Dodaj do ulubionych

Czy to prawda, że...?

13.12.03, 22:20
jak faceta od razu nie "zachwyci" kobieta, to nie da się go później "urobić"?
Taka jest opinia mojej koleżanki, dodam tylko że po niedawnym zawodzie
miłosnym...

Mnie do tej pory zdarzały się tzw. romantyczne zauroczenia i platoniczne
stany zakochania, ale wiem tez, że i mężczyźni zwracali na mnie uwagę w ten
sposób. To jednak szybko mijało i nie dochodziło do żadnych stałych związków.
Teraz porzuciłam chwilowo romantyzm chwili i przypadkowo ale też nieco
pragmatycznie "namierzyłam" cel :)
Nie jest tak, że chcę go zdobyc za wszelką cenę, ale akurat sytuacja jest
wymarzona - On jest wolny, ja jestem wolna. Znamy sie kilka miesiecy, na
stopie koleżeńskiej, pracujemy razem. Wydaje mi się że od pewnego czasu
traktujemy siebie nieco inaczej, tak jakbyśmy chcieli czegoś więcej...
Ja jestem skłonna zaryzykować i mam nadzieję, że On też.

Tylko ta koleżanka, tak głupio gadała i to nie daje mi spokoju ;)
i jestem ciekawa opinii bardziej doswiadczonych.
Dziwo
Obserwuj wątek
    • Gość: Aguirre_Gniew_Boży Re: Czy to prawda, że...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 22:25
      dziwonia napisała:

      > jak faceta od razu nie "zachwyci" kobieta, to nie da się go później "urobić"?
      > Taka jest opinia mojej koleżanki, dodam tylko że po niedawnym zawodzie
      > miłosnym...



      Twoja koleżanka to szmata,która chce manipulować innymi.Z tego nic dobrego
      jeszcze nie wyszło.Lepiej zmień towarzystwo...
      • mist3 Re: Czy to prawda, że...? 13.12.03, 22:35
        Mogę mówić tylko z własnego doświadczenia (ale chyba lepsze takie niż
        żadne ;);) ). Ja nie wierzę w miłość od perwszego wejrzenia (w skali J.Austen
        rozzważna-romantyczna na pewno bliżej mi do Eleonory ;) ). W żadnym z moich
        chłopaków (obecnie czwarty i mam nadzieję ostatni) nie zakochałam się od
        pierwszego wejrzenia i vice versa. Z jednym nawet na początki naszej zajomości
        baaaardzo się nie lubiliśmy, a jeden bardzo długo był moim bliskim
        przyjacielem - zanim coś zaiskrzyło między nami. To jest opis mojej sytuacji -
        tyle opisów ile kobiet:) mogę tylko powiedzieć, że moim zdaniem warto
        spróbować - żyjemy tylko raz, a czemu masz sobie później wyrzucać, że nie
        spróbowałaś albo zastanawiać się "co by było, gdyby".
        Oczywiście i tak sama zdecydujesz co zrobić. Ja mogę Ci tylko życzyć
        powodzenia !!! :)))))
    • soczewica Re: Czy to prawda, że...? 13.12.03, 22:38
      dziwonia napisała:

      > jak faceta od razu nie "zachwyci" kobieta, to nie da się go później "urobić"?
      > Taka jest opinia mojej koleżanki, dodam tylko że po niedawnym zawodzie
      > miłosnym...

      nieprawda.
      chociaż może słowo "urobić" zastąpiłabym czymś innym. może opisem własnej
      sytuacji życiowej :> - wszystko zaczęło się od koleżeństwa.
      • dziwonia no właśnie.. 13.12.03, 22:49
        Soczewicco - może "urabianie" nie jest najwłaściwszym słowem, ale to koleżanki,
        nie moje
        Ja chciałabym po prostu poznać Go bliżej, dotrzec do Niego - tylko boje się, że
        znowu sobie coś tam wymarzę, a potem, jak nie wypali, będę sie niezręcznie
        czuła. Wiem, że czegoś takiego i tak nie jestem w stanie zaplanować, ale juz
        prawie wiem, ze zaryzykuję :)
        Mist13 - na początku On tez nie zrobił na mnie za dobrego wrażenia, ale z
        czasem zaczęłam go obserwować, słuchać, podglądać i teraz wciaga mnie to coraz
        mocniej. I z jego strony też obserwuje podobne zachowanie.
        Dziwo
    • glonik Re: Czy to prawda, że...? 13.12.03, 23:01
      Koleżanki nie słuchaj. Ona jest, jak sama mówisz, po zawodzie, i, być może po
      prostu ci zazdrości. Zresztą nikogo, oprócz siebie, nie słuchaj, no chyba że
      nas ;). Życzę ci udanego wyboru i szczęścia. I bab zawistnych sie nie radź ;).
      A sytuacja jest czysta i klarowna. Oboje wolni, nikt nikogo nie krzywdzi. Wolny
      wybór obojga. A o miłości od pierwszego wejrzenia, zawsze sobie możesz
      poczytać ;). Pozdrawiam.
      • dziwonia Dzięki :) 13.12.03, 23:14
        Koleżanka jest faktycznie po zawodzie, ale o moich "podchodach" jeszcze też nic
        nie wie, więc raczej nie odnoszę jej uwagi bezpośrednio do mojej sytuacji...
        Tylko tak chwilowo pomyślałam, że może to ona ma rację, ale juz mi przeszło :)
        O krzywdzeniu raczej nie ma mowy i wierzę, ze uda się nam coś stworzyć,
        cokolwiek by to miało być.
        pozdrawiam serdecznie, Dziwo
    • Gość: Magdalenka Re: Czy to prawda, że...? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 13.12.03, 23:29
      Nie ma regul na ludzi. Kolezanka sie myli...zaryzykuj-
      bo moze "uda sie zabawa i pierscinek moze kupi"...
      jak to ktos tsm spiewal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka