pietrucha8014
28.03.09, 09:03
Poznalismy sie 1,5 roku temu w pracy on narzeczona, ja sama...
mile rozmowy , usmiechy...milutko
wspolne imprezki z pracy, no i zaczelo siee...ja sie bronilam on wrecz
przeciwnie...pocalunek, jeden , drugi i cala masa..
ja nalegalam zeby to skonczyc, nie przestawal..ja ulegalam..
az tu nagle z dnia na dzien odrot o 180 ssstopni, zero maili smss-ow, na
prosbe wyjansienia o co chodzi - masa obowiazkow i brak czasu...i ze spotkanie
to nie jest dobry pomysl
a na moje stwierdzenie ze jest mi przykro ze sie tak zachowuje, dostalam
odpowiedz ze jestem zalosna
ktos mi to wyjasni???