Dodaj do ulubionych

pozdrowienia dla singli

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 15:53
Nigdy nie bylam typem dlugodystansowca, spotykalam sie z wielkoma facetami,
ale teraz czuje, ze dojrzalam do dluzszego zwiazku. Moge zaryzykowac mowic,
ze w zyciu powodzi mi sie nie najgorzej, ale jedno pragnienie przyslania mi
caly moj swiat, potrzeba bliskiego mezczyzny...samotnosc jest straszna...jak
z nia sobie radzic i przezyc trudny czas....pozdrawiam wszystkich singli:)
Obserwuj wątek
    • joasia1 Re: pozdrowienia dla singli 26.11.03, 16:21
      Singl to nie czlowiek samotny tylko zyjacy sam
      a to duza roznica
      Jak nie umiesz zyc sama to nie jestes zdolna do zycia w zwiazku
      bo jak juz jakiegos zlapiesz to uczepisz sie go jak przyslowiowy "rzep psiego
      ogona" i bedziesz mu trula zycie zazdroscia o wszystko i nic
      i jedyne co bedzie wtedy Twoj swiat przeslanialo to strach przed utrata partnera

      Jedynie osoby ktore wiedza ze singel jest OK ale w partnerstwie lepiej
      maja szanse na dobry i dlugi zwiazek.
      • Gość: jorgen Re: pozdrowienia dla singli IP: *.outstando.com 26.11.03, 16:59
        Joasia ma rację. Od 11 lat jestem sam, nie samotny.

        Jak widzę 15 - 20 letnie małżeństwa znajomych, często duszące się, zdradzające
        sie nawzajem, to wydaje mi się, że mój stan cywilny jest o wiele lepszy. Zawsze
        mówią, że są dobrym małżeństwem dopóty, dopóki w cztery oczy i po pijanemu (i
        kobiety i mężczyźni) mówią że mi zazdroszczą.
        (Mam dzieci z pierwszego małżeństwa, proszę bez uwag o braku obowiązków).

        Małżeństwo może powinno dać poczucie bezpieczeństwa ale to nie jest warunek
        konieczny.

        Trzymaj się!

        • Gość: :) Re: pozdrowienia dla singli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 17:42
          Dziekuje za odpowiedz. Zgadzam sie z Wami, ze czlowiek ktory nie potrafi zyc
          sam, nie stworzy dobrego, zdrowego zwiazku. Rowniez "bycie samym" i "samotnym"
          to dwie rozne rzeczy, wielu ludzi czuje sie samotnymi w tlumie.
          Mysle, ze zycie z drugim czlowiekiem nie jest latwe, jest to podjecie wyzwania,
          ryzyka.Osobno kazdy ma inny pomysl na zycie, a para musi z nich zrobic jeden.
          Bedac samemu nie dostrzegamy dokladnie swoich wad, wydajemy sie sobie prawie
          idealni. Wedlug mnie, czlowiek najpierw powinien nauczyc sie zyc sam, by potem
          moc zyc z kims, jednoczesnie nie tracac ani kawalka siebie.
          Wiem, ze single maja czasami chwile "slabosci" i potrzebuja drugiej osoby. Do
          tej pory radzilam sobie niezle i bylo mi naprawde dobrze, w koncu sa
          przyjaciele, bliscy i glowa z pomyslami;)
          Chodzi mi o to jak przetrwac taki trudny okres, gdy swietnie radzisz sobie sam,
          a potrzebujesz czegos wiecej...;)
          pozdrawiam:)
          • fiu-fiu Re: pozdrowienia dla singli 26.11.03, 18:29
            znajdz sobie pasje
            i przyjaciela na wieczor jak bedziesz miala ochote
            po pewnym czasie trudno jest z kims mieszkac i
            godzic sie na bezustanne kompromisy
            bycie singlem nie jest zle
            na poczatku trudno zasnac samemu a potem
            jak juz ma sie przytulanke to jest zbyt ciasno
            • Gość: jorgen Re: pozdrowienia dla singli IP: *.outstando.com 27.11.03, 10:34
              Masz rację z tymi przytulankami!!!

              Żeby się nie dusić, po rozwodzie kupiłem największe łóżko jakie mogłem znaleźć,
              czyli 2m x 1,6m. Spanie we dwójkę stało się przyjemne, mogłem oddychać. A sex
              bez ograniczeń przestrzennych!





              • Gość: radek Re: pozdrowienia dla singli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.03, 10:37
                mam większe (225 x 180)
                • charade Re: pozdrowienia dla singli 27.11.03, 11:20
                  Byłam przez długi, długi czas singielkiem i bardzo dobrze mi z tym było !
                  Świetnie się bawiłam, imprezowałam, nie odczuwałam żadnej potrzeby stałego
                  związku, miałam za to różne krótkie "relationships". Jasna sprawa, że czasem
                  pojawiało się uczucie samotności, ale niezbyt często, bo zawsze miałam fajnych
                  znajomych i rodziców, na których można się było oprzeć. Potem ptzestałam być
                  singlem, ale to była kwestia spotkania właściwej osoby, wcale tego nie
                  oczekiwałam, ani do tego nie dążyłam.

                  Znam natomiast inną "singielkę", ale pożal się boże... Co ta dziewczyna
                  wyprawiała ! Miała obsesję na punkcie złapania jakiegoś faceta, rzucała się ze
                  związku w związek, po dwóch tygodniach znajomości oplatała faceta jak ten
                  bluszcz, a ten oczywiście zmykał gdzie pieprz rośnie. A przed ludźmi grała
                  nowoczesną wyzwoloną kobietę, która się świetnie może obejść bez mężczyzny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka