Dodaj do ulubionych

Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie?

05.11.03, 14:38

Cześć
Jestem mamą 2-latka i chciałam się troszkę poskarżyć.
Często jeżdźę z dzieckiem i wózkiem tramwajem i zauważyłąm że nikt z ludzi
nie próbuje nawet mi pomóc.
Oczywiście nie rządam tu wielkiej pomocy, ale szlag mnie trafia jak widzę
ludzi stojących czy siedzących w tramwaju albo autobusie i nikt nie próbuje
nawet się troszkę odsunąć żebym mogła wgramolić się po schodach z wózkiem.
Zaznaczam że wózek to spacerówka - tzw. parasolka i nie jest bardzo ciężki,
ale jak siedzi w nim dziecko i w koszyku mam zakupy, to już to trochę waży.
Osoba którą poproszę o pomoc robi zaś taką zdziwioną minę jakbym spadła z
księżyca albo prosiła o coś nienormalnego.
A potem podczas jazdy często słyszę za plecami komentarze ludzi że "ta z
wózkiem tam stoi i nie ma przez to miejsca"
Rozumiem że wózek zajmuje więcej miejsca niż człowiek bez niego, ale czy to
znaczy że mam chodzić tylko piechotą?
Czy my mamusie jesteśmy gorsze od zwykłych pasażerów?
Ludzie pomagajcie czasem mamom wnosić wózek i ustąpcie miejsca maluchowi a
nie odwracajcie się do okna..........
Obserwuj wątek
    • fitit Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 14:40
      Ty to masz fantazję !
      • Gość: Marta Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 05.11.03, 14:43
        absolutnie żadnego ustępowania maluchowi.
        • neronka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 14:53

          A co jest złego w tym że 2-letnie dziecko o wzroście 90 cm usiądzie na jednym
          krzesełku w tramwaju wraz z mamą?
          Przecież nawet są miejsca dla matek z dziećmi?
          Taki maluch nie ustoi w szarpiącym tramwaju czy autobusie, a mamz musi trzymać
          jedną ręką jego, drugą wózek, a trzecią chyba powinna trzymać się sama żeby nie
          wywalić się z całym tym bagażem. Tylko trzeciej już brakuje.......
          • mike_mike Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 14:54
            neronka napisała:

            >
            > A co jest złego w tym że 2-letnie dziecko o wzroście 90 cm usiądzie na
            jednym

            To 2-letnie dzieci są aż tak wielkie? Jak on Ci się mieści w wózku?
            • neronka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 14:59

              Chyba nie masz dzieci, 90 cm to przeciętny wzrost dwulatka.
              Nic w tym nienormalnego.
              A w spacerówce owszem mieści się. Często w wózkach i 3 letnie dzieci się wozi.
              • mike_mike Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 15:12
                neronka napisała:

                >
                > Chyba nie masz dzieci, 90 cm to przeciętny wzrost dwulatka.
                > Nic w tym nienormalnego.
                > A w spacerówce owszem mieści się. Często w wózkach i 3 letnie dzieci się wozi.

                Myślełem, że takie 2-letnie to z 70 cm ma...
                • lolyta Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 15:59
                  70 cm to ma 3-miesieczne... pamietaj, ze dzieci sie nie rodza z zerowym wzrostem
                  tylko kolo 50 cm albo wiecej :-)
                  • mike_mike Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 16:03
                    lolyta napisała:

                    > 70 cm to ma 3-miesieczne... pamietaj, ze dzieci sie nie rodza z zerowym
                    wzroste
                    > m
                    > tylko kolo 50 cm albo wiecej :-)

                    Czyli w ciągu dwóch lat prawie podwaja swój wzrost.
                    >
                    • Gość: bj Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: 155.37.231.* 05.11.03, 19:42
                      mike to jednokomorkowiec wzrostu nie ma
                • Gość: Dominika Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: 194.145.98.* 06.11.03, 12:29
                  Dwulatek ma średnio 90 cm, mój ma 88..
          • fitit Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 14:57
            neronka napisała:

            >
            > A co jest złego w tym że 2-letnie dziecko o wzroście 90 cm usiądzie na
            jednym
            > krzesełku w tramwaju wraz z mamą?
            > Przecież nawet są miejsca dla matek z dziećmi?
            > Taki maluch nie ustoi w szarpiącym tramwaju czy autobusie, a mamz musi
            trzymać
            > jedną ręką jego, drugą wózek, a trzecią chyba powinna trzymać się sama żeby
            nie
            >
            > wywalić się z całym tym bagażem. Tylko trzeciej już brakuje.......



            > Zagadza się, czasami jest taki tłok, że gdyby nie kobiety to nie byłoby gdzie
            palca wetknąć.
          • lastka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 14:57
            neronka napisała:

            >
            > A co jest złego w tym że 2-letnie dziecko o wzroście 90 cm usiądzie na
            jednym
            > krzesełku w tramwaju wraz z mamą?

            Na jednym krzesełku nic, ale w takim razie jeżeli dziecko jest w wózku to po co
            ma siedzieć na krzesełku, może siedzieć w wózeczku, mama bedzie trzymać wózek a
            drugą ręka sama będzie się trzymać, to chyba była jakas taka malutka wzmianka
            do mojego watku co?
            A jeżeli o to chodzi to zawsze pomagam a jak widzę taką mamę z 2 latkiem bez
            wózka to jej też ustępuję miejsca pomimo tego że mogę siedzieć bo jestem w
            ciazy.

            > Przecież nawet są miejsca dla matek z dziećmi?
            > Taki maluch nie ustoi w szarpiącym tramwaju czy autobusie, a mamz musi
            trzymać
            > jedną ręką jego, drugą wózek, a trzecią chyba powinna trzymać się sama żeby
            nie
            >
            > wywalić się z całym tym bagażem. Tylko trzeciej już brakuje.......
            • neronka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 15:09

              Lastko
              Przeczytałam twój wątek i zgadzam się że dziewczynom w ciąży mało kto ustąpi
              miejsca. A jak już to tylko kobiety. Faceci to wogóle nie zauważają problemu.
              Ale jak dzidziuś się urodzi to będziesz przeżywać to co ja z wózkiem w środkach
              komunikacji miejskiej.

              Oczywiście próbuję żeby mały siedział cały czas w wózku w tramwaju, ale czasem
              żeby wogóle wejśc do tramwaju, muszę złożyć wózek (to tzw. parasolka) i częto
              nie ma miejsca żeby go w środku rozłożyć, więc stoimy i trzymamy wózek.

              Jak jest miejsce dla wózka to oczywiście mały siedzi w wózku, próbując co
              chwilę z niego wyleźć, bo chce zobaczyć co jest za oknem, albo krzyczy że
              ludzie się na niego pchają, lub trącają torbami. Jakby go wogóle nie było......
              I ciężko jest mi wytłumaczyć 2-latkowi, dlaczego obok siedzi dwóch rozpartych
              studentów, rozprawiających głośno o kolokwium (sytuacja z dzisiaj).
              • lastka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 15:14
                neronka napisała:

                >
                > Lastko
                > Przeczytałam twój wątek i zgadzam się że dziewczynom w ciąży mało kto ustąpi
                > miejsca. A jak już to tylko kobiety. Faceci to wogóle nie zauważają problemu.
                > Ale jak dzidziuś się urodzi to będziesz przeżywać to co ja z wózkiem w
                środkach
                >
                > komunikacji miejskiej.
                >
                > Oczywiście próbuję żeby mały siedział cały czas w wózku w tramwaju, ale
                czasem
                > żeby wogóle wejśc do tramwaju, muszę złożyć wózek (to tzw. parasolka) i częto
                > nie ma miejsca żeby go w środku rozłożyć, więc stoimy i trzymamy wózek.
                >
                > Jak jest miejsce dla wózka to oczywiście mały siedzi w wózku, próbując co
                > chwilę z niego wyleźć, bo chce zobaczyć co jest za oknem, albo krzyczy że
                > ludzie się na niego pchają, lub trącają torbami. Jakby go wogóle nie
                było......
                > I ciężko jest mi wytłumaczyć 2-latkowi, dlaczego obok siedzi dwóch rozpartych
                > studentów, rozprawiających głośno o kolokwium (sytuacja z dzisiaj).


                Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego też własnie napisałam Ci, że kiedy widze
                kobietę z dzieckiem na ręku rzucają po autobusie bo kierowca myśli że wiezie
                buraki i nie uwaza, to wtedy wolę sama stać niż patrzeć na tę kobietę która
                słania się z dzieckiem na ręku, a reszta podziwia krajobrazy i brudne i szare
                ulice naszego miasta.
                • neronka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 15:22

                  Wiesz Lasko, ty w ciąży jesteś usprawiedliwiona i powinnaś siedzieć i nie
                  ustępować matce z dzieckiem.
                  Naprawdę.
                  Uznaję wyższość ciąży nad matką z dzieckiem
                  Pozdrawiam i trzymaj się mocno w tramwajach, wypinaj brzuch i siadaj....
                  A stare babska miej gdzieś.
              • Gość: sugar_m_d Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: *.wfd10.dsl.pol.co.uk 07.11.03, 18:52
                Przyznam sie, ze nie czytalam wszytskich postow. Te ktore uwazam za absolutne
                chamskie brednie to szybko opuszczalam ;-) brrr....Boze ludzie czy wyscie
                zwariowali? Pamietajcie, ze sami kiedys byliscie dziecmi i Wasze matki sie
                meczyly pchajac Wasz wozek..

                Pewnie chcialy Was i wychowac na kulturalnych ludzi, ale nauka chyba poszla w
                las....jejus skad tacy sie biora na tym swiecie to nie wiem....

                Sugar
            • pieskuba Do Lastki 06.11.03, 10:48
              Lastko droga,

              W tramwaju czy autobusie dziecko nie może, a przynajmniej nie powinno być w
              wózku! W przypadku nagłego hamowania cały ten kram wywala się, a konsekwencje
              mogą być bardzo niedobre. Ze względów bezpieczeństwa powinno się dziecko wyjąć
              z wózka i usiąść wraz z nim. Oczywiście są to czysto teoretyczne rozważania, bo
              zgromadzone w pojeździe społeczeństwo nie ma o tym pojęcia.

              pieskuba
              • lastka Re: Do Lastki 06.11.03, 11:01
                pieskuba napisała:

                > Lastko droga,
                >
                > W tramwaju czy autobusie dziecko nie może, a przynajmniej nie powinno być w
                > wózku! W przypadku nagłego hamowania cały ten kram wywala się, a konsekwencje
                > mogą być bardzo niedobre. Ze względów bezpieczeństwa powinno się dziecko
                wyjąć
                > z wózka i usiąść wraz z nim. Oczywiście są to czysto teoretyczne rozważania,
                bo
                >
                > zgromadzone w pojeździe społeczeństwo nie ma o tym pojęcia.
                >
                > pieskuba


                Wiem, napisąłam tak dlatego, że w autobusach np , są wyznaczone miejsca na
                wózki albo dla inwalidów, fakt sytuacja ma sie inaczej kiedy np, ludzie stojąc
                w autobusie trzymają się tej cholernej deski do prasowania a taki inawalida nie
                ma jak sie wcisnąć, bo nikt go nie przepuści.
                • pieskuba Re: Do Lastki 06.11.03, 11:27
                  No właśnie, to jest miejsce na pusty wózek dziecy, inwalida powinien się zaś
                  przypiąć do "deski" pasami.

                  pieskuba
          • kasienka80 Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 11.11.03, 10:11
            ja nie znosze, gdy ustepuje matce z dzieckiem, a ta sadza tylko dziecko !!!
            dzieciak niech siedzi z matka- nie mam nic przeciwko, ale nie sam !!!
            • Gość: mm Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: *.icpnet.pl 11.11.03, 12:25
              ja tez.
    • mike_mike Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 14:47
      O, przepraszam, ja zawsze jak zobaczę - pomagam.
    • annb Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 14:55
      wiesz, przeczytaj sobie watek - szacunek dla kobiet wciązy a potem zmykaj z
      tego forum bo cię zaraz zlinczują.tutaj jakaś epidemia jest nietolerancji
      • neronka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 14:58

        Tak właśnie przeczytałam post o braku szacunku dla kobiet w ciąży i dokładam do
        tego brak szacunku dla matek z dziećmi.

