neronka
05.11.03, 14:38
Cześć
Jestem mamą 2-latka i chciałam się troszkę poskarżyć.
Często jeżdźę z dzieckiem i wózkiem tramwajem i zauważyłąm że nikt z ludzi
nie próbuje nawet mi pomóc.
Oczywiście nie rządam tu wielkiej pomocy, ale szlag mnie trafia jak widzę
ludzi stojących czy siedzących w tramwaju albo autobusie i nikt nie próbuje
nawet się troszkę odsunąć żebym mogła wgramolić się po schodach z wózkiem.
Zaznaczam że wózek to spacerówka - tzw. parasolka i nie jest bardzo ciężki,
ale jak siedzi w nim dziecko i w koszyku mam zakupy, to już to trochę waży.
Osoba którą poproszę o pomoc robi zaś taką zdziwioną minę jakbym spadła z
księżyca albo prosiła o coś nienormalnego.
A potem podczas jazdy często słyszę za plecami komentarze ludzi że "ta z
wózkiem tam stoi i nie ma przez to miejsca"
Rozumiem że wózek zajmuje więcej miejsca niż człowiek bez niego, ale czy to
znaczy że mam chodzić tylko piechotą?
Czy my mamusie jesteśmy gorsze od zwykłych pasażerów?
Ludzie pomagajcie czasem mamom wnosić wózek i ustąpcie miejsca maluchowi a
nie odwracajcie się do okna..........