ligaturka
06.11.08, 19:14
...chcialabym sie was poradzic, porownac systuacje.
Jestesmy z mezem 2,5 roku po slubie, nie mamy dzieci. Mamy teciowa, ktora
mieszka z bratem mojego meza, juz doroslym i eks mezem (nie sa razem, troche
dziwna sytuacja)we trojke prowadzac wspolne gospodarstwo domowe.
Mieszkamy 1,5 godziny drogi od siebie. Co tydzien tesciowa wymysla rozne
preteksty abysmy do niej przyjezdzali, albo na kolacje, albo na obiad z
jakimis znajomymi, i bierze tzw na litosc, w efekcie czujemy sie zmuszeni w
koncu co 2 tygodnie jedziamy w odwiedziny, czesto z tzw obowiazku. Klopot w
tym, ze mamy duzo zawirowan zyciowych, stresy, przeprowadzki, zmiany pracy
itp.i w efekcie nie chcemy przyjezdzac na tzw. rodzinny obiadek. Poniewaz
pracujemy oboje, wszystkie rzeczy typu zakupy, pranie, pralnia, kino,
zostawiamy na weekend i wolimy zajac sie naszymi sprawami niz jezdzic w te i z
powrotem. Ja nie jestem przyzwyczajona do tzw szantazu emocjonalnego, moja
mame uwielbiam, ale z przyczyn obiektywnych widzimy sie tylko co 6 miesiecy. I
tu moje pytanie: dla dziewczyn w podobnej sytuacji, bezdzietnych,
mieszkajacych w podobnej odleglosci od tesciow, jest wasza 'standardowa'
czestotliwosc ich odwiedzania? Co w ogole sadzicie o tej sytuacji? Normalnie
probowalam nie robic z tego problemu, ale mamy obydwoje pod 30tke, nie
jestesmy dziecmi, chcemy w koncu troche spokoju!