        • stankiee Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 16:14
          Znieczulica jest wszędzie. Wchodzę do klatki, przede mną inny mieszkaniec
          spieszy do windy i zamyka przed nosem drzwi.Stoję z 6latkiem wręcz śpiącym na
          stojąco i nikt mi miejsca nie ustąpi.
          Co do tego, że kobiety kobietom miejsca ustępują, to różnie bywa (dwa razy w
          ciąży). Częściej mężczyzna mi ustąpił. A zdarzył się komentarz od pewnej
          starszej pani: "najpierw dziecko sobie robi a potem bez kolejki się pcha "(to
          była kolejka na dworcu we Wrocławiu, miałam 6 godz. jazdy i byłam po kilku
          godz. zajęć na uczelni).
          A wózek pomagam wnieść zawsze, mnie też pomagano.
          • diab.lica Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 06.11.03, 10:39
            > A zdarzył się komentarz od pewnej
            > starszej pani: "najpierw dziecko sobie robi a potem bez kolejki się
            pcha "(to
            > była kolejka na dworcu we Wrocławiu, miałam 6 godz. jazdy i byłam po kilku
            > godz. zajęć na uczelni).

            komentarz moze niezbyt kulturalny, ale nie dziwie sie starszej pani.
            co z tego ze bylas po kilku godzinach na uczelni? moze inni ludzie tez byli po
            kilku godzinach na uczelni, pracy, po podrozy nocnym pociagiem po czymkolwiek
            i byli tak samo zmeczeni jak i ty, tylko ze stali w kolejce.

            przypomnilala mi sie scenka kiedys z toalety w kinie byla kolejka jak zwykle,
            moj pecherz moczowy byl calkiem pelny ale grzecznie czekalam na swoja kolej. i
            wpada taka panna i omija cala kolejke mowiac "bo mi sie bardzo chce i nie moge
            wytrzymac". niektorzy ludzie maja tupet...
        • Gość: kicia2000 Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: *.toya.net.pl / 10.0.201.* 05.11.03, 16:16
          A ja uważam, że wózek to nie jest sprzęt do tramwaju czy autobusu. W takie
          podróże zabiera sie dzieciaka w nosidełku. Nie znosze mamus które ostentacyjnie
          rozpuchaja sie wózkami w częściach gdzie nie ma na nie miejsca.
          Sama opiekowałam sie długo dzieciakami i to jest najlepsze rozwiązanie.
          W kńcu inni też chcą w miare wygodnie dojechać do domu po całym dniu pracy.
          • neronka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 17:06

            Ha ha
            Jak sobie wyobrażasz niesienie 15 kilogramowego malca w nosidełku?
            Na plecach?
            Chyba garb by mi wyrósł. A poza tym tramwajem pokonuję część drogi, a resztę
            pieszo, i wtedy co?
            • Gość: kicia2000 Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: *.toya.net.pl / 10.0.201.* 06.11.03, 00:39
              Normalnie, na plecach. Albo zakłada się szelki i po sprawie.
              Jak z wózkiem to nie do komunikacji w godzinach szczytu i tyle. Ponadto
              dzieciaki w wózkach sa zazwyczaj rozdarte, jeszcze nie widziałam takiego w
              wózku w autobusie, które by nie darło japy bo nie widzi albo nie moze połazić.
              Załóż szelki i po sprawie, krzywdy sobie wtedy nie zrobi.
              • neronka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 06.11.03, 11:12

                Ty to chyba kicia nie miałaś nigdy dzieci, a jeśli się jakimiś rzeczywiście
                opiekowałaś to bardzo im współczuję.
                Moje dziecko nie drze japy, jak to nazwałąś, w tramwaju, jest raczej grzeczne.

                A na plecach nie będę go nosić bo niby dlaczego?
                Po to są wózki żeby dziecko w wózku jeździło.
                W nosidełku można nosić półrocznego malucha i to na krótkie trasy.

                Jeśli ludzie mają takie podejście do dzieci jak ty to nie dziwię się temu
                hamstwu w autobusach i tramwajach.
                • raszefka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 06.11.03, 11:34
                  Wygląda na to, Neronko, że powinnaś jeździć wyłącznie własnym środkiem
                  transportu :) Wtedy, być może, ani Ty, ani dziecko nie będzieci nikomu
                  przeszkadzać.
                  Staram się pomagać matkom z wózkami, dziećmi i brzuszkami :)
                  • Gość: kicia2000 Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: *.toya.net.pl / 10.0.201.* 06.11.03, 11:42
                    Ja tez staram sie pomagać, ale jakos gros mamuś w wózkami zachowuje sie jakby
                    im sie należała palma pierwszeństwa i dodatkow przywileje za wsiadanie z ta
                    landarą.

                    Ja jakos w wózku nie byłam wożona, tylko odkad mogłam to chodziłam sama, w
                    szeleczkach.
                    Dziecko to nie jest uprzywilejowany obywatel.
                    • Gość: youst Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: *.compi.net.pl / 192.168.1.* 07.11.03, 23:38
                      jest moja droga, bo to z jego ciezkiej pracy bedzie twoja emerytura :)
              • natatip Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 06.11.03, 14:58
                Gość portalu: kicia2000 napisał(a):

                > Normalnie, na plecach. Albo zakłada się szelki i po sprawie.
                > Jak z wózkiem to nie do komunikacji w godzinach szczytu i tyle. Ponadto
                > dzieciaki w wózkach sa zazwyczaj rozdarte, jeszcze nie widziałam takiego w
                > wózku w autobusie, które by nie darło japy bo nie widzi albo nie moze połazić.
                > Załóż szelki i po sprawie, krzywdy sobie wtedy nie zrobi.

                kicia, masz fantazje (albo brak wyobrazni), a co sie stanie z dzieckiem jak
                autobus zahamuje ostro i mamusia z dzieckiem wpadnie na rure (taka do
                trzymania) albo sie nie daj Boze wywróci
                jako opiekunki bym Cie w zyciu nie zatrudniła, chyba musisz nie cierpiec
                dzieci, skoro piszesz, ze drą japy
                sama bym chciała zeby mi ktos pomógł, jak już z wózkiem wsiądę z 2-miesięczną
                dzidzią albo z 2-latkiem, który już od dawna na piechote nie w wózeczku. boje
                sie więc jak mogę, nie wsiadam do transportu publicznego, ale wiem ,ze czasami
                jest taka koniecznosc. ludzie, troche wyrozumiałosci. a najgorzej to ci, którzy
                jeszcze nie mają dzieci (ja zaszlam przy antykoncepcji, Was tez moze to
                spotkac, i obyscie kochali te dzieciaczki jak ja swoje i nie drą japy tylko
                wyrażają swoje potrzeby jak umieją - nie umieją się jeszcze rozpychać łokciami,
                rozpierać się na siedzeniach gapiąc niby w okno i udawać, ze nie widzą
                staruszki obok) albo ludzie, którzy juz zapomnieli jak to jest. mysle, ze bede
                pamietac i pomagac matkom.
    • Gość: Triss Merigold Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: *.acn.waw.pl 05.11.03, 18:42
      Kobiecie w ciąży ustąpię miejsca, pomogę wnieść lub znieść wózek ale nie widzę
      żadnego powodu żeby ustępować miejsca kilkulatkowi. Wracam po nieraz b.
      męczącym dniu pracy, z ciężkim plecakiem i siatami, 5-6 latek jak ma zdrowe
      nóżki może spokojnie postać.
      • stankiee Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 05.11.03, 18:54
        O tym 5-6latku to chyba do mnie. Ja pisałam o dziecku śpiącym na stojąco. Nie
        mam żalu, gdy nikt nie ustępuje nam miejsca. Zresztą syn z chęcią stoi i
        wygląda przez okno.
    • Gość: bj a za komuny IP: 155.37.231.* 05.11.03, 19:43
      to kobieta w ciazy czy z malym dzieckiem byla szanowana a teraz
      spoleczenstwo zchamialo
      • niedzwiedziczka Re: a za komuny 06.11.03, 09:38
        Gość portalu: bj napisał(a):

        > to kobieta w ciazy czy z malym dzieckiem byla szanowana
        a teraz
        > spoleczenstwo zchamialo
        • pajdeczka Re: a za komuny 06.11.03, 10:30
          Gość portalu: bj napisał(a):
          >
          > > to kobieta w ciazy czy z malym dzieckiem byla szanowana
          > a teraz
          > > spoleczenstwo zchamialo
          >
          >
          Bo liczył się przyrost naturalny. A teraz, jak ktoś ma więcej niż jedno to go
          palcami wytykają.
        • Gość: hania Re: a za komuny IP: 62.121.73.* 11.11.03, 16:42
          To przenieś się samiczko-niedżwiedziczko na Kube
    • twoj_aniol_stroz Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 06.11.03, 09:45
      Masz rację. Jezus powiedział "Jeśli pomogliście jednemu z tych najmniejszych,
      mnie pomogliście" Pomóc należy każedemu kto tej pomocy oczekuje. Prosta zasada:
      Rób tak jak chciałbyś aby inni postępowali wobec Ciebie. To naprawdę działa :))
      Pozdrawiam i życzę więcej miłych ludzi na drodze.
    • pajdeczka Ach te współczesne matki 06.11.03, 10:23
      Obserwuję je w tramwajach. Pakują się z wózkami tam, gdzie nie powinny, tymi
      drzwiami, którymi nie powinny. Nieraz nawet nie podziękują za pomoc.
      A do autorki - może prosisz o pomoc nie tych ludzi, których powinnaś? Ja też
      wyglądam młodo i zdrowo, ale mam na przykład problemy z kręgosłupem.
      Przepraszam więc młode mamy jeśli nie rzucam się im z pomocą.
      • lastka Re: Ach te współczesne matki 06.11.03, 10:39
        Paj, każy z nas jeżeli jest chory wcale nie musi wyglądać na chorego. W miom
        wątku niejaka ania napisała, że owszem ustąpiłaby miejsca ciężarnej bo ta np
        byłaby słaba blada i słaniała się na nogach, po mnie też nie widać, że jestem
        zagrożona przedwczesnym porodem, wyglądam normalnie a może nawet lep[iej niż
        przed ciążą bo ciąza mi służy, ale zagrożenie jest, a kiedy widzę matkę z
        dzieckiam na ręku w autobusie kiedy jest tłok, to poprostu ustępuje jej
        miejsca. Sama też nie oczekuję, że wszyscy będą mi ustępować. Ale co mnie
        wkurza to taka sytuacja jak opisałam, wsiadam do autobusu, młody chłopak chce
        ustąpić mi miejsca wstaje a wtym czasie pani sadza na to miejsce swoje dziecko
        na ok 2 klasa podstawówki , sama siada obok a ja nadal stoję, no cóż wymiana
        uśmiechu z chłopakiem i cześć. Ale powiem, Ci, ze szybciej miejsca ustąpi osoba
        w Twoim wieku niż np, w moim albo i młodsza. A jeżeli nie ustąpi nie mam żalu,
        no bo dlaczego miałabym go mieć, przecież może żle sie czuć, prawda?
        • diab.lica Re: Ach te współczesne matki 06.11.03, 10:43
          lastka napisała:

          > Paj, każy z nas jeżeli jest chory wcale nie musi wyglądać na chorego. W miom
          > wątku niejaka ania napisała, że owszem ustąpiłaby miejsca ciężarnej bo ta np
          > byłaby słaba blada i słaniała się na nogach, po mnie też nie widać, że
          jestem
          > zagrożona przedwczesnym porodem, wyglądam normalnie a może nawet lep[iej niż
          > przed ciążą bo ciąza mi służy, ale zagrożenie jest, a kiedy widzę matkę z
          > dzieckiam na ręku w autobusie kiedy jest tłok, to poprostu ustępuje jej
          > miejsca. Sama też nie oczekuję, że wszyscy będą mi ustępować. Ale co mnie
          > wkurza to taka sytuacja jak opisałam, wsiadam do autobusu, młody chłopak
          chce
          > ustąpić mi miejsca wstaje a wtym czasie pani sadza na to miejsce swoje
          dziecko
          > na ok 2 klasa podstawówki , sama siada obok a ja nadal stoję, no cóż wymiana
          > uśmiechu z chłopakiem i cześć. Ale powiem, Ci, ze szybciej miejsca ustąpi
          osoba
          >
          > w Twoim wieku niż np, w moim albo i młodsza. A jeżeli nie ustąpi nie mam
          żalu,
          > no bo dlaczego miałabym go mieć, przecież może żle sie czuć, prawda?

          a to dziecko tez moglo byc np. chore, prawda? :)
          • lastka Re: Ach te współczesne matki 06.11.03, 10:53
            diab.lica napisała:

            > lastka napisała:
            >
            > > Paj, każy z nas jeżeli jest chory wcale nie musi wyglądać na chorego. W mi
            > om
            > > wątku niejaka ania napisała, że owszem ustąpiłaby miejsca ciężarnej bo ta
            > np
            > > byłaby słaba blada i słaniała się na nogach, po mnie też nie widać, że
            > jestem
            > > zagrożona przedwczesnym porodem, wyglądam normalnie a może nawet lep[iej n
            > iż
            > > przed ciążą bo ciąza mi służy, ale zagrożenie jest, a kiedy widzę matkę z
            > > dzieckiam na ręku w autobusie kiedy jest tłok, to poprostu ustępuje jej
            > > miejsca. Sama też nie oczekuję, że wszyscy będą mi ustępować. Ale co mnie
            > > wkurza to taka sytuacja jak opisałam, wsiadam do autobusu, młody chłopak
            > chce
            > > ustąpić mi miejsca wstaje a wtym czasie pani sadza na to miejsce swoje
            > dziecko
            > > na ok 2 klasa podstawówki , sama siada obok a ja nadal stoję, no cóż wymia
            > na
            > > uśmiechu z chłopakiem i cześć. Ale powiem, Ci, ze szybciej miejsca ustąpi
            > osoba
            > >
            > > w Twoim wieku niż np, w moim albo i młodsza. A jeżeli nie ustąpi nie mam
            > żalu,
            > > no bo dlaczego miałabym go mieć, przecież może żle sie czuć, prawda?
            >
            > a to dziecko tez moglo byc np. chore, prawda? :)

            Chodzi Ci np, o upośledzone dziecko? Takim zawsze ustępuję, a to dziecko
            omkótrym pisze akurat nie było chore bo dość głośno się zachowywało i jechało
            akurat do szkoły, mama trzymała plecak dziecka.
            • pajdeczka Re: Ach te współczesne matki 06.11.03, 11:17
              lastka napisała:

              > Chodzi Ci np, o upośledzone dziecko? Takim zawsze ustępuję, a to dziecko
              > omkótrym pisze akurat nie było chore bo dość głośno się zachowywało i jechało
              > akurat do szkoły, mama trzymała plecak dziecka.

              A to nie była Renia z córką?:)))
              Pamiętam dobrze kiedy mój syn był mały i mając 3,4 latka stał , a buzię miał na
              wysokości poręczy. Przy pierwszym hamowaniu mógł się uderzyć w głowę albio
              wybić zęby. Sadzanie dzieci do lat 4 jest jak najbardziej wskazane, natomiast
              od 5 roku życia siadał mi na kolanach , a jak skończl 6 ablo 7 to stał koło
              mnie. A teraz ma 13 ciężko go posadzić, bo mówi, że po co ma siadać , jak za
              chwilę wejdzie ktoś starszy od niego będzie musiał ustąpić? Nauka nie poszła w
              las.
            • diab.lica Re: Ach te współczesne matki 06.11.03, 11:19
              > > a to dziecko tez moglo byc np. chore, prawda? :)
              >
              > Chodzi Ci np, o upośledzone dziecko? Takim zawsze ustępuję, a to dziecko
              > omkótrym pisze akurat nie było chore bo dość głośno się zachowywało i
              jechało
              > akurat do szkoły, mama trzymała plecak dziecka.

              najprawdopodobniej masz racje, w koncu to ty jechalas tym autobusem.
              ale czasem pewnych chorob lub ulomnosci naprawde _nie_ widac.
              moja kuzynka jest inwalidka, mam endoprotezy ale chodzi, fakt ze wolniej ale
              ten kto o tym nie wie tego nie widzi. na zewnatrz mloda (niestety wczesnie
              jest biodra wysiadly), zadbana, ladna i rozesmiana :) w autobusie powinna
              siedziec i nie moze dzwigac ciezarow, wiec nie pomoze wniesc wozka nikomu.
              czesto slyszy komentarze ze jest chamska. a jak gdzies jedzie autem (autobusow
              unika z wymienionych powodow) to miejsce parkingowe dla inwalidow jest zawsze
              zajete prze auta bez plakietek :(
              moze to dziecko bylo zdrowe a mamusia nie widzi powodow uczyc go kultury.
              chcialam tylko zwrocic uwage na druga strone medalu, ze czasem mozna patrzec
              dalej niz koniec wlasnego nosa :)
              a wiesz juz czy syn czy corka?
              • lastka Re: Ach te współczesne matki 06.11.03, 11:30
                diab.lica napisała:

                > > > a to dziecko tez moglo byc np. chore, prawda? :)
                > >
                > > Chodzi Ci np, o upośledzone dziecko? Takim zawsze ustępuję, a to dziecko
                > > omkótrym pisze akurat nie było chore bo dość głośno się zachowywało i
                > jechało
                > > akurat do szkoły, mama trzymała plecak dziecka.
                >
                > najprawdopodobniej masz racje, w koncu to ty jechalas tym autobusem.
                > ale czasem pewnych chorob lub ulomnosci naprawde _nie_ widac.
                > moja kuzynka jest inwalidka, mam endoprotezy ale chodzi, fakt ze wolniej ale
                > ten kto o tym nie wie tego nie widzi. na zewnatrz mloda (niestety wczesnie
                > jest biodra wysiadly), zadbana, ladna i rozesmiana :) w autobusie powinna
                > siedziec i nie moze dzwigac ciezarow, wiec nie pomoze wniesc wozka nikomu.
                > czesto slyszy komentarze ze jest chamska. a jak gdzies jedzie autem
                (autobusow
                > unika z wymienionych powodow) to miejsce parkingowe dla inwalidow jest zawsze
                > zajete prze auta bez plakietek :(
                > moze to dziecko bylo zdrowe a mamusia nie widzi powodow uczyc go kultury.
                > chcialam tylko zwrocic uwage na druga strone medalu, ze czasem mozna patrzec
                > dalej niz koniec wlasnego nosa :)
                > a wiesz juz czy syn czy corka?

                Też prawda, nigdy nie było mi ciężko ustąpić miejsca innym, zawsze też staram
                się pomóc innym bo tak zostałam wychowana i tak samo mam zamiar wychowac swoje
                dziecko i mam nadzieję, że mi sie to uda. Na szczęście patrzę dalej niz na
                koniec własnego nosa, nigdy nie byłam samolubna, zawsze widziałam i widzę
                innych wokól siebie:)), ale wiesz kiedy wchodze do autobusu a tam jak napisałam
                wyżej jest np, miejsce dla inwalidy te wiesz z deską do parsowania gdzie
                inwalidzi sie przypinją a tam stoją wredne ludziska i ne przepuszczą takiego,
                zeby się podpiał to mnie szlag trafia. A ta sytuacja o której pisałam też mnie
                nie rozezliła tylko bardziej rozśmieszyła i mnie i chłopaka który "mi" ustąpił
                miejsca.

                A wiesz, co jeszcze dwa tygodnie temu był chłopiec, ale wtedy chyba za wczesnie
                lekarz mi powiedział, chociaż zaznaczył, że to się może zmienić, bo jest
                jeszcze wczesnie. Natomiast dwa tygodnie temu kiedy byliśmy na usg, powiedział
                nam że to będzie córcia na 100%, ale przekonam się jak urodzę :)))
                • diab.lica Re: Ach te współczesne matki 06.11.03, 11:38
                  >ale wiesz kiedy wchodze do autobusu a tam jak napisałam
                  >
                  > wyżej jest np, miejsce dla inwalidy te wiesz z deską do parsowania gdzie
                  > inwalidzi sie przypinją a tam stoją wredne ludziska i ne przepuszczą
                  takiego,
                  > zeby się podpiał to mnie szlag trafia.

                  zgadzam sie, to jest chamstwo. a najgorsze ze taki inwalida czesto nie upomni
                  sie o swoje bo sie boi ze na niego naskocza. smutne.

                  a ja ustapuje, wozek pomoge wniesc i w ogole jest bardzo mila :)
              • Gość: ania Re: Ach te współczesne matki IP: *.chello.pl 06.11.03, 11:33
                > najprawdopodobniej masz racje, w koncu to ty jechalas tym autobusem.
                > ale czasem pewnych chorob lub ulomnosci naprawde _nie_ widac.


                Heh to mi przypomina pewna sytuacje. Siedze sobie w autobusie i wchodzi
                chlopak. Wysoki, przy kosci i zbliza sie do mnie i patrzy sie na mnie. Ja nie
                wiem o co mu chodzi, a on nagle do mnie:"Przepraszam, jestem niepelnosprawny"/
                Przeprosilam, ustapilam mu miejsca, ale na pierwszy rzut oka wygladal jak
                najnormalniej!
                A jak kiedys ustapilam kobiecie w ciazy (widocznej) miejsca, to byla w ciezkim
                szoku. Ona nie rozumiala, dlaczego ja wstaje i jej chce pomoc. Widac dla niej
                ciaza to rybka. Usiadla na tym moim miejscu i miala taka zdziwiona mine, ze
                pomyslalam iz to ja popelnilam gafe.;)
                • lastka Re: Ach te współczesne matki 06.11.03, 11:44
                  Gość portalu: ania napisał(a):

                  > > najprawdopodobniej masz racje, w koncu to ty jechalas tym autobusem.
                  > > ale czasem pewnych chorob lub ulomnosci naprawde _nie_ widac.
                  >
                  >
                  > Heh to mi przypomina pewna sytuacje. Siedze sobie w autobusie i wchodzi
                  > chlopak. Wysoki, przy kosci i zbliza sie do mnie i patrzy sie na mnie. Ja nie
                  > wiem o co mu chodzi, a on nagle do mnie:"Przepraszam, jestem
                  niepelnosprawny"/
                  >
                  > Przeprosilam, ustapilam mu miejsca, ale na pierwszy rzut oka wygladal jak
                  > najnormalniej!
                  > A jak kiedys ustapilam kobiecie w ciazy (widocznej) miejsca, to byla w
                  ciezkim
                  > szoku. Ona nie rozumiala, dlaczego ja wstaje i jej chce pomoc. Widac dla niej
                  > ciaza to rybka. Usiadla na tym moim miejscu i miala taka zdziwiona mine, ze
                  > pomyslalam iz to ja popelnilam gafe.;)

                  Oj, gdybym miała bardziej zaawansowaną ciże to bym pomysła że to ja, a
                  dziewczyna była zdziwiona bo nie często sie takie rzeczy dzieją :)))
                  • Gość: ania Re: Ach te współczesne matki IP: *.chello.pl 06.11.03, 12:03
                    Oj, gdybym miała bardziej zaawansowaną ciże to bym pomysła że to ja, a
                    > dziewczyna była zdziwiona bo nie często sie takie rzeczy dzieją :)))


                    Umiem rozroznic zdzwienie pomieszane z wdziecznoscia, a zdziwenie z uczuciem
                    niezrozumienia.
    • neronka Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 06.11.03, 11:23
      No tak po przeczytaniu tych odpowiedzi nasuwa się myśl że biedne polskie
      społeczeństwo jest bardzo schorowane, większość siedzących w tramwaju nie może
      ustąpić miejsca, ani się przesunąć bo są bardzo zmęczeniu po pracy.
      Młodzi ludzie muszą odpocząć po zajęciach na uczelni lub w szkole, a czasem
      przed.
      A ci którzy nie mogą pomóc wnieść wózka do tramwaju mają chore kręgosłupy.......
      Matki z dziećmi zaś powinno się zamknąć w domach, a jak już mają czelność wyjść
      na dwór to dzieciaka niech trzymają na plecach albo niech go szelkami
      przywiążą, żeby broń boże japy nie darł, bo zakłóci spokój bardzo zmęczonym
      paniom, które wsiadły do tramwaju żeby trochę odpocząć.

      Czyli nadal twierdzę że liczyć można raczej tylko na siebie i pojedyncze
      jednostki, będące też młodymi mamusiami bądź ciężarnymi.

      Życzę wszyskim miłych podróży środkami komunikacji miejskiej - bez dzieci.
      Bo tak naprawdę to cudze małe dzieci zawsze przecież przeszkadzają.
      • Gość: ania A zwierzeta w miejskiej komunikacju?? IP: *.chello.pl 06.11.03, 12:05
        Psy koty?? Jak na nie reagujecie???
        • diab.lica Re: A zwierzeta w miejskiej komunikacju?? 06.11.03, 12:08
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > Psy koty?? Jak na nie reagujecie???

          pies pownien jechac w kagancu. to chyba oczywiste.
        • raszefka Re: A zwierzeta w miejskiej komunikacju?? 06.11.03, 13:15
          Nijak. Sama nie lubię, jak ktoś reaguje na mojego psa (minisznaucer, na rękach
          i w kagańcu).
        • Gość: Triss Merigold Re: A zwierzeta w miejskiej komunikacju?? IP: *.acn.waw.pl 06.11.03, 13:18
          Nijak. Pies powinien być w kagańcu (chyba, że malutki, trzymany na rękach),
          kotek w klatce. Sama jeździłam z dużym psem autobusem (do weterynarza na
          zabiegi) i nie miałam problemów. Na szczęscie mojego nawet w kagańcu mało kto
          upiera się głaskać.
    • Gość: patyczako Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.03, 21:18
      Z doświadczenia wiem, że pomoc chętnie okazują prości panowie a nieraz nawet
      tzw.pijaczki, zaś ci w garniturach albo udają,że nic nie widzą albo mówią
      wprost: no jak już muszę to pomogę...
      • Gość: niuska1 Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 23:16
        No właśnie. Kiedy byłam w ciąży, musiałam czasami jeździc tramwajem
        (Gdańsk).Jestem raczej niska, a buszek miałam spory, taki krasnal z wielkim
        brzuchem. Ustąpiła mi miejsca starsza pani, która bardzo sie martwiła, ze jak
        tramwaj zahamuje to sie przewrócę i zrobie sobie krzywdę. Byłam jej bardzo
        wdzięczna, chociaż też zakłopotana, że ona mi ustąpiła miejsca, a nie
        dziewczyna, która siedziała siedzenie dalej. Za drugim razem miejsca ustąpił
        mi pan w stanie wskazującym na spożycie. Zrobił to bardzo szrmancko i do tego
        był bardzo sympatyczny. Na tym kończy sie lista. Nie oczekiwałam nigdy, że mi
        ktoś ustąpi miejsca. Z wózkiem wsiadam do tramwaju tylko z mężem i po
        godzinach szczytu, bo moja córeczka boi sie jeździc tramwajem. Muszę wyjmować
        ją z wózka i trzymać na rękach. Potrzebuje więc miejsca, a nie mogę liczyć na
        to, że ktoś mi ustąpi. Ja na szczęście nie musze jeżdzić tramwajem, unikam
        tego. Rozumiem jednak, co przeżywają mamy z dziećmi w autobusach.
        Za to w mojej klatce ludzie są mili i zawsze znadzie się ktoś, kto mi pomoże.
        Uśmiech i "dziękuje" wystarczają.
    • soczewica pomagamy! 07.11.03, 23:41
      jeśli trzeba wnieść wózek albo go wyprowadzić z tramwaju to oczywiście.
      co do dzieci starszych:
      najlepiej jest, kiedy dzieciak jest cicho, albo gwarzy z mamą inteligentnie.
      można posłuchać i uśmiechnąć się na te dziecinne obserwacje świata. koszmar
      zaczyna się kiedy jadę skonana po uczelni albo pracy, a tu się napatoczy
      rozdarty bachór z którym matka nie może sobie poradzić. dzieciak wyje, matka
      nie wie jak go uspokoić więc syczy że pogadają jak wysiądą, dziecko wzmaga
      hałas, a ja mam ochotę tłuc głową w szybę z wściekłości.
      właściwie to zależy od upodobań. czasem dziecko budzi sympatię, a czasem mam je
      ochotę wyrzucić na przystanku ;-D

      z babciami też różnie. czasem sam mi się tyłek podrywa, żeby ustąpic miejsca,
      ale czasem wpieram go z satysfakcją w siedzenie, chcoiaż roi się naokoło od
      wypindrzonych pań.
      najlepsza była taka jedna, która zaatkowała mnie podstępnie, możliwe że już
      kiedyś to opisywałam. siedziałam na pierwszym krzesełku za motorniczym i
      czytałam książkę. i nagle słyszę syk z tyłu: młodzież siedzi, a starszy
      człowiek stoi! odwracam się, a tu babon posykuje w imieniu jakiegoś starszego
      człowieka, któremu właśnie ustąpił miejsce ktoś inny. a ja nie mam oczu z tyłu
      głowy zwłaszcza kiedy książka wciągająca jest!
      zagotowałam wtedy i powiedziałam kobiecie, że nie mam oczu.. itd, a poza tym
      niech powie wprost do mnie a nie sieje propagandę na cały autobus; wystarczyło
      puknąć w ramię i poprosić, ale nie.
      mam wrażenie że te wszystkie narzekające robią to z wielką satysfakcją...
    • Gość: Ola Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? IP: 209.161.238.* 10.11.03, 20:46
      Mam dwoje malutkich dzieci, czesto jezdze tramwajami i autobusami
      miejskimi....jest ciezko ale musze przeciez jakos sie przemieszczac. Male
      dzieci powinny siedziec, sa za male aby utrzymac rownowage gdy autobus hamuje,
      matce ciezko jest je przytrzymac, sama sie buja...Sama sobie radze z wozkiem,
      z dwojka dzieci...czasami jak ktos pomoze to dobrze, podziekuje i usmiechne
      sie - milo jest. Jak nikt nie pomaga - nie mam pretensji, nie musi, sama sobie
      poradze, wygramole sie jakos. I tak, wysiadam nie tymi drzwiami co trzeba ale
      tymi co sa szersze i mi wygodniej. Drzwi sa zbyt wazkie aby swobodnie przejsc
      przez nie z wozkiem w rekach i dziecmi z tylu.
      A co? autobusy istnieja tylko dla ludzi bezdzietnych? albo dla pracujacych co
      jada albo wracaja do/z pracy? I jak moje dziecko ma gorszy dzien i marudzi to
      mam mu buzie zakleic tasma? To jest tylko chwila i staram sie aby dzieci byly
      spokojne ale zdazy sie ze marudza...
      Na szczescie jakos spotykam sie z dobrocia, w wiekszosci przypadkow ktos mi
      ustapi miejsca, nie zawsze korzystam ale dziekuje.
      Mam bezdzietna kolezanke, zyjaca samotnie. Lubilam ja gdy nie mialam dzieci,
      teraz nam sie kontakty urwaly bo ona nie lubi dzieci, nie tylko moich ale w
      ogole - dzieci. Wszystko jej w nich drazni, to ze marudza, to ze biegaja, to
      ze krusza - wszystko. A dzieci sa tylko dziecmi, i czasami trzeba na pewne
      rzeczy oko przymknac i po prostu zaakceptowac. Latwiej nam sie bedzie zylo.
    • fiume Re: Kobieta z dzieckiem w wózku - pomagacie? 11.11.03, 10:08
      może Ci zazdroszczą tego wózka a raczej jego zawartości...a ogólnie to
      chamstwo się szerzy więc co się dziwić...ja pomagam.
    • darotka jak matko z dzieckie jestes piekna to faceci pomog 11.11.03, 10:42
      ciagle to obserwuje i nie tylko co do matek. Facet pomoze z bagazem mlodej i
      pieknej, zatrzyma samochod by przeszla gdy jest mloda i piekna.

      Na dobre maniery i empatie nie ma miejsca niestety.
      • Gość: dzoana Re: jak matko z dzieckie jestes piekna to faceci IP: 213.77.65.* 11.11.03, 14:58
        boze jak ja to czytam to az mi sie jakos takk dziwnie robi sama za niedlugo
        bede biegac z wozkiem i to dla mnie jest parodia co ja tu czytam. jakies
        panienki zeby nie obrazic dziewczynki wogole jakies brednie wypisuja zobacza
        jak same beda biegac z wozkiem to wtedy beda sie zalily !!! nigdy nie mow
        nigdy !!! a do ustepowania w autobusie itp w ciazy to nie zauwazylam takiego
        zjawiska musze stac i jeszcze w totalnym scisku ale coz ja na to nic nie
        poradze to tylko swiadczy o nas samych. i nie jestem jakas stara zgrzedzaca
        baba mam 20 lat ot tyle co chcialam
        • tula_77 Re: jak matko z dzieckie jestes piekna to faceci 11.11.03, 15:51
          Witam wszystkie mamy, jestem w 9-tym miesiacu ciazy i nie zdazylo mi sie aby ktokolwiek ustąpił miejsca w autobusie (choć brzuch siega mi od kolan az po same zeby ).No cóz takie mamy spoleczenstwo . Znieczulica ot tyle. Raz stojąc w kolejce do kasy pani w kasie kazała mnie przepóscic to taki oburzenie to wywołalo wsród ludzi stojacych w kolejce ze az slabo mi sie zrobiło z tych negatywnych emocji. Pozdrawiam wszystkie mamy i kobiety w ciązy :-))
          • neronka Re: jak matko z dzieckie jestes piekna to faceci 11.11.03, 16:04
            Tak, tak też to przeszłam jak byłam w ciąży.
            A jak zaczniecie chodzić z wózkiem to będzie jeszcze gorzej. Niestety kobieta
            ciężarna i z małym dzieckiem jest gorszą częścią naszego społeczeństwa.......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka