alanisa
19.10.08, 23:49
Jesteśmy ze sobą 4 lata. Początki bardzo ładne. Od niedawna (może rok) zauważam parę spraw, które mnie niepokoją. On zaczyna mnie irytować swoimi zachowaniami. Zdominował chyba nasz związek, decyduje o wielu sprawach, nie zawsze mu odpowiada, że ja z czymś wyskoczę. Jest mądrym człowiekiem, ale bez przesady. Nie jest wielkim romantykiem, czasem się mocno nawet stara, ale to są pojedyncze gesty, a mnie brakuje bliskości. Z jednej strony wiem, że dużo wymagam, z drugiej czegoś dogłębnie brakuje… nie jest mi lekko, on chyba nie czuje potrzeby bycia ze mną, czasem się zastanawiam czy tęskni za mną, kiedy mnie nie ma. Ja jestem bardzo emocjonalną osobą, a on pragmatykiem. Lubię seks, ale on nie inicjuje zbyt wielu nocy – mieszkamy w 2 miastach. To taki dobry człowiek, ciepły, serdeczny, zawsze pomoże. Tym mnie ujął. Ale czasem nasze potrzeby potrafi niechcąco odsunąć na rzecz innej osoby. Ostatnio się zaręczyliśmy, a tu we mnie coś pęka. Pragnę czuć, że myśli o mnie, że tylko ja… Ten etap już minął?