Dodaj do ulubionych

Piąte dziecko

IP: *.mpowercom.net 22.11.03, 02:15
Nie potepiam p. Beaty. Podziwiam ja za odwage. A na przyszlosc
zycze szczescia w doborze piguly antykoncepcyjnej. Szkoda
zdrowia Pani Beatko!I pozdrowienia mezowi. Trzymajcie sie. Nie
dajcie sie koltunstwu. Tylko czesciej myslcie przed a nie po
fakcie!Czworka jest Okay!A Weronice nic sie nie stanie, mozna na
Nia wolac: Nika, albo Wera.Agata.
Obserwuj wątek
    • Gość: oliver Wszystkiego dobrego! IP: *.bbtec.net 22.11.03, 04:44
      Ja tez uwazam, ze p. Beata ma w sobie znacznie wiecej milosci
      niz wiele przyszlych matek, ktore bez wahania poddaja sie
      aborcji.Gdybym w tej chwili dowiedziala sie, ze jestem
      adoptowanym dzieckiem i moja biologiczna mama tak wlasnie
      postapila potrafilabym to zrozumiec.Trzymam kciuki za
      Weroniczke i jej mame.
      Swoja droga, to bardzo, bardzo smutne, ze pracownicy urzedu
      odpowiedzialnego za tak delikatne sprawy jak adopcja nie
      potrafia miec innego podejscia niz urzednik-petent.
    • Gość: Roman [...] IP: *.dialsprint.net 22.11.03, 04:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Malgosia Piąte dziecko IP: *.dip.t-dialin.net 29.11.03, 00:59
        Moj Boze . Tak bardzo pania rozumiem .
        Wyobrazam sobie pieklo ktore ma pani za soba i prawdopodobnie
        przed soba .I nic , zadnej nadzieji tylko bezduszne
        urzednictwo . Powodzenia , zdrowia i co najlepsze - wszystkiego
        Moj Boze ...
      • Gość: KR$ Czyzby Romek Giertych? IP: *.riz.pl / *.riz.pl 04.12.03, 15:04
        Sadzac po temacie...
    • moniorek1 Re: Piąte dziecko 22.11.03, 05:19
      To takie dziwne ,ze najwiekszymi dzieciorobami sa przewaznie rencisci. Do
      roboty niby nie maja sily ale na plodzenie zawsze znajda.Bleeee
      Nie wiem czy ta kobieta zrobila przysluge temu dziecku ,ze je urodzila. Moze
      sie zdarzyc ,ze bedzie sie blakala po instytucjach i nigdy nie zazna milosci
      rodzicielskiej. Jakos nie mam ochoty bic brawa tej pani.
      • Gość: mooncake Re: Piąte dziecko IP: *.netvigator.com 22.11.03, 06:31
        moniorek1 napisała:

        > Nie wiem czy ta kobieta zrobila przysluge temu dziecku
        ,ze je urodzila. Moze
        > sie zdarzyc ,ze bedzie sie blakalo po instytucjach i
        nigdy nie zazna milosci
        > rodzicielskiej. Jakos nie mam ochoty bic brawa tej pani.

        Ja tez nie, delikatnie mowiac.
        O ile wiem, w PL, majac czworke dzieci kobieta moze
        legalnie miec zabieg podwiazania jajnikow, szczegolnie w
        sytuacji gdy sama jest chora.

        Beata:
        "Niektórzy mówili, że przecież mam dorosłe dzieci, one by
        zajęły się Weroniką. Ale jak ja bym mogła urodzić dziecko
        i kazać dzieciom się nim zajmować?"

        Jasne, lepiej kazac zrobic to obcym ludziom.
        • lola211 Re: Piąte dziecko 22.11.03, 08:18
          A przeciez wg niektórych powinna byc zadowoloną z siebie bohaterką, ze nie
          zabila, tylko urodziła.Dziwne, ponoc wyrzuty sumienia maja kobiety które
          dokonały aborcji, a tu widac, ze dręcza kobiete, która zostawiła dziecko na
          niepewny los.Ona nigdy nie bedzie wiedziała czy dziecko nie jest krzywdzone.
          Moze ci co tak lekko piszą- oddaj do adopcji, zastanowia sie, ze taka decyzja
          jest tak samo trudna jak decyzja o zabiegu.
          • Gość: kiki Re: Piąte dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 08:50
            Mam dzieci - tylko wyrodna matka oddaje dziecko. Brak sił?
            Próba wyłgania się - dorosłe dzieci na pewno by pomogły w
            opiece.Drugie dziecko urodziłam w tragicznej sytuacji
            finansowej (która trwa do dziś), ale nie wyobrażam sobie życia
            bez mojego synka. Jak się kocha dziecko, to pokona się
            wszystko. Oddać moożna małe kotki i pieski, ale w życiu
            dziecka - chociaż z drugiej strony jak się naprawdę nie kocha
            maleństwa, to nie wiadomo co jest lepsze?
            • lola211 Re: Piąte dziecko 22.11.03, 09:14
              Tez jestes chora? Wychowujesz 4 dzieci?
              Stanowcza w osadach jestes.
              Gdyby była wyrodną matka, to nie miała by przy sobie czwórki dzieci.Wyobrazam
              sobie jak ona musi byc umeczona , całe dorosłe zycie to wychowywanie dzieci,
              nastepne nascie lat byłoby ponad jej siły.To dziecko przyszło za pózno.




              • magda.gdansk Re: Piąte dziecko 22.11.03, 09:25
                lola211 napisała:

                > Tez jestes chora? Wychowujesz 4 dzieci?
                > Stanowcza w osadach jestes.
                > Gdyby była wyrodną matka, to nie miała by przy sobie czwórki
                dzieci.Wyobrazam
                > sobie jak ona musi byc umeczona , całe dorosłe zycie to wychowywanie dzieci,
                > nastepne nascie lat byłoby ponad jej siły.To dziecko przyszło za pózno.

                Dzieci nie przychodza, tylko biora sie z seksu. I mozna zapobiec zajsciu w
                ciaze. Ino trzeba chwile pomyslec, nawet niedluga.
                Wspolczuje tej pani, bo bedzie miala okropne zycie, dreczona wyrzutami
                sumienia i obawa o los dziecka. Ale oboje z mezem pokazali skrajna
                nieodpowiedzialnosc.

                >
                >
                • Gość: melmire Re: Piąte dziecko IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 22.11.03, 11:18
                  Bez przesady. Faktycznie, mogli pomyslec o antykoncepcji. Ale i antykoncepcja
                  bywa zawodna, co bys im wtedy powiedziala? Ze mogli zyc w abstynencji skoro
                  ich nie stac na dziecko? Mam wrazenie ze po przeczytaniu niektorych waszych
                  reakcji osoba ktora waha sie miedzy urodzic i oddac, a dokonac aborcji,
                  wybierze to drugie.
                  • Gość: magda.gdansk Re: Piąte dziecko IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 22.11.03, 21:24
                    Bez przesady. Faktycznie, mogli pomyslec o antykoncepcji. Ale i antykoncepcja
                    > bywa zawodna, co bys im wtedy powiedziala? Ze mogli zyc w abstynencji skoro
                    > ich nie stac na dziecko?

                    Nie mamy tu do czynienia z sytuacja, w ktorej prezerwatywa pekla albo
                    zapomnielismy wziac pigulki. Gdyby tak sie stalo, ocena sytuacji bylaby
                    zupelnie inna: para dolozyla wszelkich staran, zeby sie dochowac
                    odpowiedzialnie, i te wysilki zawiodly, mimo najlepszej woli, zeby byly
                    skuteczne.
                    Gdyby antykoncepcja okazala sie nieskuteczna, nie powiedzialabym oczywiscie
                    niczego tak idiotycznego, ze trzeba bylo sie powstrzymywac od seksu.

                    Tutaj mamy do czynienia z sytuacja, w ktorej para nie troszczyla sie o
                    antykoncepcje. I to jest w ich konkretnej sytuacji nieodpowiedzialne, i
                    zmienia zasadniczo moralna ocene ich pozniejszej decyzji oddania dziecka do
                    adopcji.
                    >Mam wrazenie ze po przeczytaniu niektorych waszych
                    > reakcji osoba ktora waha sie miedzy urodzic i oddac, a dokonac aborcji,
                    > wybierze to drugie.

                    No i slusznie masz takie wrazenie. Urodzenie i oddanie rowniez wydaje mi sie
                    rozwiazaniem nieodpowiedzialnym, a takze takim, w ktorym matka paskudzi sobie
                    cale swoje przyszle zycie zastanawianiem sie nad losem dziecka, ktore oddala.
                    Po co sobie tak psuc zycie? Dosc ma dzien na nedzy swojej, jak mowi Eklezjasta.
                    • lola211 Re: Piąte dziecko 23.11.03, 12:05
                      > Tutaj mamy do czynienia z sytuacja, w ktorej para nie troszczyla sie o
                      > antykoncepcje. I to jest w ich konkretnej sytuacji nieodpowiedzialne, i
                      > zmienia zasadniczo moralna ocene ich pozniejszej decyzji oddania dziecka do
                      > adopcji.

                      Gdzie to wyczytałas? ze nie troszczyli sie o antykoncepcje? Napisała ze czasem
                      mysli, iz byli nieodpowiedzialni.To moze oznaczac, ze uwaza iz moze za mało
                      sie zabezpieczyła, a nie ze w ogóle.
                  • Gość: Maka Re: Z dwojga złego na pewno lepsza aborcja IP: 193.0.122.* 23.11.03, 13:07
                    Najlepszym wyjściem jest sensowna antykoncepcja - gra w "watykńską ruletkę"
                    zawsze się kończy tragicznie. W tym przypadku nieodpowiedzialni rodzice
                    skrzywdzili ciężko pięcioro dzieci, siebie i całą swoją rodzinę. Nie będą
                    wiedzieć, co się dzieje z maleńką Weroniką, może i dobrze, bo raczej nie czeka
                    jej nic dobrego w życiu. Już i tak niezrównoważona i ciężko chora matka nie
                    rokuje właściwego wychowania starszych dzieci, a po takiej historii jak ta
                    powinna przejść solidną terapię, żeby nie zniszczyło jej zasłużone poczucie
                    winy. Wybrała najgorsze wyjscie z sytuacji i to kosztem dziecka, które będzie
                    cierpiało za głupotę rodziców i podłość instytucji, która swoje interesy
                    przdkłada nad dobro ludzi, którym powinna służyć.
                    • Gość: kaja Re: Z dwojga złego na pewno lepsza aborcja IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 23.11.03, 16:11
                      Jeżeli Weronika kiedyś będzie cierpiała, to tylko wtedy gdy
                      zetknie się z kimkolwiek takim jak ty Maka. Włos mi się na
                      głowie jeży jak czytam jaki beznadziejny jest nasz polski naród.
                      Oby nikt z Was na tym forum nie musiał być nigdy postawiony w
                      trudnej życiowej sytuacji, bo widac, że większość z Was
                      pobłądziłaby.
                      Na szczęście są tacy ludzie jak pani Beata, którzy widzą więcej
                      niż czubek własnego nosa.
                    • Gość: Marek Re: Z dwojga złego na pewno lepsza aborcja IP: *.ists.pl / *.ists.pl 23.11.03, 23:13
                      Biedny czlowieku - to naprawde bywa denerwujace, gdy taki palant jak Ty
                      wszedzie, w kazdym miejscu widzi tylko spisek czarnych i wladze Watykanu.
                      "Najgorsze wyjscie z sytuacji" - po tych slowach pozostaje mi tylko miec
                      nadzieje, ze kiedys "ludzi" podobnych Tobie bedzie sie pokazywac w zoo.
                • lola211 Re: Piąte dziecko 22.11.03, 14:44
                  > Dzieci nie przychodza, tylko biora sie z seksu. I mozna zapobiec zajsciu w
                  > ciaze. Ino trzeba chwile pomyslec, nawet niedluga.

                  Pewnie stosowała metody naturalne, tak zachwalane przez Kosciól.
                  • asia.su Re: Piąte dziecko 22.11.03, 23:27
                    Czy Wy wszystkie piszące o pigułkach sądzicie, że będziecie je brały do końca
                    Waszej płodności i to bez względu na stan zdrowia??
                    Nie oceniajcie metod antykoncepcyjnych- które dobre a które złe.

                    Tabletki antykoncepcyjne sa tylko tylko dla zdrowych i stosunkowo młodych
                    kobiet.

                    I oczywiście największa bzdura i ciemnota - zła ta która oddała do adopcji!
                    A wydaje się że z internetu korzystają wykształcone i światłe osoby.
                    Dziwny jest ten świat!
                    • Gość: magda.gdansk Re: Piąte dziecko IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 24.11.03, 11:35
                      Czy Wy wszystkie piszące o pigułkach sądzicie, że będziecie je brały do końca
                      > Waszej płodności i to bez względu na stan zdrowia??
                      > Nie oceniajcie metod antykoncepcyjnych- które dobre a które złe.

                      Nie oceniam, ktore sa dobre, a ktore zle. Wiadomo za to, ze niektore sa
                      skuteczne, a inne nieskuteczne.

                      > Tabletki antykoncepcyjne sa tylko tylko dla zdrowych i stosunkowo młodych
                      > kobiet.

                      Ze pigulka antykoncepcyjna jest dobrym srodkiem dla kobiet, ktore nie cierpia
                      na nadcisnienie, watrobe, hipercholesterolemie - zgoda. Nieprawda jest
                      natomiast, ze pigulka dobra jest tylko dla stosunkowo mlodych kobiet. Po
                      pierwsze, nie wiadomo, co dla ciebie znaczy 'stosunkowo mloda', wiec z tak
                      postawiona teza przez ciebie nie da sie w ogole sensownie dyskutowac. Po
                      drugie, gdybys chciala przez to powiedziec, ze po czterdziestce pigulki nie
                      mozna stosowac, to to jest nieprawda, wiek sam w sobie nie stanowi zadnego
                      przeciwskazania dla brania srodkow hormonalnych.
                      A po trzecie, oprocz pigulki sa jeszcze inne srodki, chocby spirala.


                      • Gość: OhioAnne Re: Piąte dziecko IP: *.nas4.cleveland1.oh.us.da.qwest.net 28.11.03, 03:02
                        Magdo z Gdanska - bardzo sie mylisz co do nieszkodliwosci piguly po 40. Moja
                        leekarka mowi, ze gdy skoncze 35 powinnam odstawic.
              • Gość: mikis Re: Piąte dziecko IP: *.mos.gov.pl 24.11.03, 16:10
                zwykłe wygodnictwo Basi aż bije z tego artykułu!
            • Gość: zzzzzzz Re: Piąte dziecko IP: *.w3cache.trzebnica.net / 10.17.96.* / *.router.trzebnica.net 23.11.03, 12:04
              Gość portalu: kiki napisał(a):

              > Mam dzieci - tylko wyrodna matka oddaje dziecko. Brak sił?
              > Próba wyłgania się - dorosłe dzieci na pewno by pomogły w
              > opiece.Drugie dziecko urodziłam w tragicznej sytuacji
              > finansowej (która trwa do dziś), ale nie wyobrażam sobie
              życia
              > bez mojego synka. Jak się kocha dziecko, to pokona się
              > wszystko. Oddać moożna małe kotki i pieski, ale w życiu
              > dziecka - chociaż z drugiej strony jak się naprawdę nie kocha
              > maleństwa, to nie wiadomo co jest lepsze?

              Co za bzdura- przekonanie, że lepiej dla dziecka, kiedy jest
              wychowywane w jakichkolwiek warunkach, byle tylko przez
              biologicznych rodziców. Jeśli się kocha, nie mozna oddać? Nie
              można chcieć dla tej bezbronnej istotki szczęscia? Tak, w końcu
              korzystniej jest obciązyć "problemem" innych (dzieci), tylko
              dla kogo? Bo przecież nie dla malenstwa, a już na pewno nie dla
              dzieci Beaty. Kobieta wykazała się ogromną odwagą oraz, przede
              wszystkim, odpowiedzialnością (choc faktycznie powinna byla
              zadbac, by nie doszlo do tak dramatycznej sytuacji); dla ludzi,
              ktorzy powtarzają opinie pani cytowanej powyzej
              polecam "Auteczko" Hrabala, ksiażkę o odpowiedzialnosci za
              miłośc.
              • lola211 Re: Piąte dziecko 23.11.03, 12:17
                Jeśli się kocha, nie mozna oddać? Nie
                > można chcieć dla tej bezbronnej istotki szczęscia?

                A jak definiujesz szczescie? Jako zycie wsród kochajacej rodziny, moze i
                niezamoznej, ale kochajacej czy zycie opływajace w dostatku?
                Rodzina ta nie jest patologiczna, to nie sa nedzarze.Dziecko nie byłoby
                szczesliwe?Tylko wtedy gdyby nie było kochane.Zatem uwazam ze nie oddaje sie
                dzieci do adopcji w imie miłosci.Oddaje sie je, gdy stanowi balast,
                przeszkadza, nie kocha sie go, nie chce. Jesli wazny jest czynnik ekonomiczny
                to połowa dzieci w tym kraju jest nieszczesliwa, bo rodziców nie stac na
                wszystko.
                Tak, w końcu
                > korzystniej jest obciązyć "problemem" innych (dzieci), tylko
                > dla kogo? Bo przecież nie dla malenstwa, a już na pewno nie dla
                > dzieci Beaty.

                Jezeli dziecko postrzega sie jako obciazenie, to faktycznie, jest to problem.
                Dziecko przede wszystkim to dar, radosc, a nie problem.Przy wspóldziałaniu tej
                rodziny, w koncu 4 dorosłych osób moznaby utrzymac to dziecko, jest tez cos
                takiego jak opieka społeczna która pomaga rodzinom w potrzebie.Ale trzeba
                chciec.
                • Gość: Rosomak Re: Piąte dziecko IP: *.acn.waw.pl 23.11.03, 12:39
                  Jestem zaszokowana tym artykułem. Co to za rodzina? Co to za
                  ludzie? Byłabym w stanie pojąć gdyby problem dotyczył samotnej,
                  pozbawionej środków do życia kobiety na łożu śmierci która
                  pragnie zapewnić swojemu dziecku dom zanim sama je osieroci. Ale
                  tutaj? Przecież w tej rodzinie oprócz nieszczęsnej matki jest
                  jeszcze pięć innych osób. Jak oni moga zgodzić się na to by ich
                  siostra została odrzucona. Co to znaczy że matka nie chciała
                  obarczać dzieckiem starszego rodzeństwa? A na czym w końcu maja
                  polegac więzy rodzinne, wzajemna odpowiedzialność? Ile razy
                  zdarza sie że todzice gina , umierają, a rodzina trzyma sie
                  dalej i nikt nie ląduje w sierocińcu. Mam taki przykład w
                  najbliższej rodzinie: siostra mego ojca urodziła trzecie dziecko
                  kiedy pierwszych dwoje mieło 18 i 20 lat. Jak wychodziła w
                  trójkę z którymś z nich to wszyscy brali ją za babcię. I co? W
                  zeszłym roku zmarła na zawał, w pół roku po Pierwszej Komunii
                  małego. Czy myslicie że ktoś przy zdrowych zmyslach wpadłby na
                  pomysła oddania dziecka do adopcji, bo co: bo siostra i brat
                  maja swoje rodziny? Mają własne dzieci? Teraz wszyscy staja na
                  głowie żeby mały jak najlepiej zniósł sieroctwo. Nie jest sam
                  ani przez chwilę, jest oczkiem w głowie rodziny. Tak powinno
                  być. Opisana w artykule rodzina to patologiczni
                  nieodpowiedzialni egoiści. Wstyd mi za nich.
                  • Gość: Beata Re: Piąte dziecko IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 23.11.03, 21:33
                  • Gość: Beata W.W Re: Piąte dziecko IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 23.11.03, 21:48
                    Podzielam w pełni opinię poprzedniczki. Może decyzja Beaty
                    wydawać się lepszym wyjściem, niż to, o czym donoszą media
                    średnio raz na dwa tygodnie, tj. o porzucaniu noworodków, ich
                    mordowaniu, czy usiłowaniu morderstwa, ale też jest to
                    postępowanie patologiczne. Zastanawiam dlaczego zależało jej na
                    kontakcie z dziennikarką i gazetą : może liczyła, iż
                    czytelniczki przekażą jej słowa poparcia, zrozumienia, a może i
                    otuchy ? A może tą drogą szuka rodziny /matki?/ dla swojej
                    córeczki, bo czuje się winna ? Polecam jej artykuł z
                    najnowszego "Dziecka" na temat potrzeby miłości u małych dzieci.
                    Może coś zrozumie... Życzę jej aby zmieniła decyzję i aby
                    najbliżsi umieli jej w tym pomóc. Jeżeli tak się nie stanie, to
                    współczuję całej tej rodzinie. Ona zresztą chyba intuicyjnie
                    przeczuwa, że ani ona, ani dzieci, które są z nią nigdy nie
                    zaznają radości życia, ani spokoju sumienia.
            • Gość: nika Re: Piąte dziecko IP: *.t19.ds.pwr.wroc.pl 23.11.03, 16:38
              Ta pani powinna porozmawiac z moja mama... Sama mam czworke rodzenstwa, w
              dodatku jestem rowiesniczka corki pani Beaty.Moj najmłodszy braciszek urodzil
              chyba w najtrudniejszym okresie, kiedy to moja mama byla bezrobotna, nadal
              zreszta borykamy sie z problemami natury finansowej, wszyscy sie uczymy, dwojka
              moim braci wymaga stale lekarstw.Dlatego taki czyn jest dla mnie niepojetyi
              niezrozumiały.Tak samo jak dla tej pani tak dla mojej mamy, gdyby tak postapila
              nie mialabym szacunku.Wszystkie te tlumaczenia sa wrecz zalosne. Wiem, ze jesli
              tylko sie chce mozna wiele, tylko wymaga to poswiecenia i odrobiny dobrej
              woli.Jejku az sie poplakalam na mysl ze mogloby kogos z nas zabraknac...
          • Gość: JOANNA CO JEST LUDZIE ! IP: *.magma-net.pl 27.11.03, 10:49
            czy tak trudno zrozumiec, ze w tym kraju ciezar wychowania
            dzieci ponosza glownie kobiety a w najlepszym wypadku pomaga maz!
            gdyby panstwo zapewnilo tej rodzinie pomoc nie tylko finansowa
            ale rowniez opiekunke- nianie, na pewno nie pozbyli by sie tego
            dziecka. dziwi mnie bardzo, ze w spoleczenstwie katolikow"
            aborcja jest ok. ale urodzenie juz nie... czy oznacza to ze
            polska to kraj hipokrytow?
            • Gość: KR$ Spadaj... IP: *.riz.pl / *.riz.pl 04.12.03, 13:41
              A z jakiej okazji panstwo czyli ja, moj sasiad, koledzy z pracy itp. mamy
              utrzymywac bachory parek mnozacych sie jak kroliki? Sie mnoza to niech sie
              zywia albo znajda innych ktorzy beda ich zywic - panstwo, mnie i innych prosze
              zostawic w spokoju.
        • Gość: Iza Re: Piąte dziecko IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 10:13
          Kobieta w Polsce nie może sobie legalnie podwiązac jajników W ŻADNEJ SYTUACJI.
        • Gość: toffi Re: Piąte dziecko IP: *.pwpw.pl 28.11.03, 14:54
          Nie bardzo rozumiem - niby kochająca się rodzina, a mąż i
          starsze dzieci zostawiły tę panią samą z trudną decyzją (tak to
          odebrałam). To chyba lenistwo i egoizm - nie chciało im
          się "zapieprzać" przy małym dziecku, niech matka sama się
          martwi "cierp ciało jak ci się chciało". Ich obojętność wobec
          małej siostrzyczki i córeczki jest porażająca. Nie bardzo nadal
          rozumiem - chyba ta rodzina nie jest taka kochająca się i
          idealna, jak mówi p. Beata.
    • beemka1 Re: Piąte dziecko 22.11.03, 09:27
      Jestem z bociana. Nie siedze w temacie adoptycyjnym, ale rozumiem, czemu nikt
      nie chcial umowic sie z pania Beata na adoptowanie jej dziecka. Pani Beata
      bardzo przezywa oddanie corki, w pewnym sensie tego zaluje i nie jest w stanie
      zagwarantowac, ze nie bedzie probowala kontaktowac sie z Weronika. Kazdy
      decydujacy sie na adopcje balby sie w tym przypadku, ze pani Beata zmieni
      zdanie, jesli bedzie miala mozliwosc zobaczyc Weronike, to uczucia
      macierzynskie w koncu wezma gore i w efekcie najbardziej ucierpi na tym
      dziecko, rozdarte miedzy rodzicami biologicznym i adopcyjnymi. Dlatego decyzja
      OAO o anonimowosci zarowno jednych rodzicow jak i drugich jest jak najbardziej
      sluszna. A dziecko, jak juz dorosnie, bedzie moglo samo podjac decyzje, czy
      chce odnowic kontakt z matka biologiczna.
      Bardzo wspolczuje pani Beacie. Nie umiem sobie wyobrazic, jak cierpi. I bardzo
      ja szanuje za jej decyzje. Z aborcji nie wynikloby nic dobrego, a tak
      dziciatko ma mozliwosc wychowac sie w zdrowej rodzinie, otoczone opieka i
      miloscia. To, ze Weronika jest jeszcze w osrodku opiekunczym, o niczym nie
      swiadczy. Rodzice, zanim zabiora dziecko do domu, najpierw przychodza do
      osrodka i pod nadzorem ucza sie, jak opiekowac sie malenstwem, przyzwyczajaja
      sie nawzajem do siebie, oswajaja dziecko z swoja obecnoscia tak, aby przejcie
      do nowego nowego domu, do nowych rodzicow nie bylo dla niego szokiem.
      Powyzsze komentarze... Smutne:-( Zero znajomoscie tematu, zero uczucia, czysta
      kalkulacja. Czy na tym ma polegac rodzicielska milosc?
      • zalotnica Re: Piąte dziecko 22.11.03, 12:58
        beemka1 napisała:
        >Powyzsze komentarze... Smutne:-( Zero znajomoscie tematu, zero uczucia, czysta
        >kalkulacja. Czy na tym ma polegac rodzicielska milosc?

        No wlasnie, to moze sama napisz na czym polega ta rodzicielska milosc.
        Masz chociaz jakies doswiadczenie w tym temacie ?
        • beemka1 Re: Piąte dziecko 22.11.03, 14:00
          Zalotnico,
          Dla Twojej glupiej ciekawosci - mam. Reszty tlumaczyc nie bede, bo tylko
          debilom tlumaczy sie, czym jest milosc. Z zalozenia z debilami nie podejmuje
          dyskusji.
          • Gość: mooncake Re: Piąte dziecko IP: *.netvigator.com 22.11.03, 14:47
            beemka1 napisała:

            > Zalotnico,
            > Dla Twojej glupiej ciekawosci - mam. Reszty tlumaczyc
            nie bede, bo tylko debilom tlumaczy sie, czym jest
            milosc. Z zalozenia z debilami nie podejmuje dyskusji.
            --
            I'm a Roman Catholic,
            And have been since before I was born,
            And the one thing they say about Catholics,
            Is they'll take you as soon as you're warm...

            -------------------
            I to te wartosci chrzescijanskie przez ciebie przemawiaja?
            • beemka1 Re: Piąte dziecko 22.11.03, 15:42
              > I to te wartosci chrzescijanskie przez ciebie przemawiaja?


              A czy w ogole wiesz skad ten cytat?
              Poza tym najwidoczniej nie czytalas wczesniejszych postow Zalotnicy. W
              szczegolnosci polecam Seks bez tablatek na F Kobieta. Miodzio. Piszę co mysle,
              od tego jest forum.
          • zalotnica Re: Piąte dziecko 23.11.03, 00:28
            beemka1 napisała:

            > Zalotnico,
            > Dla Twojej glupiej ciekawosci - mam. Reszty tlumaczyc nie bede, bo tylko
            > debilom tlumaczy sie, czym jest milosc. Z zalozenia z debilami nie podejmuje
            > dyskusji.


            Nie musisz dyskutowac, ale skoro im zarzucilas , ze sa zimni, (bez uczucia)
            to moglas im wyjasnic na czym taka milosc polega...tylko tyle .
            Jesli nie chcesz , Twoja wola...mnie nie musisz.


            beemka1 napisała:

            >Nie siedze w temacie adoptycyjnym, ale rozumiem, czemu nikt
            >nie chcial umowic sie z pania Beata na adoptowanie jej dziecka.
            >Z aborcji nie wynikloby nic dobrego, a tak
            >dziciatko ma mozliwosc wychowac sie w zdrowej rodzinie, otoczone opieka i
            >miloscia...
            >...Powyzsze komentarze... Smutne:-( Zero znajomoscie tematu, zero uczucia,
            >czysta kalkulacja. Czy na tym ma polegac rodzicielska milosc?
      • lola211 Re: beemko1 22.11.03, 14:40
        To, ze Weronika jest jeszcze w osrodku opiekunczym, o niczym nie
        > swiadczy. Rodzice, zanim zabiora dziecko do domu, najpierw przychodza do
        > osrodka i pod nadzorem ucza sie, jak opiekowac sie malenstwem,
        przyzwyczajaja
        > sie nawzajem do siebie, oswajaja dziecko z swoja obecnoscia tak, aby
        przejcie
        > do nowego nowego domu, do nowych rodzicow nie bylo dla niego szokiem.


        Przeciez to dziecko jest niemowlakiem.O jakim szoku mowa? Szok bedzie jak sie
        przyzwyczai do miejsca i za jakis tam czas to miejsce i ludzie sie zmienia.
        Im szybciej tym lepiej w przypadku tak małego dziecka.
        • beemka1 Re: Lolu211 22.11.03, 15:53
          To, ze dziecko jest niemowlakiem, nie znaczy, ze nie czuje bliskosci drugiego
          czlowieka. Jeszcze w zyciu plodowym bobas przyzwyczaja sie do bicia serca
          matki, zapamietuje i uspokaja sie przy kolysankach, ktore spiewaja mu rodzice.
          I ta wiez zostaje po porodzie. W przypadku rodzicow adopcyjnych, ich bliskosc
          od samego poczatku jest wazna. Z jednej strony byloby lepiej, gdyby mieli
          kontakt z malcem od narodzin, albo nawet od zycia plodowego, z drugiej jednak
          strony nalezy pamietac o tym, ze wiele biologicznych matek zmienia jednak
          zdanie po porodzie (prawnie ma na to 6 tygodni) i chce zatrzymac dziecko. Co
          wtedy z rodzicami adopcyjnymi? Czy oni nia maja uczuc? Pomysl, jak to jest
          czekac na WYBRANE dziecko, na termin porodu, szykowak pokoj, widziec swojego
          malucha na USG i nagle dowiedziec sie, ze matka biologiczna chce jednak to
          dziecko zatrzymac? Czy to jest w porzadku??? Dlatego uwazam, ze rodzice
          adopcyjni nie powinni miec kontaktu z rodzicami biogicznymi. Bolu byloby
          jeszcze wiecej.
          • lola211 Re: Lolu211 22.11.03, 16:08
            Jak zrozumiałam z tekstu pani Beata juz zrzekła sie praw do dziecka, dawno te
            6 tygodni mineło.A dziecko nadal jest w osrodku.
            Nie ma przy sobie zarówno mamy, która znała bedac u niej w brzuchu jak i nie
            ma przy niej rodziców adopcyjnych.

            Całe szczescie ze jest mozliwosc zmiany zdania przez matke biologiczna.

            Dlatego uwazam, ze rodzice
            > adopcyjni nie powinni miec kontaktu z rodzicami biogicznymi. Bolu byloby
            > jeszcze wiecej.

            Z punktu widzenia adopcyjnych na pewno tak.Z punktu widzenia matki
            biologicznej -nie.Kamien spadłby jej z serca gdyby miała mozliwosc zobaczyc ze
            dziecko wychowuje kochająca je rodzina, a tak do konca zycia bedzie miec co
            do tego watpliwosci.
            • beemka1 Re: Lolu211 22.11.03, 21:10
              Nie umiem odpowiedziec Ci na pytanie, czemu Weronika nadal jest w osrodku. Na
              pewno nie dlatego, ze ktos na sile trzyma tam dziecko, mimo iz znalezli sie
              rodzice. Osrodek tez nie ma ochoty ani pieniedzy, zeby utrzymywac dziecko,
              skoro moze je juz oddac odpowiedniej rodzinie.
              Dobrze, ze matka biol. ma mozliwosc zmiany decyzji, ale wlasnie dlatego
              wyklucza to kontakt rodzice biologiczni- rodzice adopcyjni. A coz, matka
              biologiczna cierpi, ale w koncu to ona oddaje dziecko do adopcji, to jej
              decyzja. Dlaczego wiec maja cierpiec rodzice adopcyjni, ktorzy niczemu nie
              zawinili? Tak na pocieche powiem Ci, ze staranie o adopcje to nie takie hop
              siup. To nierzadko kilka lat chodzenia do osrodka, szereg badan
              psycholgicznych, ktore przyszli rodzice nie zawsze przechodza pozytywnie.
              Zanma przypadki, gdzie rodzicom odmowiono adpcji, bo 'nie nadawali sie'.
              Smieszne, oni sie nie nadaja, ale matka bilogiczna, ktora to dziecko oddaje,
              tak. Osrodek, wybierajac rodzicow, nie kieruje sie osobista tragedia osob,
              ktore nie moga miec biologicznych dzieci. Osrodek interesuje dziecko i to jemu
              staraja sie znalezc rodzicow, a nie rodzicom dziecko.
              • lola211 Re: Lolu211 22.11.03, 23:18
                > Zanma przypadki, gdzie rodzicom odmowiono adpcji, bo 'nie nadawali sie'.
                > Smieszne, oni sie nie nadaja, ale matka bilogiczna, ktora to dziecko oddaje,
                > tak.

                Bo to jej dziecko, było nie było.

              • lola211 Re: Lolu211 23.11.03, 11:56
                > Dobrze, ze matka biol. ma mozliwosc zmiany decyzji, ale wlasnie dlatego
                > wyklucza to kontakt rodzice biologiczni- rodzice adopcyjni.

                Ile ona ma czasu na zmiane decyzji? Czy po zrzeczeniu sie praw przed sadem
                nadal ma prawo zmiany decyzji?

                A coz, matka
                > biologiczna cierpi, ale w koncu to ona oddaje dziecko do adopcji, to jej
                > decyzja.

                Bo musi.A nie dlatego ze chce.Ta decyzja jest wymuszona.Co innego, gdyby
                pozbycie sie dla niej dziecka było ulga, pozbyciem sie kłopotu.
                Mozna napisac: cóz rodzice adopcyjni cierpia, bo zdecydowali sie na krok
                adopcji z wszelkimi konsekwencjami.Ich wybór.
                Czy te cierpienia rezerwowac tylko dla matki biologicznej?

                Dlaczego wiec maja cierpiec rodzice adopcyjni, ktorzy niczemu nie
                > zawinili?

                A matka biologiczna zawiniła?

                > Zanma przypadki, gdzie rodzicom odmowiono adpcji, bo 'nie nadawali sie'.

                To panstwo odpowiada komu powierzy los takiego dziecka, wiec trudno wymagac by
                dawało je kazdemu kto chetny.W przypadku biologicznych rodziców panstwo nie ma
                mozliwosci kontrolowania, kto nadaje sie na rodzica a kto nie, moze co
                najwyzej odebrac prawa rodzicielskie w skrajnych przypadkach.

              • Gość: rosomak Re: Lolu211 IP: *.acn.waw.pl 23.11.03, 12:54
                Proszę wyjaśnij mi jedna sprawę: z tego co rozumiem to po
                upływie 6 tygodni, jeśli matka biologiczna zrzeka sie dziecka to
                jej decyzja jest nieodwracalna: w świetle prawa przestaje być
                matką, koniec kropka, klamka zapadła. dopiero 18 lat później na
                wniosek samego dziecka, już pełnoletniego sąd może udospnic
                oryginalną metrykę. Caego więc boją sie rodzice adopcyjni?
                Przecież prawnie nikt raz przysposobionego dziecka nie może im
                odebrać. Dalczego więc nie zaryzykować takiego drobiazgu jak
                jeden zdawkowy list w roku- przecież nie koniecznie na adres
                domowy, może do odebrania w ośrodku , w którym informowaliby o
                losie dziecka? dalczego odmawiać tej nieszczęsnej , i tak
                pokrzywdzonej przez los kobiecie odrobiny spokoju? Czy to aż tak
                wiele? W zamian za radość wychowania jej-teraz już NASZEGO
                dziecka? Przepraszam , ale adopcja też powinna mieć swoją
                moralna cenę: skoro biologiczni rodzice nie są pewni aż do
                porodu, a często i dłużej, czy ich maleństwo będzie zdrowe, czy
                przeżyje, dlaczego ci adopcyjni zasługuja naraz na całkowitą
                pewniość? Czym są lepsi?
                • lola211 Re: do rosomak 23.11.03, 13:10
                  No własnie, tez mnie to zastanawia.
                  Rodzice adopcyjni chcą za wszelka cene spokoju, a matka biologiczna to co?
                  Pewnie sama sie prosiła...
                  Rozumiem sytuacje braku kontaktów tych ludzi zanim matka zrzeknie sie praw -
                  bo moze to prowadzic do zawiedzionych nadziei, gdy matka jednak dziecko
                  zatrzyma, ponadto moze dochodzic do próby sprzedazy dziecka.
                  Ale juz po zakonczeniu procedury zrzeczenia sie praw do dziecka?
                • beemka1 do Rosomak 23.11.03, 18:04
                  Chyba nie zwrocilas uwagi na pewna rzecz w artykule. Matka biologiczna
                  zostanie powiadomiona, jesli znajda sie rodzice adopcyjni, to powinno ja
                  uspokoic. Co dalaby coroczne pisanie listow do OAO, przeciez r. a. mogliby
                  napisac cokolwiek? Myslisz, ze pani Beata uwierzylaby na slowo? Niestety,
                  decyzja oddania dziecka do adpocji pociaga za soba pewne smutne konsekwencje -
                  kontak zostaje zerwany DLA DOBRA DZIECKA. Pomysl, jak poczulby sie
                  osiemnastolatek, ktory nagle dowiedzialby sie, ze jego rodzice utrzymywali
                  kontakt z matka bilogiczna? Oszukany? Oklamywany? A moze powiedziec dziecku o
                  tych konatktach wczesniej? Kiedy? Jak ma 5 lat, 10, a moze 15? I co wtedy:
                  nadal trzymac dziecko z dala od matki biologicznej?
                  Zasady ustalone przez prawo nie sa wymyslone po to, zeby upokorzyc matke
                  biologiczna, ale po to, zeby jak najmniej ucierpialo na tym dziecko. I pani
                  Beata, bedac ta matka, powinna robic wszystko, zeby wiecej dziecka nie
                  krzywdzic.
                  • lola211 Re: do Rosomak 23.11.03, 19:15
                    Pomysl, jak poczulby sie
                    > osiemnastolatek, ktory nagle dowiedzialby sie, ze jego rodzice utrzymywali
                    > kontakt z matka bilogiczna? Oszukany? Oklamywany? A moze powiedziec dziecku
                    o
                    > tych konatktach wczesniej? Kiedy? Jak ma 5 lat, 10, a moze 15? I co wtedy:
                    > nadal trzymac dziecko z dala od matki biologicznej?

                    Moze tak samo jak dziecko które zyje w przeswiadczeniu ze jego rodzice
                    adopcyjni sa biologicznymi.Bo i tak sie zdarza.Dowiaduje sie od obcych, albo
                    przypadkiem znajdzie dokumenty.

                    Prawda jest ze nie wiem do konca jakie rozwiazanie jest lepsze, bo po prostu
                    nie wyobrazam sobie sytuacji oddania mojego dziecka obcym ludziom.Nie, mowy
                    nie ma.Pełna abstrakcja.
              • Gość: OhoiAnne Beemka1 IP: *.nas4.cleveland1.oh.us.da.qwest.net 28.11.03, 03:23
                Beemka, zgadzam sie 99 % Twojej wypowiedzi, ale niestety jest procent rodzicow
                adopcyjnych, ktorzy sie nie nadaja. Nie chodzi tutaj o sprawy finasowe, ale o
                to, ze czesto rodzice adopcyjni zyja w swiecie fantazji i dlugo wyczekiwane
                dziecko nie moze byc mniej niz perfekcyjne. Osobiscie znam rodzine, ktora
                probowala i dzieki Bogu, ze nikt nie powierzyl im dziecka. Ludzie Ci zyli
                bowiem w swecie fantazji i zadne dziecko nie byloby dla nich wystarczajaco
                dobre.
                Podejrzewam, ze Weronika jest dlatego w osrodku, ze matka chorowala w czasie
                ciazy i rodzice adopcyjni boja sia konsekwencji dla dziecka. Moze dlatego nie
                jest "wystarczajaco zdrowa" dla potencjalnych rodzicow adopcyjnych. Nie wiem...
                Gdybym miala adoptowac, to chcialbym znac matke biologiczna. Po pierwsze
                genetyka, po drugie chcialabym wiedziec, ze matka nie uzywala alkoholu czy
                narkotykow w czasie ciazy. Uwazam tez, ze "szacunek dla biologicznej matki"
                polega na tym, ze jakis chocby minimalny kontakt z nia bedzie. Gwaratuje, ze
                kazde adoptowane dziecko w pewnym momencie swego zycia bedzie ciekawe
                biologcznej matki. I chocby nie wiem jak rodzice adopcyjni beda probowali
                zapobiec do tego kontaktu najprawdopodobniej dojdzie.
                Ja mysle, ze w Poslce nie ma jeszcze kultury adopcyjnej jak na przyklad jest w
                USA, gdzie adopcje sa bardzo czeste. Beata dostalaby setki listow od
                bezdzietnych rodzin, ktore prosilyby ja o oddanie dziecka.
                Beemka bardzo bym chciala z Toba pisac na privie, bo adopcja jest dla mnie
                ciekawym zagadnieniem, a Ty o nim duzo wiesz. Jak chcesz do daj kontakt na
                priva.
                • beemka1 Re: Beemka1 28.11.03, 15:24
                  Tak szczerze powiedziawszy to ja niewiele wiem o adopcji, a na pewno nie z
                  autopsji. Po prostu jestem sympatykiem Stowarzyszenia "Nasz Bocian", ktore
                  zrzesza osoby pragnace adoptowac, oraz te, ktore lecza nieplodnosc. Ja naleze,
                  a raczej nalezalam:-), to tej drugiej grupy. Zachecam do odwiedzenia strony
                  www.nasz-bocian.pl i w szczegolnosci polecam 2 fora: Adopcja oraz Adopcja -
                  pytania do Eksperta. Mam nadzieje, ze sie spotkamy na bocianie, a jesli chcesz
                  napisac bezposrednio do mnie, to uzyj skrzynki gazetowej.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Beemka.
        • Gość: kaja Re: beemko1 IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 23.11.03, 16:25
          Ludzie, to że Weronika jest jeszcze w ośrodku, świadczy o
          totalnym braku kompetencji OAO. Ta malutka dziewczynka mogłaby
          trafić do rodziny adopcyjnej tuż po porodzie, ale OAO do którego
          zgłosiła się Pani Beata nie mogło znależć takiej rodziny !!!!????
          Przeciez to absurd. Ja osobiście znam kilka rodzin, które
          zdecydowałyby się na taką adopcję.
          A co w tym aż takiego dziwnego, że matka biologiczna, decydująca
          się oddać dziecko do adopcji, chciałaby wiedzieć w przyszłości
          coś o dziecku. Przecież Pani Beata raczej nie myślała o
          kontaktach z dzieckiem.
          • beemka1 Re: Kaju 23.11.03, 20:56
            Odpowiadam, bo adresujesz ten post do mnie, choc juz wczesniej udzielilam
            odpowiedzi. Kto zagwarantuje rodzicom adopcyjnym i dziecku, ze matka nie
            bedzie chciala sie z nimi kontaktowac? Da swoje slowo? To po prostu
            niebezpieczne i, jeszcze raz podkreslam, najgorsze, co moze spotkac dziecko -
            bedzie mialo metlik w glowie. Nie dziwie sie, ze pani Beata nie znalazla
            rodziny, ktora zgodzilaby sie na taki uklad. Chwala ludziom, gdyby sie tacy
            znalezli, ale zastanow sie, czy Ty sama chcialabys zyc w niepewnosci, czy
            ktoregos dnia pani Beata nie upomnialaby sie o dziecko. Czy uwierzylabys jej
            na slowo, ze tego nie zrobi? Pomimo mojej ufnosci wobec ludzi (tak, naiwna
            jestem), ja bym na to nie poszla. A Ty?
            • Gość: kaja Re: Kaju IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 24.11.03, 19:25
              Akurat jestem w takiej sytuacji, że z całą pewnością moge powiedzieć, że
              zaufałabym p. Beacie. Samam adoptowałam dziecko ze wskazaniem i nie widzę w tym
              nic groźnego. Niczego w życiu nie można być pewnym na 100%, więc tego czy matka
              biologiczna mojego dziecka nigdy nie stanie w moich drzwiach też nie moge być
              pewna, ale w życie polega na podejmowaniu pewnego ryzyka.
              • beemka1 Re: Kaju 24.11.03, 21:27
                Kaju, to chwala Ci za to, co zrobilas. Ja bym nie miala odwagi i nie czuje sie
                z tego powodu winna. Tak, jak nie kazdy nadaje sie do posiadania dzieci czy to
                biologicznych, czy to adoptowanych, tak i sa tacy (i to znakomita wiekszosc),
                ktorzy nie zdecyduja sie na adopcje ze wskazaniem. Chyba dobrze, prawda?
    • Gość: kasia Re: Piąte dziecko IP: *.laczpol.net.pl 22.11.03, 09:51
      podziwiam , jestem pełna szacunku dla matki, któran nie zabiła
      swojego dziecka , a nie mogła go wychowywać , u nas wszystko
      jest wywrócone do góry nogami, państwo ma gdzieś -placówki
      które powinny pomagać odwracają się !przecież są do tego
      powołane!wychodzi na to ,że lepiej zabić !i po kłopocie!nic z
      tego nie rozumiem, taką matkę przecież trzeba otoczyć opieką i
      pomóc !
      • Gość: Zouza Re: Piąte dziecko IP: *.acn.waw.pl 22.11.03, 11:35
        Wiekszosc matek,ktore oddaj dziecido adopcji ma potem watpliwosci
        czy dziecku nie dzieje sie krzywda. Ta kobiete te watpliwosci
        beda dreczyc prawdopodobnie do konca jej dni. A nam nie wypada
        oceniac, bo to co zrobila bylo bardzo trudna decyzja, nie tylko
        dla niej ale takze dla jej bliskich. Co do naszych osrodkow i
        procedur adopcyjnych to lepiej sie nie wypowiadac.
    • Gość: maria Re: Piąte dziecko IP: *.wro.vectranet.pl / 10.10.245.* 22.11.03, 11:53
      Nie da się powiedzieć, że to prywatna sprawa rodziny p. Beaty,
      bo na własne życzenie upubliczniona, ale czasem aż pcha się na
      usta: ciemnota, zacofanie, kołtuństwo i hipokryzja. Przecież to
      sprawa wiele bardziej złożona niż w tekście, skąd tyle u PP.
      odwagi, by rugać to małżeństwo jak parę nieodpowiedzialnych
      sztubaków? Suchy chleb, pomoc starszego rodzeństwa, poświęcenie?
      Samowyrzeczenie słowem w imię katolickich wartości. A gdzie
      miejsce na możliwości tego dziecka, tej rodziny, przyszłość?
      Trochę więcej racjonalizmu, drodzy Polacy.
    • zalotnica Re: Piąte dziecko 22.11.03, 13:13


      >>>"Weronika nadal czeka na nowych rodziców w pogotowiu rodzinnym."


      Ciekawa jestem , gdzie sie podziali wszyscy Ci, co tak bardzo
      byli za adopcja. Minelo juz kilka miesiecy, niemowle, przeciez
      nie powinno byc trudnosci, a tu prosze... Pani Beata tez jest tym
      faktem zdumiona. A moze sama sie tez zasugerowala opinia ludzi
      z forum i tak lekko podjela dezyzje o urodzeniu...?
    • Gość: Triss Merigold Re: Piąte dziecko IP: *.acn.waw.pl 22.11.03, 14:00
      Właśnie, gdzie są fani adopcji, Ci którzy tak głośno protestują przeciwko
      aborcjom.
      Moim zdaniem ta kobiet postąpiła na tyle odpowiedzialnie na ile to było możliwe
      po nieplanowanej i niechcianej ciąży. Starsze dzieci miałyby się zająć? A w
      imię czego niby, mają własne życie i nie ma powodu żeby obciążać je za błąd
      rodziców.
      • Gość: aga To szansa, nie nieszczescie!!! IP: *.adsl.pi.be 22.11.03, 16:40
        Blad rodzicow? Ze nimy co - ze sie kochali? To nie tak!
        wspolczuje tej kobiecie!
        Mysle ze ja bym nie oddala dziecko, ,nawet gdybym miala bardzo
        ciezka sytuacje. Ale lepiej dla dziecka, ze nie usunela go. Ze
        go nie zabila! Jego zycie moze byc rozne. Ale niekoniecznie
        moze - jak ktos to wyzej sugerowal - ze bedzie sie tulac po
        osrodkach, ale moze byc szczesliwa, moze byc dobrym czlowiekiem,
        moze pomagac innych, moze od\na da szczescie w przyszlosci innym
        swoim lub adoptowanym dzieciom? To zawsze jest SZANSA! I tak
        trzeba na to patrzec. To my mamy kierowac naszym zyciem a nie
        ono nami. Dlatego uwierzmy w to.

        Moze ktos pomoze tej kobiecie i osrodkowi znalezc rodzicow dla
        malej Weroniki?
        NIE OCENIAJMY!!! POMOZMY!!!
        Pozdrowienia dla wszystkich podejmujacych trudne decyzje!
    • Gość: gaga Re: Piąte dziecko IP: *.pila.sdi.tpnet.pl 22.11.03, 16:43
      Dla mnie zupełmnie nieważne są powody Twojej decyzji, a toże
      poszłaś "pod wiatr".Współczuję bólu rozstania /nie myślę że
      matkami stajemy się w chwili porodu -kilka miesięcy temu
      urodziłam kolejne dziecko i cała ciaża była jednym wielkim
      oczekiwaniem -mimo iż kolejna/.Podziwiam też Twojego męża za
      niewywieranie nacisku i zgodę na Twoją decyzję.Myślę że gdyby
      taka postawa była propagowana to nie byłoby tych okropności
      ojakich ostatnimi czasy donosiła prasa.Żal jedynie braku
      współpracy z ośrodkiem adopcyjnym.
      Życzę Ci Beato wiary w swoą mądrość i zdrowia .
      • lola211 Re: Piąte dziecko 22.11.03, 17:11
        Podziwiam też Twojego męża za
        > niewywieranie nacisku i zgodę na Twoją decyzję.

        A mnie jawi sie inny obraz tego meza.
        Jakby tą ciezka decyzje pozostawił jej i umył rece.
        Moze dlatego, ze zwraca sie do niego per tatuśku, moze dlatego ze tesciowa-
        jego mama nakrzyczała na niego.
        Byc moze sie myle, ale tak to odczytałam.
    • Gość: anka Re: Piąte dziecko IP: 62.29.135.* 22.11.03, 17:17
      Beato,
      dzięki, że powiedziałaś o tym publicznie. Chyba każda normalna kobieta rozważa
      taką sytuację, w jakiej Ty sie znalazłaś. Ja też się nad takimi sprawamai
      zastanawiam. Uważam, za całkowicie normalne, ludzkie i szlachetne to, co
      zrobiłaś. Z całego serca rozumiem te uczucia, które opisujesz: chęć
      znalezienia odpowiednich rodziców dla dziecka, chęć bycia z maleństwem, żeby
      nie było samo i Twoje ogromne cierpienie spowodowane zderzeniem z brutalną
      rzeczywistością: tyle zdziczenia i zakłamania!

      Jestem trzydziestolatką, mam dziecko, ale wierz mi, w moim otoczeniu żadna
      dziewczyna czy kobieta nie uważa skrobanki za coś normalnego. Może należę już
      do innego pokolenia niż Ty. Skrobanka to nie jest już dla nas coś, nad czym
      można przejść do porządku dziennego, ukryć to, gdy się już na to zdecydowało
      albo wręcz przeciwnie, bez zażenowania przyznawać sie do tego w gronie
      przyjaciół.

      Jestem przekonana, że za kilka czy kilkanaście lat, również w naszym
      społeczeństwie zaakceptujemy adopcję oraz nauczymy sie szanować uczucia matki
      oddającej dziecko do adopcji. Ta matka ma prawo upewnić sie na własne oczy, że
      jej dziecko jest w dobrych rękach i że nie dzieje mu się krzywda. Żeby
      normalna matka biologiczna, która świadomie - jak Beata - oddaje dziecko do
      adopcji mogła zaznać spokoju, musi spojrzeć nowym rodzicom swojego dziecka w
      oczy i intuicyjnie odczuć, że u tych ludzi dziecku będzie dobrze. To jest
      normalne i ludzkie. Jeśli Ci ludzie, którzy starają się o wzięcie dziecka do
      adopcji, nie potrafią tego zrobić, to - moim zdaniem - coś z nimi nie tak. Na
      podpisanie dokumentów adopcyjnych są gotowi, ale w oczy matce nie chcą
      spojrzeć? To jest normalne? Wzięcie dziecka do adopcji to nie to samo, co
      zakup samochodu z drugiej ręki. Wzięcie dziecka to ogromna odpowiedzialność,
      ale też obietnica, którą powinni złożyć przede wszystkim takiej osobie jak
      Beata, że będą się starali być jak najlepszymi rodzicami. I nie ma co wysuwać
      tutaj argumentu typu: jak już urządzili pokoik dla dziecka w swoim domu i tak
      długo czekali, to nie można pozwolić, żeby teraz bali sie, że taka osoba jak
      Beata mogłaby sie rozmyślic. Bzdurne to i śmieszne w przypadku Beaty, bo ona
      dokładnie wie, co robi i gdyby zobaczyła to swoje dziecko w tym pokoiku - a
      przede wszystkim gdyby przekonała się, że ludzie którzy ten pokoik
      przygotowali, to właściwe osoby na rodziców jej dziecka, nie zachowa sie jak
      niestabilna emocjonalnie nastolatka, której chłopak dyktuje, co ma robić.

      Gdybym znalazła sie w sytuacji jak Twoja, chciałabym jeszcze przed porodem
      znaleźć odpowiednich ludzi, widzieć jak biorą maleństwo na ręce zaraz po
      porodzie, jak go karmią i jak sie o nie troszczą. TO JEST NORMALNE. Tego chce
      dla swojego dziecka każda prawdziwa matka. Jeśli tak się nie dzieje, to wpędza
      się tę matkę w obłęd. Wiele osób prorokuje Ci tutaj, że do końca życia
      będziesz targana niepewnością o losy swojego dziecka. To jest okrucieństwo
      wobec każdej matki mówić jej coś takiego. TO NIE JEST LUDZKIE i NIE GODZI SIE
      TAK POSTĘPOWAC wobec osoby, co do sytuacji której nie mamy bladego pojęcia.
      Gdyby tak co niektórzy nasi rodacy mogli zobaczyć się z boku, ile w nich
      głupoty jadu i nienawiści!

      Trzymaj sie Beato, całym sercem jestem z Tobą i życzę Ci, aby Weronika
      znalazła odpowiedzialnych i szlachetnych ludzi,którzy uszanują również Twoje
      uczucia.

      Pzdr.
      Anka



      • Gość: Jana Re: Piąte dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 17:52
        tak sobie w duchu myślę , przecież Weroniczka nie tylko jest
        córką , jest także siostrą . Ma dorosłe rodzeństwo... Może warto
        byłoby taką decyzję omówić na forum rodzinnym ?!
      • Gość: Matka DO ANKI! IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 22.11.03, 20:40
        BRAWO ANKA !!!
      • Gość: magda.gdansk Re: Piąte dziecko IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 22.11.03, 21:33
        Gdybym znalazła sie w sytuacji jak Twoja, chciałabym jeszcze przed porodem
        > znaleźć odpowiednich ludzi, widzieć jak biorą maleństwo na ręce zaraz po
        > porodzie, jak go karmią i jak sie o nie troszczą. TO JEST NORMALNE. Tego
        chce
        > dla swojego dziecka każda prawdziwa matka. Jeśli tak się nie dzieje, to
        wpędza
        > się tę matkę w obłęd. Wiele osób prorokuje Ci tutaj, że do końca życia
        > będziesz targana niepewnością o losy swojego dziecka. To jest okrucieństwo
        > wobec każdej matki mówić jej coś takiego. TO NIE JEST LUDZKIE i NIE GODZI
        SIE
        > TAK POSTĘPOWAC wobec osoby, co do sytuacji której nie mamy bladego pojęcia.
        > Gdyby tak co niektórzy nasi rodacy mogli zobaczyć się z boku, ile w nich
        > głupoty jadu i nienawiści!

        Nie deklamuj duzymi literami. Przewidywania co do tego, ze bedzie pania Beate
        meczyc niepewnosc co do losu dziecka, to niekoniecznie musi byc glupota, jad i
        nienawisc rodakow.
        Moze to byc elementarna znajomosc zycia, z ktorej wynika, ze jak sie zrobi cos
        nieodwracalnego, a urodzenie i oddanie do adopcji to jest cos nieodwracalnego,
        to sie potem zyje z ta swiadomoscia i rozwaza sie skutki tego, co sie
        zrobilo.
      • beemka1 Re: Piąte dziecko 22.11.03, 22:30
        I nie ma co wysuwać
        > tutaj argumentu typu: jak już urządzili pokoik dla dziecka w swoim domu i
        tak
        > długo czekali, to nie można pozwolić, żeby teraz bali sie, że taka osoba jak
        > Beata mogłaby sie rozmyślic. Bzdurne to i śmieszne w przypadku Beaty, bo ona
        > dokładnie wie, co robi i gdyby zobaczyła to swoje dziecko w tym pokoiku - a
        > przede wszystkim gdyby przekonała się, że ludzie którzy ten pokoik
        > przygotowali, to właściwe osoby na rodziców jej dziecka, nie zachowa sie jak
        > niestabilna emocjonalnie nastolatka, której chłopak dyktuje, co ma robić.


        Rozumiem, ze pijesz do mnie. Niestety, to Twoje argumenty sa smieszne, bo niby
        jak rodzice adopcyjni moga uwiarzyc Beacie na slowo, ze nie zachowa sie
        jak 'niestabilna emocjonalnie nastolatka'? Wiesz, ile kobiet zmienia
        decyzje??? I wcale nie zawsze sa to nastolatki, to rowniez matki, takie jak
        Beata. Nawet sama Beata nie mogla na 100% przewidziec, jak zachowa sie po
        urodzeniu corki. To tak, jak kobieta krzyczy, ze NIGDY nie podda sie aborcji
        (zeby nie bylo, jestem stanowczo przeciwna), a tak naprawde ZADNA z nas nie
        wie, czy nie usunelaby, gdyby np. ciaza zagrazala naszemu zyciu. Kazdy z nas
        jest tylko slabym czlowiekiem, dlatego nie pisz, ze rodzice adopcyjni powinni
        uwierzyc Beacie na slowo. To, co piszesz, jest 'bzdurne i smieszne'.
      • Gość: Beata Re: Piąte dziecko IP: *.gdynia.mm.pl 23.11.03, 14:35
        Gość portalu: anka napisał(a):

        >
        > Jestem przekonana, że za kilka czy kilkanaście lat, również w
        naszym
        > społeczeństwie zaakceptujemy adopcję oraz nauczymy sie
        szanować uczucia matki
        > oddającej dziecko do adopcji. Ta matka ma prawo upewnić sie na
        własne oczy, że
        > jej dziecko jest w dobrych rękach i że nie dzieje mu się
        krzywda. Żeby
        > normalna matka biologiczna, która świadomie - jak Beata -
        oddaje dziecko do
        > adopcji mogła zaznać spokoju, musi spojrzeć nowym rodzicom
        swojego dziecka w
        > oczy i intuicyjnie odczuć, że u tych ludzi dziecku będzie
        dobrze. To jest
        > normalne i ludzkie. Jeśli Ci ludzie, którzy starają się o
        wzięcie dziecka do
        > adopcji, nie potrafią tego zrobić, to - moim zdaniem - coś z
        nimi nie tak. Na
        > podpisanie dokumentów adopcyjnych są gotowi, ale w oczy matce
        nie chcą
        > spojrzeć? To jest normalne? Wzięcie dziecka do adopcji to nie
        to samo, co
        > zakup samochodu z drugiej ręki. Wzięcie dziecka to ogromna
        odpowiedzialność,
        > ale też obietnica, którą powinni złożyć przede wszystkim
        takiej osobie jak
        > Beata, że będą się starali być jak najlepszymi rodzicami. I
        nie ma co wysuwać
        > tutaj argumentu typu: jak już urządzili pokoik dla dziecka w
        swoim domu i tak
        > długo czekali, to nie można pozwolić, żeby teraz bali sie, że
        taka osoba jak
        > Beata mogłaby sie rozmyślic. Bzdurne to i śmieszne w przypadku
        Beaty, bo ona
        > dokładnie wie, co robi i gdyby zobaczyła to swoje dziecko w
        tym pokoiku - a
        > przede wszystkim gdyby przekonała się, że ludzie którzy ten
        pokoik
        > przygotowali, to właściwe osoby na rodziców jej dziecka, nie
        zachowa sie jak
        > niestabilna emocjonalnie nastolatka, której chłopak dyktuje,
        co ma robić.
        >
        > Gdybym znalazła sie w sytuacji jak Twoja, chciałabym jeszcze
        przed porodem
        > znaleźć odpowiednich ludzi, widzieć jak biorą maleństwo na
        ręce zaraz po
        > porodzie, jak go karmią i jak sie o nie troszczą. TO JEST
        NORMALNE. Tego chce
        > dla swojego dziecka każda prawdziwa matka. Jeśli tak się nie
        dzieje, to wpędza
        > się tę matkę w obłęd. Wiele osób prorokuje Ci tutaj, że do
        końca życia
        > będziesz targana niepewnością o losy swojego dziecka. To jest
        okrucieństwo
        > wobec każdej matki mówić jej coś takiego. TO NIE JEST LUDZKIE
        i NIE GODZI SIE
        > TAK POSTĘPOWAC wobec osoby, co do sytuacji której nie mamy
        bladego pojęcia.
        > Gdyby tak co niektórzy nasi rodacy mogli zobaczyć się z boku,
        ile w nich
        > głupoty jadu i nienawiści!
        >
        > Trzymaj sie Beato, całym sercem jestem z Tobą i życzę Ci, aby
        Weronika
        > znalazła odpowiedzialnych i szlachetnych ludzi,którzy uszanują
        również Twoje
        > uczucia.
        >
        > Pzdr.
        > Anka
        >
        >
        >
        >
        Dziękuje Ci Aniu za Twoją opinię.
        Wyraziłaś dokładnie to co ja myślę o adopcji.
        Sama bym lepiej tego nie ujęła.
      • Gość: Kasia Re: Piąte dziecko IP: *.itpp.pl 26.11.03, 16:27
        Gość portalu: anka napisał(a):

        > Ta matka ma prawo upewnić sie na własne oczy, że
        > jej dziecko jest w dobrych rękach i że nie dzieje mu się
        krzywda. >
        Otóż nie ma takich praw bo sie ich świadomie zrzeka
    • Gość: Lena29 Re: Piąte dziecko IP: *.euronet.net.pl 22.11.03, 18:54
      Beato , Ty wiesz . Jakbym poczuła się lekko winna , że nie zdecydowałam się na
      Twoją propozycję . Rozmawiałyśmy kilkukrotnie . My jesteśmy na początku tej
      ciężkiej drogi . Niestety proces adopcyjny wygląda łatwo i przyjemnie tylko w
      telewizji . My nawet nie wiemy czy dostaniemy kwalifikacje . Wybacz nam , ale
      gdyby było już po wszystkim rozważylibyśmy to ...
      Pozdrawiam . Lena
    • Gość: j. gdzie ci chętni do adopcji.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.03, 23:06
      jakoś tak się składa że najwięcej do powiedzenia na temat zła aborcji, na temat
      niechcianych dzieci i w ogóle na temat wychowywania dzieci mają osoby, które
      dzieci nie mają, nie miały i nie zapowiada się żeby miały....
      mam znajomych - 2 pary starają się o dziecko - własne, już ponad 10
      lat...oczywiście głośno potepiają i "wyrodne " matki, i aborcję , a nawet
      antykoncepcję, deklarują ogromną miłość do dzieci, ale jakoś im w tym
      zakręceniu do głów nie przyszło żeby adoptować jakieś niechciane niemowlę,
      dziecko.....a na inną znajomą wolontariuszkę w domu dziecka, kiedy opowiadała o
      swojej pracy .. patrzyli jak na kosmitę ...
      dziwny jest ten swiat..
      • beemka1 Re: gdzie ci chętni do adopcji.. 23.11.03, 10:39
        Wiesz, ja bym tak nie mogla oceniac postawy ludzi na podstawie 2 przypadkow.
        Poza tym, wykazujesz sie kompletna niewiedza na temat nieplodnosci, jej
        leczenia i adopcji. Nic dziwnego, ze nieplodne pary boja sie wspominac o swoim
        problemie, skoro 'znajomi' w ten sposob reaguja. Skoro nie wiesz, czym jest
        adopcja, jaka to odpowiedzialnosc, to po co sie wypowiadasz?
        • Gość: J. Re: gdzie ci chętni do adopcji.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.03, 12:47
          skąd ta pewność na temat mojej wiedzy o niepłodności???
          podałam przykład, nie uogólniałam,
          nie napisałam, że wszyscy itd.
          rozumiem skupienie na swoich problemach, walce, nadziejach, rozumiem problemy
          psychologiczne z tego wynikające, ową szczególną nadwrażliwość ...
          nie rozumiem natomiast owej wszechwiedzy wynikającej z teorii i krytyki "tych
          matek co ,mogą a nie chcą",
          w owych wymienionych 2 przykładach niestety nie widzę pochylania się nad losem
          dzieci -
          rozumiem ryzyko adopcji, a KAŻDE rodzicielstwo to odpowiedzialność beemko,

          • beemka1 Re: gdzie ci chętni do adopcji.. 23.11.03, 21:07
            "jakoś tak się składa że najwięcej do powiedzenia na temat zła aborcji, na
            temat
            niechcianych dzieci i w ogóle na temat wychowywania dzieci mają osoby, które
            dzieci nie mają, nie miały i nie zapowiada się żeby miały...."

            To moim zdaniem uogolnianie.
            Nie podzielam socjalistycznego pogladu, ze wszyscy mamy takie same zoladki, ze
            wszystkim nalezy sie to samo, ze Ci, co maja wiecej, powinnie oddac tym, co
            maja mniej. Nie jestem instytucja charytatywna, od tego sa specjalne
            organizacje. Nie jestem w stanie pomoc wszystkim, wybieram to, co mam sile
            udzwignac. Nie wszystkie nieplodne pary stac, w sensie psychicznym, na
            adopcje, dobrze wiec, ze sie na nia nie decyduja, bo najbardziej ucierpialyby
            na tym dzieci. I to jest wlasnie rodzicielska odpowiedzialnosc.
            I wcale nie jest tak, ze rodziny adopcyjne pogardzaja rodzinami biologicznymi.
            Ja nie znam ani jednego takiego przypadku. Rodziny adopcyjne czuja wdziecznosc
            i szacunek do matek, ktore mialy odwage urodzic i oddac. I moge podac wiecej
            niz 2 przyklady.
      • ainer1 Re: gdzie ci chętni do adopcji.. 23.11.03, 15:12
        bo chca "MIEC" "SWOJE" DZIECKO...
        dlatego tak sie zachowuja
    • mary_ann Re: Piąte dziecko 23.11.03, 00:47
      Na wstępie od razu, dla jasności: jestem pełna szacunku dla p. Beaty za to, że
      urodziła dziecko, zamiast je usunąć. Wszystkie wątpliwości, które wyrażę za
      chwilę, są o dziesięć rzędow wielkości mniej istotne od powyższego.

      Mam jednak kilka wątpliwości. Staram się krok po kroku, po ludzku, zrozumieć
      bohaterkę reportażu. I nie potrafię. Coś mi nie gra.

      To jak z tym guzem mózgu? Jest czy go nie ma? (chyba nie, skoro dziecko
      urodziła bez przeszkód, wszak nie wspomina o dramatycznym wyborze: leczyć się
      czy nie leczyć). Zresztą nawet mając potwierdzonego raka mózgu raczej
      zastanawiałabym się, komu oddać dziecko PO mojej ewentualnej śmierci niż
      profilaktycznie przed.

      Choroba serca? Mowa, co prawda, o pierwszej grupie inwalidzkiej, ale dalej o
      zadbanym domu i że pani B. piecze ciasta. Opieka nad dzieckiem w wariancie
      absolutnego minimum nie wymaga zdrowia atlety. Dzieci wychowują osoby na
      wozkach inwalidzkich. Do tego jest mąż. Ma chorą rękę (tyle się dowiadujemy),
      ale czy to wyklucza go z opieki nad niemowlęciem (zwlaszcza gdy na horyzoncie
      widmo oddania potomka)?? Znowu nie rozumiem.

      No i jest wreszcie, a może przede wszystkim, rodzeństwo. Nie tylko małe, ale
      i duże. Dorosłe. Pani Beata unosi się honorem i "nie chce go obciążać".
      Obciążać? Fakt, opieka nad maluchem to czasem trudne zadanie, ale czy nie
      można spojrzeć na nie inaczej, jako na pewien dar? Niepowtarzalną szansę
      wychowawczą, okazje do treningu dojrzałości i charakteru? Każdy kto ma więcej
      niż jedno dziecko wie, jak wiele każde z nich OTRZYMUJE, pozornie wiele
      tracąc na rzecz pojawiającego się rodzeństwa.

      Względy finansowe? Ok, sytuacja trudna, ale chyba nie dramatyczna. Maluch w
      skali szescioosobowej rodziny nie powinien czynić dramatycznej różnicy. Do
      tego są zasiłki. W wariancie minimum Weronika nie powinna wiele kosztowac
      (rzeczy po rodzeństwie itp) przez najblizszych parę lat, a kto wie, co będzie
      potem? Za kilka lat dwoje najstarszych się usamodzielni. Czy w tej sytuacji
      rozpatrywalibyście oddanie dziecka do adopcji?

      Summa smmarum sądzę, że argumenty przeciw zatrzymaniu Weroniki nie mają
      charakteru racjonalnego,lecz psychologiczny. W sedno trafia chyba
      dziennikarka, zadając quasi-retoryczne pytanie: "Pani Beato, Pani od początku
      nie chciała tego dziecka, prawda?"

      I nie mam tego Pani Beacie za złe. Myślę tylko, że jej problemowi na imię
      głęboka depresja (w sensie scisłym, nie potocznym) lub pokrewnie. I szkoda, że
      zanim na porządku dziennym stanęła kwestia adopcji, w jej domu nie pojawił się
      wykwalifikowany psycholog, ktory pomógłby jej rozwiązać problemy głębsze, niż
      wszystko to, co wymienia jako przeszkody.

      Oczywiście osądzam wyłącznie na podstawie artykułu i moje hipotezy mogą w
      ogole nie przystawać do rzeczywistości. Ale napisałam o moich wrażeniach.
      • Gość: Olunieczka Re: Piąte dziecko IP: *.staffordhouse.co.nz 23.11.03, 03:35
        Ja tez popieram decyzje o urodzeniu dziecka. Jestem troche starsza od
        najstarszych dzieci p. Beaty i teoretycznie mozliwe jest, ze moja Mama moglaby
        teraz zajsc jeszcze w ciaze. Nie wyobrazam sobie, zeby z jakichs powodow
        chciala je oddac do adopcji, ale gdyby byla to naprawde sprawa zycia i smierci,
        nie wyobrazam sobie, zebym ja nie wychowala tego dziecka, tylko jakas obca
        osoba. Przeciez to moje rodzenstwo!

        Zeby nie bylo - popieram adopcje i sama na razie planuje zaadoptowac dziecko za
        pare lat, kiedy bede gotowa na dzieci.
        • Gość: Lena Re: Piąte dziecko IP: *.euronet.net.pl 23.11.03, 11:19
          To piękne Olunieczka , że pragniesz adoptować , tylko to nie takie hop .
          Najpierw musi być ospowiedni staż małżeński , później zaświadczenie o
          niepłodności , odpowiedznie środki do utrzymania rodziny kursy , rozmowy z
          psychologiem i dużo innych spraw . Jak sięprzez to wszystko przejdzie to można
          się cieszyć oczekiwaniem na dziecko . I jeszcze jedno dziecka nie wybiera się
          spośród wielu , tak jak to pokazują w TV , dostajesz telefon że jest dziecko
          dla Ciebie i musisz stanąć przed wyborem . Tak to włąśnie wygląda .
          Więc nie oczekuj że dostaniesz gromkie brawa za to ze ty chcesz adoptować .
          Adopcja to nie pikuś .
          • Gość: zosia Re: Piąte dziecko IP: *.acn.waw.pl 23.11.03, 17:30
            To nie mozna byc plodnym, zeby adoptowac dziecko?? Ja zawsze sobie myslalam, ze
            nie bede rodzic dziecka bo jest juz tyle dzieci, ktore nie maja domu i mozna im
            stworzyc dom.
            No to nie bede miala dzieci w takim razie.

            Zosia.
      • Gość: rosomak Re: Piąte dziecko IP: *.acn.waw.pl 23.11.03, 13:09
        Czytasz w moich myslach mary_ann. właśnie takie pytania chciałam
        zadać tej rodzinie. Mnie one zirytowały, Tobie pozwoliły
        spojrzeć na nich z ludzką troską. Brawo.
      • lola211 Re: Piąte dziecko 23.11.03, 13:14
        > To jak z tym guzem mózgu? Jest czy go nie ma? (chyba nie, skoro dziecko
        > urodziła bez przeszkód, wszak nie wspomina o dramatycznym wyborze: leczyć
        się
        > czy nie leczyć).
        Guzy sa rózne, moze leczenie polega na obserwacji i czekaniu, a niekoniecznie
        próbach usuniecia, poza tym rodziła przez cesarke, nie naturalnie, wiec jakas
        przyczyna tego była.

        Zresztą nawet mając potwierdzonego raka mózgu raczej
        > zastanawiałabym się, komu oddać dziecko PO mojej ewentualnej śmierci niż
        > profilaktycznie przed.
        Trzeba by spytac lekarza, bo moze guz niekoniecznie oznacza raka.I smierc.
        • mary_ann Re: Piąte dziecko 23.11.03, 17:25
          lola211 napisała:

          > Guzy sa rózne, moze leczenie polega na obserwacji i czekaniu, a
          niekoniecznie
          > próbach usuniecia, poza tym rodziła przez cesarke, nie naturalnie, wiec
          jakas
          > przyczyna tego była.

          Lola, ja to wszystko rozumiem i nie podważalam realnosci istnienia jakiegoś
          problemu. Ale czy w razie konieczności takiego "czekania" i "obserwacji"
          profilaktycznie oddałabyś dziecko?


          > Trzeba by spytac lekarza, bo moze guz niekoniecznie oznacza raka.I smierc.


          Dlatego napisałam "ewentualnej śmierci".

          Pozdrowienia
          mary_ann

          • lola211 Re: Piąte dziecko 23.11.03, 17:53
            > Lola, ja to wszystko rozumiem i nie podważalam realnosci istnienia jakiegoś
            > problemu. Ale czy w razie konieczności takiego "czekania" i "obserwacji"
            > profilaktycznie oddałabyś dziecko?
            >
            Mysle ze nie byłabym w stanie.
            Staram sie ja zrozumiec, bo przeciez gdyby była taka wyrodna to nie
            wychowywała by tych wczesniejszych, moze ona jest wypalona i nie ma kto jej
            pomóc?Bo nie rozumiem np. córki tej Beaty, to juz dorosła dziewczyna, dlaczego
            ona nie protestowała?Wspólnymi siłami dałyby rade, ale moze Beata tak naprawde
            została z problemem sama?
            • mary_ann Re: Piąte dziecko 23.11.03, 22:50
              lola211 napisała:

              > Mysle ze nie byłabym w stanie.
              > Staram sie ja zrozumiec, bo przeciez gdyby była taka wyrodna to nie
              > wychowywała by tych wczesniejszych, moze ona jest wypalona i nie ma kto jej
              > pomóc?

              No i dlatego ja pomyślałam o śmiertlenym zmeczeniu i atrofii uczuć na tle
              jakiejs CHOROBY (depresja?)


              Bo nie rozumiem np. córki tej Beaty, to juz dorosła dziewczyna, dlaczego
              > ona nie protestowała?Wspólnymi siłami dałyby rade, ale moze Beata tak
              naprawde
              > została z problemem sama?

              Zatem albo cala rodzina cierpi na zanik uczuc wyższych (chyba mało
              prawdopodobne), albo oferty pomocy jednak były, tylko pani Beata o nich
              milczy, bo w ten sposób racjonalizuje sama przed sobą i nami swoją decyzję.

        • mary_ann Re: Piąte dziecko 23.11.03, 17:25
          lola211 napisała:

          > Guzy sa rózne, moze leczenie polega na obserwacji i czekaniu, a
          niekoniecznie
          > próbach usuniecia, poza tym rodziła przez cesarke, nie naturalnie, wiec
          jakas
          > przyczyna tego była.

          Lola, ja to wszystko rozumiem i nie podważalam realnosci istnienia jakiegoś
          problemu. Ale czy w razie konieczności takiego "czekania" i "obserwacji"
          profilaktycznie oddałabyś dziecko?


          > Trzeba by spytac lekarza, bo moze guz niekoniecznie oznacza raka.I smierc.


          Dlatego napisałam "ewentualnej śmierci".

          Pozdrowienia
          mary_ann

    • Gość: ŻabaJaga Re: Piąte dziecko IP: *.swk.vectranet.pl 23.11.03, 12:14
      Artykuł poruszający.
      Zajrzałam dizś na strony "Bociana" i tam też idzie dyskusja nad
      tym materiałem. Padają argumenty, że jest coś "nie tak" z
      Weroniką, skoro jeszcze czeka na adopcję, że co "nie tak" z
      Ośrodkiem Adopcyjnym, do którego trafiła etc. Może autorka
      artykułu w mogłaby się jakoś ustosunkować do tych
      wątpliwości "bocianowiczów"?
      A we mnie pojawiło się pytanie: skoro tak trudno znaleźć dom dla
      małego dziecka, to może rzeczywiście aborcja jest lepszym
      rozwiązaniem?
      To oczywiście prowokacja z mojej strony, ale tak jakoś smutno mi
      się zrobiło.
      Do "Bociana" zajrzałam poraz pierwszy, Podobało mi się i może
      tam jeszcze wrócę jako gość. Trzymam kciuki, aby udało się im
      coś zrobić w kwestii zmiany nastawień do tematu adopcji,
      bezpłodności etc. w Polsce.
      A propos - jestem matką 2 nastoletnich dzieci. Wiecej chyba też
      nie umiałabym udźwigąć.
    • zalotnica Re: Piąte dziecko 23.11.03, 13:16
      Gość portalu: agata napisał(a):

      > Nie potepiam p. Beaty. Podziwiam ja za odwage. I pozdrowienia mezowi...

      Odwaga...? hmmm....Moze przeczytaj jeszcze raz uwaznie caly
      artykul i zwroc uwage na niektore Beaty wypowiedzi.
      a oto kilka ciekawych cytatow :


      "- Maz jest dobrym czlowiekiem. On chcial miec duza rodzine.
      Ja nie mialam tu jakichs szczególnych wyobrazen, tak sie potoczylo.
      - Mam kolezanke kosmetyczke i taka umowe z nia: ja jej pieke ciasta
      na imieniny, ona mnie przyjmuje w gabinecie.
      - Jak skonczylam 18 lat, wyszlam za maz - z milosci, nie spodziewalam
      sie dziecka. Mature zdawalam z obraczka na palcu. Maz, o kilka lat
      ode mnie starszy, przychodzil po mnie pod szkole. Córka urodzila sie
      tuz po tym, jak skonczylam ogólniak, rok pózniej - syn.
      - Mam klopoty z sercem, w chwili gdy dowiedzialam sie o ciazy, bylam
      w trakcie diagnozowania drugiej choroby. Okazalo sie, ze to guz mózgu.
      - Moze bede zdrowa, moze bede sparalizowana. Jestem ciagle zmeczona.
      Nie czuje sie na silach byc mama noworodka. Lekarz namawial mnie
      na aborcje, moglam ja zrobic legalnie.
      -Maz powiedzial, ze to moje zdrowie, to ja jestem chora, to ja musze
      wybrac.
      -Gdybym miala kogokolwiek, kto móglby mi pomóc... Gdyby byl ktos,
      kto móglby zabrac dziecko na spacer... Ale my jestesmy zdani sami
      na siebie.
      -Niektórzy mówili, ze przeciez mam dorosle dzieci, one by zajely
      sie Weronika. Ale jak ja bym mogla urodzic dziecko i kazac
      dzieciom sie nim zajmowac?
      -Czulam zal. Do ludzi, ze nikt nie chcial ode mnie jej wziac od razu."

      Od siebie dodam , ze Beata jest mloda, ma tylko 38-39 lat. Jest przeciez
      jeszcze w wieku, ze moze sie na tej piatce nie skonczyc, czy i wtedy
      bedzie ona dla Ciebie "bohaterka"...? Dziwne tylko, ze o mezu malo kto
      wspomnial, czyzby mezczyzni nie byli zdolni do wychowywania dzieci...?

      • lola211 Re: Piąte dziecko 23.11.03, 13:24
        Pisałam wczesniej, ze wg mnie ten jej maz jest jakis taki bezwolny, ona nie ma
        w nim oparcia, dzwiga to sama.
        Co to za facet bez własnego zdania? Rzeczywiscie,"tatusiek".
        • ainer1 Re: Piąte dziecko 23.11.03, 15:30
          Witam serdecznie!
          Nie wnikajac w przyczyny zajscia w NIECHCIANA ciaze (po 4 dzieci mozna posunac
          sie do radykalniejszych metod antykoncepcji)
          oraz niemoc ogolna po porodzie
          (tatusiek, zamiast meza, obojetna tesciowa zamiast wspierajacej rodziny, dorosle
          dzieci ktorych nie mozna obciazac itp oraz nadal dosc mloda kobieta, ktora nie
          wymaga specjalistycznej opieki ale jak sama mowi jest zmeczona i wg mnie w
          depresji) to nawet z powyzszych postow mozna sie przestraszyc podejmowania
          takiej, skadinad bardzo stresujacej decyzji - o oddaniu dziecka do adopcji.

          Negatywne nastawienie do adopcji (narazenie na krytyke, wytykanie palcami i
          wtacanie sie) - powoduje ze paradoksalnie prosciej jest zabic niz urodzic.

          Bohaterka artykulu - bala sie powiedziec w szpitalu o planach zanim z niego nie
          wychodzila. Bala sie szykan. Nie komentujac czy to egoistyczne itp dodam, ze
          oceniajace podejscie spoleczenstwa do adopcji wplywa wlasnie na podejmowanie
          decyzji: zabic nie zabic?
          A brak tu bylo rozwazania: zatrzymac - oddac dziecko, niestety nie... tylko
          wlasnie zabic - nie zabic?

          Abstrachujac od bohaterki artykulu spojrzmy na nastawienie spoleczenstwa do
          adopcji i aborcji.

          pozdrawiam,
          Renik
          • Gość: Joanka Re: Piąte dziecko IP: 195.205.230.* 23.11.03, 17:34
            Po przeczytaniu postów wiem, że wiele z was nie ma pojęcia o adopcji, o
            leczeniu niepłodności( a nie bezpłodności).Ja też, jak beemka, jestem z
            bociana. Nie możemy mieć dzieci i w lipcu zgłosiliśmy się do OAO. Jesteśmy po
            kwalifikacji i czekamy w "kolejce". Po przeczytaniu artykułu nie mogłam długo
            znaleźć sobie miejsca. Bo przecież to żaden problem- przekazywać informacje
            PRZEZ OŚRODEK matce o tym, jak się rozwija dziecko.Dziecko, które adoptujemy
            będzie nasze, będzie wiedziało, że jest adoptowane,chcę znać informacje o jego
            rodzinie, ale to ja będę jego matką, ja będę decydować o jego przyszłości. A wy
            piszecie, zeby pokazać p. Beacie pokój dziecka. Nie! Ona nie będzie wiedziała,
            gdzie jest Weronika ( wie, gdy dziecko jest w rodzinie zastępczej)Ja chcę
            mieć "normalną" rodzinę, nie bać się, że któregoś dnia otworzę drzwi, a tam
            będzie stała p. Beata - bo się np stęskniła. Adopcja nie tak "działa". Jeśli
            moje dziecko będzie chciało odnaleźć matkę, to mu pomożemy, ale ona nie będzie
            nas odwiedzać.Poczytajcie dyskusję na bocianie ludzi "w temacie". Pozdrawiam
            wszystkich, ktorzy stoją przed trudnymi decyzjami
            • Gość: tak Re: Piąte dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.03, 17:43
              A wy
              > piszecie, zeby pokazać p. Beacie pokój dziecka. Nie! Ona nie będzie
              wiedziała,
              > gdzie jest Weronika ( wie, gdy dziecko jest w rodzinie zastępczej)Ja chcę
              > mieć "normalną" rodzinę, nie bać się, że któregoś dnia otworzę drzwi, a tam
              > będzie stała p. Beata - bo się np stęskniła.

              w pelni popieram co napisalas.
              zrzekla sie praw do dziecka i koniec. teraz kto inny ma byc mu ojcem i matka.
              kto inny sie o nie bedzie martwil jak zlapie grype, rozbije kolano, jak
              dostanie jedynke w szkole itd..
              byla matka nie daje dziecka "na przechowanie" -kontrola , ze akurat do tej
              rodziny ktora ladniejszy pokoik dziecku da, czy aby nowa matka je wychowuje tak
              jakby biologiczna sobie zyczyla a jak nie to bedzie robic uwagi ? bez sensu .
              • lola211 Re: Piąte dziecko 23.11.03, 18:05
                Dlatego zapewne biologiczne matki nie zrzekaja sie tych praw, bo wiedza ze
                traca dzieci bezpowrotnie i ze nie beda wiedziały jak tocza sie losy dziecka.
                • Gość: Joanka Re: Piąte dziecko IP: *.czajen.pl 23.11.03, 18:35
                  Ale tylko zrzekając się praw dają dziecku szansę na normalną, kochającą się
                  rodzinę. Czy lepiej jest skazać dziecko na pobyt w domu dziecka do
                  pełnoletności? Na pewno nie.
                  • lola211 Re: Piąte dziecko 23.11.03, 19:20
                    > Ale tylko zrzekając się praw dają dziecku szansę na normalną, kochającą się
                    > rodzinę. Czy lepiej jest skazać dziecko na pobyt w domu dziecka do
                    > pełnoletności? Na pewno nie.

                    Boja sie podjecia nieodwracalnej decyzji.
                    Pewnie licza ze sytuacja sie zmieni, unormuje, ze bedzie mozna te dzieci wziac
                    z powrotem.Oczywiscie słuzy to im, nie dzieciom.Bo czas spedzony w osrodku na
                    trwale zawazy na ich dalszym zyciu.
    • Gość: nie zrozumiem Re: Piąte dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.03, 17:32
      jak normalna rodzina, ojciec matka rodzenstwo, bez patologii, w moze trudnej
      ale bynjmniej nie beznadziejnej sytuacji materialnej moga "oddac" dziecko.

      dodam ze jestem jednym z siedmiorga dzieci moich rodzicow.
      bylo ciezko materialnie, ale potrafili nas wychowac, tez zdarzaly sie choroby i
      wypadki, kiedy to my musielismy sie opiekowac nimi, starsze rodzenstwo
      zajmowalo sie mlodszym, itd.
      teraz czesc jest juz po studiach reszta sie uczy..

      nie zrozumialabym chyba nigdy ze matka oddala mnie "bo jej sie w budzecie nie
      zmiescilam" ...
    • Gość: lilianna Jak to jest w USA IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 19:10
      Opisuję przypadek znany mi osobiscie: mlode malzenstwo jest w ciazy, nie decyduje sie na wychowanie pierwszego dziecka z
      powodu trudnosci materialnych. Dlugo przed urodzinami zglaszaja sie do agencji, ktora dostacza im kartoteke potencjalnych
      rodzicow.
      Ta konkretna para wybrala jako rodzicow pare gejow, prawnikow. Plci dziecka nie znano. Przy porodzie obecny jest ojciec
      biologiczny, oraz obydwaj "ojcowie" adopcyjni. Personel szpitala jest zachwycony i gratuluje matce, ze ma taka solidnš meska
      obstawę. Ona pompuje zapas mleka na dwa miesišce. Nowa rodzina zabiera malego chlopca ze szpitala, ale pozostaje w kontakcie z
      biologiczna matka, ktora zawsze moze dowiedziec sie, jak miewa sie synek, a w przyszlosci bedzie sie z nim widywac.
      W dawnych spoleczenstwach oddanie dziecka pod opieke dalszej rodziny czy innych czlonkow wspolnoty nie bylo niczym
      wstydliwym i strasznym. Nie wiadomo dlaczego wporwadzenie adopcji połšczono w pewnym momencie z oszukiwaniem dziecka i
      ukrywaniem jego pochodzenia; okazuje się, że ciekawosć ludzi co do własnych korzeni nigdy nie wygasa; sama znam osobe, która
      w 50 roku życia dokopała się dokumentów dotyczacych swojej biologicznej rodziny. Dlatego tutaj w USA zmienia się teraz ten
      system;
      rodzice adopcyjni wychowujš małe dziecko w pełnej swiadomosci sytuacji, unika sie wielu rozdartego serca biologicznej matki i
      szoku
      dziecka.
      Cztałam biografię Agaty Christie, ona została oddana na wychowanie ciotce, bo ojciec zbankrutowal i matka byla w ciezkiej sytuacji.
      Kiedy pisarka byla nastolatka wrocila do domu matki, ale "glowna" mama byla dla niej ta ciotka. To tez nie bylo nic dziewnego i
      zdroznego w tych czasach.
      Przerazil mnie ten tekst, zwlaszcza postawa ludzi czekajacych na adopcje, ktorzy chca wykreslic matke biologiczna z zycia dziecka.
      Wydaje się, że ktos, kogo życie doswiadczyło i sam nie może mieć dzieci powinien być wdzięczny kobiecie takiej jak Beata, ktora
      decyduje się urodzić, troszczy się o przyszłosć dziecka i ogólnie wykazuje odpowiedzialnosć za nie. To co, oni woleliby
      wychowywać syna czy córkę alkoholików albo narkomanów, których nic nie obchodzi? I dziecko zostaje naprawdę z kompleksem
      odrzucenia przez matkę, choćby poznało prawdę w 18 roku życia.
      Widziałam małego Juliana, którego wychowujš ci dwaj prawnicy. Jest zdrowym, wesołym chłopcem, jego matka nie jest duchem, który
      będzie go przesladować całe życie, lecz żywš osobš, do której może się zwrócić, jesli chce, czy nawet poskarżyc, jesli działaby mu
      się krzywda. Jak inaczej wyglšdać będzie całe jego życie, o ile będzie bogatsze niż życie dziecka, które matce musialo zostać
      "wydarte", a slad po niej zamazany.
      Bardzo serdeczne pozdrowienia dla pani Beaty.
      • lola211 Re: Jak to jest w USA 23.11.03, 19:24
        Mam nadzieje ze u nas jeszcze długo nie bedzie mnozliwosci adoptowania dzieci
        przez gejów.Kompletny idiotyzm.
        Pytanie techniczne, ile czasu zabiera jej pompowanie mleka na 2 miesiace?!
        • Gość: lilianna Re: Jak to jest w USA IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 19:40
          No więc tak - do momentu kiedy poznałam Juliana i jego opiekunów też byłam przeciwniczkš adopcji przez gejów. Po prostu sama
          idea
          odrzucała mnie. Zmieiłam jednak zdanie kiedy zobaczyłam, jak to wyglšda w praktyce. Ci ludzie majš naprawdę wiele do dania
          dziecku,
          nie tylko w sensie materialnym, po prostu majš instynkt opiekuńczy, którego brakuje wielu biologicznym tatusiom, którzy faktycznie nie
          biorš udziału w wychowaniu dzieci. Nie dziwi mnie też specjalnie, że matka Juliana zdecydowała się na wybranie tych dwóch
          panów
          - po pierwsze nigdy nie będzie miała rywalki, zawsze będzie jego jedynš mamš, chociaż z daleka. Po drugie każda rodzina adopcyjna
          musi przejsć bardzo ostry wywiad srodowiskowy, po prostu matka dowiaduje się wszystkiego o tych ludziach i na tej podstawie
          podejmuje decyzję. Więc ci panowie mieli po prostu najlepsze opinie.
          Wię� biologiczna jest niesamowicie silna i żadne papierki i polityka panstwa tego nie zmieniš. Rodzice biologiczni zawsze sš rodzicami,
          nawet jesli pan byl tylko dawcš spermy. Wszystkie inne osoby, dowolnej płci, zawsze będš opiekunami, w najlepszym znaczeniu
          tego słowa, które powiinno ważyć tak samo jak słowo "rodzic". Mój mšż był adoptowany przez swojego ojczyma i kocha go
          serdecznie i nosi jego nazwisko, ale też szukał swojego biologicznego ojca jak tylko uzyskał pełnoletniosć.
          Chce jeszcze dodac ze do pan takich jak Beata ustawiaja sie tu najdluzsze kolejki do adopcji.
          • lola211 Re: Jak to jest w USA 23.11.03, 20:17
            Jest wystarczajaco duzo rodzin hetero chetnych wychowywac dziecko,mających tez
            duzo do zaoferowania, wiec nie ma potrzeby szukac zwiazków homo, bo nie wierze
            zeby to było dobre dla dziecka, mimo całego ich zaangazowania.To jest po
            prostu nienaturalne i tyle.
            Ale przekonuje mnie jeden argument- brak rywalki matki, tylko co to za
            argument?
            Wierze ze mieli dobra opinie, bo prawnicy , bogaci, wiec jakze by inaczej.
            • Gość: lilianna Re: Jak to jest w USA IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 21:29
              Lepiej przyjrzec się temu o co naprawdę chodzi jesli mówimy "naturalne" - dla jednego opiekować się dzieckiem i zmieniać pieluszki
              jest naturalne, dla drugiego nie. Ja sama jestem matką i prawdę mówiąc było dla mnie wzruszające obserwować jak ci dwaj panowie
              matkują małemu Julianowi. Mysle, że odruchowy sprzeciw wobec adopcji przez pary homoseksualne wiąże się z podejrzeniem, że tu
              może chodzić o wykorzystywanie w przyszłosci tych dzieci. Tyle, że w tym kraju służby ochrony dziecka są tak potężne, że zabiorą
              dziecko nawet rodzinie biologicznej jesli jest podejrzenie wykorzystywania seksualnego. Jesli chodzi o brak pierwiastka żeńskiego w
              rodzinie, to przecież są jeszcze ciotki, babcie, kuzynki, więc takie dziecko nie będzie wychowane w wyłączenie męskim srodowisku;
              jest poza tym matka biologiczna z którą utrzymuje się kontakt. Dziecko nie jest wychowywane na geja, ale na pewno nie będzie mieć
              problemu z tolerancją.
              • lola211 Re: Jak to jest w USA 23.11.03, 21:40
                Naturalne dla mnie jest to ze do powstania dziecka potrzeba kobiety i
                mezczyzny, nie 2 mezczyzn ani 2 kobiet.
                Tak to wymysliła natura.
                Rodzice to osobnicy 2 odmiennych płci.Geje moga zmieniac rzecz jasna
                pieluszki, ale dziecko wychowywane w takiej rodzinie ma zaburzony obraz
                rodziny.Ze zwiazku homo nie mozna po prostu miec dzieci i tyle. Nie chodzi tu
                o pierwiastek meski czy zenski, bo dzieci czesto wychowuja sie w rodzinach
                niepełnych.Rodzice to matka i ojciec.

                • winniepooh Re: Jak to jest w USA 23.11.03, 21:56
                  > Naturalne dla mnie jest to ze do powstania dziecka potrzeba kobiety i
                  > mezczyzny, nie 2 mezczyzn ani 2 kobiet.
                  > Tak to wymysliła natura.
                  > Rodzice to osobnicy 2 odmiennych płci.Geje moga zmieniac rzecz jasna
                  > pieluszki, ale dziecko wychowywane w takiej rodzinie ma zaburzony obraz
                  > rodziny.Ze zwiazku homo nie mozna po prostu miec dzieci i tyle. Nie chodzi tu
                  > o pierwiastek meski czy zenski, bo dzieci czesto wychowuja sie w rodzinach
                  > niepełnych.Rodzice to matka i ojciec.

                  tutaj nikt nikogo nie przekona, bo jak sobie ktoś coś wbił to głowy i przybił
                  pieczatkę "naturalne" to nie do ruszenia takie przekonanie

                  badrdziej istotne w poście Lilianny jest cała procedura adopcyjna - dziecko
                  przydzielone konkretnym osobom jeszcze przed urodzeniem, biologiczna matka
                  miała na to wpływ, nie robi się tajemnicy z tego kto był biologicznym rodzicem,
                  ale kto by tam zwracał uwagę na takie detale, najważniejsze to napluć na gejów
                  ze zgniłej ameryki
                  • lola211 Re: Jak to jest w USA 23.11.03, 22:23
                    > ale kto by tam zwracał uwagę na takie detale, najważniejsze to napluć na
                    gejów
                    > ze zgniłej ameryki

                    Moze pokazesz fragment w którym naplułam na gejów?

                    Na nature nie ma sie co obrazac, to są fakty, za chiny ludowe nie uda sie
                    obecnie parze homo spłodzic dziecka.Wiec nie mogą po prostu byc rodzicami,
                    opiekunami co najwyzej.
                    • Gość: lilianna Re: Jak to jest w USA IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 22:42
                      Własnie o to mi chodziło - rodzice adopcyjni, bez wzgledu na to, jakiej płci, będš zawsze opiekunami, a matka biologiczna zawsze
                      będzie matkš i dziecko powinno miec prawo poznania, kim ona jest. To jest relacja niesamowicie pierwotna, mimo tysięcy lat kultury i
                      sloganów typu "wszystkie dzieci sš nasze".
                  • Gość: KR$ Re: Jak to jest w USA IP: *.riz.pl / *.riz.pl 04.12.03, 15:10
                    'najważniejsze to napluć na gejów ze zgniłej ameryki'.
                    I bardzo słusznie - wg. najnowszych amerykanskich badan (przeprowadzila je ta
                    sama osoba ktora w latach 70tych ustalila iz bycie homo uwarunkowane jest
                    genetycznie - na ktore to badania powolywali sie homo przez dziesiatki lat)
                    mozna sie z tego wyleczyc - co wiecej - przeprowadzono terapie na grupie
                    kontrolnej - z okolo 90 % skutecznoscia.

                    Wiec pedaly - nie pedalowac tylko na leczenie!!! A lapy precz od wychowywania
                    dzieci.
                • Gość: lilianna Re: Jak to jest w USA IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 22:19
                  lola211 napisała:

                  ..Ze zwiazku homo nie mozna po prostu miec dzieci i tyle.

                  W takim razie małżeństwa bezpłodne też nie powinny mieć prawa adopcji, skoro Natura zdecydowała, że ich komórki nie moga się
                  połšczyć. Moim zdaniem lepiej jest mieć dwóch ojców lub dwie matki niż tylko jedno z rodziców.
                  Problem dotyczy poza tym tylko gejów mężczyzn, bo pary damskie rodzš korzystajšc z banków spermy nie pytajšc się nikogo o
                  zdanie. W przypadku, który opisałam podoba mi się, że dwaj panowie poszli na adopcję, to znaczy zajęli się dzieckiem, które już było
                  w drodze, chociaż mogli "umówić się" z jakšs paniš i miec potomka biologicznego przynajmniej jednego z nich.

                  >
                  • lola211 Re: Jak to jest w USA 23.11.03, 22:32
                    > W takim razie małżeństwa bezpłodne też nie powinny mieć prawa adopcji, skoro
                    Na
                    > tura zdecydowała, że ich komórki nie moga się
                    > połšczyć.
                    Dzieci miec nie moga, ale nadal jest to kobieta i mezczyzna.Taka róznica.Mama
                    i tata adopcyjni, a nie tata tata i mama mama.


                    Moim zdaniem lepiej jest mieć dwóch ojców lub dwie matki niż tylko je
                    > dno z rodziców.

                    Według mnie nie.I wspólczuje tym dzieciom z całego serca, ze takie cos je
                    spotyka- para homo udajaca rodziców.
                    W przypadku, który opisałam podoba mi się, że dwaj panowie poszli na ad
                    > opcję, to znaczy zajęli się dzieckiem, które już było
                    > w drodze, chociaż mogli "umówić się" z jakšs paniš i miec potomka
                    biologicznego
                    > przynajmniej jednego z nich.

                    • Gość: lilianna Re: Jak to jest w USA IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 22:55

                      > .I wspólczuje tym dzieciom z całego serca, ze takie cos je
                      > spotyka- para homo udajaca rodziców.

                      Współczuc by im można, gdyby przyjechały do Polski i wytykano je palcami. Poza tym jak juz powiedzialam, ci ludzie nie oszukują
                      dziecka co do jego pochodzenia, więc on wie, że żaden z opiekunów nie jest jego ojcem. Czy będzie kiedys żałował, że nie miał
                      "prawdziwej mamy" 24 godziny na dobę? To znaczy czego konkretnie będzie mu brakować - biustu? Zapachu perfum, szminki i kiecek
                      w szafie? Ma babcie, mama zabierać go będzie do kina i na lody jak będzie starszy. Nie widzę problemu.
                      • lola211 Re: Jak to jest w USA 23.11.03, 23:23
                        Tak naprawde to bedzie brakowac mu matki, którą powinno miec, gdyby choc
                        troche sie postarała zeby dziecku zapewnic egzystencje u swego boku a nie
                        szukac dobrze ustawionych opiekunów.
                        Rodzenie dziecka i pozbywanie sie go jak balastu to patologia.Podrzucanie
                        homoseksualistom jeszcze wieksza.
                        • Gość: lilianna Re: Jak to jest w USA IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 23:47
                          Nie zmienie Twojego podejscia, pomysl jednak że wartosciujšc w ten sposób uznajesz, że mšż gwałciciel alkoholik jest lepszy niż
                          homoseksualista prawnik, bo uprawia seks w sposób "naturalny". Ja uważam, że jesli to nie robi nikomu krzywdy, ludzie moga
                          zaspokajać swoje potrzeby seksualne jak im się podoba.
                          Przyznaje, ze mam problem z tš matkš oddajšcš zwłaszcza pierwsze dziecko do adopcji, wolę jednak tego nie osšdzać, bo nie wiem
                          dokładnie, co jš do tego skłoniło. Oprócz spraw materialnych także swiadomosć, że nie dorosła jeszcze do toego, żeby wzišc
                          odpowiedzialnosć za drugiego człowieka, w tym sensie okazała dojrzałosć w samoocenie. Lepiej zrobić tak jak ona, niż
                          wychowywać bez miłosci, z pretensjš do dziecka.
                          • lola211 Re: Jak to jest w USA 24.11.03, 00:04
                            > Nie zmienie Twojego podejscia, pomysl jednak że wartosciujšc w ten sposób
                            uznaj
                            > esz, że mšż gwałciciel alkoholik jest lepszy niż
                            > homoseksualista prawnik, bo uprawia seks w sposób "naturalny".

                            Nie wierze ze nie mozna dobrac pary heteroseksualnej spełniającej te same
                            kryteria + model normalnej rodziny.

                            Panstwo niestety ma ograniczone mozliwosci wpływu na to w jakiej rodzinie
                            wychowywane bedzie dziecko, wiec nie ma jak zapobiec rodzicielstwu w wykonaniu
                            alkoholika- degenerata.

                            Ja uważam, że je
                            > sli to nie robi nikomu krzywdy, ludzie moga
                            > zaspokajać swoje potrzeby seksualne jak im się podoba.

                            Ale ja nie zaglądam im do łozka.To sprawa tych dwojga.Ale dziecko to odrebny
                            człowiek, który ma od małego spaczony obraz rodziny.

                            > Przyznaje, ze mam problem z tš matkš oddajšcš zwłaszcza pierwsze dziecko do
                            ado
                            > pcji, wolę jednak tego nie osšdzać, bo nie wiem
                            > dokładnie, co jš do tego skłoniło. Oprócz spraw materialnych także
                            swiadomosć,
                            > że nie dorosła jeszcze do toego, żeby wzišc
                            > odpowiedzialnosć za drugiego człowieka, w tym sensie okazała dojrzałosć w
                            samoo
                            > cenie. Lepiej zrobić tak jak ona, niż
                            > wychowywać bez miłosci, z pretensjš do dziecka.
                            Pretensje powinna miec tylko do siebie.Poza tym jak juz napisałam, na pewno
                            nie brak par heteroseksualnych które by to dziecko adoptowały, moze finanse
                            zawazyły.Co byłoby karygodne.
                            • Gość: lilianna Re: Jak to jest w USA IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 24.11.03, 03:10
                              To znaczy polityka panstwa w sprawie adopcji powinna byc Twoim zdaniem taka: najpierw rodziny heteroseksualne, potem samotne
                              kobiety i mezczyzni, ale najpierw trzeba sprawdzic, ze na pewno sa heteroseksualni, a homoseksualistom, na przyklad lesbijkom,
                              dzieci odbierac i oddawac tam, gdzie beda kobieta i mezczyzna.
                              Dopiero czas pokaze, czy dzieci wychowane w zwiazkach homoseksualnych maja jakis problem psychiczny, gorsza sytuacje niz z
                              rodzin "normalnych" czy samotnych matek. Pewnie beda jakies badania na ten temat, moze juz sa? Do tego czasu ja wole sie
                              powstrzymac z osadem. Jak powiedzialam na poczatku, widzialam bardzo szczesliwego dwulatka w rodzinie gejow i to zmienilo moja
                              opinie, ktora na poczatku byla taka jak Twoja. Dziecko jest szczesliwe, matka szczesliwa, ze dziecku jest dobrze, dwoch tatusiow
                              szczesliwych. Wszyscy sa zadowoleni, wiec czego sie tu czepiac.
                              • lola211 Re: Jak to jest w USA 24.11.03, 09:10
                                > To znaczy polityka panstwa w sprawie adopcji powinna byc Twoim zdaniem taka:
                                na
                                > jpierw rodziny heteroseksualne, potem samotne
                                > kobiety i mezczyzni, ale najpierw trzeba sprawdzic, ze na pewno sa
                                heteroseksua
                                > lni,

                                Tak, tak to powinno byc.Zaczac od wariantu najlepszego, a gdy jest niemozliwy
                                do realizacji wybrac mniejsze zło(pobyt w osrodku czy adopcja homo).


                                a homoseksualistom, na przyklad lesbijkom,
                                > dzieci odbierac i oddawac tam, gdzie beda kobieta i mezczyzna.

                                Piszemy cały czas o adopcji porzuconych dzieci a nie dzieciach własnych tych
                                osób.

                                > Dopiero czas pokaze, czy dzieci wychowane w zwiazkach homoseksualnych maja
                                jaki
                                > s problem psychiczny, gorsza sytuacje niz z
                                > rodzin "normalnych" czy samotnych matek.

                                A te dzieci to króliki doswiadczalne? Chciałabys aby znane ci dziecko było
                                takim królikiem?


                                Pewnie beda jakies badania na ten tema
                                > t, moze juz sa? Do tego czasu ja wole sie
                                > powstrzymac z osadem. Jak powiedzialam na poczatku, widzialam bardzo
                                szczesliwe
                                > go dwulatka w rodzinie gejow i to zmienilo moja
                                > opinie, ktora na poczatku byla taka jak Twoja.

                                Dwulatka? Przeciez on jeszcze w ogóle nie rozumie o co chodzi, to jak ma byc
                                nieszczesliwy?Jak ma jesc, nie jest mu zimno i ma zabawki, ktos go przytuli to
                                na pewno bedzie szczesliwy.
                                Dziecko jest szczesliwe, matka s
                                > zczesliwa, ze dziecku jest dobrze, dwoch tatusiow
                                > szczesliwych. Wszyscy sa zadowoleni, wiec czego sie tu czepiac.
                                Dziecko jest skazane na ten układ, nie ma wyjscia, matka szczesliwa? Gratuluje
                                jej dobrego samopoczucia.Ona jest szczesliwa ze pozbyła sie problemu i tyle.
                            • Gość: Aga Re: Jak to jest w USA IP: *.dsl.fiberworld.nl 25.11.03, 14:47
                              Co by bylo gdyby bylo?Mozna sie dlugo nad tym zastanawiac.Zadna
                              normalna matka nie odda swego dziecka bez powaznego
                              problemu.Nigdy nie mowcie nigdy,bo w zyciu ludzkim roznie
                              bywa.Jesli ktos pokocha dziecko nie swoje,da mu odpowiednie
                              wychowanie to nalezy mu sie szacunek."Kto jest sam bez winy
                              niech pierwszy rzuci w nich kamieniem''
                              • lola211 Re: Jak to jest w USA 25.11.03, 17:29
                                Zadna
                                > normalna matka nie odda swego dziecka bez powaznego
                                > problemu.

                                Pytanie tylko, co znaczy normalna matka i jaki powód jest na tyle powazny?
                            • Gość: Matka trzech budry Re: Jak to jest w USA IP: 65.38.217.* 25.11.03, 22:39
                              Lilliana, Twoja dyskusja z Lola nie na sensu. Ta kobieta
                              wyrosla i zyje w najbardziej nie tolerancyjnym kraju. Ja
                              zgadzam sie ze wszystkimi Twoimi opiniami. Amerykanie
                              dopracowali sie rozumnego systemu, po dlugich latach praktyki.
                              Oni zawsze maja dobro dziecka na mysli. W Polsce jest natomiast
                              duze zaklamanie, prawa sa dyktowane przez instytucje, ktore
                              potem nic nie robia, aby pomoc zwyklym smiertelnikom.
                              Caly ten balagan z Weronika powstal, bo instytucje i przepisy
                              sa bezduszne.
                              Co do adopcji przez pary gajow, dlugo jeszcze w Polsce nie
                              bedzie to mozliwe. A chlopczyk bedzie mial wspaniale zycie,
                              madrych i wyksztalconych opiekunow - ale tylko w tolerancyjnym
                              spoleczenstwie.
                              • Gość: KR$ Pieprzysz glupoty IP: *.riz.pl / *.riz.pl 04.12.03, 15:25
                                Gość portalu: Matka trzech budry napisał(a):

                                > Lilliana, Twoja dyskusja z Lola nie na sensu. Ta kobieta
                                > wyrosla i zyje w najbardziej nie tolerancyjnym kraju.

                                ---> Pieprzysz glupoty bo nie wiesz o czym mowisz - w Polsce tolerancja
                                istniala zanim ta twoja zakichana ameryka uzyskala panstwowosc. Nalezy jednak
                                odroznic tolerancje od afirmacji - Polacy pomimo propagandy plynacej z USA i
                                niektorych panstw UE nie zycza sobie promowania homoseksualizmu - jest, nigdy w
                                Polsce nie byl karany, pozwalamy homo zyc i funkcjonowac w spoleczenstwie tak
                                dlugo jak dlugo nie domagaja sie afirmacji - jestesmy tolerancyjni.


                                Ja
                                > zgadzam sie ze wszystkimi Twoimi opiniami. Amerykanie
                                > dopracowali sie rozumnego systemu, po dlugich latach praktyki.
                                > Oni zawsze maja dobro dziecka na mysli.


                                -----> Smiem watpic - czy zamykanie ojca w wiezieniu za wykapanie swojej corki
                                i zastraszanie tym samym matki ktora poczatkowo protestowala przeciwko takiej
                                akcji traktujac ja jako zupelnie nieuzasadniona mozna rowniez zaliczyc do
                                dzialan dla dobra dziecka? To rowniez patologia tyle, ze idaca w innym kierunku.


                                W Polsce jest natomiast
                                > duze zaklamanie,

                                ----> o moja droga - a w USA to nie ma zaklamania? Purytanski kraj z mysla o
                                ktorym wytwarza sie wiekszosc swiatowej produkcji porno?


                                prawa sa dyktowane przez instytucje, ktore
                                > potem nic nie robia, aby pomoc zwyklym smiertelnikom.
                                > Caly ten balagan z Weronika powstal, bo instytucje i przepisy
                                > sa bezduszne.


                                ----> caly balagan powstal dlatego, ze Polsa jest krajem w ktorym wszystko sie
                                zmienilo i przez wiele lat wiekszosc spraw bedzie daleka od idealu - tylko cmok
                                tego nie pojmie.


                                > Co do adopcji przez pary gajow, dlugo jeszcze w Polsce nie
                                > bedzie to mozliwe.

                                ------> i bardzo dobrze - mam nadzieje ze nigdy do tego nie dopuscimy. Nie ma
                                co produkowac dewiantow.


                                A chlopczyk bedzie mial wspaniale zycie,
                                > madrych i wyksztalconych opiekunow - ale tylko w tolerancyjnym
                                > spoleczenstwie.

                                ----> czyli nie bedzie mial wspanialego zycia bo spoleczenstwo USA jest bardzo
                                dalekie od tolerancji - jak tylko pojdzie do szkoly to dzieciaki juz mu dadza
                                popalic - i to niezaleznie czy złodzieje tatusiowie (prawnicy) wysla go do
                                drogiej szkoly prywatnej czy publicznej. Bedzie zawsze synem dwoch ciot.
                            • Gość: Aga Re: Jak to jest w USA IP: *.polkomtel.com.pl 26.11.03, 11:37
                              strasznie łatwo przychodzi nam oceniać bliźnich, a nie zawsze
                              jesteśmy tak krytyczni w stozunku do siebie samych. Sądzę, że
                              pani Beata podjęła najlepszą decyzję na jaką potrafiła się
                              zdobyc i dokładnie rozważyła za i przeciw.
                              moja koleżanka ma dwoje dzieci z adopcji i naprawdę są to dzieci
                              szczęśliwe. jestem pewna, że małą Weronika nie będzie cierpieć -
                              polskie prawo adopcyjne jest bardzo restrykcyjne i dzieci nie
                              trafiają do byle kog. aż trudno sobie wyobrazić jakie trzeba
                              spełnić kryteria aby zostać przybranymi rodzicami. szkoda tylko,
                              że nie znalazł się nikt (wśród setek oczekujących na dziecko do
                              adopcji!) kto zechciałby zabrać maleństwo zaraz po urodzeniu
                              • beemka1 Re: Jak to jest w USA 26.11.03, 15:07
                                szkoda tylko,
                                > że nie znalazł się nikt (wśród setek oczekujących na dziecko do
                                > adopcji!) kto zechciałby zabrać maleństwo zaraz po urodzeniu


                                Aga, to co piszesz, to jakies nieporozumienie? CZy tobie sie wydaje, ze takie
                                dziecko sie rodzi, ktos przychodzi i je zabiera? Albo wybrzydza: nie, wloski
                                sa za jasne, oczy wolalbym niebieskie, za malo sie rusze, nie usmiecha sie.
                                Prosze, dowiedz sie czegos o adopcji w Polsce, zanim cos napiszesz. Przykro
                                czytac takie rzeczy, bo piszesz nieprawde! Jesli chodzi o adopcje ze
                                wskazaniem, to przeczytaj poprzednie posty, w ktorym wyjasniam, ile problemow
                                niesie za soba tako forma adopcji.
                          • Gość: Lucy Re: Jak to jest w USA IP: *.ins.agh.edu.pl 26.11.03, 18:06
                            mogą zaspokajac potrzeby seksualne jak im sie podoba - czyli
                            zoofil, pedofil i nekrofil tez według Liliany maja prawo do
                            adpocji, bo nie robia nikomu krzywdy zaspokajając potrzeby
                            seksualne. Brawo!!!
                          • Gość: i Re: Jak to jest w USA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.11.03, 21:30
                            Przykre to jest z jak wielka nietolerancja mamy wciaz do
                            czynienia w Polsce. Nie chce generalizowac, ale wydaje mi sie,
                            ze to tylko wierzcholek gory lodowej: niechec do
                            homoseksualizmu. Za tym idzie niechec do innych nacji, ludzi o
                            innych pogladach. Zasciankowosc i zamkniecie w swoim malym
                            swiatku, to jedyne na co stac Polskie kobiety? Ta pogarda
                            dla "innych" wynika chyba z kompleksow, bo z czegos innego.
                            Podoba mi sie postawa autorki "jak to jest w USA", z
                            nieslabnaca wiara probuje pani przekonac druga pania. Ja nie
                            mialabym cierpliwosci. Pozdrawiam!
                            • lola211 Re: Jak to jest w USA 26.11.03, 21:41
                              No naprawde, czy wam wszystkim odbiło?
                              Nie mozna miec swojego zdania? Czy ja mam cos do homoseksualistów, czy ich
                              dyskryminuje, ponizam, obrazam, pogardzam? Zaden znany mi homoseksualista nie
                              moze mi tego zarzucic.
                              Mnie kompletnie nie interesuje jak oni zyja, tylko nie zgadzam sie by
                              adoptowali porzucone dzieci bo taki zwiazek nie jest z załozenia zdolny do
                              posiadania i wychowywania dzieci.Tak uwazam i mam do tego prawo.I od razu
                              jestem uznana za zascianek , nietolerancyjnego osobnika.Jezeli w Stanach
                              spoleczenstwu to pasuje, to prosze bardzo, oni zbiora plony swoich decyzji.
                              Nie mozna nic na nich powiedziec bo zaraz zadziobia.Sorry, ale nasuwa mi sie
                              porównanie z Zydami- kazda najmniejsza krytyka jest odbierana jako
                              antysemityzm.Co za histeria, doprawdy.
                              • Gość: KR$ Re: Jak to jest w USA IP: *.riz.pl / *.riz.pl 04.12.03, 15:29
                                Tak im wszystkim odbija - tolerancja to dla nich za malo oni obecnie pod
                                plaszczykiem tolerancji poszukuja afirmacji dla swoich zachowan - dlatego kazda
                                krytyka i niezgoda na pewne zachowania jest odbierana jako zasciankowy atak.
          • Gość: KR$ Jak to w USA... IP: *.riz.pl / *.riz.pl 04.12.03, 15:00
            Patologia, patologię goni. Dziecko zamiast taty i mamy ma dwoch tatusiów i
            mamusię która chce tego dziecka ale jednak nie tak do końca, a nad dobro
            dziecka przedkłada swoje dobre samopoczucie... Do czego zmierza to państwo?
      • beemka1 Re: Jak to jest w USA 23.11.03, 21:16
        "Przerazil mnie ten tekst, zwlaszcza postawa ludzi czekajacych na adopcje,
        ktorzy chca wykreslic matke biologiczna z zycia
        dziecka"

        Przerazil mnie Twoj post. To we wspanialym USA, w tym wyzwolonym kraju, gdzie
        geje adoptuja niemowlaki i karmia je mlekiem odcignietym na zapas przez
        bilogiczna matke, rodzice adopcyjni utrzymuja w niewiedzy dziecko, ze jest
        adoptowane? Bo chyba nie mialas na mysli Polski? Bo w moim kraju rodzice moga
        powiedziec dziecku o jego pochodzeniu. Uff, ciesze sie, ze zyje tutaj, a nie
        w tym zgnilym USA.
        • Gość: lilianna Re: Jak to jest w USA IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 21:39
          Praktyka ukrywania faktu adopcji istnieje zarówno w USA, jak i w Polsce, ale tutaj się od tego odchodzi.
          Jest wiele rzeczy, które mi się nie podobają, nawet bardzo, w Ameryce, ale jedna rzecz wspaniała to jest podejscie do dzieci i
          młodych mateki, zwłaszcza jesli chodzi o służbę zdrowia. Urodzenie mojej córki tutaj to był najpięknieszy dzień w moim życiu dzięki
          lekarzom, pielęgniarkom, położnym, wspaniałej atmosferze jaką stworzyli, a był to szpital państwowy i nic za to nie płaciłam. Czytam
          natomiast to, co dzieje się w Polsce, i nawet to co opowiada p. Beata w tym artykule i ciarki mnie przechodzą. Jak mozna nie
          szanować kobiety, która urodziła dziecko, choć mogła je usunąć, w tym kraju gdzie "życie poczęte" jest rzekomo taką swiętoscią.
          • Gość: mama Re: Piąte dziecko IP: *.i.czest.pl 23.11.03, 22:37
            No Lilianno - widzę, że już dawno w Polsce nie byłaś, bo tutaj w zapyziałym
            Ciemnogrodzie - a nie we wspaniałej Ameryce - też odchodzi sie od ukrywania
            faktu adopcji. I to już dość dawno. Mało tego kandydaci na rodziców
            adopcyjnych, którzy chcą ukryć fakt adopcji raczej mają małe szanse.
            No cóż w Ameryce już nikt nie bedzie się śmiał z dowcipu: moi rodzice to fajne
            chłopaki :(

            Ale wracając do tematu: podsumowanie nasuwa się samo: A TO POLSKA WŁAŚNIE!!!

            Wiecie wszystkim tak pięknie mówiącym o miłości macierzyńskiej, tak celnie
            rzucającym w Beatę i inne matki oddające dzieci do adopcji życzę jednego - choć
            wiem, że to okrutne: abyście się zetknęli w swoim życiu z ciezkimi wyborami,
            sytuacjami bez wyjścia, a moze nawet z niepłodnością, żebyscie przygotowując
            się do adopcji poszli do koscioła pomodlić się aby ktoś nie abrotował, bo to
            mogłoby być moje dziecko!!! Żeybście słysząc jak kolejna matka trzymała zwłoki
            noworodków w beczce pomyśleli, ze to między innymi dzieki Wam bała się
            powiedzieć o swojej ciąży a nie stać ją było na aborcje, albo tabletki.
            Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia - i widać, że dopóki się na
            własnej skórze nie przekoancie czym to pachnie nie bedziecie mieli szacunku dla
            innych.
            Poza tym wracajac do córeczki Beaty - wierzcie mi, to, że Mała jest jeszcze w
            pogotowiu Opiekuńczym to tylko i wyłącznie wina Ośrodka. Na pewno w okolicy
            jedt co najmniej kilkanaście rodzin, które czekają na takie maleństwo z
            utęsknieniem. Bedzie otoczona miłością i rodzinnym ciepłem.
            A tym, kórzy myslę, że biedna sierotka będzie sie tułała po domach dziecka -
            gratuluję znajomosci tematu!! Dziesiatki rodzin czeka na adopcję niemowlaka.
            • lola211 Re: Piąte dziecko 23.11.03, 23:08
              Żeybście słysząc jak kolejna matka trzymała zwłoki
              > noworodków w beczce pomyśleli, ze to między innymi dzieki Wam bała się
              > powiedzieć o swojej ciąży a nie stać ją było na aborcje, albo tabletki.

              Tobie sie cos pomyliło.
              Taki człowiek, który morduje swoje dzieci ma je gdzies, traktuje jak kawałek
              miesa, bez uczuc jakichkolwiek, chocby taka matka która oddaje dziecko do
              adopcji była wynoszona pod niebiosa, tej dzieciobójczyni do głowy by nie
              przyszło oddac je komukolwiek,tak jak nie przyszło jej podrzucic je anonimowo
              do szpitala.Za duzo zachodu.Zero mózgu po prostu i nie jest to wina
              społeczenstwa które nie jest w stanie zrozumiec porzucania dzieci przez własne
              matki.To wina patologicznej osobowosci. Nie chciała potepienia jako wyrodna
              matka, ale etykieta dzieciobójczyni juz jej nie przeszkadzała?


              • Gość: KR$ Re: Piąte dziecko IP: *.riz.pl / *.riz.pl 04.12.03, 15:36
                Zgadzam sie w 100% - podobnie argumentowałem podczas kłotni ze swoim ojcem,
                który narzekał że co to za czasy w których baby topia swoje dzieci w beczce.
          • beemka1 Re: Jak to jest w USA 24.11.03, 13:13
            Lilianno,
            Jesli opierasz swoje wiadomosci na podstawie sensacyjnej GW badz tez kometarzy
            rozgoryczonych pacjentek, to nic dziwnego, ze masz tak blade pojecia o opiece
            ciezarnych w Polsce. Widzisz, Amerykanie usmiechy maja przylepione do twarzy,
            na pytanie, jak sie czuja, zawsze odpowiedza, ze swietnie, nawet jesli przed
            chwila dentysta wyrwal im zab. Natomiast my, Polacy, to narod malkontentow,
            ktorzy lubuja sie w opowiadaniu, jak to jest im zle, ze nie maja pieniedzy, ze
            szkoly sa beznadziejne, ze rzad nie taki, za sluzba zdrowia do dupy.
            Po drugie, czy wiesz, ze w Twoje wspanialej ameryce, jesli przed koncem
            pierwszego trymetru kobieta zacznie plamic lub krwawic, to ratuje sie tylko
            zycie i zdrowie matki, dziecku natomiast daje sie umrzec? A to wszystko
            dlatego, ze USA chce miec zdrowych obywateli. Taki to wspanialy kraj.
            Szkoda, ze swoje poglady opierasz na tak beznadziejnych zrodlach jak jakis
            artykulik z zakichanej GW. Niestety, prawda jest, ze nasz narod lubuje sie w
            mrozacych krew w zylach opowiesciach o cialach 5 noworodkow znalezionych
            beczce czy o babci zamordowanej siekiera przez wnuczka. tacy jestesmy
            sensacyjni. Jesli tak bardzo interesuje Cie porownywanie adopcji w USA i
            Polsce, to zajrzyj najpierw do wiarygodnych zrodel, a nie opieraj sie na
            jednym pseudoartykuliku w pseudogezecie pseudowyborczej.
          • Gość: KR$ To typowe dla tych hipokrytów... IP: *.riz.pl / *.riz.pl 04.12.03, 15:34
            Ty sobie rodziłaś za darmo dziecioka z fanfarami (co mogłaś z 90% pewnoscia
            zrobic w domu) podczas gdy dwie przecznice dalej bezdomni zdychaja na ulicy...
            Ale w USA dzieci traktowane sa jak nadludzie...
        • Gość: mikis Bezbrzeżne wygodnictwo matki - zresztą cała rodzina IP: *.mos.gov.pl 24.11.03, 16:04
          jest dla mnie jakaś wynaturzona. Z artykułu wynika, że rodzina
          ma całkiem niezły status finansowy (komórka, internet,
          kosmetyczka itp.) a więc problem tkwi gdzie indziej - problem
          tkwi w kompletnym braku odpowiedzialności. Pewnie, lepiej
          siedzieć przed telewizorkiem przy herbatce, niż zajmowac się
          niemowlakiem. Mamusia ma więcej czasu dla siebie, Weroniczka
          przeżywa tragedię w pogotowiu opiekuńczym, ale co tam,
          najważniejsze że problem z głowy...
          Przecież ta pani ma dwoje dorosłych dzieci - wychowywałaby więc
          tylko trójkę, mając jednocześnie trzy osoby do pomocy!
          Swoją drogą co za bezdusznym zwierzęciem musi być i ona i jej
          najstraszy syn. Kto z was, gdyby matka poinformowała go "masz
          siostrzyczkę ale nie chcemmy jej i oddajemy ją do zakładu"
          stwierdziłby "to wasza sprawa mam to gdzieś"??? No kto z was,
          którzy tak bronicie tej kobiety?
          Czytając, jaką ma sytuację życiową nie znajduję dla niej
          usprawiedliwienia - mam nadzieję że Weroniczka trafi w życiu na
          lepszych ludzi - bo jej biologicznej rodziny "ludźmi" nazwać nie
          można...
          • mary_ann Re: Bezbrzeżne wygodnictwo matki - zresztą cała r 24.11.03, 22:26
            Gość portalu: mikis napisał(a):

            > jest dla mnie jakaś wynaturzona. Z artykułu wynika, że rodzina
            > ma całkiem niezły status finansowy (komórka, internet,
            > kosmetyczka itp.) a więc problem tkwi gdzie indziej - problem
            > tkwi w kompletnym braku odpowiedzialności. Pewnie, lepiej
            > siedzieć przed telewizorkiem przy herbatce, niż zajmowac się
            > niemowlakiem. Mamusia ma więcej czasu dla siebie, Weroniczka
            > przeżywa tragedię w pogotowiu opiekuńczym, ale co tam,
            > najważniejsze że problem z głowy...
            > Przecież ta pani ma dwoje dorosłych dzieci - wychowywałaby więc
            > tylko trójkę, mając jednocześnie trzy osoby do pomocy!
            > Swoją drogą co za bezdusznym zwierzęciem musi być i ona i jej
            > najstraszy syn. Kto z was, gdyby matka poinformowała go "masz
            > siostrzyczkę ale nie chcemmy jej i oddajemy ją do zakładu"
            > stwierdziłby "to wasza sprawa mam to gdzieś"??? No kto z was,
            > którzy tak bronicie tej kobiety?
            > Czytając, jaką ma sytuację życiową nie znajduję dla niej
            > usprawiedliwienia - mam nadzieję że Weroniczka trafi w życiu na
            > lepszych ludzi - bo jej biologicznej rodziny "ludźmi" nazwać nie
            > można...

            Ja widzę to podobnie (jak zresztą napisałam w poscie), wydaje mi się jednak,
            że - powtórzę - przyczyną jest chyba depresja (prawdziwa, nie w znaczeniu
            potocznym). Bo zdecydowanie cos z uczuciami wyzszymi pani B. jest nie w
            porządku.
            • Gość: Aga Re: Bezbrzene wygodnictwo matki - zreszt caa r IP: *.MPA-Garching.MPG.DE 28.11.03, 20:11
              Wczesniejszy wywod mary_ann dobrze podsumowal artykul. Ja zwrocilam uwage
              jeszcze na jedno: uwaga o tesciowej, ktora pomaga szwagierce, a tam przeciez
              jest tylko jedno dziecko, a dwie pensje.

              W ten sposob rysuje mi sie portret pani Beaty jako osoby, ktora "dzwiga wszystko
              na swoich barkach", ma zal do otoczenia, ze jej nie pomaga, ale jednoczesnie
              chyba nie chce i nie umie poprosic i przyjac jakiejkolwiek pomocy. To ona zawsze
              podejmowala decyzje, maz , starsze dzieci sa przyzwyczajone do tego, ze nie
              ciaza na nich obowiazki ani odpowiedzialnosc. To "jestesmy sami ze wszystkim"
              oznacza, ze "ja jestem sama ze wszystkim", ale chyba tak naprawde Beata nie
              uwaza pozostalych czlonkow swojej rodziny za godnych, by powierzyc im cokolwiek,
              chocby pieczenie ciasta.
              A teraz jest chora, rozzalona, nie daje rady zrobic wszystkiego tak doskonale
              jak zazwyczaj. Wiec decyzja o oddaniu piatego dziecka do adopcji jest chyba
              proba protestu, zwrocenia uwagi, lub moze "ukarania" reszty rodziny, za to ze
              nie moze na nich liczyc. Tylko ze z tej decyzji juz teraz trudno sie Beacie
              wycofac, za daleko zabrnela.

              Oczywiscie, adopcje chciala pewnie przeprowadzic "idealnie", jak w Ameryce, jak
              na filmie. Byloby pieknie i bohatersko, ale nie jest... Krytykuja, nie chca
              zrozumiec, pocieszyc, osrodki slamazarne, a kandydaci na rodzicow adopcyjnych to
              niestety zwykli ludzie, ktorym chodzi moze jednak nie tylko o to, aby "dziecku
              stworzyc dom", ale tez, moze glownie, o to, aby sobie stworzyc rodzine, i miec
              "swoje" dziecko.
    • ester5 Re: Piąte dziecko 23.11.03, 22:46
      przeczytałam Wasze opinie i jestem zaskoczona . dlaczego nikt nie zwraca uwagi
      na OJCA!Gdzie on jest? Nie ma głosu, czy nie chce go mieć? Przecięz p. Beata
      nie sama postarała sie o to dziecko!Fałszywie zabrzniala dla mnie deklaracja o
      tym iż "wszystkie decyzje podejmują razem".Nie mogę w to uwierzyć!!!To jest
      jakaś paranoja w której obrzuca się błotem kobiete a o facecie ani słowem!
      Przecież dzieci mają nie tylko matkę ale i ojca!Wolałabym przeczytać wywiad z
      tym panem i zobaczyć co on ma na ten temat do powiedzenia ale obawiam się że
      niewiele.Brak słów...
    • niedzwiedziczka Re: Piąte dziecko 23.11.03, 23:19
      Szanuję decyzję tej kobiety. Sama jestem matką i nie
      oddałabym swojego dziecka, uważam jednak, że nie można od
      innych wymagać heroizmu. Niektórzy nie są tak silni, żeby
      bohatersko podjąć się ciężaru, który przerasta ich siły.
      W tej sytuacji można tylko przypomniec przypowieść o
      królu Salomonie i matce, która gotowa była oddać dziecko
      uzurpatorce, byleby tylko dziecko żyło.
      Jeśli chodzi o ośrodek adopcyjny - to oburza mnie fakt,
      że jego pracownicy mieli czas przez całą ciążę znaleźć
      rodzinę, która zaraz po załatwieniu formalności ze
      zrzeczeniem się rodzicielstwa mogłaby zabrać dziecko z
      ośrodka.
      I nie dziwię się matce, że chciałaby chociaż raz w roku
      usłyszeć, że małej nie dzieje się krzywda. Nie
      przypuszczam, żeby dla kochającej matki adopcyjnej
      wielkim problemem było skreślenie raz do roku paru słów i
      przekazanie ich poprzez ośrodek bologicznej matce.
      Przecież dziecko, kiedy dorośnie na pewno będzie
      chciałoby ją poznać i na pewno nie przestałoby przez to
      kochać matki, która by je wychowywała.
      Jeszcze raz powtórzę, że szanuję panią Beatę za trudną
      decyzję urodzenia i oddania dziecka do adopcji.
    • Gość: malgosik Re: Piąte dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.03, 23:27
      rowniez z bociana. mama rocznej adoptowanej dziewczynki. adopcja
      pelna, nierozwiazywalna i ANONIMOWA (mama biologiczna naszej
      corki nie zna nas, my znamy jej imie i nazwisko. nasza corka ma
      prawo poznac swoich rodzicow i zamierzamy jej w tym pomoc, gdy
      zechce.
      po przedstawieniu sie nie moge sie powstrzymac, zeby nie napisac
      krotko kilku informacji:
      1. adopcja w polsce to nie jest "wziecie kociaka ze schroniska"
      na zasadzie "ide, wybieram i pakuja mi w torbe". to dlugi i
      zmudny proces.
      2. najczesciej ludzie adoptuja w taki sposob jak my ANONIMOWO.
      dlaczego? podejrzewam, ze dla dobra dziecka i rodzicow (calej
      czworki). czy wszyscy, ktorzy proponowaliscie na tyn forum pani
      beacie ( za calym szacunkiem do niej i jej rodziny), zeby
      ogladala pokoj dziecka, zanim je odda, zastanowiliscie sie, czy
      stac by was bylo na cos takiego???ja po prostu nie bylabym w
      stanie tego zrobic. ale to pestka, dziecko jest na razie male,
      MOZE nie zrozumie dlaczego kreca sie wokol niego dwie mamy, z
      ktorych jedna, ktora je nosila przez 9 miesiecy w brzuszku i
      ktora poznaje po glosie - je karmi i druga, ktora tez je
      przytula i caluje. potem zostaje u drugiej, a gdzie tamta?
      co bedzie za kilka lat? czy jest choc jedna osoba, ktora potrafi
      zagwarantowac, ze pani beata ( z calym szacunkiem) za kilka lat
      nie stanie w drzwiach naszego domu i nie powie, ze przyszla
      osobiscie sprawdzic, jak rosnie JEJ przeciez pociecha? jak
      zareaguje dziecko - zglupieje calkowicie. to wszystko strasznie
      pogmatwane.
      3. nie jest prawda, ze rodzice wybieraja sobie kolor wloskow i
      oczek. MOZNA postawic w osrodku takie wymagania, ale jest to
      przyjmowane nieprzychylnie. my nie sprecyzowalismy ani plci ani
      wygladu. mamy wspaniala coreczke.
      4. nieprawda jest, ze dziecko musi przebywac w szpitalu/
      pogotowiu opiekunczym/domu dziecka 10 TYGODNI. te 4 tyg. o
      ktorych pisala pani beata ( z calym szacunkiem) potrzebne na
      uprawomocnenie sie orzeczenia sadu nasza corka spedzila w domu
      otoczona miloscia rodzicow i dziadkow.
      5. jak nas poinformowano w naszym osrodku, ok 30 procent mam
      zdecydowanych na oddanie dziecka do adopcji, rezygnuje przd
      uplywem 6 tyg.
      reasumujac - naprawde nie kazdego stac na adopcje ze wskazaniem,
      to ciezka i odpowiedzialna decyzja. pani beata ( z acalym
      szacunkiem) powinna uzyskac pomoc w znalezieniu rodzicow
      gotowych na taka forme rodzicielstwa " jestem mama, ale POD
      KONTROLA".
      cos mi sie wydaje, ze pani beata ( z calym szacunkiem) nie chce
      sie po prostu rozstac ze swoja coreczka.
      pozdrawiam.
    • Gość: Beata Re: Piąte dziecko IP: *.dialup.telenergo.pl 24.11.03, 00:39
      Moja imienniczka jest niezwykle dzielną mamą. Wyobraźcie sobie
      do jakiego stopnia zmęczenia i wyczerpania trzeba dojść, żeby
      zdecydować się na oddanie własnej nowonarodzonej córeczki! Co ta
      kobieta i jej mąż musieli przeżywać kiedy decydowali się na ten
      krok? Jak dają sobie radę teraz? Co będzie za parę lat? Wydaje
      mi się, że to kochający i niesłychanie odpowiedzialni ludzie.
      Nie mogli dać swojej piątej córeczce tyle uwagi ile potrzebuje
      maleńkie dziecko, więc postarali się o kogoś, kto jej stworzy
      dom. Jestem przekonana, że pani Beata bardzo, bardzo kocha swoją
      Weronikę. Po prostu nie wszystko w życiu jest czarne lub białe,
      czasami kochajaca mama musi rozstać się ze swoim dzieckiem dla
      dobra jego i starszych dzieci. I na pewno przeżywa wtedy dramat.
      Ja urodziłam mojego synka równo 2 miesiące przed panią Beatą. To
      moje pierwsze dziecko, jestem zdrowa i nie muszę martwić się o
      pieniądze. Mogę zajmować się Jaśkiem 24 godziny na dobę i na
      prawdę nigdy w życiu nie byłam taka szczęśliwa, chociaż zdarzają
      się nam trudne momenty. Moje doświadczenie życiowe jest
      nieporównywalnie uboższe od tego jakie ma pani Beata. Życzę jej
      żeby znalazła wewnętrzny spokój, żeby uporała się z poczuciem
      winy które pewnie przygniata ją do ziemi. Ona przecież musi być
      silna dla pozostałej czwórki dzieciaków...
    • Gość: mama Re: Piąte dziecko IP: Stella.NET:* / 172.16.1.* 24.11.03, 01:33
      Ja jestem matką adopcyjna. Masze dziecko jest z nami juz od
      kilku lat. Niewiele wiem o jego rodzicach ale nie chciałabym by
      matką biologiczna naszego synka była Beata. Przeczytałam inne
      opinie i dziwię się, ze dyskutuje się tu o aborcji czy
      homoseksualiźmie. To jest sprawa uboczna. Czytałam wywiad z
      Beatą wraz z mezem i muszę powiedzieć, ze jej nie rozumiem. Czy
      nie chciała córki z powodu dziury w budżecie, czy dlatego że ma
      niemowlaków dosć, czy nie chce jej się zmieniać pieluszek, a
      starsze dzieci nie pomagaja jej? Czy jest az tak chora, ze
      martwi się o te dzieci które juz sa w domu i boi się co z nimi
      bedzie jak umrze? Czy ojciec to taka niedojda życiowa, ze nie
      miał nic do powiedzenia. A te starsze córki? Jak mogły zgodzić
      się na pozbycie się kłopotu? Bo Weronika będzie miała na pewno
      inaczej w rodzinie adopcyjnej. Nie lepiej czy gorzej. Inaczej!
      Rodzice tacy jak my musza zaakceptowac sztuczna sytuację,
      dziecko które jest im na poczatku obce, inaczej wyglada i
      inaczej zachowuje się niz inne dzieci w ich rodzinie. Rodzice
      adopcyjni mają jak najlepsze chęci i sa pełni entuzjazmu ale są
      z dzieckiem sami i nie wiedza jak je wychowywać bo nigdy nie
      mieli swoich dzieci a adopcja jest jeszcze trudna do
      zaakceptowania nawet przez członków ich rodzin. Są sami. Musza
      sobie radzić z problemami dnia codziennego, których nie znali,
      sami. Dopiero z czasem i dziecko i rodzice przyzwyczajaja się do
      tej sztucznej sytuacji i wtedy patrząc wstecz nie pamiętają jak
      żyli przed pojawieniem się dziecka. My przeszliśmy przez
      procedurę adopcyjna, co nie było łatwe, ale nie jest to tak
      trudne jeżeli się bardzo chce. A my chcieliśmy. Ośrodek sądy i
      inne instytucje nie utrudniały nam, a jezeli tak to aby nas
      umocnić w naszym postanowieniu. Wszędzie spotykaliśmy się z
      życzliwoscia obcych ludzi. Ośrodek owszem, miał na celu DOBRO
      DZIECKA, ale nie tylko, nasze dobro tez. Uprzedzano nas o
      trudnościach, dawano nam prawo wyboru i możliwosć wycofania się
      z całego postępowania. Cały proces przygotowawczy był okropny
      ale my tego chcieliśmy i teraz jest nas troje. Gdybym mogła
      cofnać czas i rozpoczać proces adopcyjny jeszcze raz, nie
      wachałabym się ani chwili. Nasz mały jest wspaniały i kochany,
      zmienił nasze całe zycie, system wartości, relacje rodzinne i
      przyjaźnie. Wciągnął nas w wir swoich potrzeb, radości i
      śmiechów. Nie żałujemy zmian. I nie martwimy się o przyszłość.
      Będzie co ma być a on gdy dorośnie zrobi co zechce. Czy
      zostanie, czy odejdzie, czy będzie wracał? Nie wiemy. Chcemy
      tylko wychować go na człowieka. Nasz syn wie ze ma dwie mamy,
      choć jeszcze tego nie rozumie. I jego pytania nie pozostają bez
      odpowiedzi, choć ta odpowiedź musi być jeszcze inna, poniewaz
      jeszcze jest zbyt mały. Nie zamierzamy ukrywać przed nim, ze
      został adoptowany ale nie powiem mu, że jest dzieckiem
      adoptowanym, jest naszym upragnionym i wyczekiwanym dzieckiem,
      kochanym i wybranym przez nas. I proszę sobie nie wyobrazac, ze
      rzeczywiście mozna było wybrać dziecko. Pewnego dnia ośrodek
      zadzwonił i powiedział, że jest państwa dziecko. I tak juz
      zostało. DZieci się nie wybiera, nie określa się koloru oczu i
      ilości loczków, nie przebiera się w dziewczynkach i
      chłopczykach. To nie targ. Tu się nie kupuje i nie płaci. I
      jeżeli Beata miała nadzieję, ze jak w Ameryce przyszli rodzice
      adopcyjni będa ją poić witaminkami i płacić jej bieżace i
      przyszłe rachunki, to teraz wie, ze za dzieci nie powinno się
      płacić. Moze dlatego jest taka rozgoryczona. Moze lepiej, ze
      Weronika poczeka na dobrych ludzi w ośrodku, moze dobrze ze
      większość rodziców adopcyjnych nie chce kontaktu z rodzicami
      biologicznymi. Co mozna powiedzieć Weronice, gdy będzie pytać
      kim jest ta pani. Bo rodzice biologiczni którzy tracą dziecko z
      powodu pijanstwa czy narkotyków, niedołęźniści zyciowej, choroby
      umysłowej czy okrucieństwa, czy nawet więzienia, to coś co mozna
      zaakceptować. Lecz odrzucenie nie tylko przez matkę biologiczną,
      ale i przez ojca i rodzeństwo z czystego wygodnictwa, to skaza,
      z którą trzeba borykać się przez całe życie. Życzę szczęścia tej
      dziewczynce, która Weroniką na pewno nie będzie, i życzę
      wytrwałości jej nowym rodzicom, a Beacie nic życzyć nie
      trzeba.Jej nie trzeba współczucia, chociaż go oczekuje. Ma to co
      chciała. I będzie musiała z tym żyć i ona i jej rodzina
      .
      • zalotnica Re: Piąte dziecko 24.11.03, 02:44

        Gość portalu: mama napisał(a):
        > ...Czytałam wywiad z
        > Beatą wraz z mezem i muszę powiedzieć, ze jej nie rozumiem. Czy
        > nie chciała córki z powodu dziury w budżecie, czy dlatego że ma
        > niemowlaków dosć, czy nie chce jej się zmieniać pieluszek, a
        > starsze dzieci nie pomagaja jej? Czy jest az tak chora, ze
        > martwi się o te dzieci które juz sa w domu i boi się co z nimi
        > bedzie jak umrze? Czy ojciec to taka niedojda życiowa, ze nie
        > miał nic do powiedzenia. A te starsze córki? Jak mogły zgodzić
        > się na pozbycie się kłopotu?
        >...Co mozna powiedzieć Weronice, gdy będzie pytać
        > kim jest ta pani. Bo rodzice biologiczni którzy tracą dziecko z
        > powodu pijanstwa czy narkotyków, niedołęźniści zyciowej, choroby
        > umysłowej czy okrucieństwa, czy nawet więzienia, to coś co mozna
        > zaakceptować. Lecz odrzucenie nie tylko przez matkę biologiczną,
        > ale i przez ojca i rodzeństwo z czystego wygodnictwa, to skaza,
        > z którą trzeba borykać się przez całe życie. Życzę szczęścia tej
        > dziewczynce, która Weroniką na pewno nie będzie, i życzę
        > wytrwałości jej nowym rodzicom, a Beacie nic życzyć nie
        > trzeba.Jej nie trzeba współczucia, chociaż go oczekuje. Ma to co
        > chciała. I będzie musiała z tym żyć i ona i jej rodzina.

        Swietny text, szkoda tylko , ze tak malo osob potrafilo
        dostrzec bezmyslnosc i proznosc Beaty. Malo tego, stala sie
        w ich oczach niemalze "bohaterka" oddajaca dziecko. Trudno
        az uwierzyc aby nasze spoleczenstwo bylo az tak zacofane...

        Zalotnica
        tez mama..."krasnoludkow"
        • lola211 Re: Piąte dziecko 24.11.03, 09:15
          Zacofane? Chyba postepowe, bo jak sie okazuje zacofaniem jest potepianie matek
          pozbywajacych sie dziecka.
        • winniepooh Re: Piąte dziecko - poglądy zalotnicy 24.11.03, 14:43
          > Swietny text, szkoda tylko , ze tak malo osob potrafilo
          > dostrzec bezmyslnosc i proznosc Beaty. Malo tego, stala sie
          > w ich oczach niemalze "bohaterka" oddajaca dziecko. Trudno
          > az uwierzyc aby nasze spoleczenstwo bylo az tak zacofane...

          antykoncepcja to zło - wykorzystywanie kobiety przez faceta (vide wątek o
          prezerwatywach)
          aborcja to oczywiście morderstwo (vide różne inne wątki)
          adopcja jest przejawem bezmyślności, próżności i zacofania (vide powyższy cytat)

          tylko pogratulować poglądów
          • zalotnica Re: Piąte dziecko 25.11.03, 03:13

            medal za "spostrzegawczosc"...
    • Gość: jedna z miliona ma Re: Piąte dziecko IP: *.btk.ppke.hu / 10.3.11.* 24.11.03, 09:33
      Pani wujek mial racje ,w pani sytuacji nigdy bym nie oddala
      dziecka ,jest pani wyrodna matka ,zreszta z pani wywiadu tez to
      wynika .Doskonale zdaje pani sprawe z tego,ze to jest
      szukaniem rozgrzeszenia,nie wiem czy ktos rozgrzeszy .Pani
      dzieci napewno nie i nie dziwie sie,zawsze pomysla ze to ktores
      z nich mogloby by byc.Cale zycie bedzie pani myslala ile lat ma
      Weronika,jak wyglada.Zycze pani aby jeszcze raz przemyslala to
      i zabrala mala do jej prawdziwego domu jej prawdziwej
      mamy ,ktora ja kocha .Bóg zawsze jest tam gdzie go potrzebuja a
      pani dzieci napewno pomoga sa juz dorosle i beda z pani dumne i
      nigdy nie wzgardza pania.
    • kiitek Re: ciekawa jestem ... 24.11.03, 09:52
      Ciekawa jestem gdzie teraz ci wszyscy 'obroncy zycia'.Czemu oni nie adoptują
      takich porzuconych czy oddawanych dzieci ...?Wnioskuję,że ich szczytne hasła to
      tylko puste slowa.
      • lola211 Re: ciekawa jestem ... 24.11.03, 10:06
        Wiesz cokolwiek o procedurach adopcyjnych? Chetnych jest z pewnoscia pod
        dostatkiem, tylko ze osrodek widzi jakies przeszkody.
      • Gość: mama Re: ciekawa jestem ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.03, 11:05
        Jestem i bedę obrońcą życia i jak na razie adoptowałam dwójkę dzieci. Mam
        nadzieję, że ty tego nigdy nie zrobisz.
        Znam wielu obrońców życia, jak nas anzwałaś, którzy również adoptowali. A Ty co
        robisz ze sowim zyciem??
        Bo jak widzę ani nie bronisz życia ani go nie szanujesz.
        • kiitek Re: ciekawa jestem ... 24.11.03, 13:18
          Gość portalu: mama napisał(a):

          A Ty co
          >
          > robisz ze sowim zyciem??
          > Bo jak widzę ani nie bronisz życia ani go nie szanujesz.

          A znasz mnie?Wyraziłam tylko swoją opinie na ten temat.Skąd wiesz czy bronię
          życia czy nie?A szczególnie czy je szanuję??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka