Gość: aNULLa
IP: *.provider.pl / *.provider.pl
22.10.03, 16:39
Mojego byłego spotkałam na studiach. Kiedy go poznałam był na pierwszym roku
studiów doktoranckich i 3 informatyki. Miał bardzo wysokie oceny.
Był samotny, zakochałam się w nim, myślałam, że pokażę mu świat, że go
uczłowieczę. Już na początku usłyszałam : zebyś mi wstydu nie przyniosła
(powinnam znac asembler). Nasze randki trwały maksymalnie godzinę. On
przychodził, ściągał zegarek, kładł go na stół ("zegarek, zegarek"). Kiedy
się rozpłakiwałam,wychodził szybciej. Zależało mi na nim, więc powtarzałam
sobie, żeto się zmieni. Był wściekły, gdy dostawał 4.5, gdy robiliśmy coś
razem - on czasemkasował moją pracę - i pisał od nowa, by jego była
optymalniejsza.
Jednego dnia powiedział, że może tylko po seks przychodzi.
Kiedy walczyłam o swoje zdanie, mówił, że jestem jak windows 2000, który
robi, toco chcę, a nie to, co mu każą. Po jakimś czasie przyszedł i
postanowił, że będziemy przyjaciółmi, poczym bylo jak wcześniej. Chciał być
ze mną, ale pod warunkiem, że jest wolny i że ja niczego od niego nie chcę.
Załamałam się, przestałam sie uczyć, oblałam sesję, trafiłam na dziekankę.
Kiedy wróciłam na studia, czułam się bardo samotna, przychodziłam do niego.
A on był bierny i okrutny. nie potrafiłam przestać, bałam się samotności.
W koncu przestałąm, zaparłam się, zmusiłam. Dużo mnie to kosztowało.
Od tego czasu nie miałam chłopaka - inne randki wyglądały podobnie -
"Chętnie, ale mam tylko godzinę","Mam tyle projektów...".
Moi znajomi informatycy calymi dniami siędzą przed komputerami, nigdy nie
mają czasu, ale mają bardzo wysokie średnie.
Ja mam słabą, bo cześć czasu oddaję innym ludziom.