Dodaj do ulubionych

mój mąż się zakochał

    • noemi123 Re: mój mąż się zakochał 04.02.09, 17:21
      Ty naprawdę bardzo zła kobieta jesteś, współczuję twojemu mężowi.
      • gazeta-tylko a ja wspolczuje dziecku 04.02.09, 17:23
        Ta kobieta lubi krew, lubi ranic.
        Dotychczas ofiara byl maz. Teraz nawet my, a pozniej?
        A moze juz, a moze zawsze-dziecko
        • wrednaegoistka Re: a ja wspolczuje dziecku 04.02.09, 20:00
          oczywiście, codziennie dźgam moje dziecko widelcem.
          • gazeta-tylko Re: a ja wspolczuje dziecku 04.02.09, 20:10
            WREDNAEGOISTKA...
            co dodac? przedstawilas sie sama
            • gazeta-tylko a ja wspolczuje dziecku 04.02.09, 20:19
              a,i kimkolwiek jestes,podpucha czy nie, wredna jestes
        • animka25 Re: a ja wspolczuje dziecku 05.02.09, 14:01
          gazeta-tylko napisał:

          > Ta kobieta lubi krew, lubi ranic.
          > Dotychczas ofiara byl maz. Teraz nawet my, a pozniej?
          > A moze juz, a moze zawsze-dziecko

          Tragedia...jak można tak komuś napisać. A Ty to rozumiem jesteś
          święty?
          Zdolność niektórych do wysnuwania dalekoidących wniosków jest
          powalająca....
          Hehe jak to nazwać, jak nie wredotą:p
    • 4g63 Re: mój mąż się zakochał 04.02.09, 18:22
      ale nudy
    • sonix24 szlak mnie trafił, jak to przeczytałem! 04.02.09, 18:23
      Taką pierd..ną egoistką była moja matka. Na pohybel małpom. Zastanów
      się o co ci głupia dziewo w tym życiu chodzi? Jedyne mądre co w tej
      chwili robisz, to ta terapia. Może choć trochę ci w ten łeb będzie
      lepiej. Szkoda na ciebie śliny.
    • wj_2000 To podpucha 04.02.09, 19:46
      Post wydaje mi się psychologicznie niespójny. Szkoda odpowiadać i czytać. Idę na
      jakieś inne forum.
      • martap10 Re: To podpucha 04.02.09, 22:52
        Ja też myślę, że to wielka ściema. Jestem w szoku, ile na forum agresji, kosmos.
        Wredna - głowa do góry:) pozdrawiam..
    • shics jestes cudowna 04.02.09, 23:19
      mowie powaznie. podoba mi sie to co mowisz
      przychodzi mi do glowy ze sto argumentow za tym, ze idziesz w dobrym kierunku,
      ale to sie wszystko nie nadaje na forum

      mysle, ze ten twoj maz to jest taki niepewny siebie samiec-leniwiec a Ty masz
      prawo do szczescia i szalenstwa na rowni ze wszystkimi innymi babami na swiecie
      nie dobraliscie sie i to sie zdarza czesto
      rozwod w twoim przypadku to jest przepustka do nowego zycia
      zreszta to nie pieklo, zawsze mozna sie spotykac po rozwodzie. -)
    • prawdziweja Re: mój mąż się zakochał 05.02.09, 00:49
      A ja się zgadzam z wredną, że ta Pani to zwykła lafirynda. Piszecie tu o jakiejś
      miłości i bóg wie rzeczach, a z tego co wredna pisze, to ona ledwo co zna
      faceta. Poza tym facet jak taki nieszczęśliwy był, to czemu wcześniej na rozwód
      się nie zgadzał ???

      Wredna może nie miała odwagi odejść, może było jej wygodnie w związku
      kontrolowanym ale przynajmniej sygnalizowała brak uczucia, co facetowi nie
      przeszkadzało w kontynuowania związku. No. Aż do momentu jak jakaś młoda
      dupencja się znalazła..... łeeeee Ja tam nie wiem, może i on miał powody by się
      "zaprzyjaźnić" z tą panią ale rozumiem, że wredna nie ma ochoty jej na oczy
      oglądać. Nie rozumiem jakiś przymus pozytywnych uczuć do nowej dupy swojego ex...
    • akle2 Powiedz, 05.02.09, 01:38
      jesteś tylko zazdrosna o "teren" czy też chciałabyś aby wrócił i zaczął z Tobą wszystko od nowa?
      • marguyu Re: Powiedz, 05.02.09, 02:01
        'Wredna egoistka', 'emocjonalnie zwichrowana', 'pies ogrodnika' i
        wiele innych okreslen, ktore maja za zadanie podkreslic to, ze
        autorka postu zdaje sobie sprawe z wlasnych wad.
        Brakuje mi okreslen: "istota pozbawiona uczuc wyzszych"
        i "prymitywnie zaborcza".
        Zabrala mezowi wiele lat z jego zycia. Traktowala go gorzej niz psa,
        a dzis, w pelni swiadoma tego co robi, zastanawia sie jak spaprac
        to co mu jeszcze z zycia zostalo, bo 'jesli ona jest nieszczesliwa,
        to on tez niech bedzie'.
        Moglabym uzyc wielu eufemizmow na okreslenie tego rodzaju
        postepowania. Jednak odwolam sie do zrozumialego dla wszystkich
        jezyka dziecinstwa i okresle ja jako zwykla swinie.
        Bo to co robi, to nic innego jak zwykle swinstwo.
        Inaczej tego nie da sie nazwac !!!

        Nie mam dla niej cienia wspolczucia ani sympatii. Ma to na co
        zasluzyla a jedyne czego jej zycze, to tego, zeby ja do konca
        traktowano tak jak traktowala swego meza - instrumentalnie.
        • eit.hel Re: Powiedz, 05.02.09, 04:00
          A ja bym powiedziała, że jest to szczera kobieta, zdająca sobie sprawę z własnych słabości. Co to znaczy, że zabrała meżowi wiele lat życia? Czy ten maż nie wiedział, że ona nie szaleje z miłości za nim? Ona otwarcie o tym mówiła. Przecież zgodził się na taki związek. Nie był pozbawiony wolnej woli przez te 10 lat. Oboje popełnili taki sam błąd wchodząc w ten związek. Według mnie zmarnowanie komuś życia to bycie z nim 10 lat w małżeństwie, zapewnianie w tym czasie o wielkim uczuciu aż po grób, pozwalaniu wierzyć, że wszystko jest w najlepszym porządku i nagłe odejście do kogoś innego. To jest zranienie.
          A co do "jesli ona jest nieszczesliwa, to on tez niech bedzie", to przecież to zupełnie naturalna reakcja na stratę. I po prostu nie wierzę, że ci wszyscy krytykujący takiego uczucia nigdy nie doznali. Może po prostu nie zdawali sobie z tego tak dokładnie sprawy, albo nie chcieli się sami przed sobą przyznać. Autorka przynajmniej ma odwagę do tego.
          • marguyu Re: Powiedz, 05.02.09, 11:45
            Sama jestem kobieta, ale jak czytam cos takiego to mnie ponosi:
            "A co do "jesli ona jest nieszczesliwa, to on tez niech bedzie", to
            przecież to zupełnie naturalna reakcja na stratę. I po prostu nie
            wierzę, że ci wszyscy krytykujący takiego uczucia nigdy nie doznali."

            Nie! Nie i nie!
            Sa tacy ludzie, ktorym tak podle i niskie uczucia sa obce!
            Przeciez to zwykla prymitywna podlosc!

            Przed laty tez sie rozwodzilam i w zyciu nie przyszloby mi do glowy
            przeszkadzac ex-mezowi w budowaniu nowego zycia. Malo tego,
            pomagalam mu w tym chocby w tym, ze wystukalam mu na maszynie
            magisterke.
            • animka25 Re: Powiedz, 05.02.09, 14:15
              marguyu napisała:

              > Sama jestem kobieta, ale jak czytam cos takiego to mnie ponosi:
              > "A co do "jesli ona jest nieszczesliwa, to on tez niech bedzie",
              to
              > przecież to zupełnie naturalna reakcja na stratę. I po prostu nie
              > wierzę, że ci wszyscy krytykujący takiego uczucia nigdy nie
              doznali."
              >
              > Nie! Nie i nie!
              > Sa tacy ludzie, ktorym tak podle i niskie uczucia sa obce!
              > Przeciez to zwykla prymitywna podlosc!
              >
              >
              Haha, to co powiesz na to?:)

              marguyu napisała:
              Nie mam dla niej cienia wspolczucia ani sympatii. Ma to na co
              zasluzyla a jedyne czego jej zycze, to tego, zeby ja do konca
              traktowano tak jak traktowala swego meza
              • maria-assunta Re: Powiedz, 05.02.09, 15:01
                brawo animka25!

                > >
                > Haha, to co powiesz na to?:)
                >
                > marguyu napisała:
                > Nie mam dla niej cienia wspolczucia ani sympatii. Ma to na co
                > zasluzyla a jedyne czego jej zycze, to tego, zeby ja do konca
                > traktowano tak jak traktowala swego meza

                Cnota i szlachetnosc co niektorym wychodza uszami, no ale tak to juz
                jest
                pozdro
              • marguyu Re: Powiedz, 05.02.09, 19:57
                Po prostu odpowiem, ze to jej maz ja kocha, nie ja, i w zwiazku z
                tym nie lacza mnie z nia zadne wiezy.
                Za to ja z bylym mezem nagle zaczely laczyc tylko dlatego zeby mu
                zatruc zycie.

                Dla mnie jest zupelnie obcym czlowiekiem, ktory pokazal sie od
                paskudnej strony.
                Nie widze wiec zadnych powodow do zdychania z zachwytu.
                Nikt mi nie wmowi, ze chec zniszczenia z premedytacja zycia komus
                kto nam poswiecil 10 lat i wiele szczerych uczuc, to przemila cecha
                subtelnej kobietki.
                • maria-assunta Re: Powiedz, 07.02.09, 23:23
                  marguyu napisała:

                  > Dla mnie jest zupelnie obcym czlowiekiem, ktory pokazal sie od
                  > paskudnej strony.
                  > Nie widze wiec zadnych powodow do zdychania z zachwytu.
                  > Nikt mi nie wmowi, ze chec zniszczenia z premedytacja zycia komus
                  > kto nam poswiecil 10 lat i wiele szczerych uczuc, to przemila
                  cecha
                  > subtelnej kobietki.

                  Marguyu po prostu odpowiem:
                  jestes nie do zdarcia i nie do wyplucia, jak guma do zucia...
                  Ale ty jako taka jestes z pewnoscia subtelna kobietka, tylko nikt
                  cie nie docenil, niestety...
                  Spij dobrze
            • wiek_chrystusowy Re: Powiedz, 06.02.09, 12:57
              podaj nazwisko, zaraz ci pomnik wystawimy ;P
        • animka25 Re: Powiedz, 05.02.09, 14:11
          marguyu napisała:

          > 'Wredna egoistka', 'emocjonalnie zwichrowana', 'pies ogrodnika' i
          > wiele innych okreslen, ktore maja za zadanie podkreslic to, ze
          > autorka postu zdaje sobie sprawe z wlasnych wad.
          > Brakuje mi okreslen: "istota pozbawiona uczuc wyzszych"
          > i "prymitywnie zaborcza".
          > Zabrala mezowi wiele lat z jego zycia. Traktowala go gorzej niz
          psa,

          ...gratuluję umiejętności jasnowidztwa, no chyba, że byłaś
          materacem...
          Nie rozumiem naprawdę, czy brak miłości do drugiej osoby (do której
          nie mozna się zmusić) to marnowanie komuś życia? A czy uważasz, że
          ona była szczęśliwa, a czy on nie mógł odejść jak mu coś nie
          pasowało? No prosze Cię...

          > a dzis, w pelni swiadoma tego co robi, zastanawia sie jak spaprac
          > to co mu jeszcze z zycia zostalo, bo 'jesli ona jest
          nieszczesliwa,
          > to on tez niech bedzie'.
          > Moglabym uzyc wielu eufemizmow na okreslenie tego rodzaju
          > postepowania. Jednak odwolam sie do zrozumialego dla wszystkich
          > jezyka dziecinstwa i okresle ja jako zwykla swinie.
          > Bo to co robi, to nic innego jak zwykle swinstwo.
          > Inaczej tego nie da sie nazwac !!!

          Przecież narazie nic nie robi, opowiadała tylko o swoich skrytych
          pragnieniach. Pragnieniach, które każdy z nas ma, czasami wrednych i
          egoistycznych, ot takich, które przynosza nam ulgę. Wielu poprostu
          wstyd jest się do takich myśli przyznać. Poza tym tak naprawdę nic
          nie zrobiła i nawet pisze, ze już jej przeszło. Więc o co chodzi?

          >
          > Nie mam dla niej cienia wspolczucia ani sympatii. Ma to na co
          > zasluzyla a jedyne czego jej zycze, to tego, zeby ja do konca
          > traktowano tak jak traktowala swego meza - instrumentalnie.


          A to już świadczy tylko o Tobie...

          >
          >
        • maria-assunta Re: Powiedz, 05.02.09, 17:11
          marguyu napisała:

          > 'Wredna egoistka', 'emocjonalnie zwichrowana', 'pies ogrodnika' i
          > wiele innych okreslen, ktore maja za zadanie podkreslic to, ze
          > autorka postu zdaje sobie sprawe z wlasnych wad.

          No to przeciez super, z wlasnych wad nikt prawie ze nie zdaje sobie
          sprawy, ty raczej tez nie, wiec podziwiaj ja a nie obwiniaj


          > Brakuje mi okreslen: "istota pozbawiona uczuc wyzszych"
          > i "prymitywnie zaborcza".

          A skad ty to wiesz? Znasz ja?

          > Zabrala mezowi wiele lat z jego zycia. Traktowala go gorzej niz
          psa,

          Nie podejrzewam, on najwyrazniej lubil te "stracone" lata, bo dawno
          by juz uciekl (dlaczego twoj uciekl?)
          A jak zle powinno sie traktowac psa, zeby twojemu rozumowaniu
          dorownac?
          > a dzis, w pelni swiadoma tego co robi, zastanawia sie jak spaprac
          > to co mu jeszcze z zycia zostalo, bo 'jesli ona jest
          nieszczesliwa,
          > to on tez niech bedzie'.

          Nie napisala tak naprawde, ze jest nieszczesliwa no i ze cos chce
          spaprac, kobieto, gdzie ty zyjesz?

          > Moglabym uzyc wielu eufemizmow na okreslenie tego rodzaju
          > postepowania.
          No to uzyj, bo nic madrego nie przyszlo ci do glowy, tylko
          okreslenia infantylne, to za malo


          Jednak odwolam sie do zrozumialego dla wszystkich
          > jezyka dziecinstwa i okresle ja jako zwykla swinie.

          Mnie w dziecinstwie nikt nie uczyl pojecia "swinia" w odniesieniu do
          innych ludzi, jaki wiek masz na mysli?
          > Bo to co robi, to nic innego jak zwykle swinstwo.

          A jakie swinstwo robi swinia?
          > Inaczej tego nie da sie nazwac !!!
          >
          Da sie ale nie umiesz, zajmij sie wiec swoja osoba i nie ublizaj
          innym, lepiej na tym wyjdziesz, uwierz mi
          • wieczyslaw124 Re: Powiedz, 07.02.09, 05:00
            Nawiedzone babsztyle.Nie macie co robić tylko plotkować.Do roboty z
            Wami.Wstyd
    • tulse Re: mój mąż się zakochał 05.02.09, 08:00
      Bardzo dobrze zrobił. Szkada tylko że czekał tak długo. Mojej byłej
      też sie tak wydawało jak Tobie i teraz musi się męczyć. Bo nie ma
      kasy, bo nie może domu utrzymać, bo musi sama wszystko...Co to
      wogóle za metoda wiązać się z kimś bo zapewni bezpieczeństwo, albo
      dowóz do pracy i wakacje dwa razy w roku? Na co tacy ludzie liczą?
      Małżeństwo to nie jest kontrakt na obsługę. Sprawdza się tylko wtedy
      gdy dajesz wszystko nie czekając na nic w zamian. Jesli wszystko
      dostaniesz w odpowiedzi, wtedy wszystko jest ok.
      Najlepiej nie mieć litości nad takimi. Bo niby co oni mają zrobić?
      Niech robią co chcą.
    • naprawdetrzezwy Re: mój mąż się zakochał 05.02.09, 11:05
      wrednaegoistka napisała:

      > od
      > początku wiedziaąłm, że wychodzę za mąż bez miłości


      Czyli wiedziałaś w co się pakujesz.

      > myślałam, że nie musze kochać, wystarczy że będę kochana


      No i okazało się, że nie można tylko brać, nie dając nic w zamian.
      Zdziwiona?

      > piszcie co myślicie o sytuacji


      Dorośnij?
      I nie komplikuj innym życia?
    • mirrabel-ka Re: mój mąż się zakochał 05.02.09, 15:46
      Nie łam się! Widoecznie to nie on jest Ci pisany.
      Życz mu szczęścia, a sama założ białe rękawiczki i leć na Ibizę!! ;D
      • titta4 Re: mój mąż się zakochał 05.02.09, 16:26
        Miałam- mam? bardzo podobna sytuację-i dużo mi ten watej\k dał do myslenia.
        Dwie róznice tylko właściwie- on się nie zakochał tylko skoczył z dziwka z
        portalu erotycznego w bok
        Ja - po wielu koszmarnych chwilach-podjęłam decyzje o rozstaniu.Lżej mi
        teraz.Jemmu nie-bo ciagle ma nadzieję.Ale-zwłąszca po przeczytaniu tego
        wątku-wiem,że zrobiłam dobrze...
    • starapokrzywa [...] 06.02.09, 09:56
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • sexy_ola Re: mój mąż się zakochał 06.02.09, 15:10
      Jak sama piszesz , to byl juz od poczatku toksyczny zwiazek ...daj mu spokoj ,
      bo wydaje mi sie , ze nie bedzie to dobre dla Was obojga ...to tylko moje zdanie
      , po co sie pograzac , zacznij zyc na nowo wedlug swoich zasad
    • niespodziana Re: mój mąż się zakochał 06.02.09, 15:18
      wszyscy sa pokrzywdzeni
      skoro go nie kochasz to powinnas pozwolic mu byc szczesliwym
      sama nie chcialas tej milosci tak naprawde
      sama jej nie dawalas
      straszny blad na wstepie, bo mowisz ze pochodzisz z rozbitej rodziny
      zobacz co stworzylas razem z mezem dla swojej corki?
      rowniez rozbita rodzine...
    • kobietek Re: mój mąż się zakochał 06.02.09, 18:48
      > z jednej strony zycze mu szczęścia, bo na nie zasługuje, jest
      > porządnym facetem a ze mną miał ciężkie lata, z drugiej - mam ochotę
      > zrobić coś, żeby tę laskę wystraszyć. On mnie wtedy znienawidzi,
      > wiem, ale kij, nie będę ja szczęsliwa, nie będzie i on.

      To jak w starym kawale, kiedy spotykają się dwie przyjaciółki, jedna
      rozwiedziona mówi do drugiej, ze chce wrócić do męża.
      -A co, martwisz się o niego?
      -Nie, nie mogę znieść myśli, że w końcu ma święty spokój.

      Wiem, że budowanie na nowo związku łatwe nie jest, ale wymaga sporo troski i
      uwagi dla drugiej osoby i mnóstwo dobrej woli. A jeżeli twoją jedyną motywacją
      jest: niech on nie ma dobrze, to ręce opadają.
      Daj facetowi spokój, daj mu ułożyć życie.
    • kasiak37 Re: mój mąż się zakochał 06.02.09, 21:21
      dziewczyno,Ty jakas chora jestes z ta swoja zazdroscia i egoizmem.Tobie nie jest
      psycholog potrzebny a psychiatra.
    • www-1 Re: mój mąż się zakochał 07.02.09, 11:37
      medal ma dwa konce i zawsze jest ktos pokrzywdzony jestem mezatka,
      ale kocham cudzego meza, on mnie tez kocha !!!!! sytuacja o tyle
      jest trudna ze nikt nic nie wiem a wszyscy cierpia ja i on, noi nasi
      partnerowie bo mimo woli dajemy im odczuc ze cos jest nie tak, sama
      sie lapie ze jak dostaje od niego sms to swiat nieistnieje dla mnie.
      Ale jest tez rozsadek i zobowiazania. Ale z drugiej strony wiemze
      nie ma nic wazniejszego niz milosc. zyjemy tylko raz i mozemy
      pozniej zalowac ze nic nie zrobilismy w naszym zyciu. trzeba
      ryzykowac, a winny napewno ty masz duzo jesli go nie kochalas to
      znalazl tego czego mu zawsze brakowalo pozdrowienia
    • ania1984m Re: mój mąż się zakochał 07.02.09, 14:15
      moj maz tez znalazl sobie mlodsza niby nic ciekawego ale ona ma 15
      lat a on 25 ja z reszta tez mamy dwie coreczki najlodsza 6 miesiecy
    • futrzak757 Re: mój mąż się zakochał 08.02.09, 16:50
      jeju jak ja to skąś znam
      Powiem tyle BARDZO DOBRZE CI masz to nas co zasłużyłaś
      Jednak jest sprawiedliwość na tym świecie
      WOW
    • izabellaz1 Re: mój mąż się zakochał 08.02.09, 18:06
      Po prostu współczuję...wszystkim "stronom" w sprawie.
      • bassia13 Re: mój mąż się zakochał 09.02.09, 01:21
        Twoj maz sie zakochal bo z Toba juz nie mogl wytrzymac.Ulatwilas mu
        to po prostu.A teraz sie dziwisz???Kobieta inteligentna,madra,nawet
        nieco przebiega wie co robi!!!!A Ty wiedzialas???I Tylko nie marnuj
        im teraz szczesliwych chwil bo i tak Ci to nic nie da.
        • bszalacha Re: mój mąż się zakochał 01.03.09, 16:06
          To,co napisałaś nie jest pomocą dla autorki wątku.Czerpiesz
          satysfakcję z rozpadu związków więc wylecz najpierw samą siebie.
    • 22roza Re: mój mąż się zakochał 12.02.09, 07:26
      Podobnie jak Ty, wyszłam kiedyś z założenia, że nie muszę kochać,
      wystarczy, że ktoś mnie kocha. Zresztą mamiły koleżanki: wiesz, on
      Cię przecież tak bardzo kocha. Podobnie jak Ty, żyję w związku 10
      lat, i podobnie jak Ty go zerwałam i nie mieszkałam z partnerem 1,5
      roku, później pozwoliłam wrócić.Mój partner się nie zakochał,
      zakochiwałam się ja, ale i tak z nikim się nie związałam.

      Zasadniczo, nie uważam, że mam porąbane w głowie. Nieumiejętność
      rozumienia swoich emocji oraz storzenia idealnego książkowego
      związku, nie jest równoznaczne z porąbaniem w głowie. Moja niechęć
      do bliskości bierze się z nieprawidłowych wzorców domowych i z tego
      powodu z wejścia w toksyczny związek, a następnie wejścia w związek,
      którego tak naprawdę nie chciałam, ale myślałam, no jeśli tak
      kocha...zresztą on podkreślał: starczy miłości na dwoje.

      Bo widzisz, Ty obwiniasz siebie, nazywasz się wrednąegoistką.
      Pomyslałaś, że może, jeśli mężczyzna żył z Tobą przez tyle lat...
      gdy Ty pokazywałaś mu, że go nie akceptujesz, to może z nim też coś
      było nie w porządku... bo najczęściej tak jest. Toksyczne związki
      biorą się z niedojrzałości emocjonalnej, z niezrozumienia swoich
      własnych emocji, nie odróżnienia ich od emocji partnera. Ludzie
      skłonni są też przypisywać swoje złe cechy osobom, które są blisko
      nich.

      Byłam u psychologa może 15 razy, wyczytałam dużo literatury fachowej
      i dużo rozmawiałam z ludźmi.I ja bym powiedziała, że jeśli Ty się
      obwiniasz, to znaczy, że ktoś z Twojego bliskiego otoczenia wpędza
      lub wpędzał Cię w dzieciństwie w poczucie winy. Człowiek zdrowy nie
      obwinia się, akceptuje to, że może mieć złe uczucia, ma prawo, by
      kogoś nie kochać, by być na kogoś złym, nie bierze na siebie
      odpowiedzialności za coś, w czym żyły dwie osoby. Twój mężczyzna żył
      z kobietą nieszczęśliwą,która po złych doświadczeniach nie mogła
      zaufać i kochać...chociaż pewnie tego chciała i potrzebowała...
      Czy próbował coś z tym zrobić? Czy raczej wykorzystał Cię jako formę
      przejściową do znalezienia sobie nowej miłości? Brak bliskości
      widocznie jemu też nie doskwierał... też na swój sposób odpowiadał.
      Czy on ma prawo chwalić Ci się swoją miłością? Wiedząc, że Cię rani,
      mimo, że udajesz, że tak nie jest. Osoba, która żyła blisko Ciebie
      wiele lat, wie, jak Cię zranić. Pomyśl o tym, by chronić siebie, a
      nie obwiniać.

      Natomiast psycholog na pewno Ci będzie potrzebny, bo kipi w Tobie
      złość, źródła której nie rozumiesz. Teoria jest taka, że przyczyna
      tkwi w przeżyciach z dzieciństwa i musisz się do tego "dokopać".
      Wszystkie związki i nieprawidłowe interakcje wynikają z toksycznych
      relacji z rodzicami. Według mnie musieli oni w Tobie wywoływać
      poczucie winy...Musieli być niedojrzałymi ludźmi. I musisz się temu
      przyjrzeć. Im wcześniej tym lepiej, choć nie jest to łatwe, ale
      warto, by nie marnować sobie życia, a umieć z niego czerpać radość i
      harmonię.

      • wrednaegoistka Re: mój mąż się zakochał 12.02.09, 09:02
        22roza - bardzo Ci dziękuję za ten głos w "dyskusji" na temat mojego
        zdrowia psychicznego i sytuacji rodzinnej. Dobrze jest wiedzieć, że
        się nie jest jedyną osobą naświecie z takim czy innym problemem.

        Ja oczywiście wiem, że moje problemy emocjonalne mają źródło w
        dzieciństwie, nie trzeba być specjalistą, żeby się tego domyślić.
        Moi rodzice rozwiedli się kiedy miałam 3 lata, potem mieszkałam z
        ojcem a po jego smierci (miałam wtedy 12 lat) z mamą i jej nową
        rodziną. Nigdy tak naprawdę nie była w związku, w którym obie strony
        byłby zaangażowane, albo ta jalatałam za facetem, albo on za mną,
        wzajemność to był towar deficytowy.
        Potem władowałam się w związek z duzo starszym mężczyzną, który był
        chyba Piotrusiem Panem, mimo swego wieku. Dużo emocji mnie ten
        związek kosztował i kiedy się zakończył - poznałam mojego męża. I
        pomyślała, że oto niec nie muszę, ktoś mnie kocha, bo tak, bo po
        prostu jestem.
        Ale to nie wystarczyło i nie popełnie już nigdy tego samego błędu.

        A mój mąż, no cóż... przez ostatnie tygodnie sporo rozmawialiśy,
        dużo zrozumiałam, on chyba też. Ale ostatnio na jego kryształowym
        obrazie (że on biedny a ja zła i szlus) pojawiają się różne ryski.
        Wiec i ja oddycham z ulgą, że nie do końca tylko ja jestem za
        wszystko odpowiedzialna.

        Poradzę sobię. Wierzę, że za jakiś czas uznamy oboje, że to co się
        dzieje teraz miało głęboki sens. Bo dzięki temu każde z nas
        odnalazło spokój i szczęście.

        dziękuję
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka