Dodaj do ulubionych

czy kiedyś zdradziłyście?

05.11.08, 11:03
Historia jest długa i skomplikowana ale postaram się jak najkrócej ją opisać.
Po kilku latach naprawdę wspaniałego związku, który rozpoczął się na początku
studiów zdradziłam swojego faceta. Nagle zaczęło mi czegoś brakować,
oddalaliśmy się od siebie. Mimo ciągłego gadania o wspólnej przyszłości
żadnych deklaracji z jego strony nie było.
Pojechałam na wakacje i zauroczyłam się pewnym facetem. Wspólne spędzony czas,
imprezy, spacery brzegiem morza - cała ta otoczka sprawiła, że poprzewracało
mi się w głowie. Poszliśmy do łóżka... Po moim powrocie do Polski cały czas
utrzymywaliśmy kontakt. On wyznawał miłość, odpisywałam mu, że też go "i love"
ale wiem, że wcale go nie kochałam. Zauroczył mnie i tyle.
Mój facet dowiedział się o wszystkim. Przeczytał maile. Na moje własne
życzenie się dowiedział. Login, hasło - wszystko było wpisane. Wystarczyło
kliknąć zaloguj.
Była kłótnia, łzy, on zapytał czy tamten "dobrze mnie wy...". Coś okropnego!
Ja nawet myślałam, że to dobrze, że się dowiedział. Teraz mogłam spakować
manatki i jechać do swojego lovera i żyć długo i szczęśliwie...
Nagle wytrzeźwiałam. Stwierdziłam, że nie wyobrażam sobie życia bez swojego
chłopaka. Przepraszałam, prosiłam o szansę, obiecywałam, że już nigdy... Dał
mi szansę. Robię teraz wszystko żeby odbudować to co zniszczyłam. Jest ciężko.
Kiedy jestem sama ryczę nad tym jaka byłam głupia. Nie mogę uwierzyć, że
zdradziłam tak wspaniałego faceta.
Złamałam dwa serca. Tamtemu napisałam, żeby o mnie zapomniał. Dzwonił, pisał,
nie mógł zrozumieć dlaczego (o moim długoletnim związku w Polsce nic nie
wiedział). Nie odbierałam telefonów, nie odpisywałam i w końcu dał sobie
spokój. Napisałam tylko, że go przepraszam ale tak musi być.
Narobiłam sobie niezłego bajzlu w życiu...
Mieszkam nadal ze swoim facetem. Często rozmawiamy o tym co się stało. On
nawet przyznał, że jest w stanie mnie zrozumieć bo tak oddaliliśmy się od
siebie. Podkreśla też, że wybrałam sobie najgorsze z możliwych rozwiązań. To
mniej więcej tyle.
Chciałabym Was zapytać czy żyjecie w szczęśliwcy związkach mimo, że kiedyś
zdradziłyście i on się o tym dowiedział. Zarzekam się, że NIGDY więcej tego
nie zrobię. Ale te wyrzuty sumienia są okropne. Nienawidzę siebie.
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: czy kiedyś zdradziłyście? NIE, n/t 05.11.08, 11:05

      • wsuwak Re: czy kiedyś zdradziłyście? NIE, n/t 10.11.08, 11:39
        iberia.pl napisała:

        >
        nie było chętnego? Jak odstraszasz?
    • cich-awoda Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 11:09
      ja akurat nigdy czegoś takiego nie przerabiałam, ale moja bardzo
      dobra znajoma owszem. wciąz jest ze swoim facetem, on tez ja
      zdradził. ale czy sa szczęśliwi - ???
      oboje chyba nie potrafia sobie zaufać, są podejrzliwi, chociaż mają
      też dobre momenty.
      Życzę Ci dobrze, chociaż to co "odwaliłaś" nie mieści mi się w
      głowie. i nie zdziwiłabym się, gdyby Twój facet w którymś momencie
      chciał skończyc Wasz związek - jemu pewnie wciąz chodzi po głowie,
      że skoro raz cos takiego zrobiłas, to może znów kiedyś Cię najdzie
      ochota, na dłuższą metę jest to nie do wytrzymania
      • elayna Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 11:12
        no właśnie... :(
      • uniquat Re: czy kiedyś zdradziłyście? 09.11.08, 23:59
        Problem jest szerszy niz mogloby sie to wydawac...Osobiscie znam dwie historyjki
        tego typu...Jedna przyznalka sie facetowi i mimo to sa rezem...druga historyjka
        bardziej zlozona, koles nie ma o niczym pojecia, choc pani nr.2 współczuje bo
        dobra z niej dziewczyna a wakacyjny lover obiektywnie mowiac nieziemski...
    • jj1978 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 11:20
      tak, ale nigdy nie zdarzyla mi sie sytuacja zycia 'po zdradzie' tak
      jak u ciebie - glownie przez brak checi naprawy i kajania sie. nie
      chcialabym tez ratowac zwiazku po zdradzie partnera - moze wlasnie
      dlatego ze wiem jak to wszystko wyglada z obu stron.
    • stockfan Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 11:27
      Patrząc na to z drugiej strony co Ty byś zrobiła będąc na miejscu swojego
      faceta? Wiesz, samą zdradę fizyczną jakoś jeszcze potrafię zrozumieć - wakacje,
      lato, zauroczenie, chwila słabości. Ale nigdy nie potrafiłbym zapomnieć i
      wybaczyć, że moja kobieta wyznawała komuś miłość, była czuła... To jest chyba
      ten rodzaj bólu którego bym nie zniósł, z którym nie potrafiłbym normalnie
      funkcjonować i żyć. Tak więc moja droga forumowiczko, Twój facet to prawdziwy
      skarb. Jednak pozostaje pytanie czy na ten skarb zasługujesz?
      • mell24 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 11:28
        nie
      • 1.xxx12345 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 11:52
        stockfan napisał:

        > Ale nigdy nie potrafiłbym zapomnieć i
        > wybaczyć, że moja kobieta wyznawała komuś miłość, była czuła... To
        jest chyba
        > ten rodzaj bólu którego bym nie zniósł, z którym nie potrafiłbym
        normalnie
        > funkcjonować i żyć.

        100% egoizmu i instrumentalne traktowanie partnera jako swojej
        własności. "moja kobieta " + "bym nie zniósł" - to co partner czuł
        nie interesuje już ciebie.
        • joanna182-0 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 11:53
          Ja nigdy nie zdradziłam i nie zamierzam tego robić
        • jj1978 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 12:20
          jest to dosc powszechne podejscie i podejrzewam ze nikomu tu
          obecnemu nie obce. wiekszosc ludzi zdradza bo czegos w obecnym
          zwiazku im brakuje, mniejszosc robi to dla sportu, chociaz i w tym
          przypadku mozna uznac ze czegos czego im brakuje nie dostaja 'w
          domu'. po drugiej stronie medalu jest partner ktory wie ze jego
          kobieta/mezczyzna poszli gdzie indziej i w domysle bylo tam lepiej
          niz 'w domu'. nie wiem jak funkcjonuja zwiazki ktore dalej trwaja
          mimo zdrad, ale domyslam sie ze jest to bardzo trudne dla obu stron -
          patrz autorka watku:(
          • mell24 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 12:28
            jj1978 napisała:

            > jest to dosc powszechne podejscie i podejrzewam ze nikomu tu
            > obecnemu nie obce. wiekszosc ludzi zdradza bo czegos w obecnym
            > zwiazku im brakuje, mniejszosc robi to dla sportu, chociaz i w tym
            > przypadku mozna uznac ze czegos czego im brakuje nie dostaja 'w
            > domu'.

            Trudno się z Tobą nie zgodzić, ale jak wyjąsnić fakt, że nie
            wszyscy, którym jak to nazwałaś "czegoś w związku brakuje" robią
            skoki w bok? Każdy związek wymaga od ludzi zaangażowania, a kiedy
            pojawiają się kłopoty, trzeba nad nimi "usiąść" i próbować je
            rozwiązać... Wydaje mi się, że do zdrady może posunąć się tylko
            człowiek o bardzo niskiej samoocenie, albo okreslonej moralności (
            czasami w związku panuje zasada, że działa on na zasadzie "z kim
            chcę i kiedy chcę" - taki otwarty zwiazek)

            po drugiej stronie medalu jest partner ktory wie ze jego
            > kobieta/mezczyzna poszli gdzie indziej i w domysle bylo tam lepiej
            > niz 'w domu'. nie wiem jak funkcjonuja zwiazki ktore dalej trwaja
            > mimo zdrad, ale domyslam sie ze jest to bardzo trudne dla obu
            stron -
            > patrz autorka watku:(

            Chyba tak...
            • jj1978 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 13:26
              w otwartym zwiazku nie ma zdrad wlasnie dlatego ze jest to zwiazek
              otwarty:)

              nie kazdy chce pracowac nad zwiazkiem, nie kazdemu zalezy w tym
              samym stopniu, zwiazki sie zmieniaja z czasem, nie zawsze w dobrym
              kierunku. ile zdrad tyle powodow.

              niska samoocene maja ludzie ktorzy trwaja w beznadziejnych zwiazkach
              ze strachy przed samotnoscia na przyklad lub innych powodow, albo
              tlumacza kazdy wybryk partnera i sie go kurczowo trzymaja - tak
              mentalnosc ofiary.
              • mell24 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 13:34
                jj1978 napisała:


                >
                > niska samoocene maja ludzie ktorzy trwaja w beznadziejnych
                zwiazkach
                > ze strachy przed samotnoscia na przyklad lub innych powodow, albo
                > tlumacza kazdy wybryk partnera i sie go kurczowo trzymaja - tak
                > mentalnosc ofiary.

                Myślę, że osoby zdradzające też mogą miec niską samoocenę - na
                zasadzie "a widzisz jeszcze dla kogos jestem atrakcyjna/y" Często
                ludzie dowartościowują się w ten sposób. Faceta żona nie docenia,
                ale dla kochanki jest Herkulesem i Appolo w jednej osobie ( a żona
                wyzywa go od obiboka i lenia, bo facet leży na kanapie, czyta
                gazetę, ogląda TV i nic nie pomaga w domu,ale kochanka nie zna go z
                tej strony) - czuje się dowartościowany i zdradza. Tak to widzę.
        • stockfan Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 12:27
          Przepraszam, że powiem to wprost: ale masz dość idiotyczne podejście do tematu.
          Egoistyczne? Przecież takie są poważne związki - ja jestem dla niej a ona dla
          mnie. Instrumentalne? Skoro decydujemy się na związek to druga osoba jest
          najważniejszym elementem naszego życia. Co czuła partnerka? Ale kiedy? Kidy
          oddawała się przyjemnością i zdradzała? Czy później, kiedy przekonała się że
          zrobiła źle? Z tego co rozumiem, Ty po tym jak zdradził Cię partner czułaś się
          świetnie i byłaś pełna współczucia dla niego, bo przecież biedak Cię zdradził i
          teraz cierpi. Sorry, ale to naprawdę nie trzyma się sensu.
        • puszka_pandory1 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 07.11.08, 18:35
          Co za bzdura! A jak inaczej miał napisać o swojej partnerce życiowej
          jak nie "moja kobieta"? A określenia : "mój mąż, moja żona" też
          oznaczają instrumentalne traktowanie partnera??
          I co egoistycznego jest w tym, że mówi się o swoich uczuciach,
          głośno i konkretnie wyraża się, czego "by sie nie zniosło"? Gdyby
          tak robili wszyscy partnerzy względem siebie, to prawdopodobnie nie
          doszłoby do połowy zdrad na tym świecie.
          Egoizm to nie jest wyrażanie swoich uczuć. Egoizm to liczenie się
          tylko ze swoimi uczuciami, ignorowanie uczuć partnera, a w tym
          poście tego nie ma. A instrumentalizm to według mnie
          m.in.wykorzystywanie partnera, czyli np. "wynieś, przynieś,
          pozamiataj" i to wszystko, czego w tym poście również nie
          zauważyłam. Ludzie, myślcie bardziej, co piszecie, bo bezrefleksyjne
          używanie wytartych haseł i frazesów skutkuje naprawdę bzdurnymi
          wypowiedziami.
        • mrih Re: czy kiedyś zdradziłyście? 09.11.08, 20:02
          1.xxx12345 napisała:

          > stockfan napisał:
          >
          > > Ale nigdy nie potrafiłbym zapomnieć i
          > > wybaczyć, że moja kobieta wyznawała komuś miłość, była czuła... To
          > jest chyba
          > > ten rodzaj bólu którego bym nie zniósł, z którym nie potrafiłbym
          > normalnie
          > > funkcjonować i żyć.
          >
          > 100% egoizmu i instrumentalne traktowanie partnera jako swojej
          > własności. "moja kobieta " + "bym nie zniósł" - to co partner czuł
          > nie interesuje już ciebie.

          Nóż sie w kieszeni otwiera na taką głupotę. A jak powiem o moim dziecku "moje
          dziecko" to to jest też "instrumentalne traktowanie"??

          Może ktoś się nie ma prawa czuć się zraniony, tylko pozwalać się zdradzać, "żeby
          jej dobrze było", to ma być wg ciebie "interesowanie się" drugą osobą...

          Zacytuję Cejrowskiego : przed takimi głupkami trzeba się bronić.

      • hegemon72 jej facet to frajer a nie skarb 09.11.08, 20:30
        skoro to zaakceptowal

        jesli pozwalasz sie traktowac jak smiec to jestes wspolwinny tego ze inni cie tak traktuja
    • mar.gro Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 12:40
      sama się wystawiłaś - zrobiłaś co zrobiłaś Twój facet nie musiał się o tym
      dowiedzieć, a teraz żyj ze świadomością że przyjdzie taki dzień że on Ci się
      odwdzięczy (prawdopodobnie z nawiązką) albo odejdzie (bo będzie mu łatwiej) albo
      nigdy nie da Ci zapomnieć tego co zrobiłaś i zawsze będziesz się czuła winna....
      • mell24 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 12:47
        mar.gro napisała:

        > sama się wystawiłaś - zrobiłaś co zrobiłaś Twój facet nie musiał
        się o tym
        > dowiedzieć, a teraz żyj ze świadomością że przyjdzie taki dzień że
        on Ci się
        > odwdzięczy (prawdopodobnie z nawiązką) albo odejdzie (bo będzie mu
        łatwiej) alb
        > o
        > nigdy nie da Ci zapomnieć tego co zrobiłaś i zawsze będziesz się
        czuła winna...
        > .

        Obawiam się, że masz rację niestety. Podejrzewam, że to zdarzenie
        już zawsze będzie ich dzielić, choćby się nawey zdawało, że wszystko
        jest OK. Podświadomie on nigdy nie będzie miał do niej
        bezgranicznego zaufania.
    • zuta Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 15:38
      Nigdy nie zdradziłam i nie mam zamiaru. Mam żelazną surową zasadę, że nie
      zaczynam z nikim niczego dopóki poprzednie trwa. Nigdy.

      Mówię o flirtowaniu z kimś, spotykaniu się i tym bardziej spaniu z kimś. Inna
      rzecz, co kto uważa za zdradę i oszustwo w związku.

      Dla mnie szczerość w związku i zaufanie to podstawa. Jeśli tego nie mam, jest mi
      bardzo źle.
      • netty2 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 09:00
        zuta napisała:

        > Nigdy nie zdradziłam i nie mam zamiaru.

        Bo zdradzajace,to ten zamiar juz od zawsze maja gdzies gleboko w
        sobie ? :):)
        Czasem sie nie zdradza, bo...sie kocha, bo nie szuka sie czegos
        innego, bo nie potrzebuje sie zainteresowania i adoracji.
        Czasem sie nie zdradza, bo...nie ma okazji :)
    • asteriasa Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 16:41
      Ja myślę, że teraz kiedy on już wie co się wydarzło to będzie ciężko
      ten związek utrzymać, on zawsze będzie już to pamiętał, przy każdej
      okazji będzie to wracało a Ty już zawsze będziesz żyć w tym związku
      z poczuciem winy. Jeśli już po zdrdzie doszłaś do wniosku, że to
      była totalna pomyłka i kochasz swojego faceta to mogłaś skryć to
      głęboko w sobie i skorzystać z tego jako z doświadczenia, które
      utwierdziło Cię w przekonaniu, że masz wspaniałego faceta, kochasz
      go i nigdy ale to nigdy już tego drugi raz nie zrobisz. Teraz kiedy
      on już wie, to będzie ciężko, bo albo on się może zrewanżować albo
      odpuścicie bo będziecie się razem męczyć...
      • nanai11 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 17:06
        jak ktoś raz zdradził, to kiedys tez to zrobi. Tylko za pierwszym
        razem sa wyrzuty. Potem już nie. A jak piszesz nIGDY to wiadomo że
        tak bedzie. Zdradzałam. W końcu sie rozwiodłam. Ale to jakie miał
        rogi nie wie do dzisiaj.
      • awdotia.romanowna Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 16:15
        asteriasa napisała:

        > Ja myślę, że teraz kiedy on już wie co się wydarzło to będzie
        ciężko
        > ten związek utrzymać, on zawsze będzie już to pamiętał, przy
        każdej
        > okazji będzie to wracało a Ty już zawsze będziesz żyć w tym
        związku
        > z poczuciem winy. Jeśli już po zdrdzie doszłaś do wniosku, że to
        > była totalna pomyłka i kochasz swojego faceta to mogłaś skryć to
        > głęboko w sobie i skorzystać z tego jako z doświadczenia, które
        > utwierdziło Cię w przekonaniu, że masz wspaniałego faceta, kochasz
        > go i nigdy ale to nigdy już tego drugi raz nie zrobisz. Teraz
        kiedy
        > on już wie, to będzie ciężko, bo albo on się może zrewanżować albo
        > odpuścicie bo będziecie się razem męczyć...

        Skryć nie mogła, bo facet nie dowiedział się od niej..

        Co do reszty - zgadzam się. To zawsze będzie wisiało w powietrzu.
        Zwłaszcza, że nie była to pojedyncza przygoda po spożyciu
        nadmiernych ilości alkoholu, której autorka wątku nawet dobrze nie
        pamięta. To było coś więcej. I myślę, że sam akt seksualny gra w tej
        całej zdradzie najmniejszą rolę.

      • veroy Re: czy kiedyś zdradziłyście? 10.11.08, 10:14
        popieram przedmowce.
        najwieksza glupota to nie zdrada ,ale ze pozwolilas zeby to wyszlo.
        puki partner nie wie nic go nie boli i nie ma problemu, ale takie
        krucienstwo jak pozwolenie na dostep do skrzynki w ktorej byly
        oczywiste dowody zdrady to juz glupota godna potepienie. co ty
        chcialas tym osiagnac ?
        jak juz sie zdarzyla wpadka to najgorzej odciazac wlasne sumienie
        zwalajac ten ciezar na partnera a u ciebie to nawet nie bylo to - z
        tego jak piszesz czytam miedzy zdaniami ,ze raczej chcialas dla
        swojej satysfakcji zadac mu ten bol prawdy a teraz placzesz.

        za glupote trzeba placic. w utrzymanie tego zwiazku nie wierze - w
        zbyt wrazliwa strefe dzioblo .
    • agnieszka_72 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 20:48
      Podziwiam Wasz idealizm. Zrobiłaś w tej sytuacji jeden błąd:
      powiedziałaś o wszystkim mężowi. Jedyne co to zmieni to zapewne
      stosunek męża do ciebie. Karzdemu taka sytuacja może się przydarzyć.
      Mi też się przydarzyła. Bolało jak cholera, ale za radą przyjaciółki
      nic mężowi nie powiedziałam - chodziłam się do niej wypłakać. Teraz,
      z perspektywy czasu nie żałuję tego. Kochałam i kocham swojego męża,
      a ten incydent tego nie zmienił. Koniec kropka.

      • senta.fa Nieprawda! 09.11.08, 20:11
        Nieprawda, wcale nie - jak to byłaś uprzejma określić - "karzdemu" się coś takiego może zdarzyć. Niektórzy ludzie naprawdę nadają się do monogamii. Ja na przykład nie widzę najmniejszego powodu, żeby uganiać się za jakimiś dziewczętami, skoro mam już jedną. Więc odpowiadaj za siebie, a mnie w to łaskawie nie mieszaj pisząc, że "karzdy". Bo nie każdy.

        Nie wiem... to jakaś forma psychoterapii z Twojej strony? Rozłożyłaś nogi przed jakimś kolesiem, a teraz piszesz, że "karzdemu" się może to przytrafić, żeby zmyć poczucie winy? Przecież skoro każdy może rozłożyć nogi, względnie włożyć pomiędzy rozłożone nogi, to nic złego nie zrobiłaś. Rodzaj solidarności - każdy to może zrobić, wszyscy jesteśmy tacy sami. A jak mężuś się dowie, to co zrobisz? Też mu powiesz, ze przecież "każdemu to sie mogło przytrafić"? Jemu jakoś się nie przytrafiło.

        Tak więc nie każdy. Ja na przykład nie. Koniec kropka.
      • yoric Re: czy kiedyś zdradziłyście? 09.11.08, 20:16
        > Kochałam i kocham swojego męża, a ten incydent tego nie zmienił. Koniec kropka.

        Lol, dobre :)
    • carwszechrusi to jest nic 05.11.08, 22:33
      Najciekawsze jest podejście plci żenskiej. A to że faceci to swinie, ze samce, że wykorzystują, że pornole oglądają a nikt sie nie zastanowi nad tym drugim kolesiem, który być moze sie zabujal,mial maj w glowie a ty tak z nikąd powiedzialas mu nara bo nie posanowilas sie z nim podzielic informacja ze kogoś masz... ten czlowiek czuje sie jak kupa gówna nie wie o co chodzi i jest totalnie zagubiony... przez ciebie (jak to sie nazywa... zdzira??) więc nastepnym razem zastanowcie sie drogie koleżanki mówiąc FACET TO ŚWINIA.
      • ideefiks Re: to jest nic 07.11.08, 14:18
        carwszechrusi napisał:

        > Najciekawsze jest podejście plci żenskiej. A to że faceci to
        swinie, ze samce,
        (...)
        > ten czlowiek czuje sie jak kupa gówna nie wie o co chodzi i jest
        totalnie zagub
        > iony... przez ciebie (jak to sie nazywa... zdzira??) więc
        nastepnym razem zasta
        > nowcie sie drogie koleżanki mówiąc FACET TO ŚWINIA.

        No proszę... Żadna kobieta (a mija już prawie miesiąc) nie podjęła
        polemiki z powyższym wpisem. Zatkało was bo trafił w sedno? :)
    • troglie Re: czy kiedyś zdradziłyście? 05.11.08, 23:08
      Jedno co mnie zastanawia to twierdzenie, że skoro ktoś zdradził to ma do tego
      większą skłonność później. Otóż uważam, że osoba, która nigdy nie zdradziła ma
      równe szanse zdradzić jak ta, która zdradziła. Jedyna różnica, która jest między
      nimi to istnienie lub brak okazji.
      Bo wiecie co czyni z kogoś okazja.
      • mell24 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 07:06
        troglie napisał:

        > Jedno co mnie zastanawia to twierdzenie, że skoro ktoś zdradził to
        ma do tego
        > większą skłonność później. Otóż uważam, że osoba, która nigdy nie
        zdradziła ma
        > równe szanse zdradzić jak ta, która zdradziła.

        Nie zgodzę się. Osoba, która już kiedyś zdradziła, i nie spotkała
        się z żadnymi konsekwencjami ( bo np. parnetr się nie dowiedział),
        może mieć mniejsze opory przed kolejną zdradą. Bo jeśli cos zdarzyło
        się raz, to dlaczego nie miałoby się zdarzyć po raz drugi?

        Jedyna różnica, która jest międz
        > y
        > nimi to istnienie lub brak okazji.
        > Bo wiecie co czyni z kogoś okazja.

        Lipna koncepcja. zupełnie nie bierzesz pod uwagę, tzw. różnic
        indywidualnych - jeden ma takie wartości - zdrada nie jest dla niego
        niczym strasznym, a dla drugiego zdrada to koniec związku. Może po
        prostu mierzysz własną miarą. Okazja jest zawsze kiedy się jej szuka.
    • wacikowa Life is brutal and full off zasadzkas:) 05.11.08, 23:25
      Zdradziłam,zdradzam i mam zamiar robić to do końca życia :)
      • part_of_the_game hahaha, komentarz roku :) 10.11.08, 00:36
      • soyokaze Re: Life is brutal and full off zasadzkas:) 10.11.08, 01:01
        > Zdradziłam,zdradzam i mam zamiar robić to do końca życia :)

        Zamiary, to możesz sobie mieć. Najpewniej nie będziesz mieć okazji, bo nie wiem,
        kto by się chciał związać z taką.. sama wiesz. A takie rzeczy, na szczęście,
        wychodzą na jaw. Gó... nie tonie.
    • obiezyswiat1900 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 09:06
      Zwaliłaś sprawę i tyle.Teraz pij to piwko które naważyłaś.
      Jak już zdecydowałaś się na ten krok to trzeba było robić wszystko
      aby sie facet nie dowiedział. W ten sposób spaprałaś życie i sobie i
      jemu.Amen
      • netty2 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 09:35
        Ludzie, a gdzie wasza uczciwosc. Tak czesto ganicie za to, ze nie ma
        szczerosci, ze sie klamie.
        Dziewczyna nie ukrywala, facet sie dowiedzial.
        Jedynie prawda i szczerosc (nawet po fakcie) to szansa na nowy i
        zdrowy start.
        Nie?
        • mell24 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 09:40
          netty2 napisała:

          > Ludzie, a gdzie wasza uczciwosc. Tak czesto ganicie za to, ze nie
          ma
          > szczerosci, ze sie klamie.
          > Dziewczyna nie ukrywala, facet sie dowiedzial.
          > Jedynie prawda i szczerosc (nawet po fakcie) to szansa na nowy i
          > zdrowy start.
          > Nie?

          Czytałam kiedyś bardzo sensowny artykuł na ten temat. Szkoda, że nie
          jestem w stanie ggo przywołać. Wypowiadał się terapeuta małżeństw (
          rodzin?), że generalnie nie powinno się informować współmałżonka/
          partnera o zdradzie, bo tak na prawdę to takie informowanie spełnia
          rolę katharsis dla zdradzającego - nie musi się dłużej męczyć, mieć
          wyrzutów sumienia itd. bo dzieli się wiadomością z drugą osobą,
          która być może wcale takiej wiedzy chcieć nie musi. Ponadto "zmiata"
          problem i zrzuca go na partnera, oczekując decyzji ( np. jesteśmy
          razem lub rozstajemy się). Nie wiem, ile w tym prawdy, ale coś w tym
          jest.
          • netty2 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 09:45
            Oczywiscie, jak sie o czyms nie wie, to to nie boli.

            Ale jedno i drugie (mowienie czy nie) nie daje duzo szans na zdrowy
            zwiazek i na jego kontynuacje.
            Ja zdradzilam, wynioslam sie, rozwiodlam i...on nigdy sie o tym nie
            dowiedzial, bo...wiedzialam, ze to go dobije.
            Ale, nie znam sytuacji kiedy sie zdradza, wyznaje prawde, zostaje i
            chce zaczac od nowa.
            Ale, zycze powodzenia.
            Mowi sie, ze milosc wszystko wybaczy.
            Co innego ludzie...
            • mell24 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 09:53
              netty2 napisała:

              > Oczywiscie, jak sie o czyms nie wie, to to nie boli.
              >
              > Ale jedno i drugie (mowienie czy nie) nie daje duzo szans na
              zdrowy
              > zwiazek i na jego kontynuacje.

              No bo własnie chyba o to chodzi...Nie można mieć ciastka i zjeść
              ciasto. Jeśli się zdradziło, to decyzja należy do zdardzającego,
              Dlaczego zdradzany miałby się angażować? Najuczciwiej jest chyba
              właśnie odejść w takiej sytuacji. Przecież jeśli ustalasz z mężem/
              facetem ( kobietą/ żoną), że jesteście sobie wierni,a łamiesz tę
              zasadę, to jaki dalej jej sens? zwykle nastepuje rewanż ( przykłady
              literaturowe, filmowe i życiowe;)).Zdrada i wyrzuty sumienia to
              problem osoby zdradzającej.

              > Ja zdradzilam, wynioslam sie, rozwiodlam i...on nigdy sie o tym
              nie
              > dowiedzial, bo...wiedzialam, ze to go dobije.

              I myślę, że dla niego teraz już nie ma znaczenia, czy go zdradziłaś,
              czy nie, bo już nie jesteście razem, a on ( być może) nie wnosi (
              nie wniesie) do nowego związku podejrzliwości" związanej ze zdradą -
              tak mi się zdaje;)
              • netty2 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 10:46
                Dokladnie :)
              • soyokaze Re: czy kiedyś zdradziłyście? 10.11.08, 01:11
                Ale niektóre z was są cwane.. boicie się napiętnowania? Utraty szansy na nowy,
                zdrowy związek? Chcecie mieć nadzieję, że nowy partner nie dowie się o waszych
                "skłonnościach"?

                Owszem, lepiej zostawić, nic nie mówić partnerowi/partnerce, niech się sam męczy
                i obwinia się o zawalony związek. Biedaczek, na pewno mniej wtedy będzie cierpieć..

                Boże, tak się troszczycie o waszych partnerów/partnerki, to przy rozstaniu
                wyłóżcie karty na stół i powiedzcie: "to przez to, że zdradziłem/zdradziłem".
                Wtedy druga połówka będzie wiedzieć, że nie ona, lecz k*rewstwo partnera jest
                powodem rozpadu. Straci do was resztki szacunku, ale pewnie będzie mu/jej
                lepiej, ostatecznie będzie miał was w d*pie. Czy może jednak chcecie mieć
                ciastko i zjeść ciastko? Nie zmuszajcie innych do obwiniania się za wasze błędy.
                • pancwynar Re: czy kiedyś zdradziłyście? 10.11.08, 07:43
                  ufff..
                  nareszcie mądra wypowiedź..
    • sadosia75 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 09:40
      Nie i nie mam zamiaru. Szanuje swojego Partnera i sama siebie.
    • operator1234 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 10:51
      nie przejmuj sie on cie pewnie też wykiwał :)
    • anula291 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 11:06
      Njgłupszym dla mnie stwierdzeniem jest:zdradziłam ale nadal kocham swojego ,partnera! Sorry ale ja tego nie rozumiem.Byłam nie raz w sytuacji gdzie mogłam zdrzdzić ale ponieważ kocham go i sznuję nie zrobilam tego , i to były 2 najważniejsze powody dla ,których nie zrobilam tego.Jestem dumna z siebie!Dla mnie zupełnie inaczej sytuacja się ma gdy nie kochamy juz swojego partnera,- wtedy ma to jakiś sens.Nie popieram zdrady w żadnym wypadku ale ta 2 opcja jest bardziej zrozumiala.Obecnie jestem w sytuacji gdzie nieomal zostałam zdradzona (nie mam pewności ,że tak nie było).Przyznam się ,że może sma pchnęłam do tego partnera,ale jak juz ktoś tu napisał a ja to samo powiedziałam swojemu partnerowi -wybrał najgorszą i najłatwiejszą drogę.Zamiast rozmawiać i próbować naprawiać wybrał inną ,złą drogę.Mieliśmy cięzki okres w naszym życiu ale nawet przez myśl nie przyszło mi aby poszukać sobie pocieszyciela.Proszę mi wierzyć ,że nie jestem jakąś tam świętą kobietką.Mój związek nie jest idealny ale zawsze uważałam że warto walczyć i tak też robiłam.Teraz jest mi strasznie ciężko, straciłam zaufanie do człowieka ,któremu ufałam .Czy będę umiała z ty żyć-czas pokaże.
      ps. do autorki wątku:
      życzę wam wszystkiego dobrego ale łatwo nie będzie.
    • bad.ania Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 12:03
      Ja zdradziłam raz i jednocześnie żałuje i nie żałuje. Żałuję, bo to było podłe wobec mojego narzeczonego, wiem, że gdyby się dowiedział bardzo by cierpiał. Ale z drugiej strony paradoksalnie zdrada pomogła mi upewnić się, że naprawdę go kocham i jak byłoby źle gdybym go straciła. Mój mężczyzna jest moim pierwszym, a na dodatek jest dosyć specyficznym człowiekiem. Wciągu naszego związku wielokrotnie miałam chwile zwątpienia, czy to co czuję to miłość, czy on jest tym właściwym. Zastanawiałam się, jak jest z innymi (nie tylko w łóżku, w ogóle). I to nie tak, że nie miałam okazji, żeby się przekonać, nie sztuka znaleźć byle kogo do zdrady. Po prostu poznałam faceta, który bardzo mi się spodobał osobowościowo, trochę się zauroczyłam, no i kiedy wylądowaliśmy w łóżku uświadomiłam sobie, że to jakaś pomyłka, że ja naprawdę kocham tylko mojego lubego. Zakończyłam ten romans i nic nie powiedziałam chłopakowi. Teraz nie mam już żadnych wątpliwości, planujemy ślub i jestem szczęśliwa. Wiem, że już nie zdradzę drugi raz.
      Myślę, że skłonność do zdrady zależy od osobowości, ja byłam osobą dosyć niepewną siebie, niedoświadczoną... zanim to się stało tez mówiłam, że zdrada jest wykluczona :(
      • elayna Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 12:35
        Jak bym czytała o sobie... ja byłam dla niego pierwszą i on dla mnie też. Nie
        raz rozmawialiśmy jak to cudownie, że razem poznawaliśmy intymną stronę życia i
        że jego ciało jest tylko moje i odwrotnie... a ja to wszystko zawaliłam.
        Chciałam zobaczyć jak to jest z innym. Zobaczyłam i poczułam się jak ściera do
        podłogi. Ktoś mnie tu nazwał zdzirą - zgadzam się. Też tak o sobie myślę.
        Piszecie również, że mogłam zrobić wszystko żeby się nie dowiedział. Jeżeli
        nadal by nie wiedział penie nie bylibyśmy już razem. Ja byłam pewna na 99% że
        już go nie kocham i jak wrócę będzie koniec. Wytrzeźwiałam ze swojej głupoty po
        tym jak zatrzasnął drzwi za sobą zaraz po tym jak się dowiedział.
        Robię teraz wszystko żeby mi zaufał. To trudne ale widzę, że on bardzo chce
        zacząć od nowa.
        Ostrzegacie mnie również, że on na złość może zrobić to samo. Może to
        egoistyczne ale poczułabym się lepiej...
        • netty2 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 14:00
          To moze go wyslij na urlop w jakies tropiki.Bedziecie kwita.

          To tylko zart :):)
          • ideefiks Re: czy kiedyś zdradziłyście? 07.11.08, 14:30
            netty2 napisała:

            > To moze go wyslij na urlop w jakies tropiki.Bedziecie kwita.
            >
            > To tylko zart :):)

            Natomiast żartem nie jest, że między nimi już nigdy więcej nie
            będzie tak samo jak kiedyś - nawet jeśli on daruje sobie te
            tropiki... :)
      • kodem_pl Re: czy kiedyś zdradziłyście? 10.11.08, 02:51
        Na ciekawych fundamentach budujesz zwiazek;-)
    • suzielu Re: czy kiedyś zdradziłyście? 06.11.08, 14:19

      A ja mysle ze macie duza szanse, bo czlowiek to takie elastyczne stworzenie i
      sie szybko przyzwyczaja do nowych sytuacji i wy tez nauczycie sie z tym zyc jak
      obydwoje bedziecie chetni.
      Pozatym facecie troche inaczej chyba do tego podchodza i chyba latwiej wybaczaja
      (prawdziwi :)Zreszta pomysl jak dorosly czlowiek, to naprawde nie koniec swiata
      w Twojej sytuacji pod warunkiem ze sie nie powtorzy, nikt nie jest idealny i
      kazdy popelnia bledy.
      Ja bym chyba taki jednorazowy skok wybaczyla, bo w zyciu mozna miec duzo
      powazniejsze problemy.
      • marcelkowamama Re: czy kiedyś zdradziłyście? 07.11.08, 09:01
        ja zyje w takim związku. zdrada zdarzyla sie na samym poczatku 8 lat temu i
        wydala sie. jestesmy nadal razem. mamy teraz dziecko 3 letnie. na codzien jest
        ok ale w sytuacjach typu jakies moje wyjscia itd nie ma mowy o zaufaniu z jego
        strony o co oczywiscie nie mam pretensji. Wiem ze zawsze juz tak bedzie do konca
        zycia. Raz zniszczonego zaufania nie da sie odbudowac i ciezko jest tak zyc w
        takim zwiazku. ja uwazam ze jesli taka sytuacja zaistnieje jedynym slusznym
        rozwiązaniem w dluzszej perspektywie czasu jest rozstanie niestety. Ja żaluje ze
        wtedy poprosilam o wybaczenie i kolejną szanse, nie powinnam była tego robic.
        Powinnam pozwolic mu odejsc. o innych aspektach nie bede sie rozpisywac.
    • edwarddyp A jak z seksem 08.11.08, 13:11
      Wybaczcie śmiałość, ale powiedzcie mi jak to jest z seksem i namiętnością po
      powrocie do ukochanego (zdradzonego) mężczyzny ?

      Czy staje się dla was obowiązkiem wypełnianym z poczucia winy ?

      Czy może namiętność odżywa ?
    • damianbsc Re: czy kiedyś zdradziłyście? 09.11.08, 19:46
      sluchaj elayna, ten kolo to powinien jakis plan miec by ciebie upokorzyc do
      konca zycia za takie kurestwo
    • skaflok Raz K. zawsze K. Orwell ?? 09.11.08, 19:48

    • eastern-strix a na hiva sie zbadalas? 09.11.08, 19:53
      bo to czesty 'prezent' przywozony zza granicy, podobno...
    • jantarrka Re: czy kiedyś zdradziłyście? 09.11.08, 21:28
      Miałam podobną historię, w sumie wszystko identycznie poza seksem. Skończyło się
      na namiętnym pocałunku, ale dla mnie to i tak zdrada. Zakochałam się w tym
      drugim będąc kilka lat z tym pierwszym. O wszystkim pierwszemu powiedziałam,
      chciałam też odejść bo nie byłam już warta tego związku, jego, jego zachodu. Ale
      kochałam go bardzo. Ja wiem, łatwo Wam mówić, że ta co kocha nie zdradza, ale w
      zwiazku, zwłaszcza długoterminowym i "tym pierwszym w życiu" są rózne doły i
      góry, a jak w dole spotkasz nagle kogoś, przy kim Ci motyle w brzuchu szaleją,
      wcale nie myślisz. Nie mówcie, że ktoś coś wybrał, bo często taki jednorazowy
      skok w bok to żadna racjonalna decyzja, często akt głupoty, który dopiero się
      objawia w całej głupocie "już po".
      z moim Pierwszym jesteśmy nadal razem, minęły 2 lata, jest dobrze. Na początku
      było jednak ciężko, ten brak zaufania gdy szłam gdzieś sama, moje udowadnianie
      że jestem wierna, że go kocham, ale w końcu zrozumiał, uwierzył. Nie mówcie, że
      jest frajerem, po prostu zrozumiał, że wtedy, gdy było źle, a było naprawdę źle,
      poniosło mnie, i - co najważniejsze, doskonale wiem, ze źle zrobiłam..
    • jacek226315 Re: czy kiedyś zdradziłyście? 09.11.08, 21:28
      w zyciu nie powinno sie uzywac dwu slow, zawsze i nigdy.
      Nie mow nigdy,bo nigdy nie wiesz co przyniesie jutro
    • lilith.b Ludzie monogaamiczni nie są 09.11.08, 21:56
      Moim zdaniem ludzie nie należą do istot monogamicznych i zdrada jest czymś naturalnie naturalnym, niestety społecznie potępionym.
      Nasza kultura i tradycja narzuciła nam monogamiczny model związku. Wszytskie odstępstwa od niego spotykają się z brakiem tolerancji, ostracyzmem, a osoby sypiające z kimś innym niż partner okreslane są szmatami, ździrami, świniami itp. Prawda jest taka, że zdecydowana większość ludzi się zdradza...
      Wracając do Twojego pytania. Nie, nie zdradziłam nidgy gdyż w moim związku pojęcie zdrady nie istnieje. Mając do siebie 100% zaufania daliśmy sobie w tej kwestii wolność. Nie jesteśmy zaborczy a ni zazdrośni a seks to tylko seks. W naszym związku nie on jest najważniejszy.

      Twój mężczyzna Ci wybaczył - i dobrze. nie musisz tak katować się emocjonalnie. Byliście w takim a nie innym momencie życia, stało się i już. Epizod jakże ważny dla Was, bo dał szansę na ponowne określenie Waszych uczuć do siebie. Sądzę, że wpływ na Twój "wybryk" miał też fakt brak oświadczyn ze strony Twojego mężczyzny - czy mam rację?
      • grogreg Wybielacz 10.11.08, 01:34


        "zdrada jest czymś naturalnie naturalnym"

        No jasne! Przecież wszyscy to robią!

        "Sądzę, że wpływ na Twój "wybryk" miał też fakt brak oświadczyn ze strony
        Twojego mężczyzny - czy mam rację?"

        Oczywiście! To jego wina!

        Lubimy się wybielać, co?
        • lilith.b Re: Wybielacz 10.11.08, 23:15
          grogreg napisał:

          >
          >
          > "zdrada jest czymś naturalnie naturalnym"
          >
          > No jasne! Przecież wszyscy to robią!

          Wszyscy? A kto mówi o wszystkich? Pewnie, że są pary sobie wierne, lecz moim osobistym zdaniem, wiele ludzi chciałoby kochac się z kims innym niż partner. nie robią, bo kultura narzuca nam takie a nie inne zachowania.

          > "Sądzę, że wpływ na Twój "wybryk" miał też fakt brak oświadczyn ze strony
          > Twojego mężczyzny - czy mam rację?"

          > Oczywiście! To jego wina!

          Ciupsss, spokojnie! nie mówię, że jego wina, lecz pytam czy brak oświadczyn miał na to wpływ.

          > Lubimy się wybielać, co?

          Wybielać? ja się w ogóle przybrudzona nie czuję...
      • kodem_pl Re: Ludzie monogaamiczni nie są 10.11.08, 02:53
        Ale w czym rzecz? Jesli Twoj maz o tym wie i to akceptuje to nie ma problemu.
        Nie jestes zadna zdzira etc, po prostu taki macie zwiazek. Jesli jednak cos sie
        ukrywa, jest to zwykle zdzirstwo. Dotyczy to obu stron.

        Co wiecej nie zgodze sie, ze wiekszosc malzenstw (nie par) sie zdradza.
      • elayna Re: Ludzie monogaamiczni nie są 10.11.08, 08:58
        lilith.b napisała:

        > Sądzę, że wpływ na Twój "wybryk" miał też fakt brak oświadczyn ze strony
        Twojego mężc
        > zyzny - czy mam rację?

        Tak. Masz rację.
        • lilith.b Re: Ludzie monogaamiczni nie są 10.11.08, 23:23
          elayna napisała:

          > lilith.b napisała:
          >
          > > Sądzę, że wpływ na Twój "wybryk" miał też fakt brak oświadczyn ze strony
          > Twojego mężc
          > > zyzny - czy mam rację?
          >
          > Tak. Masz rację.

          Tak też myślałam. Mimo mniej lub bardziej udanego związku brakowało Ci pewnego rodzaju stabilizacji jaką by dostarczyły oświadczyny i perspektywa ślubu. A czy przyczyną oddalenia się od siebie mogłobyć Twoje zagubienie spowodowne w trwaniu w związku bez perspektyw na zmianę? Jeśli tak, to doskonale Cię rozumiem. Też czułam się "zawieszona" przez parę lat.
          Uważam, że jeśli chłopak zrozumiał to co czułaś i Twój punkt widzenia (+ będzie w stanie wybaczyć kłamstwa) to macie szansę na stworzenie dobrego związku. Paradoksalnie mój pierwszy "skok w bok" (bez seksu, ale z dużą dozą erotyzmu) rozpalił nasz związek na nowo. Powodzenia życzę.
      • obrotowy Niestety, ale Nauka mowi co innego :) 10.11.08, 12:38
        Ze gatunek ludzki nie nie nalezy, ani do monogamicznych, ani do
        poligamicznych.

        Jest formacja przejciowa miedzy jedna forma, a druga.

        ERGO: Czesc poulacji sklania sie w jedna, czesc w druga strone,

        A czesc jest w tym zagubiona :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka