Dodaj do ulubionych

Tak sobie mysle...

03.01.09, 15:23
Znow zaczyna sie nowy rok i o rok starsza, ale czy...dojrzalsza ?
(to nie jest moje pytanie do was) :)
Mam stalego parntera, ktorego kocham, jest nam ze soba bardzo
dobrze, mamy dobra sytuacja finansowa i...teraz kazdy mysli, ze czas
na dziecko, bo juz wszystko mamy.
Ale...choc w zyciu codziennym nie jestem egoistka, to w kwesti
dzieci chyba tak, bo...nie chce wcale poswiecac mojego malego
komforciku dla malego krzyczacego bobasa.
Oczywiscie rozplywam sie przed maluchami moich kolezanek (na palcach
jednej reki moge obecnie policzyc te jeszcze niedzieciate), ale co z
tego?
Dla mnie to nie teraz, ale kiedy?
Co trzeba juz w zyciu zrobic, aby wiedziec, ze teraz stop i czas na
dziecko ?
Czy normalne jest bac sie bycia matka, bo tak wiele wtedy sie
zmienia.

Piszecie, ze to glupota byc mloda matka, ale mi wydaje sie, ze im
dalej sie brnie w zyciu, tym trudniej sie zdecydowac na taka
rewolucje.

Blagam, nie piszcie tylko, ze trzeba poczuc bicie zegara czy
pojawienie sie instynktu macierzyskiego.
Obserwuj wątek
    • madai Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 15:48
      wydaje mi sie, ze nie ma innego wyjscia, jak wlasnie poczucie
      instynktu lub po prostu wpadka. bo wbrew pozorm wpadka czesto
      eliminuje po prostu wszelkie dylematy, odkladanie na pozniej.
    • nangaparbat3 Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 15:49
      >>>Co trzeba juz w zyciu zrobic, aby wiedziec, ze teraz stop i czas na
      dziecko ?

      Dla mnie dziecko to nie było "stop" tylko "hop". Hop do przodu. I to pod kazdym
      wzgledem, najpierw własnego rozwoju, potem zawodowo.

      Ale też zawsze chcialam miec dziecko i ani przez chwile nie zastanawiałam sie,
      ze moze mi zaburzyc "mój mały komforcik". Skoro to dla Ciebie rzeczywisty
      problem, sugerowalabym dla dobra ewentualnego dziecka powstrzymac sie.
      • kremniveaa Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 15:55
        Ale kazdy ma ten swoj komforcik, tylko czasem jednemu latwiej a
        drugiemu trudniej z tego zrezygnowac.
        Ja widze to tak.
        Wlasnie dla dobra tego "ewentualnego" dziecka pozwalam sobie na
        takie przemyslenia.
        No i jaka glupota : jak tylko masz dzieciaka, to...zaczynasz zyczyc
        tego innym :):) ? To takie szczescie ? Wiec dlaczego marudzisz, ze
        nie masz na nic czasu ? :)
        Nie lapie :)
        • nangaparbat3 Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 16:11
          kremniveaa napisała:

          > No i jaka glupota : jak tylko masz dzieciaka, to...zaczynasz zyczyc
          > tego innym :):)

          Ja zyczę? Ależ skad, jest cala masa ludzi, ktorym nie zyczę - przynajmniej na
          razie. Żeby było jasne: nie zyczę tym, ktorzy SOBIE nie zyczą.

          ? To takie szczescie ? Wiec dlaczego marudzisz, ze
          > nie masz na nic czasu ? :)
          > Nie lapie :)
          JA tez nie lapię.
          Czy ja gdzies marudzę, że nie mam na nic czasu?

          Co do szczęścia - tak, dla mnie szczeście. Nawet dzisiaj, podsumowujac moje
          dotychczasowe zycie pomyślalam, ze niczego, nawet doswiadczeń najtrudniejszych i
          najbardziej bolesnych nie chcialabym kasowac, bo może wtedy moje zycie
          potoczyloby sie na tyle inaczej, ze nawet gdybym miala dziecko, byloby to jakieś
          INNE dziecko - a tego sobie nie wyobrażam.
      • kremniveaa Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 15:57
        nangaparbat3 napisała:

        >
        > Dla mnie dziecko to nie było "stop" tylko "hop". Hop do przodu. I
        to pod kazdym
        > wzgledem, najpierw własnego rozwoju, potem zawodowo.
        >
        > Ale też zawsze chcialam miec dziecko i ani przez chwile nie
        zastanawiałam sie,
        > ze moze mi zaburzyc "mój mały komforcik". Skoro to dla Ciebie
        rzeczywisty
        > problem, sugerowalabym dla dobra ewentualnego dziecka powstrzymac
        sie.

        Wydaje mi sie, ze jak sie czlowiek czasem nad czyms zastanowi,
        to...dobrze na tym wyjdzie, nie sadzisz ?


        Ja tez od zawsze chcialam miec dzieci, tylko jak doszlo co do czego,
        to...wcale nie wydaje mi sie to takie oczywiste.
      • rosa_de_vratislavia Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 16:47
        nangaparbat3 napisała:

        >zawsze chcialam miec dziecko i ani przez chwile nie zastanawiałam
        sie,
        > ze moze mi zaburzyc "mój mały komforcik". Skoro to dla Ciebie
        rzeczywisty
        > problem, sugerowalabym dla dobra ewentualnego dziecka powstrzymac
        sie.

        Przesadzasz. Każdy ceni "komforcik" i refleksja,że się go straci
        (koniec z wstawianiem o dowolnej porze z łózka, bo dziecko się budzi
        np. o 6.30 i pragnie zabawy)jest zupełnie naturalna. Nie oznacza
        wcale,że się będzie złą matką.
        Ja jestem skrajnie leniwa, kocham łóżko, książkę, kąpiel a jakoś mam
        dwójkę dzieci, które nie płakałyz głodu ani nie leżały (sorry za
        dosadność) godzinami we własnych odchodach. Za to nie miały nigdy
        wyprasowanych śpiochów i koszulek.
        Nigdy nie czytałam tyle ksiązek, ile po urodzeniu pierwszego
        dziecka. Nigdy też nie spędzałam tyle czasu na powietrzu (urocze
        marsze z wózkiem po nadodrzańskich wałach).
        Dodam, ze babcie nie były u nas darmowymi babysitters,bo pracowały.
        • nangaparbat3 Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 17:12
          Pewnie, ze refleksja jest naturalna, ale tu mamy do czynienia z czyms wiecej niz
          refleksją:

          >>Ale...choc w zyciu codziennym nie jestem egoistka, to w kwesti
          dzieci chyba tak, bo...nie chce wcale poswiecac mojego malego
          komforciku dla malego krzyczacego bobasa.
          • kremniveaa Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 22:36
            Nie, to sa wlasnie moje szczere reflekcje.
            To ze rozplywam sie przy bobasach, ze zawsze przepadalam spedzac
            czas z dziecmi i one mnie lubia, to inna sprawa.
            Ja zdaje sobie sprawe, ze brak czasu majac dziecko to po prostu brak
            organizacji (kazdy robi jak moze)
            Nie jestem leniwa, ale lubie pospac po wieczornym wyjsciu ze
            znajomymi, polenichowac, dlugo przesiadywac w lazience ;) i robic to
            na co my mamy ochote.
            To jest dosc egoistyczne i calkiem zdaje sobie z tego sprawe.

            Tylko zastanawim sie, kiedy przyjdzie ten czas...
        • beata-12345 Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 20:25
          Popieram. Też zaliczyłam wpadkę i byłam przerażona, że to koniec
          mojej kariery zawodowej, że nie będę miała na nic czasu. Żaden z
          tych czarnych scenariuszy się nie sprawdził. Dziecko wymusiło lepszą
          organizację czasu, zawodowo nadal sie rozwijałam. Oczywiście, nie
          obyło sie bez niani, na szczęście zaufanej, a dziś pomocy obu babć,
          ale dzieki temu zgrałam pracę z domem i jestem zadowolona z życia.

          Co nie znaczy, ze ten scenariusz jest dobry dla każdego. Ja bym
          poczekała na Twoim miejscu, aż instynkt się odezwie. Nic na siłę.
          Nie ma przymusu posiadania dzieci. Czasem myśle, że to wręcz
          egoistyczne pragnienie. Chcemy "mieć" kogoś, kto nas będzie
          bezgranicznie kochał, krew z naszej krwi. :-)
      • tlustakrowa o znowu troll 03.01.09, 22:45
    • cytrynka_ltd Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 16:21
      nie każda musi poczuć bicie zegara, bo samemu trzeba wiedzieć, czy można i czy
      chce się poświęcić dla dziecka.
      dobrze, że zastanawia się nad tym.
      ale, myślę, że jeśli nie chcesz poświęcać swojego komfortu dla małego,
      rozwrzeszczanego bobasa, to lepiej nie decyduj się na dziecko.
      dziecko to nie jest kolejna zabawka, którą można odstawić w kąt, jak nie mamy
      ochoty zająć się jego płaczem, bo ono czegoś potrzebuje.
    • rosa_de_vratislavia Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 16:41
      kremniveaa napisała:

      > Blagam, nie piszcie tylko, ze trzeba poczuc bicie zegara czy
      > pojawienie sie instynktu macierzyskiego.

      Nie:)
      Decyzję o pierwszym dziecku podjęłam na dośc "chłodno", tzn. nie
      poczułam zalewu ciepłych uczuć na widok niemowląt w wózkach, nie
      rozczulały mnie małe busiki i nie wchodziłam do dziecięcych sklepów.
      Ale gdzieś podskórnie wiedziałam,że chcę mieć dzieci przed 30.
      rokiem życia i przystąpiłam do realizacji planu.
      Natomiast przy drugim dziecku (około 1,5 roku po pierwszym) czułam
      dziką i całkiem nieracjonalną chęć zaciężenia, co też uczyniłam, bo
      i tak miałam w planach dwójkę.
      NAdmienię,że paln zrealizowałam do 28. roku życia i nadal nie
      rozczulają mnie cudze niemowlęta, choć nie czuje do nich niechęci
      jak kiedyś.
      Tak więc jeśli chcesz mieć dziecko, nie musisz czekać na
      jakiś "znakz góry", czy nagły zew instynktu.
      Powodzenia!
    • artemisia_gentileschi Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 16:53
      Zarowno macierzynstwo w mlodym wieku, jak i dojrzalym ma swoje plusy
      i minusy, normalka. Dylematy jakie masz sa calkiem zrozumiale:) Z
      wlasnego doswiadczenia moge napisac, ze dzieciak to nie tylko
      ograniczenie, ale i niesamowita motywacja, taki bardzo pozytywny kop
      na rozped od zycia;) Nikt Ci nie napisze kiedy jest odpowiedni czas
      na dziecko, to sprawa bardzo indywidualna.
    • tylna.szyba Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 17:20
      W zyciu, ale to w zyciu nie zrezygnowalabym ze swojego komfortu!
      Dzidza owszem ale po 10 minutach juz mialam dosc. I chyba gdyby nie
      wpadka to nie mialabym dzieci. Ciesze sie, ze los zdecydowal za
      mnie, bo nie wyobrazam sobie "robienia" dziecka z wizja utraty
      calego wolnego czasu.
      Powiem tak myslenie o dzieciach dzieli sie na kategorie PRZED i PO.
      PRZED boisz sie jak to bedzie, boisz sie utraty wolnosci. PO
      czujesz, ze...nie taki diabel straszny i ze to wlasciwie fajne i ze
      nie trzeba rezygnowac z ukochanej wolnosci.
      Wazne jest, zeby sie nie poddac presji spoleczenstwa bycia super
      matka.
    • annjen Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 17:29
      ja mam podobne uczucia jak ty... z jednej strony boję się zmian (choćby reakcji
      syna mojego męża), utraty figury, dolegliwości (w tym roku kończę 36 lat i mam
      swoje przypadłości, które mogą się pogłębić, a z drugiej strony ryczę kiedy
      usłyszę o czyjejś ciąży, a pojawiający się okres jest kolejnym rozczarowaniem,
      że znów się nie udało... wiem, że to ostatni dzwonek i staramy się o dziecko,
      ale ja chwilami mam poczucie, że sama nie wiem, czego chcę.
      • tlustakrowa Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 22:42
        nie słyszałaś o czymś takim jak adopcja
        • annjen Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 22:45
          gdyby adopcja wchodziła w grę, to pewnie bym to zrobiła. a ty przypadkiem
          słyszałaś do jakiego wieku rodzice mogą adoptować niemowlę?
          • tlustakrowa Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 23:43
            i tu mnie masz, bo miałam z tej tematyki egzamin na studiach
            ale jakieś dobre 5 lat temu, więc mogło mi się zapomnieć

            nie nie słyszałam, ponieważ ta tematyka jest definitywnie poza moim kręgiem
            zainteresowań
            podobnie jak dzieciatość jako przypadłość szeroko pojęta
            • kremniveaa Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 00:48
              daruj, prosze !
        • kremniveaa Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 22:45
          Uwielbiam jak o adopcji wypowiadaja sie ci, ktorych to nie dotyczy :)

          To nie jest jak kupno kg jablek w tesco, ludzie !!!!!!!!!!!!!!
    • tlustakrowa Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 22:44
      ziemia jest przeludniona daj sobie spokój
      • kremniveaa Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 22:46
        Daj sobie spokoj, to nie jest temat do takich komentarzy.
        No i wrocisz nam powiedziec o tym, jak juz zrobisz swojego bobaska.
        • tlustakrowa Re: Tak sobie mysle... 03.01.09, 23:37
          bobaska

          ta liczba pojedyncza mnie obraża
    • torealdea Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 03.01.09, 23:38
      Jak to dobrze ze sa jeszcze kobiety ktore sie zastanowia zanim sprowadza kolejne dziecko. Zrobic dziecko zaden wyczyn ale wychowac je na wartosciowego czlowieka ktory mysli i czuje to juz sztuka i to naprawde wysoka. Jednak ludzie w imie wlasnego egoizmu robia dzieci niespecjalnie przejmujac sie co bedzie dalej. Nie zastanowia sie ze ten maly czlowiuek urosnie i bedzie sie musial zmagac ze swiatem a czasem na poczatku z rodzicami tez. Robienie dzieci bo maja kolezanki i ja tez chce miec takie male slodkie bobo jest czyms strasznym ale neistety osoby postepujace wedlug wzorca nie dostrzegaja powielania schematow. To nie jedzenie, oddychanie itp czynnosci fizjologiczne ktore trzeba. Dziewczynki od malego sa wychowywane na matki tak to jest kulturowo, spolecznie i mentalnosciowo zakorzenione ze wyrwac sie z tych narzuconych ram jest trudno. Zabawy lalkami, opieka nad malymi dziecmi i od tego sie zaczyna.
      Dziecko to taka droga egzystencjalna ktora trzeba zglebic aby odpowiedzialnie wcielic to w zycie.
      Ja zas obserwuje te tabuny szczesliwych pseudomatek ktore wrzeszcza na te niczemu niewinne dzieci, snuja sie objuczone siatami i doskonale pozoruja to uludne rodzinne szczescie ktore tak naprawde jest niezmierzona wewnetrzna frustracja. Ale robia to bo "przeciez wszyscy tak robia"

      • cloclo80 Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 03.01.09, 23:45
        Żeby akcja pt. dziecko miała jakiekolwiek szanse powodzenia należy przekonać do
        tego faceta i postarać się o jego zaangażowanie. Jakoś w poście inicjującym
        wątek nie padło na ten temat ani słowo. W każdym razie nie radze skorzystać ze
        "sprzętu" noszonego przez gościa przy sobie bez uprzednich negocjacji o ile nie
        chce się zafundować sobie piekła na ziemi.
        • kremniveaa Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 00:41
          Przepraszam, ale... co ty bredzisz cloclo ?????????????????
          • pomdetersote Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 00:45
            ze jak go wrobisz to Cię rzuci
            • kremniveaa Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 00:47
              Ah ah ah, bo ja napisalam, ze mam zamiar go wrabiac ? gdzie ?
              gdzie? :)
            • kremniveaa Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 01:06
              To bardzo interesujace jak kobiety czytaja rzeczy, ktorych nikt nie
              napisal.Czy przemawia przez was wasze doswiadczenie ??
              • cloclo80 Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 16:41
                Jestem facetem, żeby było jasne. Dlatego zwracam przede wszystkim uwagę na to co
                nie zostało powiedziane/napisane. I odnoszę wrażenie, że coś jest na rzeczy, bo
                po moim poście rozwiązał ci się język/palce.
                • kremniveaa Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 16:45
                  Nie potrzebuje bodzcow, zeby cokolwiek mi sie rozwiazywalo :):)
                  Wrabianie faceta w dziecko, to chyba juz niemodne, a na pewno nie
                  rozsadne. No i czemu to sluzy ????
                  Ja jednak do dosc rozsadnych naleze (co mozna wywnioskowac z tego
                  watku, my dear)

                  Moj facet chce dzieci i dosc czesto o tym rozmawiamy. Z tego tez
                  wynikaja moje rozmyslania.
                  • cloclo80 Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 17:00
                    Rozsądek a zarys bladego pojęcia co wiąże się z dzieckiem to kompletnie dwie
                    różne rzeczy. Sugeruje wymarsz do księgarni i rozejrzenie się za literaturą
                    (zapewne dział psychologia) dla przyszłych rodziców.
                    • kremniveaa Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 17:04
                      Rozsadek to podstwa, a blady czy nieblady zarys pojecia wiazacego
                      sie z dzieckiem to niestety jest ze soba powiazane.

                      Ale...przeciez facet moze duzo pomoc w kobiecych rozmyslaniach o
                      macierzynstwie - prawda ?
                      • cloclo80 Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 17:18
                        Nie sądze. A to z tego powodu, że faceta z reguły nie stać na więcej niż
                        deklaracje w stylu "jakoś to będzie" lub "poradzimy sobie", które same w sobie
                        ważne, są daleko niewystarczające do rozwiania wątpliwości przyszłych rodziców.
                        Jeszcze raz zalecam stosowną lekturę.
                        • kremniveaa Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 17:23
                          Powiedz, czy ty jestes w stanie zrozumiec, ze postawa mojego
                          mezczyzny nie ma tu nic do rzeczy.
                          On nie mowi, ze chce i ze "jakos to bedzie". To dorosly i powazny
                          czlowiek i wiem, ze moge na niego liczyc.
                          Wahania wynikaja jedynie z mojej strony, bo nikt za mnie nie urodzi,
                          nikt za mnie nie wychowa i nikt za mnie nie bedzie dla tego dziecka
                          matka !
                          Czytanie madrych ksiazek typu "1000 porad jak byc dobra mama", malo
                          mnie bawia.
                          • cloclo80 Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 20:04
                            Miałem kiedyś w pliku książkę babki która jest psychologiem klinicznym. Opisuje
                            generalnie problematykę psychologicznych uwarunkowań rodzicielstwa począwszy od
                            wątpliwości a skończywszy na szajbach jakie temu towarzyszą wraz z opisem ich
                            przyczyn jak i sposobów radzenia sobie z nimi. Takie coś mam na myśli a nie
                            podręczniki opisujące "technologię" posiadania potomstwa.
                            • kremniveaa Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 23:38
                              Ah ah, to rozumiem, ze ja juz przeczytales i stosujesz sie do tych
                              rad na codzien w twoim zywocie ojca ?
        • nerri Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 01:26
          A co jak to facet dostał nagle parcia na dziecko?

          Bo i tak bywa;)

          Pozatym autorka wątku chyba się waha?:))
          A nie chce wrabiać kogokolwiek:)
          • kremniveaa Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 01:39
            Cicho sza :) One na pewno maja jakies tajne dane o mnie...
            • nerri Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 01:41
              Ooooooooo...to napewno:D

              I wiedzą co chcesz i myslisz lepiej od Ciebie,więc sie nie mondrz:D
              • kremniveaa Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 01:45
                Dlatego czekam, az powiedza co mysle, bo...nie wiem !!
                • nerri Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 02:00
                  No widzisz...dlatego trzeba koniecznie trzeba zdać się na forumową
                  mondrość:D

                  Czekaj cierpliwie co wyrocznia powie:P
                  • kremniveaa Re: Cale szczescie ze sa jeszcze takie kobiety 04.01.09, 15:04
                    Problem w tym, ze tu pisze o moich przemysleniach i nie czekam na
                    jakas konkretna odpowiedz konkretnej osoby.Chcialam poznac zdanie
                    innych mlodych kobiet, ale widze, ze tutaj ktoski znaja mnie lepiej
                    niz ja sama :)
    • winomusujace Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 16:00
      Myślę, że wiele kobiet ma podobne dylermaty i zgadzam się z tym co
      ktoś napisał:nie ma dobrego momentu na dziecko - w takim sensie, że
      zawsze można odkładać to i odkładać.. lepsza praca, większe
      mieszkanie, większe auto, większe mieszkanie itp

      Ja osobiście nigdy nie patrzyłam na to jako wybór wygoda/ komfort
      czy dziecko, nie rozpływam się na widok obcych dzieci, ale widząc po
      mojej rodzinie, czy moich przyjaciólkach - emocjonalne plusy
      posiadania dziecka ,nie można porównywać do wakacji gdzieś tam czy
      nowej torebki. To oczywiście wszystko zależy od charakteru i
      priorytetów - nie ma dziś bowiem obowiązku posiadania dziecka i ja
      sama mam dwie znajome które na dzieci się nie zdecydowały i według
      mnie słusznie - dla nich wartością jest właśnie imprezowanie,
      poznawanie nowych ludzi, niezależność i wolność. Wolność tak
      naprawdę pozorna bo o jakiej my wolności mówimy, jeśli ktoś ma
      kredyt na pareset tysięcy i pracę od do. Dziewczyny nigdy nie
      tęskniły do stabilizacji i myślę że jest im dobrze tak jak jest.
      Innym elementem , który na pewno ma też wpływ w ich przypadku, to że
      ich partnerzy nie chcą dzieci i raczej nie są to związki typowe.

      Pozatym, to co mnie bardzo uspokoiło jeśli chodzi o macierzyństwo,
      to widzę po moich koleżankach, że wszystko zależy od tego jak
      ustawisz sobie swoje życie, jaką masz pomoc od partnera.Młoda mama
      nie musi być od razu umęczoną, niepracującą frustratką. Jeżeli razem
      z partnerem chce się dziecka świadomie i razem bierzecie
      odpowiedzialność za nie, to może to też dostarczać mnóstwo radości.

      Więlu mężów moich koleżanek, opiekuje się tymi dziećmi w takim samym
      stopniu jak one, wstają do dzieci w nocy, kąpią, chodzą na spacery.
      Są w pełni zaangażowani w ojcostwo.
      Ludzie ci wyjeżdżają z dziećmi w podróże, nawet te dalekie itp

      Jedyne realne ograniczenia z którymi trzeba się liczyć są według
      mnie dwa: nieysypanie się i jeśli ktoś dużo imprezuje to z tym
      niestety też koniec, no chyba że trafi się na nianie bez życia
      osobistego, która będzie z tym dzieckiem przesiadywać bez końca..ale
      w takim wypadku chyba nie ma sensu posiadanie dziecka.

      Dziecko, to też ogromna próba dla związku, taki trochę katalizator ..

      Dlatego wd mnie warto zastanowić się czego naprawdę boję się w
      macierzyństwie i zastanowić się czy są to, ot takie zwykłe obawy
      każdej kobiety czy kryje się za tym coś innego.
      • kri.sta Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 16:09
        nieysypanie
        tego słowa nie rozumiem

        panegiryku na cześć rodzicielstwa nie chciało mi się czytać, za długi

        pierwsze trzy zdania sugerują, że są to raczej
        takie trochę farmazony żywcem wyjęte z Pani Domu nijak mające się do rzeczywistości

        ale co kto lubi
        • kremniveaa Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 16:17
          Napisz swoja opinie, jesli te juz przedstawione nie podobaja ci sie.

        • winomusujace Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 16:18
          ziew..
          musisz się troszkę bardziej postarać jak chcesz podnieść mi
          ciśnienie :)
          Tak głupawy atak, tylko mnie rozbawił.
          • pomdetersote Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 16:20
            > tylko mnie rozbawił.

            takie jest założenie moich wypowiedzi na forum
            • kremniveaa Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 16:21
              Ale masz zamiary szczytne, wow :):)
              • winomusujace Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 16:25
                i wiele wcieleń - jak widać ..
                • kri.sta Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 17:03
                  > i wiele wcieleń - jak widać ..

                  tak to takie rzadko spotykane na tym forum
                  • kremniveaa Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 17:08
                    Nie, ale...popieranie swojej wypowiedzi inna wlasna wypowidzia ze
                    zmiana nicka, to nieco glupie.
                    • kri.sta Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 17:28
                      to się trolling nazywa
    • panismok Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 19:26
      :-) matką jeszcze nie jestem, bo planuję "po kolei", czyli najpierw ślub, ale - do rzeczy.

      Przez pewien czas nie miałam żadnych dylematów, bo poprzedni facet nie nadawał się na ojca. Doszłam do wniosku, że nie nadaje się również na męża, ani na towarzysza życia w ogóle, więc zakończyłam związek.

      Czyli dla mnie pierwszą zasadą jest wsparcie i chęci ze strony partnera. Jeśli widzę, że facet nie unika prac domowych, nie traktuje mycia naczyń jak dyshonor, sam z siebie przynosi mi kawkę jak jestem zmęczona - jednym słowem, jeśli dba o mnie, i chce mieć dziecko, to będzie dbał również o nie. (Żeby nie było posądzeń o brak równowagi - informuję, że ja też dbam, kawkę robię, gotuję i uszczęśliwiam).

      Zatem jednego chętnego do rodzicielstwa już mamy :)

      A co do mnie - traktuję to jako kolejną przygodę, która się wydarzy w moim życiu. Lubię wyzwania - szukam ich teraz w pracy, kiedyś szukałam także w życiu uczuciowym (gonienie króliczków - minęło). Każda kolejna trudna i nietypowa sytuacja czegoś mnie uczyła, rozwijała.

      Po prostu - jestem ciekawa, jak sobie poradzę ;-)

      A generalnie za niemowlakami nie przepadam, na widok kupy rzygam, ale z kilkulatkiem-pytajką mogłabym gadać i gadać.

      Traktuję akcję pt. "macierzyństwo" trochę jak wyprawę wojenną:-) albo zwiad w nieznanej dżungli. Może i chwilami będzie nudno i beznadziejnie, ale cała wyprawa warta świeczki.

      Jak widzisz, instynktu i "słodkiego pierdzenia" w tym za grosz :-)
      • kri.sta Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 19:36
        > Jak widzisz, instynktu i "słodkiego pierdzenia" w tym za grosz :-)

        słodkie pierdy widzę

        mamunia ciekawska
        > Traktuję akcję pt. "macierzyństwo" trochę jak wyprawę wojenną:-) albo zwiad w n
        > ieznanej dżungli.
        Zdajesz sobie sprawę, że ta wyprawa będzie trwała około 20 lat

        z ciekwości to ja oglądam animal planet, a nie dziecko sobie robię.


        • panismok A Ty - z jakiego powodu robisz sobie dziecko? 04.01.09, 20:13
          Bo ja powody typu: "chcę widzieć jak rozwija się nowy człowiek, pomagać mu w
          rozwoju i dzielić się z nim miłością" CELOWO pominęłam, żeby uniknąć patosu i
          zadęcia. Zresztą to oczywiste chyba?

          A co złego jest w ciekawej wyprawie, która potrwa lat 20?
          I w dobrym towarzystwie?
          Ja tam wolę to przeżyć osobiście, nie w TV.

          Podobną przygodą może być i małżeństwo, oczywiście jeśli ktoś nie traktuje
          wszystkiego ze śmiertelną powagą.

          A ciekawość to IMO dużo lepszy powód od:
          "wszyscy mają to ja też będę miała"
          "ach, jakie słodziutkie są małe paluszki"
          "jak mi nudno z mężem, nie mam się czym zająć".
          Przynajmniej staram się trzeźwo do sprawy podchodzić, nie oczekując cudów, za to
          akceptując nieprzespane noce itp. Nie wpadam w panikę, że "imprezy się skończą a
          moja wolność wraz z nimi :-))))"

          Życzę zrobienia dziecka z powodów bardziej górnolotnych - ja poprzestanę na swoich.

          ps. a i poczucia humoru również
          • kri.sta Z żadnego, nie mam dzieci 04.01.09, 20:44
            i nie planuję.

            > Bo ja powody typu: "chcę widzieć jak rozwija się nowy człowiek, pomagać mu w
            > rozwoju i dzielić się z nim miłością"
            To są wystarczające powody, żeby kupić sobie zwierze domowe,a nie dziecko sobie
            sprawiać.

            ______________________
            po co i dlaczego rozmawiam z nickami na forum na tak osobiste tematy, tego nie
            rozumiem
          • kremniveaa Re: A Ty - z jakiego powodu robisz sobie dziecko? 04.01.09, 23:50
            Kazda ZDROWA motywacja jest ok - to osobista sprawa.
            Jednak nie mozna zapomniec, ze oprocz "misia pysia" i "mojego
            bobaska", to bedzie nowy czlonek spoleczenstwa!

            Ja mam juz imprezowanie poza soba, a jednak wcale mi sie nie
            usmiecha wstawac co godzine z powodu wrzaskow :)
            Pisze szczerze, bo emocjonalne plusy posiadania dziecka tez staram
            sie zauwazyc. Znam dzieci i mialam z nimi duzo doczynienia (au pair
            przez 2 lata i moja siostrzenica, ktora od malego mieszkala razem ze
            mna). Nie zmienia to faktu iz taka "przygoda" jak ktos napisal
            wczesnie, to diablenie ciezka odpowiedzialnosc na cale zycie.
    • alpepe Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 19:35
      przedwczoraj oglądałam reportaż o zdesperowanych kobietach ok. 40, singielkach
      karierowiczkach o ciekawym i wypełnionym po brzegi życiu, które akurat nie miały
      faceta, a właśnie przypomniało im się, że do szczęścia brakuje im tylko bobasa.
      I nagle szukanie klinik z bankiem nasienia, hormony, bo i wiek już nie ten.
      Ty masz faceta, masz wszystko... Jeśli myślicie, że to "to", a chcielibyście
      mieć kiedyś dzieci, to nie ma co czekać, niekoniecznie od razu się uda. Ale
      jeśli nie jesteście pewni, to sami wiecie, co robić.
      • tlustakrowa Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 19:46
        to Ty masz telewizor?!

        chyba z miasta jesteś, tam dużo telewizorów jest
        miejskie okno na świat
      • kri.sta Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 19:59
        > I nagle szukanie klinik z bankiem nasienia, hormony, bo i wiek już nie ten.

        im brakuje tylko spermy
        prócz tego mają wszystko, co jest konieczne do tego, aby miec dziecko

        > Ty masz faceta, masz wszystko...
        tylko faceta
    • tygrysio_misio Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 19:50
      pomidor
    • paul55 Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 20:40
      Nie przeczytalem calego watku, wiec nie wiem co tam pisza inni... Ale z moich
      doswiadczen, wiem ze im szybciej ma sie dzieci - tym lepiej... Mam 42 lata i
      dwojke dzieci - 12 i 14 lat. Mama ma teraz 33 lata - i nie planuje nastepnych. I
      to chyba dobrze???
      • paul55 Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 20:54
        Aha...
        Zapomnialem dodac, ze jest cudownieee....!

        • paul55 Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 21:03
          A moja znajoma w wieku 25 lat, zastanawia sie nad zlozeniem w banku swoich
          komorek jajowych - bo pozniej moga wystapic problemy genetyczne... Smutne to
          troche...
      • kremniveaa Re: Tak sobie mysle... 04.01.09, 23:39
        Odpowiedzial facet :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka