Dodaj do ulubionych

jak się rozstac

27.02.09, 10:40
Nie mam siły zerwać z moim chłopakiem. Nasza sytuacja powoli staje się nie do
zniesienia, bardzo się męczę bo ciagle się kłócimy, ja potem bardzo to
przezywam, przez kilka kolejnych dni ciągle płaczę, nie mogę się na niczym
skupic - cierpi na tym moja praca i studia. Chcę z tym skonczyc bo psychicznie
nie daję juz rady, ale po prostu nie umiem... Jak tylko chcę zacząc ten temat
to zaraz zaczynam płakac itd. Juz raz powiedziałam jemu o tym,ze odchodzę, ale
zaraz potem byly łzy, przepraszanie itd. i oczywiscie zostałam. Po prostu nie
mam tyle siły, żeby mu powiedziec, ze to koniec. Co mam zrobic?
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie idź do psychiatry, masochizm da się leczyć /nt. 27.02.09, 10:42

      • jan_hus_na_stosie i jeszcze jedno 27.02.09, 10:45
        to była dobra rada a nie złośliwość. Jeśli ktoś trwa w toksycznym dla siebie
        związku to znaczy, że z jego głową jest coś nie tak...
    • madaretha Re: jak się rozstac 27.02.09, 10:43
      najpierw się spakować
    • stinefraexeter Re: jak się rozstac 27.02.09, 10:45
      Nie czekać na kolejną kłótnię.
      Usiąść sobie samej i na spokojnie przemyśleć, co nie pasuje ci w związku,
      dlaczego, itd.
      Powiedzieć o tym facetowi grzecznie i rzeczowo (bez obelg, bez wyzwisk, bez
      ubliżania).

      Jeśli wciąż nie możesz się zebrać do tego, to może warto porozmawiać z kimś
      innym (mama, kumpela, telefon zaufania). Takie wypowiedzenie pewnych myśli na
      głos bardzo pomaga, nie wspominając już o tym, że ze wsparciem innych osób jest
      znacznie łatwiej.
      Powodzenia.
      • peregrinepickle Re: jak się rozstac 27.02.09, 11:01
        Wiem, że to się wydaje takie łatwe ale przeciez są też fajne chwile i nadzieja,
        że bedzie lepiej... To nie jest tak, że zawsze jest zle.Ale dobrze jest bardzo
        rzadko.
        Rozmawiac próbowalismy wiele razy ale nic z tego nie wynika... Problem polega
        głownie na tym, że mamy zupelnie rózne osobowosci- on jest bardzo zamknięty w
        sobie, choc juz prawie pogodzilam sie z tym, że mało mówi o sobie. a ja zupelnie
        odwrotnie, mam np. potrzebę 'wygadania się' po calym dniu. I szlag mnie trafia,
        jak widze, ze on jest w swoim swiecie, mam wrazenie, że w ogole mnie nie słucha.
        Jak przychodze np. zdenerwowana z pracy i chcę mu opowiedziec o wszytskim to
        slyszę 'przestan juz sie wszytkim martwic, juz jestes w domu a nie w pracy'.
        Wczoraj mialam tez cięzki dzien w pracy, rozmowę z dyrektorem którą się
        stresowałam, nie moglam spac itd. A on...nawet nie zapytal jak bylo! Zrobilam to
        zlosliwie, czekając czy zapyta czy nie a on nic.
        Mieszkamy osobno więc pakowanie odpada:).
        Boję się, ze jak znow się zobaczymy i bede chciala z nim zerwac to znow sie złamię.
        • soulshunter Re: jak się rozstac 27.02.09, 11:09
          Nadzieja jest matką głupich. Jesteś głupia? Jesli problem polega na róznicy
          osobowości to znajdz kogoś przynajmniej ze zbliżoną osobowością do twojej.
          • jan_hus_na_stosie Re: jak się rozstac 27.02.09, 11:16
            soulshunter napisał:

            > Nadzieja jest matką głupich. Jesteś głupia?

            Głupia, nie głupia, ale boi się jak diabli samotności, więc woli trwać w chorym
            związku niż być bez faceta.
            • peregrinepickle Re: jak się rozstac 27.02.09, 11:18
              Nie wiem, czy chodzi o to, że boję się zostac bez faceta. Jestem młoda, ładna,
              mam dobrą pracę, koncze studia, mam wielu znajomych, fajną rodzinę.
              Moze podswiadomie tak ale chyba boję się, że będę zalowac.
              • stinefraexeter Re: jak się rozstac 27.02.09, 11:27
                peregrinepickle napisała:

                > Moze podswiadomie tak ale chyba boję się, że będę zalowac.

                To jest klucz do wszystkiego.
                Odpowiedz sobie na pytanie: czego będziesz żałować.
                Pokuszę się o odpowiedź w twoim imieniu: boisz się, ze zniszczysz coś, co jest
                fajne i wartościowe.

                Wiesz, czasem warto zaryzykowac.
                Poczytaj sobie watek niejakiego naro30 i zobacz, do czego prowadzi taka
                nadmierna pasywność i asekuranstwo w sprawach uczuciowych.
        • stinefraexeter Re: jak się rozstac 27.02.09, 11:19
          Masz rację, to się wydaje łatwe, ale nie jest - wierz mi, sporo jest osób na
          forum i nie tylko z podobnymi doświadczeniami, wliczając w to chociażby mnie :)

          Cały problem polega na tym, że do odejścia trzeba dojrzeć. Ty na razie
          tłumaczysz go non stop, "no bo przecież czasem jest fajnie i dobrze". Wydaje ci
          się, że plusy równoważą minusy.
          Tyle tylko, że gdyby tak było, to byś tu w ogóle nie pisała. Regularnie myślisz
          o odejściu i nawet próbujesz - to jest ważny sygnał, że po prostu nie jesteś
          szczęśliwa.

          Pomyśl sobie tak: jeśli z nim zostaniesz, to reszta twojego życia będzie
          wyglądała tak jak teraz. Opłaca sie?
        • erillzw Re: jak się rozstac 27.02.09, 15:46
          I przy okazji, twoj facet wyjatkowo przypomina mojego bylego
          partnera. tez mialam problem z tym, zeby od niego odejsc. Bo zawsze
          bylo przepraszam jak juz dalo sie z nim laskawie pogadac i za 3 dni
          bylo to samo.
          Niereformowalany. Szkoda Twojego czasu. Wiem z doswiadczenia.
          Powiedziec mu, ze to koniec i odciac sie od Niego bo nie da Ci
          spokoju przez jakis czas sadzac, ze to tylko taka przerwa a nie
          koniec zwiazku.
      • erillzw Re: jak się rozstac 27.02.09, 15:44
        Polecam wyprowadzenie sie od takiego goscia. Pod jego nieobecnosc
        najlepiej.
        jesli jednak ze soba nie mieszkacie, to sugeruje znalezc sobie mur
        wsparcia, umowic sie z gosiem u niego w domu ze swiadomoscia, ze Ci
        ludzie czekaja gdzies niedaleko.
        Kobieto, tego kwiatu jest pol swiatu a On sie nad Toba zneca. Wez
        sie w garsc. Postaw sie w sytuacji osoby ktora jest w Twoim
        otoczeniu i pomysl o swoim zachowaniu z boku.
        Moze to Ci pomoze kopnac w dupe frajera ktory wykancza Cie
        psychicznie. Nie mozna sie tak dawac.
    • olcia_olinka Re: jak się rozstac 27.02.09, 16:37
      byłam w podobnej sytuacji. Po każdej kłótni miałam dość ale potem były prośby, powroty. A trudno było mi odejść tym bardziej, że go kochałam ale wiedziałam, że ten związek nie ma szans bo we wszystkim mieliśmy inne zdanie, zupełnie się różniliśmy. I po tysiącu próbach była ta udana. Było ciężko, ale wiedziałam, że muszę być silna, że dłużej tego przeciągać nie mogę bo i tak nie będziemy szczęsliwi a kłótnie nas wykończą. Nie wierzyłam, że się uda ale jednak :-) i Tobie życzę też powodzenia. Podejmij dobrą decyzję a zobaczysz po czasie, że warto choć na początku będzie Ci bardzo ciężko.
    • carolla8 Re: jak się rozstac 27.02.09, 16:38
      to zalezy czy chcesz odejśc, może nie do końca chcesz?
      bo jak ktoś chce to odchodzi.To kwestia czasu.Zawsze przebiera się miarka.

      A on co na to?
      • peregrinepickle Re: jak się rozstac 27.02.09, 22:09
        Dziękuję za odpowiedzi.
        Jestem prawie pewna, że predzej czy pozniej się rozstaniemy bo ja na pewno nie
        mogę powiedziec, że jestem teraz szczęśliwa.
        A co on na to? Ma bardzo trudny charakter i trudno mi coś wyczuć pod maską
        jakiejs dumy. Kiedy powiedziałam mu jakies 3 miesiące temu, że to koniec to on
        wlasciwie nie przekonywal mnie jakos specjalnie tylko zaczął...płakać. Dopiero
        wtedy jakbym zobaczyla jego prawdziwą twarz, wiem ze to byly szczere łzy. No i
        po prostu nie umialam go zostawic. Nigdy bym nie pomyslala, że on moze tak plakac.
        Rowniez trochę mi go zal - mial ciężkie dziecinstwo, teraz jest w Wawie
        praktycznie sam bo przyjechal tu po studiach. Pracuje w bardzo stresującym
        srodowisku, gdzie panuje tzw. wyscig szczurów i cięzko tam o przyjaciół. Wiem,
        że to brzmi strasznie naiwnie i ze nie mogę budowac związku na podstawie tego,
        ze kogos mi zal.
    • redberry26 Re: jak się rozstac 27.02.09, 22:14
      Wolisz sie meczyc i byc na "siłę"? szkoda Twojego zdrowia, łez i życia, jeśli
      czujesz ,wiesz , że to nie ten, nie ma nad czym sie zastanawiac, tylko brakuje
      troche odwagi....zycze Ci jej ...powodzenia!
    • erillzw Re: jak się rozstac 27.02.09, 22:48
      heh.. Moj byly tez potrafil plakac.. no dobra.. miec szklanki w
      oczach. Utrapiona mine, zmeczona zyciem, twierdzic jakzesz mu sie
      zycie na glowe zawalilo, w jakiej straszliwiej depresji byl. A po
      niecalym tygodniu od zdarzenia rzucic tekstem "stresy? jakie ja maam
      stresy????". I wierz mi wtedy to byl naprawde szczery..
      Wszystko to to zabiegi zebys nie odeszla. jemu jest z toba dobrze,
      moze sie od czasu do czasu wyzyc, ma obok siebie kogos kto cokolwiek
      on nie zrobi i tak bedzie.
      • peregrinepickle Re: jak się rozstac 27.02.09, 22:53
        No wlasnie...on w ogole nie wykazuje chęci zmiany. Wiadomo, że trzeba isc na
        kompromis itd. a tymczasem on twierdzi, że 'sie nie zmieni, taki jest i zawsze
        byl' itd. Ja mówię, że juz zaakceptowalam to, że nie jest gadatliwy, ze nie mowi
        duzo o swoich problemach. Ale ja mam inne potrzeby, które on tez powinien
        zrozumiec.
        • erillzw Re: jak się rozstac 27.02.09, 23:12
          Nooo.. dokładnie. ja juz tak mam. Ale jak Ty juz tak masz to on ma
          waty, ze jestes jaka jestes, no nie?
          Skad ja to znam.
          Przy czym potrafil mi przyznawac racje, przepraszac i robic non stop
          to samo.
          Szlagierowym tekstem jego bylo "zrob cos z tym. ja czekam"...
          To jest niereformowalny typ bo jemu jest z soba dobrze a wszelkie
          proby uswiadamiania mu, ze cos jest z nim nie tak koncza sie agresja
          w strone uswiadamiajacego i do tego robienia z siebie ofiary
          innych.. Bo dlaczego to inni nie powiedzieli mu, ze cos robi nie
          tak.. A jak mowia to ich atakuje. I takie kolko...
        • marguyu Re: jak się rozstac 27.02.09, 23:16
          Od 24 lat mam meza mruka, ktory tak jak twoj chlopak "on twierdzi,
          że 'sie nie zmieni, taki jest i zawsze byl'".
          To ja go zmienilam, a wlasciwie sam sie zmienil, bo poczul sie
          akceptowany takim jaki jest i nikt go do niczego nie zmuszal.
          No i wie, ze zawsze moze na mnieliczyc, ja na niego tez.
          Roznimy sie od siebie tak bardzo i w tak widoczny sposob, ze
          slyszelismy pytanie: - Jak to sie dzieje, ze jestesmy tak dobrym
          malzenstwem. Moja odpowiedz zawsze byla taka sama: - Bo nie
          zawracamy sobie glowy duperelami.
          Kazdy ma jakiegos szefa, prace, a w niej durnych wspolpracownikow
          ale to nie oznacza, ze trzeba to zrzucac na drugiego.
          Pod tym wzgledem wypracowalismy sobie doskonala metode. To ktore
          wracalo z pracy wkurzone mowilo przy wejsciu: - Jestem "ksy"! czyli
          bez kija nie podchodz. Po godzinie czy dwoch we dwojke, juz na
          spokojnie mowilismy o przyczynach tego "ksy".
          Ale nie tak, ze wchodze i natychmiast dorzucam wiadro moich gorzkich
          zali do jego problemow.
          Zawsze mozna sie dogadac tylko trzeba umiec. A zeby umiec trzeba sie
          nauczyc myslec "my".

          Czytam to forum i czesto widze tak bezwzgledny babski egoizm i tyle
          ksiezniczek na grochu, ze jakbym byla mezczyzna, to dalabym miotle
          do reki, zrobila przeciag i powiedziala: - Odlatuj samolubna
          wiedzmo!
          • erillzw Re: jak się rozstac 27.02.09, 23:18
            marguyu a powiedz mi czy Twoja jego akceptacja nie wynikała
            przypadkiem też z tego, że Ty czułaś się akceptowana?
            Bo ja się z Toba zgadzam w zupełności. Tyle, że bez akceptacji z dwóch
            stron to to nie wyjdzie...
            • marguyu Re: jak się rozstac 27.02.09, 23:38
              erillzw,
              naturalnie, ze bylam akceptowana :)
              Maz na mnie czekal jak kania na deszcz. Dzielily nas lady i morza i
              systemy polityczne. Nasza historia jest tak romantyczna, ze
              tesciowej kolezanki z pracy plakaly jak jej sluchaly :) Prawie jak
              przy argentynskim serialu:)
              Serio. Stan wojenny i inne takie. I listy z napisem "ocenzurowano".
              Jedno jest pewne: umiemy i lubimy ze soba rozmawiac jesli jest o
              czym. Jestesmy w stanie przegadac cale noce przy flaszcze( no
              dobrze, kilku flaszkach) czerwonego wina i dobrym serze ale bicie
              piany nie wchodzi w rachube. Pod tym wzgledem jestesmy podobni.
              Szkoda zycia na duperele.
              No i umiemy marzyc razem. Wynik jest taki, ze od kilku lat zajmujemy
              sie tylko i wylacznie realizacja marzen.
              Spiecia byly, sa i beda, bo jestesmy jak ogien i woda i ta roznica
              dosc czesto wychodzi; ale to drobiazg.
              Wlasnie stwierdzilismy, ze nam dobrze w Czechach i juz sie chyba
              stad nie ruszymy.
              • erillzw Re: jak się rozstac 28.02.09, 00:58
                Widzisz, marguyu..
                o tym mowie... gdy ma sie poczucie bycia akceptowana to naturalnym
                jest akceptowac.
                Nie zas wtedy gdy jedna strona rzada i rosci sobie prawo do
                akceptacji a prawie na kazdym kroku krytykuje Ciebie za sposob w
                jaki myslisz, czy dzialasz i co generalnie charakteryzuje Ciebie.
                Teraz, bedac w szczesliwym zwiazku, w ktorym akceptuje i jestem
                akceptowana i to ze zrozumieniem sie obu stron a nie zalozeniem, ze
                skoro kocham to i zaakceptuje - teraz akceptuje bo znam ;) - wiem,
                ze tego typu emocje musza byc lustrzane po prostu. I mozna sie
                roznic. Ale trzeba umiec z tych roznic zrobic zalete i to co laczy,
                prawda? :)
                Ale z tego co czytam to Tobie i Twojemu mezowi się to udało :)
          • peregrinepickle Re: jak się rozstac 27.02.09, 23:23
            Ale dlaczego samolubna? Przeciez mówię, że zaakceptowałam, że on jest inny niz
            ja, nie opowiada o swoich kłopotach w pracy i o szczegółach dania. Ok. Ale ja
            akurat mam potrzebę, żeby się 'wygadac' pod koniec dnia. Ale to znaczy, że
            jestem samolubna, tak? Jak wracam to chcę powiedziec co się stalo, jak mi minął
            dzien itd. i dopiero wtedy się moge 'wyłączyc' z pracy.
            Chyba wlasnie m.in. po to jest się z kimś, żeby się wspierac.
            • marguyu Re: jak się rozstac 27.02.09, 23:42
              peregrinepickle,
              dlaczego?
              Bo wiekszosc ludzi jest w jakis sposob samolubna. Tylko nie sa w
              stanie albo nie chca sobie z tego zdac sprawy. Do tego trzeba sporo
              dystansu do samego siebie. Problem z tym, ze nabywa sie go z
              uplywem czasu. A ty jestes mlodziutka :)
              Ale nie wszystko stracone :)
              • peregrinepickle Re: jak się rozstac 27.02.09, 23:51
                Dzięki:)
                No jasne, że jestem tez samolubna bo kazdy jest przeciez egoistą. I chcę i mówię
                wprost że mi tego i tego brakuje. Ale chyba powinnismy się w związku nawzajem
                rozpieszczac i jakos na te potrzeby wzajemnie reagowac.
            • lila_lu Re: jak się rozstac 28.02.09, 00:21
              Hej
              Mysle ze mam cos do powiedzenia bo wlasnie to zrobilam. Rozstałam się. W
              poniedziałek, po kolejnej awanturze, gdzie mój ex groził, foszył, a wręcz
              próbował doprowadzić do demolki wyszłam do koleżanki i nie wrocilam do tej pory.
              Siedzę na łasce znajomych, modlę się oby do jutra, bo wieczorem oglądam, i - mam
              nadzieję- wynajmuję inne mieszkanie.
              W tym związku, tak na świeżo- to ja byłam tym mrukiem, który się nie otwiera,
              tylko gdzies tam po cichu mnoży pretensje. Moj eks- na zewnątrz wycofany, w domu
              zamieniał się w absorbującego gadułę, który doprowadzony do pasji (brak
              dostatecznej uwagi z mojej strony) prowokował karczemne burdy. Później przyszedł
              czas na publiczne histerie, które traktowałam "z przymrużeniem oka". niestety na
              dłuższą metę było coraz więcej frustracji, która przeradzała się w desperację.

              Ale sądzę, że na wnioski przyjdzie czas kiedy indziej, nie o tym miałam pisać.
              Teraz, powiem ci, ze mimo "bezdomności", niejasnej sytuacji i mnóstwa spraw na
              głowie czuję spokój, naprawdę- przekonanie że wszystko się ułoży. Z eksem łączył
              mnie związek, łączy nadal hobby a nawet życiowe zajęcie. Można powiedzieć, że
              pracujemy razem. Te sprawy też muszą być jakóś poukładane, abyśmy nie skakali
              sobie do oczu.
              Dopiero teraz dociera do mnie ogrom tego wszystkiego, jak byłam nieszczęśliwa, i
              jak męczyłam się nie umiejąc się z nim skomunikować. Jak bardzo dalekie bylo to
              wszystko od wzajemnej akceptacji, o ktorej pisze Pani wyżej.Strasznie mnie to
              smuci i martwi, ale mimo wszystko- jest ten spokój, jakaś pewność samej siebie.
              Więc chyba naprawdę warto odpuścić sobie szarpanie...oczywiście Ty zdecydujesz,
              ale skoro dojrzewa to w Tobie od jakiegoś czasu, to pewnie podjęcie kroków
              utwierdzających Cię w tej decyzji jest kwestią jakichś kosmicznych minut. Masz
              jedno życie i na pewno spotkasz Kogoś, kogo Ty zaakceptujesz na stówę, przy kim
              nie będziesz się bać, kto da ci szczęście.
              Pozdrawiam
    • alpepe Re: jak się rozstac 27.02.09, 23:53
      zafunduj sobie z chłopakiem dziecko, wyjdź za niego, a za parę lat wróć na forum
      z tym samym dylmatem, będzie ciekawiej.
    • courteney Są dwa boskie sposoby... 28.02.09, 00:17
      ...na odkochanie się:
      1. Okropne zdjęcia oglądane po conajmniej godzinę dziennie (oczywiście nie bez przerwy, ale w pracy zerkaj co jakieś 15 minut jeśli pracujesz przy kompie) a w domu ustaw sobie tapetę:D :D
      2. Poznać innego i w nim się zakochać.
    • tofik78 Re: jak się rozstac 28.02.09, 00:29
      przerabiałam to 2 lata temu... jak czytam Twoje słowa to mam wrażenie że to o mnie,
      płakałam, wybaczałam, płakałam, wybaczałam i tak na okrągło...
      kilka razy mówiłam ze mam dość i że odchodzę, on wrzeszczał, obrażał itp itd a
      ja wybaczałam szczeliło o ironio 14 lutego. nie było żadnego planu jak mam to
      zrobić i kiedy, stało się w jednym momencie kiedy wszelkie granice zostały
      przegięte, to był moment, nie wytrzymałam i pokazałam drzwi.
      po miesiącu zobaczyliśmy się i wyjaśniliśmy wszystkie sprawy.
      po czasie wiem ze to była jedyna słuszna decyzja, szkoda ze przeciągałam to tak
      długo... za długo...

      myślę że nie ma sensu zastanawianie się jak się rozstać, jeżeli będziecie mieli
      się rozstać to to się stanie, nawet najlepiej zaplanowany scenariusz może szlag
      trafić w jednym momencie....
    • bertrada Re: jak się rozstac 28.02.09, 00:46
      Idź z duchem czasu. Wyślij mu maila albo smsa. ;)
    • fergie18 Re: jak się rozstac 28.02.09, 03:27
      jestem w podobnej sytuacji ;/
      • mijo81 Re: jak się rozstac 28.02.09, 13:29
        kolejna masochistka
    • stara-a-naiwna Re: jak się rozstac 28.02.09, 18:29
      odczekać aż będzie jeszcze gorzej
      wymeczyć się psyhcicznie do granic mozliwości
      zawalić z tego powodu szkołe i prace,
      zdewastować sobie układ nerwowy, starcić do siebie i do niego
      szacunek
      na samym końcu paść na pysk (bez rąk)

      i dopiero wtedy w poczuciu największgo zniesmaczenia się rostać

      O to Ci chodzi?

      Jak się rozstać?
      konkrtnie, stanowczo i szybko.

      Tak czy siak będzie bolało ale przynajmniej krótko a nie w
      nieskończopność.


      • peregrinepickle Re: jak się rozstac 28.02.09, 19:09
        Ech, ja to chyba naprawdę jestem masochistką. Postanowilam się z nim na razie
        nie konaktowac, bo boję się, że jak się spotkamy to znow się złamię. Ale mimo,
        że to dopiero wczoraj byla nasza kłotnia dzis juz zaczynam tęsknić.Mam wolny
        wieczór i ciągle o tym myślę. To juz tez chyba siła przyzwyczajenia:(
    • maroko.o Re: jak się rozstac 28.02.09, 22:47
      Daj sobie z nim spokój, jak nie chce z Tobą gadać i nie potrafi Cię
      dzisiaj wspierać jak masz jakiś problem to co będzie potem .Ty się
      nagadasz a on będzie milczał.Co go obchodzą Twoje problemy w pracy
      nie potrafi zrozumieć, że Ty sobie z czymś nie radzisz dlaczego nie
      weżmie pod uwagę tego po co mówisz o tej pracy, żeby o niej pogadać,
      czy dlatego ze masz jakiś problem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka