szczesliwamezatka
27.03.09, 18:16
Gdzieś, ale już nie pamiętam w jakiej książce, natknęłam się na
bardzo subtelny i finezyjnie napisany fragment wypowiedzi mężczyzny,
który zaczął czuć się winny w związku. I to nie z tego powodu, że
przestał kochać kobietę, czy ją zdradzał, ale z poczucia swojej
niedoskonałości jako partner. Ale problemem nie był on, lecz jego
kobieta. Jej nadmierna miłość, troska i opiekuńczość rozwinęły w nim
poczucie winy i niepewność czy jest jej wart... Mówił do siebie" Ale
ze mnie drań, nie zasługuję na jej miłość, bo nie odwzajemniam uczuć
tak gorąco jak ona". Facet zaczyna czuć, że jest jej nie wart, że
ona go osacza i wycofuje się...
Moja koleżanka ze studiów jest żywym dowodem na prawdziwość tej
teorii. Była wobec męża jak służka, podawała mu wszystko, była
zawsze przy nim, gdy jej potrzebował. A on po dwóch latach związku
się znudził i wyprowadził się do kochanki, z którą ma dobrze, bo
tamta mu co i raz ciosa kołki na głowie. I to mu odpowiada.
Przez to, co napisałam wyżej chcę wam powiedzieć, że jeżeli za
bardzo dogadzacie mężczyznom to nie liczcie na długotrwały związek.
Wymagać, wymagać, wymagać (od facetów); nie dzwonić, nie esemesować,
a po kłótni nie dać ŁATWO się przeprosić! Szanować ich ale i uczyć
ich szacunku do siebie.