26.11.03, 09:46
Wczoraj dostałam od męża różę. Tak bez okazji. Wracał z pracy i wstąpił do
kwiaciarni. Na schodach minął sąsiadkę, z którą się nie lubimy. Pewnie
pomyślała, że coś przeskrobał i chce mnie w ten sposób przeprosić.
Ale nic z tych rzeczy. Dał mi ją bez żadnego powodu.
No właśnie. Czy żeby dać kobiecie różę trzeba mieć jakąś specjalną okazję?
Ilu mężczyzn w tym kraju na to stać? Wy też dostajecie kwiaty, po kilkunastu
latach bycia z sobą, bez okazji?
Obserwuj wątek
    • Gość: julia Re: Róża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 09:49
      Pewnie kogoś ma.
      • Gość: jolka Re: Róża IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 26.11.03, 09:50
        Albo leżała pod blokiem wraz z innym mężem:).
        • pajdeczka Takich odpowiedzi się spodziewałam 26.11.03, 09:56
          Zazdrość Was zżera, że taka Pajdeczka może być szanowana i kochana przez
          mężczyznę, a Wy nie?
          • rose2 Re: Takich odpowiedzi się spodziewałam 26.11.03, 09:58
            zazdrosnice i to wielkie! bezinteresowne obdarowanie kwiatami kojarzy im sie
            tylko i wylacznie ze zdrada ble, zal mi Was
            • pajdeczka Re: Takich odpowiedzi się spodziewałam 26.11.03, 10:02
              rose2 napisała:

              > zazdrosnice i to wielkie! bezinteresowne obdarowanie kwiatami kojarzy im sie
              > tylko i wylacznie ze zdrada ble, zal mi Was

              Młode to i głupie. Jeszcze parę lat temu, kiedy mąż mi przyniósł kwiatka to też
              byłam pełna podejrzeń. Zdarzało się nieraz , że ten kwiat na drugi dzień
              lądował w koszu, więc potem była kara i nie dostawałam.:)))) Takie jest życie.
          • Gość: Triss Merigold Re: Takich odpowiedzi się spodziewałam IP: *.acn.waw.pl 26.11.03, 09:58
            Pajda nawet by mi nie przyszła do głowy odpowiedź jak powyższe. Ja czasem
            dostaję kwiaty bez okazji, to może być różyczka, konwalie, kolorowy bukiecik,
            tulipany. To bardzo miły gest i naprawdę nie jest zarezerwowany dla par o
            dwumiesięcznym czy półrocznym stażu.
            • pajdeczka Re: Takich odpowiedzi się spodziewałam 26.11.03, 10:07
              Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

              > Pajda nawet by mi nie przyszła do głowy odpowiedź jak powyższe. Ja czasem
              > dostaję kwiaty bez okazji, to może być różyczka, konwalie, kolorowy bukiecik,
              > tulipany. To bardzo miły gest i naprawdę nie jest zarezerwowany dla par o
              > dwumiesięcznym czy półrocznym stażu.

              Tak, ale biorąc pod uwagę realia w tym kraju i egoistycznie wychowanych
              mężczyzn jest to naprawdę ewenement, dostać ni z gruszki ni z pietruszki od
              męża , trzeźwego zaznaczam!:)))), kwiatka. Nie napisałam tego, żeby się
              pochwalić, bo jak zaznaczyłam, nie jest to pierwszy gest z jego strony, ale by
              się dowiedzieć ilu mężczyzn z długim stażem małżeńskim na to stać. A także po
              to, żeby mi zazdroscili moi wrogowie, których tutaj trochę mam:)
              • amidala Re: Takich odpowiedzi się spodziewałam 26.11.03, 10:11
                E nieeee... jaki ewenement? My co prawda mamy tylko 3 lata stażu, ale dostaję
                często kwiatki zupełnie bez okazji. Bardzo to miłe i doceniam za każdym razem.
                A myśli o zdradzie mają tylko ci, którzy zdradzają...
              • nik_i Re: Takich odpowiedzi się spodziewałam 26.11.03, 13:19
                Tak mi się przypomniało... Od mojego męża (znamy się 10 lat, 4 razem mieszkamy)
                kwiatka bez okazji dostałam tylko raz. Dawno. Pracowałam na promocjach w
                marketach. On umówił się z kumplami do pubu pooglądać mecz i po kilku
                browarkach postanowił (tak sam z siebie) przyjść po mnie. Wszedł na sklep z 3
                tulipanami i przykleił się do mnie. Może coś zbroił?
                kiedyś go pytałam dlaczego nie przynosi mi kwiatów. Odpowiada, że nie jest z
                tych romantycznych i że widziały gały co brały. I że dlaczego on ode mnie
                kwiatów bez okazji nie dostaje.
                Kwitów nie przynosi, ale jakieś prezenciki - zdarza się. Przeważnie jakieś
                majteczki lub coś słodkiego (bo ja uwielbiam słodycza- Nutellę jadam łyżeczką).

                • pajdeczka A może chodzi o to..... 26.11.03, 13:27
                  ...że mężczyźni wstydzą się iść z jedną różą po ulicy. Wiązanka - wiadomo -
                  czyjeś imieniny pewnie. A róza - oj, coś przeskrobał. A prezencik można ukryć w
                  kieszeni. Ale chodzi o to właśnie żeby pokazać wokół wszystkim, jak bardzo ją
                  kocha i róża jest takim symbolem.

                  nik_i napisała:

                  > Tak mi się przypomniało... Od mojego męża (znamy się 10 lat, 4 razem
                  mieszkamy)
                  >
                  > kwiatka bez okazji dostałam tylko raz. Dawno. Pracowałam na promocjach w
                  > marketach. On umówił się z kumplami do pubu pooglądać mecz i po kilku
                  > browarkach postanowił (tak sam z siebie) przyjść po mnie. Wszedł na sklep z 3
                  > tulipanami i przykleił się do mnie. Może coś zbroił?
                  > kiedyś go pytałam dlaczego nie przynosi mi kwiatów. Odpowiada, że nie jest z
                  > tych romantycznych i że widziały gały co brały. I że dlaczego on ode mnie
                  > kwiatów bez okazji nie dostaje.
                  > Kwitów nie przynosi, ale jakieś prezenciki - zdarza się. Przeważnie jakieś
                  > majteczki lub coś słodkiego (bo ja uwielbiam słodycza- Nutellę jadam
                  łyżeczką).
                  >
                  • frisky2 Re: A może chodzi o to..... 27.11.03, 18:32
                    E tam, wcale sie nie wstydza - niby przed kim?
                    Po prostu faceci nie widza w dawaniu (czy otrzymywaniu) kwiatkow niczego
                    szczegolnego.
                    • pajdeczka Re: A może chodzi o to..... 28.11.03, 11:02
                      frisky2 napisała:

                      > E tam, wcale sie nie wstydza - niby przed kim?
                      > Po prostu faceci nie widza w dawaniu (czy otrzymywaniu) kwiatkow niczego
                      > szczegolnego.

                      I w takim zachowaniu przejawia się Wasz egoizm. Nie myślicie, co lubi ta druga
                      osoba, tylko, co w w tym widzicie.
                      • frisky2 Re: A może chodzi o to..... 28.11.03, 11:05
                        pajdeczka napisała:

                        > frisky2 napisała:
                        >
                        > > E tam, wcale sie nie wstydza - niby przed kim?
                        > > Po prostu faceci nie widza w dawaniu (czy otrzymywaniu) kwiatkow niczego
                        > > szczegolnego.
                        >
                        > I w takim zachowaniu przejawia się Wasz egoizm. Nie myślicie, co lubi ta druga
                        > osoba, tylko, co w w tym widzicie.

                        Przesadzasz. Ty doskonale wiesz o wszywstkim co lubi twoj facet i spelniasz
                        jego niewypowiedziane zyczenia? Zwlaszcza jesli nie rozumiesz jak mozna cos
                        takiego lubic?
                        • pajdeczka Re: A może chodzi o to..... 28.11.03, 11:10
                          frisky2 napisała:

                          > Przesadzasz. Ty doskonale wiesz o wszywstkim co lubi twoj facet i spelniasz
                          > jego niewypowiedziane zyczenia? Zwlaszcza jesli nie rozumiesz jak mozna cos
                          > takiego lubic?

                          Niestety, ale tak. Jestem kobietą, a my mamy w genach przekazywaną skłonność do
                          poświęceń. Spełnianie zachcianek to również codzienne gotowanie tego, co lubi
                          mój mąż. Musiałam się dostosować i zrezygnować z wielu potraw. Zdarza mis ię z
                          taką samą cześtotliwością, z jaką mąż kupuje mi róże, kupować mu piwo, chociaż
                          wstydzę się w sklepie. A ciekawe, że kiedy kupuję dla siebie wino, to nie jest
                          mi wstyd.
                          • frisky2 Re: A może chodzi o to..... 28.11.03, 11:13
                            pajdeczka napisała:

                            > frisky2 napisała:
                            >
                            > > Przesadzasz. Ty doskonale wiesz o wszywstkim co lubi twoj facet i spelnia
                            > sz
                            > > jego niewypowiedziane zyczenia? Zwlaszcza jesli nie rozumiesz jak mozna co
                            > s
                            > > takiego lubic?
                            >
                            > Niestety, ale tak. Jestem kobietą, a my mamy w genach przekazywaną skłonność
                            do
                            >
                            > poświęceń. Spełnianie zachcianek to również codzienne gotowanie tego, co lubi
                            > mój mąż. Musiałam się dostosować i zrezygnować z wielu potraw. Zdarza mis ię
                            z
                            > taką samą cześtotliwością, z jaką mąż kupuje mi róże, kupować mu piwo, chociaż
                            > wstydzę się w sklepie. A ciekawe, że kiedy kupuję dla siebie wino, to nie
                            jest
                            > mi wstyd.
                            >

                            No to pozazdroscic twojemu facetowi.
                            Ale co innego kupic piwo, albo ugotowac obiad (jakis pozytek praktyczny z tego
                            zawsze jest), a co innego dac kawalek rosliny, ktora za chwile uschnie;-)
            • capa_negra zgadzam sie z triss 26.11.03, 13:08
              Ja też często dostaje rózne drobne rzeczy ,zadziej kwiaty - chłopa mi sie jakos
              specjalnie w "badylach" jak to on powiada nie lubuje i przez głowe by mi nie
              przeszło że obdarowanie bez powodu jest symptomem czegos negatywnego
              • pajdeczka Jednak dostać kwiatka, a prezent.... 26.11.03, 13:39
                ..to jest różnica. Inna symbolika. A w przypadku związków zalegalizowanych
                prezenty, szczególnie te dużej wartości, są zobowiązujące. A kwiatek nie.


                capa_negra napisała:

                > Ja też często dostaje rózne drobne rzeczy ,zadziej kwiaty - chłopa mi sie
                jakos
                >
                > specjalnie w "badylach" jak to on powiada nie lubuje i przez głowe by mi nie
                > przeszło że obdarowanie bez powodu jest symptomem czegos negatywnego
                • capa_negra Re: Jednak dostać kwiatka, a prezent.... 26.11.03, 14:07
                  Pajdeczko ja mowie o drobnych rzeczach typu czekoladki, fajne wino etc.
                  Niejednokrotnie wolalabym kwiatka bo straszna ze mnie badylara, ale mój facet w
                  tym miejscu jest mało romantyczny i uwaza, ze to "wywalanie pieniedzy"
                  Wartościowe prezenty tez się zdarzaja i fakt one sa w jakims sensie
                  zobowiązujące :-)
          • bernacha Pajda potrafi sie smiac tylko z innych 26.11.03, 13:16
            a nie z samej siebie.
            • pajdeczka Re: Pajda potrafi sie smiac tylko z innych 26.11.03, 13:20
              bernacha napisała:

              > a nie z samej siebie.

              ale teraz dowaliłaś mi uuuuuuuuuuuuuuuuuu
              wiesz , tylko zupełnie co innego jest temtem wątku
              zapraszam do dyskusji , gdy zostanie założony wątek specjalnie dla mnie o mnie
              • bernacha Re: Pajda potrafi sie smiac tylko z innych 26.11.03, 13:25
                pajdeczka napisała:

                > bernacha napisała:
                >
                > > a nie z samej siebie.
                >
                > ale teraz dowaliłaś mi uuuuuuuuuuuuuuuuuu
                > wiesz , tylko zupełnie co innego jest temtem wątku
                > zapraszam do dyskusji , gdy zostanie założony wątek specjalnie dla mnie o mnie


                Kotek,To nie byla chec dowalenia ci, lecz zwrocenie twojej szanownej uwagi na
                to, ze dziewczyny zazartowaly tylko, dokladnie w twoim stylu i na twoim
                poziomie.
                Bylam ciekawa, jak na to zareagujesz...
                i moje przypuszczenia sie sprawdzily, dla ciebie to byl tylko atak.
                • pajdeczka Re: Pajda potrafi sie smiac tylko z innych 26.11.03, 13:29
                  bernacha napisała:

                  > Kotek,To nie byla chec dowalenia ci, lecz zwrocenie twojej szanownej uwagi na
                  > to, ze dziewczyny zazartowaly tylko, dokladnie w twoim stylu i na twoim
                  > poziomie.
                  > Bylam ciekawa, jak na to zareagujesz...
                  > i moje przypuszczenia sie sprawdzily, dla ciebie to byl tylko atak.

                  Nie jestem kotkiem dla ciebie, ani ty dla mnie to raz. A drugie - wypoziomuj
                  się sama, bo jeszcze chwila, a w ogóle cię nie będę widziała, tak nisko zeszłaś.
                  Twój poprzedni post też odbieram, jak atak.
            • pajdeczka Znalam kiedyś Bernachę.... 26.11.03, 13:22
              ..która była taka tępa, że termometr pokojowy pomylił jej się z zegarem,
              odczytała na nim godzinę 21wszą, a to było 21 st. C w mieszkaniu. czy to nie ty
              byłaś?
              • bernacha Re: Znalam kiedyś Bernachę.... 26.11.03, 13:28
                pajdeczka napisała:

                > ..która była taka tępa, że termometr pokojowy pomylił jej się z zegarem,
                > odczytała na nim godzinę 21wszą, a to było 21 st. C w mieszkaniu. czy to nie
                ty
                >
                > byłas

                plebs omijam szerokim kolem, wiec nie moglysmy sie poznac.
                • pajdeczka Re: Znalam kiedyś Bernachę.... 26.11.03, 13:30
                  bernacha napisała:

                  > > plebs omijam szerokim kolem, wiec nie moglysmy sie poznac.

                  no wlasnie, i to jest potwierdzenie mojego poprzedniego postu do ciebie.
                  • bernacha Re: Znalam kiedyś Bernachę.... 26.11.03, 13:36
                    pajdeczka napisała:

                    > bernacha napisała:
                    >
                    > > > plebs omijam szerokim kolem, wiec nie moglysmy sie poznac.
                    >
                    > no wlasnie, i to jest potwierdzenie mojego poprzedniego postu do ciebie.

                    kto mieczem wojuje od miecza ginie. (jakie pytanie taka odpowiedz)
                    • pajdeczka Re: Znalam kiedyś Bernachę.... 26.11.03, 13:42
                      bernacha napisała:

                      > > kto mieczem wojuje od miecza ginie. (jakie pytanie taka odpowiedz)

                      ha ha. jeszcze żyję i żyć będę długo, przynajmniej na tym forum. nie takie jak
                      ty ze mną brały się za bary i...no właśnie, gdzie się podziały? a może jesteś
                      jedną z nich, tylko nick inny, hę?
                      • thomas21cry To ja narcyz sie nazywam pszepraszam.... 26.11.03, 13:48
                        ..i dziekuje ja tych słów nie używam jetem piekny i uroczy popatrzcie w moje
                        oczy.......

                        To nie o mnie to o pajdzie mysli że rozumy pozjadała a jest tylko kolejną
                        laską na tym forum.
                        • pajdeczka Re: To ja narcyz sie nazywam pszepraszam.... 26.11.03, 14:05
                          thomas21cry napisał:
                          > To nie o mnie to o pajdzie mysli że rozumy pozjadała a jest tylko kolejną
                          > laską na tym forum.

                          tak jak ty kolejnym chamem, no to remis mamy?
    • lahliq Re: Róża 26.11.03, 10:24
      Tak często dostaję kwiaty od męża, że nawet nie przyszłoby mi do głowy mówić
      komukolwiek o tym, jak o czyms niezwykłym. Wie, że lubię mieć świeże kwiaty w
      wazonie i przynosi mi takie. Nie codziennie, nie koniecznie regularnie raz na
      tydzień. Po prostu często.
      Tylko fakt, jesteśmy razem kilka lat a nie kilkanaście.
    • Gość: renia PAjdeczka IP: *.ath.spark.net.gr 26.11.03, 11:57
      Nie wiem co powiedziec. Na tym forum tyle razy pisalas o swoim mezu,
      przewaznie zle, nie chce pryzpominac co konkretnie, ale Twoje pisanie o swoim
      mezu i Twoim malzenstwie to przewazni bylo smutki zaprawiane zalem i gorycza.
      A teraz piszesz w zasadzie same dobre rzeczy, coraz czeslciej uzywasz slow
      takich jak milosci i kochac, co jest?


      Jesli ta historyjka z roza nie jest zmyslona (na takie podejrzenie naprowadza
      mnie wstawka o sasiadce - w wymyslonej historii bylaby ona wprowadzona dla
      pikanterii, w prawdziwej... rozmawiacie z mezem o tym kogo mineliscie na
      schodach bloku? ) to masz fajnego meza, ze po latach chce mu sie zajsc do
      kwiaciarni i pomyslec o Tobie cieplutko. Bo badz pewna, ze gdyby nie pomyslal
      CIEPLO o tobie to tej rozy by Ci nie przyniosl. Fajnie. Kiedys napisalas tez,
      ze Twoj maz, bodajze rowniez bez okazji, podiekowal Ci za te lata spedzone
      razem. Jesli on naprawde robi takie rzeczy, to na pewno jest to wrazliwy
      czlowiek, warto go lubic. :)))


      Dawniej czesto dostawalam roze bez okazji. Teraz jakos rzadziej. Inna sprawa
      jest, ze moj maz zaczyna prace zanim otworza jakakolwiek kwiaciarnie, a konczy
      po ich zamknieciu. No nei wiem, musze go jakos usprawiedliwic. Moze tez ja
      dawniej bylam lepsza zona, bylo za co dawac mi te roze...
      • pajdeczka Renia..jak ty umiesz wkurzyć.... 26.11.03, 12:15
        ..pewnie niezamierzenie, ale umiesz.
        Po co mam pisać bzdury? Czasami prowokuję, to fakt, Róża też jest prowokacją,
        tyle że z życia wziętą. I co tu ma do rzeczy. co wypisuję o swoim mężu. Jak
        jest dla mnie dobry piszę o nim dobrze, jak się źle sparwuje - muszę się
        wyżalić i piszę źle. Nie jestem taka, jak inne mężatki, które piszą, że
        jakkolwiek by się u nich w małżeństwie nie działo, zawsze dobrze mówią o mężu.
        Dla mnie to obłuda i zakłamanie. Dobrze to powinno się mówić tylko o zmarłych,
        albo wcale.

        A potem dziwią się, że naglę zostają same. Taka jestem - co w serci to na
        języku. I to nie tylko w kwestiach osobistych, jak pewnie zdążyłąs już nieraz
        się przekonać. Mój mąż jest fajny, ale ja też jestem fajna, a może i fajniejsza
        od niego. I to dlatego ja od niego dostaję kwiaty, a nie na odwrót:))
        Gość portalu: renia napisał(a):

        > Nie wiem co powiedziec. Na tym forum tyle razy pisalas o swoim mezu,
        > przewaznie zle, nie chce pryzpominac co konkretnie, ale Twoje pisanie o swoim
        > mezu i Twoim malzenstwie to przewazni bylo smutki zaprawiane zalem i gorycza.
        > A teraz piszesz w zasadzie same dobre rzeczy, coraz czeslciej uzywasz slow
        > takich jak milosci i kochac, co jest?
        >
        >
        > Jesli ta historyjka z roza nie jest zmyslona (na takie podejrzenie naprowadza
        > mnie wstawka o sasiadce - w wymyslonej historii bylaby ona wprowadzona dla
        > pikanterii, w prawdziwej... rozmawiacie z mezem o tym kogo mineliscie na
        > schodach bloku? ) to masz fajnego meza, ze po latach chce mu sie zajsc do
        > kwiaciarni i pomyslec o Tobie cieplutko. Bo badz pewna, ze gdyby nie pomyslal
        > CIEPLO o tobie to tej rozy by Ci nie przyniosl. Fajnie. Kiedys napisalas tez,
        > ze Twoj maz, bodajze rowniez bez okazji, podiekowal Ci za te lata spedzone
        > razem. Jesli on naprawde robi takie rzeczy, to na pewno jest to wrazliwy
        > czlowiek, warto go lubic. :)))
        >
        >
        > Dawniej czesto dostawalam roze bez okazji. Teraz jakos rzadziej. Inna sprawa
        > jest, ze moj maz zaczyna prace zanim otworza jakakolwiek kwiaciarnie, a
        konczy
        > po ich zamknieciu. No nei wiem, musze go jakos usprawiedliwic. Moze tez ja
        > dawniej bylam lepsza zona, bylo za co dawac mi te roze...
        • Gość: renia E, tam Pajdeczka, IP: *.ath.spark.net.gr 26.11.03, 12:31
          Przeciez sama napsialas, ze to watek-prowokacja jest. A ja dokladnie tak
          zareagowalam, jak nalezy reagowac na prowokacyjne watki - z pewno doza
          nieufnoci (podparta faktemi z przeszlosci przeciez, dawniej to co pisalas o
          swoim mezu nie wskazywalo na to, ze jest to czlowiek zdolny do takich gestow).
          Skoro prowokacja zas z zycia wzieta jest - to bardzo sie ciesze, ze uklada Wam
          sie coraz lepiej. Naprawde. JA obecnie przechodze przez okres suszy i kryzysu
          w mazlenstwie, wiec tym bardziej Twoja historia zasiewa ziarno nadziei w moim
          sercu, ze jeszcze przyjda lepsze czasy. Pozdro.
          • pajdeczka Re: E, tam Pajdeczka, 26.11.03, 13:17
            Widzisz, gorycz przez Ciebie przemawiała w tamtym poście. Więc wiesz, jak ja
            nieraz się czułam pisząc różne rzeczy o moim małżeństwie. Takie jest życie.
            Uwierz mi, będzie dobrze:))

            Gość portalu: renia napisał(a):

            > Przeciez sama napsialas, ze to watek-prowokacja jest. A ja dokladnie tak
            > zareagowalam, jak nalezy reagowac na prowokacyjne watki - z pewno doza
            > nieufnoci (podparta faktemi z przeszlosci przeciez, dawniej to co pisalas o
            > swoim mezu nie wskazywalo na to, ze jest to czlowiek zdolny do takich
            gestow).
            > Skoro prowokacja zas z zycia wzieta jest - to bardzo sie ciesze, ze uklada
            Wam
            > sie coraz lepiej. Naprawde. JA obecnie przechodze przez okres suszy i kryzysu
            > w mazlenstwie, wiec tym bardziej Twoja historia zasiewa ziarno nadziei w moim
            > sercu, ze jeszcze przyjda lepsze czasy. Pozdro.
            • Gość: b Re: E, tam Pajdeczka, IP: *.zapora / 217.96.25.* 26.11.03, 14:22
              Pajda a to nie Ty "nadawałaś" na forum na męża?
              Bo widzisz - na forum się raczej żalów nie wylewa za kłótnie o poprozrzucane
              skarpetki, więc to chyba musiało być poważne.
              I nagle ta roża... to nie jest typowe (biorąc pod uwagę poprzednie posty)
              co nie znaczy że nieprawdopodobne
              czyżby sie w Waszym związku "ociepliło"?
              jeżeli tak - gratuluję!
              i życzę by tak już zostało - pamiętaj że duża w tym rola kobiety

              ps. ten post to nie jest atak na Ciebie :-)
              • pajdeczka Re: E, tam Pajdeczka, 26.11.03, 14:28
                Gość portalu: b napisał(a):

                > Pajda a to nie Ty "nadawałaś" na forum na męża?
                > Bo widzisz - na forum się raczej żalów nie wylewa za kłótnie o poprozrzucane
                > skarpetki, więc to chyba musiało być poważne.
                > I nagle ta roża... to nie jest typowe (biorąc pod uwagę poprzednie posty)
                > co nie znaczy że nieprawdopodobne
                > czyżby sie w Waszym związku "ociepliło"?
                > jeżeli tak - gratuluję!
                > i życzę by tak już zostało - pamiętaj że duża w tym rola kobiety
                >
                > ps. ten post to nie jest atak na Ciebie :-)

                Nie musiałas tego dodawać, odrózniam atak od zwyczajnej rozmowy. Nie pamiętam o
                czym pisałam, czy o skarpetkach , czy też o czym innym. Raz jest lepiej, raz
                gorzej, a ja z natury jestem niepoprawną idealistkj, co widać pewnie także w
                dyskusjach na forum. Chiałabym żeby było tak na świecie, ale się nie da. To
                samo dotyczy związku. A przecież trzeba też brać pod uwagę punkt widzenia
                partnera.
                Co do roli kobiety w związku, to akurat w moim dużą rolę odgrywa samoświadomość
                męża. 14 lat, a my ciągle uczymy się bycia razem. To chyba dobrze, bo w ten
                sposób nigdy się sobą nie znudzimy:))
                Pozdrawiam
                • bubster Re: E, tam Pajdeczka, 26.11.03, 14:43
                  > Nie musiałas tego dodawać, odrózniam atak od zwyczajnej rozmowy.
                  nie bierz tego do siebie ale czasami mam wrażenie że jesteś przewrażliwiona
                  ale w tym nic dziwnego - ciągle Cię ktoś atakuje, każdemu nerwy puszczą
                  ale Internet to nie jest rozmowa w 4 oczy - 1) nie każdy atakuję ciebie, ale
                  raczej swoje o Tobie wyobrażenie 2)niektórzy po prostu "robią sobie jaja"
                  patrząc jak się denerwujesz ich postami
                  ale to juz chyba nie na temat tego wątku

                  > a ja z natury jestem niepoprawną idealistkj, co widać pewnie także w
                  > dyskusjach na forum.

                  hmmm, tak sobie myślę - a może w związku i w dyskusjach trzeba wrzucić luz?
                  życie jest zbyt krótkie by się nim za bardzo denerwować


                  > Co do roli kobiety w związku, to akurat w moim dużą rolę odgrywa
                  samoświadomość
                  >
                  > męża. 14 lat, a my ciągle uczymy się bycia razem. To chyba dobrze, bo w ten
                  > sposób nigdy się sobą nie znudzimy:))

                  nie będę polemizować
                  aż takiego doświadczenie nie mam
                  mnie po 5 latach wydaje się że wiem już przynajmnej większość :-)

                  > Pozdrawiam
                  • pajdeczka Re: E, tam Pajdeczka, 26.11.03, 15:24
                    bubster napisała:
                    > patrząc jak się denerwujesz ich postami


                    uwierz, rzadkosię denerwuję, gdyby tak było, nie pisałabym już 3 lata tutaj,
                    prawdziwe nerwy mam w realu

                    > > nie będę polemizować
                    > aż takiego doświadczenie nie mam
                    > mnie po 5 latach wydaje się że wiem już przynajmnej większość :-)
                    >
                    to chyba nie jest dobrze, najbardziej w życiu pociągają nas nie odkryte lądy,
                    takim lądem jest drugi człowiek:))
                    • bubster Re: E, tam Pajdeczka, 26.11.03, 15:34
                      > > mnie po 5 latach wydaje się że wiem już przynajmnej większość :-)
                      > >
                      > to chyba nie jest dobrze, najbardziej w życiu pociągają nas nie odkryte
                      lądy,
                      > takim lądem jest drugi człowiek:))

                      tak ale po jakimś czasie nabywa się dużej wiedzy o człowieku
                      jeżeli nie - to chyba właśnie wtedy jest coś nie tak
                      nie napisałam że wiem wszystko tylko dużo
                      a poza tym to mi się wydaje :-) że wiem
    • Gość: Bilala Re: Róża IP: *.uz.zgora.pl 26.11.03, 11:57
      Jesteśmy po ślubie 28 lat i co pewien czas dostaję kwiatki "bez powodu" - może
      nie strasznie często, ale finansowo jesteśmy tak sobie... Nigdy nie kojarzyło
      mi sie to z jakimś "nieczystym sumieniem" męża.
      • pajdeczka Re: Róża 26.11.03, 12:16
        Gość portalu: Bilala napisał(a):

        > Jesteśmy po ślubie 28 lat i co pewien czas dostaję kwiatki "bez powodu" -
        może
        > nie strasznie często, ale finansowo jesteśmy tak sobie... Nigdy nie kojarzyło
        > mi sie to z jakimś "nieczystym sumieniem" męża.

        Dziękuję:)
        • thomas21cry Ja daje kwiatki tylko wtedy gdy cosik przeskrobie! 26.11.03, 12:36
          j.w
          • Gość: renia i to swiadczy tylko o tobie. IP: *.ath.spark.net.gr 26.11.03, 12:38
            JAk swiadczy - no coz, sprobuj odpowiedziec sobie sam. Jesli chloptas w wieku
            21 lat nie daje kwiatkow bez okazji, to co z ciebie zostanie za lat 20? Lepiej
            nie myslec.
            • thomas21cry Renia ty to stara dupa jesteś............... 26.11.03, 13:12
              i na jokach sie nie znasz:))
          • pajdeczka Re: Ja daje kwiatki tylko wtedy gdy cosik przeskr 26.11.03, 13:18
            thomas21cry napisał:

            > j.w

            Właśnie o takich, jak ty, myślałam zakładając ten wątek, i o kobietach, które
            muszą być z takimi, jak ty.
            • thomas21cry Druga się na prowokacji nie poznała hihi ale.... 26.11.03, 13:43
              ...głuptaski z was laseczki:)
              • pajdeczka Re: Druga się na prowokacji nie poznała hihi ale. 26.11.03, 13:48
                thomas21cry napisał:

                > ...głuptaski z was laseczki:)

                są różne prowakacje, przez P i przez p, ta była przez małe p
                • thomas21cry Re: Druga się na prowokacji nie poznała hihi ale. 26.11.03, 13:52
                  No nie wiem jednak ty się złapałaś i ta pożal się boze renia:)
                  • Gość: renia Tomek IP: *.ath.spark.net.gr 26.11.03, 14:53
                    To pytanko, ale odpowiedz z reka na sercu prosze. Kiedy ostatnio wreczyles
                    roze kobiecie bez okazji?


                    Na prowokacji Pajdy sie poznalam, na Twojej nie - to znaczy ze jestem
                    półinteligent?
                    • pajdeczka Spuść go z wodą Reniu 26.11.03, 15:25
                      chyba jest dzisiaj naćpany, bo chamski jak nigdy dotąd

                      Gość portalu: renia napisał(a):

                      > To pytanko, ale odpowiedz z reka na sercu prosze. Kiedy ostatnio wreczyles
                      > roze kobiecie bez okazji?
                      >
                      >
                      > Na prowokacji Pajdy sie poznalam, na Twojej nie - to znaczy ze jestem
                      > półinteligent?
                    • thomas21cry Re: Tomek 26.11.03, 15:40
                      Róże to akurat nigdy bez okazji nie wreczyłem ale tulipanki i stokrotki to daje
                      na lewo i na prawo mozna by powiedzieć:)Róze to zbyt osbisty kwait by dawać go
                      tak poprostu przynajmnie zbyt osbisty dla mnie kiedy ja daje rózy komuś to
                      znaczy że naprawde mi nie niej zleży
    • piere_dolinsky_paris Re: Róża 26.11.03, 11:59
      1. zdradza cie. i jest to powazny zwiazek.
      2. jest skapy.

      nie martw sie, moja diagnoza jest w 100 % pewna, wystarczy siegnac po lektury
      tematu tyczace. jest wstreciuchem, bo powinien przy okazji wyrzutow kupic ci
      pierscionek z brylantem albo futro. dusigrosz. wstretny.
    • oberver Ja co prawda meza obecnie nie posiadam, ale ... 26.11.03, 12:19
      roze dostaje dosc czesto :-)))
      W sobote dostalam tutaj w Szwajcarii bukiet roz, od mojego wieloletniego
      wielbiciela, Szwajcara zreszta.
      Stoja sobie w wazonie na stole w kuchni i rokwitaja coraz piekniej.
      A tak w ogole to bardzo lubie roze, zwlaszcza czerwone, a najpiekniejsze
      przysylal mi przez jakis moj przyjaciel na urodziny. Teraz tylko dzwoni :-(
      Ale jak sie spotykamy, nie tak znowu czesto, to zawsze ma roze dla mnie :-)
      • Gość: Oooo Re: Ja co prawda meza obecnie nie posiadam, ale . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 13:52
        Pracujesz w szwajcarskim domu burdelowym?
        • oberver Nie, i szkoda, bo w burdelu ... 27.11.03, 12:16
          Gość portalu: Oooo napisał(a):

          > Pracujesz w szwajcarskim domu burdelowym?

          na pewno lepiej bym zarobila zwaszcza biorac pod uwage moje zdolnosci w tym
          temacie i goraca polska krew.
          Pracuje w biurze duzego koncernu miedzynarodowego :-)))
          i to od wielu lat, a poniewaz jestem ladna mila i powabna, mam i tutaj swoje
          wierne grono wielbicieli.
          Dzisiaj mam np. zaproszenie na kolacje w Zurychu.
          Opowiem Ci zazdrosniku co jadlam pysznego.
          A jedna Polke co ja wyrwal Szwajcar z burdelu to faktycznie znam, ale mieszka w
          kantonie Jura i obecnie hoduje konie.
    • yuna Re: Róża 26.11.03, 13:27
      nie trzeba doszukiwać się powodów.
      to bardzo miły gest.

      nie, nie dostaję kwiatów.
      od wielu lat.
      y.
    • Gość: akzcedjap Re: Oj pajda, pajda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 13:51
      Dałaś mu "zapakować" w tyłek po raz pierwszy czy jak? Bo to nie zrozumiałe jak
      można tobie kwiaty wręczać ot tak sobie.
    • Gość: julia Re: Róża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 15:21
      W którymś z postów pajda napisała:


      ... Jeszcze parę lat temu, kiedy mąż mi przyniósł kwiatka to też
      byłam pełna podejrzeń. Zdarzało się nieraz , że ten kwiat na drugi dzień
      lądował w koszu, więc potem była kara i nie dostawałam.:)))) Takie jest życie.

      Wzorowe podejście ma twój mąż, to jak tresura metodą kija i marchewki.
      • pajdeczka Re: Róża 26.11.03, 15:29
        Gość portalu: julia napisał(a):

        >> Wzorowe podejście ma twój mąż, to jak tresura metodą kija i marchewki.

        Męża trzeba umieć sobie wychować. Czego Ci również życzę.
        • Gość: julia Re: Róża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 15:31
          Ale to on wychowuje sobie ciebie.
          Byłaś grzeczna -róża.
          Niegrzeczna- więcej nic nie dostaniesz, jesteś fe.
    • Gość: Facecki gość Re: Róża IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.03, 18:48
      Głupie Kobiety ! piszę to z dużej litery i powoli abyście mogły to przeczytać !
      (podejrzewam że macie kłopoty z czytaniem ) żeby kupić kobiecie (!) Kobiecie
      podkreślam kwiaty nie trzeba kogoś mieć . Wystarczy chcieć lub chcieć żeby była
      szczęśliwa . Podejrzewam że i tak tego nie zrozumiecie .Waszą wiedza na ten
      temat ograniczają : łóżko i sufit (malować , nie malować )ukłony dla Triss
      Merigold.Nie jestem Roland !Dziś,gdybym kupował SWOJEJ żonie kwiaty to tylko
      przy okazji bytności w kwiaciarni( zakup kwiatów dla kochanki).Na szczęście
      będę już tylko kupował kwiaty kochankom.Adresu emailowego nie podam , nie
      pisać !Nie denerwować się przy pisaniu odpowiedzi (tracicie wątek)p.s
      posdrawiam
    • fitit Re: Róża 28.11.03, 10:54
      Wstąpiłem z synkiem do kwiaciarni. Synek mówi : tatuś, mamie nie kupujmy !
      sobie kupmy jakieś kwiatki.
      No i sobie też kupiliśmy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka