrosci frustracji itd. To jest jeden z glownych czynnikow. Ale
                poczucie bezkarnosci spowodowane m.in. spoleczna biernoscia na pewno tez sie
                liczy."

                Bez osobistego przytyku - po ludzku pisząc, chodzi o zjawisko które potocznie
                nazywamy "okazją czyniącą złodzieja". W połączeniu z poczuciem bezkarności
                skutkuje to wzrostem przestępczości.
                Co do wyższości skuteczności patroli pieszych nad zmotoryzowanymi przypomina mi
                to dywagacje nad wyższością świat.............
                Jak Pan zapewne wie, pragmatyka służby patrolowej, czy to patrolu pieszego, czy
                też zmotoryzowanego w niektórych zakresach się różni.
                Niewłaściwie sporządzone ceduły patrolowe, brak lub niekompetentna odprawa dla
                funkcjonariuszy, brak inicjatywy własnej etc - na każdym z tych etapów można
                popełnić masę błędów w wyniku ktorych dany rodzaj słuzby patrolowej okazac się
                nieprzydatny.
                W opisanej w tym wątku sytuacji, jeden z rozmówców porusza sprawę radiowozów
                jeżdżących tylko po okreslonej trasie. Tak zazwyczaj jest gdy "przygotowujący
                służbę" ma ograniczoną ilosc patroli do swej dyspozycji.
                Dla rzeczowości wypowiedzi nie moge sobie tu pozwolić na głębsze rozważania.
                Dośc wspomnieć, że dopiero umiejętne wykorzystanie walorów obu rodzajów patroli
                jest naprawde skuteczne. Do tego dochodzi współpraca mieszkańców z
                dzielnicowymi. Ich obowiązkiem jest zanalizować wstępnie informacje od
                mieszkańców i wskazać potrzebę do ogniwa patrolowego - np.zmiany trasy
                patrolowania, czasu kontroli, jej zakresu etc.
                Nie moge też przystać na pańską propozycję by ignorować proceder "dilowania" w
                swym najbliższym otoczeniu. Zna Pan zapewne poszczególne stadia "syndromu
                wybitego okna" - dlatego też nie będę sie nad tym rozwodził. Policji nie zawsze
                potrzebny jest znany z imienia i nazwiska zgłaszający- dla służby operacyjnej,
                rozpoznawczej mogą to być wystarczające przesłanki do zainteresowania
                się "tematem". Takie zachowania zmierzają w kierunku patologii - nie powinny
                mieć miejsca. Dlatego też moim zdaniem zawsze wskazany jest umiar , zdrowy
                rozsądek i trzeźwośc oceny sytuacji. Proceder "dilowania" jest przestępstwem;
                nikt nie każe forumowiczowi brać fizycznie sprawy we własne ręce. Wystarczy że
                przekaże,zasygnalizuje problem. I domaga się od Policji odpowiedniej reakcji.

                Pozdrawiam serdecznie
                • pawel.drozdziak Re: przytyk dla eksperta? 10.01.04, 23:37
                  refrakcja napisał:

                  > "To znaczy na wzrost przestepczosci ma najwiekszy wplyw pozorna dostepnosc
                  > niedostepnych realnie dobr, ktora wywoluje subiektywne wrazenie wlasnej biedy,
                  > poczucie zazdrosci frustracji itd. To jest jeden z glownych czynnikow. Ale
                  > poczucie bezkarnosci spowodowane m.in. spoleczna biernoscia na pewno tez sie
                  > liczy."

                  > Bez osobistego przytyku - po ludzku pisząc, chodzi o zjawisko które potocznie
                  > nazywamy "okazją czyniącą złodzieja".

                  czyli rzeczywiscie wyrazilem sie w sposob zupelnie niezrozumialy. Bo absolutnie
                  nie mialem na mysli zjawiska zwanego potocznie okazja czyniaca zlodzieja.
                  Mialem na mysli mechanizm nastepujacy: mlody czlowiek jest z jednej strony
                  bombardowany silnym przekazem medialnym z naciskiem na gromadzenie dobr.
                  Reklamy, silny przekaz zawierajacy uznanie dla osob ktore skutecznie zdobywaja
                  dobra, obrazy osob posiadajacych duzo i niemal zupelna nieobecnosc w mediach
                  grup ubozszych itd. Z drugiej strony w domu taki czlowiek obserwuje rodzicow i
                  dalsz rodzine - ich frustracje z powodu klopotow finansowych i ich mala
                  skutecznosc w gromadzeniu dobr. Poniewaz ta rodzina nie przekazuje mu zadnych
                  wartosci oprocz kultu (nieposiadanego) pieniadza i sukcesu (niedoscignionego)
                  rodzi to subiektywne wrazenie biedy i zwiazana z tym niska samoocene i
                  frustracje. Pragnienie dorownania tym, ktorych media ucza podziwiac za
                  zaradnosc. Wiekszosc mlodocianych przestepcow kradnacych radia uwaza biede za
                  cos wstydliwego. Uzyskane z kradziezy i drobnych rabunkow pieniadze nie sluza im
                  najczesciej do kupowania np. jedzenia tylko do kupowania zewnetrznych symboli
                  sukcesu. Taki byl w przyblizeniu sens mojej poprzedniej niejasnej wypowiedzi.

                  > Co do wyższości skuteczności patroli pieszych nad zmotoryzowanymi przypomina
                  > mi to dywagacje nad wyższością świat.............
                  > Jak Pan zapewne wie, pragmatyka służby patrolowej, czy to patrolu pieszego, czy
                  >
                  > też zmotoryzowanego w niektórych zakresach się różni.

                  jasne. Niemniej jesli chodzi o bezpieczenstwo lokalne patrole piesze sprawdzaja
                  sie lepiej, czego dowodza np. slynne doswiadczenia Nowego Jorku.

                  Co do reszty poruszonych spraw nie chce wykraczac poza ramy tematyczne forum.

                  • soucoupe Re: przytyk dla eksperta? 11.01.04, 14:02
                    To może panowie szanowni znacie jakieś forum tematyczne albo inny sposób w jaki
                    można poinformować policję o istnieniu takich zdarzeń jak np. dilowanie, lub
                    żuleria osiedlowa (teraz zwana blokersami, ale oni przecież zawsze istnieli).

                    Sorry, ale bieda w domu i chęć kupienia sobie dresu z lampasami nie są dla mnie
                    żadnym usprawiedliwieniem dla dilowania, kradzieży radioodbiorników czy
                    rabowania piwnic. Należy takie elementy zwalczać jak wściekłe psy a nie
                    rozczulać się.

                    Ponieważ niestety posiadanie broni przez uczciwego obywatela jest zakazane,
                    więc jak rozumiem, obywatel nie może wziąć spraw we własne ręce, kupić
                    pistoletu maszynowego i zrobić porządku, choć nie miałby z tym żadnych
                    problemów i chętnie by to zrobił, a bezpieczeństwo swoje musi powierzyć w ręce
                    policji.

                    Dlaczego więc policja nie zrobi u mnie w dzielnicy porządku. To takie proste,
                    jest tam paru gówniarzy w wieku 15-20, którzy mieszają. Co za problem jest ich
                    zgarnąć, i przemówić do rozsądku.

                    Dlaczego też przez ostatnie wda lata ani jednego nie nbyło tam pieszego
                    patrolu ? Ja bym to wszystko chciał zasygnalizować kompetentnym osobom, tylko
                    jak to zrobić ?

                    Ja jestem liberalnym człowiekiem i nie tęsknię za starym ustrojem, ale czasem
                    mi brakuje pewnych elementów komuny. Tam MO było jednak sprawniejsze, a
                    dzielnicowy wiedział doskonale, kto kradł, gdzie była melina i nie pozwalał
                    podnosić lumpom głowy zbyt wysoko.
                    • refrakcja Re: przytyk dla eksperta? 11.01.04, 14:34
                      Witam, proponuję następującą lekturę:

                      www.ksp.waw.pl/indexx.htm
                      www.policja-bemowo.internet.pl/sos.htm
                      www.cs.radom.pl/index.htm

                      Oraz chyba już nieśmiertelne www.google.pl

                      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka