Dodaj do ulubionych

Czy ktoś jest tu szczęśliwy...

16.01.02, 10:49
...czy piszą sami frustraci, niespełnieni, poszukujący czegoś w życiu? A jeśli
są szczęśliwi, na ile to szczęście jest trwałe, jak długo trwa?
Obserwuj wątek
    • Gość: mirka Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... IP: 212.244.77.* 16.01.02, 10:56
      kwietenka napisał(a):

      > ...czy piszą sami frustraci, niespełnieni, poszukujący czegoś w życiu? A jeśli
      > są szczęśliwi, na ile to szczęście jest trwałe, jak długo trwa?

      Jaaaaaaaaaaa!!!! Szczeście to nie uczucie, ulotnośc, przyjemność. Szczęście to
      pewien stan, na który trzeba sie zdecydować. Ja zdecydowałam sie 10 lat temu
      i ..jestem szczęśliwa!
    • Gość: zetor Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 16.01.02, 10:56
      Ja jestem szczęścliwy nie chwaląc się. Szczęście trwa dwa lata i nie zanosi się
      żeby mialo sie skonczyc.
      Pozdrawiam
    • optymistka Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... 16.01.02, 10:57
      kwietenka napisał(a):
      <A jeśli są szczęśliwi, na ile to szczęście jest trwałe, jak długo trwa? >


      Żaden kwiatek nie będzie rósł (nawet kaktus) bez wody, bez podlewania,
      bez troski o niego.


    • suzume ja jestem... 16.01.02, 11:12
      trwale, nieodwracalnie i od urodzenia
      • kwietenka Re: ja jestem... 16.01.02, 11:22
        suzume napisał(a):

        > trwale, nieodwracalnie i od urodzenia

        zazdroszczę, ja szczęśliwa bywam, bo to nie tylko ode mnie zależy. Czynniki
        zewnętrzne niestety także mają wpływ. Ale masz rację- bycie szczęśliwym zależy
        przede wszystkim od nas samych.

        • suzume Re: ja jestem... 16.01.02, 11:32
          tylko i wyłącznie dla nas samych :)
          mam szczęście, bo oszczędzone mi zostały jak dotąd klęski i kataklizmy. a
          duperelami nie zawracam sobie głowy

          pozdrawiam
          • bukowski27 suzume... 16.01.02, 11:35
            no niby tak... ale gucio po 22iej jednak sie nie podłaczył do sieci...

            dla mnie generalnie szklanka jest zawsez w polowie pelna... jak mowi stare
            przyslowie pszczol: rzeczami ktorych w stanie zmienic nie jestem nie przejmuje
            sie, te ktore moge zmienic zmieniam... czy jakos tak... reszta wisi mi
            kalafiorem... lalalalalalala...
            • suzume bukowski... 16.01.02, 11:41
              no ale, żeby mnie to zaraz unieszczęśliwiało... poszłam wcześniej spać i
              wstałam radosna jakoby ten, nie przymierzając, wróbelek...
              szklanka do połowy pełna :)
              • Gość: kasia Re: do kwietenki IP: 212.244.59.* 16.01.02, 11:45
                Mylisz szczęście z zadowoleniem. Ja szczęśliwa jestem, a bywam czasem
                niezadowolona (bo to jest zależne od czynników poza mną). Dobrze jest umieć nie
                przejmować się duperelami
                • kwietenka Re: do kwietenki 16.01.02, 11:53
                  Gość portalu: kasia napisał(a):

                  > Mylisz szczęście z zadowoleniem. Ja szczęśliwa jestem, a bywam czasem
                  > niezadowolona (bo to jest zależne od czynników poza mną). Dobrze jest umieć nie
                  >
                  > przejmować się duperelami


                  Nie mylę. Trudno mówić jedynie o niezadowoleniu, gdy kogoś dotknęła życiowa
                  tragedia. A tragedii winny jest tylko zły los.To nie duperele, a cierpienie .
          • kwietenka Re: ja jestem... 16.01.02, 11:50
            suzume napisał(a):

            > tylko i wyłącznie dla nas samych :)
            > mam szczęście, bo oszczędzone mi zostały jak dotąd klęski i kataklizmy. a
            > duperelami nie zawracam sobie głowy

            a jeśli kogoś spotkała wielka życiowa tragedia i zawalił się jego świat, to
            niestety nie ma on wpływu na to, co go spotkało, nie może cofnąć czasu, zapobiec
            tragedii. Brak wpływu nie oznacza jednak, że godzi się z cierpieniem, albo, że
            wbrew niemu postanowił być szczęśliwy. Ma przeczucie, że stan taki nie będzie
            trwał wiecznie, ale przytłoczony bólem szczęśliwy nie jest. Mimo, że jest osobą
            umiejącą dostrzec szczęście, gdy ono jest. Więc to nie całkiem prawda, że
            szczęście zależy tylko od nas samych. Od nas zależy jedynie( a może aż?)zdolność
            do odczuwania szczęścia.
            >
            > pozdrawiam

            • suzume Re: ja jestem... 16.01.02, 11:57
              "nieszczęśliwość" to nie to samo, co niezadowolenie, ból, smutek, zmartwienie
              itp. to wieczny i rzadko uleczany stan ducha wykazywany przez malkontentów i
              cierpiętników. u większości ludzi przeciwności losu wywołują brak radości, może
              nawet zaburzenia optymizmu, ale nie przechodzą w stan trwały, umiejętnie i z
              uporem pielęgnowany...
              a czy ludzie, którzy tu piszą, są w większości nieszczęśliwi? raczej albo im
              się nudzi, albo mają konkretny problem.
              pozdrawiam
              • maxwella a ja myślę, że 16.01.02, 12:23
                ...Kwietenka ma rację. Przed laty spotkała mnie tragedia.Moja rozpacz i ból nie
                miały granic. Cierpiałam i nie chciałam żyć. Naprawdę nie chciałam żyć, chociaż
                wiedziałam, że ból nie będzie wiecznie trwał. Nie byłam wówczas szczęśliwa.
                Teraz jestem, chociaż czasami bywam niezadowolona, mam poczucie, że mogłoby być
                inaczej, lepiej.
    • nessuna Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... 16.01.02, 11:53
      Nie jestem szczęśliwa. I jakoś trudno mi uwierzyć w siłę pozytywnego myślenia.
      Jak mi się odmieni, to się chętnie pochwalę.
    • kasiulek Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... 16.01.02, 12:16
      Ja tez jestem generalnie szczesliwa. Tragedie i dramaty mnie (odpukac w
      niemalowane...) omijaja, wszystko i tak zawsze uklada sie pomyslnie, bzdurami
      staram sie nie przejmowac, wiec jest dobrze. Pare rzeczy zmienilabym i
      ulepszyla, ale poki co tak musi byc...
      • Gość: deska Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... IP: *.acn.waw.pl 16.01.02, 12:36
        Szczęśliwy?
        Zobaczmy:

        kocham i jestem kochana
        + lubię siebie
        + lubię innych ludzi
        + mam święty spokój w kwestiach finansów
        + jestem farciarą
        + potrafię się śmiać (z siebie także)
        + optymistycznie patrzę na świat
        + nikt mnie nigdy nie skrzywdził
        + podejrzewam że jestem troszkę naiwna
        _______________________________________
        = jestem szczęśliwa

        wniosek: jest tu jeszcze jedna osoba spełniająca warunek konieczny postawiony w
        tytule - ja.

        pozdrowionka
        de_ska
    • Gość: gucio Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... IP: 194.181.183.* 16.01.02, 12:50
      obawiam sie, ze poczucie szczescia jest czesto oparte na braku uczucia
      nieszczesliwosci. mozna nie miec zadnych wiekszych problemow, odnosic sukcesy
      zawodowe i finansowe, cieszyc sie zyciem i kazdym dniem ale czy to jest
      prawdziwe szczescie czy raczej ogolne zadowolenie z zycia? mysle, ze prawdziwie
      szczesliwym to sie tylko bywa, ze szczesliwe sa tylko chwile. pamietam jak w
      nocy 15 czerwca 1997...

      sciskam
      • bukowski27 gucio 16.01.02, 12:55
        no ale co jak po tych chciwlach usmiech z miski nie schodzi???

        kaska zapomnialas jeszcze dodac ze milosc ciebie do mnie i mnie do ciebie cie
        uszczesliwia... i uskrzydla i jakos tak...
        • Gość: KASIA KWietenko, tragedie IP: 212.244.59.* 16.01.02, 13:29
          I wywołane nim cierpienia moim zdaniem (poza smiercią bliskiej osoby, ale to
          jest wpisane w byt nas jako ludzi i z kruchością zycia musimy się godzić, bo
          zwariujemy) są tylko i wyłącznie naszym dziełem lub dziełem innych ludzi, nigdy
          przypadku, i służą czemuś... co Cię nie zabije to Cię wzmocni, podobno...
          • kwietenka Re: KWietenko, tragedie 16.01.02, 14:32
            Gość portalu: KASIA napisał(a):

            > I wywołane nim cierpienia moim zdaniem (poza smiercią bliskiej osoby, ale to
            > jest wpisane w byt nas jako ludzi i z kruchością zycia musimy się godzić, bo
            > zwariujemy)

            jak? Piszesz teoretycznie, czy przeżyłaś?


            są tylko i wyłącznie naszym dziełem lub dziełem innych ludzi, nigdy
            >
            > przypadku, i służą czemuś... co Cię nie zabije to Cię wzmocni, podobno...
            albo obserwuje cos przeciwnego-osłabienie, albo to jest powolne zabijanie.

            • Gość: kasia Re: KWietenko, tragedie IP: 212.244.59.* 17.01.02, 11:26
              No cóż, od siebie mogę powiedzieć tylko, że wiara w zmartwychwastanie służy
              temu, żeby się chwycić i nie utonąć w takich sytuacjach. Jeśli ktoś nie wierzy,
              to musi znaleźć inną drogę, nie wiem, jaką? Nie kochasz siebie na tyle, by
              Twoje życie miało sens?
              • kwietenka Re: KWietenko, tragedie 17.01.02, 14:17
                Ja też wierzę w zmartwychwstanie, ale co z tego? Co mi z życia po śmierci,
                kiedy ono nie jest takie jak na ziemi.
                • Gość: kasia Re: KWietenko, tragedie IP: 212.244.59.* 17.01.02, 14:27
                  Jak jest po życiu, nie wiemy. Lepiej na pewno. Kiedyś oglądałam w Teatrze TV
                  świetną sztukę o kurwie, która zmarła i ... poszła do nieba. A jej raj, to był
                  luksuwowy burdel, w ktorym była burdelmamą w pięknej sukni o jakiej zawsze
                  marzyła. Jeśli jesteś osobą wierzącą, to pamiętaj, że Bóg zawsze prowadzi nas
                  Dobrą drogą. Jeśli spotyka Cię coś, na co nie masz wpływu, spróbuj Mu zaufać, a
                  swój ból zaofiarować... ktoś na pewno potrzebuje takiej ofiary, czasem trzeba
                  świadomie boleć nad czymś, kimś. Tylko Ty wiesz, jak Ci ciężko, no i Bóg - bo
                  jest z Tobą. A jak mu zaufasz i poprosisz i powiesz, że już nie masz siły nieść
                  bólu - pomoże Ci. Jedna tylko rzecz - masz się w życiu doskonalić i iść
                  naprzód, może obecna sytuacja temu służy, żebyś zobaczyła, ile możesz sama. I
                  pamiętaj, że jak niebędziesz już mogła, to ktoś Ci pomoże.
                  Kiedyś mnie zdarzyła sie sytuacja, gdy człowiek, zktórym byłam 7 długich i
                  chyba pięknych lat powiedział, że mnie nie che już. Wracałam do domu odległego
                  o 50 km w środku nocy stopem. I zabrał mnie ktoś, kto puścił mi najpiękniejszą
                  piosenkę świata, której już nigdy potem nie słyszałam, choć wiem, że istnieje
                  (ale bym sie zdziwiła, gdyby się okazało, że ten zespół nie nagrał nigdy takiej
                  piosenki...). I te 45 minut w samochodzie rozmasowało trochę mój ból. On
                  jeszcze długo trwał, jeszcze długo cięzko mi było oddychać. Ale wiedziałam, że
                  na początku samotnej drogi nie jestem sama, jest ze mną...
                  Życzę Ci tego samego. Tego zimnego węża wokół kręgosłupa i serca da się
                  rozplątać.
        • kasiulek bukowski 16.01.02, 14:00
          Zapomnialam dodac, fakt, ale niniejszym potwierdzam, ze uskrzydla...:)))))
          • bukowski27 kasiulek 16.01.02, 14:03
            no.
            • kasiulek bukowski 16.01.02, 14:08
              NO oczywiscie wypowiedziane tonem Wilhelmiego jako Dyzma lub Aniol (nie
              pamietam!!!!)
              • bukowski27 no oczywiscie. 16.01.02, 14:18
                no. moge ewentualnie powiedziec: no... hohanie... najej mi jeszsze...
      • suzume gucio... 16.01.02, 14:22
        brak nieszczęśliwości jest wystarczającym powodem do szczęścia, a ty to już
        wogóle nie masz na co narzekać :)
        • Gość: gucio Re: gucio... IP: 194.181.183.* 16.01.02, 15:11
          sloneczko,

          ja tez tak kiedys myslalem, ale po tej nocy 15 czerwca... choc przyznaje, ze
          jakis taki szczesliwszy jestem odkad sie zareczylem wirtalnie. przez komputer do
          serca. co to sie porobilo. rany julek.

          gucio

          suzume napisał(a):

          > brak nieszczęśliwości jest wystarczającym powodem do szczęścia, a ty to już
          > wogóle nie masz na co narzekać :)

    • Gość: Piotr* Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.02, 20:28
      Ja.
      Na ile sam sobie utrzymam.
      Bardzo długo , ale za krótko i myślę ,że będzie jeszcze dłużej
    • Gość: Hanka Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... IP: *.acn.waw.pl 18.01.02, 21:26
      Kartezjusz powiedział, że "Całe szczęście i pomyślność naszego życia zależy od dobrego użytku, jaki
      zrobimy z naszych namiętności". A W.L. Brudziński coś jeszcze lepszego "Chciano za szczęściem
      rozpisać listy gończe, ale nikt nie umiał podać rysopisu".
      No właśnie, jaki jest Wasz rysopis szczęścia? Bo przecież nie brak nieszczęść....
      pozdr,
    • krychal Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... 23.01.02, 22:01
      Czy w obecnych czasach można być w pełni szczęsliwym?
      • ydorius Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... 23.01.02, 22:04

        Nie bardziej i nie mniej niż w innych

        pozdrawiam,
        .y.
    • broken Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... 23.01.02, 23:57
      Ja na pewno nie.
    • Gość: roseanne Re: Czy ktoś jest tu szczęśliwy... IP: *.sympatico.ca 24.01.02, 00:10
      tak, w zasadzie jestem.
      no moze z ta jedna chmurka z ktora nauczylam sie zyc

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka