drie
09.03.09, 13:15
Malo kiedy mnie zatyka, ale dzis niestety mialam ta nieprzyjemnosc.
Slowa cenzuralne mi sie skonczyly.
Podana zostala przesylka do domu dziecka. Y to osoba, ktora dziala
tam aktywnie, ale mieszka daleko. Przesylka dotarla do X - dobra
kolezanka Y i czesto sie widuja.
Przesylka - ubranka.. zostala rozebrana co do jednego ciuszka, bo
sobie ogladali i takie fajne. A tej corka w ciazy, tej zaraz bedzie
(!!!), a ta idzie w odwietki to prezent bedzie miala i poszlo!
Jak sie dzis dowiedzialam, to jedyne co dalam rade wykrztusic to:
naprawde uwazasz, ze one sa bardziej potrzebujace niz dzieci z domu
dziecka? Pomijam fakt, ze mnie nikt o zgode nie pytal.
Powiedzialam, ze nie moge w tej chwili dalej rozmawiac i odlozylam
sluchawke. Dzwonila godzine pozniej - nie odebralam.
Ide sie przejsc, bo wciaz jestem zatkana. I bardzo zawiedziona.
W tej chwili czuje, ze to koniec znajomosci. Przesadzam?