mareczekk77
27.12.08, 19:14
Większość ludzi, ma specyficzny mechanizm reagowania. Czemu? to pozostałość po
erze kiedy ludzie żeby przeżyć polowali na słabszych. Jedni siali ziarno, inni
żyli z zabijania ich czy brania jako niewolników, i zabierania im tego ziarna.
Bez tego by umarli z głodu, i nie nastąpił by żaden postęp, w żadnej
dziedzinie naszego życia.
Postęp następuje gdy jest oprawca, i jest ofiara. Ofiara wymyśla strategie
ucieczki i zmieniania barw by przystosować się do stada i otoczenia, napastnik
zmienia strategie ataku.
Widząc słabość, jakiś ludzki upadek, czy też całkowitą bezbronność ludzie reagują:
1. Czują się lepiej - to czują wszyscy. W tej kategorii istnieje pomoc słabemu.
2. Czują pogardę, złość, nienawiść - nie wszyscy ale prawie wszyscy
3. Atakują - prawie wszyscy
Porozmawiajmy o tym.
1. Gdy widzisz słabość, zawsze się czujesz lepiej, przyjemniej. Ktoś leży,
może we krwi, może we własnych wymiocinach, ale Ty stoisz. On nie ma siły
wstać, Ty tą siłę masz. W Polsce gdzie tak jak 98% ludzi żyjesz na jakimś
średnim poziomie, widzisz w TV, reklamach na ulicach, dosłownie wszędzie -
piękni ludzie, wielkie jędrne cycki, na filmach porno tylko penisy powyżej
20cm, luksusowe auta, cudowne wille i pałacyki w ciszy i zieleni. Jesteś
nonstop atakowany tymi wizjami - i żyjesz w świecie w którym jedynie realne są
1500pln miesięcznie, celulit, pomarszczone cycki, obdrapane bloki z obsranymi
trawnikami i dresiarzami na ławce. Cały czas doświadczasz frustracji,
niespełnienia. Presje świata pobudzają Twoje pragnienia, i cały czas o czymś
marzysz, przeważnie o tym żeby znajomi Ci zazdrościli wielkiego bogactwa, albo
sławy, prawda?
A tu nic. Dalej żyjesz jak średniak, i prawie na pewno umrzesz jako średniak,
nie doświadczając pałacyków, luksusowych aut, pięknych kobiet czy mężczyzn.
Czujesz się gdzieś głęboko w sobie słaby, oszukany, niedoceniony. Ale
dominującym uczuciem jest słabość. I oto nagle widzisz kogoś, kto jest słabszy
od Ciebie. To jest niesamowite doznanie, czujesz się zelektryzowany,
orzeźwiony, delikatnie i przyjemnie pobudzony. Nie ma lepszego narkotyku niż
nieszczęście bliźnich. Im bardziej jesteś sfrustrowany, tym więcej odczujesz
przyjemności z czyjejś słabości.
Doskonale Ci to zilustruję przykładem - cale lata nosisz wbity w paznokieć
cierń, drzazgę. Boli, prawda? gdy ją wyciągasz, ból mija. Jest to euforyczne
doświadczenie, które ja nazwę ulgą od ciernia, a Ty nazwiesz rozkoszą. Ale
przychodzi czas że trzeba włożyć cierń w paznokieć, i znowu czujesz ból.
Dokładnie tak samo jest z Tobą. Zostałeś zaprogramowany przez społeczeństwo
tak, by cierpieć nieustannie, by być sfrustrowanym, skonfliktowanym ze swoimi
pragnieniami. Nosisz w sobie ból bezsilności, słabości. Gdy widzisz kogoś
słabszego cierń znika a Ty czujesz się znacznie lepiej. Ale po chwili ból
znowu wraca.
Jeśli zależy Ci na prawdzie a nie na wykazaniu że się mylę, poobserwuj siebie
i swoje emocje gdy widzisz żebraka. Tak, zdziwisz się. Może nawet uznasz ze to
nie Twoje myśli, a Szatan. Nie, to nie Szatana - a Twoje własne myśli.
Napisałem także, że Ci co pomagają są w tej grupie. To wszelkiej maści
dobroczyńcy. Czują się lepiej widząc nędzę, więc pomagają, z tego powodu czują
się lepsi, bardziej dobrzy, niemalże święci. Złotówka dana żebrakowi sprawia
ze bardzo podnosi się im humor. Nie wiedzą tego że menel za tą złotówkę nie
kupi chleba, ale denaturat na spółkę z kolesiami, i może się zapije na śmierć.
Zabili człowieka, i czują się dobrzy, bardziej uduchowieni. Żebracy mają za
darmo jedzenie i spanie w ośrodkach pomocy, ale nie chcą tam chodzić bo tam
nie można pić. A oni wolą pić niż jeść, i wolą nawet umrzeć niż się umyć i
leżeć w łóżku ciepłym, ale trzeźwym. Czy dobry, wspaniały humor za złotówkę to
dobry interes? bardzo. I tak wlaśnie robi wielu biznesmenów, placą ludziom
grosze za ciężką pracę, zarabiają na tym np. kilka milionów rocznie, i raz do
roku dadzą 100 tysięcy na głodne dzieci - przyjeżdza radio, telewizja, biskup
blyskający złotymi pierścieniami, jedzą, piją, bawią się, a biznesmen tapla
się w glorii niemalże Bożego człowieka.
Ludzie którzy pomagają Ci gdy jesteś w nędzy, nie zawsze będą Cię lubić gdy
wybijesz się. Często Cię zaczną nienawidzieć. Czemu? oni kochają czuć się
lepiej, jak każdy z nas - przy większym i potężniejszym od siebie, czują się
mali, nic nie znaczący. W hospicjum czy szkole dla upośledzonych sa Bogami.
Czy wiesz jakie ma to znaczenie dla człowieka który całe życie czuje się
nikim, a teraz jego słowa sa spijane z ust? który jest słuchany z szacunkiem,
niemalże jak Cezar?
Chciałbym w tym miejscu podkreślić, że Ci ludzie naprawdę pomagają. Nie jest
źle trafić do nich w razie jakiejś tragedii, i będzie nam dobrze, pod jednakże
jednym warunkiem - musimy cierpieć. Gdy nie cierpimy, nie stanowimy dla nich
żadnej wartości a jesteśmy dla nich źródłem bólu. A bólu się nie lubi.
2. Wielu ludzi by czuć ze żyje, musi kimś gardzić. gdy gardzisz, czujesz się
lepszy od osoby która gardzisz. Tacy ludzie, a jest ich bardzo wielu, znają
tylko relacje międzyludzkie w postaci albo Ty jesteś silniejszy i gardzisz
mną, albo ja jestem górą i ja gardzę Tobą. Dla takich ludzi polecam
polepszenie samooceny, i wieloletnią psychoterapię. Życie to nie tylko siła i
słabość, życie to także zabawa, śmiech, miłość.
3. Tak jak napisałem, tłamsimy w sobie poczucie słabości. To budzi gniew,
nienawiść. Czemu ja? czemu nie inni? jeśli nie umiesz rozladowywać w sobie
gniewu, jesteś jak bomba zegarowa. Coś Cię wcześniej czy później odpali, a Ty
zdetonujesz. Często ludzie się dziwią że ktoś nagle chwycił siekierę i rozbił
żonie telewizor. "A taki był milczący i spokojny zawsze" jasne. W końcu nie
wytrzymał ciąglego ględzenia, tego poczucia że jego życie jest nic niewarte,
że się ożenil z tą grubą krową bo go złapała na dziecko, że to wszystko jest
gó... warte i bez sensu. Emocje sie nawarstwialy, doszły do maksimum, i
nastąpił zapłon - spojrzał i zobaczył - w domu bałagan, gary leżą w umywalce,
otyla żona obżera się chipsami i ogląda M jak miłość. Poszła mentalna iskra,
poczuł mroczki przed oczyma, i dalej już nic nie pamiętal co się stało, ocknął
się widząc siekierę w telewizorze i wrzeszczącą małżonkę, z której wielkich
ust z każdym wrzasknięciem ulatywaly w powietrze kawałki chipsów.
I tu bardzo ważna sugestia. Atak gdy jest się przeładowanym frustracją, prawie
nigdy nie następuje do człowieka silniejszego psychicznie. To zawsze jest ktoś
słabszy - psychicznie. Emocje wzrastają, i chcesz eksplodować, szukasz ofiary
- ten nie, silny, ten nie, ma znajomych, o ten - ten nigdy nie oddawał i
zawsze był miły - i lanie. Podałem przykład z życia dresiarza. A w życiu
ugładzonym cywilizacyjnie, gdzie nie wypada się bić? np. w biurze? męczy się
psychicznie, atakuje, obraża, cynicznie zwraca uwagę co chwilę. Zostało to
nazwane mobbingiem. Tu mężczyzna ważący 50kg moze spokojnie doprowadzić do
silnej nerwicy dwa razy cięższego od siebie człowieka, a kobieta ze wsi,
prostaczka która nienawidzi miastowych, gdy zostaje szefem, skutecznie pastwi
się w każdy możliwy sposób nad znienawidzonymi "miastowymi dziwkami". Tu
zasady walki są inne, ale cel ten sam - wyładowac swoją frustrację.
Wielu ludzi gdy widzi słabszego czuje się lepiej, ale też czuje ze bezkarnie
może go upokorzyć, kopnąć, wyładować się. To zjawisko zostało przez
psychologów wielokrotnie analizowane, i można je dobrze zbadać na podstawie
ulicznych buntów. Jest jakaś ofiara, idzie tłum - w tłumie nie ma
odpowiedzialności osobistej, robi się to co tłum, krzyczy, wyladowuje się.
Tłum robi wiele złego. Ale zobaczcie co się stanie gdy naprzeciwko tłumu
stanie 50 uzbrojonych w bron ostrą żolnierzy z jednostek specjalnych co nie
uciekają widząc napierający tłum - tłum się załamie. Wcześniej zakatowali by
każdego, teraz uciekają.
Słabszy daje przyzwolenie by rozładować ten wewnętrzny węzeł gordyjski ktory