Rodzina mojego męża

14.03.09, 15:46
Witam,

Mam problem z rodzinką męża. Pisałam na innym forum ale wszyscy zgodnie
stwierdzili, że to historia zmyślona bo nie podałam szczegółów na początku.
Teraz wszyscy doszukują się wszędzie oszustw i teorii spiskowych. A dla mnie
to realny problem.

Chodzi o rodzinę moje męża. Ojciec męża ma korzenie angielskie, ale wychował
się we Francji i czuje się Francuzem. Jakieś 17 lat temu przeniósł się z
rodziną do Londynu bo tu odziedziczył część posiadłości. Resztę dokupił i
zamieszkał tu z żoną i 4 dzieci. Jednym z synów jest mój mąż. I wszystko ok,
ale kiedy oni są razem, nie mówią po angielsku nawet w mojej obecności. Zwisa
im, że
jestem obok i niczego nie rozumiem, - kiedy się zbiorą w kilka osób zawsze
rozmawiają w swoim języku. Po angielsku zwracają się jedynie do mnie.
Zawszeczuję się źle z tego powodu i od około roku zaczęłam ich unikać.
Przestałam chodzić na spędy jego rodziny, a oni zdziwieni pytają dlaczego? no
dlaczego? Kilka osób przy stole i w najlepsze rozmawiają, a ja siedzę jak ten
kołek bo nie wiem o czym. Nie mam jak włączyć się do rozmowy. Na początku
próbowałam,
starałam się włączyć do rozmowy przestawiając wszystkich na angielski. Po
chwili jednak przechodzili na francuski zupełnie się mną nie przejmując.

Teraz przestałam walczyć. Po prostu wycofałam się, może nawet w pewnym sensie
jestem na nich obrażona. jak się odezwą do mnie to odpowiadam, a jak nie to
nie. Nie wychodzę z inicjatywą. Nie zapraszam, nie przychodzę, nie dzwonię,
nie piszę. A oni tego zupełnie nie rozumieją i pytają męża co tak
"zdziczałam". On rozumie moją sytuację zwłaszcza że cała jego rodzina mówi
świetnie po angielsku, kilka osób w ogóle jest dwujęzycznych, ale i tak
dochodzi między nami do scysji z powodu mojego bojkotu imprez rodzinnych. On
uważa, że postępuję bardzo nieładnie i jego rodzice czują się ignorowani. A ja
jak się czuję? To co ja mam do cholery zrobić? Czy ktoś ma podobny problem?

Myślałam o nauce francuskiego, ale zachowanie jego rodziny wobec mnie
spowodowało u mnie tak silne uczucie buntu, ze nawet nie chcę słyszeć o nauce.
Poza tym, w anglii jestem dopiero 2 lata i jeszcze mi sporo brakuje do tego by
rozmawiać jak "native", a im nie. Na tamtym forum ludzie radzili mi żebym się
uczyła francuskiego. Ale po co? Nie mieszkamy we Francji, wszyscy znają
angielski i jakoś nie bardzo mi się uśmiecha by się uczyć tego języka dla ich
wygody. Im jakos nie przychodzi do głowy by zaczac uczyc sie polskiego.
Oni wiedzą, co mnie wkurza i niejednokrotnie tłumaczyłam mężowi, że nie ma
sensu abym szła z nim na kolację do jego rodziców, bo czuję się tam źle albo
po prostu się nudzę. Gorzej jak oni przychodza do nas. Wtedy jestem tylko
pomocą domową, bo cała dyskusja toczy się przy stole, a że ja i tak nie biorę
w niej udziału, to przynoszę, odnoszę, podaję. Czasami mi się płakać chcę bo w
takich sytuacjach czuję się dosłownie jak kopciuszek. Kiedy nie ma rodzinki
męża wszystko jest w najlepszym porządku. Nasi znajomi to polacy,
australijczycy, anglicy, hindusi, hiszpanie i nikomu nie przychodzi do głowy
by w towarzystwie innych, nie znających języka rozmawiać w najlepsze w innym
niż angielski. Raz się zdarzyło na imprezie, że mój kuzyn przyszedł ze swoją
dziewczyną (tez polką) i kiedy trochę wypił zaczął mówić do niej wyłącznie po
polsku. Ona mu odpowiadała wyłącznie po angielsku. Wszyscy nie znający
polskiego mieli niezłą zabawę, mogli zrozumieć większość konwersacji. Ona to
tłumaczyła, że odkąd mieszka w Londynie i ma do czynienia z cudzoziemcami,
nienawidzi gdy rozmawiają przy niej w nieznanym jej języku i dlatego
odpowiadała po angielsku. Nie jest to jednak powód do tego, żeby zacząć uczyć
się wszystkich języków świata!

Uważam, że racja jest po mojej stronie. Mam już wstręt do francuskiego i
przynajmniej w najbliższym czasie nie zamierzam się go uczyć (mimo, że kiedyś
wydawał mi się piękny). Tylko jak to rozwiązać? Dalej bojkotować te spotkania
rodzinne? Od co najmniej pół roku nie byłam ani w domu rodziców męża, ani w
domach rodzeństwa. Widzę ich tylko wtedy gdy oni przychodzą do nas i wtedy
absolutnie nie daję im odczuć że coś jest nie tak. Wszystko mają podane,
przygotowane, podstawione pod nos z uśmiechem. I oczywiście w najlepsze
rozmawiają po francusku. Ja odzywam się tylko gdy w danym momencie rozmawiam z
jedną osobą z towarzystwa, kiedy jest rozmowa "na forum" zawsze jestem poza i
to naprawdę na dłuższa metę jest okropne uczucie.
    • qw994 Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 15:50
      Współczuję. Ja na twoim miejscu spotkałabym się z rodziną i wytłumaczyła
      wszystko od początku do końca. Jeśli to nie pomoże - spokojnie i bez wyrzutów
      sumienia ignoruj ich dalej. Bo zachowują się katastrofalnie.
      • winowinowino Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 15:56
        Hehe, nie mam takiej siły woli i jestem zbyt nieśmiała, żeby zaprosić rodziców,
        rodzeństwo i dzieci rodzeństwa (wszyscy są singlami z dziećmi - oprócz nas, bo
        my jesteśmy małżeństwem bez dzieci) i powiedzieć:

        Kochani, zaprosiłam Was tutaj by Wam powiedzieć, że bardzo Was lubię i szanuję
        ale chciałabym, żebyście również okazali mi szacunek i rozmawiali przy mnie w
        języku, który rozumiem, czyli po angielsku. Dziękuję za uwagę.

        Nie ma mowy! Nie przejdzie! W życiu się na to nie zdobędę.
        • qw994 Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 15:58
          Jeśli masz takie podejście, to twoja sytuacja sama z siebie się nie zmieni.
          Nie musisz zapraszać całej rodziny, tylko najważniejszych członków.
        • wanilinowa Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 15:58
          albo im to powiesz albo do końca życia będziesz im podsuwać jedzenie we własnym
          domu głupio się uśmiechając. może oni w ogóle nie wiedzą że nie rozumiesz? :D
          • winowinowino Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 16:06
            Wiem, wiem, ale łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
            Poza tym, podpieram się własnym teściem. On całkowicie zbojkotował rodzinę
            swojej żony. Poszło chyba o pieniądze i odkąd wyjechali z Francji nie odzywa się
            do nich słowem. A są już małżeństwem ponad 35 lat i mają się dobrze. Ona jeździ
            do swoich sióstr bez niego i już. Więc można.
    • wanilinowa Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 15:51
      a nie możesz im tego powiedzieć po prostu (zwłaszcza w swoim domu)? może wezmą
      pod uwagę Twoje racje, a jak nie to przynajmniej będą wiedzieli czemu ich unikasz.
    • tylna.szyba Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 15:56
      Wielokrotnie przebywalam i nadal przebywam w miedzynarodowym
      towarzystwie i norma jest, ze ludzie uzywaja takiego jezyka, ktory
      wszyscy rozumieja (najczesciej angielski). Wielokrotnie przebywalam
      z Polakami, gdzie jedna jedyna osoba nie polskojezyczna byla moja
      przyjaciola i kazdy jakos potrafil z nia po angielsku porozmawiac i
      zatroszczyc sie o jej integracje z naszym polskojezycznym
      srodowiskiem - tego wymaga kultura, wydaje mi sie.
      Moze rodzina meza jest nieswiadoma problemu? Czy kiedykolwiek
      wyartykulowalas to na forum rodzinnym?
      • winowinowino Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 16:01
        Nie, nigdy nie powiedziałam sama tego wprost, ale mój mąż im powiedział, kiedy
        po raz kolejny przyszedł sam na kolację i zapytali się o co chodzi.
        • kadfael Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 16:07
          Sorry, ale czegos tu nie rozumiem. Siedzisz jak na tureckim kazaniu,
          ale nie powiesz o co ci chodzi? Czekałaś aż sami sie domyślą?
          Dlaczego mieli sie domyslić? Gadaja w takim języku, a jakim gadali
          od zawsze w swoim gronie.
        • tylna.szyba Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 16:09
          A jak by bylo z "bardzo was lubie, jestescie ciekawa rodzina z
          rownie ciekawa historia - chetnie dowiedzialabym sie czegos o waszej
          historii i korzeniach niestety nie rozmawiam po francusku dlatego
          nie czerpie przyjemnosci ze spotkan"

          Juz bardziej dyplomatynie byc nie moze...
          • kadfael Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 16:12
            Ewentualnie mozna tez spróbowac zaprzyjaxnić sie z najmniej
            przerażającym czlonkiem rodziny i przez niego przekazać swój problem
            rodzinie. Zreszta dlaczego dawno nie zrobil tego mąż?
        • drie Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 16:11
          A poza tym wszystko w porzadku? Widzisz, zaakceptowali Cie w rodzinie.
          Ciezko im zmienic tradycje i jesli sie nie zdobedziesz na powiedzenie
          im tego wprost - to zacznij sie uczyc francuskiego.
          Odizolowac sie mozesz, ale jesli rodzina fajna to duzo stracisz. A
          dodatkowy jezyk zawsze jest plusem. Tylko musisz podejsc do tego
          pozytywnie. I do rodziny meza tez.
    • no1teresa po polsku 14.03.09, 16:50
      zacznij odpowiadać im uprzejmie, ale po polsku
      może coś skojarzą
    • kol.3 Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 17:06
      Zachowują się typowo po francusku. Gadają po francusku i guzik ich
      obchodzi, że ktoś tego nie rozumie.
      • envi Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 20:00
        ja jak mieszkalam z wegrami i byly wegierskie imprezy to oni wszyscy i tak
        przestawali w koncu rozmawiac po angielsku i nawijali po wegiersku, wiec
        siedzialam jak kolek i nic nie rozumialam - wiec rozumiem jak okropnie sie
        czujesz...ale ot nie byl wynik tego ze oni mnie nie szanowali czy ignorowali ale
        po prostu jedna osoba powie cos do drugiej po wegiersku, wtraci sie 3, 4 itd.
        Cala lawina.
        hmm...no sluchaj po prostu moze chociaz rodzicom meza powiedx o tym jak zle sie
        z tym czujesz?? Albo jego mamie/siostrze?? chyba masz z kims z jego rodziny taki
        jakis lepszy przyjacielski kontakt co??
        • lejdimakbet Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 21:10
          Przebywam sporo w międzynarodowym towarzystwie, między osobami z
          jednego kraju naturalne jest automatyczne przechodzenie na swój
          język, gdy rozmawiają między sobą, przeważnie dzieje się to
          nieświadomie. U nas w takiej sytuacji zawsze sie mówi: "po
          angielsku, proszę" i wszyscy się poprawiali, z czasem każy nabiera
          tego nawyku i zaczyna o tym pmiętac, ale jeśli Ty sama nie będziesz
          zwracac na to uwagi to nic się nie zmieni. Jeśli rodzina jest
          sympatyczna, pyta o Ciebie, czyli Cię lubi, to nie będą miec Ci za
          złe tego zwracania uwagi, jestem tego pewna. Więcej śmiałości!
    • authentica Re: Rodzina mojego męża 14.03.09, 21:34
      jak sie domyslam macie juz za sobia liczne negocjacje z rodzina,
      prosby i twoje sugestie ze nic nie rozmiesz? Skor tak, to Kochana...

      Odpowiedz sama sobie na pytanie: Czy chce stracic meza, bo jego
      rodzina rozmawia miedzy soba po francusku w mojej obecnosci?

      Jesli odpowiedz brzmi "tak", to rob to co robisz teraz, czyli
      bojkotuj spotkania rodzinne, obrazaj sie itp. Jestes na prostej
      drodze do zmiany sytuacji zyciowej. A zatem wczesniej czy pozniej
      ktores z Was strzeli drzwiami.

      Jesli odpowiedz brzmi "nie", ty jestes dorosla osoba, a nie mala
      nadasana dziewczynka, to pora wziac sie do roboty.

      Po pierwsze francuski jest dla Polakow znacznie latwiejszy od
      angielskiego. Nie musisz sie go uczyc na blache, wystarczy cztery-
      piec miesiecy zebys zaczela ROZUMIEC co sie mowi. Angielski peka od
      francuskich slowek. Wiem to, bo mowie oboma jezykami. Gdy tylko
      zrozumiesz zasady wymowy (czyli jak Anglicy przyjeli francuskie
      slowa) + kilka podstawowych czasownikow (byc, miec, robic) bedziesz
      doskonale rozumiala o czym mowia. I bedziesz mogla wlaczac sie do
      rozmowy po angielsku.

      Innego wyjscia nie widze, ale zawsze mozesz przejsc do realizacji
      pierwszego wariantu.
    • wredny-typek Re: Rodzina mojego męża 15.03.09, 08:21
      1. Czytelny komunikat: chciałabym wiedzieć, o czym rozmawiacie
      2. Prośba do męża: przetłumacz mi, co powiedział twój ojciec/ brat / matka...takie same prośby do innych członków rodziny
      3. Zamiast obrażać sie na francuski, naucz sie jego podstaw. To, jak już ktoś zauważył, kwestia kilku miesięcy.
      Czy oni Cię lekceważą w inny sposób, czy tylko w ten, że mówią po francusku? Zachowanie typowe dla Francuzów, i nie ma w nim żadnych obraźliwych intencji. Oni po prostu uwielbiają mówić i kochają brzmienie swojego języka; -))
Pełna wersja