Gość: smutny
IP: *.icpnet.pl
07.12.03, 22:52
Jestem chory na raka, lekarze daja mi miesiac zycia, moja dziewczyna caly
czas powtarza ze jak umre to ona tego dnia mnie odwiedzi, sporzadzila
testament. Kiedys zapytalem ja czy jak ja zdradze, zostawie dla innej czy
tez to zrobi, odpowiedziala ze wtedy sie nie zabije. Dzisiaj powiedzialem
jej ze mam inna i ze jej nie kocham, wpadla w atak placzu, wiecie co znaczy
widok ukochanej ktorej kazda wylewana lza przezemnie tak boli? nie moglem
tego zniesc i wyszedlem. Kocham ja i nie mam innej, cierpie strasznie,
umierac w samotnosci to pieklo ale ratuje jej zycie, nie chce by ona sobie
cos zrobila, podarla testament krzyczac ze juz nie zabije sie dla mnie ze
nie warto, ucieszylem sie, ale teraz jestem sam a za miesiac przyjdzie mi
zejsc z tego swiata. Bede przezywal ostatchnie tchnienie w bolu i cierpieniu
bez ukochanej przy moim boku, ona byla mym lekarstwem tamą dla mego
bolu...ale wiem ze warto, jezeli mam jej uratowac zycie poswiecam siebie,
nas dla niej. Mam pytanie-czy dobrze zrobilem??