Dodaj do ulubionych

kobieta, mężczyna i ich relacja...

21.03.09, 21:16
Oto moje wnioski z własnego doświadczenia i z ogólnej znajomości
życia:
kiedy kobieta jest zainteresowana partnerem w sposób erotyczny,
pragnie go - to stawia ją na spalonej pozycji - dlaczego? bo
większości facetów zależy tylko na seksie, a jak są dla kobiety
atrakcyjni i widzą, że ich pragnie, to odpuszczają sobie inne
dziedziny, nie muszą już o nic się starać...
kiedy facet nie odpowiada kobiecie pod względem erotycznym, gdy nie
jest jej typem, to bardzo stara sie nadrabiać w innych dziedzinach,
żeby zasłużyć...
wniosek: z dobrego kochanka nie będzie nigdy dobrego męża, a dobry
mąż będzie złym kochankiem - to duże uproszczenie, ale przyznajcie,
że coś w tym jest :-(
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 21.03.09, 21:22
      dobra.kobieta napisała:

      > wniosek: z dobrego kochanka nie będzie nigdy dobrego męża, a dobry
      > mąż będzie złym kochankiem - to duże uproszczenie, ale przyznajcie,
      > że coś w tym jest :-(

      nie przyznaję :)
      • dobra.kobieta Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 21.03.09, 21:24
        nie jesteś Husie kobietą, to nie wiesz! skąd wiesz jakie mają
        odczucia mężatki i kochanki?
        od podanej reguły są wyjątki, ale nie na tyle częste, aby reguła nie
        obowiązywała
        • jan_hus_na_stosie Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 21.03.09, 21:56
          według Twojej teorii jeśli powiedzmy podobam się kobiecie erotycznie i ja wiem o
          tym to się mniej staram, jeśli natomiast nie za bardzo jej się podobam a
          wykazuje zainteresowanie moją osobą jedynie ze względów nazwijmy to - dobry
          charakter/stabilność finansowa to ja się o taką kobietę będę bardziej starał.

          Że tak się wyrażę, stek bzdur :)

          Chyba bardziej Ci chodziło w tym swoim poście o to, że pociągają Cię seksualnie
          faceci, którzy na męża się nie nadają, a faceci porządni, inteligentni, dobrzy
          zwykle są dla Ciebie mało atrakcyjni erotycznie :)
          • dobra.kobieta Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 21.03.09, 22:11
            Husie, ja mam na myśli, jeśli chodzi o mnie, jednego i tego samego
            mężczyznę - wiesz, bywały różne okresy i tak to własciwie było, że
            jak ja mialam na niego ochotę to on to odbierał jako znak, że jestem
            zdobyta i można sobie odpuścić starania i dodatkowe zabiegi,
            natomiast moje obniżone potrzeby owocowały jego większym
            zaiteresowaniem, kwiatami, czulością, okazywaniem pomocy we
            wszystkim.
            Natomiast obserwuję wsród przyjaciółek, że te na pozór szczęśliwe
            mężatki, są sfrustrowane brakiem dobrego seksu. Z kolei te, które
            mają szalony i wspaniały seks narzekają na nieodpowiedzialność
            facetów, na to, że życiowo czują się samotne.
            • jan_hus_na_stosie Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 21.03.09, 22:22
              dobra.kobieta napisała:

              > a pozór szczęśliwe
              > mężatki, są sfrustrowane brakiem dobrego seksu.

              Zdefiniuj mi co oznacza "brak dobrego seksu". Czy jest on wówczas gdy:

              a) ich partner nigdy ich specjalnie nie pociągał seksualnie, ale wyszły za niego
              z tzw. "rozsądku" i teraz narzekają na brak dobrego seksu
              b) ich partner odpowiada im fizycznie (wyglądem), ale się nie stara, np. brak
              gry wstępnej, szybko załatwia swoją potrzebę nie przejmując się potrzebami
              partnerki, rzadko ma ochotę na seks etc.

              Bo wiesz, w przypadku a) ich partner nie jest winny gdyż nawet jak bardzo by się
              nie starał to kobieta i tak nie będzie usatysfakcjonowana. Po prostu jej mąż jej
              nie podnieca. Kobieta sama sobie jest winna i nie powinna mieć pretensje do
              partnera ale do samej siebie. Natomiast jeśli chodzi o przypadek b) to cóż,
              smutne...
            • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 05:15
              dobra.kobieta napisała:
              > natomiast moje obniżone potrzeby owocowały jego większym
              > zaiteresowaniem, kwiatami, czulością, okazywaniem pomocy we
              > wszystkim.

              i myślisz, ze te zabiegi są wyrazem głębokiego uczucia ?
            • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 05:39
              dobra.kobieta napisała:

              > Husie, ja mam na myśli, jeśli chodzi o mnie, jednego i tego samego
              > mężczyznę - wiesz, bywały różne okresy i tak to własciwie było, że
              > jak ja mialam na niego ochotę to on to odbierał jako znak, że jestem
              > zdobyta i można sobie odpuścić starania

              a co to dokładniej znaczy: "mialam na niego ochotę" ?

              Może nie chciał się starać wcale nie z poczucia pewności, że już nie musi,
              tylko po prostu uznał, iż nie ma o kogo ? Może jesteś mało kobieca i nie umiesz
              właściwie postępować z mężczyznami ? Ile masz lat, 13, 15 ?
    • roznetakie29 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 21.03.09, 21:27
      Swieta racja! Ngdy o tym nie rozmyslalam w ten sposob. Od kiedy z
      malzonkiem nie uklada sie, tak jak sie ukladalo w lozkowej scenerii,
      to taki dobry jest. Nasze rozmowy glebsze i szczersze. Pomoc w
      domowych obowiazkach: zawsze i na rozkaz. I slow cieplych tez
      wiecej. Mimo wszystko... sprzatalabym jak szalona w pojedynke i
      zrezygnowala z godzinnych rozmow od razu za te motyle w brzuchu i
      dotyk niegrzeczny... nie mozna miec wszystkiego. Coz.
    • au_lait Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 21.03.09, 21:30
      Tak, oczywiście, że jest coś na rzeczy. Mechanizm kija i marchewki stary jak
      świat. :)
    • nerri Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 00:31
      Znaczy mam się cieszyc bo na wyjątek trafiłam?:P:P
    • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 05:46
      dobra.kobieta napisała:

      > Oto moje wnioski z własnego doświadczenia i z ogólnej znajomości
      > życia:
      > kiedy kobieta jest zainteresowana partnerem w sposób erotyczny,
      > pragnie go - to stawia ją na spalonej pozycji - dlaczego?

      Nie stawia, snując takie wnioski dajesz tylko dowód swojej nieporadności.
    • kora3 coś jest, ale razcej w czym innym 22.03.09, 09:06
      mechanizm o jakim piszesz istnieje, ale nie jest to akie proste
      przełozenie i nie warunkuje go zainteresowanie seksualne ze strony
      kobiet, tylko raczej stopień zdeterminowania u kobiety.

      Jesli kobieta się meżczyznie narzuca zawsze może "liczyć" na
      lekcewazenie. a najczesciej narzuca sie taka, która jest od faceta
      uzalezniona. niekoniecznie zaarz na polu seksualnym, czesciej
      emocjonalnym.
      • dobra.kobieta Re: coś jest, ale razcej w czym innym 22.03.09, 13:46
        do kory3: dla mnie pole seksualne i emocjonalne to jest jedno i to
        samo pole, bo jak pragnę faceta i odbieram go zmysłowo, to wiążę z
        nim silne emocje, a jak facet mnie nie pociąga, to jest mi obojętny,

        na złośliwe zaczepki natomiast nie odpowiadam :-P
        • kora3 nie bardzo wiem dobra kobieto 22.03.09, 14:07
          o co chodzi z tymi zaczepkami, ale ze wszech miar słusznie czynisz
          nie odpowiadając na takowe.

          Do twego spostrzezenia natomoast odniosłam się ogólnie, nie chodziło
          chyba o CIebie, bo jak jest z Toba sam wiesz anjlepiej i swe zdanie
          wyraziłaś.

          Sądzę, ze facet o ile wyczuwa, ze kobieta jest odeń uzależniona
          emocjonalnie wykle ja lekceważy, aiedzac, ze moze sobie pozwolic na
          wszystko, bo ona i tak bedzie go chciała i zabiegała o niego.

          Ale wcale to nie oznacza bynajmniej, by facet zabiegał o kobiete
          przy której czuje się kiepskim kochankiem.
          Taka partnerka raczej frustruje meżczyzne i wczesniej czy później da
          sobie z nia spokój, zamiast "nadrabiac" na innych polach.

          Piszac o uzalenieniu emocjonalnym, miałam na mysli zkres szerszy niz
          tylko seksualny. Kobiety kochają bowiem nie ylko wspaniałych
          kochanków, zaradnych gosci, przeinteligentnyh, czy przeprzystojnych -
          kochają tak samo, jak i meżczyzni osoby przecietne. Jeśli miłosc
          przeradza sie w uzaleznienie emocjonalme, tak naprawde nie ma
          znaczenia co na jakim polu reprezentuje obiekt :) - znaczenia ma to,
          jak go postrzeba uzaleniony.
      • cyklamen111 Re: coś jest, ale razcej w czym innym 22.03.09, 16:46
        kora3 napisała:

        > mechanizm o jakim piszesz istnieje, ale nie jest to akie proste
        > przełozenie i nie warunkuje go zainteresowanie seksualne ze strony
        > kobiet, tylko raczej stopień zdeterminowania u kobiety.


        Jeżeli jest mocno zdeterminowana i - niech będzie - uzależniona
        to poprzez tę ...agrasję właśnie zatraca swoją kobiecość, więc i tak wyszło, że
        mam rację. Dziewczyna przekonana o swej wyjątkowości jest dla mężczyzny
        wyzwaniem, natomiast jeśli sama dla siebie niewiele znaczy, to udowadnia, że nie
        warto się nią interesować.
        Tylko ta pewność nie wystarczy, musi być poparta działaniami, które dowodzą tej
        jej niezwykłości... Pospolitość nie jest intrygująca i ta cała masa
        narzucających się dziewczyn, lub też podających się m na tacy chyba zawsze
        będzie wierzyć w takie teorie, jak te przedstawione przez autorkę. ...bo zawsze
        najtrudniej doszukać się błędów i wad u siebie.



        > Jesli kobieta się meżczyznie narzuca zawsze może "liczyć" na
        > lekcewazenie. a najczesciej narzuca sie taka, która jest od faceta
        > uzalezniona. niekoniecznie zaarz na polu seksualnym, czesciej
        > emocjonalnym.

        Miłość to uzależnienie, ale myślący człowiek ma wolną wolę i może nad sobą panować.
    • stinefraexeter Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 14:04
      Stek bzdur.

      Przeczytaj raz jeszcze co napisałaś i wyciągnij wnioski dotyczącego twoich
      własnych życiowych wyborów, a nie całego świata.

      Jak myślisz, czemu twój wybranek zaczyna o ciebie dbać dopiero jak mu się
      przestajesz "narzucać"?

      Metoda kija i marchewki sprawdza się w związkach opartych w głównej mierze na
      seksie i pożądaniu. Jeśli mówimy jednak o normalnym poważnym związku dwojga
      ludzi, to na takie gierki i szamotanie się po prostu nie ma miejsca, ani potrzeby.

      Dla mnie to lekko niedojrzałe i upraszczające podejście do relacji damsko-męskich.
      • dobra.kobieta Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 14:07
        upraszczające jest, o tym już pisałam - ale nie o to chodzi, jak
        masz tak dobrze, to po co siedzisz na forum?
        • stinefraexeter Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 14:30
          A to forum jest tylko dla zgorzkniałych i sfrustrowanych?

          Twoje podejście jest upraszczające nie tylko moim zdaniem, więc może się
          zastanów czemu forumowicze "zgadzają się z tobą, ale nie do końca".
      • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 17:23
        stinefraexeter napisała:


        > Jak myślisz, czemu twój wybranek zaczyna o ciebie dbać dopiero jak mu się
        > przestajesz "narzucać"?
        >
        > Metoda kija i marchewki sprawdza się w związkach opartych w głównej mierze na
        > seksie i pożądaniu.



        Z tym seksem i pożądaniem nie masz racji, gdy kobieta silnie działa na zmysły
        męzczyzny, to nawet będąc przystępną nie zrazi go do siebie. Wszelkie powroty są
        podyktowane potrzebą potwierdzenia swojej atrakcyjności. Omawiane zachowania są
        domeną mężczyzn, którzy - moim zdaniem- mają niskie poczucie własnej wartości.
        Autorka wzbudza zainteresowanie, bo pewnie posiada jakieś cechy, które ten ktoś,
        kogo ma na myśli, docenia, może nawet być postrzegana przez tego X. jako dobry
        materiał na żonę, partnerkę życiową, może jest mu po prostu miło, że coś dla
        niej znaczy, lecz tu właśnie brakuje chemii, przyciągania i dojrzałego uczucia,
        mogłoby mu
        być z tą dziewczyną po drodze, może nawet chcieć się z nią związać, jeżeli nie
        wierzy już, że zasługuje na kogoś lepszego. A lepsza kobieta, ta wyśniona, to
        dająca chłopakowi możliwość wykazania się, przy której może poczuć się
        prawdziwym mężczyzną. Dobra kobieta swoją szansę straciła.

        W końcu wielu mężczyzn wybiera rozwiązania łatwe. Nie tylko kobiety wiążąc się z
        kimś przekładają rozsądek nad uczucie.


        > Jeśli mówimy jednak o normalnym poważnym związku dwojga
        > ludzi, to na takie gierki i szamotanie się po prostu nie ma miejsca, ani potrze
        > by.

        Jeżeli ktoś koniecznie chce wierzyć, że dużo znaczy dla drugiej osoby, to
        zawsze znajdzie sobie jakieś wytłumaczenie i sto różnych usprawiedliwień jej
        postępowania. A sprawa jest prosta, wystarczy poddać ocenie same fakty i na na
        nich oprzeć wnioski, by pozbyć się złudzeń.
    • 2szarozielone Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 14:20
      Głupie jest już samo założenie, ze mężczyznom zależy tylko na seksie. Ja mam
      temperament raczej wybujały, zimnej ryby zgrywać nie będę - i ma to raczej taki
      skutek, że jak jestem z facetem, to mnie uwielbia, dba o mnie, ma dobry humor.
      Ma jeden problem z głowy - frustrację seksualną i problem "jak ją do wyra
      zaciągnąć". Ma więc kupę energii na to, żeby fajnie ze mną spędzać czas. Ja się
      zawsze ze swoimi facetami przyjaźniłam, lubili mnie, kochali mnie, nie musiałam
      kupowac ich uwagi seksem. Seks był raczej baaaardzo fajnym wspólnym hobby ;)
      • dobra.kobieta Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 14:25
        2szarozielone: a jak wytłumaczyć to, że te zwiazki były nietrwałe?
        • 2szarozielone Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 14:35
          Tak to wytlumaczyć, że się znudziłam, potrzebuję adrenaliny najwyraźniej - i
          odchodziłam. Ze wszystkimi mam kontakt, z jednym się blisko przyjaźnię.
          • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 17:39
            2szarozielone napisała:

            > Tak to wytlumaczyć, że się znudziłam, potrzebuję adrenaliny najwyraźniej - i
            > odchodziłam. Ze wszystkimi mam kontakt, z jednym się blisko przyjaźnię.

            Moja droga, to jest patologiczne zachowanie. Raczej nie o adrenalinę chodzi. Ze
            wszystkimi masz kontakt a jednocześnie z żadnym nie miałaś na tyle bliskiego, by
            nie chcieć już szukać już dalej... Współczuje ci. Jestem tylko ciekawa jednej
            rzeczy: nie czujesz się pusta ?
            • kora3 nie znam szczegółów, ale 22.03.09, 17:50
              być moze zbyt ostro oceniasz szarozielone cyklamenie.

              w tym, ze człoaiek nie chce juz z kims być, zwłaszcza w młodosci nie
              ma nic dziwnego, ani aptologicznego. Nie każda dziewczyna wychodzi
              za swojego pierwszego chłopaka z liceum, nie każdy facet zeni sie ze
              swoją najpierwsza dziewczyna (wyłączam wpadki:)

              jest całkiem sporo babek, które widząc, że to nie to nie ciagną
              zwiazku na siłę byle tylko "kogos mieć". To całkiem niezłe podejscie
              przynajmniej w porównaniu z dziewczynami, które piszą tu posty
              typu "on bije, byc z nim?", albo "poniza mnie i olewa, porawi sie?"
              To sa oczywiscie skrajne przypadki juz, ale całkiem sporo u wpisów
              dziewczyn, które otwarcie przyznaja,ze sa w zwiazkach w których nie
              ejst im fajnie, ze to nie to, podoba się ktos inny, ale "jesteśmy z
              soba już x lat, chce wyjsc za mąz" itp.

              Nie chodzi mi bynajmniej o to, zeby co dwa tygodnie mieć nowego
              partnera seksualnego, zrozum mnie dobrze. Chodzi o to, zeby na siłe
              nie ciagnąc zwiazku, w którym nie ma fascynacji, miłosci tylko
              cheć "stabilizacji" w postaci zamążpójscia, czy spłodzenia dziecka.
              • cyklamen111 Re: nie znam szczegółów, ale 22.03.09, 18:21
                kora3 napisała:


                > w tym, ze człoaiek nie chce juz z kims być, zwłaszcza w młodosci nie
                > ma nic dziwnego, ani aptologicznego. Nie każda dziewczyna wychodzi
                > za swojego pierwszego chłopaka z liceum, nie każdy facet zeni sie ze
                > swoją najpierwsza dziewczyna (wyłączam wpadki:)

                Jeżeli komuś nie odpowiada trzeci, czwarty, siódmy partner, to zdecydowanie jest
                to patologia i należy przyjrzeć się sobie uważniej i poszukać odp, dlaczego
                dokonuje się -dobrowolnie- złych wyborów. W mojej ocenie każdy nieudany związek
                to porażka. Sama patologia przede wszystkim rodzi się z nieodpowiedzialności.
                Dopóki nie nabiorę przekonania, że warto z kimś być, że druga osoba może
                dostarczać mi takich emocji, jakich potrzebuję, nie będę szukać porozumienia w
                sferze czysto seksualnej.


                >
                Chodzi o to, zeby na siłe
                > nie ciagnąc zwiazku, w którym nie ma fascynacji, miłosci tylko
                > cheć "stabilizacji" w postaci zamążpójscia, czy spłodzenia dziecka.

                Młodość rządzi się innymi prawami ? Umiejętności kochania nabywa sie z wiekiem ?
                Chyba sobie żartujesz ? Jeżeli ktoś nawet we wczesnej młodości nie wie, co robi,
                kim jest, czego oczekuje, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że różne
                rozterki, dylematy dotyczące zycia osobistego będą mu towarzyszyć nawet wówczas,
                kiedy zapragnie stabilizacji.
                • kora3 Re: nie znam szczegółów, ale 22.03.09, 19:18
                  cyklamen111 napisała:

                  > Jeżeli komuś nie odpowiada trzeci, czwarty, siódmy partner, to
                  zdecydowanie jes
                  > t
                  > to patologia i należy przyjrzeć się sobie uważniej i poszukać odp,
                  dlaczego
                  > dokonuje się -dobrowolnie- złych wyborów.

                  No byc moze masz rację, aczkolwiek np. w b. młodym wieku czsto
                  zmieniałam chłopaków z którymi "chodziłam". Nie uwazam tego za
                  patologiczne, ot spotykałam sie z kims i okazywało sie, ze to nie
                  to, albo inny mi się spodobał i po prostu "zrywałam".

                  W mojej ocenie każdy nieudany związek
                  > to porażka.

                  eeee no juz bez przesady:) zależy jako to zwiazek był, ze ak powiem
                  jak dalece bliski, długi itepe. To,ze w średniej szkole rzuciłam
                  paru chłopaków z przyczyn róznych to zaraz porazka?
                  Albo na studiach: no "chodziłam" z kims, ale poznałam kogos inego,
                  zakochałam się i "zerwałam" i co?
                  To był taki etap w moim życiu, ze o wspólnym z kims zyciu jeszcze
                  nie myslałam. Co to za porazka?

                  Sama patologia przede wszystkim rodzi się z nieodpowiedzialności.

                  Jak wyzej - odpowiedzialnosc za zwiazek jest pojeciem względnym,
                  zależnym od paru czynników wg mnie. Inaczej się jest odpowiedzialnym
                  mając lat nascie i chłopaka, a inaczej 30 i meza, nie?

                  > Dopóki nie nabiorę przekonania, że warto z kimś być, że druga
                  osoba może
                  > dostarczać mi takich emocji, jakich potrzebuję, nie będę szukać
                  porozumienia w
                  > sferze czysto seksualnej.

                  Ale nie nalezy zakładac, ze np. Szarozielone najpierw idzie do łozka
                  po 2 dniach znajomosci, a potem poznaje.
                  Po prostu zdarza się,ze ktoś nam odpowiada, a jakze, a za jakiś czas
                  okazuje się,ze to nie jest to jednak. Lepiej się rozstac, czy brać
                  slub np.?
                  > >
                  >
                  > Młodość rządzi się innymi prawami?

                  No stety i niestety tak:) Dlatego sie własnie mówi z przekąsem, albo
                  politowaniem o ludziach dojrzałych "Zadurzył sie jak
                  uczniak", "Zakochała się jak nastolatka"


                  Umiejętności kochania nabywa sie z wiekiem
                  > ?

                  I tak i nie :)

                  Nastolatka moze mówic, ze kocha i serio tak czuje, ale tak naprawde
                  to inny rodzaj miłosci, niz u dojrzałej kobiety. To moze być silne
                  uczucie, takie nawet bez pamieci, ale zupenie INNE niz u kobiety
                  powiedzmy 25 letniej.

                  > Chyba sobie żartujesz ?

                  Nie:) uwazasz, ze swojego meza czy partenra kochasz tak, jak
                  pierwszego chłopaka?


                  Jeżeli ktoś nawet we wczesnej młodości nie wie, co robi
                  > ,
                  > kim jest, czego oczekuje, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że
                  różne
                  > rozterki, dylematy dotyczące zycia osobistego będą mu towarzyszyć
                  nawet wówczas
                  > ,
                  > kiedy zapragnie stabilizacji.

                  Ależ młodosc własnie jest etapem poznawania siebie, swoich potrzeb,
                  gustów. Nie mam tu na mysli sfery seksualnej, a ogólna.
            • 2szarozielone Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 17:51
              Oj żartuję ;) Przecież nie będę tutaj wypisywać wszystkich powodów rozstania, bo
              to nie jest w tym momencie istotne. Nie, nie czuję się pusta - bo mam z ludźmi
              bliskie i szczere relacje. Związek nie opiera się dla mnie na jakiejś grze, albo
              tresurze za pomocą kija i marchewki, a w mężczyznach widzę ludzi, a nie jakieś
              stwory z innej planety, które należy wychowywać. Stąd przyjaźń, nawet już po
              rozstaniu. Nigdy też nie rzuciłam faceta, bo mi nie przynosił kwiatków, ani też
              nie wymuszałam kwiatków poprzez udawanie, że nie lubię seksu. I to miałam na
              myśli pisząc swojego posta, nie mam dziś nastroju na spowiedź ;)
              • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 18:25
                2szarozielone napisała:

                > Oj żartuję ;) Przecież nie będę tutaj wypisywać wszystkich powodów rozstania, b
                > o
                > to nie jest w tym momencie istotne. Nie, nie czuję się pusta - bo mam z ludźmi
                > bliskie i szczere relacje. Związek nie opiera się dla mnie na jakiejś grze, alb
                > o
                > tresurze za pomocą kija i marchewki, a w mężczyznach widzę ludzi, a nie jakieś
                > stwory z innej planety, które należy wychowywać. Stąd przyjaźń, nawet już po
                > rozstaniu. Nigdy też nie rzuciłam faceta, bo mi nie przynosił kwiatków, ani też
                > nie wymuszałam kwiatków poprzez udawanie, że nie lubię seksu. I to miałam na
                > myśli pisząc swojego posta, nie mam dziś nastroju na spowiedź ;)

                Odnosisz mylne wrażenie sądząc, że interesują mnie szczegóły dotyczące twoich
                związków.
      • stinefraexeter Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 14:33
        Otóż to. Tak wygląda zachowanie normalnych ludzi, którzy nie muszą bawić się w
        przeciąganie liny, manipulacje i intrygi. Ku rozwadze założycielce wątku.
        • marylin.monroe77 uwodzenie 22.03.09, 14:50
          Myślę, ze jakieś elementy gry są wpisane w relacje damsko-męską.
          Sztuka uwodzenia korzysta z inteligencji. Mężczyzna zdobywa kobietę
          zgodnie z przyjętą przez niego strategią - co w tym zlego? Kobieca
          kokieteria też nie jest niczym złym. Życie to gra - w sferze formy.
          Ważne, aby treść była prawdziwa. A forma to zawsze rodzaj gry.
          • stinefraexeter Re: uwodzenie 22.03.09, 15:01
            Nie, no jasne, zresztą każda interakcja społeczna jest grą. Chodzi o to, by nie
            ograniczać relacji męsko-damskich li tylko do uwodzenia i budowania namiętności.
            Pożądanie i seks są ważne, ale pozostawione same sobie szybko się wypalają, a
            takie związki to nie związki, tylko przygody.

            Ja tam do tych wszystkich gierek i uwodzenia podchodzę z umiarkowanym
            entuzjazmem. Jak wszystko gra między ludźmi, to takie przeciąganie liny jest
            niepotrzebne.
          • cyklamen111 Re: uwodzenie 22.03.09, 17:45
            marylin.monroe77 napisała:

            > Myślę, ze jakieś elementy gry są wpisane w relacje damsko-męską.
            > Sztuka uwodzenia korzysta z inteligencji.

            Nie mogłam doczekać się, kiedy ktos w końcu to napisze.


            Mężczyzna zdobywa kobietę
            > zgodnie z przyjętą przez niego strategią - co w tym zlego? Kobieca
            > kokieteria też nie jest niczym złym.


            > Życie to gra - w sferze formy.
            > Ważne, aby treść była prawdziwa.


            otóż to.


            > A forma to zawsze rodzaj gry.

      • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 17:33
        2szarozielone napisała:

        > Głupie jest już samo założenie, ze mężczyznom zależy tylko na seksie. Ja mam
        > temperament raczej wybujały, zimnej ryby zgrywać nie będę - i ma to raczej taki
        > skutek, że jak jestem z facetem, to mnie uwielbia, dba o mnie, ma dobry humor.
        > Ma jeden problem z głowy - frustrację seksualną i problem "jak ją do wyra
        > zaciągnąć". Ma więc kupę energii na to, żeby fajnie ze mną spędzać czas. Ja się
        > zawsze ze swoimi facetami przyjaźniłam, lubili mnie, kochali mnie, nie musiałam
        > kupowac ich uwagi seksem. Seks był raczej baaaardzo fajnym wspólnym hobby ;)


        Temperament wybujały, czy bardziej - rozum mały ?

        Jesteś ograniczona, ale przynajmniej pożyteczna, nie wiem, chyba przez tę jedną
        zaletę byłaś "kochana".
        • 2szarozielone Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 17:53
          Głupia jesteś :) Nie wiem, po czym mnie tak oceniasz. Bo lubię seks? Czy
          dlatego, że umiem się z facetem zaprzyjaźnić, a nie tylko nim manipulować?
          • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 18:32
            2szarozielone napisała:

            > Głupia jesteś :) Nie wiem, po czym mnie tak oceniasz. Bo lubię seks?

            swoich zachowań, wyborów nie można tłumaczyć/ usprawiedliwiać potrzebami, bo to
            prymitywne, a prymitywny człowiek jest jednocześnie głupi, więc głupią powinnaś
            określić w pierwszej kolejności siebie.


            • 2szarozielone Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 18:41
              Wydaje mi się, że nie zrozumiałaś, co ja napisałam. A w kontekście tego, co
              napisałaś, to totalnym prymitywem musi być partner założycielki wątku, skoro
              zachowuje się jak kochający mężczyzna tylko, gdy gna go popęd...
              • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 18:50
                2szarozielone napisała:

                > Wydaje mi się, że nie zrozumiałaś, co ja napisałam. A w kontekście tego, co
                > napisałaś, to totalnym prymitywem musi być partner założycielki wątku, skoro
                > zachowuje się jak kochający mężczyzna tylko, gdy gna go popęd...

                w jednej odpowiedzi nakreśliłam, co o tej jej relacji myślę. Jestem pewna, że
                ten "jej" meżczyzna wcale jej w rzeczywistości nie chce.
                Chociaż oboje niezbyt się cenią więc nawet do siebie pasują.
              • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 19:54
                2szarozielone napisała:

                > Wydaje mi się, że nie zrozumiałaś, co ja napisałam. A w kontekście tego, co
                > napisałaś, to totalnym prymitywem musi być partner założycielki wątku, skoro
                > zachowuje się jak kochający mężczyzna tylko, gdy gna go popęd...

                od kiedy to bycie dla kogoś dobrym, pomocnym, miłym musi koniecznie oznaczać
                zakochanie ? ...wcale nie zachowuje się jak zakochany m, tylko przysłowiowy pies
                ogrodnika a prymitywny jest, bo nie ma w sobie za grosz empatii. Potworny
                egoista, który ma na uwadze tylko swoje dobro, zwodzi dziewczynę, której nie
                może dać tego, czego ona potrzebuje.
                • 2szarozielone Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 20:00
                  zakochany a kochający to też różnica...

                  A facet autorki wątku najwyraźniej nie jest z nim szczęśliwy. Ona z nim zresztą
                  też nie. I tyle. Bycie dobrym mężem nie wyklucza bycia dobrym kochankiem.
                  Zazwyczaj ;)
                  • 2szarozielone Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 20:05
                    *"nie jest z nią szczęśliwy"
        • kochanica-francuza Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 17:55
          Nie widzę związku między temperamentem a rozumem. Szarozielone nie wydaje mi się
          ograniczona.
          • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 18:45
            kochanica-francuza napisała:

            > Nie widzę związku między temperamentem a rozumem. Szarozielone nie wydaje mi si
            > ę
            > ograniczona.

            A ja widzę między siłą woli a rozumem. Jej zakończone związki świadczą właśnie
            o tym, że rozumem się nie kieruje. Widocznie jest mało wybredna skoro tak łatwo
            wchodzi w nowe relacje damsko-męskie, a kiedy coś się nie układa (nieważne z
            jakiej przyczyny, czyjej winy) przychodzi czas na zmiany. Jak ktoś jest słaby,
            to żyje właśnie w taki sposób a jeżeli ja go neguję to oczywiście dlatego, że
            nie lubię seksu, w końcu tak ograniczony człowiek innego wytłumaczenia nie
            znajdzie.
            • 2szarozielone Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 19:06
              A wiesz, ile takich związków miałam, ile trwały i dlaczego tak naprawdę się
              rozpadły? Uważasz na przykład, że jak ktoś wchodzi w związek z wieku 17 lat i on
              po 3 latach się rozpada, to to jest dowód na to, że obie osoby są puste i
              prymitywne? Bo licealna miłość musi trwać wiecznie? Jestem ciekawa jaką wizję
              mnie sobie stworzyłaś, że tak łatwo przychodzi ci ocenianie mnie.

              Myślisz też, że skoro lubię seks, to wyłącznie popędem się kieruję dobierając
              sobie partnerów?
              • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 19:27
                2szarozielone napisała:

                > A wiesz, ile takich związków miałam, ile trwały i dlaczego tak naprawdę się
                > rozpadły? Uważasz na przykład, że jak ktoś wchodzi w związek z wieku 17 lat i o
                > n
                > po 3 latach się rozpada, to to jest dowód na to, że obie osoby są puste i
                > prymitywne? Bo licealna miłość musi trwać wiecznie? Jestem ciekawa jaką wizję
                > mnie sobie stworzyłaś, że tak łatwo przychodzi ci ocenianie mnie.
                >
                > Myślisz też, że skoro lubię seks, to wyłącznie popędem się kieruję dobierając
                > sobie partnerów?

                doświadczyłaś z jedną osobą takiego seksu, który dał ci absolutne spełnienie ?
                • 2szarozielone Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 19:58
                  A co to wszystko ma do rzeczy? Zarzucasz mi pustotę i prymitywizm tylko dlatego,
                  że napisałam, że nie uważam, żeby unikanie seksu w czymkolwiek pomagało, jeśli
                  się ma dobre relacje z partnerem. Wręcz przeciwnie - dobry seks łączy i jednoczy
                  kochających się ludzi. A facet też lubi czuć, że jest atrakcyjny, że się go
                  pragnie, że jest akceptowany i że kobieta się przy nim dobrze czuje. Mężczyźni
                  to nie zwierzęta, które trzeba tresować.

                  Tak, kochałam, tak znam uczucie bliskości, spełnienia i szczęścia płynącego z
                  miłości, namiętności, pożądania. To źle?
            • kochanica-francuza Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 20:05
              Jej zakończone związki świadczą właśnie
              > o tym, że rozumem się nie kieruje. Widocznie jest mało wybredna skoro tak łatwo
              > wchodzi w nowe relacje damsko-męskie, a kiedy coś się nie układa (nieważne z
              > jakiej przyczyny, czyjej winy) przychodzi czas na zmiany.

              Same nadinterpretacje, a każda krzywdząca.
              • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 24.03.09, 00:14
                kochanica-francuza napisała:

                > Jej zakończone związki świadczą właśnie
                > > o tym, że rozumem się nie kieruje. Widocznie jest mało wybredna skoro tak
                > łatwo
                > > wchodzi w nowe relacje damsko-męskie, a kiedy coś się nie układa (nieważn
                > e z
                > > jakiej przyczyny, czyjej winy) przychodzi czas na zmiany.
                >
                > Same nadinterpretacje, a każda krzywdząca.

                Wiesz, moim zdaniem na miłość zasługuje człowiek, który jest w stanie udowodnić,
                jak ważna jest dla niego ta druga osoba, poprzez poświęcenie, wyrzeczenie.
                Jeżeli zawsze jest się z kimś a więc wybiera się łatwe, przyjemne życie, nigdy
                nie odczuwało braku m/k to wydaje mi się, trudniej jest docenić chociażby samą
                obecność kochanka/i..
                Nic na to nie poradzę, mam taką a nie inną skalę wartościowania ludzi -
                wejście w każdy następny związek po pierwszym - poważnym - jest dla mnie niemoralne.
                • raohszana Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 24.03.09, 00:25
                  To na miłość trzeba ZASŁUŻYĆ? A ja, głupia, całe życie myślałam, ze miłość to
                  właśnie coś, na co nie trzeba zapracowywać, ze lubi się za coś, a kocha się za
                  nic i takie tam...
                  • cyklamen111 Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 24.03.09, 00:31
                    raohszana napisała:

                    > To na miłość trzeba ZASŁUŻYĆ? A ja, głupia, całe życie myślałam, ze miłość to
                    > właśnie coś, na co nie trzeba zapracowywać, ze lubi się za coś, a kocha się za
                    > nic i takie tam...

                    a czy nie mówi się, że na szacunek trzeba zasłużyć ? Mało jest tych, którzy
                    powtarzają: nie będziesz szanować siebie, nie będą cię szanować inni ? Jeżeli
                    kochasz człowieka przy którym nie możesz być szczęśliwa, to doceniasz to uczucie ?
    • mahadeva Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 18:58
      ja nie do konca rozumiem ten podzial na dobrych i zlych kochankow, gdy ludzie
      sie lubia to seks jest dobry, gdy nie - to jest tylko nic nie wnoszaca gimnastyka
    • tarantinka Re: kobieta, mężczyna i ich relacja... 22.03.09, 20:49
      kompletnie się z tym nie zgadzam, nawet najlepszy związek nie
      zajdzie daleko jesli nie ma pożądania, kobieta może sobie ubzdurać
      że skoro to porzadny facet to już nie musi go pożądać żeby było
      dobrze, nic bardziej mylnego, facet poczuje się jak bankomat z
      funkcja płodziciela, nie wierzę że kobieta bedzie spełniona jesli
      wyłączy seksualność. Jesli partnerzy są sobą zainteresowani to seks
      tylko scementuje ich relację, jasne że warto się troche poznać przed
      pójściem do łóżka, ale seks jako forma manipulcji to droga to
      nieszcześcia !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka