Dodaj do ulubionych

Mąż dużo młodszy

21.04.09, 20:19
Mam znajomą,która poznała swego obecnego męża mając 38 lat,on miał
wtedy 19.Ona była po przejściach,miała dzieci niewiele młodsze od
niego.Zaiskrzyło od razu,cztery lata po poznaniu urodziło im się
dziecko.Od tego momentu minęło 16 lat,wciąż są razem,są małżeństwem
i stanowią dla mnie pewnego rodzaju ewenement.Szanuję ich za
odwagę,która pozwoliła stawić czoło całemu światu.A jednocześnie nie
rozumiem na jakiej płaszczyźnie może znależć porozumienie
wykształcona ,niegłupia kobieta z również niegłupim ale jednak
nieopierzonym,młodziutkim chłopcem.Emocjonalnej,duchowej?Czy tylko i
wyłącznie seksualnej.A może to prawda,że miłośc nie zagląda w
metrykę tylko jest ślepa.Znacie takie przypadki?
Obserwuj wątek
    • ja-27 Re: Mąż dużo młodszy 21.04.09, 21:04
      Dojrzalosc nie zalezy od metryki...chociaz w pewnym wieku jest
      bardzo rzadko spotykana...moze Twoja znajoma trafila akurat na tego,
      ktory byl w tym wieku dojrzaly...miala szczescie i niech trwa jak
      najdluzej...
    • szczesliwamezatka To jest porozumienie na płaszczyźnie finansowej. 21.04.09, 21:23
      nederlandka napisała:

      > Mam znajomą,która poznała swego obecnego męża mając 38 lat,on miał
      > wtedy 19.Ona była po przejściach,miała dzieci niewiele młodsze od
      > niego.Zaiskrzyło od razu,cztery lata po poznaniu urodziło im się
      > dziecko.Od tego momentu minęło 16 lat,wciąż są razem,są
      małżeństwem
      > i stanowią dla mnie pewnego rodzaju ewenement.Szanuję ich za
      > odwagę,która pozwoliła stawić czoło całemu światu.A jednocześnie
      nie
      > rozumiem na jakiej płaszczyźnie może znależć porozumienie
      > wykształcona ,niegłupia kobieta z również niegłupim ale jednak
      > nieopierzonym,młodziutkim chłopcem.Emocjonalnej,duchowej?

      Wcale mnie taki związek nie dziwi, ani nie zastanawia na jakim
      poziomie znaleźli porozumienie. Przecież to bardziej oczywiste niż
      fakt, że 2 plus 2 to 4. Każdy szuka swojej korzyści. A oni, po
      prostu, doszli do porozumienia. Młody, temperamentny "golasek",
      który może starszej kobiecie zaoferować młode ciałko i dobry seksik
      wzamian za wikt i opierunek, dach nad głową i wszystko, co się wiąże
      z pieniędzmi. Tak wygląda to porozumienie na płaszczyźnie "duchowej".
      Takich przypadków, jak opisany przez Ciebie jest naprawdę setki.
      Szczególnie widać takie związki w lato, na wakacjach. On, przystojny
      młodzieniaszek z "dziurawymi kieszeniami" i debetem na koncie, oraz
      ona- gruba lub/ i brzydka zamożna pani, którą, oprócz pieniędzy,
      może dowartościować młodszy facecik. To jest taki układ. Obie strony
      są zadowolone.
      > wyłącznie seksualnej.A może to prawda,że miłośc nie zagląda w
      > metrykę tylko jest ślepa.Znacie takie przypadki?
      • real.becwal Re: To jest porozumienie na płaszczyźnie finansow 21.04.09, 21:59
        a ja znam układ:ona 50l bezrobotna, bida piszczy, on 36 l, żonaty
        chyba zakochany, mieszka dość daleko. Pomaga jej przetwać, spotykają
        się śr. 2x/m-c
      • amira43 Re: do szczesliwej..;-) 22.04.09, 00:12
        >> Wcale mnie taki związek nie dziwi, ani nie zastanawia na jakim
        > poziomie znaleźli porozumienie. Przecież to bardziej oczywiste niż
        > fakt, że 2 plus 2 to 4. Każdy szuka swojej korzyści. A oni, po
        > prostu, doszli do porozumienia. Młody, temperamentny "golasek",
        > który może starszej kobiecie zaoferować młode ciałko i dobry seksik
        > wzamian za wikt i opierunek, dach nad głową i wszystko, co się wiąże
        > z pieniędzmi. Tak wygląda to porozumienie na płaszczyźnie "duchowej".
        zastanawiam sie,w jakim zwiazku Jestes...oferujesz to samo,rownolatkowi albo On
        Tobie...czym sie roznicie???;-)
        byłam w takim zwiazku,znam kilka innych i nie odbiegaja ,niczym szczegolnym,od
        wydumanych stereotypow...;-DDD
        "carpe diem"...;-)
        • szczesliwamezatka amiro43: ja, jako panna, miałam swoje mieszkanie 22.04.09, 12:56
          amira43 napisała:

          > >> Wcale mnie taki związek nie dziwi, ani nie zastanawia na jakim
          > > poziomie znaleźli porozumienie. Przecież to bardziej oczywiste
          niż
          > > fakt, że 2 plus 2 to 4. Każdy szuka swojej korzyści. A oni, po
          > > prostu, doszli do porozumienia. Młody, temperamentny "golasek",
          > > który może starszej kobiecie zaoferować młode ciałko i dobry
          seksik
          > > wzamian za wikt i opierunek, dach nad głową i wszystko, co się
          wiąże
          > > z pieniędzmi. Tak wygląda to porozumienie na
          płaszczyźnie "duchowej".
          > zastanawiam sie,w jakim zwiazku Jestes...oferujesz to
          samo,rownolatkowi albo On
          > Tobie...czym sie roznicie???;-)


          > byłam w takim zwiazku,znam kilka innych i nie odbiegaja ,niczym
          szczegolnym,od
          > wydumanych stereotypow...;-DDD
          > "carpe diem"...;-)

          Już Ci odpowiadam: ja, w momencie brania ślubu miałam na koncie
          kilka szczebli awansu zawodowego, a więc:
          1. dobrze płatną pracę z perspektywami na przyszłość;
          2. porządną wyższą uczelnię z dwoma fakultetami;
          3. Własne M -4 w małym mieście
          4. renomę dobrego fachowca w swoim zawodzie.

          Nie byłam zatem tzw. "goła". A zakochałam się romantycznie w
          starszym, zadbanym i przystojnym mężczyźnie, który by za byle kim
          się nie obejrzał, bo za bardzo się szanuje. Chyba to nie dziwne, że
          młoda kobieta, mająca poukładane w głowie zakochała się w
          wykształconym mężczyźnie sukcesu? Tak, że kochana, jeżeli zmierzasz
          do tego, że "poleciałam na pieniadze" to się mylisz, bo już
          wcześniej byłam dobrze "ustawiona". Brakowło mi tylko samochodu,ale
          to nie jest już problem w kontekście mojej pracy i zarobków.
          • amira43 Re: amiro43: ja, jako panna, miałam swoje mieszk 22.04.09, 18:25
            >Tak, że kochana, jeżeli zmierzasz
            do tego, że "poleciałam na pieniadze" to się mylisz, bo już
            wcześniej byłam dobrze "ustawiona".
            no własnie,dlaczego zakładasz,ze młodszy facet jest
            nieodpowiednio"ustawiony"??...oczywiscie,zgadazm sie z tym,ze bywa tak iz
            bodzcem jest kasa,ale nie uogolniajmy:-)
            mam zupełnie inne doswiadczenia,w tej kwestii...to ze ,nie trwa to do dzis,to
            moja wina,bałam sie przyszłosci,słuchałam "złych doradcow".:-)
            natomiast zostały fantastyczne wspomnienia i absolutnie,nie czuje sie w
            jakikolwiek sposob wykorzystana finansowo:-)

      • 10iwonka10 Re: To jest porozumienie na płaszczyźnie finansow 22.04.09, 09:43
        >>>>>>Tak wygląda to porozumienie na płaszczyźnie "duchowej".
        Takich przypadków, jak opisany przez Ciebie jest naprawdę setki.
        Szczególnie widać takie związki w lato, na wakacjach. On, przystojny
        młodzieniaszek z "dziurawymi kieszeniami" i debetem na koncie, oraz
        ona- gruba lub/ i brzydka zamożna pani, którą, oprócz pieniędzy,
        może dowartościować młodszy facecik. To jest taki układ. Obie strony
        są zadowolone. >>>>>


        I sa malzenstwem przez 16 lat jak w opisanym przypadku. Strasznie
        plasko i powierzchownie odbierasz rzeczywistosc.
    • julyana Re: Mąż dużo młodszy 22.04.09, 08:11
      Ojciec mojego znajomego jest o 14 lub 16 (nie pamiętam dokładnie)
      lat młodszy od jego matki. Ale u nich związek nie przetrwał,
      rozwiedli się po kilku latach. A zaczęli być ze sobą gdy ona była
      tuz przed 40-tką.
      Znajoma przez jakieś 8 lat była z facetem młodszym o 6 lat (no ale
      to juz nie jest duża różnica wieku), związek sie zaczął gdy ona
      miała jakieś 28 lat. A poza tym u mnie w LO nauczycielka spotykała
      sie z uczniem, gdy był on tuż przed maturą (różnica wieku 10-
      kilkanaście lat), ale nie znam szczegółów i nie wiem czy ciągle są
      razem.
    • kora3 Re: Mąż dużo młodszy 22.04.09, 08:23
      Znam i znałam kilka takich par.

      M.in. znajoma rzexbiarka ma meza chyba z 15 lat młodszego. Są z sobą
      chyba od 10 lat. Ona jest ładną kobitka, taki typ eteryczny, on -
      wielki chłop, obiektywnie mniej atrakcyjny od niej. Mam wrazenie, ze
      to fajny zwiazxek, acz nie przecze, że pani sprawia zcasem wrazenie
      zazdrosnej o meza, co starannie ukrywa:)
      Watek finansowy tu odpada - pan prowadzi swoja nieźle prosperujaca
      firme, dzieki czemu mają na finansowanie jej sklepiku ze sztuka:) i
      rzeźbienia.

      Podobnie duzo młodszy (16 lat) i o wiele lepiej stojący finansowo
      jest mąz znajoimej moich rodziców. Ona ma obecnie 60 lat, są z sobą
      od jakiś 15. Gość miał pensjonat w górach (nadal ma zresztą) a pani
      wybrała sie tam na wypoczynek- zaiskrzyło.

      Ale są też historie mniej optymistyczne: znajoma gustuje w młodszych
      facetach, po prostu tak ma, ze podobaja sie jej duzo młodsi.
      Mexa miała 5 lat młodszego, no, ale wychodziła zań mając 23 lata, on
      18. Zwiazek sie rozpadł. Od lat wikła sie w rózne hisrorie z
      młodszymi facetami. z reguły sa to jacyś pokreceni zyciowo goscie,
      którzy ja wykorzystują. Nie jest bogata, ale nie jest też biedna,
      poza tym atrakcyjna babka, podoba się wielu facetom w zblzonym do
      siebie wieku (i nie tylko, jak widać:)), ale gustuje tylko w
      młodszych.
      Z tego co widze, jacy to faceci, szanse na dłuzszy udany zwiazek ma
      raczej marne, a wiem,ze chciałaby być z kimś na stałe.
      • julyana Re: Mąż dużo młodszy 22.04.09, 09:03
        Ja też zawsze miałam slabość do młodszych, podoba mi sie typ
        chłopiecy jeśli chodzi o wygląd. Ale w koncu "wylądowałam" z facetem
        starszym o 6 lat.:)
        Moja koleżanka ma faceta starszego o 12 lat i strasznie ja dziwią
        takie zwiazki gdy facet jest młodszy. Ostatnio miałyśmy stycznosć z
        pewnym 18-latkiem (my mamy jeszcze:p po 25 lat) i gdy jej
        powiedziałam, że bardzo atrakcyjny chłopak, to z krzesła spadła, że
        pedofilia.:) Ale gdy zapytałam dlaczego starszy o 12 lat moze być, a
        młodszy o 8 nie, to wywiazała sie długa dyskusja i w sumie każda
        została przy swoim zdaniu, ale troche przekonałam koleżankę.
        No bo rzeczywiście często tak jest, jak napisano poniżej, że facet
        moze byc starszy o 20 lat i to normalne, a gdy kobieta jest starsza
        o 5, to niektórym juz coś nie gra.
        • julyana Re: Mąż dużo młodszy 22.04.09, 09:06
          A jeśli chodzi o atrakcyjność, to zawsze przychodzi mi na myśl
          Małgorzata Foremniak i ten jej Maserak. I zastanawiam sie co taka
          piękna, pełna życia kobieta widzi w tym niezbyt lotnym wymoczku.
        • kora3 mnie tam wszystko gra :) 22.04.09, 09:12
          choć dla mnie osobiscie - róznica 20 lat obojetnie z której strony
          to byłoby za duzo. :) Nie ,ze mnie "przeszkadza", ze ktos ma zone,
          meza o te 20 lat straszych, tylko ja bym nie była z facetem tyle
          straszym ode mnie, młodszym tez nie.

          a doswiadczenia mam takie, ze moi faceci zyciowi mniej czy bardziej
          powazni to byli moi rówieśnicy lub oscylowali wokół mego wieku od -
          prawie 2 lata do + 4 lata.

          Mój obecny partner jest ode mnie starszy o 11 lat, to była dla mnie
          pewna nowosc, bo nigdy wczesniej nie byłam z facetem tyle lat
          starszym :)
    • drie Re: Mąż dużo młodszy 22.04.09, 08:38
      Nie znam osobiscie takich par. Najwieksza roznica to 5 lat.

      Zastanawia mnie jednak czy gdyby to mezczyzna w zwiazku byl 19 lat
      starszy, tez bys sie dziwila co ich razem trzyma?
      • nederlandka Re: Mąż dużo młodszy 22.04.09, 08:55
        Nie wiem czy bym się zastanawiała.Nie będę się licytować co byłoby
        gdyby. Jak napisałam,nie potępiam i nie krytykuję.Nie chodzi mi tyle
        o różnicę wieku,jak o sam wiek partnerów.Nie potrafię sobie
        wyobrazic ,co może dac 19-latek dojrzałej kobiecie.I na jakiej
        płaszczyźnie może znaleźć porozumienie z kobietą prawie 40-
        letnią.Chodzi mi raczej o mentalność i intelekt niż seks.
        • drie Re: Mąż dużo młodszy 22.04.09, 09:09
          A mnie wlasnie interesuje, bo w odwrotnej konfiguracji znam pary ze
          spora roznica wieku. Dlatego tez pytam, czy duzo straszy facet i
          mlodsza kobieta tez Cie dziwi. Czy ten uklad jest normalny. Bo
          przeciez w sumie co moze dac 20-latka 40-latkowi? Intelektualnie i
          mentalnie.
          • kora3 a ja myślę, ze to taki 22.04.09, 09:24
            archaiczny nieco sposób myślenia:) no drzewiej hihi bywało, ze
            chłop od zony i 30 lat staszy bywał i tak pozostało, ze facet moze
            byc megastarszy, a kobieta - nie:)

            Co do Twego spostrzeżenia Drie - słuszne. Pomijając juz kwestie
            finansowe, które na pewno w róznych zwiazkach niezaleznie od wieku
            partnerów zresztą wystepują, ale wcale nie zawsze maja kluczowe, czy
            w ogóle jakies znaczenie: wiele zalezy od samych ludzi. Sa kobiety,
            które lubią duzo starszych mezczyzn, sa takie, które lubią dużo
            młodszych. Z facetami jest podobnie. Róznica wieku 5 lat we wczesnej
            młodosci to epoka. W późniejszym - praie zadna, jeszcze póxniej -
            żadna. Ale 20 lat jest to sporo.

            Jeden z mich znajomych miał taka zonę- miła dziewczyna, ładna. O
            kase tu nie szło, bo ona co prawda nie zarabiajaca wiele, ale z
            bardzo dobrze sytuowanej rodziny , no i z prspektywami :) .
            Zakochana po czubki uszu, on zdawało sie też, ale po jakiś 2 latach
            facet uznał,ze róznica jest za duza. Ldzie najpierw się stukali w
            czoło, jak sie zenił z tą dziewczyną, a potem jak się z nią
            rozwozdił. Młodsza tye, a trakcyjna, zakochana, a on ją zostawił dla
            kobitki dobrze po 30. wcale niebogatej, owszem atrakcyjnej, ale
            przede wszystkim bardzo inteligentnej.

            Ta dziewczyna ułozyła sobie po rozwodze życie, ale też z panem chyba
            e 20 lat starszym, najwyraxniej lubi takich gosci, krecą ja po prostu
    • menk.a Re: Mąż dużo młodszy 22.04.09, 08:56
      Dla mnie niesamowita historia.

      Znam inną. Ona 30, on 20. Korzyści finansowe odpadają, bo oboje
      niezależni finansowo. On imponuje dojrzałością, odpowiedzialnością,
      sprecyzowanymi planami na życie. Trochę w życiu przeszedł, życie go
      zahartowało. Może to jej się w nim spodobało. W każdym razie póki co
      to silna fascynacja.

      Mnie zastanawia nastawienie otoczenia do takich związków. Kpiny,
      drwiny, uśmieszki, podejrzenia o interesowność. Tak jakby związki
      równolatków albo kiedy różnica wieku jest niewielka ze wskazaniem na
      starszeństwo mężczyzny, zawsze były szczęśliwe, długotrwałe i
      zupełnie pozbawion wyrachowania.
      Wydaje mi się, że to może wpływać na decyzję czy wchodzić czy nie
      wchodzic w taka relację.
    • marta.uparta Re: Mąż dużo młodszy 22.04.09, 09:59
      to faktycznie ewenement, zwłaszcza,że tutaj jest naprawdę duża
      różnica wieku. Znam pary, gdzie kobieta jest 5-6 lat starsza, ale
      to jest właściwie żadna różnica. Słyszałam o jednym tylko podobnym
      przypadku - znajoma mojej mamy jest już kilkanaście lat z facetem o
      12 lat młodszym. Mama mówi, że nie widać tak tej różnicy wieku,
      facet mimo że ma 40 zachowuje się i wygląda na 50, a babka trzyma
      się naprawdę nieźle. Nie są małżeństwem, ale to włściwie nie jest
      istotne. I to raczej nie względy fin. go trzymają, bo ona jest
      rencistką, a on urzędnikem lokalnym, ale raczej wyższego szczebla.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka